Racjonalista - Strona głównaDo treści
Życzenia od Dziadka.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
22-12-2009 15:24Adamiak (36436 punktów)Życzenia od Dziadka.
Ocena 16 na 16
   W wątku diogenesa "Wolność na kredyt" rzuciłem w forumową przestrzeń takie pytanie: ... wiecie co jest najszybsze na świecie?

   Ktoś mi bardzo fajnie odpowiedział, że "Coś nie z tego świata", ale tego posta wyciął, widocznie nie miał ochoty publikować.

   A mnie się zdaje, że miał rację, bo to naprawdę coś nie z tego świata, choć i z tego jednocześnie.

   Mój ukochany dziadek, często opowiadał mi przeróżne bajki, a znał ich niezliczone mnóstwo i jeszcze sto tysięcy.
   Nawet, gdy mając 6 lat zacząłem sam je czytać, to i tak te opowiadane przez dziadka pochłaniałem dużo chętniej i każdym zmysłem, bo były prawdziwsze od najprawdziwszych.

   Poza tym był bardzo mądrym dziadkiem i najlepszym, bo był moim dziadkiem.

   Byliśmy najlepszymi kumplami na świecie, bo on mnie nigdy nie okłamał i ja też go nigdy nie okłamałem. Najlepszego kumpla po prostu nie wolno oszukiwać.

   Kiedyś było mi bardzo smutno z bardzo dziecinnego, czyli najsmutniejszego powodu na świecie i siedziałem sobie w kącie pod piecem, ale nie płakałem, bo jak mi było bardzo smutno, to mi się nie chciało płakać, tylko smucić samemu i po cichutku.

   Dziadek dostrzegł mój smutek, wziął swój stary, niski stołeczek, który sam kiedyś z drewna wystrugał, i usiadł koło mnie.

   Objął mnie i tak siedzieliśmy sobie w milczeniu dłuuugą chwilę.
   Czułem, że chce mi opowiedzieć jakąś bajkę, najprawdziwszą bajkę.

   Po dłuuugiej chwili się odezwał:
   - czy wiesz, Juruś, co jest najszybsze na świecie?
   - nie wiem, dziadku - odpowiedziałem zgodnie z prawdą, bo byłem mały i głupiutki*.
   - najszybsza na świecie jest ludzka myśl, bo dzięki niej możesz w jednej, maleńkiej, najmniejszej sekundzie znaleźć się tam, gdzie tylko zapragniesz. Nie tylko na najdalszej gwieździe, ale dużo, duuużo dalej, jak daleko tylko będziesz chciał.
   Możesz w każdej chwili życia, radości czy smutku, kiedy tylko zechcesz, znaleźć się tam, gdzie będziesz wolnym człowiekiem.

   Po czym poklepał mnie, jak mężczyzna mężczyznę po plecach, i poszedł. Jak to kumpel.

   Jeszcze długo siedziałem sam, ale było mi już coraz mniej smutno, bo zacząłem myśleć o miejscach, o których nigdy przedtem nie myślałem, tylko czułem, że chciałem je poznawać. I czułem też, że zawsze chciałem je odwiedzać.

   Przedtem nie potrafiłem do nich dolecieć- dziadek mnie nauczył.

   Od tej chwili jestem wolny kiedy chcę.
   Choć dla mnie prawdziwa wolność polega na tym, że nie zawsze wolnym chcę być.

   Takiego Dziadka i takiej wolności każdemu serdecznie życzę.
   Jeśli chce i kiedy zechce.

*- urosłem.

P.S. Autora cytatu przepraszam za wklejenie nieopublikowanego tekstu, dziękując jednocześnie za alibi do tematu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

marek milczewski (2335 punktów)
Bardzo Ci zazdroszczę.
Ja niestety nie miałem tego szczęścia. Rodziców mojego Ojczulka zabili Rosjanie, a ojca Mamy - Niemcy. Babcia zmarła jak miałem 8 lat...
Taak, fantazja jest tym co ratuje nas czasem przed kompletną pustką i szaleństwem.
Nie mieć marzeń i nie fantazjować, to tak jakbyśmy własny mózg wsadzili do kibla i spuścili wodę
pozdrawiam marek


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
22-12-2009 19:50 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Taak, fantazja jest tym co ratuje nas czasem przed kompletną pustką i szaleństwem.
   Kiedy widzisz... to wcale nie była fantazja, taki był mój świat od kiedy zacząłem widzieć, że z tym, który mnie otacza wcale nie muszę się identyfikować, jeśli nie chcę.

