Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świat bez religii - jak to zrobić?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
20-07-2009 15:12metsys (1088 punktów)Świat bez religii - jak to zrobić?
Ocena 4 na 4
Zagadnienie zorganizowania społeczeństwa nie obarczonego brzemieniem irracjonalizmu religijnego z pewnością zaprząta głowę nie jednemu ateiście. Śledząc wypowiedzi na tym forum widzę, że doskonale zdajemy sobie sprawę z mentalności człowieka, w którą wbudowana jest potrzeba podpierania się w życiu wiarą w bogów.
Wiara ta pozwala na wytłumaczenie wielu niezrozumiałych dla zwykłego człowieka zdarzeń zachodzących w świecie, a także na swoistą wygodę zrzucania odpowiedzialności za życie na coś silniejszego i niepojętego, a jednak opisanego. To nic, że akurat bez dowodów, na tym polega religijność.

Jako ludzie racjonalnie podchodzący do życia, przedstawiający ateistyczny, lub zbliżony światopogląd, a także podpierający się posiadaną wiedzą naukową oraz stosujący logikę, potrafimy w dość prosty sposób obalić podstawy wszelkich wierzeń religijnych. Oczywiście możemy tak zrobić dyskutując z osobami na pewnym, poziomie intelektualnym i zdolnych do rozumienia przedstawianych racji. Co z resztą?

- Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?

- Jak zorganizować i jakiego programu edukacji użyć, by raz na zawsze wytłumaczyć bezsensowne czczenie wyimaginowanych bóstw?

Wbrew pozorom to ogromne przedsięwzięcie i niesłychanie skomplikowane. Naszym zadaniem jest takie uproszczenie, by potrafiło dotrzeć do średnio rozgarniętego konsumenta brazylijskich telenowel.
Jak do tej pory, poddajemy jedynie krytyce religijny świat. Myślę, że warto w końcu przedstawić coś w zamian.

Czy jest to możliwe?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
>Jak do tej pory, poddajemy jedynie krytyce religijny świat. Myślę, że warto w końcu przedstawić coś
>w zamian.
>Czy jest to możliwe?
>

Jak dotąd udawało się jedynie zastępować jedne religie innymi. W najlepszym przypadku dałoby się i teraz wprowadzić tylko jakąś religię nonteistyczną.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Slayerized (691 punktów)
>Czy jest to możliwe?

To jest temat na sto książek a nie na wypowiedź na forum no ale
Teoretycznie tak, praktycznie wysoce wątpliwe.
Co zrobić?
Po pierwsze czego nie robić: wszelkiego rodzaju nakazy i ograniczenia przyniosą odwrotny skutek.
Po drugie, jak dla mnie jedynym działającym modelem jest mój własny przykład. Pochodzę z rodziny głęboko katolickiej, ale dzięki dobremu wykształceniu i spotkaniu na swojej drodze właściwych ludzi oraz co by nie mówić buntowniczemu duchowi i przyzwoitej inteligencji nie tylko odciąłem się od religii ale byłem to w stanie nawet wytłumaczyć to rodzinie. Nie należy reformować ludzi już ukształtowanych bo w większości przypadków to nie tylko nie przynosi skutków ale wręcz przeciwnie pogłębia dewocję.
Moje odpowiedź to edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja młodych pokoleń. Zamiast jednej godziny polskiego można wprowadzić zajęcia z logiki, jak nie przeczytają Sienkiewicza to nic się nie stanie, a jak nie będą potrafiły racjonalnie myśleć to będzie jak jest (a zresztą humanistów jest u nas jak mrówek a mało kto potrafi czytać ze zrozumieniem).
Krew mnie zalewa jak słyszę o wychowaniu patriotycznym, tylko tego nam potrzeba więcej ludzi posłusznych, ciemnych, ślepo zapatrzonych w przeszłość bezkrytycznie podchodzących do tego co się im mówi napisów na nagrobkach.

[W ogóle system edukacji mi się coraz mniej podoba, a wręcz uważam go za całkowicie bezsensowny i nieudolny po moich doświadczeniach jako nauczyciel w liceum i gimnazjum, ale to zupełnie inny temat]

Do tego nacisk na krytyczne myślenie, zadawanie pytań i umiejętność argumentacji, koniec z objawioną prawdą, że Słowacki wielkim poetą był i basta.
W żadnym wypadku nie mówić Bóg nie istnieje, albo religia to bzdura. To musi być własna refleksja każdego człowieka.

To tyle mojego podejścia. Widzę w nim nie jedną lukę, między innymi nie uwzględniam kontrataku ze strony religii, czując zagrożenie może być nieprzewidywalna, do tego moje podejście może miało by szansę w Europie ale już w USA nie wspominając o afryce i bliskim wschodzie szanse są niemal zerowe.

Konkludując: od czegoś trzeba zacząć, może od własnego podwórka.
20-07-2009 22:01 
 Ocena 1 na 1
Sakowicz (285 punktów)
Czego wy się tego Sienkiewicza tak czepiacie? Nie rozumiem.
A logicznego myślenia w podstawówce czy w liceum i tak się nikt nie nauczy. Może co najwyżej elementów logiki. Tylko pewnie skończy się ma kolejnym przedmiocie do wkucia. Od nauki czytania ze zrozumieniem są właśnie lekcje polskiego. Tylko mało kto czyta te zadawane lektury.
20-07-2009 22:44 
 Ocena 2 na 2
Slayerized (691 punktów)
>Czego wy się tego Sienkiewicza tak czepiacie? Nie rozumiem.

Taki przykład pierwszy z brzegu podałem. Długie książki, proste, może i dość przyjemne ale z tego co pamiętam poza odmienianiem przez wszystkie przypadki słowa patriota i sarmata, oraz wykucia cech powieści historycznej to te książki nic nie wnoszą, przynajmniej w formie w jakiej są przerabiane obecnie. Ja szczerze mówiąc zrobiłbym spore przemeblowanie w spisie lektur.

>A logicznego myślenia w podstawówce czy w liceum i tak się nikt nie nauczy.

No po podstawówce pewnie nie, ale chodzi mi o ogólny nacisk na tak prozaiczną rzecz jak przyczyna i skutek. Na elementy logiki można zwracać uwagę niemal na każdym przedmiocie.

A ludzie w wieku licealnym rozumieją znacznie więcej niż się większości może wydawać.

>Może co najwyżej elementów logiki. Tylko pewnie skończy się ma kolejnym przedmiocie do wkucia.

No w obecnym systemie na pewno by się to tak skończyło. Oczywiście, że elementów, to nie są studia matematyczne czy prawnicze tylko szkolnictwo obowiązkowe (wiekiem).
Dlatego potrzebna jest ogólna zmiana podejścia do szkolnictwa (jak do tej pory każda reforma wprowadza dużo chaosu i obniża standardy)

>Od nauki czytania ze zrozumieniem są właśnie lekcje polskiego.

Nie są, tylko powinny być. Albo przynajmniej nie wszędzie są. A czytanie ze zrozumieniem to również domena przedmiotów ścisłych, z badań wynika, że wiele osób kończących poszczególne etapy edukacji nie rozumie prostych poleceń i zadań.

>Tylko mało kto czyta te zadawane lektury.

Od czytania lektur takiej umiejętności się raczej nie nabędzie, a przynajmniej ciężko ją sprawdzić kiedy do wszystkiego są bryki.
Skuteczniejsze byłyby zajęcia poświęcone czytaniu na bieżąco krótkich tekstów z różnych dziedzin życia i ich analiza oczywiście w ramach lekcji polskiego. Takie coś miałem raz jeden jedyny w ramach lekcji polskiego w liceum i pamiętam że nie tylko było to coś nowego, atrakcyjne przełamanie monotonii, ale i coś skutecznego.

Jak pisałem wcześniej to tylko taki mój mały pomysł obarczony wieloma błędami i niedociągnięciami.
Tym bardziej, że nad tematyką szkolnictwa pracują na świecie całe rzesze mózgów nieporównanie większych ode mnie i nie mogą sobie poradzić z poskładaniem tego w całość.
Kuri23 (183 punktów)
Pytanie nie jest wcale proste i jednoznaczne, były juz tego typu próby ZSRR i kult jednostki, próbowano wprowadzać kult systemu wzór człowieka radzieckiego to ateista więżący w wyższość socjalizmu nad kapitalizmem prawda? Ale tam zmian dokonywano siłą i dlatego się nie powiodły, religie z czasem upadną, ponieważ są kosztowne, wymagają wyrzeczeń, postów, ofiar pieniężnych, zostaną zastąpione jakimś utylitaryzmem człowiek musi się czuć dobry i wartościowy, jakiś kult uczciwości może powstać. Żeby do tego doszło człowiek musi zrozumieć że po śmierci nie ma nic, jest tylko kilka kości w trumnie, wtedy ze sfery sacrum zejdzie na ziemię i będzie szukał realnej alternatywy może ją znajdzie w jakichś organizacjach wolontariatu itp gdzie zaspokoi potrzebę bycia wartościową jednostką.
Wojtek Sokołowski (32 punktów)
Niestety ludzie lubią wierzyć w bzdury. Przykładem mogą być różnego rodzaju astrologie, numerologie, homeopatie i inne pseudonauki. To chyba siedzi w nas za głęboko żeby dało się coś z tym zrobić. I z resztą nie warto.

