 |
Zalety molestowania chrztem. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2010 14:23 | Adamiak (36436 punktów) | Zalety molestowania chrztem.
11 na 11 | Wprawdzie wyszukiwarka pokazała mi pięć wyników- w tym jeden wątek- na "molestowanie chrześcijańskie", ale jeśli można przez kilka miesięcy rozważać o wpływie stężenia olejków eterycznych zawartych w ognistym krzaczku na wysokość fali i datę potopu ( Miłujący do Racjan 06:35), oraz czy dawno temu wykonano wyrok śmierci na przestępcy zwanym Jezusem przez upalikowanie, czy też uplusienie, to o mniejszych zboczeniach też się ośmielę. Przetoczyła się niedawno dyskusja o niewątpliwych zaletach pedofilii, więc chciałbym poddać pod rozwagę wszelkie zalety katofilii. Katofilia, tak roboczo nazwałem ten rodzaj molestowania, polega na uzyskiwaniu korzyści, przede wszystkim emocjonalnych, choć nie tylko, z faktu decydowania za kogoś o jego życiowym profilu ideologicznym, bez możliwości sprzeciwu zainteresowanego. Takie pozytywne molestowanie zwiemy dość eufemistycznie chrztem. Może się zdarzyć, że jakiś sfiksowany osobnik i wad się doszuka, ale jeszcze parytetu dla takich mniejszości nie ma, więc proszę jedynie o pobłażliwą wyrozumiałość dla takich głupich Jurusiów. Żeby ośmielić przede wszystkim te niegramoty, które źle życzą całej ludzkości, sam się w rolę głupawego Jurusia wcielę, co tym łatwiej mi przyjdzie, że i Juruś mi na chrzcie dali, i głupiego zbytnio udawać nie muszę, co potwierdzam z codziennym, forumowo-mozolnym trudem. Molestowanie ideologiczne niemowlaków- bo niczym innym nazwać nie chcę zapisywania niezdolnych do czynności prawnych ludzi (których jedyną winą są niedawne urodziny) w poczet pełnoprawnych członków Kościoła Katolickiego- przynosi korzyści jedynie osobom molestującym, choć za wszelką cenę próbują podnosić korzyści płynące z tego faktu dla dziecka - identycznie, jak pedofile, a jedyna różnica może (choć nie musi) polegać na rodzaju doznawanej przez chrzcicieli satysfakcji. Od seksualnej do finansowej poprzez równie wymierne korzyści społeczne. A może molestowanie chrztem ma same zalety dla wszystkich, łącznie z niewdzięcznym czasami (jak ja) bachorem, bo przecie tak mu ułatwi życie ujmując przyszłych migren, wprost z rozterek wynikających? Może to zaszczyt być takim nieświadomie-niewinnym barankiem ofiarowanym w dowód poddaństwa przez rodziców-niewolników ich Bogowi Właścicielowi? I co Wy na taką herezję, że chrzest jest ewidentnym molestowaniem?  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Może to zaszczyt być takim nieświadomie-niewinnym barankiem ofiarowanym w dowód poddaństwa przez rodziców-niewolników ich Bogowi Właścicielowi?Toż to szczęście nie pojęte dostać taki bilecik na loterię, w której z puli nagród, wieczną szczęśliwość wygrać można. > I co Wy na taką herezję, że chrzest jest ewidentnym molestowaniem?>  Juruś a bój ty się warości
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Może to zaszczyt być takim nieświadomie-niewinnym barankiem ofiarowanym w dowód poddaństwa przez rodziców-niewolników ich Bogowi Właścicielowi?> Toż to szczęście nie pojęte dostać taki bilecik na loterię, w której z puli nagród, wieczną szczęśliwość wygrać można. Tym bardziej się cieszę, że kiedyś tylko pierworodnym takie bileciki dawali, a ja jestem ostatni z miotu...  > Juruś a bój ty się warości A juści, moja głupota ma tę zaletę, że z każdych wartości się poboi do rozpuku.
