Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiara a inteligencja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
23-08-2005 05:45Itachi-san (468 punktów)Wiara a inteligencja
Wiele się mówi, że wiara źle wpływa na rozwój intelektualny. Przytoczę tutaj przykłady dwóch badań- pierwsze potwierdzające tezę, że wiara źle wpływa na intelekt, druga mówiąca, że nie ma różnic pomiędzy ateistą, a religiantem. Oczywiście zaznaczam też, że mówimy o normie (średnia) czyli ludzie upośledzeni i bardzo inteligentni, powyżej 130 IQ są pominięci.
W jednym badaniu pan Hofstander w pracy "Anti-intellectualism in America life" stwierdził, że uwarunkowania religijne, oprócz takich zjawisk jak rasa i kultura w szerokim rozumieniu, mają znaczący wpływ na rozwój intelktualny dzieci. Wziął się za kościoły ewangelickie w USA i stwierdził, że te kościoły, które miały dość fundamentalne poglądy sprzyjają antyintelktualizmowi wiernych, sprzeciwiają się nauce i edukacji świeckiej oraz stylowi życia opartego na urbanizacji i uprzemysłowieniu. Jest to dość stare badanie, bo z 1963 roku i teraz wiemy trochę więcej.
Drugie badanie przeprowadziła pani Zena Blau w pracy "Black children/white children: Competence, socjalization, and social structure" oczywiście w USA.
Porównywała tutaj matki białe, matki czarne, dzieci białe i czarne z czego część z rodzin tych dzieci miała korzenie protestanckie, a część ateistyczne. Wykazano, że u matek i dzieci białych i czarnych różnica w intelekcie jest niewielka (4 punkty na korzyść białych), a gdy uwzględniono dodatkowo religię i uwarunkowania społeczno-ekonomiczne rodzin nie wykazano żadnego związku pomiedzy tym czy ktos jest ateistą czy nie. Osoby religijne, bądż będące ateistami, bądż po prostu bezwyznaniowcami miały podobne możliwości intelektualne.
Co ciekawe te tezy z drugiego badania się potwierdzają w innych badaniach i ważniejsze są inne czynniki niż religia.
Jak więc widać przeciętnemu katolikowi nie można odebrać inteligencji czy powiedzieć, że ma upośledzone umiejętności poznawcze i trzeba stwierdzić, że nie różni się od przecietnego ateisty pod tym wzgledem. Jedynie wolnomysliciel siedzący w paru naukach tak jak m.in. my z pasji lub zawodu mogą mieć wyższy iloraz, no ale wtedy to samo można powiedzieć o wierzących naukowcach.
Wierzącym możemy zarzucić tylko niespójność pewnych cech osobowości (problem tylko, że nawet my-racjonaliści też jesteśmy w pewnym senie niespójni) czyli miesznie poglądów z dwóch przeciwstawnych dróg ludzkiego poznania. Ateista działa bardziej spójnie, jednak nie da się arbitralnie stwierdzić, że wierzący są głupi lub nieinteligentni. O tym, że człowiek może działać w sposób niespójny pisze wybitny biolog i filozof Tad Clements w książce "Nauka kontra religia", ale wystarczy podręcznik nauk o zachowaniu chwycić.
Tak więc nasze rozważania o głupocie czy braku inteligencji innych są bezcelowe i są to arbitralne stwierdzenia. Lepiej oceniać doktrynę pod kątem etyki, estetyki, obciążenia historycznego, logiki, niezgodności z nauką i udoskonalać nasze metody badań i teorię, zbadać mózgi wierzących, bo komuś ciemnoty umysłowej nie możemy zarzucać i tak. Jeśli nawet to będą to subiektywne przeświadczenia, a nie obiektywne zgodne z nauką. Za to możemy powiedzieć czy wiara jest dobra, święta, zdrowa itd. co należy robić, bo wiemy że dobra i święta nie była zbyt długo, ale udowodnić wierzącemu chorobę tez niezwykle ciężko, gdyż to były tylko hipotezy psycholi jak do tej pory, a nie wszyscy wierzący mają ekstremalnie wysoki poziom dopaminy, serotoniny w mózgu, pomimo że mówią, że wierzą. Poza tym nie widzę nic złego w nadmiarze wyżej wymienionych 'hormonów szczęścia' pomimo, że to w pewnym sensie patologia, ale czy wtedy wysokie IQ w pewnym sensie nią nie jest?
Z intelektualnym pozdrowieniem Piotrek.
Żródło: "Psychologia w badaniach międzykulturowych" William F.Price, Richard H.Crapo, parę stwierzeń z "Nauka kontra religia" Tada Clementsa i własny wkład
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Itachi-san (468 punktów)
Jak kogoś zainteresuje to na www.gwp.pl do kupienia znajduje się grube tomisko (ponad 600 stron) pt. "Psychologia religii". Niestety ciężko szukać innych sensownych prac w polskich księgarniach, psychologia religii jest trochę po macoszemu traktowana, a ta książka pomimo, że jest podręcznikiem wszystkiego nie wyjaśnia. Można zawsze coś zamówić z angielskich księgarni i serwisów aukcyjnych, ale przesyłka kosztuje i język trzeba dobrze znać.
23-08-2005 06:19 
 Ocena 1 na 1
Itachi-san (468 punktów)
A tutaj pl.wikipedia.org/wiki/DSM-IV klasyfikacja służąca do diagnozy zaburzeń psychicznych ( na podstawie: Kaplan H.I., Sadock B.J., (1995), Psychiatria kliniczna. Rosenhan D.L, Seligman M.E.P, (1994), Psychopatologia), żeby uczynić zadość wątkowi i poza tym ktoś mnie się pytał czy religia jest zaburzeniem psychicznym (a wiem, że wielu by się ucieszyło gdyby tak było ). Z niej można wywnioskować, że niektóre stany religijne są patologiczne, niestety większości tego nie podciągniemy pod to, najwyżej ludzi z objawieniami, a i też nie zawsze, to wszystko jest złożone .

