 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2009 13:49 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Dylematy dobra i zła
-1 na 1 | Z okazji 20 rocznicy pokonania nazimu:
Rządy NSDAP zostały wprowadzone w Niemczech przy pomocy terroru. Większość Niemców nie identyfikowała się z nazistowską hołotą - na ulicach się ich bano, bo to byli pospolici bandyci, w salonach nimi gardzono. Naziści byli z początku tacy jak komuniści - przestępcy i lumpenproletariusze awansowani na klasę rządzącą. Dla porządnych Niemców - patriotów - rządy nazistowskie były tym samym czym rządy komunistów dla porządnych Rosjan - plagą najgorszą, gorszą nawet niż obca okupacja.
Wielu Niemców cieszyło się ze zwycięstwa Rosji, gdyż najważniejsze było obalenie nazizmu. Każdy sojusznik był dobry. Armia Czerwona była dla Niemców armią wyzwoleńczą. Spróbujmy się wczuć w atmosferę lat trzydziestych, kiedy dyplomaci nazistowscy zaczęli się pojawiać na salonach świata... jak strasznie Niemcy musieli się wstydzić za swoich reprezentantów. To co wyprawiały Kaczory i inne dyplomaty z kręgów PiSamoobrony, to mały pikuś przy tym, jak zachowywali się naziści. Niemcy mieli tylko jeden prosty wybór - albo spalić się ze wstydu albo zostać nazistą i zostać takim samym prostakiem. A tymczasem dyplomatom III Rzeszy wszędzie okazywano jawną pogardę, a oni musieli łykać wstyd, a nienawiść ich rosła. Czy zwyczajni Niemcy nie czuli tej pogardy? Spróbujmy posłużyć się empatią (pomóżmy sobie przypomnieniem największych kompromitacji naszego Prezydenta), a zrozumiemy, dlaczego prawdziwi Niemcy modlili się o klęskę.
W odwiecznej walce dobra ze złem zawsze z perspektywy czasu okazuje się, że wybór jest ograniczony - albo jest się za albo przeciw, nie ma trzeciej drogi. Pokazała to II Wojna, gdy trzeba było zawrzeć sojusz z ZSRR, aby najpierw pokonać priorytetowego wroga. Pokazała to zimna wojna, gdy trzeba było zawrzeć sojusz z islamistami i Watykanem, aby pokonać ZSRR. Teraz siły zła skupiły się wokół religii, naszych dotychczasowych sojuszników.
Tak właśnie działają siły dobra - dobrze, a więc skutecznie. Dawniej wszyscy ludzie dobrej woli skupili się na pokonaniu nazizmu - socjalistów zostawiliśmy na później. Później dobrzy ludzie na całym świecie zjednoczyli się w walce przeciwko socjalizmowi - religijnych zostawiliśmy sobie na później. Teraz nadszedł czas, żeby skupić się na walce z islamem - inne religie zostawmy sobie na później.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
18 na 18 | NieIstniejesz (1137 punktów) | Zaraz zaraz... Po pierwsze mam dylemat, czy to twój tekst, czy skopiowany skądś, w celu skrytykowania go przez nas - a mam ten dylemat przez podtytuł: > Z okazji 20 rocznicy pokonania nazizmuW zasadzie do połowy tekstu byłem pewien, że przytaczasz jakiś tekst propagandowy. Zacząłem mieć wątpliwości, kiedy przeczytałem o kaczorach, a jak skończyłem czytać, przeraziłem się, że to chyba twoje słowa. (Mam nadzieję, że nie robię z siebie w tym momencie idioty, z powodu niezrozumienia jakiejś subtelnej ironii): Po pierwsze - z tego co wiem, NSDAP faktycznie zaczynała jako banda biedaków, których dysputy polityczne odbywały się w piwiarniach. Kiedy zdobyli większą popularność, próbowali dokonać puczu w Monachium, który oczywiście się nie udał, Hitlera wsadzili do więzienia, gdzie napisał Mein Kampf. Niemniej w 1933 roku wygrali całkowicie zgodnie z prawem, demokratyczne wybory do Reichstagu. Hitler został kanclerzem, a NSDAP zaczęła wprowadzać swój Ordnung Faktycznie SA przypominała bojówki zdurniałych małolatów, jednak SA zostało zlikwidowane (dosłownie) podczas Nocy Długich Noży. Po drugie - to, że Niemcy wstydzili się za nazistów, to jakaś bzdura. Naziści byli tymi, którzy wyprowadzili Niemcy z gigantycznego kryzysu, powstrzymali inflację, wbrew postanowieniom Traktatu Wersalskiego (który Niemcy uważali za największą możliwą niesprawiedliwość dziejową, poniekąd zresztą słusznie), w porozumieniu z ZSRR wyszkolili armię i znacznie ją powiększyli (czego Niemcom nie wolno było robić). Niemcy były upokorzone już na tyle zrzuceniem na nich całej odpowiedzialności za I WŚ, niezaproszeniem do Ligi Narodów - tak samo jak ZSRR, praktyczną likwidacją armii, pozycji w świecie, zabraniem kolonii, obciążeniem niesamowitymi długami (kraju po wyniszczającej wojnie), że każdy, kto obiecał przywrócić Niemcy do potęgi i zemścić się na Europie, był praktycznie narodowym bohaterem. Należy też pamiętać, że NSDAP było wspierane także przez elity. Arystokracja, naukowcy, filozofowie, profesorowie, oni wszyscy tłumnie poparli ideę narodowego socjalizmu. Wystarczy chyba wspomnieć Heideggera. Do SD (Sicherheitsdienst - służba bezpieczeństwa) należało wielu prawników, ba, doktorów prawa. Niemcy byli tym narodem, który tłumnie posyłał dzieci do Hitlerjugend. Czy to robią ludzie przeciwni swoim rządzącym? Chyba nie wyobrażasz sobie, że banda oszołomów zdobyła demokratyczną większość w wyborach do parlamentu i rządziła przez wiele lat, jeśli, jak mówisz, wszyscy obywatele byli przeciwko niej? Że masy fanatycznych cywilów broniły Berlina przed Armią Czerwoną, bo Goebbels ich zmusił? Czym? Pogroził im paluszkiem z bunkra? I jeszcze te brednie o dobru i złu. Nie istnieje coś takiego, jak obiektywne dobro i obiektywne zło. To pojęcia, ideowe pojęcia, tak naprawdę całkowicie puste, a co za tym idzie - są relatywne. I właśnie to pokazała II WŚ - jak bardzo elastyczne są pojęcia dobra i zła. A z wlepieniem ci minusa za ten twój bełkot powstrzymam się, aż odpowiesz mi, czy to twoje myśli, czy jednak jakaś subtelna ironia tam wystąpiła, a ja ją przeoczyłem  PS: Zdajesz sobie sprawę, że ostatni akapit twojej wypowiedzi nasuwa tylko jedno słowo - fanatyk?
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
 | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
> PS: Zdajesz sobie sprawę, że ostatni akapit twojej wypowiedzi nasuwa tylko jedno słowo - fanatyk?Mnie tam się nasuwa inne słowo, ale obecność moderatora Wojtka skutecznie powstrzymuje mnie przed ogłaszaniem własnych skojarzeń
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > w 1933 roku wygrali całkowicie zgodnie z prawem, demokratyczne wybory
Terror na ulicach nie jest zgodny z prawem, to nie były wolne wybory
>NSDAP było wspierane także przez elity. Arystokracja, naukowcy, filozofowie, profesorowie, oni wszyscy tłumnie poparli ideę narodowego socjalizmu.
Konformiści i oportuniści -przełykali wstyd i udawali entuzjastycznych prostaków.
> Nie istnieje coś takiego, jak obiektywne dobro i obiektywne zło.
Wiem o istnieniu relatywizmu moralnego, ale nie podejmę takiej polemiki. To jest dla mnie kwestia wrodzonej wrażliwości moralnej. Przykładem jest sytuacja w Afganistanie. Siły zła tam niszczą i zabijają, siły dobra budują i odbudowują. Sytuacja jest tam wyjątkowo klarowna. Jeżeli ktoś nie chce odróżniać dobra od zła, to jego wybór, w mojej ocenie - nieracjonalny.
>A z wlepieniem ci minusa za ten twój bełkot powstrzymam się, aż odpowiesz mi, czy to twoje myśli, czy jednak jakaś subtelna ironia
Potrzebne są tego rodzaju kontrowersyjne syntezy i refleksje historyczne z okazji okrągłych rocznic - warto prowokować takie dyskusje... a uboczną korzyścią jest odsiewanie kulturalnych dyskutantów od niekulturalnych - reakcje na takie posty są symptomatyczne.
doku
|
|
|  | 11 na 11 | NieIstniejesz (1137 punktów) | > > w 1933 roku wygrali całkowicie zgodnie z prawem, demokratyczne wybory> Terror na ulicach nie jest zgodny z prawem, to nie były wolne wyboryupload.wik(*)mmons/0/09/NSDAP_Wahl_1933.pngProszę, oto mapka przedstawiająca procent głosów na NSDAP w wyborach w 1933, w poszczególnych landach. Na pierwszy rzut oka widać, że nawet w najmniej entuzjastycznie nastawionych do nazistów landach, poparcie NSDAP wśród wyborców wyniosło co najmniej 30%. Uważasz, że bojówki SA poprowadziły prawie połowę Niemców do urn, grożąc im strzałem głowę, jeśli nie zagłosują na ich partię? > >NSDAP było wspierane także przez elity. Arystokracja, naukowcy, filozofowie, profesorowie, oni wszyscy tłumnie poparli ideę narodowego socjalizmu.> Konformiści i oportuniści -przełykali wstyd i udawali entuzjastycznych prostaków.Masz na to jakiekolwiek dowody poza swoim widzimisię? > > Nie istnieje coś takiego, jak obiektywne dobro i obiektywne zło.> Wiem o istnieniu relatywizmu moralnego, ale nie podejmę takiej polemiki. To jest dla mnie kwestia wrodzonej wrażliwości moralnej. Przykładem jest sytuacja w Afganistanie. Siły zła tam niszczą i zabijają, siły dobra budują i odbudowują. Sytuacja jest tam wyjątkowo klarowna. Jeżeli ktoś nie chce odróżniać dobra od zła, to jego wybór, w mojej ocenie - nieracjonalny.Więc wolisz wierzyć, że Holocaust, masowe zbrodnie, wszystkie wcielone w życie pomysły nazistów, są dziełem garstki zwyrodnialców, którzy trzymali nienawidzący ich, wielomilionowy naród w garści, z której biedni zniewoleni Niemcy nie potrafili się wydostać? Jakieś pół roku temu widziałem w telewizji radziecką bajkę, w której zły, chciwy car okradał biednych wieśniaków z ich dobytku. Oczywiście na końcu podlec wpadł do rzeki, zniszczony przez siły "dobra". Moim zdaniem wolisz wierzyć w dobro i zło, bo tak jest łatwiej. Przekonanie, że moje idee są słuszne, a oni byli be, jest bardzo pocieszające. Niestety, nie jest ani trochę racjonalne. Uprawiasz myślenie życzeniowe, podobnie jak teiści wysuwający "argument" - "Bóg istnieje, bo przecież świat, życie i całą reszta MUSZĄ mieć jakiś cel". Nie, nie muszą. A obiektywne dobro i zło nie muszą istnieć, bo ty wolałbyś, żeby istniały. I nie chodzi tu zresztą o odróżnianie "dobra" i "zła". Postuluję całkowite zaprzestanie używania tych pojęć do opisywania czegokolwiek. Najwięcej ludzi zamordowano i torturowano w imię dobra - oczywiście odpowiednio pojmowanego. Nikt nigdy masowo nie mordował, nie torturował, nie niszczył w imię zła. Aztekowie wyrywali milinom ludzi serca na szczytach swych piramid, by Słońce mogło toczyć się po niebie. Czy było to dobre? Było - relatywnie. Czy hekatomba i praktyczna likwidacja kultur Ameryki Płd. przez konkwistadorów były dobre? Były - relatywnie. W końcu Hiszpanie robili to dla ich dobra, w imię swojej wiary. Czy likwidacja milionów Żydów, Cyganów, komunistów i całej reszty przez Niemców byłą dobra? Była - w końcu Naród Panów potrzebował swojego Lebensraum, cóż prostszego niż stworzenie go przez wymordowanie niższych ras? Wszystkie wielkie zbrodnie w historii ludzkości były popełniane w imię idei i w imię jakiegoś dobra. Wszyscy masowi mordercy byli przekonani o słuszności swych racji i o tym że czynią dobro. Tym właśnie jest wiara. Najwięcej cierpienia powodują ludzie wierzący w tzw. "obiektywne wartości". Pozwól, że przytoczę teraz fragment twojej wcześniejszej wypowiedzi: > Teraz nadszedł czas, żeby skupić się na walce z islamem - inne religie zostawmy sobie na później.Komentarz chyba zbędny. > A z wlepieniem ci minusa za ten twój bełkot powstrzymam się, aż odpowiesz mi, czy to twoje myśli, czy jednak jakaś subtelna ironia> otrzebne są tego rodzaju kontrowersyjne syntezy i refleksje historyczne z okazji okrągłych rocznic - warto prowokować takie dyskusje... a uboczną korzyścią jest odsiewanie kulturalnych dyskutantów od niekulturalnych - reakcje na takie posty są symptomatyczne.Pod terminem "być kulturalnym" tkwi znaczenie - powiedz to tak, by nikogo nie zranić. Myślę, że na tym forum można czasem zaniechać kultury, ponieważ bardziej od tego, czy cię zranię, interesuję mnie dotarcie do ciebie moją myślą. A dosadniej sformułowane myśli docierają do ludzi znacznie lepiej niż "przepraszam, że ośmielam się ciebie krytykować, jednak mam inne zdanie, które chciałbym ci zaprezentować". Poza tym emocjonuję się, gdy dyskutuje, jeśli jest to dla ciebie okoliczność łagodząca.
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Uważasz, że bojówki SA poprowadziły prawie połowę Niemców do urn
Nie, szacuję, że około 1/5. Na Hitlera głosowała też różnej maści hołota. Faszystów i rasistów naturalnie popierają np. debile i inne zdegenerowane osobniki czyste rasowo, widzimy to na co dzień w postaci zwolenników LPR, Wszechpolaków, skinów, kiboli... to liczna mniejszość, dość by w sprzyjających warunkach ktoś ich zorganizował i zaprowadził terror. Czysta rasa to czysta patologia, wiedzą o tym dobrze hodowcy psów. Chów wsobny degeneruje tak samo ludzi, jak zwierzęta,
>Wszystkie wielkie zbrodnie w historii ludzkości były popełniane w imię idei i w imię jakiegoś dobra.
Nie każdy człowiek zawsze ma rację. Nie oznacza to, że racja nie istnieje. Najprostszym przykładem jest prawda. Ludzie głupi nie potrafią odróżniać prawdy od fałszu, ale ludzie sprawnie myślący potrafią - znają fizykę, używają matematyki...
Podobnie jest z odróżnianiem dobra i zła, chociaż nie tak już prosto - dochodzi dodatkowy jakby wymiar komplikujący sprawę. O ile bowiem logika dzieli ludzi tylko na głupich i niegłupich, o tyle etyka dzieli ludzi na głupich i niegłupich oraz na dobrych i złych. Jeżeli ktoś czyni zło, to nie wiadomo od razu, czy robi to z głupoty moralnej, czy dlatego, że jest zły. Ludzie źli często udają moralnych głupców, a moralni głupcy często dają się oszukać ludziom złym i opowiadają się po stronie zła wyłącznie z głupoty.
>Wszyscy masowi mordercy byli przekonani o słuszności swych racji i o tym że czynią dobro. Tym właśnie jest wiara.
Nie, niektórzy udawali głupców. Wielu jednak rzyczywiście było moralnymi głupcami, ale to nie wyklucza, że byli ludźmi złymi.
Nie ulega wątpliwości, że ludzie głupi istnieją - nie odróżniają prawdy od fałszu, bo np. nie potrafią prześledzić dowodu - już w szkole na lekcjach matematyki widać to doskonale. Istnienie takich ludzi nie dowodzi, że prawda jest pojęciem pustym. Aby rozróżniać dobro i zło też trzeba mieć odpowiednie zdolności, a nie wszyscy je mają.
doku
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Postuluję całkowite zaprzestanie używania tych pojęć do opisywania czegokolwiek.Postulat ten tutaj nie przejdzie, spróbuj w Polskim Stowarzyszeniu Relatywistów. Zacytuję: "Tematem pierwszego MAiA jest "Moralność bez wiary", czyli szeroko pojęta etyka nie postrzegana przez pryzmat religii. Chcemy pokazać, że bycie ateistą czy agnostykiem nie oznacza amoralności, zła czy zwyrodnienia, co niestety stanowi częsty i krzywdzący stereotyp z którym się spotykamy" Twój relatywizm to woda na młyn... jako członek PSR muszę się zdecydowanie odciąć od poglądów takich jak Twoje. Potrafię odróżnić prawdę od fałszu, potrafię odróżnić dobro od zła, bo jestem racjonalistą.
doku
|
|
| | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | > Potrafię odróżnić prawdę od fałszu, potrafię odróżnić dobro od zła, bo jestem racjonalistą.Matko, nie ale jednak wbrew deklaracji zawartej w poście napisanym przed sekunda muszę to skomentować. Taki z pana racjonalista a pojęcia nie ma o prawdzie. Co jak co, ale taki epistemologiczny lapsus powinien pana skłonić do przysiądnięcia nad podręcznikami elementarnej logiki, miast upajania się swoim członkostwem w PSR czy urojoną racjonalnością.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >> Potrafię odróżnić prawdę od fałszu, potrafię odróżnić dobro od zła, bo jestem racjonalistą.
