 |
Słowo "ateizm" - reklamacja . Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2009 19:51 | julek (1527 punktów) | Słowo "ateizm" - reklamacja .
8 na 8 |
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym że określenie " ateizm " jest "złe i nieprawdziwe " - w jakim sensie ? Jeżeli w wyniku ewolucji powstało życie , a potem człowiek , to dopiero następstwem mogła być religia i wyobrażenie boga . - Czyli teizm jest czymś wtórnym do stanu naturalnego - pierwotnego - bez boga . Więc dlaczego ja wyznając "naturalny" światopogląd nazywam się "a- teistą" - coś z przedrostkiem , który określa zaprzeczenie , - teizm jest zaprzeczeniem stanu naturalnego więc powinien mieć nazwę z przedrostkiem . I tu jest problem , - czy ktoś , wykształcony językoznawca czy filozof spotkał się z próbą podania "dobrej" nazwy naturalnej postawy jaką jest "a- teizm" ? julek  - z serii jesiennosobotnie rozważania z przymrużeniem oka . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | marcus (876 punktów) | > Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym że określenie " ateizm " jest "złe[...]" Ateizm to ZUO jest... Teizm nie jest postawą naturalną, tylko cechą, a przedrostek -a dodaje się, kiedy mowa jest o tej cechy braku, np. ateistyczny, czy apolityczny.
In a mad world only the mad are sane.
|
|
 | 3 na 3 | lontri (16088 punktów) |
Mam wrażenie, że nazwa 'ateizm' lub 'ateistyczny' mogłaby zostać uznana za nazwę typowo prywatywną, czyli urobioną ze względu na brak czegoś, czego w jakiś sposób należałoby się spodziewać. Taka konstrukcja terminu odsyła do kontekstu kulturowego, w którym teizm uważany był jednak za coś pierwotnego, naturalnego i oczywistego. Stąd nazwa 'ateista' czy 'ateizm' będzie zawsze wobec tego kontekstu pozostawać w jakimś rodzaju gry językowej. Gra ta może mieć takie konsekwencje, że rozumienie relacji teizm-ateizm niejako samo przez się będzie się narzucało w postaci pewnej relacji zamkniętej, wzajemnie ograniczonej, jakiegoś błędnego koła, "chocholego tańca" czy po prostu "kręćka." A przecież ateizm ma ten moment wolnościowy i wolnomyślicielski, w którym religia przestaje być zasadniczym punktem odniesienia czy elementem tożsamości (nawet na zasadzie negacji). Z psychologicznego punktu widzenia termin 'ateizm' nadaje się rzeczywiście do reklamacji. 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
2 na 2 | lontri (16088 punktów) |
Teizm - w różnych swych postaciach - utrzymuje, że daje odpowiedź na pytanie o naturę świata i człowieka oraz na czym polega relacja człowieka do siebie, świata i innych ludzi. W tym sensie teizm jest projektem pozytywnym - proponuje pewną wizję. Dlatego termin 'ateizm', zbudowany na negacji, może rzeczywiście kojarzyć się z projektem głównie 'negatywnym', czyli określającym się poprzez odrzucenie i burzenie bardziej niż przez proponowanie jakiegoś modelu alternatywnego czy jego tworzenie. Pytanie zawarte w wątku odbieram jako pytanie o to, co ateizm może zaproponować w sensie pozytywnym. Wydaje się, że sceptycyzm, naturalizm i humanizm pasowałyby do pozytywnej definicji ateizmu.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | 2 na 2 | NdwZ (265 punktów) | >Teizm - w różnych swych postaciach - utrzymuje, że daje odpowiedź na pytanie o naturę świata i człowieka oraz na czym polega relacja człowieka do siebie, świata i innych ludzi. W tym sensie teizm jest projektem pozytywnym - proponuje pewną wizję. >Dlatego termin 'ateizm', zbudowany na negacji, może rzeczywiście kojarzyć się z projektem głównie 'negatywnym', czyli określającym się poprzez odrzucenie i burzenie bardziej niż przez proponowanie jakiegoś modelu alternatywnego czy jego tworzenie. >Pytanie zawarte w wątku odbieram jako pytanie o to, co ateizm może zaproponować w sensie pozytywnym. >Wydaje się, że sceptycyzm, naturalizm i humanizm pasowałyby do pozytywnej definicji ateizmu. > BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT >
Teizm daje odpowiedz i przez to wydaje sie postawą twórczą. Właśnie, "wydaj sie" bo co niby twórczego jest w przyjmowaniu twardych ram nieweryfikowalnego poglądu? Czemu utożsamiasz ateizm z negacja przyczyn/prawd o istnieniu świata itp. Przecież jeśli nie ograniczamy się do jedynej słusznej prawdy to pozostawiamy sobie ogromne pole do manewru, pole do twórczego wymyślania koncepcji i ich weryfikacji. Jest to otwarta bramka do wszelkich twórczych i odkrywczych działań. Skoro nie znamy prawdy objawionej to choćby z zwykłej ludzkiej ciekawości staramy sie dojść do owej prawdy. To czy człowiek jest wstanie czy nie jest (i czy kiedykolwiek będzie) wstanie pojąc ta "prawdziwą" prawdę czy nie, nie jest notabene aż takie istotne. Same próby dążenia do niej jest wystarczająco twórczym i kreatywnym działaniem, do tego nie ograniczonym żadnymi dogmatami, nie jesteśmy jak te konie z klapkami na oczach co widzą tylko część drogi, ta którą woźnica uznaje za słuszna.
I co teraz niby wydaje się bardziej pozytywne i twórcze? Teizm czy jego negacja?
Co do nazewnictwa to się zgodze że "ateizm" nie jest odpowiednią nazwą. Mnie osobiście zamiast teizm/ateizm pasowałyby określenia zbliżone bardziej wydźwiękiem wolny/zniewolony, chociaż to jest znowu (może) naginanie w drugą stronę. Ale fakt faktem, przydałoby się jakieś bardziej obiektywne i nie skorelowane ściśle z stanowiskiem teistycznym określenie.
|
|
|  | | lontri (16088 punktów) |
W moich wypowiedziach używam nazwy 'ateizm' przede wszystkim w supozycji materialnej, ty zaś - tak mi się wydaje - używasz jej w supozycji formalnej. Stąd nieporozumienia. Moje zainteresowanie tematem dotyczy głównie słowotwórstwa, dlatego pytania typu: "Czemu utożsamiasz ateizm z negacja przyczyn/prawd o istnieniu świata itp." uważam za zupełnie chybione, jeśli chodzi o całokształt moich dotychczasowych wypowiedzi w tym wątku. 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| |  | | NdwZ (265 punktów) | Przepraszam, trochę źle sformułowałem swojego posta pewnie przez późną porę (następnym razem jak mnie najdzie na nocne pisanie to sobie to zapisze gdzieś i w dzień sprawdzę jeszcze przed publikacja  ). W złej formie skierowałem pytanie i samego posta bezpośrednio do Ciebie. Z owego pytania chciałem tylko gładko przejść do przedstawienia koncepcji "Twórczego ateizmu", miedzy innymi mając nadzieje że komuś to pomoże/zainspiruje do stworzenia jakiegoś nowego lepszego słowa gdyż mimo że nie raz o tym myślałem i prowadziłem dyskusje na ten temat to ja nie mogę nic dobrego wymyślić. ufff, mam nadzieje ze w miarę zrozumiale to przedstawiłem. Pozdrawiam.
|
|
11 na 11 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli w wyniku ewolucji powstało życie, a potem człowiek, to dopiero następstwem mogła być religia i wyobrażenie boga.Niekoniecznie. Powstanie człowieka można liczyć od momentu jak małpa wyobraziła sobie boga.
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | Nie obrażaj małpy.
|
|
3 na 3 | Adrian Sadura (0 punktów) | A-teizm, może trochę niesprawiedliwe słowo dla nas, gdyż odnoszące się do boga; ale ciężko nazwać nas w tym przypadku bez odniesienia do czegoś-tam (np. aKrasnalista?), o ile nie zmienimy pewnego kierunku myślenia w formowaniu swojej tożsamości, mówię o ogóle społeczeństwa, a nie tylko o nas.