>Nie mieć marzeń i nie fantazjować, to tak jakbyśmy własny mózg wsadzili do kibla i spuścili wodę

   To fakt, choć dla mnie marzenia o wolności nie były fantazjami, ja po prostu wiedziałem, że jestem wolnym, nawet będąc w głębokich depresjach poalkoholowych, czyli w skrajnym fizycznym i psychicznym uzależnieniu (czytaj: zniewoleniu), z tym, że wówczas to się bardzo sporadycznie zdarzało.

   Trudno mi jest swoje myśli opisywać, ale szybowałem w coś w rodzaju świadomej schizofrenii, zdawałem sobie sprawę, że potrzebuję dwóch światów w tym jednego "normalnego", co dla mnie oczywiście znaczyło wolnego... to sobie taki budowałem.
   I wtedy naprawdę byłem, przez krótsze lub dłuższe chwile, wolnym człowiekiem.

   Bo wolność to nie jest to, co mnie otacza, tylko to, że ja jestem wolny - otoczenie nie ma na to żadnego wpływu, po prostu ja jestem całym swoim wolnym światem i tyle.

   Właśnie kochany dziadek mnie tego "nauczył" - najlepszy kumpel powiedział mi, że tak można zrobić, a kumple sobie nie kłamią, więc zacząłem robić bez zastanawiania się, czy to możliwe - po prostu od razu zadziałało i działa do dzisiaj.

   Pozdrawiam.
marek milczewski (2335 punktów)
>byłem mały i
>głupiutki*.>

> *- urosłem.>
A zmądrzałeś?


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
22-12-2009 19:20 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
> >byłem mały i
>>głupiutki*.>> *- urosłem.

>A zmądrzałeś?

   No... Duży jestem.

    (Wiedziałem, że ktoś się tego uczepi. )
26-12-2009 13:34 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>    (Wiedziałem, że ktoś się tego uczepi. )

Bo i pisałeś świadomie prowokując do tego.

Pozdrawiam.
Smith (10069 punktów)
>   Przedtem nie potrafiłem do nich dolecieć- dziadek mnie nauczył.
>   Od tej chwili jestem wolny kiedy chcę.
Tzn. kiedy chcesz odlecieć?
>Choć dla mnie prawdziwa wolność polega na tym, że nie zawsze wolnym chcę być.
Znaczy dorosłeś i nie chcesz non stop lecieć, czy zwyczajnie nie boisz się już lądowania po powrocie?
22-12-2009 20:19 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Od tej chwili jestem wolny kiedy chcę.
>Tzn. kiedy chcesz odlecieć?
   Nie wiem kiedy, ale wtedy, gdy będę chciał, bo mogę w każdej chwili.

>>Choć dla mnie prawdziwa wolność polega na tym, że nie zawsze wolnym chcę być.
>Znaczy dorosłeś i nie chcesz non stop lecieć...

   Upraszczanie do "dorastania" nie jest w tym wypadku adekwatnym sformułowaniem - teraz nie mam potrzeby startować, bo znalazłem się na korzystnym, optymalnym pułapie koherencji.

>... czy zwyczajnie nie boisz się już lądowania po powrocie?
   Nie mam potrzeby lądowania - jestem na lotnisku.
Smith (10069 punktów)
>   Nie wiem kiedy, ale wtedy, gdy będę chciał, bo mogę w każdej chwili.
To się nazywa wolność wyboru (nie chodziło mi o termin)
>   Nie mam potrzeby lądowania - jestem na lotnisku.
Znaczy na korzystnym, optymalnym pułapie koherencji, który dostrzegłeś* na lotnisku.