|
|
|  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Tym bardziej się cieszę, że kiedyś tylko pierworodnym takie bileciki dawali, a ja jestem ostatni z miotu...  Ale przecież zasady się zmieniły i narodziła się nowa tradycja że to pierworodny dbał o doczesne wartości wymierne i trwałość herbu, drugi o dopływ losujących a trzeci o sprzedawanie bilecików. Reszta męskiego miotu najwidoczniej zadowalała się posagami tych, których z ekonomicznych względów w habit nie odziano. Choć zdarzały się wypadki, kiedy to żeńska część miotu słono przepłacała za habit posagiem. > A juści, moja głupota ma tę zaletę, że z każdych wartości się poboi do rozpuku.No fakt wartości są straszne, szczególnie kiedy mam zajady.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... narodziła się nowa tradycja że to pierworodny dbał o doczesne wartości wymierne i trwałość herbu, drugi o dopływ losujących a trzeci o sprzedawanie bilecików. Szkoda, żeś mi wcześniej nie powiedział, bo zapomniałem dodać, żem ostatni z miotu, ale także pierworodn y - zająłbym się w porę kasą za bileciki.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Szkoda, żeś mi wcześniej nie powiedział, bo zapomniałem dodać, żem ostatni z miotu, ale także pierworodny - zająłbym się w porę kasą za bileciki. Nie łam się i pamiętaj pismo mówi, że milsza Pasterzowi jest jedna zabłąkana owca, która wróciła do stada niż całe stado pokornych baranów, czy jakoś tak to było. I o winnicy której właściciel płaci kiedy przyjdą do roboty pod koniec dnia, no i o synu marnotrawnym. Wybacz, że nie chce mi się szukać cytatów ale wydaje mi się, że jak chcesz to śmiało możesz to wszystko odkręcić. PS. Może Aleksy znajdzie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... jak chcesz to śmiało możesz to wszystko odkręcić. Ale ja nieśmiały jestem.  > PS.> Może Aleksy znajdzie. Jak znam Aleksego, to powie, żem sam znajda. Albo, że mam być sam sobie sterem, lekarzem i piątym kołem u wierzby lżej.
|
|
Niereb (-23 punktów) (zablokowany) | Byłeś kiedyś molestowany? Bo polanie głowy dziecka wodą i posmarowanie olejkami nie jest w moim przekonaniu molestowaniem, ale ja w końcu jestem "ciemny", nie?
A jak ateista wychowuje swoje dziecko w wierze: "Boga nie ma", to to nie jest decyzja o jego "profilu ideologicznym"? Dziecko wychowywane tak od małego zacznie w to wierzyć, taka będzie jego ideologia. To jest molestowanie umysłowe!
Każdy kij ma dwa końce...
niereb
|
|
 | 11 na 11 | Adamiak (36436 punktów) | > Byłeś kiedyś molestowany? Owszem. > Bo polanie głowy dziecka wodą i posmarowanie olejkami nie jest w moim przekonaniu molestowaniem... Istota chrztu nie polega na polaniu i posmarowaniu, tylko na zapisaniu do organizacji ideologicznej bez wiedzy zainteresowanego. Polanie z posmarowaniem to tylko elementy ceremoniału tegoż zapisu. > ... ale ja w końcu jestem "ciemny", nie? A po co dodałeś to "nie"? > A jak ateista wychowuje swoje dziecko w wierze: "Boga nie ma", to to nie jest decyzja o jego "profilu ideologicznym"? Nie, bo dzieciak może poznawać różne światopoglądy i zapisać się do jakiejś organizacji, kiedy będzie świadomy do czego się zapisuje. Poza tym nie ma wiary o nazwie " Boga nie ma". Czy znasz taką? > Dziecko wychowywane tak od małego zacznie w to wierzyć, taka będzie jego ideologia. Więc lepiej uprzedzić nieszczęście i zapisać szczeniaka do sekty katolickiej? No i jak można wierzyć w brak bogów? Przecież bogów jest do jasnej cholery, tylko katolicy sobie upatrzyli jednego. Spójrz choćby tu, czy tu, albo co najciekawsze, zerknij na listę bogów wspólnych dla chrześcijan i ateistów. Tak, tak, pewnie nawet nie wiedziałeś, że chrześcijanie i ateiści mają wspólnych bogów? > To jest molestowanie umysłowe! Właśnie o tym piszę, że molestowaniem jest jakaś czynność dokonana wbrew osobie zainteresowanej, a nie tej czynności brak. > Każdy kij ma dwa końce... Nie zawsze... Jeśli jesteś katolikiem, to twój bóg ma podobno trzy końce, a licząc po twojemu, to bardziej sześć.
|
|
4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > (..) Może to zaszczyt być takim nieświadomie-niewinnym barankiem ofiarowanym w dowód poddaństwa przez rodziców-niewolników..
Błądzisz Wasze, Panie Jerzy, nie tylko plącząc drogi symboliczno-społeczne ze ścieżkami cielesnego zwyrodnienia (wartymi likwidacji), lecz także wątpiąc w dobrą wolę starszych względem młodego pokolenia (co nieprawdziwe).
Za to, że rodzice przez zwykłą świadomość słabości własnej (w tym zakładanego dłuższego życia dzieci niż ich), pragną dla potomnych dodatkowego bezpieczeństwa, nie należy ich winić. Brzytwy się chwycą, metryki w kaftanik zaszyją, nawet medalik z Boziulką na szyję założą, by młodzież, gdy ich zabraknie, nie była niczyja. A tyczy to takoż 'rodziców-wolnych'; boż fortuny kołem się toczą, banki upadają, Państwa powstają i znikają, rodzina najlepsza do fotografii, a przyszłość niepewna.. Ot niemoc ludzka.