Oczywiście są hipotezy Freuda i paru innych co do religii jako zaburzenia, mocno niepewnych, są one niemodne i nie udowodnione, aczkolwiek można spróbować. Mi się najbardziej podoba hipoteza Freuda, ale o gustach się nie dyskutuje
outsider (2469 punktów)
Istotnie, religia może stanowic dla wierzacego całkiem niezłą łamigłówkę, co ateiście nie jest w zaden sposób dostępne.

Weźmy chrzescijaństwo. Na tle tradycyjnej religii żydowskej pojawia się osoba Nauczyciela - Jezusa z Nazaretu. Nie ma on ambicji całościowego religijnego ujęcia świata - ma natomiast inne od przyjetego przesłania moralne: dysydent, rzec by mozna. Przypadek jednak sprawia, że własnie w oparciu o jego życie i dramatyczną śmierć powstaje nowa, potężna religia.

Jezus sprawy boskie mieszał do nauczania o tyle, o ile było mu to wygodne - inaczej sie nie dało. Nowa religia całą właściwie kosmogonię dziedziczy ze starej: kiedyś wybrano, które księgi żydowskie stanowia dla chrzescijaństwa kanon. Wydawało się to bezpieczne: wszak Jezus religię swego czasu znał i w sprzeczności z nia nie popadał (spróbowałby) - co jednak ma wspólnego fantastyczny opis stworzenia z Genesis z owym przesłaniem moralnym chrzescijaństwa? Ot, przypadkowe historyczne połączenie.

Więcej chyba było rzeczy źle do siebie dopasowanych - przynależnych do starej religii, dla nowej obojętnych lub szkodliwych a przecież świętych mocą dogmatu i tradycji. Biedziły sie więć zastępy teologów - że przy okazji rozwijano racjonalistyczny acz antyempiryczny model myslenia, prowadzacy do scholastyzmu? Poniekąd dobrze, mnisi sie nie nudzili - poniekąd źle, bo kościół skoncentrował sie nie na nauce Jezusa jak zwykł był to oświadczać, a na kłopotliwych cechach religii-hybrydy. Stąd jest dziś chrześcijaństwo tak bardzo oderwane od życia - tak bardzo za to pochłoniete grą słów: sztukę nowomowy ta religia opanowala do perfekcji.