Warto za to udowodnić że religia nie powinna być traktowana poważnie. Religia jest indywidualną sprawą każdego człowieka tak jak preferencje seksualna, ulubiona kuchnia albo sposób spędzania wolnego czasu. I jako sprawa osobista powinna zostać w sferze życia osobistego. Argumenty religijne nie powinny być podnoszone w publicznych sporach, grupom religijnym nie należą się żadne specjalne prawa ani wyjątkowy szacunek. Ale wierzyć niech sobie wierzą skoro tak im jest dobrze.

Jeśli wywalczymy przeniesie religii z życia publicznego w całości do życia prywatnego będzie pełen sukces.
20-07-2009 21:01 
 Ocena 1 na 1
Testral (166 punktów)
>Niestety ludzie lubią wierzyć w bzdury..
>
Zgadzam się z przedmówcą. Myślenie to ciężka praca i większości ludzi po prostu nie chce się tego robić, nawet wielu tzw. wykształconym. Przyjęcie wytłumaczenia jakiś zjawisk w formie "gotowców" załatwia sprawę i zwalnia ludzi z obowiązku dociekania prawdy. Poza tym wielu ludzi ma skłonność do magicznego myślenia, ale to moim zdaniem także wynika z lenistwa intelektualnego. Łatwo coś wyjaśnić,np.układem gwiazd lub ingerencją boga niż poszukać racjonalnej przyczyny.
Wracając do głównego wątku, obecnie świat bez religii jest niemożliwy, musi zajść jakaś radykalna zmiana w mentalności ludzi, a dokonanie tego to zadanie na pokolenia i polega ono głównie na edukacji i nauce krytycznego myślenia. Dlatego aktualnie musimy się skupić na walce o szacunek dla odmiennych przekonań od głównego katolickiego nurtu i zepchnięcie religii do sfery życia prywatnego.
Humanożerca (481 punktów)
Niestety pełne rozdzielenie sfery prywatnej i publicznej jest nierealne.

pregierzrozumu.blogspot.com/
xarion (917 punktów)
>Wiara ta pozwala na wytłumaczenie wielu niezrozumiałych dla zwykłego człowieka zdarzeń zachodzących w świecie

   Może nie tyle wytłumaczenie (bo niezrozumiałe takim pozostanie) - co przypisanie, wrzucenie spraw niejasnych do worka z napisem "bóstwo"...
> na swoistą wygodę zrzucania odpowiedzialności za życie na coś silniejszego i niepojętego
   Tak...plus poszukiwanie pomocy i wsparcia...
>To nic, że akurat bez dowodów, na tym polega religijność.
   Otóż to...

Dodałbym jeszcze jeden - istotny - element: to życie (nie każdemu i nie zawsze, ale...) jest na tyle fajne, że gdzieś głęboko kiełkuje pragnienie projekcji poza "cienką czerwoną linię"...

   Wiem z własnego doświadczenia, że ostateczne pogodzenie się z faktem, że poza trumną/urną nie ma nic - to nie bułka z masłem...

>Czy jest to możliwe?

Wiedza...i...czas...

Skłonność do wierzeń jest - czy nam się to podoba, czy nie - wynikiem (chociażby i skutkiem ubocznym) procesu ewolucyjnego...
Edukacja jest bardzo istotna, ale i wytarcie w ramach jednego, czy kilku pokoleń czegoś, czym gatunek "nasiąkał" tysiące lat - trudne...

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
trickster (903 punktów)
(zablokowany)

>Czy jest to możliwe?
>

Kiepsko to widzę, takie próby są tak samo bezsensowne jak mrzonki o swiecie bez wojen i podziałów klasowych, w którym rządzi anarchia a ludzie są równi i szczęśliwi, i inne tego typu utopie.

Jak pisał wcześniej rudyment, religie można zastąpic tylko inną religią, a ludzie po prostu nie mogą bez niej żyć. W dzisiejszym świecie mamy pełno takich ateistycznych mitów. Przykłądem takiego mitu (dziś trochę przestarzałego) jest np. amerykański sen, świat hollywoodu, który dla wielu amerykańów jest rodzjem raju, gdzei mieszkają herosi, których można wielbić i budować im ołtarzyki. Przykłąd- ostatnie zdarzenia na pogrzebie Jacksona, albo ludzie którzy wciaż wierzą że Elvis Presley żyje gdzieś w kosmosie.:P

Poza tym w co miałoby wierzyć takie ateistyczne społeczeństwo? Pewnie paru bogaczy mogłoby wierzyć w siebie, ale co z większością społeczeństwa, które potrzebuje jakieś nadzieji na poprawe bytu? Dzisiaj już niewielu ludzi wierzy w to że nauk azbawi świat, bo miała zrobic to już mnóstwo razy i ciągle się jej nie udaje


Rigoletto (3891 punktów)
> Jako ludzie racjonalnie podchodzący do życia, przedstawiający ateistyczny, lub zbliżony
>światopogląd, a także podpierający się posiadaną wiedzą naukową oraz stosujący logikę, potrafimy w
>dość prosty sposób obalić podstawy wszelkich wierzeń religijnych.

Czyżby? Pewność niektórych ateistów, względem własnego subiektywnego wyobrażenia o świecie, strasznie przypomina mi dogmatyzm Świadków Jehowy .

>Oczywiście możemy tak zrobić
>dyskutując z osobami na pewnym, poziomie intelektualnym i zdolnych do rozumienia przedstawianych
>racji. Co z resztą?

Uważasz, że każdy kogo nie uda się "nawrócić" na ateizm nie jest "na poziomie"?

>- Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?
>- Jak zorganizować i jakiego programu edukacji użyć, by raz na zawsze wytłumaczyć bezsensowne
>czczenie wyimaginowanych bóstw?

Tylko po co? Jeśli ludzie chcą wierzyć i czcić bogów, dobrze im z tym, to dlaczego ich uszczęśliwiać ateizmem?


>Wbrew pozorom to ogromne przedsięwzięcie i niesłychanie skomplikowane. Naszym zadaniem jest takie
>uproszczenie, by potrafiło dotrzeć do średnio rozgarniętego konsumenta brazylijskich telenowel.
>Jak do tej pory, poddajemy jedynie krytyce religijny świat. Myślę, że warto w końcu przedstawić coś
>w zamian.
>Czy jest to możliwe?

Nie rozumiem skąd u ateisty taki misjonarski zapał? A niech sobie każdy wierzy w co chce, jakie to ma znaczenie?
20-07-2009 23:04 
 Ocena 3 na 3
Slayerized (691 punktów)
>Uważasz, że każdy kogo nie uda się "nawrócić" na ateizm nie jest "na poziomie"?

To jest temat który mnie zawsze fascynował, niby z jednej strony statystyki (nie wiem na ile wiarygodne) pokazują, że prawdziwi ateiści * są z reguły osobami o wyższej inteligenci i lepszym wykształceniu niż przeciętna. Stanowią przytłaczającą większość środowiska naukowego (przynajmniej w znaczeniu science). Z drugiej strony jest duża grupa osób bardzo inteligentnych, nawet naukowców z dużym dorobkiem, którzy są osobami wierzącymi.

*prawdziwi ateiści - osoby w pełni świadome swojego wyboru potrafiące go uargumentować, a nie: ja jestem ateistą bo się obraziłem na boga jak mi nie dał komputera na komunie.

>Tylko po co? Jeśli ludzie chcą wierzyć i czcić bogów, dobrze im z tym, to dlaczego ich uszczęśliwiać ateizmem?

Rzeczywiście nie każda osoba religijna czy religia jest szkodliwa czy groźna. Głównie chodzi o takie element religii, które stanowią zagrożenie dla ludzi i otoczenia. Fakt, że ktoś się modli co rano nie stwarza chyba dla nikogo problemu, ale sytuacje gdy poglądy religijne prowadzą do okaleczeń - obrzezanie, czy śmierci - brak zgody na proste zabiegi medyczne, nie wspominając już o kwestii fundamentalizmu religijnego stwarzającego bezpośrednie zagrożenie z atakiem atomowym i biologicznym włącznie. Do tego dochodzą jeszcze historyjki w stylu scjentologii gdzie szczerze mówiąc przeciętna ciężko upośledzona małpa powinna się w mgnieniu oka połapać o co chodzi w tym szwindlu na wielką kasę, a jednak.

>Nie rozumiem skąd u ateisty taki misjonarski zapał? A niech sobie każdy wierzy w co chce, jakie to ma znaczenie?

Jak pisałem wcześniej samo wierzenie nie ma żadnego, ale już czyny płynące z wiary/religii mają ogromne znaczenie.
01-10-2009 12:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
>Rzeczywiście nie każda osoba religijna czy religia jest szkodliwa czy groźna. Głównie chodzi o takie element religii, które stanowią zagrożenie dla ludzi i otoczenia.