Jak można odróżniać dobro od zła, które w dużej mierze są umowne? Po części są też oparte na ewolucyjnym instynkcie, który uległ modyfikacjom wraz z powstawaniem większych związków społecznych. Parę przykładów ustaleń dotyczących niemowląt: Dla wyznawców bogini Kali w Indiach dobre było złożyć niemowlę w ofierze bogini co jakiś czas. Grecy zostawiali niepotrzebne niemowlęta poza domem, gdy ktoś chciał mógł sobie je brać, gdy nie to nie. Etc.
|
|
| | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Dla wyznawców bogini Kali w Indiach dobre było złożyć niemowlę w ofierze bogini co jakiś czas. Grecy zostawiali niepotrzebne niemowlęta poza domem, gdy ktoś chciał mógł sobie je brać, gdy nie to nie. Etc.
W miarę rozwoju cywilizacji ludzie stają się coraz lepsi, to jeden z aspektów postępu lub rozwoju, jak kto woli to nazywać.
doku
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja bardzo lubię technikę i cieszę się, że się rozwijamy. Ale czy podczas II Wojny Światowej tacy lepsi się stali walczący w niej w miarę rozwoju cywilizacji? Natomiast jeśli chodzi o Greckie pozbywanie się niechcianych niemowląt, to oczywiście aborcja jest lepsza, ale uważam, że pozbycie się nieświadomego jeszcze w pełni niemowlaka jest lepsze, niż posiadanie niechcianego potomstwa, albo doprowadzenie do tego, aby umarło z głodu w wieku, kiedy już jest świadome, na przykład jako 4, 5, 8 latek.
|
|
| | | | | | |  | | michiko (596 punktów) | > Natomiast jeśli chodzi o Greckie pozbywanie się niechcianych niemowląt, to oczywiście aborcja jest lepsza, ale uważam, że pozbycie się nieświadomego jeszcze w pełni niemowlaka jest lepsze,Mam nadzieję, że w podtekście miałeś na myśli po prostu to: pl.wikipedia.org/wiki/Okno_życia
|
|
|  | 10 na 10 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Przykładem jest sytuacja w Afganistanie. Siły zła tam niszczą i zabijają, siły dobra budują i odbudowują. Oto mamy definicję dobra i zła: budowanie=dobro, niszczenie=zło.
Budowanie obozów koncentracyjnych=dobro, niszczenie baz terrorystów=zło.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Oto mamy definicję dobra i zła: budowanie=dobro, niszczenie=zło.
To definicja niepełna, takich obiektywnych atrybutów jest więcej, np. współpraca - dobro, walka - zło
doku
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | No, dobrze ze sobą współpracowali oprawcy w fabrykach śmierci. Wybornie szła współpraca nad bombą atomową i potem współpraca obsługi samolotu co doprowadził w jednym błysku do strawienia życia tysięcy ludzi.
|
|
| | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >No, dobrze ze sobą współpracowali oprawcy w fabrykach śmierci. Wybornie szła współpraca nad bombą atomową
Bomba atomowa uratowała Japonię przed ogromnymi zniszczeniami i miliony Japończyków przed śmiercią wskutek inwazji. A co do przejściowych epizodów współpracy między złymi, to najwyraźniej zapomniałeś, że istnieją różne inne motywacje działań ludzi, nie tylko dobro i zło, które w nich tkwi. Mam nadzieję jednak, że celowo uprościłeś swoje rozumienie ludzi, ale naprawdę dostrzegasz trochę złożoność zagadnienia. Jednak takie podejście do dyskusji nie jest konstruktywne.
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Mam nadzieję jednak, że celowo uprościłeś swoje rozumienie ludzi, ale naprawdę dostrzegasz trochę złożoność zagadnienia. Przecież to ty zdajesz się nie dostrzegać złożoności zagadnienia rzucając kolejne, jednowyrazowe definicje dobra i zła.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >ty zdajesz się nie dostrzegać złożoności zagadnienia rzucając kolejne
Sam sobie zaprzeczasz tym słowem "kolejne" - ono doskonale oddaje złożoność zagadnienia, które omawiam
doku
|
|
| | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >ty zdajesz się nie dostrzegać złożoności zagadnienia rzucając kolejne> Sam sobie zaprzeczasz tym słowem "kolejne" - ono doskonale oddaje złożoność zagadnienia, które omawiamJeśli wydaje ci się, że dojdziesz do definicji dobra i zła kartkując słownik w poszukiwaniu słów, które "dobrze" i "źle" się kojarzą, to powodzenia.  
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście prawo, które jest rozwinięciem naturalnych atawizmów jest jak najbardziej pożądane w dużych społecznościach. Ale poza tym etyka urosła do zbyt wielkich rozmiarów.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jeśli wydaje ci się, że dojdziesz do definicji dobra i zła kartkując słownik
Podczas tej dyskusji ani razu nie zajrzałem do żadnego słownika, rozumienie dobra i zła jest zdolnością przypominającą inteligencję, większość ludzi ma to rozwinięte całkiem nieźle - aby coś zrozumieć, nie potrzebujemy sięgać do słowników.
W innym miejscu tego wątku podałem ścisłą i obiektywną definicję dobra i zła, zgodnie z prośbami i oczekiwaniami niektórych dyskutantów, tutaj odpowiadam Tobie stosownie do Twoich zdawkowych uwag równie zdawkowo. Jeżeli chcesz pójść za mną i dojść do definicji dobra i zła, to zajrzyj do innych postów - szczęka Ci opadnie, gdy zobaczysz, do czego już doszedłem bez zaglądanie do słownika
doku
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >szczęka Ci opadnie, gdy zobaczysz, do czego już doszedłem bez zaglądanie do słownika Póki co opadły mi ręce.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Póki co opadły mi ręce
Relaks jest dobry
doku
|
|
|  | 6 na 6 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >Wiem o istnieniu relatywizmu moralnego, ale nie podejmę takiej polemiki. To jest dla mnie kwestia wrodzonej wrażliwości moralnej. Przykładem jest sytuacja w Afganistanie. Siły zła tam niszczą i zabijają, siły dobra budują i odbudowują. Sytuacja jest tam wyjątkowo klarowna. Jeżeli ktoś nie chce odróżniać dobra od zła, to jego wybór, w mojej ocenie - nieracjonalny.
Po pierwsze podaj normy określające "prawdziwe dobro" jak i "prawdziwe zło" i to takie, które były by odporne na relatywizm kulturowy, na krytykę antropologii społecznej czy też filozofii. Inaczej nie mów proszę o "obiektywnym" dobru i złu, bo stanowisko Twoje jest w tym momencie doktrynalne a nie metodologiczne (a więc religijne a nie naukowe).
Po drugie - trudno jest udowodnić tezę, że tzw. "koalicja" w Afganistanie znajduje się w sytuacji "wyjątkowo klarownej". Stosowane przez nich tortury, aresztowania bez powodu, zabójstwa cywilów, wieloletnie przetrzymywanie w więzieniu bez postawienia wyroku i możliwości kontaktu z adwokatem nie stawiają NATO w "wyjątkowo klarownej" sytuacji. Dla mnie zaprowadzanie "porządku" takimi metodami niczym się nie różni od tego co robili (i robią w niektórych częściach Afganistanu) Talibowie. Nie ma znaczenia jakie są przesłanki, ważne są efekty.
Pozdrawiam.
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>Wiem o istnieniu relatywizmu moralnego, ale nie podejmę takiej polemiki. To jest dla mnie kwestia wrodzonej wrażliwości moralnej. Przykładem jest sytuacja w Afganistanie. Siły zła tam niszczą i zabijają, siły dobra budują i odbudowują. Sytuacja jest tam wyjątkowo klarowna. Jeżeli ktoś nie chce odróżniać dobra od zła, to jego wybór, w mojej ocenie - nieracjonalny. >Po pierwsze podaj normy określające "prawdziwe dobro" jak i "prawdziwe zło" i to takie, które były by odporne na relatywizm kulturowy, na krytykę antropologii społecznej czy też filozofii.
Dobro to coś, co jest dobre dla mnie. Zło to coś, co jest złe dla mnie. Te definicje są odporne na wszystko.
Inaczej nie mów proszę o "obiektywnym" dobru i złu, bo stanowisko Twoje jest w tym momencie doktrynalne a nie metodologiczne (a więc religijne a nie naukowe).
Innego zła i dobra, nie ma. Bez aksjomatów się nie obejdzie.
>Po drugie - trudno jest udowodnić tezę, że tzw. "koalicja" w Afganistanie znajduje się w sytuacji "wyjątkowo klarownej". Stosowane przez nich tortury, aresztowania bez powodu, zabójstwa cywilów, wieloletnie przetrzymywanie w więzieniu bez postawienia wyroku i możliwości kontaktu z adwokatem nie stawiają NATO w "wyjątkowo klarownej" sytuacji.
Masz rację. Ja jeszcze tylko dodam od siebie, że używają za mało napalmu. Takimi lichymi metodami jak do tej pory, zła się nie wypleni...
>Dla mnie zaprowadzanie "porządku" takimi metodami niczym się nie różni od tego co robili (i robią w niektórych częściach Afganistanu) Talibowie. Nie ma znaczenia jakie są przesłanki, ważne są efekty.
Tak, tak. Jeszcze raz powtórzę, za mało napalmu...
|
|
| | |  | 5 na 5 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >Dobro to coś, co jest dobre dla mnie. Zło to coś, co jest złe dla mnie. Te definicje są odporne na wszystko.
Ok - tylko, że w tym momencie popadasz w kwintesencję relatywizmu moralnego. Można jeszcze dodać do tego solipsyzm zabarwiony relatywizmem (wiem tylko, że ja doznaje jakichś wrażeń a co do was - nie jestem pewien) i już mamy swoistą monadę odporną na jakąkolwiek relację ze światem. Poza tym piszesz -
>Innego zła i dobra, nie ma. Bez aksjomatów się nie obejdzie.
Bez jakich aksjomatów? Czy w świetle tego co powiedziałeś za aksjomat można przyjąć widzimisię jednostki? To ja uważam za dobre Cię zabić - i co w tedy? Nie mogę się zgodzić, że nie powinno być, czy też nie ma, żadnych fundamentów dla etyki poza wolą jednostki. Chociażby były one czysto metodologiczne jak np. zasada, że wartości etyczne wywodzimy ze świata społecznego, że za moralne można uznać tylko to co służy szerszej grupie społecznej itp. Nie stawia to człowieka na stanowisku doktrynalnym (dobre jest x i tylko x bo tak mówi bóg\natura\tradycja\ja), a zakłada szacunek i możliwość dyskusji w ramach wielu poglądów etycznych. Czy Twój aksjomat przetrwałby taką próbę? Nie.
Pozdrawiam.
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Dobro to coś, co jest dobre dla mnie. Zło to coś, co jest złe dla mnie. Te definicje są odporne na wszystko. >Ok - tylko, że w tym momencie popadasz w kwintesencję relatywizmu moralnego. Można jeszcze dodać do tego solipsyzm zabarwiony relatywizmem (wiem tylko, że ja doznaje jakichś wrażeń a co do was - nie jestem pewien) i już mamy swoistą monadę odporną na jakąkolwiek relację ze światem.
Bo jeśli nie przyjmie się istnienia dobra i zła (na zasadzie wiary, niekoniecznie religijnej) pozostaje tylko relatywizm.
Poza tym piszesz - >>Innego zła i dobra, nie ma. Bez aksjomatów się nie obejdzie. >Bez jakich aksjomatów? Czy w świetle tego co powiedziałeś za aksjomat można przyjąć widzimisię jednostki?
Przyjmijmy, że pierwsze zdanie było ironiczne...
>To ja uważam za dobre Cię zabić - i co w tedy? Nie mogę się zgodzić, że nie powinno być, czy też nie ma, żadnych fundamentów dla etyki poza wolą jednostki. Chociażby były one czysto metodologiczne jak np. zasada, że wartości etyczne wywodzimy ze świata społecznego, że za moralne można uznać tylko to co służy szerszej grupie społecznej itp.
Czy w takim razie nazizm był etyczny? Przecież on miał właśnie takie założenia, służył szerokiej grupie społecznej...
>Nie stawia to człowieka na stanowisku doktrynalnym (dobre jest x i tylko x bo tak mówi bóg\natura\tradycja\ja), a zakłada szacunek i możliwość dyskusji w ramach wielu poglądów etycznych. Czy Twój aksjomat przetrwał by taką próbę? Nie. >Pozdrawiam.
Jak widać na przykładzie nazistów, aksjomat służenia szerszej grupie społecznej też nie musi być lepszy od samolubnego egoizmu.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >Czy w takim razie nazizm był etyczny? Przecież on miał właśnie takie założenia, służył szerokiej grupie społecznej...
W jakimś sensie na pewno. Nazizm, jak każda ideologia, określał co jest dobre a co złe. Przykłady podstaw metodologicznych, o których wzmiankowałem, są właśnie tym - przykładami, a nie jakąś ścisłą propozycją, zamkniętą i skończoną. Można się zastanowić, w jaki sposób poszerzyć listę, by zabezpieczyć się przed fundamentalizmami. Np. proponowałbym założenie, że system etyczny może być uznany za prawomocny tylko wtedy i o tyle o ile nie uznaje za jedno ze swoich założeń potrzeby krzywdzenia, dyskryminacji lub eksterminacji jakiejś grupy społecznej. Założenie to jest, moim zdaniem, jedynie funkcjonalne, i powinno służyć odrzuceniu koncepcji które mogą być funkcjonalnie szkodliwe.
>Jak widać na przykładzie nazistów, aksjomat służenia szerszej grupie społecznej też nie musi być lepszy od samolubnego egoizmu.
Nie jest to aksjomat etyczny a aksjomat metodologiczny. Nie musi być, choć łatwiej mi wyobrazić sobie degenerację samolubnego egoizmu jako szerszej koncepcji etycznej (tj. powszechnie stosowanej) niż idei opartych na dobru wspólnym. Trzeba przecież podkreślić, ze bolszewizm był krytykowany także z perspektywy marksizmu. Co nie znaczy, że sam marksizm się nie zdegenerował.
Pozdrawiam!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Czy w takim razie nazizm był etyczny? Przecież on miał właśnie takie założenia, służył szerokiej grupie społecznej... >W jakimś sensie na pewno. Nazizm, jak każda ideologia, określał co jest dobre a co złe. Przykłady podstaw metodologicznych, o których wzmiankowałem, są właśnie tym - przykładami, a nie jakąś ścisłą propozycją, zamkniętą i skończoną. Można się zastanowić, w jaki sposób poszerzyć listę, by zabezpieczyć się przed fundamentalizmami. >Np. proponował bym założenie, że system etyczny może być uznany za prawomocny tylko wtedy i o tyle o ile nie uznaje za jeden ze swoich założeń potrzebę krzywdzenia, dyskryminacji lub eksterminacji jakiejś grupy społecznej. Założenie to jest, moim zdaniem, jedynie funkcjonalne, i powinno służyć odrzuceniu koncepcji które mogą być funkcjonalnie szkodliwe.
A jeśli egoizm odrzuca potrzebę krzywdzenia innych, to jest gorszy od systemu służącego szerokiej grupie?
>>Jak widać na przykładzie nazistów, aksjomat służenia szerszej grupie społecznej też nie musi być lepszy od samolubnego egoizmu. >Nie jest to aksjomat etyczny a aksjomat metodologiczny. Nie musi być, choć łatwiej mi >wyobrazić sobie degenerację samolubnego egoizmu jako szerszej koncepcji etycznej (tj. powszechnie stosowanej) niż idei opartych na dobru wspólnym.
Zwróć uwagę na laveyanizm, to jest właśnie system oparty na egoizmie.
>>Trzeba przecież podkreślić, ze bolszewizm był krytykowany także z perspektywy marksizmu. Co nie znaczy, że sam marksizm się nie zdegenerował.