*przez mozolny proces dorastania czyli wielokrotne przekraczanie tego pułapu albo olśnienie nagłe.
Jestem zwolennikiem drugiej interpretacji
22-12-2009 22:12 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie wiem kiedy, ale wtedy, gdy będę chciał, bo mogę w każdej chwili.
>To się nazywa wolność wyboru (nie chodziło mi o termin)
   Bo i nie o terminy tu chodzi.

>>   Nie mam potrzeby lądowania - jestem na lotnisku.
>Znaczy na korzystnym, optymalnym pułapie koherencji, który dostrzegłeś* na lotnisku.
   Jak zwał, tak zwał.

>*przez mozolny proces dorastania czyli wielokrotne przekraczanie tego pułapu albo olśnienie nagłe.
>Jestem zwolennikiem drugiej interpretacji
   Dość długo się zastanawiałem, co Ci odpowiedzieć bez ściemniania i najlepszą odpowiedzią jest, że jedno i drugie.
   Z jednym, jakby, zastrzeżeniem - cały czas wiedziałem, że ten pułap jest dla mnie do osiągnięcia w ustabilizowanej pozycji, nie wiedziałem tylko kiedy.
22-12-2009 23:25 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>   Jak zwał, tak zwał.
"Bo i nie o terminy tu chodzi".
>   Dość długo się zastanawiałem, co Ci odpowiedzieć bez ściemniania i najlepszą odpowiedzią jest, że jedno i drugie.
>   Z jednym, jakby, zastrzeżeniem - cały czas wiedziałem, że ten pułap jest dla mnie do osiągnięcia w ustabilizowanej pozycji, nie wiedziałem tylko kiedy.
>
Przez nagłe olśnienie, skutkujące ustabilizowaniem pozycji w kulminującym momencie procesu dorastania, polegającego na wielokrotnym przekraczaniu tego pułapu?

Czas kończyć bo zaczynam się czuć jak psychoanalityk w akcji.
23-12-2009 00:26 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Przez nagłe olśnienie, skutkujące ustabilizowaniem pozycji w kulminującym momencie procesu dorastania, polegającego na wielokrotnym przekraczaniu tego pułapu?

   Trochę się upierasz, ale nie mam zamiaru Twoich olśnień łykać. Ani dojrzewań.
   Chyba, że piszesz o dojrzewaniu w znaczeniu metafory De Mello:
- Nieszczęście dzisiejszego świata - rzekł Mistrz z głębokim westchnieniem - polega na tym, że ludzie nie chcą wzrastać.
   Jeden z uczniów zapytał: - Kiedy można powiedzieć, że ktoś jest już dojrzały? - W dniu, w którym nie trzeba go w niczym okłamywać.

   Ale i tak cytując ten tekst zwykłem zmieniać końcówkę na: ...w którym nie ma potrzeby siebie okłamywać.

   Takim "olśnieniem" była prawda o swojej słabości, która to prawda przecierała się do świadomości przez trzydzieści parę lat, cały czas będąc jakby pod skórą.
   Z perspektywy mogę powiedzieć, że wiedziałem o niej, lecz bardzo niewygodną była chęć jej uznania.

   Teraz mogę strzelić tak paradoksalnym, jak prawdziwym frazesem, że moja słabość polegała nie na słabości samej, lecz na niechęci w jej dostrzeżeniu.

   Stałem się silny dopiero, gdy uświadomiłem sobie, że jestem słaby.

>Czas kończyć bo zaczynam się czuć jak psychoanalityk w akcji.

   To pewnie znasz błędy psychoanalityków, polegające na uzyskiwaniu odpowiedzi, które pasują im do schematów?
Smith (10069 punktów)
>   Teraz mogę strzelić tak paradoksalnym, jak prawdziwym frazesem, że moja słabość polegała nie na słabości samej, lecz na niechęci w jej dostrzeżeniu.
>   Stałem się silny dopiero, gdy uświadomiłem sobie, że jestem słaby.
Właśnie o takich paradoksach prawią wszyscy przewodnicy duchowi a podobnych frazesów używa większość z nich. Ale ze względu na święta nie będę cytował.
24-12-2009 04:53 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Stałem się silny dopiero, gdy uświadomiłem sobie, że jestem słaby.
>Właśnie o takich paradoksach prawią wszyscy przewodnicy duchowi a podobnych frazesów używa większość z nich.