Najbardziej szkodliwym i groźnym czynem ludzi religijnych jest indoktrynowanie własnych dzieci w służbie "Jedynej Prawdy".
01-10-2009 12:49 
 Ocena 2 na 2
Slayerized (691 punktów)
>Najbardziej szkodliwym i groźnym czynem ludzi religijnych jest indoktrynowanie własnych dzieci w służbie "Jedynej Prawdy".

Indoktrynacja dzieci to w pewnym sensie problem dziedziczny, osoby tak postępujące same były poddawane tego typu praktykom, zresztą to się tyczy wielu błędów wychowawczych. Najgorsze jest to, że z biegiem czasu takie osoby usprawiedliwiają i idealizują obraz niektórych zachowań i praktyk którym byli poddawani w dzieciństwie, a tym samym z ogromną łatwością przenoszą to na swoje dzieci.

W zasadzie religia nie byłaby religią gdyby nie uważała się za jedyną prawdę objawioną, a jedynie za jedno z możliwych równorzędnych rozwiązań.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo trafna ocena sytuacja - plus Slayerizedzie Tym bardziej trzeba przeciąć ową nić bez końca. W zasadzie dopiero od czasów Darwina mamy naprawdę dobre nożyczki.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie rozumiem skąd u ateisty taki misjonarski zapał? A niech sobie każdy wierzy w co chce, jakie to ma znaczenie?

Spytaj Giordana Bruno. Upewnij się, czy i dzisiaj nie ma jego odpowiedników. Może nie płoną na stosach, ale nie mają pieniędzy na badania, zaś ich dzieci są uczone chrześcijaństwa w przedszkolach.
metsys (1088 punktów)
Jak widzę, większość nie znajduje możliwości odcięcia religii od człowieka.
Nie mam ambicji rozpoczynania krucjaty antyreligijnej. Zastanawiam się tylko czym wypełnić i jak lukę po bogach. Nie może to być nauka, gdyż nie dla każdego jest zrozumiały jej język. Czyżby sytuacja patowa?


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
21-07-2009 09:02 
 Ocena 2 na 4
aninakcilyb (259 punktów)
Problem jawi się moim zdaniem w tym, że dla osób prymitywnie wierzących wiara daje im zasady moralne, jeśli tej wiary nie będą mieć, jeśli przestaną wierzyć, że bog ich obserwuje i może ukarać za grzechy to zapanuje degrengolada. Dlatego powstały religie, aby mieć kontrolę nad ludźmi prostymi którzy jeśli nie mają zakazów i nakazów nie potrafią rozsądnie działać w społeczeństwie. Aby dokonywać przemian na rzecz likwidowania wierzeń i religii na pewno należałoby edukować ludzi, a z dobrą edukacją mamy problem.
21-07-2009 14:32 
 Ocena 2 na 2
metsys (1088 punktów)
>Problem jawi się moim zdaniem w tym, że dla osób prymitywnie wierzących wiara daje im zasady moralne, jeśli tej wiary nie będą mieć, jeśli przestaną wierzyć, że bog ich obserwuje i może ukarać za grzechy to zapanuje degrengolada.

Dokładnie. Naukowy model świata jest niemożliwy do przyswojenia przez wszystkich. Nie zawiera w sobie pierwiastka stałej inwigilacji i jest zbyt trudny do opanowania. Pozostaje zatem rozsądne układanie się z religiami oraz piętnowanie nadużyć jej przewodników. Trudno. Nieskromnie powiem, że ateizm jawi się jako swojego rodzaju elita na tle bezrozumnego powielania stereotypów bóstw.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
21-07-2009 19:56 
 Ocena 1 na 1
DKnoto (982 punktów)
>>Problem jawi się moim zdaniem w tym, że dla osób prymitywnie wierzących wiara daje im zasady moralne, jeśli tej wiary nie będą mieć, jeśli przestaną wierzyć, że bog ich obserwuje i może ukarać za grzechy to zapanuje degrengolada.
>Dokładnie.Naukowy model świata jest niemożliwy do przyswojenia przez wszystkich. Nie zawiera w sobie pierwiastka stałej inwigilacji i jest zbyt trudny do opanowania.

Z tym się nie zgodzę. Prymitywni ludzie nie wierzą dlatego, że zrozumieli wiarę a tylko dlatego, że odziedziczyli wiarę/religijność po rodzicach. Gdyby mieli szansę to zrozumieć to pewnie nigdy by nie wierzyli. Problem polega na tym, że poglądy naukowe kreowane są na jedno z głównych przekleństw naszego świata. Prasa popularna, filmy, muzyka to wszystko często piętnuje "zło" nauki czy też niegodziwych naukowców. Większość filmów chwali irracjonalną odwagę, miłość (czyli czystą chemię) a tylko nieliczne wyjątki propagują racjonalne podejście do życia. W popularnym ujęciu naukowe problemy są mało emocjonujące. Weźmy dla porównania wizytę w planetarium z wypadem na pielgrzymkę Dzisiaj w TOK FM zabrakło tylko dodatku "wino, kobiety i śpiew - gratis" a sam bym pojechał. Tego brakuje racjonalnemu podejściu do świata, ludzi z pasją, którzy będą go propagować.
21-07-2009 20:15 
 Ocena 1 na 1
Kuri23 (183 punktów)
>>>Problem jawi się moim zdaniem w tym, że dla osób prymitywnie wierzących wiara daje im zasady moralne, jeśli tej wiary nie będą mieć, jeśli przestaną wierzyć, że bog ich obserwuje i może ukarać za grzechy to zapanuje degrengolada
Zgadzam się w 100% jeśli by ich zostawić bez konkretnego zamiennika, zgłupieją, az się ciśnie powiedzieć ,, hulaj dusza piekła nie ma" , wielu nie boi się jakichś kar czy represji, jeśli znają więzienie choćby świadomie to ukradną przez jakiś czas będą używać życia, ktoś ich złapie i wsadzi do więzienia odsiedzą z 3 lata wyjdą i od nowa, a zdając sobie sprawę że kto wie? może kiedyś przyjdzie im sie smażyć w piekle to starają się nawet o tym nie myśleć, jest to swego rodzaju zabobonny bufor bezpieczeństwa.
Jacek Tabisz (30006 punktów)

Zgadzam się w 100% jeśli by ich zostawić bez konkretnego zamiennika, zgłupieją, az się ciśnie powiedzieć ,, hulaj dusza piekła nie ma" , wielu nie boi się jakichś kar czy represji, jeśli znają więzienie choćby świadomie to ukradną przez jakiś czas będą używać życia, ktoś ich złapie i wsadzi do więzienia odsiedzą z 3 lata wyjdą i od nowa, a zdając sobie sprawę że kto wie? może kiedyś przyjdzie im sie smażyć w piekle to starają się nawet o tym nie myśleć, jest to swego rodzaju zabobonny bufor bezpieczeństwa.

Nie zgadzam się. Wiara w Boga CZłowieka buduje u wielu przestępców poczucie wyjątkowości, poczucie bycia bogiem, co doprowadza do tym gorszych masakr. Jestem do pewnego stopnia przekonany, że brak jakiejkolwiek religii zmniejszyłby przestępczość. Próbuje się robić takie badania, wspomina o tym Dawkins, oczywiście nie cieszą się one poparciem ogółu polityków, z których większość, po studiach wyższych, jest wierząca. Mówię nie tylko o Polsce.
21-07-2009 21:19 
 Ocena 1 na 1
metsys (1088 punktów)
>Dzisiaj w TOK FM zabrakło tylko dodatku "wino, kobiety i śpiew - gratis" a sam bym pojechał. Tego brakuje racjonalnemu podejściu do świata, ludzi z pasją, którzy będą go propagować.

Ależ takowi istnieją! Gros z nich można poznać też tutaj. Niemniej nikt nie chwyta za sztandar ruszając do bitwy. Raczej nazwałbym to partyzantką.

Zauważyłem, że wyłania się istotny problem moralności bez religii. Oczywistym jest, że trzeba go rozwiązać. Pierwsze, co przychodzi na myśl, to wprowadzenie restrykcyjnych kar za zbrodnie przeciwko zdrowiu i życiu człowieka. W tym wypadku zastosowałbym zasadę oko za oko. Zabiłeś? Nie licz, że uda Ci się wyjść po 20 latach. Zginiesz też. Ludzie musieliby wyzbyć się niektórych humanitaryzmów w imię wyższego celu jakim byłby spokój.
Innym rozwiązaniem mógłby być system obserwowania każdego człowieka na zasadzie GPS (zamiennik boskiego wszechwiedztwa).

Nieodparcie dochodzę do przekonania, że eliminacja religii z wielu względów nie może odbywać się za szybko, i że na razie nie mamy nic, co można by przyjąć jako alternatywę. Żadnej wizji, żadnego planu, żadnych pomysłów.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
placownik (17853 punktów)

>Innym rozwiązaniem mógłby być system obserwowania każdego człowieka na zasadzie GPS (zamiennik boskiego wszechwiedztwa).