Słowa takie jak 'racjonalista', 'racjonalizm' wydają mi się poprawne, gdyż, moim zdaniem, naturalną konsekwencją poprawnego używania mózgu jest niewiara w duchy.
Pozdrawiam
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale za dużo było i jest racjonalistów teistów. Umysł lubi roić. Kartezjusz był przecież teistą.
|
|
10 na 10 | jkl; (5859 punktów) | > Więc dlaczego ja wyznając "naturalny" światopogląd nazywam się "a- teistą" - coś z przedrostkiem , >który określa zaprzeczenie , - teizm jest zaprzeczeniem stanu naturalnego więc powinien mieć nazwę z >przedrostkiem .
Ateizm faktycznie jest wtórny- jest świadomym odrzuceniem istnienia Boga, a więc siłą rzeczy zaistniał po teizmie. Pierwotnych ludzi, którzy Boga jeszcze nie wymyślili, nie można nazywać ateistami, bo wtedy musiałabym również nazwać ateistą swojego kota, który jako żywo, nikogo nie czci i przykazań nie przestrzega.
|
|
 | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Pierwotnych ludzi, którzy Boga jeszcze nie wymyślili, nie można nazywać ateistami, bo wtedy musiałabym również nazwać ateistą swojego kota, który jako żywo, nikogo nie czci i przykazań nie przestrzega.
Co Ciebie upoważnia do wypowiadania sie w imieniu kota? No, chyba nie Behemota? On sam coś tam na temat wiary miauczy.
|
|
|  | 6 na 6 | jkl; (5859 punktów) | > Co Ciebie upoważnia do wypowiadania sie w imieniu kota?No wiesz, z mojej obserwacji wynika, że byłby wyjątkowo kiepskim chrześcijaninem. Ale fakt, nie mogę wykluczyć buddyzmu, bo dużo czasu spędza na głębokiej medytacji i mantrowaniu.
|
|
| |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Co Ciebie upoważnia do wypowiadania sie w imieniu kota?> No wiesz, z mojej obserwacji wynika, że byłby wyjątkowo kiepskim chrześcijaninem. Ale fakt, nie mogę wykluczyć buddyzmu, bo dużo czasu spędza na głębokiej medytacji i mantrowaniu. Zwłaszcza to pogłębione "ommmmMMMMM" bardzo dobrze mu wychodzi... .
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> >>Pierwotnych ludzi, którzy Boga jeszcze nie wymyślili, nie można nazywać ateistami, bo wtedy musiałabym również nazwać ateistą swojego kota, który jako żywo, nikogo nie czci i przykazań nie przestrzega.> >Co Ciebie upoważnia do wypowiadania sie w imieniu kota? No, chyba nie Behemota? On sam coś tam na temat wiary miauczy.> No wiesz, z mojej obserwacji wynika, że byłby wyjątkowo kiepskim chrześcijaninem. Ale fakt, nie mogę wykluczyć buddyzmu, bo dużo czasu spędza na głębokiej medytacji i mantrowaniu. Pytam, skąd wiesz, że Twój kot nie ma swojego boga? Co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w sprawie jago ateizmu? Masz z nim jakiś kontakt paranormalny?
|
|
| | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > Pytam, skąd wiesz, że Twój kot nie ma swojego boga? Co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w sprawie jago ateizmu? Masz z nim jakiś kontakt paranormalny?Wiecznie na tropie szóstego dna? Z papieżem też nie mam paranormalnego kontaktu, a zakładam, że ateistą nie jest.
|
|
| | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Wiecznie na tropie szóstego dna?
Snadź witwos ściśle podąża śladem Wieniczki Nieocenionego:
"A ta bezmyślna młodzież, która ma nas zastąpić, jakby w ogóle nie zauważała tajemnic egzystencji. Brakuje im rozmachu i inicjatywy, i w ogóle wątpię, czy mają coś w głowach. Czy może być coś szlachetniejszego na przykład niż dokonywanie eksperymentów na samym sobie? Kiedy ja byłem w ich wieku, postępowałem tak: w czwartek wieczorem wypijałem za jednym zamachem trzy i pół litra piwa z wódką - wypijałem i w ubraniu kładłem się spać z jedną jedyną myślą: obudzę się w piątek rano, czy nie. Ale w piątek rano się nie budziłem. Budziłem się w sobotę rano i już nie w Moskwie, ale pod nasypem kolejowym w okolicy Naro-Fominska. A potem, potem z wysiłkiem przypominałem sobie i gromadziłem fakty, a kiedy już je zgromadziłem, to je zestawiałem. A gdy je już zestawiłem, to znowu zaczynałem odtwarzać, wytężając pamięć i poddając wszystko gruntownej analizie. A potem od postrzegania przechodziłem do abstrakcji, innymi słowy: z rozmysłem zalewałem kaca i w końcu wyjaśniałem sobie, gdzie się podział piątek. Od małego, prawie od dziecka, moim ulubionym słowem było 'dążenie'. I Bóg mi świadkiem jak ja dążyłem! Jeżeli wy będziecie tak dążyć, to szlag was trafi, albo paraliż porazi. A nawet nie: jeżeli wy byście dążyli tak jak ja w waszym wieku dążyłem, to któregoś pięknego poranka już byście się po prostu nie obudzili. A ja się budziłem, prawie co rano się budziłem i znowu zaczynałem dążyć... ."
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Pytam, skąd wiesz, że Twój kot nie ma swojego boga? Co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w sprawie jago ateizmu? Masz z nim jakiś kontakt paranormalny?> Wiecznie na tropie szóstego dna?> Z papieżem też nie mam paranormalnego kontaktu, a zakładam, że ateistą nie jest.  Papież posługuje się językiem. Pytam, skąd wiesz, że Twój kot nie ma swojego boga? Co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w sprawie jago ateizmu?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) |
> Papież posługuje się językiem. Pytam, skąd wiesz, że Twój kot nie ma swojego boga? Co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w sprawie jago ateizmu?Alez koty tez posluguja sie jezykiem! Kocim. Z ogromna iloscia dialektow lokalnych (naukowo potwierdzone). Mnie bylo dane poznac w zakresie podstawowym pare dialektow. Co intrydujace: koty bez trudu rozumialy mnie, natomiast ja ... wlasnie ledwo opanowalam podstawy. Nadrabialismy mowa gestow. Z kotem mozna naprawde fajnie pogadac. Kwestia polega tylko na tym, zeby nie zakladac, ze nas kot nie rozumie, bo nie mowi po ludzku. Nie mowi, bo nie moze. Budowa krtani, jezyka, szczeki, te rzeczy... A nie laska w druga strone pomyslec? Ze nie rozumiemy kota, bo mamy za maly rozumek? Za to aparat mowy wydajny. I co? Tylko "Miauuu" po kociemu ? Zenada! Po kociemu to nic nie znaczy. Potencjal intelektualny zwierzecia, czy to czlowieka, czy malpy, czy kota, nie polega na ciezarze centralnego ukladu nerwowego, ale na stosunku wagi centralnego ukladu nerwowego do wagi ciala. Uprzejmie prosze sobie sprawdzic, kto jest w czolowce w tym rankingu ! Wobec powyzszego proponuje sie zastanowic najpierw, czy kot nie moze miec swojego boga. I wcale nie musi byc to Bastet. Czy zatem kot ma swojego boga? Nalezaloby zapytac kota. A kto umie po kociemu? Jako rzeklam - cos tam kumam pare dialektow. Nie mam pelnomocnictw, ale moge sie postarac. Tymczasem moge tylko - w oparciu o doswiadczenie - sugerowac, ze indagowanie kota na zadany temat bedzie przez kota odebrane jako duzy nietakt. Ciekawe dlaczego, nie ?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > >Papież posługuje się językiem.> Alez koty tez posluguja sie jezykiem! Kocim.I potrafią posłużyć się tym językiem w sposób, o którym papież może tylko pomarzyć... > Potencjal intelektualny zwierzecia, czy to czlowieka, czy malpy, czy kota, nie polega na ciezarze centralnego ukladu nerwowego, ale na stosunku wagi centralnego ukladu nerwowego do wagi ciala.> Uprzejmie prosze sobie sprawdzic, kto jest w czolowce w tym rankingu !Noworodki? > Wobec powyzszego proponuje sie zastanowic najpierw, czy kot nie moze miec swojego boga. I wcale nie musi byc to Bastet.Po co mu Bóg jak ma 9 żyć? > Tymczasem moge tylko - w oparciu o doswiadczenie - sugerowac, ze indagowanie kota na zadany temat bedzie przez kota odebrane jako duzy nietakt.Jak wszystko, co go obudzi... pzdr,
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
Dalej nie wiem, co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w imieniu kota.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | >>Pierwotnych ludzi, którzy Boga jeszcze nie wymyślili, nie można nazywać ateistami, bo wtedy musiałabym również nazwać ateistą swojego kota, który jako żywo, nikogo nie czci i przykazań nie przestrzega. >Co Ciebie upoważnia do wypowiadania się w imieniu kota?
