Supernowa.
Ogień nowych czasów pędzi poprzez przestrzeń, gwiazda swoją stałość w nocy rozproszyła, łańcuch ciężkich cząstek zadrżał w jej ulewie i spadł złotym deszczem budząc rozkwit w pyłach.
Skry żelaznych drobin, łuki tłustych złoceń, ciemność strun ołowiu, ciężar gron uranu, wśród wodoru pustyń zbił się w nowe Słońce, tęczą dnia zabłysnął, zalśnił w planet tańcu.
Chwila goniąc chwilę w rytmie swych powtórzeń mechanizmy związków skryła w nowej sile, pierwsze kopie wzorów rosły w żywą strugę.
Oto teraz przedświt złoci dachy liczne, ptaki w pieśń ich rzuca. Z domów idą ludzie ze snów już zbudzeni. Biegną w gwiezdnym dymie.
22 października 2009 Jacek Tabisz
|