   To ja dziękuję bardzo. Wolę pozostać przy siekierce.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
21-07-2009 21:50 
 Ocena-1 na 1
metsys (1088 punktów)

>   To ja dziękuję bardzo. Wolę pozostać przy siekierce.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Ha. Ja również wolę wolę wolną i nieszpiegowaną. Jako ateista, aktualnie całkiem nieźle czuję się pośród zainfekowanych bojaźnią bożą.
Przypomniała mi się piosenka: "wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem..."

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ha. Ja również wolę wolę wolną i nieszpiegowaną. Jako ateista, aktualnie całkiem nieźle czuję się pośród zainfekowanych bojaźnią bożą.
Przypomniała mi się piosenka: "wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem..."


U ludzi religijnych wolna wola zostałą zgwałcona w dzieciństwie. Giordano Bruno nie czuł się tak dobrze jak ty, również Galileusz. Na szczęście dziś nie pali się ludzi na stosach, ale dyskryminuje się osoby godzące w "Jedyną Prawdę". Dyskryminacja bardzo często wpływa na ekonomię dykryminowanego i przez to skraca jego życia i obniża komfort, na który w pełni sobie zasłużył. Gdyby składki na kościoły przeznaczać na badania kosmosu bylibyśmy dalej, wiedzielibyśmy więcej, nasz świat byłby bogatszy. Tak więc nie broń w imię wolności tych, którzy wychodzą z hasła Jezusowego - "kto nie jest ze mna, ten jest przeciwko mnie". To potencjalni oprawcy i ja ich nie będę bronił.
21-07-2009 22:16 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Zauważyłem, że wyłania się istotny problem moralności bez religii. Oczywistym jest, że trzeba go rozwiązać.

Przecież moralność jest takim samym złudzeniem jak religia... Dobro i zło nie istnieje, są tylko interesy.

>Pierwsze, co przychodzi na myśl, to wprowadzenie restrykcyjnych kar za zbrodnie przeciwko zdrowiu i życiu człowieka. W tym wypadku zastosowałbym zasadę oko za oko.

Jak w Starym Testamencie? Już chyba to przerabialiśmy, po co do tego wracać?

>Zabiłeś? Nie licz, że uda Ci się wyjść po 20 latach. Zginiesz też. Ludzie musieliby wyzbyć się niektórych humanitaryzmów w imię wyższego celu jakim byłby spokój.

Po co określać jakieś "wyższe cele"? Dlaczego spokój miałby być ważniejszy od nieskrępowanej woli jednostki?

>Innym rozwiązaniem mógłby być system obserwowania każdego człowieka na zasadzie GPS (zamiennik boskiego wszechwiedztwa).
>Nieodparcie dochodzę do przekonania, że eliminacja religii z wielu względów nie może odbywać się za szybko, i że na razie nie mamy nic, co można by przyjąć jako alternatywę. Żadnej wizji, żadnego planu, żadnych pomysłów.

A czy musi istnieć jakaś alternatywa? Czy wiara, że musi istnieć jakiś system moralny nie jest myśleniem quasi religijnym?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tu zauważam, Rigoletto, że nie jesteśmy białymi kartkami. Mami silny atawizm życia w stadzie i wzorce współpracy. To dziedziczymy ewolucyjnie i to jest dużo lepsze od wszelkich etyk religijnych. Choć bardzo niedoskonałe, to jednak lepsze. Oczywiście, chodzi o interesy, dobro i zło nie istnieją jako rzeczywiste byty, czy nawet bardziej ogólne punkty odniesienia.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nieodparcie dochodzę do przekonania, że eliminacja religii z wielu względów nie może odbywać się za szybko, i że na razie nie mamy nic, co można by przyjąć jako alternatywę. Żadnej wizji, żadnego planu, żadnych pomysłów.

Nie trzeba żadnych wizji. Piękno lasu czy gwiazd nad naszymi głowami jest dużo mocniejsze od naćpanych (para)religijnych wizji. Wystarczy nie patrzeć na świat jak na "teatr zbawienia", jak na przedsionek do zmyślonych zaświatów.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z tego co wiem, prawdziwi naukowcy (a nie urzędnicy nauki, często zresztą wierzący, choć po studiach wyższych), to ludzie z pasją. Eistein nie był bynajmniej beznamiętnym nudziarzem. Zajmowanie się odkrywaniem zagadek świata czyni z każdego poetę, choćby się krztusił na same słowo "poeta". Chemia uczuć to nic złego, wręcz przeciwnie. Trzeba tylko polubić chemię, a nie św. Pawła.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pozostaje zatem rozsądne układanie się z religiami oraz piętnowanie nadużyć jej przewodników. Trudno. Nieskromnie powiem, że ateizm jawi się jako swojego rodzaju elita na tle bezrozumnego powielania stereotypów bóstw.

Nie da się ułożyć z religiami, takie coś oznacza klęskę na przyszłość. Przepaść pomiędzy zmyślaniem wierzących a wiedzą o rzeczywistości ludzi normalnych pogłębia się. Jest większa niż w średniowieczu, czy baroku. Ludzie przed pierwszą wojną światową sądzili, że żyją w wyjątkowo stabilnym świecie. Później nadeszły dwie wojny. Również my dzisiaj chcemy "piętnować (miłym słowem) nadużycia". Będą jeszcze rzezie i masakry, będzie nowa inkwizycja.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiara nie daje zasad moralnych. Psuje istniejące atawizmy społeczne.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Potrzebne są działania antyreligijne. Pionierem jest Dawkins, którego szczerze podziwiam. Słowo krucjata jest nie na miejscu. Wypływa z logiki - "chrześcijanie mają swoją prawdę i robią krucjaty, ateiści, którzy mają swoją prawdę, też mogliby robić krucjaty, lecz ja nie chcę". To nie prawda, nie każdy ma swoją prawdę. Postawa ateistyczna wypływa z nauki, z rozważenia rzeczywistości. Sama obecność nauki jest w zasadzie wroga ludziom religijnym i w ich głowach odbywa się ciągła krucjata. Należy, tak jak Dawkins, mądrze odpierać tę agresję. Mamy do tego prawo, a nawet obowiązek, choćby wobec naszych dzieci.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?

>Jak do tej pory, poddajemy jedynie krytyce religijny świat. Myślę, że warto w końcu przedstawić coś w zamian.

>Czy jest to możliwe?

TRZY RAZY TAK!!!

Zadanie jest trudne, ale jak to się mówi - smoka zabić trudno, ale próbować trzeba. Jednak z drugiej strony, dla chcącego nic trudnego. Zacząć musimy od nadania powagi naszemu przedsięwzięciu, od poważnej nazwy, która od razu nada rangi naszemu działaniu. Proponuję i to niepodlega dyskusji, nazwać nasz program - WIELKIM PROGRAMEM EDUKACYJNYM, tak nazwany będzie budził ogromny respekt.

Program wielki, ale jak wszystko, musi się zacząć od małego. Na początek Jezusa zastąpimy krasnoludkiem, jednak bez przesady z tym małym, od razu może być krasnoludków siedmiu. No tak, no tak, zapomniałam, że mamy demokrację, zaraz znajdą się mniejszości, które będą wolały np. kaczora Donalda, a może nawet myszkę Miki, a kto wie czy nie będzie to większość. Psa Pluto też nie możemy pominąć, będzie nam organizował śledzenie innowierców przez GPS, a placownikowi, któremu się to nie podoba i woli siekierkę, odrąbiemy głowę tą siekierką.

Do dzieła towarzysze, zbudujemy nowy świat, w końcu Nowe Ateny już mamy, to i z nowym światem nie powinno być problemu.

Aneta Dziwińska
22-07-2009 22:54 
 Ocena 2 na 2
metsys (1088 punktów)

>TRZY RAZY TAK!!!

Pozwolisz, że wyłuskam najznakomitszy kąsek.
Przedtem walnę łbem kilka razy w ścianę, a wśród gwiazd ujrzę równie oczywistą prawdę, jak ta, że :
>wszystko, musi się zacząć od małego
I nie ważne w którą stronę. W dół, górę, na boki. Byle od niego. Genialne.
Gdyby jeszcze udało się uściślić względność małego, to już mielibyśmy jakiś początek, by nie rzec czubek, z którego zawsze to więcej widać niż z płaskiego


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
barycki
>czubek, z którego zawsze to więcej widać niż z płaskiego

To świeta prawda, dopuki ziemia była płaska, nie było ameryki, dopiero jak się wyokrągliła i miała czubek, natychmiast zaobserwowano amerykę, a co to byłby za świat bez ameryki, płaski, jak cholera płaski.

Adam Barycki
barycki
>dopuki

Dzięki bogu Śmigielski już wygnany z forum, inaczej by dopiero było, byłoby, że ho ho.

