Kłamstwo rzeki
Dokąd płyniesz rzeko, w świetle rozrzucona, tnąc otchłanie dolin? Twoje bliskie źródła kłamią o początku. W czasu stu zasłonach jesteś kroplą gładką, pełną niczym kula.
Ten, kto z biegiem biegnie, ciebie nie zobaczy, bowiem mała fala ślepnie w sióstr swych gąszczu, nim na dno opadnie, bielą fal majaczy z głębią wód spojona, pusta w swym ośrodku.
Żadne z miejsc nie starczy, aby nurt podziwiać, można tylko szepty zdzierać z szali wiatrów i z miękkości trwania obraz chwili czytać.
O zjadaczko śladów, głodna wciąż bez smaku, mądra bez mądrości, silna w wirów czynach, rwij w dolinach rysy, rzeźb ozdobność kształtów!
13 listopada 2009 Wrocław
|