Nawet pełne miłosierdzia chrześcijaństwo potrafiło wyprodukować Inkwizycję i Krucjaty, a co dopiero marksizm.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >A jeśli egoizm odrzuca potrzebę krzywdzenia innych, to jest gorszy od systemu służącego szerokiej grupie?
Tylko, że wtedy nie byłby to już egoizm a system quasi-doktrynalny, przynajmniej ja tak to rozumiem. Dla mnie egoizm jest reaktywny, nie opiera się na wcześniej przyjętych zasadach a jedynie odnosi się do stanu chwilowego. Egoista nie powinien zakładać, że czegoś nie zrobi, czy, że coś jest zakazane a oceniać i wybierać swoje zachowanie zawsze w odpowiedzi na wydarzenia. Każda decyzja jest więc odpowiedzią dostosowaną do okoliczności. Jedynym fundamentem i aksjomatem takiej etyki jest chwilowa wola, zachcianka i własny interes, więc nie da się stworzyć egoizmu który z definicji odrzuca krzywdzenie innych ludzi. Dlatego także... >(...) laveyanizm, (...) system oparty na egoizmie. nie jest systemem opartym na egoizmie a jedynie nieudolną próbą stworzenia takiegoż. Bardziej przypomina on artystyczną prowokację, niż system etyczny, czego, mam wrażenie, nie rozumieją jego admiratorzy, traktując go dziwnie poważnie.
>Nawet pełne miłosierdzia chrześcijaństwo potrafiło wyprodukować Inkwizycję i Krucjaty, a co dopiero marksizm.
Tego "co dopiero" nie rozumiem. Nie ma znaczenia czy etykę opieramy na ideologii, szkole lub tradycji filozoficznej czy religii, zawsze istnieje niebezpieczeństwo degeneracji. Przeciwdziałanie temu zjawisku miała służyć moja propozycja poszukiwania metodologicznych procedur selekcji systemów etycznych, nie opisywaniu jakie jego fundamenty są lepsze od innych. Niech każdy opiera swoje wartości na tym na czym chce, nie moja to sprawa, byle tylko jego uroszczenia do prawdy nie zagrażały mi i innym inaczej myślącym.
Pozdrawiam serdecznie!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > >A jeśli egoizm odrzuca potrzebę krzywdzenia innych, to jest gorszy od systemu służącego szerokiej grupie?> Tylko, że wtedy nie był by to już egoizm a system quasi-doktrynalny, przynajmniej ja tak to rozumiem. Dla mnie egoizm jest reaktywny, nie opiera się na wcześniej przyjętych zasadach a jedynie odnosi się do stanu chwilowego. Egoista nie powinien zakładać, że czegoś nie zrobi, czy, że coś jest zakazane a oceniać i wybierać swoje zachowanie zawsze w odpowiedzi na wydarzenia.Dlaczego zakładasz, że egoista jest głupi. Przecież może planować swoje działania, manipulować otoczeniem, tworzyć sojusze długoterminowe i doraźne, udawać altriustę... Wielu ludzi tak robi, nie zauważyłeś tego? Każda decyzja jest więc odpowiedzią dostosowaną do okoliczności. Jedynym fundamentem i aksjomatem takiej etyki jest chwilowa wola, zachcianka i własny interes, więc nie da się stworzyć egoizmu który z definicji odrzuca krzywdzenie innych ludzi. Dlatego także... > >(...) laveyanizm, (...) system oparty na egoizmie.> nie jest systemem opartym na egoizmie a jedynie nieudolną próbą stworzenia takiegoż. Bardziej przypomina on artystyczną prowokację, niż system etyczny, czego, mam wrażenie, nie rozumieją jego admiratorzy, traktując go dziwnie poważnie.Słusznie napisałeś, że nie powinno się głosić tego, że traktuje się taki system na poważnie. Utalentowany egoista zawsze opiera się na hipokryzji.  > >Nawet pełne miłosierdzia chrześcijaństwo potrafiło wyprodukować Inkwizycję i Krucjaty, a co dopiero marksizm.> Tego "co dopiero" nie rozumiem. Nie ma znaczenia czy etykę opieramy na ideologii, szkole lub tradycji filozoficznej czy religii, zawsze istnieje niebezpieczeństwo degeneracji. Przeciwdziałanie temu zjawisku miała służyć moja propozycja poszukiwania metodologicznych procedur selekcji systemów etycznych, nie opisywaniu jakie jego fundamenty są lepsze od innych. Niech każdy opiera swoje wartości na tym na czym chce, nie moja to sprawa, byle tylko jego uroszczenia do prawdy nie zagrażały mi i innym inaczej myślącym.Twoja propozycja jest bardzo racjonalna, tylko cokolwiek nienowa. Etycy głowią się nad tymi problemami od bardzo, bardzo dawna. Efekty jakieś są, ale bardzo ograniczone.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego zakładasz, że egoista jest głupi. Przecież może planować swoje działania, manipulować otoczeniem, tworzyć sojusze długoterminowe i doraźne, udawać altriustę... Wielu ludzi tak robi, nie zauważyłeś tego?
A czy ja zakładam coś takiego?! Jeśli tak to odebrałeś - nie było to moim zamiarem. Nie twierdze, że ludzie tak nie działają, nie twierdze przecież, że potrafimy się zachowywać ciągle tak jak nakazuje nam jakikolwiek normatywny system. Nie o to przecież chodzi, byśmy byli idealni a o to, by znaleźć jakąś sensowną, w miarę racjonalną i otwartą zasadę, na bazie której ludzie mogą przynajmniej starać się doskonalić moralnie.
>Twoja propozycja jest bardzo racjonalna, tylko cokolwiek nie nowa. Etycy głowią się nad tymi problemami od bardzo, bardzo dawna. Efekty jakieś są, ale bardzo ograniczone.
Wiem - zajmuje się filozofią i etyką od dość dawna. Nie powinno mieć to jednak wpływu na dyskusję na ten temat. Czy my jako racjonaliści nie powinniśmy starać się przedstawić właśnie takich metodologicznych podstaw, skoro nie mamy, jako środowisku, jednego systemu etycznego?
Pozdrawiam!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Dlaczego zakładasz, że egoista jest głupi. Przecież może planować swoje działania, manipulować otoczeniem, tworzyć sojusze długoterminowe i doraźne, udawać altriustę... Wielu ludzi tak robi, nie zauważyłeś tego? >A czy ja zakładam coś takiego?! Jeśli tak to odebrałeś - nie było to moim zamiarem. Nie twierdze, że ludzie tak nie działają, nie twierdze przecież, że potrafimy się zachowywać ciągle tak jak nakazuje nam jakikolwiek normatywny system. Nie o to przecież chodzi, byśmy byli idealni a o to, by znaleźć jakąś sensowną, w miarę racjonalną i otwartą zasadę, na bazie której ludzie mogą przynajmniej starać się doskonalić moralnie.
Dlaczego zakładasz, że ludzie powinni się doskonalić moralnie? Może nie chcą tego robić?
>>Twoja propozycja jest bardzo racjonalna, tylko cokolwiek nie nowa. Etycy głowią się nad tymi problemami od bardzo, bardzo dawna. Efekty jakieś są, ale bardzo ograniczone. >Wiem - zajmuje się filozofią i etyką od dość dawna. Nie powinno mieć to jednak wpływu na dyskusję na ten temat. Czy my jako racjonaliści nie powinniśmy starać się przedstawić właśnie takich metodologicznych podstaw, skoro nie mamy, jako środowisku, jednego systemu etycznego?
Ale jak taki system etyczny miałby zostać usankcjonowany, jako ten właściwy? Przez głosowanie? Moim zdaniem, racjonalizm nie powinien tworzyć systemów etycznych, tylko je analizować.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego zakładasz, że ludzie powinni się doskonalić moralnie? Może nie chcą tego robić?
Dla mnie jest to pytanie z kategorii "a dlaczego mają oddychać?" czy "a dlaczego mają myśleć?". Ludzi żyją w świecie określonym moralnie czy tego chcą czy nie. Nawet piraci mają system etyczny - jak powiedział chyba P. Singer. Więc nie ma ucieczki od dopracowywania systemu etycznego a więc doskonalenia tak zasad jak i siebie, jako osoby mu podporządkowanej. Trzeba także pamiętać, że świat się zmienia i stawia przed nami nowe wyzwania na które trzeba znaleźć odpowiedzi. Tylko, że ja przez cały czas naszej rozmowy próbuje Ci powiedzieć, że nie chodzi mi o stworzenie zbioru odpowiedzi a jedynie zbiór zasad poszukiwania odpowiedzi, a to pewna różnica, przynajmniej tak mi się wydaje.
>Ale jak taki system etyczny miałby zostać usankcjonowany, jako ten właściwy? Przez głosowanie? Moim zdaniem, racjonalizm nie powinien tworzyć systemów etycznych, tylko je analizować.
Nie system etyczny a system dyrektyw metaetycznych - nie interesuje mnie narzucanie komukolwiek jakiejkolwiek etyki a znalezienie proceduralno-formalnych ram dla etyk które byłyby do zaakceptowania dla racjonalistów.
Założenie, że racjonalizm powinien tylko analizować systemy etyczne jest błędne. Przede wszystkim przyjęcie tego stanowiska wypycha nas z jakiekolwiek dyskusji etycznej powodując, że możemy narzekać i krzyczeć - a nikt nas nie będzie słuchał. Po drugie - w takim podejściu implicite jest zawarta myśl, że jesteśmy lepsi, że mamy prawo na innych patrzeć z góry jak naukowcy na małpy, nie angażując się jednocześnie w debatę etyczną (my - jako środowisko racjonalistów oczywiście). Jedno zjawisko to samowolna marginalizacja a drugie - wynika chyba z niedowartościowani i jakiejś chorobliwej dumy, niczym nie uzasadnionej.
Pozdrawiam!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Dlaczego zakładasz, że ludzie powinni się doskonalić moralnie? Może nie chcą tego robić? >Dla mnie jest to pytanie z kategorii "a dlaczego mają oddychać?" czy "a dlaczego mają myśleć?".
No niezupełnie. Spróbuj przez godzinę "nie doskonalić się moralnie" a potem nie oddychać przez godzinę. Gwarantuję, że zauważysz różnicę (i to już po pięciu minutach, powstrzymywania się od oddychania).
>Ludzi żyją w świecie określonym moralnie czy tego chcą czy nie.
Żyją i raczej unikają "dokonalenia moralnego", jeśli tylko mają taką możliwość.
>Nawet piraci mają system etyczny - jak powiedział chyba P. Singer. Więc nie ma ucieczki od dopracowywania systemu etycznego a więc doskonalenia tak zasad jak i siebie, jako osoby mu podporządkowanej. Trzeba także pamiętać, że świat się zmienia i stawia przed nami nowe wyzwania na które trzeba znaleźć odpowiedzi. Tylko, że ja przez cały czas naszej rozmowy próbuje Ci powiedzieć, że nie chodzi mi o stworzenie zbioru odpowiedzi a jedynie zbiór zasad poszukiwania odpowiedzi, a to pewna różnica, przynajmniej tak mi się wydaje. >>Ale jak taki system etyczny miałby zostać usankcjonowany, jako ten właściwy? Przez głosowanie? Moim zdaniem, racjonalizm nie powinien tworzyć systemów etycznych, tylko je analizować. >Nie system etyczny a system dyrektyw metaetycznych - nie interesuje mnie narzucanie komukolwiek jakiejkolwiek etyki a znalezienie proceduralno-formalnych ram dla etyk które były by do zaakceptowania dla racjonalistów.
Ale formułując takie procedury musisz założyć, że będziesz wartościował elementy tych etyk, a to już samo w sobie jest formułowaniem ram systemu etycznego.
>Założenie, że racjonalizm powinien tylko analizować systemy etyczne jest błędne. Przede wszystkim przyjęcie tego stanowiska wypycha nas z jakiekolwiek dyskusji etycznej powodując, że możemy narzekać i krzyczeć - a nikt nas nie będzie słuchał. Po drugie - w takim podejściu implicite jest zawarta myśl, że jesteśmy lepsi, że mamy prawo na innych patrzeć z góry jak naukowcy na małpy, nie angażując się jednocześnie w debatę etyczną (my - jako środowisko racjonalistów oczywiście).
No więc jednak zakładasz, że racjonaliści powinni mieć jakiś swoisty system etyczny.
>Jedno zjawisko to samowolna marginalizacja a drugie - wynika chyba z niedowartościowani i jakiejś chorobliwej dumy, niczym nie uzasadnionej.
Wydaje mi się, że zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony nie chcesz tworzyć racjonalistycznego systemu etycznego, a z drugiej chcesz "narzekać i krzyczeć" jeśli coś wydaje Ci się nieetyczne i to jako racjonalista. To może sformułuj jaki ma być ten "metaetyczny system dyrektyw"? Obawiam się, że będzie po prostu kolejnym systemem etycznym, opartym na subiektywnych przemyśleniach autora.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | >No niezupełnie. Spróbuj przez godzinę "nie doskonalić się moralnie" a potem nie oddychać przez godzinę. Gwarantuję, że zauważysz różnicę (i to już po pięciu minutach, powstrzymywania się od oddychania).
To była ironia (nie mylić z aronią). Spróbuj nie myśleć - to lepszy przykład. Nie da się, tak jak nie da się nie podejmować wyborów etycznych.
>Żyją i raczej unikają "dokonalenia moralnego", jeśli tylko mają taką możliwość.
Pytanie jak rozumiemy "doskonalenie moralne". Dla mnie to tyle co próba znalezienia odpowiedzi na problemy moralne w odróżnieniu do religijnego "automatyzmu" etycznego.
>Ale formułując takie procedury musisz założyć, że będziesz wartościował elementy tych etyk, a to już samo w sobie jest formułowaniem ram systemu etycznego.
Nie. Nie elementy tych etyk a jedynie ich społeczne konsekwencje. Chodzi o to, by nie wchodzić w same problemy etyczne a spojrzeć na nie z boku, ocenić ich funkcjonalność. Powtarzam - nie jest moim celem rozważanie problemów etycznych a metaetyczne i poddanie ich w miarę szerokiej, naukowej krytyce, głównie w oparciu o socjologię moralności, filozofię i psychologię zła.
>No więc jednak zakładasz, że racjonaliści powinni mieć jakiś swoisty system etyczny.
Nie - nie rozumiesz mnie. Nie chodzi mi o system norm etycznych a zestaw dyrektyw metodologicznych, które pomagałyby w ocenianiu i odnoszeniu się do RÓŻNYCH systemów. Zdaje sobie sprawę, że takich prób było wiele. Ale czy to ma znaczyć, że mamy sobie odpuścić wysiłek umysłowy i stwierdzić "nie da się i tyle" albo "a mi to zwisa - niech inni się męczą jak im się uda to się z nimi zgodzę".
>Wydaje mi się, że zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony nie chcesz tworzyć racjonalistycznego systemu etycznego, a z drugiej chcesz "narzekać i krzyczeć" jeśli coś wydaje Ci się nieetyczne i to jako racjonalista. To może sformułuj jaki ma być ten "metaetyczny system dyrektyw"? Obawiam się, że będzie po prostu kolejnym systemem etycznym, opartym na subiektywnych przemyśleniach autora.
A gdzie ty widzisz sprzeczność? To, że racjonalizm nie ma jednego systemu etycznego nie znaczy, że nie istnieją pewne cechy wspólne łączące różne koncepcje, które są przyjmowane przez racjonalistów. I nie jest tak, że jedyną z tych cech jest tylko "rozumowe przyjmowanie zasad moralnych". Podejrzewam, że jest ich więcej, lecz wymaga to dłuższej i szerszej analizy.
Po drugie - to, że jestem racjonalistą i mam szeroką tolerancję do różnych systemów etycznych nie znaczy, że nie mam własnych poglądów, o których nie mogę i nie będę mówił, że są racjonalne i nie próbował innych przekonywać do swoich racji. Podejrzewam także, że w wielu sprawach możemy osiągnąć na tyle kompromisowe stanowisko (wewnętrzny konsensu utarty w dyskusji) by móc zajmować, jako racjonaliści, stanowiska w dyskusji etycznej, na temat problemów etycznych jakie coraz częściej stają przed współczesnym społeczeństwem. Nie wydaje Ci się, że siła kościoła w Polsce płynie m.in. właśnie z powodu głośnego krzyczenia o własnych stanowiskach etycznych i braku instytucji czy grupy która starała by się dać im publicznie odpór, pokazuje alternatywy?
I w końcu - wiem, że każda próba sformułowania zasad metaetycznych jest w pewnym stopniu subiektywna. Zawsze, gdy podejmujesz problemy z nauk społecznych (czy będzie to etyka, socjologia, ekonomia, historia czy inne) jesteś zagrożony subiektywnością. Czy znaczy to, że mamy nie podejmować prób odpowiedzi na pytania jakie stawiają przed nami te nauki? Każda koncepcja, także etyczna, podlega krytyce przez zainteresowanych, później poprawie przez autora i tak w kółko, aż osiągnie zadowalającą formę. Mam zamiar taką koncepcję stworzyć, ale na pewno nie podam Ci jej teraz - wymaga to jeszcze paru lat czytania, przygotowywania się, podejść próbnych itp. Chciałem zaznaczyć tu tylko pewne moje podejrzenie badawcze, przeczucie, a nie pełny i zamknięty, spójny logicznie system.