Adam Barycki
22-07-2009 23:51 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
   
Panie Barycki, do kogo Pan tu pisze? Pytam się do kogo?
Aneta Dziwińska
23-07-2009 00:31 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>   Panie Barycki, do kogo Pan tu pisze? Pytam się do kogo?
>Aneta Dziwińska
No, do tych, co czytaja - zapewne ?
Ino zagwozdka taka, ze jak kto szarym papierem zakleil obszar... szary... ze tak powiem...
Ale nic to !
Wszak dowiedziono, ze to matoda malo skuteczna i trzeba wczesniej, czy pozniej odkleic. A i krucjaty odwetowe Lacymonow i Orybazych nie gwarantuja powodzenia.
Tylko slac na kursa przyspieszone z zastosowaniem metod wstrzasowych !
23-07-2009 00:40 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>>Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?(...)
>(...)Proponuję i to niepodlega dyskusji, nazwać nasz program - WIELKIM PROGRAMEM EDUKACYJNYM, tak nazwany będzie budził ogromny respekt.
>Program wielki, ale jak wszystko, musi się zacząć od małego.(...)
Najsamprzod to trzeba ten kawal szarego papieru z mapy Wszechswiata oderwac. Pod nim krasnolodkow juz sie tyle namnozylo, tak samo z sie, ze z dziesiec alternatywnych wszechswiatow mozna zbudowac, w wiekszosci pomaranczowych, czyli milych i przyjaznych dla czlowieka zdrowego na umysle. A co mowic o naprawie jednego naszego, ktory biednym ci jest... To juz tylko czysta formalnosc bedzie !
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A to wcale nie jest powód do kpiny. Ogół społeczeństwa ludzkiego albo zmieni swoją mentalność, albo nasi potomkowie zatoną w morzu ignorancji. Przepaść miedzy rzeczywistością a omamami wiary narasta i nigdy nie była tak wielka.
Smith (10069 punktów)
> Zagadnienie zorganizowania społeczeństwa nie obarczonego brzemieniem irracjonalizmu religijnego z pewnością zaprząta głowę nie jednemu ateiście. Śledząc wypowiedzi na tym forum widzę, że doskonale zdajemy sobie sprawę z mentalności człowieka, w którą wbudowana jest potrzeba podpierania się w życiu wiarą w bogów.
Dlaczego w tylko w bogów. Jest jeszcze wiara w państwo, w demokrację, w cywilizację, w pupila geniuszu ludzkiego czyli naukę, prawo i w humanizm, niekoniecznie w wydaniu nic co ludzkie znaczy zwierzęce.
> Wiara ta pozwala na wytłumaczenie wielu niezrozumiałych dla zwykłego człowieka zdarzeń zachodzących w świecie, a także na swoistą wygodę zrzucania odpowiedzialności za życie na coś silniejszego i niepojętego, a jednak opisanego. To nic, że akurat bez dowodów, na tym polega religijność.
Wiara ta pozwala na wytłumaczenie wielu niezrozumiałych dla zwykłego człowieka zdarzeń zachodzących w świecie, a także na swoistą wygodę zrzucania odpowiedzialności za życie na coś silniejszego i niepojętego, a jednak opisanego. To nic, że akurat bez dowodów, na tym polega naiwność najczęściej powodowana strachem przed tudzież niezdolnością do samodzielnego myślenia.
> Jako ludzie racjonalnie podchodzący do życia, przedstawiający ateistyczny, lub zbliżony, światopogląd, a także podpierający się posiadaną wiedzą naukową oraz stosujący logikę, potrafimy w, dość prosty sposób obalić podstawy wszelkich wierzeń religijnych.
Pokaż jak się to robi w dość prosty sposób
>Oczywiście możemy tak zrobić, dyskutując z osobami na pewnym, poziomie intelektualnym i zdolnych do rozumienia przedstawianych racji. Co z resztą?
Jeżeli przedstawione racje nadają się do zrozumienia to i owszem.
>- Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?
Katolik.
>- Jak zorganizować i jakiego programu edukacji użyć, by raz na zawsze wytłumaczyć bezsensowne czczenie wyimaginowanych bóstw?
No właśnie np. kult państwa czy prawa.
>Wbrew pozorom to ogromne przedsięwzięcie i niesłychanie skomplikowane. Naszym zadaniem jest takie uproszczenie, by potrafiło dotrzeć do średnio rozgarniętego konsumenta brazylijskich telenowel.
Wyzwanie podjąłeś nie lada. Ja się podpisuję pod tym naszym.
>Jak do tej pory, poddajemy jedynie krytyce religijny świat. Myślę, że warto w końcu przedstawić coś w zamian.
No właśnie co?
>Czy jest to możliwe?
Napisz najpierw co to wtedy pewnie się okaże czy to możliwe.
metsys (1088 punktów)

>>Czy jest to możliwe?
>Napisz najpierw co to wtedy pewnie się okaże czy to możliwe.

Właśnie to: "Świat bez religii"


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
Smith (10069 punktów)
>Właśnie to: "Świat bez religii"
Pod warunkiem zmiany treserskiego założenia edukacji, może nikła jest.
Jest gro ludzi, którzy muszą w coś wierzyć bo tak jest łatwiej. I nastąpi zmiana religii na jakąś inną ideologię. Ludzkość przerabia to od początków cywilizacji.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie tylko o to chodzi. Nie tylko prości ludzie wierzą. Wielu polityków z doktoratami jest osobami wierzącymi. Nie tylko inteligencja i wykształcenie, ale przede wszystkim uczciwość pozwalają odejść od szaleństwa wiary. Są prości ludzie ateiści i są osoby genialne które wierzą. Linia podziału nie biegnie wzdłuż współczynnika IQ.
02-10-2009 11:55 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
> Linia podziału nie biegnie wzdłuż współczynnika IQ.
Oczywiście, że nie. Linia podziału biegnie pomiędzy tymi co nie wiedzą i tymi co się do tego nie przyznają.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dlaczego w tylko w bogów. Jest jeszcze wiara w państwo, w demokrację, w cywilizację, w pupila geniuszu ludzkiego czyli naukę, prawo i w humanizm, niekoniecznie w wydaniu nic co ludzkie znaczy zwierzęce.