Ale gwiazdach czy atomach chyba można powiedzieć, że ateistki/ateiści (o kamieniach czy wirusach pewnie też)
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie jestem przekonany co do atomów miedzi. Zaś kot nie byłby sobą, gdyby zgodził się dzielić radość istnienia z jakimś wydumanym bogiem.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Jeżeli w wyniku ewolucji powstało życie , a potem człowiek , to dopiero następstwem mogła być religia i wyobrażenie boga ...
Niekoniecznie. Być może religia jest nadaniem zmistyfikowanej treści pewnej formie działania wszelkich układów (nieorganicznych i organicznych). Pojawienie się świadomości jest procesem całkowicie naturalnym. Świadomość jest koniecznym warunkiem poznania świata. Kiedy świadomość zaczyna roić sobie coś poza światem - staje się tylko zabawą w inny świat. Iluzją, chociaż o dużym znaczeniu społecznym.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Więc dlaczego ja wyznając "naturalny" światopogląd nazywam się "a- teistą"
Dla mnie ateizm nie jest światopoglądem, ale postawą, jest tym samym co antyreligijność, więc nazwa mi się podoba, gdyż oddaje dobrze mój stosunek do religii i ludzi religijnych
doku
|
|
 | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale to teiści są w ataku, to im świat nie odpowiada. A my jesteśmy cząstką tego świata, który im nie odpowiada. Oni też, dlatego mają problem z samotnością. Muszą wtedy się biczować, spać na kamiennych poduszkach etc.
|
|
|  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ale to teiści są w ataku, to im świat nie odpowiada. A my jesteśmy cząstką tego świata
Tak, dlatego potrzebujemy się bronić. Teiści atakują, ateiści się bronią, dla mnie to naturalne słowotwórstwo.
Zwyczajni tolerancyjni, sympatyczni i życzliwi ludzie nie potrzebują specjalnej nazwy na swój rodzaj - nia ma potrzeby tworzyć dla nich osobnej kategorii w postaci desygnatu. Ale gdy pewien rodzaj ludzi zaczyna z jakiejś pozycji atakować świat, nadajemy naturalnie nazwę tej kategorii ludzi. W tym wypadku mamy "teistów", czyli ludzi odbiegających od tej życzliwej, spokojnej normy bez nazwy.
W reakcji na agresję teistów, w niektórych ludziach budzą się siły dobra i w obronie czystości i łagodności dusz ludzkich, zrzeszają się, tak jak my. Tacy obrońcy naturalnie nie mają własnej oryginalnej nazwy, ale mają nazwę wskazującą na agresora, przeciwko któremu powstajemy. Gdyby nie zło wylęgłe spośród teistów, nasza kategoria i my jako desygnat nigdy byśmy nie zaistnieli. Teizm nas powołał do istnienia, więc nazywamy się ateistami.
doku
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Świetna wypowiedź  ! W pełni się z tobą zgadzą. "Powstaliśmy" pod wpływem irracjonalnego nacisku teistów. W normalnych warunkach nie musielibyśmy tyle rozmawiać na ich tematy, powtarzać w kółko, dlaczego "bóg" jest mizerną hipotezą.
|
|
| | |  | 1 na 1 | lontri (16088 punktów) |
Panowie, niniejszym postuluję utworzenie nowej dziedziny nauk o nazwie 'psychosocjologia słowotwórstwa' 
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czemu nie? I tak byłaby całkiem sensowna na tle wielu innych nauk humanistycznych.
|
|
4 na 4 | setarkos (10757 punktów) |
> Więc dlaczego ja wyznając "naturalny" światopogląd nazywam się "a- teistą" - coś z przedrostkiem , >który określa zaprzeczenie , - teizm jest zaprzeczeniem stanu naturalnego więc powinien mieć nazwę z >przedrostkiem .
Może powinno się nazywać zwyczajnie - 'naturalizm' i 'a-naturalizm' ...
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Naturalizm, też ładnie  Jeszcze mogłoby być archizm, od "arche" filozofów jońskich.
|
|
-1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | >> Więc dlaczego ja wyznając "naturalny" światopogląd nazywam się "a- teistą" - coś z przedrostkiem , >>który określa zaprzeczenie , - teizm jest zaprzeczeniem stanu naturalnego więc powinien mieć nazwę z >>przedrostkiem .
>I tu jest problem , - czy ktoś , wykształcony językoznawca czy filozof spotkał się z próbą podania "dobrej" nazwy naturalnej postawy jaką jest "a- teizm"?
Człowiek w sposób naturalny i rozumowy, niezależny od objawienia dochodzi (i dochodził) do sformułowania tego, co umożliwia mu przyjęcie podstawowej prawdy religijnej, a więc tego iż Bóg istnieje. Bóg nie mógłby się objawić człowiekowi, gdyby ten sam nie był zdolny do pojęcia tej prawdy, a więc tego iż Bóg istnieje.
Można użyć takiego przykładu: bez względu na to, co przemówiłoby do Mojżesza z "płonącego krzaka" i bez względu na to co wówczas Mojżesz by usłyszał - nie byłby w stanie pojąć tego iż ktoś z tego "płonącego krzaka" przemawia do niego jako "Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba", jako Stwórca. To samo dotyczy Abrahama, Izaaka i Jakuba. Gdyby pojęcie tego słowa "Bóg" i "Stwórca" było im w tym momencie zupełnie obce i nie mieliby żadnych przesłanek za tym aby u z n a ć "to" istnienie, czy też nawet możliwość istnienia kogoś takiego jak Bóg, jak Stwórca - to musieliby przejść obojętnie nad każdą taką "próbą" objawienia się Boga człowiekowi.
Dlatego człowiek musiał mieć możliwość najpierw w sposób niezależny od objawienia pojąć ten potencjał, aby móc uznać objawienie po prostu jako objawienie.
Teizm nie może być więc jakimś "zaprzeczeniem stanu naturalnego", gdyż wówczas musielibyśmy założyć iż człowiek który był niezdolny do podjęcia objawienia jako objawienia, Boga jako Boga - to objawienie jednak przyjął.
Ateizm nie może być więc jakimś "naturalnym stanem", czy też "naturalną postawą", nie mogło być więc jakiegoś "naturalnego stanu" w którym człowiek niezdolny do tego o czym tutaj mowa, nagle uznał to, do czego sam nigdy się nie skłaniał w jakikolwiek sposób.
Teizm nie jest więc jakimś stanem wtórnym wobec rzekomego naturalnego, bez Boga (czy też boga, jak ci się podoba).
Zadałeś pytania, dostałeś odpowiedzi.