Pozdrawiam serdecznie!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > >No niezupełnie. Spróbuj przez godzinę "nie doskonalić się moralnie" a potem nie oddychać przez godzinę. Gwarantuję, że zauważysz różnicę (i to już po pięciu minutach, powstrzymywania się od oddychania).> To była ironia (nie mylić z aronią). Spróbuj nie myśleć - to lepszy przykład. Nie da się, tak jak nie da się nie podejmować wyborów etycznych.Zaraz, zaraz, to nie jest tak jak piszesz! "Doskonalenie moralne" nie polega na podejmowaniu dowolnych wyborów etycznych. Poza tym nie myl moralności, z etyką bo to nie jest to samo. > >Żyją i raczej unikają "dokonalenia moralnego", jeśli tylko mają taką możliwość.> Pytanie jak rozumiemy "doskonalenie moralne". Dla mnie to tyle co próba znalezienia odpowiedzi na problemy moralne w odróżnieniu do religijnego "automatyzmu" etycznego.> >Ale formułując takie procedury musisz założyć, że będziesz wartościował elementy tych etyk, a to już samo w sobie jest formułowaniem ram systemu etycznego.> Nie. Nie elementy tych etyk a jedynie ich społeczne konsekwencje.Na to samo wychodzi. Jeśli dokonasz oceny ich społecznych konsekwencji, automatycznie będziesz wartościował te elementy. Np. poddasz analizie dopuszczaność kary śmierci, z jednego punktu widzenia, jest ona korzystna dla społeczeństwa, z innego jest niekorzystna. Każda ze stron dysponuje opracowaniami, które dowodzą, że mają rację. Więc w rezultacie i tak, trzeba się zdać na, jak to piszesz "automatyzm" etyczny. > >Chodzi o to, by nie wchodzić w same problemy etyczne a spojrzeć na nie z boku, ocenić ich funkcjonalność. Powtarzam - nie jest moim celem rozważanie problemów etycznych a metaetyczne i poddanie ich w miarę szerokiej, naukowej krytyce, głównie w oparciu o socjologię moralności, filozofię i psychologię zła.Ta analiza i tak nigdy nie będzie jednoznaczna, w zależności od zapatrywań badających. Nauki społeczne to nie matematyka. > >No więc jednak zakładasz, że racjonaliści powinni mieć jakiś swoisty system etyczny.> Nie - nie rozumiesz mnie. Nie chodzi mi o system norm etycznych a zestaw dyrektyw metodologicznych, które pomagałyby w ocenianiu i odnoszeniu się do RÓŻNYCH systemów. Zdaje sobie sprawę, że takich prób było wiele. Ale czy to ma znaczyć, że mamy sobie odpuścić wysiłek umysłowy i stwierdzić "nie da się i tyle" albo "a mi to zwisa - niech inni się męczą jak im się uda to się z nimi zgodzę".Ja uważam, że się nie da oraz, że każdy system, model, dyrektywa czy jak to nazwiesz, zawsze będzie się opierać na subiektywnym wyborze osoby, która się tego podejmie. > >Wydaje mi się, że zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony nie chcesz tworzyć racjonalistycznego systemu etycznego, a z drugiej chcesz "narzekać i krzyczeć" jeśli coś wydaje Ci się nieetyczne i to jako racjonalista. To może sformułuj jaki ma być ten "metaetyczny system dyrektyw"? Obawiam się, że będzie po prostu kolejnym systemem etycznym, opartym na subiektywnych przemyśleniach autora.> A gdzie ty widzisz sprzeczność? To, że racjonalizm nie ma jednego systemu etycznego nie znaczy, że nie istnieją pewne cechy wspólne łączące różne koncepcje, które są przyjmowane przez racjonalistów.No więc napisz jakie są te cechy wspólne łączące te koncepcje i dlaczego są tak podobne do Dekalogu.  > I nie jest tak, że jedyną z tych cech jest tylko "rozumowe przyjmowanie zasad moralnych". Podejrzewam, że jest ich więcej, lecz wymaga to dłuższej i szerszej analizy.> Po drugie - to, że jestem racjonalistą i mam szeroką tolerancję do różnych systemów etycznych nie znaczy, że nie mam własnych poglądów, o których nie mogę i nie będę mówił, że są racjonalne i nie próbował innych przekonywać do swoich racji. Podejrzewam także, że w wielu sprawach możemy osiągnąć na tyle kompromisowe stanowisko (wewnętrzny konsensu utarty w dyskusji) by móc zajmować, jako racjonaliści, stanowiska w dyskusji etycznej, na temat problemów etycznych jakie coraz częściej stają przed współczesnym społeczeństwem. Nie wydaje Ci się, że siła kościoła w Polsce płynie m.in. właśnie z powodu głośnego krzyczenia o własnych stanowiskach etycznych i braku instytucji czy grupy która starała by się dać im publicznie odpór, pokazuje alternatywy?Każda grupa może krzyczeć o własnych sprawach, ale racjonalizm to nie grupa, tylko pewna postawa, która akurat w kwestii etyki jest moim zdaniem indyferentna. No chyba, że jak znowu napisze, chcesz zrobić system etyczny dla członków tego tu stowarzyszenia racjonalistycznego, ale nie o to Ci przecież chodzi. > I w końcu - wiem, że każda próba sformułowania zasad metaetycznych jest w pewnym stopniu subiektywna. Zawsze, gdy podejmujesz problemy z nauk społecznych (czy będzie to etyka, socjologia, ekonomia, historia czy inne) jesteś zagrożony subiektywnością. Czy znaczy to, że mamy nie podejmować prób odpowiedzi na pytania jakie stawiają przed nami te nauki? Każda koncepcja, także etyczna, podlega krytyce przez zainteresowanych, później poprawie przez autora i tak w kółko, aż osiągnie zadowalającą formę. Mam zamiar taką koncepcję stworzyć, ale na pewno nie podam Ci jej teraz - wymaga to jeszcze paru lat czytania, przygotowywania się, podejść próbnych itp. Chciałem zaznaczyć tu tylko pewne moje podejrzenie badawcze, przeczucie, a nie pełny i zamknięty, spójny logicznie system.Zaznacz, bardzo jestem ciekawy, tym bardziej, że uważam takie zamierzenie, za z góry skazane na niepowodzenie. Taki system, wyłoży się na szczegółach i subiektywizmie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Dobrze więc - skoncentrujmy się może na clou Twojej krytyki.
Twierdzisz, że nie da się skonstruować systemu dyrektyw metaetycznych ponieważ będą one zawsze zabarwione pewnym subiektywizmem. Więc zadam Ci jedno zasadnicze pytanie - i co z tego? Jest to problem z którym borykają się wszystkie dziedziny myśli zajmujące się społeczeństwem i człowiekiem jako istotą kulturową. Wiem, że nauki społeczne to nie matematyka, ale co z tego? Czy Twoja krytyka nie jest także krytyką całego poznania socjologii, psychologi (z pominięciem ewolucyjnej i innych odłamów psychologi opartej na biologii, choć ta ewolucyjna mało ma moim zdaniem wspólnego z hard science), antropologii społecznej, ekonomii itp.?
Nie mam ambicji, głupich jak mi się wydaje, by tworzyć czy próbować tworzyć systemu zasad apodyktycznie pewnych, w pełni obiektywnych etc. To jest, zgadza się, niemożliwe, tak jak osiągnięcie matematycznego stopnia pewności w jakiejkolwiek nauce poza czysto formalnymi (tj. logiką i matematyką samą). Chce wyjść jedynie poza z jednej strony objawienie z drugiej - tępy biologiczny determinizm i z trzeciej wszędobylski egoizm, który tak chwalisz, a który jest, moim zdaniem, jedynie wygodnym nihilizmem, niechęcią do poszukiwania i wysiłku intelektualnego.
Odrzucasz, mam takie wrażenie, wszelką myśl, która z jednej strony zgłasza pretensje do prawdy a sama jest zabarwiona subiektywizmem. Tylko, że każda myśl wyrażona przez człowieka taka jest. Nie ma niezależnego, metapoznawczego dowodu na prawdziwość empiryzmu, jest on tworem subiektywnej myśli, która się upowszechniła a dziś stała się wręcz dogmatem. To samo tyczy się matematyki, pociągającej bo jasnej i klarownej, ale przecież nie mówi nam ona nic o świecie a jedynie o naszym wyobrażeniu świata - nie da się udowodnić jej prawdy poza nią, wyjść z boku i przeprowadzić eksperymentu.
Wydaje mi się, że właśnie na tym tle - innej optyki na naukę - opiera się nasze nieporozumienie. Nie roszczę pretensji do Prawdy i Obiektywności, wystarczy mi mała relatywna prawda krótkiego zasięgu, nietrwała i historyczna. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że inni polegli - i cóż z tego? To znaczy, że należy odstąpić od prób? Na tym Twoim zdaniem polega poznanie, dowodzenie?
Pozdrawiam serdecznie!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > Dobrze więc - skoncentrujmy się może na clou Twojej krytyki.> Twierdzisz, że nie da się skonstruować systemu dyrektyw metaetycznych ponieważ będą one zawsze zabarwione pewnym subiektywizmem. Więc zadam Ci jedno zasadnicze pytanie - i co z tego?Uporczywie uciekasz, przed ukazaniem elementów tego systemu.  Zdradź chociaż mechanizm weryfikacji, jaki będzie funkcjonował w tym systemie. Będziesz brał jakiś wycinek rzeczywistości społecznej, rozbierał na czynniki pierwsze i co dalej? > >Jest to problem z którym borykają się wszystkie dziedziny myśli zajmujące się społeczeństwem i człowiekiem jako istotą kulturową. Wiem, że nauki społeczne to nie matematyka, ale co z tego? Czy Twoja krytyka nie jest także krytyką całego poznania socjologii, psychologi (z pominięciem ewolucyjnej i innych odłamów psychologi opartej na biologii, choć ta ewolucyjna mało ma moim zdaniem wspólnego z hard science), antropologii społecznej, ekonomii itp.?Kwestionuję te nauki tylko wtedy, jeśli roszczą sobie prawo do głoszenia prawd kategorycznych, na takiej zasadzie jak np. nauki ścisłe. Takie podejście tych nauk, jest moim zdaniem nieuprawnione. > Nie mam ambicji, głupich jak mi się wydaje, by tworzyć czy próbować tworzyć systemu zasad apodyktycznie pewnych, w pełni obiektywnych etc. To jest, zgadza się, niemożliwe, tak jak osiągnięcie matematycznego stopnia pewności w jakiejkolwiek nauce poza czysto formalnymi (tj. logiką i matematyką samą). Chce wyjść jedynie poza z jednej strony objawienie z drugiej - tępy biologiczny determinizm i z trzeciej wszędobylski egoizm, który tak chwalisz, a który jest, moim zdaniem, jedynie wygodnym nihilizmem, niechęcią do poszukiwania i wysiłku intelektualnego.Ależ nie chodziło mi o chwalenie egoizmu, tylko o to, że bez przyjęcia pewnych zasad etycznych "na wiarę" albo jeśli to słowo Ci nie odpowiada, apriorycznie, nie możesz wartościować systemów etycznych. > Odrzucasz, mam takie wrażenie, wszelką myśl, która z jednej strony zgłasza pretensje do prawdy a sama jest zabarwiona subiektywizmem.Zgłaszanie pretensji do prawdy, jest w przypadku etyki, tym samym co opieranie się na objawieniu (albo raczej - intuicji, instynkcie etycznym). Niezależnie jak długo byś ustalał za pomocą rozumu, sposób tworzenia owego systemu dyrektyw i tak będziesz musiał sobie powiedzieć w którymś momencie - to uważam za dobre, a to za złe. > >Tylko, że każda myśl wyrażona przez człowieka taka jest. Nie ma niezależnego, metapoznawczego dowodu na prawdziwość empiryzmu, jest on tworem subiektywnej myśli, która się upowszechniła a dziś stała się wręcz dogmatem.To samo tyczy się matematyki, pociągającej bo jasnej i klarownej, ale przecież nie mówi nam ona nic o świecie a jedynie o naszym wyobrażeniu świata - nie da się udowodnić jej prawdy poza nią, wyjść z boku i przeprowadzić eksperymentu. > Wydaje mi się, że właśnie na tym tle - innej optyki na naukę - opiera się nasze nieporozumienie. Nie roszczę pretensji do Prawdy i Obiektywności, wystarczy mi mała relatywna prawda krótkiego zasięgu, nietrwała i historyczna. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że inni polegli - i cóż z tego? To znaczy, że należy odstąpić od prób? Na tym Twoim zdaniem polega poznanie, dowodzenie?Ale tym samym, przyznajesz mi rację, że tak jak inni, przed Tobą, tworzysz - "małą relatywną prawdę...", a nie jakiś metasystem pozwalający na weryfikację systemów etycznych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > ... nie myl moralności, z etyką bo to nie jest to samo.
.. jeśli można .. Czym się różni moralność od etyki? Czy któraś jest bardziej własna a inna bardziej społeczna? Jeśli obie są mnogie, to których jest więcej? ...
Proszę o jakieś podpowiedzi, bo mam trochę kłopotu z rozróżnianiem tych pojęć
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >> ... nie myl moralności, z etyką bo to nie jest to samo. >.. jeśli można .. Czym się różni moralność od etyki? Czy któraś jest bardziej własna a inna bardziej społeczna? Jeśli obie są mnogie, to których jest więcej? ...
Etyka to dział filozofii badający moralność, a sama moralność to taki zbiór zasad, które określają co dobre a co złe. Etyka bada skąd bierze się moralność, ale sama nie określa, że coś jest złe lub dobre.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Druga definicja jest lepsza, bo nie wszystkie etyki są oparte na dualiźmie dobro - zło. Tylko część religii daje tego typu dylematy, jakie stały się tematem tego topiku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Druga definicja jest lepsza, bo nie wszystkie etyki są oparte na dualiźmie dobro - zło.
Etyka w drugim znaczeniu określa specyficzne dla danego zawodu normy określające co jest dobre a co złe. Etyka w tym znaczeniu nie jest oparta na dualiźmie dobro/zło - ona ten dualizm ustanawia.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozumiem, dziękuję za ciekawe spostrzeżenie. Jeśli nie ma takiego podziału w danej grupie ludności, to nie ma ona etyki, czy też posiada jakąś "nieeuklidesową" etykę? Czy istnieje rozróżnienie na etykę lokalną i państwową? Piszę szczerze, bo takie coś jest nieomal wszędzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Jeśli nie ma takiego podziału w danej grupie ludności, to nie ma ona etyki, czy też posiada jakąś "nieeuklidesową" etykę?
Nie rozumiem pytania z powodu niedomyślenia się, co to "takiego podziału".
>Czy istnieje rozróżnienie na etykę lokalną i państwową? Piszę szczerze, bo takie coś jest nieomal wszędzie.
Moim zdaniem "etyka" w drugim znaczeniu dotyczy tylko wąskich grup zawodowych, elitarnych klubów czy określonych religii, np. etyka chrześcijańska różni się od moralności przedchrześcijańskiej, co pięknie wyłożył Nietzsche w "Genealogii moralności" (jeśli dobrze zapamiętałem tytuł). Gdy chcemy mówić o tak szerokim zasięgu, jaki zakreśla słowo "państwowy", to raczej mówimy o kulturze i moralności, a nie o etyce narodu.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Czym się różni moralność od etyki?
Etyka jest dziedziną wiedzy o moralności - moralność jest obiektem, który obserwujemy, opisujemy i badamy. Etyka jest podmiotem obserwującym i badającym. Jednak etyka nie jest nauką, jak sądzą niektórzy.
Dużo ciekawszym jest pytanie, czym jest moralność. Co to jest za obiekt, który badają etycy?
doku
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>>za moralne można uznać tylko to co służy szerszej grupie społecznej itp. >Czy w takim razie nazizm był etyczny? Przecież on miał właśnie takie założenia, służył szerokiej grupie społecznej...
Służenie szerszej grupie społecznej to warunek konieczny, ale nie dostateczny.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | -1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Po pierwsze podaj normy określające "prawdziwe dobro" jak i "prawdziwe zło" i to takie, które były by odporne na relatywizm kulturowy, na krytykę antropologii społecznej czy też filozofii.
Filozof może krytykować wszystko, choćby z pozycji estety. Nawet prawda nie jest odporna na taką krytykę, mimo że ma ścisłą definicję.