   Odnoszę wrażenie, że mnie nie zrozumiałeś.

>Ale ze względu na święta nie będę cytował.
   I to bez względu na święta.

   Ale, jeśli święta przeszkadzają Ci w pisaniu, to nie nalegam.
26-12-2009 13:29 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Mam wrażenie, że Adamiak nie o żadnych paradoksach pisał, ale o tym, że żeby jakiś problem rozwiązać, trzeba go sobie najpierw uświadomić.
Smith (10069 punktów)
Też mi się wydawało, że tylko tak ściemnia z tymi paradoksami i frazesami.
28-12-2009 08:42 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Też mi się wydawało, że tylko tak ściemnia z tymi paradoksami i frazesami.

   Nie ściemniam, ale frazes przestaje być frazesem, jeśli rozumiem mechanizm jego powstania. Paradoks też staje się oczywiście pozorny.

   Bo, jak to mówią: baba z wozu koniom lżej.
28-12-2009 08:37 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Mam wrażenie, że Adamiak nie o żadnych paradoksach pisał, ale o tym, że żeby jakiś problem rozwiązać, trzeba go sobie najpierw uświadomić.

   Masz rację, bo myślę, że największą trudność przysparza brak chęci sięgnięcia do źródeł, czyli podświadoma niechęć do zmian, lub strach przed zmianą.
Kowalska (14008 punktów)
   Tak jak Cię Juruś nie lubię, tak z szacunkiem głowę chylę.

   A tak jak się my nie lubimy, to już tylko my wiemy.
Adamiak (36436 punktów)
>    Tak jak Cię Juruś nie lubię, tak z szacunkiem głowę chylę.
   Nie znam powodu, ale dzięx.

>    A tak jak się my nie lubimy, to już tylko my wiemy.
   Jesteście lepsza od Kwiatkowskiej, Kowalska.
mr Andersn (128 punktów)
>   Mój ukochany dziadek, często opowiadał mi przeróżne bajki, a znał ich niezliczone mnóstwo i
>   Poza tym był bardzo mądrym dziadkiem i najlepszym, bo był moim dziadkiem.
>   Byliśmy najlepszymi kumplami na świecie, bo on mnie nigdy nie okłamał i ja też go nigdy nie
>okłamałem. Najlepszego kumpla po prostu nie wolno oszukiwać.

Zazdroszczę Ci... mój jeden dziadek mnie nie toleruje a drugi był i jest dość zapracowany i nigdy tak naprawdę nie miał dla mnie czasu...

a po za tym to nikt nigdy bajek mi nie opowiadał...
30-12-2009 06:48 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Byliśmy najlepszymi kumplami na świecie...
>Zazdroszczę Ci... mój jeden dziadek mnie nie toleruje a drugi był i jest dość zapracowany i nigdy tak naprawdę nie miał dla mnie czasu...

   Nie zazdrość, tylko znajdź sobie innego, fajnego kumpla.

>a po za tym to nikt nigdy bajek mi nie opowiadał...
   Zacznij czytać do poduszki moje posty.
30-12-2009 14:16 
 Ocena 1 na 1
mr Andersn (128 punktów)
>>a po za tym to nikt nigdy bajek mi nie opowiadał...
>   Zacznij czytać do poduszki moje posty.
>

Mam rozumieć przez to że Twoje wypowiedzi są mało istotne i można je wstawić na półkę między bajki? Moim zdaniem raczej mądrze piszesz trochę wiary w siebie
30-12-2009 16:43 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Mam rozumieć przez to że Twoje wypowiedzi są mało istotne i można je wstawić na półkę między bajki?
   No coś Ty! Krygowałem się.

   A poważniej, to zacznij doceniać swoje myśli - nic tak człowieka nie wzmacnia, jak sto razy przeczytany własny tekst.
   Niektóre stają się nawet mądre przez oczytanie.

>Moim zdaniem raczej mądrze piszesz trochę wiary w siebie
   Już chciałem napisać, że zacznę od Nowego Roku, ale gama pewnie tylko na to czyha.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365