... pozdrawiam
|
|
 | 9 na 9 | pavvel (8272 punktów) | W pewnym sensie masz rację. Człowiek musiał być najpierw gotowy, żeby w te wszystkie objawienia różnych religii uwierzyć. I wszystkie te objawienia mają podobną wartość, czyli żadną. A ty potwierdzasz tylko fakt, że człowiek najpierw musiał osiągnąć pewien poziom ewolucyjny zanim potrafił sobie bogów wszelkich wymyślić. No i jeszcze w jednym masz rację: wiara w różne gusła i zabobony jest rzeczywiście naturalna. Podobnie jak na przykład siłowe rozwiązywanie problemów czy uleganie popędom wszelakim. Tym się jednak różni człowiek cywilizowany od pierwotnego, że pewne rzeczy potrafi kontrolować, na pewne sprawy patrzeć z dystansem i częściej kieruje się rozumem niż ciągle tkwiącym w nas zwierzęcym instynktem. Tak, jeszcze raz powiem, że masz rację. Religia jest naturalna. Jest tkwiącym w nas atawizmem, którego - moim zdaniem - powinniśmy się (jako ludzkość) jak najszybciej pozbyć. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, jeszcze raz powiem, że masz rację. Religia jest naturalna. Jest tkwiącym w nas atawizmem, którego - moim zdaniem - powinniśmy się (jako ludzkość) jak najszybciej pozbyć.
Zgadzam się z tobą w 100%, piszę o tym szerzej w topiku "psychologia zaczyna się dzis".
|
|
| |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > Tak, jeszcze raz powiem, że masz rację. Religia jest naturalna. Jest tkwiącym w nas atawizmem, którego - moim zdaniem - powinniśmy się (jako ludzkość) jak najszybciej pozbyć.> Zgadzam się z tobą w 100%, piszę o tym szerzej w topiku "psychologia zaczyna się dzis".Kiedyś czytałem artykuł, o tym jakie obszary mózgu odpowiedzialne są za wiarę. Dzisiaj próbowałem go odszukać. Nie udało mi się, ale znalazłem ciekawego bloga: Fragment:Najnowsze badania z dziedziny genetyki molekularnej wyjaśniają, dlaczego jedni ludzie są bardziej uduchowieni od innych. Dr Dean Hamer, Amerykański pracownik National Cancer Institute twierdzi, że wyselekcjonował gen odpowiadający za wiarę w Boga! Więcej jest tu: i-stand-alone.blogi.pl/index/page,9 www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo lubię psychologię ewolucyjną i uważam, że religuijność jest błędem naszej percepcji, niespójnością modułów mózgu, które ewoluowały niezależnie od siebie. Gdy ktoś na przykład umiera, moduł odpowiedzialny za kartotekę automatycznie zapisywanych cech osób z grupy bliskich wchodzi w konflikt z modułem odpowiedzialnym za odrazę wobec infekcji. Osoba zmarła nadal istnieje w mózgu jako budzący odczucia, a nawet wizje wpis, z drugiej zaś strony ciało zmarłego budzi odrazę, trzeba się go pozbyć. To sprawia, że pojawiają się duchy przodków, podstawa wielu wierzeń.
Inną przyczyną jest oczywiście personalizacja wszystkich zjawisk, jakiej dokonuje automatycznie mózg. Dla mózgu świat to relacje w stadzie, zatem dodawanie do stada zjawisk aktywnych, takich jak burza, czy słońce, oznacza ich personalizację.
Jeśli chodzi o gen religijności, to geny behawioru nie działają w tak prosty sposób. Zwykle jeden gen wpływa na kolejne, te na jeszcze kolejne i dopiero wtedy pojawia się ich espresja w organizmie. Działają wielowymiarowe kompleksy genów. Dlatego ów gen religijności to nazwa stworzona dla, albo przez dziennikarzy.
Jak mógłby działać ów gen? Wydaje mi się, że mógłby pogłębiać niespójność modułów mózgu w tak zwanych "sytuacjach granicznych". Albo wzmacniać wiarę we własne emocjonalne intepretacje zdarzeń (np.: "tak jest, skoro ja to czuję"). Jak widać, gen religijności musiałby owocować większymi kompleksami zachowań.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > Działają wielowymiarowe kompleksy genów. Dlatego ów gen religijności to nazwa stworzona dla, albo przez dziennikarzy.> Jak mógłby działać ów gen?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) | Łatwo bić brawo jak się nie przeczytało całości. Ja przyznaję, że nie jestem specjalistą w tym zakresie, ale to co czytałem wyglądało sensownie. A dla leniwych, którzy nie wpadli na pomysł aby przeczytać całość zamieszczam kolejny fragment: Okazało się, że Ci o najwyższej duchowości posiadają specjalną odmianę genu, nazwaną VMAT2. Gen ów bierze udział w wydzielaniu do mózgu, odpowiedzialnych za nastrój, neuroprzekaźników z grupy monoamin i posiada go niewielki odsetek populacji. Są oni bardziej niż inni otwarci na doświadczenia o charakterze transcendentalnym. Naukowiec jednak podkreśla, że różnica dotyczące jednej litery w kodzie genetycznym (Ci bardziej uduchowienia mają cytozynę a sceptycy adeninę) nie może decydować o całokształcie duchowości człowieka i, że prawdopodobnie człowiek posiada setki tego typu genów. Jak widzisz nik nie demonizuje tutaj roli jednego genu. A i mechanizm działania jest opisany. A teraz na bloga, przeczytaj całość, a potem bij brawo autorce. www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A czy ja biję komuś brawo? Podałeś wzmiankę brzmiącą tak: Cytat:Amerykański pracownik National Cancer Institute twierdzi, że wyselekcjonował gen odpowiadający za wiarę w Boga! i do niej się odniosłem. Uważam, że wszystkie nasze zachowania mają podłoże genetyczne bezpośrednie (czyli jednostkowe) i pośrednie (poprzez społeczność, kulturę, nakładanie się efektów fenotypowych). Ale przypomina to wszystko bardziej rebusy, niż proste przyciski. Co zresztą okazuje się również w toku przytoczonego przez ciebie artykułu, choć sam przyznasz, że nagłówek był mylący...
|
|
| | | | | | |  | | pavvel | >A czy ja biję komuś brawo?
A czy ja to do Ciebie pisałem?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 |
|  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | >W pewnym sensie masz rację. Człowiek musiał być najpierw gotowy, żeby w te wszystkie objawienia różnych religii uwierzyć. I wszystkie te objawienia mają podobną wartość, czyli żadną.
Tu nie chodzi o to iż człowiek najpierw wymyślił sobie Boga, a potem na potwierdzenie niejako swojego wymysłu zmyślał i insynuował innym jakieś objawienia. Podstawowy problem to: jak człowiek (wierzący, czy nie) miałby rozsądzić które z nich są niejako autentyczne, a które nie. Najłatwiej popaść w paranoję i odrzucać wszystko po kolei, co tylko "pachnie" religią, objawieniem, cudem, teologią itd. Rzecz w tym iż Bóg nie narzuca człowiekowi wiedzy, ani tym bardziej zrozumienia. To byłby dopiero nonsens i miałbyś wtedy dopiero na co krzyczeć. Jedno jest pewne: Bóg nie mógłby objawić się człowiekowi, czy też choćby napomknąć o swoim istnieniu, gdyby ten nie był przez swoją naturę, jak i w sposób w pewnym sensie rozumowy, do tego przygotowany. Czy zatem człowiek najpierw wymyślił sobie Boga, jakiegoś Stwórcę, a potem dopiero tenże mu się objawił? Nonsens. Tu nie o to chodzi. Trzeba to starać się zrozumieć, a nie powtarzać swoje w kółko tak jakbym ja, albo ktoś inny, był tu upośledzony i takich wniosków nie byłby w stanie sobie sam z tego wyciągnąć. Widocznie nie jest to takie poprawne i oczywiste, jak mówisz, skoro miliony ludzi to nie przekonuje, a to o czym tu napomknąłem jest częścią teologii katolickiej, nie poprzestawaj więc na pochopnych i pośpiesznych wnioskach, bo w ten sposób sugerujesz iż reszta to idioci o upośledzonych umysłach skoro do takich banalnych wniosków jak twoje jakoś nie doszli i na tych się nie zatrzymali. Ktoś tu więc po prostu jest w tyle, a myśli iż wykracza swoją refleksją poza umysłowe podstawy czegoś, czego jednak dokładnie (w ogóle, skoro na takich opiniach się zatrzymał) nie zbadał. Nie można więc tych moich poprzednich słów przełożyć na to iż człowiek wymyślił sobie Boga, zanim ten mu się objawił. Ja mówię o tym iż człowiek musiał być od początku, ze swojej natury, jak i w sposób rozumowy, przygotowany na to. To trwa do dzisiaj. Człowiek nie wyplenił jeszcze tych naiwnych wyobrażeń, mitów, bogów itd. Współcześni ateiści odwołują się w dodatku do tych naiwnych wyobrażeń, z którymi walczą i zwalczyć nie mogą, tak jakby czas dla nich się zatrzymał parę tysięcy lat temu. To wszystko jest problematyka już dawno rozwinięta i wciąż uzupełniana, rozwijana i uściślana. Ja tylko mogę napomknąć o tym i o owym.
... pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Czy zatem człowiek najpierw wymyślił sobie Boga, jakiegoś Stwórcę, a potem dopiero tenże mu się objawił? Nonsens. Przeciwnie. Skoro człowiek wymyślił sobie Boga, to czuł (i czuje nadal) potrzebę jego "uprawdopodobnienia"- stąd wizje odbierane jako objawienia.
>Ja mówię o tym iż człowiek musiał być od początku, ze swojej natury, jak i w sposób rozumowy, przygotowany na to. Jedynym faktem, jest to, że w jakimś momencie człowiek stał się zdolny wierzyć w nadprzyrodzone. Były już wiele razy poruszane na forum, więc nie wątpię że czytałeś, przyczyny dla których wiara mogła być dla naszych przodków ewolucyjnie korzystna, oraz jakie mechanizmy w porządkowaniu rzeczywistości mogły sprzyjać jej powstaniu. Nie musi istnieć "od zawsze" prawdziwy sfinks by człowiek go sobie wymyślił. Dlatego twoja wizja człowieka jako radia, które dostroiło się do boskich częstotliwości, nie jest ani udowodniona ani konieczna.
>Współcześni ateiści odwołują się w dodatku do tych naiwnych wyobrażeń, z którymi walczą i zwalczyć nie mogą, tak jakby czas dla nich się zatrzymał parę tysięcy lat temu. Między "Aagrythonem, bogiem-jeżem o trzech ogonach" a "Bogiem-stworzycielem, Niepoznaną Siłą Kosmosu" jest tylko jedna różnica- opisu. Nie trzeba jakiegoś szczególnego ostrza na tego "poważnego" Stwórcę, którego Ty uznajesz.
|
|
| | |  | | ktoś | >>Czy zatem człowiek najpierw wymyślił sobie Boga, jakiegoś Stwórcę, a potem dopiero tenże mu się objawił? Nonsens. >Przeciwnie. Skoro człowiek wymyślił sobie Boga, to czuł (i czuje nadal) potrzebę jego "uprawdopodobnienia"- stąd wizje odbierane jako objawienia.
No nie, na tak banalną odpowiedź zgodzić się nie mogę. Jkl podstaw sobie zamiast słowa "Bóg" w swojej wypowiedzi np. słowo "ewolucja". Wychodzą kompletne bzdury:
Skoro człowiek wymyślił ewolucję, to czuł (i czuje nadal) potrzebę jej "uprawdopodobnienia" - stąd wizje odbierane jako objawienia. [ostatnie słowa stosowniej byłoby zamienić np. na "stąd badania naukowe odbierane jako pewne"]
Wychodząc z góry z założenia, że krytykowana "teoria" istnienia czegokolwiek jest zmyślona a wszelkie argumenty za tą teorią są złudzeniem da się obalić wszystko, nawet zasadność własnego istnienia. Np. Skoro wymyśliłem sobie, że istnieję to wszelkie objawy mojego istnienia które mogą je uzasadniać są złudzeniem. Tak już jest, że fałsz może implikować dowolną tezę i implikacja zawsze będzie prawdziwa. Twój argument na pochodzenie objawień jest bezwartościowy, bo nie udowodniłeś poprzednika implikacji.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >No nie, na tak banalną odpowiedź zgodzić się nie mogę. Jkl podstaw sobie zamiast słowa "Bóg" w swojej wypowiedzi np. słowo "ewolucja". Wychodzą kompletne bzdury: >Skoro człowiek wymyślił ewolucję, to czuł (i czuje nadal) potrzebę jej "uprawdopodobnienia" - stąd wizje odbierane jako objawienia. [ostatnie słowa stosowniej byłoby zamienić np. na "stąd badania naukowe odbierane jako pewne"]
Badania naukowe są odbierane jako pewne głównie dlatego, że mają niewiele wspólnego z wizjami i objawieniami. Po za tym masz rację, człowiek generalnie czuje potrzebę uprawdopodabniania swoich poglądów i szukania wyjaśnień. Tylko metody uprawdopodabniania dość dużo mówią o naturze samego poglądu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | atreYOU (971 punktów) | >Między "Aagrythonem, bogiem-jeżem o trzech ogonach" a "Bogiem-stworzycielem, Niepoznaną Siłą Kosmosu" jest tylko jedna różnica- opisu.
Właśnie o tym od początku między innymi też mówię, iż wy nadal żyjecie psychicznie w czasach kiedy czczono jakichś "bogów" i wysuwacie argumenty na nieistnienie tych "bogów" na nieistnienie których argumenty wysunięte zostały już w Księdze Wyjścia... czyli w Biblii. O tym iż nie masz jednak pojęcia o czym mówisz, świadczą również te twoja słowa: "Bogiem-stworzycielem, Niepoznaną Siłą Kosmosu". To "pachnie" panteizmem.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czemu przytaczasz Księgę Wyjścia? Przecież to bzdura jest...
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) | Ups  Anuluj w pamięci.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >Właśnie o tym od początku między innymi też mówię, iż wy nadal żyjecie psychicznie w czasach kiedy czczono jakichś "bogów" i wysuwacie argumenty na nieistnienie tych "bogów" na nieistnienie których argumenty wysunięte zostały już w Księdze Wyjścia... czyli w Biblii. O tym iż nie masz jednak pojęcia o czym mówisz, świadczą również te twoja słowa: "Bogiem-stworzycielem, Niepoznaną Siłą Kosmosu". To "pachnie" panteizmem.
Nie ma znaczenia, czy go czcisz i czy nadałeś mu imię. Ani czy uważasz go za Boga. W momencie stwierdzenia że Wszechświat lub Życie zapoczątkował ktoś lub coś już jesteś w szeregach wierzących. Skąpość opisu nie czyni prawdziwszym wymyślonego tworu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | >>Właśnie o tym od początku między innymi też mówię, iż wy nadal żyjecie psychicznie w czasach kiedy czczono jakichś "bogów" i wysuwacie argumenty na nieistnienie tych "bogów" na nieistnienie których argumenty wysunięte zostały już w Księdze Wyjścia... czyli w Biblii. O tym iż nie masz jednak pojęcia o czym mówisz, świadczą również te twoja słowa: "Bogiem-stworzycielem, Niepoznaną Siłą Kosmosu". To "pachnie" panteizmem. >Nie ma znaczenia, czy go czcisz i czy nadałeś mu imię. Ani czy uważasz go za Boga. >W momencie stwierdzenia że Wszechświat lub Życie zapoczątkował ktoś lub coś już jesteś w szeregach wierzących. Skąpość opisu nie czyni prawdziwszym wymyślonego tworu.
Skąpość jakiego opisu?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | >Skąpość jakiego opisu? Najbardziej skąpy opis Boga sprowadza się do: 1. Coś co istnieje 2. Coś posiadające określoną umiejętność/umiejętności (stwarza, planuje, kontroluje itp.)
Ponieważ w tym miejscu pojawia się zarzut, że nie ma podstaw, by uznać że to prawda, zwykle pojawia się punkt trzeci. 3. Coś ze swej natury jest nieudowadnialne.