Nie ma wiary w naukę. Nauka jest drogą odkrywania rzeczywistości. Ludzie "nie wierzący w naukę" też mają w sobie geny. Humanizm jest przedłużeniem religii chrześcijańskiej, w zasadzie można go rozumieć jako jej odmianę. Państwa i prawa zbudowane są również na "wrażliwości religijnej" danego narodu, przez co rzeczywiście trzeba w nie wierzyć. Ale z drugiej strony są nam potrzebne, więc należy robić wszystko, aby po prostu były i nie trzeba było im (czyli nam w masie) wiary.
Smith (10069 punktów)
>Nie ma wiary w naukę. Nauka jest drogą odkrywania rzeczywistości.
Odkrywania jak celnie stwierdziłeś. Jest to proces, który trwa. Wiarą zaś jest uznawanie za pewnik wszystkich odkryć, będących skutkiem tego dynamicznego procesu.
Nauka nie jest odkrywaniem w takim sensie jak wyprawy Kolumba czy Vasco Da Gamma. Jest raczej próbą opisu, za pomocą naszego systemu komunikacji, świata który istnieje.
>Ludzie "nie wierzący w naukę" też mają w sobie geny.
Zbudowani są też z atomów, co do których ktoś mnie okłamał w szkole, mówiąc mi, że ludzie wiedzą jak są zbudowane. A tak naprawdę nie są w stanie powiedzieć dużo więcej na ten temat niż Gautama zwany Buddhą powiedział ponad 2500 lat temu. Używają tylko innego sposobu werbalizacji i symboliki.
Np. jedno z ostatnich odkryć w tej dziedzinie - "Teoria strun". Brzmi trochę jak Tolkienowski wstęp do "Sirmarillionu" i oparta jest na abstrakcyjnej symbolice czyli równaniu matematycznym.
Kurt Godel w 1931 roku udowodnił, w pracy: " Über formal unentscheidbare Sätze der Principia Mathematica und verwandter Systeme. I., (..), że w aksjomatycznej teorii matematycznej zawierającej pojęcie liczb naturalnych da się sformułować takie zdanie, którego w ramach tej teorii nie da się ani udowodnić, ani obalić." (wiki)
I tak to w skrócie wygląda. Wierzysz w aksjomat, który musisz przyjąć za pewnik, żeby opisać pewien wycinek rzeczywistości bo inaczej ten opis nie ma sensu.
>Humanizm jest przedłużeniem religii chrześcijańskiej, w zasadzie można go rozumieć jako jej odmianę.
Możesz mi jaśniej przedstawić co masz na myśli?
>Państwa i prawa zbudowane są również na "wrażliwości religijnej" danego narodu, przez co rzeczywiście trzeba w nie wierzyć.
Np. Laickie państwo i sąd boży, nie bardzo rozumiem.
>Ale z drugiej strony są nam potrzebne, więc należy robić wszystko, aby po prostu były i nie trzeba było im (czyli nam w masie) wiary.
Dlaczego nam? Mi nie jest do niczego potrzebne.
mirka (403 punktów)
> >Czy jest to możliwe?
> Moim zdaniem nie jest i jeszcze długo nie będzie. Zresztą mi tak bardzo nie przeszkadza wiara. Niech sobie ludzie wierzą w Bogów, horoskopy, duchy itd. A skoro próbowano religię zlikwidowac i sie nie powiodło to moze nie tędy droga.Moim skromnym zdaniem jedną z największych zbrodni religii jest zakaz samodzielnego myślenia.Ksiądz(pop, pastor....) mówi: tak jast napisane w Biblii (lub innej świętej księdze),tak chce Pan, papież tak ustanowił i basta.
Nie myśl tylko uwierz. Jak uważasz ze jast inaczej grzeszysz! I koniec . I co najważniejsze tylko moja wiara jest TĄ PRAWDZIWĄ.
Moze wzorem niech będzie USA. Najpierw zagwarantowac ludziom swobode wiary w cokolwiek lub w nic. Potem przetrwac jakieś 200 -250 lat sekt i guru, wiary w kosmitów i końca świata oraz przyjscie Jezusa. I potem ludzie juz nie będa bali się samodzielnie myślec .Może.
mirka (403 punktów)
Chyba źle usunełam cytat - to chyba kara boska ( to zielone mądrzenie to też ja) odpowiedź na czy jest to możliwe?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ludzie w USA mają swobodę wierzenia w cokolwiek. Przetrwały najmocniejsze i najdoskonalsze religijne memy. Jednym z nich jest protestantyzm. Jeśli Amerykanie snują jakieś "niezależne" wizje religijne, jest to jedynie chrześcijaństwo dekorowane lukrem obcych słów. Na przykład ruch "Hare Kriszna" to chrześcijaństwo udekorowane indyjskim nazewnictwem. Podobnie jest z katolikami. Co jest paradygmatem chrześcijaństwa? Wychodzenie z założenia, że "jeśli wszystek umrę, wszystko traci sens". To cytat z Unamuno, tzw. egzystencjalisty chrześcijańskiego. Dość odrażająca postać, a czczony niemal wszędzie, choć popierał Franco.
generalizator (27 punktów)
>- Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?
Czlowiek myślący. Jednak najpierw musimy stworzyć sukcesywna alternatywę dla debilizmu.
>- Jak zorganizować i jakiego programu edukacji użyć, by raz na zawsze wytłumaczyć bezsensowne
>czczenie wyimaginowanych bóstw?
W 100% publicznego.
>Myślę, że warto w końcu przedstawić coś
>w zamian.
>Czy jest to możliwe?
Etyka i filozofia. Jednak ja jako osoba z młodego pokolenia stwierdzam, iz młode społeczeństwo ciagle sie cofa i demoralizuje, wiec siadanie w kolko na ktorejs tam godzinie lekcyjnej i zdawanie sobie sprawy z otaczajacego nas swiata, ktory podobno ma byc piekny, a pozniej powrot do domu, w ktorym rodzice zamiast zajmowac sie kulturalnym ksztalceniem swoich dzieci, albo nie maja dla nich zbyt wiele uwagi (bo mysla o sobie, albo o nowym sprzecie elektornicznym,ktory tak bardzo ubarwi ich mieszkanie,a co za tym idzie i zycie), albo zastanawiaja sie jak wyzyc nastepny dzien. Tu pojawia sie drabinka - alternatywa dla starszego pokolenia.
Nie mowiac juz o patologiach, gdzie albo nie wierzy sie w nic, albo w dobroc a co za tym idzie w Boga. Bo w co ma wierzyc dziecko bite przez rodzicow alkoholikow? W humanizm? Tylko w cos, co jest nierealne, a co moze dac realna korzysc. (przynajmniej tak sie wydaje)
Nie chce tu oczywiscie bronic zadnego wierzenia, albo spojrzmy na swiat ze strony ludzi, ktorym potrzebna jest wiara... Zakladamy, ze religia jest zla, bo ludzie ja wykorzystuja w niecnych celach, ale jesli religia moze byc na prawde szczera, to czemu sie jej pozbywac? I co zlego jest w dekalogu? Nie uwazam iz potrzebny jest Bog dla zbawienia swiata, ale chyba kazdy z nas w cos wierzy. Mozna wierzyc w zegar, a mozna w Boga, Allaha czy Budde, i jesli to ma przyniesc nam, jako pojedynczym jednostkom korzysc, to chyba nie powinnismy tego sie pozbywac.
Najlepsza alternatywa na pozbycie sie wierzen, jest wiara w nas samych. Po prostu ludzkie dobro. I to nie jest modlenie sie o to, ze sasiad nas zaprosi na obiad. Nienawisc, glupota, lenistwo, to wszystko pcha nas w otchlan, bo gdyby nie bylo lenistwa, ludzie by sie doskonalili, poziom debilizmu i spaczenia spoleczenstwa by sie zmiejszal, ale konsumpcyjny styl zycia caly czas pcha nas w szpony wyzyskiwania i oszustwa. Egoizm i lenistwo, to jest tak na prawde wrog racjonalnego myslenia.
P.S. Nie jestem wierzacy.
P.S. 2 Jestem nowy na forum, wiec prosze o poblazliwosc
P.S. 3 Jestem za granica i nie posiadam pakietu polskich znakow... pozdrowienia z Rosyjskiej Federacji
Jacek Tabisz (30006 punktów)
>- Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?
Czlowiek myślący. Jednak najpierw musimy stworzyć sukcesywna alternatywę dla debilizmu.


Wśród inteligentnych ludzi wielu jest religijnych. Intelekt pomaga im niekiedy zaplatać jeszcze gęstszą sieć złudzeń. Filozofii bym nie polecał, bo w 80% jest echem religii. Jeśli chodzi o Europę, jedynie Starożytni uprawiali niekiedy filozofię bez konieczności przyjmowania boga i zaświatów.
Agnies (398 punktów)
>Jako ludzie racjonalnie podchodzący do życia, przedstawiający ateistyczny, lub zbliżony
>światopogląd, a także podpierający się posiadaną wiedzą naukową oraz stosujący logikę, potrafimy w
>dość prosty sposób obalić podstawy wszelkich wierzeń religijnych. Oczywiście możemy tak zrobić
>dyskutując z osobami na pewnym, poziomie intelektualnym i zdolnych do rozumienia przedstawianych
>racji. Co z resztą?

Bóg docenia nasze starania, czyż nie ?

>Czy jest to możliwe?

Musi nas reprezentować jakaś religia. Bóg przecież kocha racjonalne myślenie i realizuje prośby modlących się jeśli wypełniają jego wolę, którą jest poszerzanie wiedzy. Szczególnym umiłowaniem otacza osoby z wyższym wykształceniem realizujące prospołeczne zadania. Radzi by wspierać je finansowo. Jak przystało na rasowego humanistę, racjonalistę i ateistę bóg sugeruje otaczać opieką szpitale, biednych i pokrzywdzonych, ale... jeszcze chwilę powymieniam i będzie plagiat.

pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wymyślony bóg chrześcijan docenił na przykład starania Giordana Bruno paląc go na stosie. A u wielu ludzi ów bóg - błędna idea wywołuje wrażenie, że życie jest przedsionkiem do wydumanego raju. Zarażeni infekcją wiary nie cenią za bardzo przedsionków.
oportunista (1711 punktów)
Czy to możliwe? Myślę, że tak, nie ma rzeczy niemożliwych, otwartym pytaniem pozostaje, czy tego chcemy i czy wyjdzie nam to na dobre. Nieraz zajadłość w prezentowaniu swego stanowiska przez zwolenników ateizmu kojarzy mi się z sekciarstwem. Być może dałoby się przetworzyć go w religię, kto wie, tyle że jest to ciągle zamiana jednego w drugie. Ostatnio na zachodzie, ponownie Marks staje się modny, jego filozofia dużo wyjaśnia. ZSSR jest złym kontekstem omawiania jego przemyśleń, traktowano go tam instrumentalnie i wybiórczo. Byt kształtuje świadomość, w warunkach rosyjskich, aż nadto się sprawdził. To stwierdzenie sprawdza się wszędzie, jak żyje tak myślę, otaczająca mnie rzeczywistość determinuje moje działania i kształtuje moją świadomość. Miał też rację w sprawie socjalizmu, system ten można wprowadzać tylko w krajach wysoko rozwiniętych, UE i ZSSR to dwa przykłady jak on działa przy różnym poziomie bytu kształtującego świadomość. Jedno wydaje się pewne, świadoma czy też nie, religijność pomaga w jednoczeniu celów i organizacji stosunków społecznych, jako istoty stadne jest nam to koniecznie potrzebne do sprawnego funkcjonowania.
Bardzo chciał bym aby logika stała się religią, lub tym co religię zastąpi, sądzę jednak, że nie ma takiej opcji aby wygrała z uczuciami, te zaś często bywają nieracjonalne i nieprzewidywalne. Logiki można nauczyć się w szkole, lecz stosowania jej w życiu chyba nie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rzeczywistość nie jest zabawką, Oportunisto, a ludzie uważający, że "każdy ma swoją prawdę", prędzej docenia szamana z deszczową grzechotką niż fizyka teoretycznego. Tymczasem to ten drugi otwiera nam bramy do tajemnic wszechświata i przyszłości naszego gatunku.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

> Jako ludzie racjonalnie podchodzący do życia, przedstawiający ateistyczny, lub zbliżony
>światopogląd, a także podpierający się posiadaną wiedzą naukową oraz stosujący logikę, potrafimy w
> dość prosty sposób obalić podstawy wszelkich wierzeń religijnych. Oczywiście możemy tak zrobić
>dyskutując z osobami na pewnym, poziomie intelektualnym i zdolnych do rozumienia przedstawianych racji.