Dobro i zło można obiektywnie przedstawić w postaci ładunków przez analogię do elektrostatyki czy magnetyzmu. Na użytek tej dyskusji, sprowokowany bardzo wygórowanym żądaniem, aby sprostać zadaniu tak ambitnemu, wspinam się oto na wyżyny trudno dostępne, więc przepraszam z góry wszystkich, którzy poczują się skonfudowani obcowaniem z moim intelektem. Sam zwykle staram się unikać ujawniania pełni moich możliwości, dostosowując się do możliwości dyskutantów, ale tym razem żądanie jest zbyt wane i zbyt poważne...
Definicja: Oddziaływanie dwubiegunowe nazywamy "dobrem i złem" wtedy i tylko wtedy, gdy spełnia następujące trzy warunki:
1. Siła oddziaływania między ładunkami jednego z tych dwóch rodajów jest siłą przyciągania 2. Siła oddziaływania między ładunkami drugiego rodzaju jest siłą odpychania 3. Siła oddziaływania między różnymi ładunkami jest siłą odpychania
Tradycyjnie po wykładzie czas na ćwiczenia. Proszę odgadnąć, który biegun nazywamy dobrem - opisany w 1. czy 2.
Pozdrawiam.
doku
|
|
| | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Na użytek tej dyskusji, sprowokowany bardzo wygórowanym żądaniem, aby sprostać zadaniu tak ambitnemu, wspinam się oto na wyżyny trudno dostępne, więc przepraszam z góry wszystkich, którzy poczują się skonfudowani obcowaniem z moim intelektem. Sam zwykle staram się unikać ujawniania pełni moich możliwości, dostosowując się do możliwości dyskutantów, ale tym razem żądanie jest zbyt wane i zbyt poważne...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Dobro i zło można obiektywnie przedstawić w postaci ładunków przez analogię do elektrostatyki czy magnetyzmu. Na użytek tej dyskusji, sprowokowany bardzo wygórowanym żądaniem, aby sprostać zadaniu tak ambitnemu, wspinam się oto na wyżyny trudno dostępne, więc przepraszam z góry wszystkich, którzy poczują się skonfudowani obcowaniem z moim intelektem. Sam zwykle staram się unikać ujawniania pełni moich możliwości, dostosowując się do możliwości dyskutantów, ale tym razem żądanie jest zbyt wane i zbyt poważne...
Naczytał pan się Golema XIV? Bo brzmi prawie tak samo (przynajmniej stylistycznie).
No ale, jakby ci powiedzieć... ...prawie robi dużą różnicę.
W każdym razie popełniając taki ludzki błąd ("wane" miast "ważne" jak mniemam) w cudowny sposób zszedł pan do naszego, maluczkich, poziomu i światłość pańska nas oślepi, tfu, oświeci.
|
|
| |  | | dnak (1340 punktów) | >Po drugie - trudno jest udowodnić tezę, że tzw. "koalicja" w Afganistanie znajduje się w sytuacji "wyjątkowo klarownej". Stosowane przez nich tortury, aresztowania bez powodu, zabójstwa cywilów, wieloletnie przetrzymywanie w więzieniu bez postawienia wyroku i możliwości kontaktu z adwokatem nie stawiają NATO w "wyjątkowo klarownej" sytuacji. Dla mnie zaprowadzanie "porządku" takimi metodami niczym się nie różni od tego co robili (i robią w niektórych częściach Afganistanu) Talibowie. Nie ma znaczenia jakie są przesłanki, ważne są efekty.
Wiesz, o ile ciężko się kłócić, że ISAF popełnia wiele błędów i czesto wykracza poza swoje uprawnienia i głoszone hasła to porównywanie sił NATO do reżimu talibów to groteska. Pomińmy kwestie tamtejszej kultury, bo oceniamy wszystko na podstawie pojęcia zła i dobra wg. naszej cywilizacji (czyli: talibowie byli źli, ISAF też czasami robi źle). Działania NATO nie są kierowane przeciwko ludności cywilnej, która to ludność ginie na ogół służąc talibom za żywe tarcze (=talibowie działają bezpośrednio przeciwko niej, bo świadomie i celowo narażają ją na niebezpieczeństwo). Incydenty z celowym zabiciem niewinnych są rzadkością i dlatego nazywamy je incydentami. Legalny rząd Afganistanu próbuje wprowadzić do tego państwa Prawa Człowieka - rzecz do tej pory niespotykaną w tamtym rejonie, talibowie stosują brutalne prawo oparte na opacznym rozumieniu Koranu, prowadzą segregację ludności na gorszych i lepszych i represjonują nie tylko jakiekolwiek inne religie, mniejszości i odstępstwa od norm (przez nich wyznaczonych), ale także kobiety. Wspomniałeś o torturach i słusznie, dochodziło do torturowania Afgańczyków. W teorii to to samo, co działania talibów (którzy - uwierz - stosowali o wiele mniej przyjemne metody tortur wliczając w to amputacje różnych kończyn, polewanie kwasem, wieloletnie przetrzymywanie w pokoju wielkości psiej budy bez wentylacji)? Niby tak, ale jest jedno ale: każdy znany przypadek stosowania tortur przez wojska Zachodu został napiętnowany, a przeciwko winnym toczą się sprawy w sądach i zostaną oni za swoje winy ukarani. Różnica robi się większa, kiedy uswiadomimy sobie, że dla talibów tortury były czymś normalnym i pożądanym, dla nas są patologią.
|
|
|  | 1 na 1 | Liss (2003 punktów) | >> w 1933 roku wygrali całkowicie zgodnie z prawem, demokratyczne wybory >Terror na ulicach nie jest zgodny z prawem, to nie były wolne wybory To były demokratyczne wybory,co do terroru to przedstaw jakieś dane,bo wg mojej wiedzy w stosunku do liczby ludności ówczesnych Niemiec - 66 milionów,to prawie ograniczły się do sporadycznych akcji ulicznych takich jak bójki. >>NSDAP było wspierane także przez elity. Arystokracja, naukowcy, filozofowie, profesorowie, oni wszyscy tłumnie poparli ideę narodowego socjalizmu. >Konformiści i oportuniści -przełykali wstyd i udawali entuzjastycznych prostaków. Dr Goebbels ,dr Mengele,dr Conti,dr Rosenberg ,dr Heidegger,Alfred Hugenberg -właściciel największego koncernu medialnego w Niemczech, itd,itp. Oni chyba nie udawali ?
|
|
| |  | -2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Dr Goebbels ,dr Mengele,dr Conti,dr Rosenberg ,dr Heidegger,Alfred Hugenberg -właściciel największego koncernu medialnego w Niemczech, itd,itp. Oni chyba nie udawali ?
Jestem pewien, że udawali
doku
|
|
| | |  | 6 na 6 | NieIstniejesz (1137 punktów) | > >Dr Goebbels ,dr Mengele,dr Conti,dr Rosenberg ,dr Heidegger,Alfred Hugenberg -właściciel największego koncernu medialnego w Niemczech, itd,itp. Oni chyba nie udawali ?> Jestem pewien, że udawali Teraz rozłożyłeś mnie na łopatki, naprawdę. Udowodniłeś, jak bardzo jesteś zaślepiony swoją wizją świata. Oczywiście, ich motywy nie były z pewnością takie same, w pewnym stopniu można argumentować tutaj ze strony psychologii, np. Goebbels mógł dobrze wiedzieć, że to co wymyśla to kłamstwa (mógł też w nie wierzyć, ale raczej zdawał sobie sprawę z rzeczywistości). Goebbels nie musiał więc nawet wierzyć w idee nazizmu, niemniej musiałyby istnieć wtedy inne powody, dla których robił to, co robił - może był psychopatą, a może po prostu nazizm jawił mu się jak jedyna droga do wielkiej kariery. To i tak bez znaczenia. Heidegger bardzo ochoczo wspierał NSDAP i to już od 1931, nie ma żadnej mowy o zastraszeniu, presji społecznej czy czegokolwiek innego. Po prostu przemówiły do niego idee nazizmu. Sam wstąpił do NSDAP już w 33, współpracował z Gestapo, wydawał nazistom nieprawomyślnych kolegów z uniwersytetu. Rosenberg, naczelny ideolog nazizmu - on stworzył filozoficzne usprawiedliwienie dla NSDAP (na spółkę z Heideggerem). Ideologia Volku itd. Komentując już w tym miejscu inne twoje posty, które pojawiły się dzisiaj: Uważasz się za misjonarza jednej prawdy, nie dostrzegasz nie tylko beznadziejności twojego stanowiska - nie dostrzegasz nawet odcieni. Wszystko dla ciebie jest jasne - zły = głupi, dobry = mądry. To jest jak intelektualizm etyczny Sokratesa, tylko pozbawiony jakiejkolwiek subtelności. Oczywiście z twojego rozumowania wynika, że jak ktoś był ledwie chociaż mądrzejszy od debili (których to oczywiście oddzielasz od normalnych i mądrych na całkowicie arbitralnych zasadach), wspierał nazistów ze wstydu, strachu czy czegoś tam jeszcze. Tak bardzo trzymasz się swojej wizji, że w ogóle nie potrafisz patrzeć inaczej niż przez nią. Mówisz o racjonalizmie, ale sam racjonalistą nie jesteś. Jesteś wierzącym. Wierzysz w swoją wizję, wyświęcasz argumenty za, ignorujesz argumenty przeciw. Wiem, że powinniśmy trzymać poziom dyskusji, że merytorycznie itd., ale nie mogę, po prostu nie mogę tego nie powiedzieć - Jesteś żałosny. I chociaż ty mi tego pewnie nie powiesz, chociaż będziesz trzymał górnolotny, lekko jowialny poziom, jaki przystoi "członkowi PSR, człowiekowi mądremu i przez to łagodnemu dla głupców, takich jak ci, którzy nie pojmują mojej Wielkiej Prawdy", chociaż być może nawet oberwę za to, powtarzam - Jesteś żałosny. I to jest koniec mojego udziału w tej dyskusji. Nie mam nic więcej do powiedzenia, zwłaszcza, jeśli druga strona wie swoje i tak lepiej, a moje słowa są jak szturmowanie zamku młotkiem. Dziękuję, skończyłem.
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Ponieważ doświadczałem tych samych frustracji co ty, darowałem sobie rozmowy z tym panem. One naprawdę nie prowadzą do niczego. Przy czym są jakby bezcelowe w stopniu wyższym niż wszelkie dyskusje z Miłującymi Prawdę, i innymi nabukami.
|
|
| | | |  | -1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Wszystko dla ciebie jest jasne - zły = głupi, dobry = mądry.
Typowy przykład nieuczciwości w dyskusji. Napisałem jasno, że wymiar dobry-zły jest innym wymiarem niż wymiar mądry-głupi. Żałosne jest tak rozpaczliwe przekręcanie sensu wypowiedzi, byle tylko z uporem pozostać na swojej straconej pozycji w polemice.
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co jest dobrem i złem dla wróbli? Zakładam oczywiście, że podobnie jak my nie mają one dusz.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Co jest dobrem i złem dla wróbli? Zakładam oczywiście, że podobnie jak my nie mają one dusz.
Trzeba to z nimi przedyskutować
doku
|
|
| | |  | 1 na 1 | Liss (2003 punktów) | >>Dr Goebbels ,dr Mengele,dr Conti,dr Rosenberg ,dr Heidegger,Alfred Hugenberg -właściciel największego koncernu medialnego w Niemczech, itd,itp. Oni chyba nie udawali ? >Jestem pewien, że udawali A to na podstawie jakich przesłanek ?
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >A to na podstawie jakich przesłanek ? Ich inteligencji.
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Liss (2003 punktów) | >>A to na podstawie jakich przesłanek ? > Ich inteligencji. Tym bardziej powinni popierać nazizm ,który im jako prawdziwym Aryjczykom obiecywał połacie ziemii na Ukrainie i w Rosji ,wyeliminowanie żydów - czyyli konkurencji w biznesie ,miliony niewolników - jak tu być inteligentnym i tego nie popierać.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >wyeliminowanie żydów - czyyli konkurencji w biznesie ,miliony niewolników - jak tu być inteligentnym i tego nie popierać.
Po prostu. Człowiek inteligentny czegoś takiego szczerze nie poprze, rozumiejąc że to oznacza upadek na samo dno
doku
|
|
|  | | dnak (1340 punktów) | >Terror na ulicach nie jest zgodny z prawem, to nie były wolne wybory
W 1932 jeszcze nie. Ale po 1933 już tak. czy jego legalność czyniła go więc dobrym?
>Konformiści i oportuniści -przełykali wstyd i udawali entuzjastycznych prostaków.
Bardzo częsty błąd - mylenie zwykłego niemieckiego patriotyzmu z nazizmem. Ludzie popierali Hitlera, bo czuli się upokorzeni Wersalem i wierzyli, że siłą beda mogli zyskać więcej dla swojego kraju. Hitler powoli przechodził do coraz bardziej ekstremistycznych zachowań - z każdym krokiem było mu łatwiej podjąć następny aż do tego, który nakazał zamordować miliony. Nie można więc uznać, że każdy zwolennik Hitlera był bezwzglednym nazistą i mordercą - niektórzy ponad hasła rasowe mogli przekładać np. wizję stania się europejską potęgą, inni fakt, że oni i ich sąsiedzi w końcu odzyskali pracę po kryzysie w latach '20 czyli czysty patrioyzm, który później przerodził się (lub nie) w zbrodnie.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Bardzo częsty błąd - mylenie zwykłego niemieckiego patriotyzmu z nazizmem.
Tak, też się spotykałem z błądzącymi. Częstym błędem jest też wrzucanie zwykłych patriotów do jednego worka. Uczestniczyłem w wielu dyskusjach na temat zwykłego patriotyzmu, zdziwiłbyś się, do jakich wniosków i postaw doprowadza ludzi zwykły patriotyzm.
> Ludzie popierali Hitlera, bo czuli się upokorzeni Wersalem i wierzyli, że siłą beda mogli zyskać więcej dla swojego kraju.
Niektórzy tak, a inni nie. Inni patrioci walczyli przeciwko Hitlerowi. Błędem jest niedostrzeganie róźnorodności i złożoności ludzkich postaw, błędem jest używanie stereotypów do opisu innych narodów. Nazistów popierali naziści, konformiści, oportuniści, zwyczajni przestępcy, zwyczajni głupcy, głupi patrioci...
>Nie można więc uznać, że każdy zwolennik Hitlera był bezwzglednym nazistą i mordercą
Cieszę się, że przynajmniej w tej kwestii zgadzasz się ze mną.
doku
|
|
| | |  | | dnak (1340 punktów) | >Tak, też się spotykałem z błądzącymi. Częstym błędem jest też wrzucanie zwykłych patriotów do jednego worka. Uczestniczyłem w wielu dyskusjach na temat zwykłego patriotyzmu, zdziwiłbyś się, do jakich wniosków i postaw doprowadza ludzi zwykły patriotyzm.
Nie twierdzę, że każdy, który szedl za Hitlerem nie dla niego samego, a dla silnych Niemiec był świętym i doskonałym obywatelem. Często byli po prostu szowinistycznymi bandytami. Problem lezy w tym, że hitleryzm pozostawił takie piętno na Niemczech, że teraz każda zbrodnia patrioty-szowinisty jest automatycznie podpinana pod fanatyczny nazizm. Nie twierdze, że zagorzałych nazistów nie było, bo można ich wybierać na pęczki. Trzeba jednak rozróżnić poparcie dla Hitlera w latach '23-'39, a tym z lat późniejszych, zwłaszcza z okresu po napaści na ZSRR.
>Niektórzy tak, a inni nie. Inni patrioci walczyli przeciwko Hitlerowi. Błędem jest niedostrzeganie róźnorodności i złożoności ludzkich postaw, błędem jest używanie stereotypów do opisu innych narodów. Nazistów popierali naziści, konformiści, oportuniści, zwyczajni przestępcy, zwyczajni głupcy, głupi patrioci... >Cieszę się, że przynajmniej w tej kwestii zgadzasz się ze mną.
Jesteś pewien, że chciałeś odpowiadać na mój post? Bo nie widzę za bardzo konfliktu w wyrażanym zdaniu, a jednak zarzucasz mi, że napisałem coś zupełnie innego.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jesteś pewien, że chciałeś odpowiadać na mój post? Bo nie widzę za bardzo konfliktu w wyrażanym zdaniu, a jednak zarzucasz mi, że napisałem coś zupełnie innego.
Nie rozumiem tego, co napisałeś w tych dwóch wierszach, ale być może domyślam się. Jeśli dobrze się domyślam, to widzę, że potrzebujesz dodatkowego zapewnienia i wyjaśnienia, że moją intencją było podkreślić, iż nie wszyscy "zwykli patrioci" popierali Hitlera, a w Twoim poście była taka sugestia.