I to wystarczy by zbudować Twierdzę Bezmyślności, zwanej też Wiarą, choć oczywiście zazwyczaj dodaje się Bogu wiele dodatkowych ozdobników znacząco wydłużając listę cech. Twoja postawa, pełna poczucia wyższości nad tymi których lista boskich cech liczy sobie ze 100 punktów w porównaniu z Twoimi trzema, jest śmieszna. I powtórzę, nie ma powodu, by Ciebie traktować "poważniej".
|
|
| | | | | | |  | | atreYOU (971 punktów) | Ćwicz się, ale nie biegnij. | > >Skąpość jakiego opisu?> Najbardziej skąpy opis Boga sprowadza się do:> 1. Coś co istnieje> 2. Coś posiadające określoną umiejętność/umiejętności (stwarza, planuje, kontroluje itp.)Próbujesz już coś powiedzieć na ten temat, ale to jeszcze nic. Chodzi o sens tych określeń: co to znaczy stwarza, co to znaczy planuje i co to znaczy kontroluje? Uważasz że sens tych słów w tym kontekście w którym dyskutujemy jest taki oczywisty? Uważasz że ja jestem idiotą i pozostali, którzy jednak potrafią powiedzieć na ten temat coś sensownie i rzeczowo, a nie tylko strzelić pół zdania epatując jakimś absurdalnym wrażeniem iż powiedziane zostało już to co trzeba i w ogóle wszystko? Chcesz tą całą wiedzę, którą dysponują inni, zbyć milczeniem? Nie uważasz iż coś jednak przegapiasz w ten sposób? Ja bym nie potrafił znieść myśli iż coś mogę przynajmniej spróbować jakoś ogarnąć, bez względu na to jaki to będzie miało skutek, i nie spróbował tego zrobić. A ty już przed startem ogłaszasz wyniki i wręczasz medale. No bo jeśli uważasz iż z tym co napisałaś powyżej mogłabyś zaliczyć choćby jeden metr... to wybacz. To dopiero można by zaliczyć do fazy rozgrzewki. Sami redaktorzy wklepują tu na okrągło artykuliki podgrzewające stare i zapleśniałe dawno sceptycyzmy, gloryfikujące sofistykę i podsuwające tu taką metodę, o której już mówiłem wielokrotnie, a którą najkrócej i najlepiej można by streścić: ćwicz się w tym i tamtym, wykazuj rzekome sprzeczności (a tak naprawdę te sprzeczności to wynik ograniczonej refleksji, nic więcej) itd. - ale nie biegnij. Ćwicz się, ale nie biegnij! Dlaczego? No bo nie ma po co. I na tym polega ta metoda. > Ponieważ w tym miejscu pojawia się zarzut, że nie ma podstaw, by uznać że to prawda, zwykle pojawia się punkt trzeci.> 3. Coś ze swej natury jest nieudowadnialne.> I to wystarczy by zbudować Twierdzę Bezmyślności, zwanej też Wiarą,(itd) Ale już nie przychodzi ci na myśl iż tę twierdzę bezmyślności budujesz właśnie sama? No bo widzisz, po tym co mówisz ja wiem iż tak naprawdę nie masz pojęcia o czym mówisz. Ale że tylko ćwiczysz się, ale nie biegniesz, to ja nie jestem w stanie nic więcej zrobić. Poruszasz wątki w które nie zamierzasz w żaden sposób wchodzić. Dlaczego? No bo nie ma po co. Drugą stroną tej metody, jest podawanie najpierw pewnej interpretacji jakiegoś pojęcia, zagadnienia, z której wyciąga się następne wnioski, przy czym interpretacja tego pojęcia, czy też zagadnienia - jest już od tych wniosków. I tak wodzi się niewyrobionych czytelników za nos sugerując iż ta interpretacja w tychże w następujących wnioskach się potwierdza. W ten sposób autor dowodzi iż dowiódł słuszności wniosków, od których wcześniej wyszedł i w zgodzie z nimi podał rozumienie omawianego pojęcia, czy też zagadnienia. I tak sięgnąłem dzisiaj w kontekście naszej rozmowy do artykuliku credo sceptyka, część b.boskie atrybuty. Co robi autor? Właśnie to. Podaje najpierw iż "W Nowym Testamencie zawarty jest taki oto wizerunek Syna Bożego: mający swój początek i koniec na ziemi, nie znający przyszłości /a więc także nie wszechwiedzący/, materialny, nie wszechmocny, czasem miłosierny, a czasem mściwy, czasem mówiący o miłości, a czasem płonący nienawiścią, czasem mówiący o potrzebie tolerancji, a czasem nietolerancyjny, porywczy i gniewny, czasem przebaczający, a czasem okrutny, podlegający prawom pisanym, czyniący cuda /prymitywne jak na Boga, prócz miejscowości z której pochodził/, dobry, wyrozumiały i litościwy - ale nie dla wszystkich." W tym tylko fragmencie mamy jednak dokładne zaprzeczenie tego, co na temat Syna Bożego we wspominanych tekstach na których rzekomo autor się opiera, zostało napisane. No bo powinno to brzmieć: nie mający swego początku i końca na ziemi, znający przyszłość, (słowo "materialny" powinno zastąpić, skoro mamy być w zgodzie z Pismem, "zrodzony, a nie stworzony", na czym zresztą zasadzają się pozostałe)... co do reszty, to wybacz, ale to już chyba autor wykroczył nie tylko poza źródła, ale próbuje przemycić jakiś swój prześmiewczy atawizm. Zresztą, cały ten artykuł i pozostałe części są kolejną próbą ośmieszenia chrześcijaństwa (dosyć marną, ale niech będzie... Nietzsche był w tym najlepszy) poprzez insynuowania sprzecznych z nim treści jako treści właśnie chrześcijaństwa. To jest też i tutaj nagminne: poddawane są pod dyskusję zagadnienia interpretowane w sposób albo zupełnie przeciwny, albo bardziej wyrafinowanie przemycany jest zwyczajny fałsz, a to wszystko podszyte prześmiewczym tonem, bijącym aż w oczy chachmęceniem, (jak to julek lubi określać) itd. Zupełny brak obiektywizmu i szacunku dla potencjalnego czytelnika, ba, dla człowieka, jego inteligencji, wiedzy i rozumu, za pomocą których to atrybutów bez problemu wywęszy w tym totalną ignorancję dla niego samego, jako czytelnika i odgórne założenie iż takim potencjalnym czytelnikiem będzie zawsze ktoś, kto się zupełnie na tych sprawach nie zna, który bez uprzedzenia połknie każde uprzedzenie... ale on już uprzedzony nie będzie. Skądże. ... > Twoja postawa, pełna poczucia wyższości nad tymi których lista boskich cech liczy sobie ze 100 punktów w porównaniu z Twoimi trzema, jest śmieszna. I powtórzę, nie ma powodu, by Ciebie traktować "poważniej". Moimi?PS Sama widzisz.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | Odp: Ćwicz się, ale nie biegnij. | > Uważasz że ja jestem idiotą i pozostali, którzy jednak potrafią powiedzieć na ten temat coś sensownie i rzeczowo, a nie tylko strzelić pół zdania epatując jakimś absurdalnym wrażeniem iż powiedziane zostało już to co trzeba i w ogóle wszystko?Staram się pisać krótko, treściwie i na temat, w przeciwieństwie. Idiotą na pewno nie jesteś, nie umiesz tylko lub nie chcesz spojrzeć na Boga niejako z "zewnątrz", jak na genialny wymysł ludzkości- jedyny twór wyobraźni, którego konstrukcja wyklucza możność udowodnienia, że został wymyślony! Ilu ludzi łapie się na tę prostą pułapkę: Bóg jest nieudowadnialny, niepoznawalny, niepojęty czyli- nie można udowodnić jego istnienia , nie można go w pełni poznać, nie można zrozumieć. A gdzie pytanie czy zaznaczone cechy nie zostały wyssane z palca? To już nawet nie kwestia wiary, to staranne omijanie myślami tego problemu. Spójrz: > >2. Coś posiadające określoną umiejętność/umiejętności (stwarza, planuje, kontroluje itp.)> Próbujesz już coś powiedzieć na ten temat, ale to jeszcze nic. Chodzi o sens tych określeń: co to znaczy stwarza, co to znaczy planuje i co to znaczy kontroluje? Uważasz że sens tych słów w tym kontekście w którym dyskutujemy jest taki oczywisty?Sens tych słów nie ma znaczenia najmniejszego. Wykaż mi ich prawdziwość- w jakimkolwiek sensie! > I tak sięgnąłem dzisiaj w kontekście naszej rozmowy do artykuliku credo sceptyka, część b.boskie atrybuty.Czyżby nie mogąc znaleźć argumentów w rozmowie ze mną postanowiłeś wyżyć się na Lucjanie Ferusie?...Autor skupił się na logicznej analizie cech Boga, tych uważanych za podstawowe przez większość wiernych. Ja nie zgadzam się z takim jego poglądem: "Dlatego uważam, iż jedyny Bóg godny miana prawdziwego Boga - to Bóg Absolut. I tylko w niego mógłbym uwierzyć jako Stwórcę Uniwersum. Więc proszę się nie dziwić, iż to wyłącznie do jego cech będę się odwoływał niezmiennie."Mamy tu punkt 1.-nazwa (Absolut), punkt 2.umiejętność (Stwórca Uniwersum) oraz cechy dodatkowe, prawdopodobnie wspierające dwie pierwsze. O trzeciej cesze (nieudowadnialności nie istnienia) wspomina się rzadko, bo to oczywista oczywistość... A skąd pewność, że są prawdziwe? "Bo tak"? > >Twoja postawa, pełna poczucia wyższości nad tymi których lista boskich cech liczy sobie ze 100 punktów w porównaniu z Twoimi trzema, jest śmieszna.> Moimi?A nie Twoimi? No to pokaż, że się mylę, że Twoja wiara nie da się sprowadzić do tych trzech punktów, że potrafisz udowodnić prawdziwość któregokolwiek. W co wierzysz atreYOU?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | >Staram się pisać krótko, treściwie i na temat, w przeciwieństwie.