No to obal moje podstawy wiary.
metsys (1088 punktów)

>No to obal moje podstawy wiary.
Jakie?

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>No to obal moje podstawy wiary.
>Jakie?

A co za różnica, jak obalasz wszelkie?
01-09-2009 00:38 
 Ocena 1 na 1
metsys (1088 punktów)

>A co za różnica, jak obalasz wszelkie?

A co za różnica miedzy Twoją wiarą, a scientologa?


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
czaplicka (5782 punktów)
Najprościej pobić wierzących ich własną bronią.Kiedyś stawiałam na lemowską plęcymolię, ale jak jest Flying Spaghetti Monster ze swoim kościołem, to można sie przyłączyć.
Groszek91 (102 punktów)
po co niszczyć religie? Bez tego nie było by przeciwnych poglądów, poza tym "religia" jest jak naród żydowski, wszędzie się przyjmie i próbuje dominować, w ogóle bez religii nie było by rozważań na ten temat
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mnie jednak żal Giordana Bruna na przykład. Ludzie religijni spalili go na stosie za to, że twierdził, iż w kosmosie jest wiele planet na których żyją inne istoty. Zatem twój optymizm i tolerancja są całkowicie nieuzasadnione. Dodajmy jeszcze dzieci indoktrynowane przez własnych rodziców, wysyłane do szkół religijnych, gdzie ćwiczy się je w "Jedynie Słusznej Prawdzie".
Pamfil (1902 punktów)

A jeśli człowiek jest tak skonstruowany, że jego naturalną potrzebą jest uczuciowość religijna? No to wtedy byłby po prostu dość duży problem ze stworzeniem takiej rzeczywistości, która eliminowałaby ryzyko religii.
Może człowiek jest tak skonstruowany, że potrafi uczuciem religijnym obdarzyć każdy, nawet dość przypadkowy przedmiot, obiekt, zjawisko. No to wtdy jesteśmy dość bezradni wobec uczuć religijnych przynajmniej niektórych ludzi.
Moim zdaniem, trzeba zaakceptować, że religia jest takim samym elementem tego świata jak gradobicie, trzęsienia ziemi i koklusz . I trzeba nauczyć się z tym żyć. Nie widzę innego wyjścia.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie można się nauczyć z tym żyć, bo religijność wobec rozwoju nauki i wiedzy o świecie pogłębia przepaść między rzeczywistością a zabobonem. Jestem przekonany, że jeśli nadal ponad 80% ludzkości będzie wierząca, nastąpi regres, a laboratoria naukowe zostaną w końcu zakazane przez demokratyczne rządy i populistyczne dyktatury. Całkiem możliwe, że na przykład w USA jesteśmy na progu takiej epoki.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak zorganizować i jakiego programu edukacji użyć, by raz na zawsze wytłumaczyć bezsensowne czczenie wyimaginowanych bóstw?

Moim zdaniem już w szkołach podstawowych należy wprowadzić zajęcia z psychologii ewolucyjnej i budowy mózgu, aby każdy młody człowiek miał przynajmniej w pamięci, że żądzą nami proste atawizmy, z których powstają między innymi różne zalążki kultów. Myślę, że uświadomienie ludzi o tym, że podlegają atawizmom i ich intuicje nie są wyroczniami jest wykonalne. Przekaz można ująć tak, by trafiał również do osób średnio inteligentnych.
diogenes (42753 punktów)
>Wiara ta pozwala na wytłumaczenie wielu niezrozumiałych dla zwykłego człowieka zdarzeń

Wyjaśniająca funkcja religii to w jej doktrynie jedynie deser. Jej sednem jest pragnienie i wiara klientów religii w przetrwanie po śmierci, obietnica wiecznego "żywota". Ktoś, kto polemizuje z religią na płaszczyźnie jej rzekomej funkcji wyjaśniającej, bierze plewy za ziarno. Nikogo tak na prawdę nie interesuje, czy taki lub siaki bóg stworzył świat. Mógł go stworzyć nawet diabeł. Ważne jest, że obiecuje trwanie, bycie, zachowanie ego. To dlatego nawet najtęższe łby ulegają kapłanom.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Doskonała wypowiedź Diogenesie (plus). Moim zdaniem to, co napisałeś i co ja wcześniej też ująłem nieco inaczej, to bardzo ważny element wpływu religii, który często jest pomijany. A dlaczego? Choćby dlatego, że zdarzają się ateiści, którzy wierzą w życie pozagrobowe. Na prawdę niełatwo mieć czysty i wolny od groźnych przesądów umysł.
02-10-2009 18:40 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>niełatwo mieć czysty i wolny od groźnych przesądów umysł.

Religia jest przede wszystkim problemem woli, pragnienia, a nie umysłu. Doktryna religijna to zwykle pseudouzasadnienia nierealistycznych pragnień, próba przeistoczenia pragnę w jest.
02-10-2009 19:37 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>niełatwo mieć czysty i wolny od groźnych przesądów umysł.
>Religia jest przede wszystkim problemem woli, pragnienia, a nie umysłu. Doktryna religijna to zwykle pseudouzasadnienia nierealistycznych pragnień, próba przeistoczenia pragnę w jest.

Religia nie jest problemem woli, jest manifestacją wiary. Wola i pragnienie są cechami umysłu, nie są od niego oderwane, nie są bytami niezależnymi.
02-10-2009 21:40 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Religia nie jest problemem woli, jest manifestacją wiary.

Religijny człowiek wierzy w to, czego pragnie.

>Wola i pragnienie są cechami umysłu, nie są od niego oderwane, nie są bytami niezależnymi.

Nie podzielam tego przekonania. Stwierdzenie (czynność intelektualna) Jestem głodny jest czymś innym niż przeżycie głodu. Nie są własnościami jakiegoś leżącego u ich podstawy umysłu. To nie umysł jest głodny.
02-10-2009 22:27 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Religia nie jest problemem woli, jest manifestacją wiary.
>Religijny człowiek wierzy w to, czego pragnie.

To nie na temat.

>>Wola i pragnienie są cechami umysłu, nie są od niego oderwane, nie są bytami niezależnymi.
>Nie podzielam tego przekonania. Stwierdzenie (czynność intelektualna) Jestem głodny jest czymś innym niż przeżycie głodu. Nie są własnościami jakiegoś leżącego u ich podstawy umysłu. To nie umysł jest głodny.

To też.
>
02-10-2009 22:57 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
...
>To nie na temat.
...
>To też.

I jedno i drugie jest na temat.
setarkos (10757 punktów)
>>Religia nie jest problemem woli, jest manifestacją wiary.
Tak
>Religijny człowiek wierzy w to, czego pragnie.
A niech tam sobie wierzy i pragnie tylko żeby swymi manifestacjami dróg i ulic nie blokował
>>Wola i pragnienie są cechami umysłu, nie są od niego oderwane, nie są bytami niezależnymi.
Tak, są zależne (jeśli pominąć "owczy pęd")
>(...) Stwierdzenie (czynność intelektualna) Jestem głodny jest czymś innym niż przeżycie głodu.
Tak, jest czymś innym
> Nie są własnościami jakiegoś leżącego u ich podstawy umysłu. To nie umysł jest głodny.
Każde stwierdzenie jest czynnością umysłu. Bezmyślność nie daje czasu na refleksję co do stanu głodu, bo natychmiast musi szukać jedzenia. Namysł pozwala zaś 'zasmakować' głodu nawet przy pełnej lodówce. To w umyśle jest głód
setarkos (10757 punktów)
Jeśli można...

>>Religia nie jest problemem woli, jest manifestacją wiary.
Tak
>Religijny człowiek wierzy w to, czego pragnie.
A niech tam sobie wierzy i pragnie tylko żeby swymi manifestacjami dróg i ulic nie blokował
>>Wola i pragnienie są cechami umysłu, nie są od niego oderwane, nie są bytami niezależnymi.
Tak, są zależne (jeśli pominąć "owczy pęd")
>(...) Stwierdzenie (czynność intelektualna) Jestem głodny jest czymś innym niż przeżycie głodu.
Tak, jest czymś innym
> Nie są własnościami jakiegoś leżącego u ich podstawy umysłu. To nie umysł jest głodny.
Każde stwierdzenie jest czynnością umysłu. Bezmyślność nie daje czasu na refleksję co do stanu głodu, bo natychmiast musi szukać jedzenia. Namysł pozwala zaś 'zasmakować' głodu nawet przy pełnej lodówce. To w umyśle tkwi głód
03-10-2009 09:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>To w umyśle tkwi głód.