Dodam jeszcze, że wielu zwyczajnych Niemców miało wśród Żydów zanajomych i przyjaciół - ich reakcje na "patriotyzm" nazistów były różne: wstyd, strach, pogarda, nienawiść - te różne uczucia były kierowane na Hitlera... Hitler był największym powodem do wstydu dla tych "zwyczajnych patriotów". Antysemityzm wpisany w nazistowską odmianę patriotyzmu był dla Niemców największą hańbą w historii. Wielu zwyczajnych Niemców czuło ten palący wstyd, gdy Hitler legalnie dochodził do władzy - gdy naród niemiecki stoczył się na samo dno pohańbienia - wielu Niemców tak to odczuwało, świadczą o tym liczne historie rozstań przyjaciów i naukowców, listy i pamiętniki. Żydzi wyjeżdżali z Niemiec a ich przyjaciołom - Niemcom - pozostawał tylko wstyd i strach. Gdybyś ich wtedy spytał, czy są dumni ze swoich nazistowskich rządów...
doku
|
|
| | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Nie rozumiem tego, co napisałeś w tych dwóch wierszach, ale być może domyślam się. Jeśli dobrze się domyślam, to widzę, że potrzebujesz dodatkowego zapewnienia i wyjaśnienia, że moją intencją było podkreślić, iż nie wszyscy "zwykli patrioci" popierali Hitlera, a w Twoim poście była taka sugestia.
Nie, nie do końca. Ja pisałem o tym, że wsród zwolenników Hitlera była cała gama poglądów. Od tych, którzy chcieli po prostu Niemiec od morza do Uralu, przez tych, którzy widzieli że Hitler tworzy miejsca pracy kończąc na tych, którzy chcieli wymordować wszystkich Żydów i Słowian.
>Gdybyś ich wtedy spytał, czy są dumni ze swoich nazistowskich rządów...
Ciężko wymagac od osób przeciwnych Hitlerowi, żeby nie czuli za niego wstydu, ale ja nie o tym pisałem. Mówiłem o jego zwolennikach i o tych ludziach, którzy na niego głosowali nie z powodu morderczych żądz, ale ze zwykłych ludzkich pobudek jak potrzeba bezpieczeństwa, posiadania pracy, duma narodowa.
|
|
 | 1 na 1 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Cholera! Zabrałeś mi myśli, które chciałem wyrazić po przeczytaniu tego bełkotu. Plus jako wyraz poparcia dla Twojego tekstu, zgadzam się w całej rozciągłości z tym co napisałeś!
Pozdrawiam serdecznie!
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
 | -2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > ostatni akapit twojej wypowiedzi nasuwa tylko jedno słowo - fanatyk?Warto rozwinąc ten aspekt wątku. Czy walka z fanatykami, mordującymi kobiety i dzieci, jest fanatyzmem? Czy przeciwnik fanatyka automatycznie staje się fanatykiem? Czy słowo fanatyk ma w sobie sugestię takiej symetrii? Otóż twierdzę, że nie, a nawet powiem więcej - przeciwnik fatatyzmu jest przez domniemanie uznawany za niafanatyka, za racjonalistę. Jeśli zestawić fakty o tym, jak w dzisiejszym świecie funkcjonuje islam, a jak chrześcijaństwo, to widać wyraźnie, że ateistę nastawionego wrogo do chrześcijan można by od biedy nazwać fanatykiem, ale wrogość do islamu jest czystym racjonalizmem. Zdaję sobie sprawę oczywiście z tego, że u nas w Polsce głównym wrogiem PSR jest i musi być Kościół, bo na tym naszym polskim podwórku najwięcej zła Polacy zaznają od chrześcijan. Ale musimy zdawać sobie sprawę, że w innych krajach świata ludzie nie mają tak dobrze. Istnieją kraje, w których zniewolone przez islam kobiety hodują dzieci na morderców-samobójców, gdzie kapłani mahometańscy wspólnie z terrorystami uczą te dzieci od małego jak nienawidzieć ludzi, jak zabijać i jak popełnić samobójstwo, żeby trafić do Raju. Czy myślicie, że matki tych dzieci są szczęśliwe? Walka z islamem jest priorytetem dla świata - to czysty racjonalizm.
doku
|
|
|  | 3 na 3 | dnak (1340 punktów) | > Warto rozwinąc ten aspekt wątku. Czy walka z fanatykami, mordującymi kobiety i dzieci, jest fanatyzmem? Czy przeciwnik fanatyka automatycznie staje się fanatykiem? Czy słowo fanatyk ma w sobie sugestię takiej symetrii? Otóż twierdzę, że nie, a nawet powiem więcej - przeciwnik fatatyzmu jest przez domniemanie uznawany za niafanatyka, za racjonalistę.Bzdura. Fanatyk to nie osoba o jakimś konkretnym światopoglądzie, a osoba w konkretny sposób walcząca o to, w co wierzy. Można być fanatycznym islamistą, albo libertarianinem. Jeśli uważasz się za lepszego od tego, kogo uważasz za fanatyka (ale tak naprawdę: od kogokolwiek), nie uznajesz jego poglądów, chcesz go przekonywać do swoich poglądów w sposób agresywny (co wynika z poglądu o własnej wyższości) to jesteś takim samym jak on fanatykiem, a nie racjonalistą. > Jeśli zestawić fakty o tym, jak w dzisiejszym świecie funkcjonuje islam, a jak chrześcijaństwo, to widać wyraźnie, że ateistę nastawionego wrogo do chrześcijan można by od biedy nazwać fanatykiem, ale wrogość do islamu jest czystym racjonalizmem.Szowinistyczna bzdura. > Zdaję sobie sprawę oczywiście z tego, że u nas w Polsce głównym wrogiem PSR jest i musi być Kościół, bo na tym naszym polskim podwórku najwięcej zła Polacy zaznają od chrześcijan. Ale musimy zdawać sobie sprawę, że w innych krajach świata ludzie nie mają tak dobrze. Istnieją kraje, w których zniewolone przez islam kobiety hodują dzieci na morderców-samobójców, gdzie kapłani mahometańscy wspólnie z terrorystami uczą te dzieci od małego jak nienawidzieć ludzi, jak zabijać i jak popełnić samobójstwo, żeby trafić do Raju. Czy myślicie, że matki tych dzieci są szczęśliwe?> Walka z islamem jest priorytetem dla świata - to czysty racjonalizm.A to tylko podkreśla moje zdanie, które przedstawiłem w pierwszym akapicie. Nie dostrzegasz w ludziach wyznających Islam ludzi, a jakieś gorsze istoty, które marzą tylko o tym, żeby ugodzić w twój świat, a dokładnie: w ciebie osobiście. Zagrożenie dostrzegasz nie w biedzie i braku perspektyw, które dziś w większości przypadają krajom rozwijającym się (albo łatwiej: niezachodnim), ale w ideologii, która została użyta jako usprawiedliwienie dla czynów mających wyładować frustrację. Nie wiem, czy jesteś dobry z historii, ale może pamiętasz jeszcze taką organizację jak IRA? Od lat '70 przez dwie dekady ostrzeliwała, bombardowała ona i terroryzowała Brytyjczyków i Irlandczyków. Czy w związku z tym, że jej ideologowie odwoływali się do katolicyzmu to właśnie katolicyzm stanowił największe zagrożenie dla Brytyjczyków, czy może aspiracje niepodległościowe na północy wyspy?
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Nie dostrzegasz w ludziach wyznających Islam ludzi, a jakieś gorsze istoty
Wskazałem bardzo konkretne przykłady patologii, którą rodzi islam, ale nigdzie nie napisałem, że wszyscy mahometanie są źli. Wśród nich są ludzie dobrzy, którym islam nie zaszkodził. Twierdzę jedynie, że islam jest teraz najgorszą z religii.
A pisząc o IRA powinieneś pamiętać o oranżystach. IRA atakowała głównie angielskich żołnierzy, policjantów i polityków, a oranżyści atakowali irlandzkich cywilów. O ile oranżystów możemy z całą pewnością zaliczyć do sił zła, o tyle IRA nie daje się już tak jednoznacznie zaklasyfikować. Nie wszystkie oceny moralne są łatwe.
doku
|
|
| | |  | | dnak (1340 punktów) | > Wskazałem bardzo konkretne przykłady patologii, którą rodzi islam, ale nigdzie nie napisałem, że wszyscy mahometanie są źli.Nie wybrniesz z tego tak łatwo, bo mam zamiar wyciągnąć w tym poście to, co najbardziej podważy Twoje stwierdzenie: napisane przez Ciebie posty. Wyrażenie: Cytat:Jeśli zestawić fakty o tym, jak w dzisiejszym świecie funkcjonuje islam [...] wrogość do islamu jest czystym racjonalizmem. nie jest ani trochę łagodzone poprzez pierwszą część cytatu. Sugeruje, że problemy współczesnego nam swiata, które czesto wiążą się z radykalnym, fundamentalistycznym rozumieniem Koranu są powodem do nienawiści wobec nie tylko wyznawców jakiejś religii ale tej religii jako zjawiska! > Wśród nich są ludzie dobrzy, którym islam nie zaszkodził. Twierdzę jedynie, że islam jest teraz najgorszą z religii.Czekaj, czekaj. Czyli w końcu co powoduje zło? Islam jako taki, czy może zewnętrzne czynniki? Bo skoro niektórzy potrafią się oprzeć jadowi, który płynie z Koranu to może nie on jest przyczyną Zła? > A pisząc o IRA powinieneś pamiętać o oranżystach. IRA atakowała głównie angielskich żołnierzy, policjantów i polityków, a oranżyści atakowali irlandzkich cywilów. O ile oranżystów możemy z całą pewnością zaliczyć do sił zła, o tyle IRA nie daje się już tak jednoznacznie zaklasyfikować. Nie wszystkie oceny moralne są łatwe.Nie wszystkie, ale np. te: Cytat:Teraz nadszedł czas, żeby skupić się na walce z islamem - inne religie zostawmy sobie na później. Cytat:wrogość do islamu jest czystym racjonalizmem. poszły jak z płatka. Cały skomplikowany problem swiatowego ubóstwa, frustracji biednych krajów, braku: perspektyw, edukacji, systemu opieki socjalnej, bezpieczeństwa, służby zdrowia został podsumowany w dwóch cytatach, które powinno się oprawić w złote ramki. Bardzo ciekawi mnie jedna kwestia: jakie są kryteria podczas ustalania stopnia trudności oceny moralnej? Chodzi mi zwłaszcza o punktację: 3pkt za żołnierza, 6pkt za cywila? 50 jeśli celem jest niepodległość, 150 jeśli w grę wchodzi Islam? Zastanawia mnie też co sprawiło, że tak negatywnie oceniasz oranżystów, którzy są bractwem religijnym, które nie było zaplątane w żadne masakry? Skoro niewinni, troche sekciarscy protestanci są bezwzglednie źli, a wobec terrorystów trzeba uważać z ferowaniem wyroków to gdzie tu logika i racjonalizm, który tak ochoczo sobie przypisujesz?
|
|
| | | |  | -1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >są powodem do nienawiści wobec nie tylko wyznawców jakiejś religii ale tej religii jako zjawiska!
Ach, to tutaj popełniasz błąd - nie do wyznawców, ale do religii! Ja walczę, jako ateista, przeciwko złu, zwanemu religią, a nie przyciwko jej wyznawcom
>Czekaj, czekaj. Czyli w końcu co powoduje zło? Islam jako taki, czy może zewnętrzne czynniki?
No widzisz, jak wszystko się wyjaśnia.
>Bo skoro niektórzy potrafią się oprzeć jadowi, który płynie z Koranu to może nie on jest przyczyną Zła?
Nie jedna księga, ale całość zjawiska zwanego religią.
> Cały skomplikowany problem swiatowego ubóstwa, frustracji biednych krajów, braku: perspektyw, edukacji, systemu opieki socjalnej, bezpieczeństwa, służby zdrowia został podsumowany w dwóch cytatach, które powinno się oprawić w złote ramki.
Tak, religie są główną tego przyczyną.
>Bardzo ciekawi mnie jedna kwestia: jakie są kryteria podczas ustalania stopnia trudności oceny moralnej? Chodzi mi zwłaszcza o punktację: 3pkt za żołnierza, 6pkt za cywila? 50 jeśli celem jest niepodległość, 150 jeśli w grę wchodzi Islam?
Coś w tym jest, jednak oceny moralne są mniej analityczne, bardziej instynktowne.
>Zastanawia mnie też co sprawiło, że tak negatywnie oceniasz oranżystów
Napisałem - ataki na cywilów.
doku
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | > Ach, to tutaj popełniasz błąd - nie do wyznawców, ale do religii! Ja walczę, jako ateista, przeciwko złu, zwanemu religią, a nie przyciwko jej wyznawcom> >Czekaj, czekaj. Czyli w końcu co powoduje zło? Islam jako taki, czy może zewnętrzne czynniki?> No widzisz, jak wszystko się wyjaśnia.Nie wyjasnia się nic, a wręcz przeciwnie - gmatwasz wszystko. Najpierw piszesz o walce z religią, która ma być absolutnym złem, ale akapit niżej przyznajesz, że jednak korzenie zła sięgają w zupełnie inną stronę. Jak to w końcu jest? Islam jest tym z czego wypływa zło, czy może jest tylko ideologią, która usprawiedliwia działania z nią niezwiązane? > Nie jedna księga, ale całość zjawiska zwanego religią.Aha. W jaki sposób zdanie: dokowski:Jeśli zestawić fakty o tym, jak w dzisiejszym świecie funkcjonuje islam, a jak chrześcijaństwo, to widać wyraźnie, że ateistę nastawionego wrogo do chrześcijan można by od biedy nazwać fanatykiem, ale wrogość do islamu jest czystym racjonalizmem. sugeruje, że wszystkie religie są złe? Tak, wiem - zaraz pokażesz ukryty sens tej i innych wypowiedzi i bardzo wyraźnie wskażesz w jaki sposób sens ten nie jest ukryty, ale wydaje mi się, że fakt pozostaje faktem: jesteś uprzedzony do Islamu i kiedy ktoś wytknął ci Twój skrajny szowinizm próbujesz to przekuć w racjonalny ateizm zwrócony przeciwko każdej religii tak samo. > Tak, religie są główną tego przyczyną.Wiesz, to bardzo ciekawe. Te same zachowania (bunt, wojny domowe, sprzeciw, terroryzm) są obserwowane na ogół w tych samych materialnych okolicznościach, ale przy skrajnie różnych ideologiach (nie tylko religiach), ale ty jesteś w stanie winić za to ideologie, a nie szukać przyczyny głębiej. Żydzi zbombardowali hotel króla Dawida, jakiś Irakijczyk wysadził się w Basrze, Polacy podnieśli broń w listopadzie, Francuzi w roku 1789, Rosjanie w 1917 itp., itd. Wydarzenia różne, podstawy w podobnych procesach gospodarczych, narodowych (i narodowotwórczych), politycznych, ale wina w ideologii która usprawiedliwiała zachowania związane z racjonalnymi i możliwymi do wytłumaczenia czynnikami. > Coś w tym jest, jednak oceny moralne są mniej analityczne, bardziej instynktowne.Ah. Czyli np. mogą wiązać się szowinizmem uznajacym, że Islam z założenia jest gorszy. Instynktownie czujesz, że coś jest nie tak z ludźmi, którzy ręczniki noszą na głowie? > Napisałem - ataki na cywilów.W ramach dokształcenia mnie: napisz mi proszę o szczegółach. Sprawdziłem w kilku źródłach, w których przynajmniej 3 nie były wikipedią i nie znalazłem żadnych informacji nt. zbrodni oranżystów irlandzkich przeciwko cywilom, za to znalazłem ich multum [zbrodni] jesli chodzi o IRA, której tak bardzo nie chcesz ocenić negatywnie. Chciałbym się nauczyć więcej o historii Irlandii, którą to historią swego czasu byłem całkiem poważnie zainteresowany.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Najpierw piszesz o walce z religią, która ma być absolutnym złem, ale akapit niżej przyznajesz, że jednak korzenie zła sięgają w zupełnie inną stronę.
Jeśli tak wyszło, to przepraszam, ale żeby te przeprosiny były szczere, musiałbym zobaczyć, za co przepraszam - zacytuj to "przyznanie".
>wszystkie religie są złe?
Oczywiście
> jesteś uprzedzony do Islamu
To z powodu terrorystycznych zamachów na kobiety i dzieci
> ktoś wytknął ci Twój skrajny szowinizm
Tego nie zauważyłem. Ktoś mi wytknął fanatyzm, ale to był po prostu błąd
>próbujesz to przekuć w racjonalny ateizm zwrócony przeciwko każdej religii tak samo.
Oczywiście że nie. Nadal twierdzę, ża walka z islamem ma najwyższy priorytet dla ludzi dobrej woli
>ty jesteś w stanie winić za to ideologie, a nie szukać przyczyny głębiej.
Ach, głębiej! O to Ci chodzi! Bardzo chętnie, lubię głębiej.