A ja myślałem, że krócej ode mnie się już nie da. Nawet Lucjan Ferus to wie (chyba).
>nie umiesz tylko lub nie chcesz spojrzeć na Boga niejako z "zewnątrz", jak na genialny wymysł ludzkości- jedyny twór wyobraźni, którego konstrukcja wyklucza możność udowodnienia, że został wymyślony! >Ilu ludzi łapie się na tę prostą pułapkę: Bóg jest nieudowadnialny, niepoznawalny, niepojęty czyli- nie można udowodnić jego istnienia , nie można go w pełni poznać, nie można zrozumieć.
We współczesnej fizyce znalazłbym wiele takich założeń i tworów o których się wywodzi że istnieją, ale tylko z jakiejś czystej dedukcji, ponieważ doświadczalnie nikt ich istnienia nie potwierdził, ani prawdziwości tych założeń, bez których jednak nie do pomyślenia byłaby współczesna fizyka, "teoria względności", "teoria kwantowa", nie wspominając już różnych "teoriach inflacji" w połączeniu z teorią "wielkiego wybuchu" itd. Możesz powiedzieć, że te teorie odnoszą się jednak do czegoś co można doświadczyć, dotknąć i się doświadcza i dotyka. Tak więc teoria może być słuszna jeśli dotyczy czegoś co istnieje, co jest np. możliwe do zaobserwowania przez teleskop, mikroskop itd. No i słusznie. Powiesz teraz: Boga nie obserwujemy przez teleskop, ani mikroskop, ani tym bardziej na własne oczy. Jak więc mamy sprawdzić, czy teoria jest prawdziwa? No dobrze, żadna to tajemnica, ani współczesne odkrycie jakichś racjonalistów. Mowa jednak o jakiejś teorii. Cóż to za teoria? Aha... Napisałaś w punkcie pierwszym przecież jak byk: Najbardziej skąpy opis Boga sprowadza się do: 1. Coś co istnieje , (w sensie Bóg istnieje, jak rozumiem). ...I to jest według ciebie ta teoria, której prawdziwości nie można dowieść? Nie, to jeszcze nie jest teoria, a już na pewno nie jest nią to co napisałaś w następnych punktach, a co powtórzyłaś w powyższym cytowanym fragmencie. I chyba jesteś tego świadoma. Tego iż "Bóg istnieje" nie dowodzi się przecież z przyczyny iż "Bóg istnieje".
... pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | julek (1527 punktów) | Odp: Słowo "ateizm" - reklamacja . |
Drogi arteYOU Rozmawialiśmy już przy innej okazji o "rzeczach zasadniczych" , czym się to skończyło ? - argumentami które zasadzają się na przyjęciu /w uproszczeniu/ że "Bóg istnieje i sam objawia nam Prawdę" - reszta to pseudonaukowo-teologiczne "hachmencenie" . - ..ale nie to jest tematem wątku. Może Ty jesteś erudytą - lecz jesteś "erudytą teologicznym" - natomiast pisząc >Zadałeś pytania, dostałeś odpowiedzi. - dajesz dowód że jesteś - "zarozumiałym erudytą teologicznym" . Powinieneś się nad tym zastanowić - bo "erudyci teologiczni" nawet ze względu na zasady "perfidnej socjotechniki" nie powinni obrażać swoich uczniów. pozdrawiam julek - mimo wszystko
|
|
|  | 1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > Drogi arteYOU> Rozmawialiśmy już przy innej okazji o "rzeczach zasadniczych" , czym się to skończyło ? - argumentami które zasadzają się na przyjęciu /w uproszczeniu/ że "Bóg istnieje i sam objawia nam Prawdę" - reszta to pseudonaukowo-teologiczne "hachmencenie" . - ..ale nie to jest tematem wątku.A tam, "chachmęcenie". > Może Ty jesteś erudytą - lecz jesteś "erudytą teologicznym" - natomiast pisząc >Zadałeś pytania, dostałeś odpowiedzi. - dajesz dowód że jesteś - "zarozumiałym erudytą teologicznym".Po co człowiek pyta, skoro nie chce dostać odpowiedzi i nawet nie potrafi się do tego odnieść. Ba, nie uważa nawet iż powinien. Tak więc > Powinieneś się nad tym zastanowić... pozdrawiam
|
|
3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podoba mi się twoje spojrzenie na sprawę  ! Może dla nas, ateistów byłby trafny "weryzm", czy "prawdziwizm". Wprawdzie twórcy opery włoskiej, tacy jak Leoncavallo i Mascagni są określani tym mianem, ale z uwagi na wielki talent Pucciniego zniósłbym to chętnie. Zatem dla nas ateistów albo nic, czyli po prostu "człowiek, który myśli i z wrażliwością obserwuje świat wokół siebie, zdrowy człowiek", albo weryzm. Dla teistów zaś "aweryzm". NIechęc do prawdy, wierzenie z ominięciem prawdy. To od razu dałoby nowe, piękne znaczenie słowu "awersja".
|
|
 | 2 na 2 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Mnie wpadł do głowy inny pomysł, jednak będzie to trochę pomieszanie greki z łaciną, ale co tam. A mianowicie: "teonegacja"?  Zaprzeczanie istnienia bogów, a jej przeciwieństwem może być "ateonegacja"... Eee... Dziwne to trochę  Ale nic mi lepszego do głowy nie przychodzi...
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
| |  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Same dziwne rzeczy przychodzą do głowy, bo w sumie trzeba nazwać coś, co nie potrzebuje nazwy. To znaczy nie potrzebowałoby, gdyby większość ludzi lubiła pomyśleć od czasu do czasu...  A może "racjonalizm" i "irracjonalizm"? 
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Całkiem ciekawa propozycja Alpho. Niestety, wielu racjonalistów to teiści. Ja osobiście nie potrafię połączyć jednego z drugim, lecz jak widać nie dla wszystkich jest to problem. Winna jest chyba filozofia, wciąż bardziej humanistyczna niż naukowa, a europejski humanizm nie wyrastał w próżni. Byłą inkwizycja i wpojone od pradziadów "prawdy". Do dziś zatem humanizm ma wiele wspólnego z poszukiwaniem duszy, Człowieka przez "C" (a kim był zdaniem wierzących Jezus?). Dlatego póki co racjonalista nie jest tożsamy z ateistą.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To też - masz rację.
|
|
| setarkos (10757 punktów) | > (...) z serii jesiennosobotnie rozważania z przymrużeniem oka .