Jeśli nawet to nie w tej jego części, która włada językiem. Człowiek jest inaczej głodny, niż bydle. Chyba, że ktoś zrobi z niego zwierzę.
setarkos (10757 punktów)
>>To w umyśle tkwi głód.
>(...) Człowiek jest inaczej głodny, niż bydlę (...)

Tak. Właśnie. Człowiek potrafi domniemywać głód innego człowieka i nawet od ust sobie odjąć - bydlętom cudzy apetyt jest chyba na tyle obojętny, że samo pojęcie głodu im zbędne, może bywają (co najwyżej) w nieświadomym stanie bycia głodnymi.
Dopatrywanie się u zwierząt, podobnych nam stanów psychiczno-pojęciowych, to zwykle nadmierna (bajkowa) ich personifikacja
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zwierzętom stadnym cudzy apetyt nie jest obojętny. Całkiem możliwe, że te o najlepiej rozwiniętych mózgach podobnie jak człowiek wyobrażają sobie głód drugiego stworzenia. Dodam przykład - kot przynosi mi upolowanego wróbla, nietoperz karmi nietoperza ze stada.
08-10-2009 21:57 
 Ocena-1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Zwierzętom stadnym cudzy apetyt nie jest obojętny. Całkiem możliwe, że te o najlepiej rozwiniętych mózgach podobnie jak człowiek wyobrażają sobie głód drugiego stworzenia. Dodam przykład - kot przynosi mi upolowanego wróbla, nietoperz karmi nietoperza ze stada.

... i jeszcze krowy pragną być dojone, kury pchają się do nas z jajami a gołąbki same wpadają do gąbki - istny raj
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mówiłem o relacjach w obrębie jednego gatunku.
setarkos (10757 punktów)
>Mówiłem o relacjach w obrębie jednego gatunku.

Koty przynoszą czasami upolowaną zdobycz, lecz czy wolno stąd wnosić, jakoby mogły działać wbrew swym instynktom?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
My również jemy i czy możemy w tym wypadku mówić o działaniu nieinstynktownym?
11-10-2009 18:18 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
> Dopatrywanie się u zwierząt, podobnych nam stanów psychiczno-pojęciowych, to zwykle nadmierna (bajkowa) ich personifikacja

Nie wiem, dlaczego nie mielibyśmy w granicach wytyczonych przez biologię, nie mówić o stanach psychicznych zwierząt.Człowiek to w końcu też zwierzę, tylko że racjonalne (animal rationale), a nie, jak chcieliby niektórzy, dojne. Być może jedyną różnicą dzielącą człowieka od zwierzęcia jest ta, że my swoje zwierzęce potrzeby zaspakajamy przy pomocy inteligencji. Kiedy zaczynamy wymyślać sobie nieziemskie potrzeby (religia), nadużywamy po prostu rozumu. Człowiek to zwierzę, które nie wiadomo czemu wstydzi się samo siebie.
setarkos (10757 punktów)
> (...) Człowiek to w końcu też zwierzę, tylko że racjonalne (animal rationale), a nie, jak chcieliby niektórzy, dojne. Być może jedyną różnicą dzielącą człowieka od zwierzęcia jest ta, że my swoje zwierzęce potrzeby zaspakajamy przy pomocy inteligencji. Kiedy zaczynamy wymyślać sobie nieziemskie potrzeby (religia), nadużywamy po prostu rozumu. Człowiek to zwierzę, które nie wiadomo czemu wstydzi się samo siebie.
>

Wśród moich znajomych żadnego zwierzęcia nie nazywa się człowiekiem. Trzeba pewnie pokładać ogromną ufność w biologii, by cały potencjał umysłowy na wzmacnianie zwierzęcości własnej kierować. Nam-sceptykom brakuje takiej ufności i wiary
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jesteśmy zwierzętami, nie zaś roślinami.
02-10-2009 22:10 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

> .Choćby dlatego, że zdarzają się ateiści, którzy wierzą w życie pozagrobowe. Na prawdę niełatwo mieć czysty i wolny od groźnych przesądów umysł.

Jako ateista protestuję. Dla ludzi istnieje tylko życie pozagrobowe.W grobie to żyją robaki.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż, słowo "pozagrobowy" nie do końca oznacza to, co sugerujesz. Ale dobrze, powiem, że chodziło mi o życie po śmierci.
oportunista (1711 punktów)
Istota podobnych spraw najczęściej jest niesłychanie prosta, leży tuż obok,w bezpośrednim naszym zasięgu, dlatego tak trudno ją dostrzec, Tobie się udało.
Jestem zapalonym oglądaczem filmów przyrodniczych, ostatnio o mrówkach miałem przyjemność. Uderzająca jest sprawność organizacyjna tych stworzeń, działając w sytuacjach niestandardowych, wykazują niesamowitą zdolność adaptacji do panujących okoliczności, sterowane jak gdyby siłą wyższą, metodą prób i błędów, wybierają najlepsze rozwiązania pozwalające im przetrwać. Ktoś powie instynkt, dla mnie to logika, może więc jedno i drugie? Skąd wiec wrażenie kierowania nimi z góry. Wiem, przez lata wpajano nam, ze tylko my ludzie jesteśmy wyjątkowi, cała reszta to tylko skromny dodatek, korci mnie jednak pomysł ulokowania religijności na poziomie instynktu. Ludzie posiedli umiejętność abstrakcyjnego myślenia, to pozwala im oszukiwać własny instynkt, konsekwencją tego są niezbyt logiczne religie i taka ich różnorodność. Ostatecznie brak religii też jest jakąś religią.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Podstawy religijności wynikają z błędnych wobec rzeczywistości atawizmów, instynktów. Mózg dokonuje wielu obliczeń bez naszego udziału (rzut piłką, relacje społeczne), po czym tłumaczymy to świadomie na skróty, najprostszą drogą. Brak religii jest brakiem religii, nie zaś "jakąś religią", jak piszesz.
setarkos (10757 punktów)
>- Czy potrafimy przedstawić alternatywę dla człowieka religijnego?

Taką alternatywę przedstawiamy na tym forum i pewnie w działalności PSR


>- Jak zorganizować i jakiego programu edukacji użyć, by raz na zawsze wytłumaczyć bezsensowne
>czczenie wyimaginowanych bóstw?

Nie wydaje się byśmy mieli mieli "raz na zawsze" wszelki irracjonalizm wytępić. Nie. Takie pomysły to domeny religii (różnych) - racjonalistom powinna (jak mniemam) wystarczać część świata. 'Nasze podwórka' mamy układać tak, by religie miały pełny dostęp lecz czuły się zbędne.

Skoro w systemie edukacji nie da się ominąć religii, to może należy wprowadzić jej więcej i nawet bardzo dużo tak, by młodzież odczuła jej 'dostatek'... Może zatęskni wtedy do skromniej dozowanych lekcji logiki, matematyki, fizyki, chemii czy biologii
metsys (1088 punktów)

>Nie wydaje się byśmy mieli mieli "raz na zawsze" wszelki irracjonalizm wytępić. Nie. Takie pomysły to domeny religii (różnych) - racjonalistom powinna (jak mniemam) wystarczać część świata. 'Nasze podwórka' mamy układać tak, by religie miały pełny dostęp lecz czuły się zbędne.

Mnie jest szkoda inteligencji marnowanej na religie. Ten potencjał powinien cywilizować, budować przyszłość naukową. Tutaj widzę sens powalczenia o minimalizacje indoktrynacji religijnej nie tylko w szkołach, ale w ogóle. Każdy połknięty przez irracjonalizm człowiek jest stratą, której oszacować nie sposób gdyż nie wiemy czego byłby w stanie dokonać światłym umysłem.

>Skoro w systemie edukacji nie da się ominąć religii, to może należy wprowadzić jej więcej i nawet bardzo dużo tak, by młodzież odczuła jej 'dostatek'... Może zatęskni wtedy do skromniej dozowanych lekcji logiki, matematyki, fizyki, chemii czy biologii

Edukacja jest edukacją, a nie chrystianizacją (lub jak kto woli ogłupianiem). To zupełnie wykluczające się systemy kształtowania wiedzy młodego człowieka.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
luka0 (30 punktów)

Przede wszystkim... bez religii, czy bez wiary?
To znaczący słowny detal, bo domyślam się, że skoro w wypowiedzi autora pojawia się termin: ateista, to rzecz się tyczy nie tylko samej rytualizacji. Jeśli jest wiara nigdy, ale to nigdy nie obejdziemy się bez niemal naturalnej, psychicznej potrzeby wyrażania jej, a to wiąże się przecież z minimalną nawet obrzędowością. Eliminując wiarę- eliminowałoby się religie. Jasne, osobiście jestem za pomniejszeniem roli czynno- fanatycznej wszelkich wyznań, lecz tworząc abstrakt świata bez religii spełźniemy na niczym, gdyż większość ludzkości jednak wierzy i "warunków", jakie daje religia, do tej wiary potrzebuje... Czy możliwy jest świat bez wiary zatem? Czy możliwe jest "oświecenie", masowy zwrot na ateizm?

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365