Na temat głębszych przyczyn dyskutowałem już nie raz na tym forum. Jestem zwolennikiem postrzegania źródeł zła tak jak autor książki "Demoniczne samce" - w wielu wątkach polecałem ją jako lekturę obowiązkową dla każdego, kto chce pogłębić swoją wiedzę na temat natury ludzkiej. Ale to już jest temat na inny wątek. W tym wątku nie ma aż takich głębi - mamy tu poziom Newtona, nie Einsteina.
> mogą wiązać się szowinizmem uznajacym, że Islam z założenia jest gorszy.
To jest błąd zbyt oczywisty, nie wierzę, że piszesz to na poważnie.
>Instynktownie czujesz, że coś jest nie tak z ludźmi, którzy ręczniki noszą na głowie?
Podejrzewam raczej, że ta absurdalna insynuacja jest rozpaczliwą próbą podtrzymywania gasnącej polemiki.
> Chciałbym się nauczyć więcej o historii Irlandii, którą to historią swego czasu byłem całkiem poważnie zainteresowany.
Wykład z historii Irlandii wymaga osobnego wątku - też chętnie zobaczyłbym jakieś szczegółowe podsumowanie zbrodni oranżystów, dokonane przez kogoś kompetemtnego.
doku
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | dnak (1340 punktów) | >> jesteś uprzedzony do Islamu >To z powodu terrorystycznych zamachów na kobiety i dzieci
Dokonywanych przez... Mahometa? Mozesz sobie i winić Islam, ale to podejście co najmniej niesprawiedliwe, a w gruncie rzeczy skrajnie ignoranckie. Fajnie widzieć przyczynę w nieistotnych dodatkach do problemu. Islam nie powoduje chęci mordu - powoduje to bieda panująca w krajach, z których szerzy się terroryzm. Postrzeganie ideologii jako przyczyny jakichkolwiek zjawisk wskazuje na bardzo duża niewiedzę z dziedziny nauk społecznych i historycznych.
>> ktoś wytknął ci Twój skrajny szowinizm >Tego nie zauważyłem. Ktoś mi wytknął fanatyzm, ale to był po prostu błąd
Tak? jaka jest więc twoja definicja fanatyzmu?
>>próbujesz to przekuć w racjonalny ateizm zwrócony przeciwko każdej religii tak samo. >Oczywiście że nie. Nadal twierdzę, ża walka z islamem ma najwyższy priorytet dla ludzi dobrej woli
Dobrej woli? Zdefiniuj więc dobrą wolę, proszę. Bedzie to coś w stylu 'dobra wola to robienie źle w słusznej sprawie'? Wiesz, twoje zawołania sa bardzo podobne do tych z czasów np. Inkwizycji. Tam też się nawoływało 'ludzi dobrej woli', aby denuncjowali marranów, grzeszników i oddawali ich na tortury.
>>Instynktownie czujesz, że coś jest nie tak z ludźmi, którzy ręczniki noszą na głowie? >Podejrzewam raczej, że ta absurdalna insynuacja jest rozpaczliwą próbą podtrzymywania gasnącej polemiki.
Nie, niespecjalnie. Rozmowa z Tobą nie jest aż tak przyjemna.
>Wykład z historii Irlandii wymaga osobnego wątku - też chętnie zobaczyłbym jakieś szczegółowe podsumowanie zbrodni oranżystów, dokonane przez kogoś kompetemtnego.
Póki co wystarczy krótka notatka, fragment skrypciku. Ba, wystaczy mi nawet data w przybliżeniu do pół roku, ilość ofiar w przybliżeniu do 10 bez rozdzielania na cywili i funkcjonariuszy służb i miejsce zdarzenia. Tak na początek.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Postrzeganie ideologii jako przyczyny jakichkolwiek zjawisk wskazuje na bardzo duża niewiedzę z dziedziny nauk społecznych
Jestem zwolennikiem nauk przyrodniczych, nauki społeczne uważam za mało wartościowe. Człowiek jest zwierzęciem, tylko nauki biologiczne mogą powiedzieć o nim coś naprawdę wartościowego.
>Zdefiniuj więc dobrą wolę, proszę.
Dobra wola to wola czynienia dobra, nie jest to żaden idiom.
>Wiesz, twoje zawołania sa bardzo podobne do tych z czasów np. Inkwizycji.
Stale Ci się coś kojarzy, ale są to luźne skojarzenia bez rozumienia tego, co czytasz... albo insynuacje z premedytacją
> Rozmowa z Tobą nie jest aż tak przyjemna.
Ale wciąż prowokujesz. To mój wątek, mam moralny obowiązek każdemu odpowiedzieć.
> bez rozdzielania na cywili i funkcjonariuszy służb i miejsce zdarzenia. Tak na początek.
A co potem? Bez rozróżnienia dobra i zła? Nie ze mną te numery. Terrorysta atakujący żołnierza armii najeźdźców stoi moralnie znacznie wyżej niż terrorysta atakujący cywilów.
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | >Jestem zwolennikiem nauk przyrodniczych, nauki społeczne uważam za mało wartościowe. Człowiek jest zwierzęciem, tylko nauki biologiczne mogą powiedzieć o nim coś naprawdę wartościowego.
tja ....zwłaszcza o: współczesnych systemach politycznych, o roli transportu lub morza w dziejach cywilizacji, integracji europejskiej, czy międzynarodowych stosunkach gospodarczych, historii Polski, itd
idę kupić mikroskop może za jego pomocą, dowiem się czegoś bardziej wartościowego o konflikcie na Bałkanach niż dowiedziałam się za pomocą metod wykorzystywanych w naukach społecznych.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > idę kupić mikroskop Nie zapomnij kupić Biblii - ups! - "Demonicznych samców", a wtedy wszystko stanie się dla Ciebie jasne!  I już żadne inne lektury nie będą Ci potrzebne. Będziesz mogła śmiało podyskutować z każdym bonobo; z dokowskim też... Tylko nie zapisuj się do PSR-u - bo z tą wiedzą, którą już posiadasz (o nieszczęsna!) obniżysz jedynie jego poziom!!!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
MAM - to są "wycieczki osobiste" i zupełnie nie na miejscu sarkazm. Czy tak wygląda dyskusja merytoryczna?  Człowiek uczy się całe życie, a i tak durny umiera - Biblię mam, mikroskop mi może Awitu udostępni. Szukam chętnego do partycypowania w kosztach zakupu podręcznika savoir vivre, bo chyba nie tak coś doczytałam, jeśli nie dostaniesz ostrzeżenia. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > MAM - to są "wycieczki osobiste" i zupełnie nie na miejscu sarkazm. Jakie wycieczki osobiste? Jeśli już, to wobec Awitu, a ta jakoś nie czuje się obrażona i... (podobnie jak Ty) nie pcha się do PSR-u. > Czy tak wygląda dyskusja merytoryczna?  Z kim? Z człowiekiem, który już po raz Bóg wie który okazuje pogardę dla nauk społecznych i jednocześnie w sposób autorytatywny wypowiada się w tematych z dziedziny tych właśnie nauk twierdząc, że jest autorytetem? Cytat:Jestem zwolennikiem nauk przyrodniczych, nauki społeczne uważam za mało wartościowe. [ pogrubienie moje - MAM] Nie żartuj sobie; a już nie ze mnie! > [...] bo chyba nie tak coś doczytałam, jeśli nie dostaniesz ostrzeżenia. Osnowa, Witwos, Miłujący Coś Tam Co Uważa Za Prawdę, Ty... Doborowe towarzystwo, w sam raz do brydża. Pograjcie sobie - miło Wam czas zleci, a wieczory coraz dłuższe... W dodatku brydż nie wymaga znajomości nauk społecznych; już prędzej matematyki. > Pozdrawiam. Jak zwykle serdecznie, szczerze i wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Złośliwcze! Nie gram w karty, więc nie przypisuj mnie do tego stołu. Nie podoba mi się jedynie ton Twojej wypowiedzi, ponieważ kilka złośliwości mógłbyś sobie darować. Jeśli awitu uzna, że nie powinnam w tym momencie się wtrącać, przeproszę. I dodam jeszcze, że nie w głowie mi żarty z Ciebie. Dla ścisłosci - z nikogo. > >Pozdrawiam.> Jak zwykle serdecznie, szczerze i wzajemnie.- takoż samo i ja
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie podoba mi się jedynie ton Twojej wypowiedzi, [...].
Jak powszechnie wiadomo: de gustibus non disputandum est!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Siejąc wokół siebie "złą energię" - w tym wypadku robiąc "wycieczki osobiste", prowokujesz do takiego samego zachowania w stosunku do siebie. W konsekwencji skutkuje to odejściem od tematu i utarczkami słownymi. Jeśli uważasz kogoś za niezdolnego do dyskusji z Tobą, zwyczajnie nie dyskutujesz... No chyba, że chcesz uczyć (bo przecież nie nauczać ) "Szanuj wroga swego, możesz mieć gorszego"  I uśmiechnij się czasem... Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) |
> Jak powszechnie wiadomo: de gustibus non disputandum est<
No popatrz, chodzilem do powszechnej szkoly i jak mnie uczyli to mowilo sie est przed disputandum... pewnie z powodu kolejnej zmiany historii Polski lacina sie zmienila czy jak?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Widocznie była zanadto powszechna - jak ta łacina, której w niej uczyli... Szkoda, że nie poszedłeś dalej (wyżej?). 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | > Widocznie była zanadto powszechna - jak ta łacina, której w niej uczyli... Szkoda, że nie poszedłeś dalej (wyżej?).  Och... w łacinie raczej sie wiele nie zmieniło, wszak to jezyk skamieniały. Niektórzy mówią: martwy. A moze i martwy ? Skoro sie degeneruje , czyli rozkłada ? Przed rozkładem bylo : de gustibus non est disputandum. I tak powinno byc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kowalska (14008 punktów) | >Och... w łacinie raczej sie wiele nie zmieniło, wszak to jezyk skamieniały. Niektórzy mówią: martwy. A moze i martwy ?
Dupa! Dupa! Dupa!
Ja do tej pory pamiętam. Nic nie umarło: o, s, t, mus, tis, nt, ri, ris, tur, mur, mini, ntur.
Kuźwa, co ja przeszłam przez te końcówki...... 18 lat minęło, a ja się tej baby z "łacki" dalej boję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | >Jeśli awitu uzna, że nie powinnam w tym momencie się wtrącać, przeproszę.
J.Szulc a co mi do tego? Wszak nie ze mną dyskutujesz tylko z MAMem?
ps. mikroskop pożyczę jak będziesz chciała, tylko musisz poczekać bo tego nader przydatnego narzędzia przy badaniu religii i terroryzmu nie posiadam.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> J.Szulc a co mi do tego? Wszak nie ze mną dyskutujesz tylko z MAMem?Wyraziłam jedynie swoje zdanie... > ps.> mikroskop pożyczę jak będziesz chciała, tylko musisz poczekać bo tego nader przydatnego narzędzia przy badaniu religii i terroryzmu nie posiadam.Jakby co, to najwyżej skonsolidujemy wysiłki finansowe  Pozdrawiam ciepło
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > Wyraziłam jedynie swoje zdanie...Toć mówię, że mi tu nic do uznawania  Twoje zdanie, MAMa zdanie... ja na zakupach  > Jakby co, to najwyżej skonsolidujemy wysiłki finansowe  to może i na szkiełka podstawkowe i nakrywkowe do preparatów nam starczy!  pozdrawiam równie serdecznie
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > W dodatku brydż nie wymaga znajomości nauk społecznych; już prędzej matematyki.Nie grasz w brydża. Gra się 52 kartami. W tali jest 40 punktów. Rozdanie to rozegranie 13 lew. Tylko dodawanie i odejmowanie w tym zakresie. Matematyka, dla pierwszoklasisty. Reszta to umiejętność komunikacji z partnerem, wywiad czyniony w języku przeciwnika, szacowanie własnych szans, taktyka, umiejętności, doświadczenie i często fart. To jest dosyć proste. Prawdziwą grą, jest poker. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | Liss (2003 punktów) | >>Jestem zwolennikiem nauk przyrodniczych, nauki społeczne uważam za mało wartościowe. Człowiek jest zwierzęciem, tylko nauki biologiczne mogą powiedzieć o nim coś naprawdę wartościowego. >tja ....zwłaszcza o: >współczesnych systemach politycznych, o roli transportu lub morza w dziejach cywilizacji, integracji europejskiej, czy międzynarodowych stosunkach gospodarczych, historii Polski, itd Jestem przekonany że również (poza historią Polski ) ,ponieważ wszystko to(albo prawie) powyżej to wytwory ludzkiego umysłu plus jego ręcei nogi) . >idę kupić mikroskop może za jego pomocą, dowiem się czegoś bardziej wartościowego o konflikcie na Bałkanach niż dowiedziałam się za pomocą metod wykorzystywanych w naukach społecznych. A kto wie ,może odpowiedzialny za wojny Jugosłowiańskie jest jakiś nieznany minerał,grzyb
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | Liss powiedz mi dlaczego Ty się tak okrutnie podkładasz. Masochista jesteś?
>Jestem przekonany że również (poza historią Polski ) ,ponieważ wszystko to(albo prawie) powyżej to wytwory ludzkiego umysłu plus jego ręcei nogi) .
Tłumaczenie na język polski poproszę.
>A kto wie ,może odpowiedzialny za wojny Jugosłowiańskie jest jakiś nieznany minerał, (...)
od kiedy to mineralogia jest poddziedziną biologii ?
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Liss (2003 punktów) | >Liss powiedz mi dlaczego Ty się tak okrutnie podkładasz. Masochista jesteś? nie wiem. >>Jestem przekonany że również (poza historią Polski ) ,ponieważ wszystko to(albo prawie) powyżej to wytwory ludzkiego umysłu plus jego ręcei nogi) . >Tłumaczenie na język polski poproszę. Narzędziem wytwarzającym myśli jest móżg ,a prawo,polityka,nauka to myśl . >>A kto wie ,może odpowiedzialny za wojny Jugosłowiańskie jest jakiś nieznany minerał, (...) >od kiedy to mineralogia jest poddziedziną biologii ? Istnieje coś takiego jak Biogeochemia .Wiec może istnieje również biogeomienrałologia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > nie wiem.Więc pomyśl, tak samo nad odpowiedziami które udzielasz. > Narzędziem wytwarzającym myśli jest móżg ,a prawo,polityka,nauka to myśl .Nawet gdyby uznać mózg za "narzędzie" którym nie jest, bo jest częścią człowieka, to nijak nie mogę się zgodzić z twierdzeniem że nauka to myśl, bo myśli nie muszą być spójne i nie muszą tworzyć spójnych systemów, nie muszą spełniać podstawowych reguł jakie musi spełniać nauka. Ale ok potraktuję to jako nader dziwaczny skrót myślowy. A jeśli chodzi o twierdzenie że polityka to myśl - to jako politolog mogę jedynie  > Istnieje coś takiego jak Biogeochemia .Wiec może istnieje również biogeomienrałologia.Rozwieję Twoje wątpliwości - nie istnieje. βίος (bios) - życie, w minerałach jako takich brak życia, więc nijak istnieć nie może. ok. Dość tego kabaretu na dzisiaj. EOT
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nawet gdyby uznać mózg za "narzędzie" którym nie jest, bo jest częścią człowieka, to nijak nie mogę się zgodzić z twierdzeniem że nauka to myśl, bo myśli nie muszą być spójne i nie muszą tworzyć spójnych systemów, nie muszą spełniać podstawowych reguł jakie musi spełniać nauka.
Przepraszam, ale to brzmi dziwnie. Zależy oczywiście jak definiować narzędzie, ale "mózg który jest częścią człowieka" brzmi troche jak "dusza". Masz nadzieję, że nie o to chodziło?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | >Przepraszam, ale to brzmi dziwnie. Zależy oczywiście jak definiować narzędzie, ale "mózg który jest częścią człowieka" brzmi troche jak "dusza". Masz nadzieję, że nie o to chodziło?
Nie mam nadziei, mam pewność, że nie chodziło mi o duszę, ale o cześć jako organ.
Co do narzędzia. Posługuję się raczej ogólnie pojętymi definicjami.
Narzędziem nazywamy przedmiot który pozwala wykonać to, czego przeciętny człowiek nie byłby w stanie wykonać "gołymi rękami", lub ułatwia to, co może wykonać sam. Dlatego za pierwsze narzędzia uważamy np. kamienie które pozwalały rozdrabniać pokarm, lub tłuc skorupy nasion. Trudno uznać że mózg jest narzędziem, no chyba że odnosimy się do jakiejś fikcji literackiej z gatunku fantastyki grozy.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | |  | -2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >idę kupić mikroskop może za jego pomocą, dowiem się czegoś bardziej wartościowego o konflikcie na Bałkanach niż dowiedziałam się za pomocą metod wykorzystywanych w naukach społecznych.