Odkąd pamiętam mam opory przed stosowaniem pojęcia boskości. A bo to zawsze nie wiadomo o co chodzi. _ Z jednej strony Bóg jako niesłychana złożoność świata, względem której trudno nie zauważyć własnej małości. I nic tu nie załatwia 'wymyk ku własnej wielkości', bo i inni ludzie podobni, i relacji między nimi ogrom a prawie wszystkie nieznane.. (że już mnogość tak różnych bieżących ludzkich odczuć i emocji pominę). Zresztą i świat pozaludzki prostej wiedzy się wymyka - a to kwarki a to wszechświaty - całej mechaniki kwantowej nijak poznać ani wszystkich teorii względności czy superstrun. _ Tak. Złożoność własna jest znacząco mniejsza niż wszelka złożoność. W tym sensie Bóg jako owa 'Nieznaność' jest faktem.
. _ Z drugiej strony, prawdopodobnie, niektórzy mówią o "Bogu" jako podmiocie - to, jako niezrozumiałe, pomijam
. _ Z trzeciej znów strony spotkać się można z mniemaniem, że boska moc to moc słowa, a bóg jest językiem mogącym się materializować (konstruktywnym?). Coś tu pewnie jest 'na rzeczy'.. _ Można nawet widzieć tak rozumianego boga jak inne narzędzia (typu młotek, jak sugerują niektórzy językoznawcy) - to jednak zbytnie uproszczenie: raz, że to tworzywo nieważkie i nienaturalnie łatwe do manipulacji, dwa, że niejednoosobowe (im bardziej własne tym mniej zrozumiałe).. _ Bóg rozumiany jako wspólny język wydaje się jednakowoż też wart uznania, przynajmniej przez osoby nim się posługujące
.
. Wracając do tematu: Nie wiadomo co miałby znaczyć termin "ateizm" - zastępnik w postaci "naturalizmu" niewiele porządkuje, bo i człowieka jakby dewaluuje i 'prawo naturalne' przez teistów-a-naturalistów zawłaszczone.. _ Pewnie można podzielić poglądy na: teistyczno-naturalne, ateistyczno-naturalne, teistyczno-anaturalne i ateistyczno-anaturalne (ostatnia opcja wydaje się najciekawsza)), lecz w takim podziale też klarowności nie widać.. _ Wydaje się w końcu, że może zbędne jest tworzenie wpierw nazwy dla 'idei racjonalnych pomijających inne niż ludzkie osoby' - jeśli te idee 'zaistnieją faktycznie', to i nazwa się znajdzie
... W jesiennosobotnim czasie gdy i pogodę widzi się inaczej mniej osobiście gdzie zgoda na fakt z buntem idą w parze a wola przebywa w pobliżu logiki niechętnie
dziwne święto
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To co nazywasz wolą rodzi się z materii, z matematyki jej praw. Wydaje mi się, że ateizm widzisz w nieco krzywym zwierciadle. Ja nie czuję się (jako ateista) wspanialszy od kosmosu, natury etc. Ale właśnie przez to zauroczenie ogromem nie narzucam im żadnych niesprawdzonych oczekiwań. To co jest wystarczy, aż nadto w tym tajemnic  . A bunt? To drobny liść tonący w ogromie, dekoracja na skrawku drobiny. Chcesz się buntować przeciw elektronom, prawu grawitacji, światłu Galaktyki Andromedy? Lepiej popatrzeć, pomyśleć i napisać wiersz nie o sobie, lecz o tych wszystkich wielkich, zachwycających przepaściach. Nie ma nic bardziej poetyckiego niż pożądny ateizm. Ręczę za to głową!
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > To co nazywasz wolą rodzi się z materii, (...)Co zwać materią? Układ Mendelejewa czy wcześniejsze obrazy? > (...) z matematyki jej praw.to może powaby kwarków bardziej materialne, czy horyzonty zdarzeń przy osobliwościach.. > Wydaje mi się, że ateizm widzisz w nieco krzywym zwierciadle. Ja nie czuję się (jako ateista) wspanialszy od kosmosu, natury etc. Ale właśnie przez to zauroczenie ogromem nie narzucam im żadnych niesprawdzonych oczekiwań. To co jest wystarczy, aż nadto w tym tajemnic . A bunt? To drobny liść tonący w ogromie, dekoracja na skrawku drobiny. Chcesz się buntować przeciw elektronom, prawu grawitacji, światłu Galaktyki Andromedy? Lepiej popatrzeć, pomyśleć i napisać wiersz nie o sobie, lecz o tych wszystkich wielkich, zachwycających przepaściach. Nie ma nic bardziej poetyckiego niż pożądny ateizm. Ręczę za to głową!A bo to istnieją proste zwierciadła?  .. i nie wiadomo czy ateizm jest bardziej porządny czy bardziej pożądany. A ręczenie głową? - cóż - Pańska głowa w Pańskie ręce
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co zwać materią? Układ Mendelejewa czy wcześniejsze obrazy?
To co nas w 100% otacza i czym w 100% jesteśmy i co w 100% uczciwe badamy, bez dogmatów na wstępie. Tablica Mendelejewa okazała się być prawdziwsza od wszystkich świętych ksiąg razem wziętych, ale to dopiero wstęp do dalszych odkryć. Czarne dziury nauka szybko oczyszcza z metafizyki nieskończoności.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Co zwać materią? Układ Mendelejewa czy wcześniejsze obrazy? >To co nas w 100% otacza i czym w 100% jesteśmy i co w 100% uczciwie badamy, bez dogmatów na wstępie.
Wybaczysz zapewne, że w jakiekolwiek 100% (raczej)) nie wierzę
> Tablica Mendelejewa okazała się być prawdziwsza od wszystkich świętych ksiąg razem wziętych (..)
Też uważam ją za 'kamień milowy' myśli ludzkiej, choć powstały w barbarzyńskiej (co tu kryć) słowiańszczyźnie
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście 100% wymaga wiary i lepiej nie używać tak okrągłych liczb. Ale istnieje też druga strona medalu. Ktoś może mówić, że skoro niczego nie jesteśmy na 100% pewni, to wszystko jest w zasadzie możliwe. A skoro tak, to czemu na przykład nie Biblia. Tymczasem jednak uważam, że prawdopodobieństwo ksiąg religijnych wobec prawdopodobieństwa istnienia materii i jej cech jest zerowe. Można się zastanawiać, czy mój lewy kapeć jest przyczyną powstania wszechświata. Jest granatowy, o numer za duży, zrobiony w Chinach, nosi napis "University. Baseball League.". Otóz nie można powiedzieć na pełne 100%, że ów kapeć nie jest przyczyną wszystkiego. Ale ja jednak tak mówię, że nie i godząc się na przybliżenie, stwierdzam, że na 100% mój lewy kapeć nie jest przyczyną wszechświata. Podobnie mówię o materii i wymyślonych na bazie atawizmów systemach "transcentalnych", związanych z religiami i szkołami filozoficznymi. Owe transcendencje to takie właśnie kapcie. Uczciwie rzecz biorąc, ich prawdziwość ma jakiś promil prawdopodobieństwa, podobnie jak kapeć - praprzyczyna. Na porównaniu z kapciem jednakże kończy się dla mnie należny minimalnemu prawdopodobieństwu hołd.
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) |
Istotnie, słowo "ateizm" daje wrażenie pewnej wtórności, jednak jest to zwykłe zaprzeczenie powszechnej cechy. Nie można znaleźć innego słowa opisującego ateistę ze względu na jego cechy bez "wtórności", bo te cechy są negatywne: "nie wierzę w bogów", "nie wyznaję religii"... Jestem "normalny", ale to zbyt obszerne z kolei słowo. Pewnym sukcesem w tym zakresie jest np. słowo "wegetarianizm", ale to sztuczny twór. Może ktoś kiedyś coś takiego wymyśli do ateizmu, jednak należy przedtem dorobić jakieś "głębsze" idee do tego ruchu. Ważne jest, żeby określać się jako ateista tylko wtedy, gdy idzie o religię, wiarę, a nie na co dzień, jakby nasze życie było temu podporządkowane - chyba że jest, chyba że jesteśmy jakimiś aktywistami w tej dziedzinie. Bo poza sporami ideologicznymi jesteśmy dobrymi, rozsądnymi ludźmi 
Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|