Nie należy się zatem po wierzących chrześcijanach spodziewać mniejszego intelektualnego wytrenowania, gorszych wyników zwłaszcza w werbalnych testach inteligencji; spodziewałbym sie jedynie róznicy w balansie między formalnym a praktycznym aspektem aktywności intelektualnej: nic złego, bo ów czysto formalny aspekt bywa użyteczny także w działaności naukowej. To raczej częsciej chrześcijanie myślący w swych intelektualnych zmaganiach ponoszą klęske bądź mocno watpliwe zwycięstwo - grozi im stąd szczególna postawa życiowa malkontenctwa wobec rzeczywistości i odzyskiwania równowagi na polu od niej odległym. Nie mam zbyt szerokich obserwacji co do zjawiska o którym napiszę niżej - zauważam jednak istotną korelację wiary w zjawiska paranormalne właśnie z postawą osób wierzących "tak w ogóle", czyli katolików ostentacyjnych nieraz, ale niezbyt pogłębiających swą wiarę intelektualnie.

Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
placownik
   Mam wrażenie, że porównanie IQ statystycznego "chrześcijanina" i "niewierzącego" nie wykazało by istotnych różnic. Nie byłbym już tak pewien analogicznego wyniku przy porównaniach z IQ statystycznego wyznawcy ortodoksyjnego judaizmu. Konieczność stałego uzgadniania realiów życia w XXI wieku z nakazami sformułowanymi ponad 2,5 tysiąca lat temu to nie lada intelektualne wyzwanie. Konieczność sprostania temu wyzwaniu nie mogła pozostać bez wpływu na poziom intelektualny wyznawców tej religii.

   Pozdrawiam.

_______________
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Itachi-san (468 punktów)
>Konieczność stałego uzgadniania realiów życia w XXI >wieku z >nakazami sformułowanymi ponad 2,5 tysiąca lat temu to >nie lada >intelektualne wyzwanie. Konieczność sprostania temu >wyzwaniu >nie mogła pozostać bez wpływu na poziom intelektualny >wyznawców tej religii.
>   Pozdrawiam.
>_______________
>Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Wiadomo duży wpływ ma edukacja, uwarunkowania społeczne i sytuacja ekonomiczna, a to w poównaniu z np. XIX wiekiem się poprawiło, więc to normalne, że nie ma różnic w IQ ateisty i wierzącego. Poza tym trzeba zaznaczyć, że IQ (niezależnie od definicji) to połowa, można by zrobić testy wiedzy ogólnej, ale ze wzgledu, że ateiści i wierzący kończą takie same szkoły różnic raczej nie stwierdzilibyśmy. Więc rozważania o głupocie czy braku inteligencji są mało warte w przypadku wiary teatralnej jaką mamy u nas najczęściej, ale można im zarzucić np. preferowanie wyjaśnień nienaukowych w niektórych sprawach czy alogizm.
W przypadku wiary ortodoksyjnej, jakiejkolwiek wnioskować należy analogiczne do pierwszego badania przytoczonego przeze mnie.

Można za to przypuszczać, że ateista-wolnomyśliciel z tego forum ma IQ powyżej przeciętnej i ponadprzeciętną wiedzę. Oczywiście trzeba by zrobić testy danej grupie (metoda ilościowa), ale można przypuszczać bazując na metodach jakościowych (subiektywnych), że tak jest.

Chciałbym zaznaczyć jeszcze, że do tej pory większość stosowanych testów mierzy głównie inteligencje logiczną i lingwistyczną, a np. pedagog Howard Gardner zidentyfikował 7 rodzajów inteligencji ( i byli co więcej zidentyfikowali, ale co 'wielki' psycholog czy pedagog to nowe definicje i stwierdzenia). Tak więc wciąż musimy badać psychikę, układ nerwowy i zachowania wierzących i porównywać z ateistami oraz udoskonalać metody badań, bo na razie nie da się obiektywnie stwierdzić w czym wierzący jest gorszy, oczywiscie to nie przeszkadza ocenić jakąkolwiek doktrynę pod wzgledem estetyki, etyki, historii, zgodności z nauką, logiki czy pragmatyzmu.
Itachi-san (468 punktów)
>Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Plus za mądrą sentencję. Polecam wszystkim przeglądać dobry słownik wyrazów obcych i dużo czytać.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365