Świetny pomysł. Może znajdziesz geny generujące popęd do gromadzenia się gorszych mężczyn, odrzuconych przez rodaczki, w celu organizowania wypraw do sąsiednich ludów, aby siłą zapłodnić tamtejsze kobiety. Wojna na Bałkanach była klasyczną wojną rozrodczą, taką samą, jak wojny w starożytnej Grecji i okolicach. Wg nauk biologicznych taka jest pierwotna przyczyna większości wojen w historii ludzkości. Podobne wojny toczą między sobą szympansy.
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) | >Wojna na Bałkanach była klasyczną wojną rozrodczą.
Czasami by nie pisać bzdur warto zamiast w mikroskop spojrzeć np w rocznik statystyczny, nie mówiąc już o opracowaniach specjalistycznych gdzie dokładnie omówione są czynniki które doprowadziły do konfliktu na Bałkanach
Wojna na Bałkanach doprowadziła do zmniejszenia się ilości kobiet w wieku rozrodczym, ponieważ owszem dochodziło do gwałtów, ale gwałcone kobiety były zaraz potem zabijane. Rozumiem że Twoim zdaniem płód ludzki świetnie rozwija się w glebie.
A teraz poproszę biologiczne uzasadnienie np: inflacji.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Świetny pomysł. Może znajdziesz geny generujące popęd do gromadzenia się gorszych mężczyn, odrzuconych przez rodaczki, w celu organizowania wypraw do sąsiednich ludów, aby siłą zapłodnić tamtejsze kobiety. Wojna na Bałkanach była klasyczną wojną rozrodczą, taką samą, jak wojny w starożytnej Grecji i okolicach. Wg nauk biologicznych taka jest pierwotna przyczyna większości wojen w historii ludzkości. Podobne wojny toczą między sobą szympansy.
Czas na Ciebie. Weź karabin, ruszaj do Konga, w dżunglę. Wystrzelaj wszystkie samce bonobo, a potem kopuluj do woli z zauroczonymi Tobą samicami. Będziesz prekursorem nowej, wspaniałej rasy. Proponuję dla niej nazwę, "Dokobono no sapiens", albo jakoś tak, nie znam łaciny. Nie, w zasadzie znam, ale jak jej użyje pod twoim adresem, to mam bana jak nic. Sam sobie wymyślisz. Czego Ty nie wymyślisz?
Owocnej kopulacji.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > idę kupić mikroskop może za jego pomocą, dowiem się czegoś bardziej wartościowego o konflikcie na Bałkanach niż dowiedziałam się za pomocą metod wykorzystywanych w naukach społecznych.> Po cóż masz się wykosztowywać?  Wpadnij do Gdańska i posiedź przy moim  A jeszcze herbatą poczęstuję
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >Jestem zwolennikiem nauk przyrodniczych, nauki społeczne uważam za mało wartościowe. Człowiek jest zwierzęciem, tylko nauki biologiczne mogą powiedzieć o nim coś naprawdę wartościowego.
I taka jednobiegunowość jest dobrym znacznikiem ograniczenia horyzontów. Nauki społeczne bardzo ładnie uzupełniają się z biologicznymi.
>Dobra wola to wola czynienia dobra, nie jest to żaden idiom.
Pewnie, że nie. Ale teraz: zdefiniuj co to dobro.
>> Rozmowa z Tobą nie jest aż tak przyjemna. >Ale wciąż prowokujesz. To mój wątek, mam moralny obowiązek każdemu odpowiedzieć.
Same here.
>A co potem? Bez rozróżnienia dobra i zła? Nie ze mną te numery. Terrorysta atakujący żołnierza armii najeźdźców stoi moralnie znacznie wyżej niż terrorysta atakujący cywilów.
Nie zmieniaj tematu, odpowiedz na postawione ci pytanie. Nie pytam o dylematy moralne. Pytam o jakąkolwiek zbrodnię dokonaną przez oranżystów i podałem ci kilka kryteriów, które chciałbym poznać podczas Twojego przedstawiania historycznego faktu, na którym sie opierasz, a o którym ja nie znalazłem ani słowa.
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Nauki społeczne bardzo ładnie uzupełniają się z biologicznymi.
Pobożne życzenie. Przypomnij sobie ataki na darwinistów, czy autora "Nagiej małpy".
Nauki spoleczne bardzo agresywnie atakują zoologów badających naturę ludzką.
>Pewnie, że nie. Ale teraz: zdefiniuj co to dobro.
Zdefiniowałem, poszukaj sobie w dziele "filozofia"
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Pobożne życzenie. Przypomnij sobie ataki na darwinistów, czy autora "Nagiej małpy". >Nauki spoleczne bardzo agresywnie atakują zoologów badających naturę ludzką.
Problem w tym, że ewolucja w podobnym stopniu kształtowała stosunki międzyludzkie jak stosunki międzyludzkie ewolucję. Jest powszechnie akceptowanym faktem, że skomplikowane struktury społeczne i związane z nimi zachowania polityczne, łowiectwo, mowa i wiele innych czynników kulturowych wpłyneło na preferowanie pewnych cech w procesie doboru naturalnego. Ataki, o których mówisz to domena lat '60-'80 i okresu przed dokładniejszym zbadaniem życia naczelnych, a takze ludzi. Gratulacje, nie ma to jak lektury na czasie. Współczesna etnologia i antropologia garściami czerpią z nauk biologicznych, powinienes był to zauważyć sięgając do nowych opracowań.
>Zdefiniowałem, poszukaj sobie w dziele "filozofia"
Prosze, nie zmuszaj mnie do przeglądania wszystkich twoich postów. Odpowiedz mi więc na jedno pytanie, które wystarczy jako podstawa dla dalszej dyskusji. Czy dobro i zło są relatywne?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >ewolucja w podobnym stopniu kształtowała stosunki międzyludzkie jak stosunki międzyludzkie ewolucję. Jest powszechnie akceptowanym faktem, że skomplikowane struktury społeczne i związane z nimi zachowania polityczne, łowiectwo, mowa i wiele innych czynników kulturowych wpłyneło na preferowanie pewnych cech w procesie doboru naturalnego.
Najważniejsze jest, żeby zgadać się w kwestiach najważniejszych. Wobec tych stwierdzeń, które nie raz w podobnej formie wygłaszałem na tym forum, bledną drobne kontrowersje
> Czy dobro i zło są relatywne?
Oczywiście
doku
|
|
| | | | | | | |  | | Liss (2003 punktów) | >>> jesteś uprzedzony do Islamu >>To z powodu terrorystycznych zamachów na kobiety i dzieci >Dokonywanych przez... Mahometa? Zwłaszcza że to nie on(najprawdopodobniej,bo był analfabetą) spisał koran ,zrobiono to dopiero po jego śmierci. > Mozesz sobie i winić Islam, ale to podejście co najmniej niesprawiedliwe, a w gruncie rzeczy skrajnie ignoranckie. Islam nie gra ządnej roli w filmi pt. "Zabij sie razem z setką niewiernych,raj i 100 dziewuc czeka na ciebie"? >Fajnie widzieć przyczynę w nieistotnych dodatkach do problemu. Islam nie powoduje chęci mordu - powoduje to bieda panująca w krajach, z których szerzy się terroryzm. Postrzeganie ideologii jako przyczyny jakichkolwiek zjawisk wskazuje na bardzo duża niewiedzę z dziedziny nauk społecznych i historycznych. ludzie są bardzo różni .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >ludzie są bardzo różni .
Tak. To bardzo zdumiewające zjawisko. Niektórzy nawet czytają i piszą pomimo, że są analfabetami... Niezbadane są wyroki nieba!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | | Liss (2003 punktów) | >>ludzie są bardzo różni . > Tak. To bardzo zdumiewające zjawisko. Niektórzy nawet czytają i piszą pomimo, że są analfabetami... Niezbadane są wyroki nieba!
Jakiś przykład prosze .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Jakiś przykład prosze . Stłukłeś lustro??? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Liss (2003 punktów) | > >Jakiś przykład prosze .> Stłukłeś lustro??? A dlaczego pytasz ? Chcesz mi sprzedać jakies ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A dla czego pytasz ?
Choćby dlatego.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >> Mozesz sobie i winić Islam, ale to podejście co najmniej niesprawiedliwe, a w gruncie rzeczy skrajnie ignoranckie. >Islam nie gra ządnej roli w filmi pt. "Zabij sie razem z setką niewiernych,raj i 100 dziewuc czeka na ciebie"?
Gra tylko o tyle, o ile sam fakt otrzymania dziewic może wpłynąć na decyzję o samobójstwie. Bogaty muzułmanin, nieważne jak fanatyczny nie wysadzi się raczej w powietrze. Zamachy wynikają z frustracji, która w dużej mierze została w naszych czasach przydzielona Bliskiemu i Środkowemu Wschodowi, nie z religii. Religia została jedynie użyta jako ideologia usprawiedliwiająca działania, które swoje podłoże mają w sferze materialnej.
>ludzie są bardzo różni .
Tak, ale zawsze widac pewne prawidłowości. Bieda i brak edukacji są na ogół podatne na ideologie wywrotowe, mesjanistyczne i inne hasła radykalne, ponieważ grupy społeczne zepchnięte na margines nie mają nic do stracenia, więc nic nie ryzykują. Stąd chrześcijaństwo zyskało taką popularność wśród ubozejących rzymian II i III wieku, katarzy mieli wielkie poparcie biednego chłopstwa, a rewolucja październikowa była niesiona w dużej mierze na barkach uciskanego pod rządami cara chłopstwa. Za to grupy mające wiele do stracenia, czyli arystokracja i klasa średnia na ogól trzymały się starego porządku, albo skłaniały się w kierunku umiarkowanych filozofii. O ile więc na każdego człowieka patrzy się indywidualnie to na społeczności spojrzec już można przy użyciu pewnych prawideł.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Ach, głębiej! O to Ci chodzi! Bardzo chętnie, lubię głębiej. Jestem przerażony. Nawet moja rozpustna, gejowska wrażliwość mnie nie ratuje.
>Na temat głębszych przyczyn dyskutowałem już nie raz na tym forum. Jestem zwolennikiem postrzegania źródeł zła tak jak autor książki "Demoniczne samce"
Ależ w tej książce nie ma żadnych rozważań na temat źródeł zła (w sensie etycznym). Ona w ogóle nie zajmuje się etyką.
|
|
 | | dnak (1340 punktów) | >Że masy fanatycznych cywilów broniły Berlina przed Armią Czerwoną, bo Goebbels ich zmusił? Czym? Pogroził im paluszkiem z bunkra?
O ile zgadzam się z całością wypowiedzi to tutaj zaprotestuję. Ostatnie dwa lata wojny to już nie poparcie Hitlera, a walka o przetrwanie. Po zbrodniach, których Niemcy dopuścili się w ZSRR nie było już szans na zlitowanie. Obrona Berlina, Królewca, Elbląga, Wrocławia i innych niemieckich miast wiązała się z tym prostym faktem, że wiadome było iż przekroczenie przez AC rogatek miasta równa się jego kompletnej destrukcji. Za broń łapali już nie naziści, a ludzie przestraszeni o swój byt (którzy mogli również być nazistami, albo nazizm popierać). Podczas większości wojen ludzie bronią swoich domów i milicje powstają spontanicznie w wyniku zagrożenia i są włączane w wojskowy system obrony konkretnego obszaru.
|
|
|  | 1 na 1 | Liss (2003 punktów) | >>Że masy fanatycznych cywilów broniły Berlina przed Armią Czerwoną, bo Goebbels ich zmusił? Czym? Pogroził im paluszkiem z bunkra? >O ile zgadzam się z całością wypowiedzi to tutaj zaprotestuję. Ostatnie dwa lata wojny to już nie poparcie Hitlera, a walka o przetrwanie. Po zbrodniach, których Niemcy dopuścili się w ZSRR nie było już szans na zlitowanie. Większość Niemców nie miała pojęcia o większości zbrodni.
|
|
| |  | 2 na 2 | dnak (1340 punktów) | >Większość Niemców nie miała pojęcia o większości zbrodni.
Ale wiedzieli o wystarczającej ilości, zeby bać się panicznie Rosjan, prawda? O ile zgadzam się z teorią, że większość Niemców o wiekszości zbrodni nie miała pojecia to pytam: jakie to ma znaczenie? To, że ktoś wiedział tylko o 6 000 ofiarach Holocaustu zamiast o sześciu milionach usprawiedliwia go w jakikolwiek sposób? Mieszkał w Ravensbrucku, widział czasami co tam za płotem się dzieje, ale Auschwitz na oczy nie widział, więc należy mu się rozgrzeszenie, bo miał wątpliwości? Nie chcę głosić zbyt wywrotowych haseł, to truizm, że władze niemieckie niechętnie ogłaszały wyniki swoich działań opinii publicznej, ale powojenne gadki o tym, że nikt nic nie wiedział... zakrawają trochę na groteskę.
|
|
6 na 6 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Z okazji 3679-go postu kolegi dokowskiego.
Z okazji osiągnięcia tej jakże okrągłej liczby zasługującej na szczególne uznanie i upamiętnienie proponuję przemianowanie działu "ABC Racjonalisty" na dział "ABC Naukowej Ignorancji im. dokowskiego". Będzie to nasz wspólny wkład w docenienie głupoty.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Z okazji 3679-go postu kolegi dokowskiego. Z okazji osiągnięcia tej jakże okrągłej liczby zasługującej na szczególne uznanie i upamiętnienie proponuję przemianowanie działu "ABC Racjonalisty" na dział "ABC Naukowej Ignorancji im. dokowskiego". Będzie to nasz wspólny wkład w docenienie głupoty. Nie znam twórczości dokowskiego na tyle, żeby być za albo przeciw, natomiast obawiam się, że co niektórzy mogą mieć pretensje, że ów dział nie jest ich imienia.
I co wtedy? Losowanie nie uhonoruje wszystkich chętnych, wyliczanka zrodzi kolejne pretensje odnośnie kolejności. Sugeruję rezygnację z pomysłu.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
|  | 7 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Nie znam twórczości dokowskiego na tyle, żeby być za albo przeciw, natomiast obawiam się, że co niektórzy mogą mieć pretensje, że ów dział nie jest ich imienia.dokowski jest poza wszelką konkurencją  Poczytaj sobie ale nie przed snem!
|
|
5 na 5 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > Teraz nadszedł czas, żeby skupić się na walce z islamem - inne religie zostawmy sobie na >później. > Nie za bardzo obchodzi mnie islam, ale panująca u nas religia rzymsko-katolicka owszem i to bardzo. Zdecydowanie nie zgadzam się z odkładaniem na później wyzwolenia się spod indoktrynacji Polski i Polaków przez KRK. A tak ma marginesie, to czy islam nie zastąpił aby imperium zła, bo jakiegoś wroga trzeba zawsze mieć? Wielka Ameryka bez takiego wroga nie potrafi żyć. A dokładnie, to nie potrafią żyć gigantyczne korporacje zawodowo zwalczające wrogów Ameryki (byle jakiego, byle był; interes musi się nieustannie kręcić).
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie za bardzo obchodzi mnie islam, ale panująca u nas religia rzymsko-katolicka owszem i to bardzo.
Jednak to islamscy a nie chrześcijańscy kapłani zachęcają swoich wyznawców do mordowania niewinnych ludzi na całym świecie. To islamscy kapłani wychowują dzieci na terrorystów-samobójców. U chrześcijan aż takiego natężenia zła nie ma (no chyba że w środowisku tzw. prolajfowców.
doku
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Teraz. Od VIII wieku do połowy XX chrześcijanie byli dużo bardziej fanatyczni i sadystyczni od muzułmanów. Można sięgnąć po historię XIX wiecznej Algierii. A szukanie diabła, nowego Żyda i trafienie na Araba jest bardzo chrześcijańskie.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Z okazji 20 rocznicy pokonania nazimu
Przepraszam, pomyliłem rocznice, miało być "70" i miało być "ataku", czyli:
"Z okazji 70 rocznicy ataku Niemiec na Polskę". Przepraszam za tę drobną nieścisłość, ale na szczęście wszyscy zrozumieli dokładnie, o co mi chodzi. Bardzo dziękuję za nieczepianie się takich drobiazgów i za merytoryczne, konstruktywne podejście do dyskusji. Jako forumowa społeczność wspinamy się na wyżyny kultury dyskusji, o którym na innych forach mogą tylko marzyć. Zauważmy że z roku na rok robimy wyraźne postępy, jeszcze rok temu wielu forumowiczów nie powstrzymałoby się przed wytknięciem mi tej niezręczności w niegrzecznej formie z wielką satysfakcją - dzisiaj wszyscy taktownie spuścili zasłonę miłosierdzia na widok tej mojej drobnej ułomności, która sprawia, że popełniam takie omyłki. Jeszcze raz dziękuję.
doku
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|