Inną sprawą jest działalność 'firm' ubezpieczeniowych - te nie dość, że nadziei w nich pokładanych nie spełniają, to jeszcze (i tu masz Waść rację) często własne 'lody kręcą'
P.S. Dołączam pozdrowienia - "pust' jarost' wskipajet" (a jurność dobrze się prowadzi)
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Błądzisz Wasze, Panie Jerzy... Wątpić ludzka rzecz, więc i mnie nieobca od kiedy na ludzko-racjonalistycznym forumie nagryzdałem pierwszą strofę swych żalów do świata. Teraz do adremu, jak mówią u nasz na budowie.
>... nie tylko plącząc drogi symboliczno-społeczne ze ścieżkami cielesnego zwyrodnienia (wartymi likwidacji), lecz także wątpiąc w dobrą wolę starszych względem młodego pokolenia (co nieprawdziwe). Otóż molestowanie odnosi się nie tylko do sfer cielesnego postponowania, ale przede wszystkim na szkodach psychicznych u ofiary polega i na takichże zyskach u sprawcy, dokładnie to samo dotyczy pedofilii.
Po drugie akurat mniej mnie interesuje alibi sprawcy, bo coś w takim kierunku wekslujesz, ale ewidentne szkody u ofiary. Przeciwstawianie tym szkodom dobrych chęci molestującego jest w mojej ocenie nie tylko niewłaściwym, ale również niesmacznym postawieniem kwestii na głowie.
Bardzo podobne tłumaczenia poparte równie szlachetnymi motywami czytałem w wątku o niewątpliwych zaletach pedofilii.
>Za to, że rodzice przez zwykłą świadomość słabości własnej (w tym zakładanego dłuższego życia dzieci niż ich), pragną dla potomnych dodatkowego bezpieczeństwa, nie należy ich winić. Ależ ja ich nie winię za dobre intencje, tylko za to, jakimi sposobami je realizują na osobach będących pod ich opieką.
Ten wątek nie jest o kryształowo zacnych powodach rodziców do uszczęśliwiania swoich dzieci na siłę, tylko o ofiarach tego uszczęśliwiania, całymi tabunami szukających rozwikłania swoich rozterek na racjonalnych forach.
>Brzytwy się chwycą, metryki w kaftanik zaszyją, nawet medalik z Boziulką na szyję założą... A propos brzytwy - słyszałem też o metodach uszczęśliwiania swoich pociech poprzez zniekształcanie im kończyn, żeby więcej do kubeczka mogły sobie zebrać od "co łaskawców". Zapewne po to, by mieć bogatszą i szczęśliwszą starość, ale to (prawie) inny temat.
Pozdrawiam.
Edycja. Tak po zastanowieniu postanowiłem spytać, czy aż tak bardzo na "głupiego Jurusia" nie chciałeś wyjść swoim postem, czy naprawdę tylko same superlatywy w molestowaniu dzieci przez ich rodziców widzisz, bo niczego innego, poza peanami na temat zysków rodziców z chrztu swoich pociech nie zauważyłem?
Bo jeśli faktycznie nie widzisz krzywdy indoktrynowanych od maleńkiego dzieciaków, to zdaje mi się to problemem szerszym, niźli zakładałem.
|
|
|  | 2 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > .. czy naprawdę tylko same superlatywy w molestowaniu dzieci przez ich rodziców widzisz, bo niczego innego, poza peanami na temat zysków rodziców z chrztu swoich pociech nie zauważyłem?
Miało być o zaletach molestowania - daruj jeśli nie dość ironicznie
> Bo jeśli faktycznie nie widzisz krzywdy indoktrynowanych od maleńkiego dzieciaków, to zdaje mi się to problemem szerszym, niźli zakładałem.
Jaki zatem sposób indoktrynacji dzieci proponujesz? (bo ja swoje zmuszam do czytania forum racjonalistów (w tym tekstów Pana Adamiaka))
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Miało być o zaletach molestowania - daruj jeśli nie dość ironicznie To ja nie napisałem "zalety"? Och, przepraszam.
>Jaki zatem sposób indoktrynacji dzieci proponujesz? Cóż, istnieje wiele słusznych dróg...
>... (bo ja swoje zmuszam do czytania forum racjonalistów (w tym tekstów Pana Adamiaka)) Wiele jest złych sposobów wychowywania swoich dzieci, ale widzę, że jesteś odpowiedzialnym rodzicem.
P.S. Było uprzedzić, napisałbym jaki paciorek wierszem.
Czy to rankiem, czy też wiosną nie czekaj, aż ci wyrosną małolaty na katoli- ateistów mniej brzuch boli.
Powtarzaj więc ten paciorek we dnie, w nocy i we wtorek, nic, że rymy w nim nieboskie- prościej niosą moją troskę.
|
|
3 na 3 | gama (1062 punktów) | > Może to zaszczyt być takim nieświadomie-niewinnym barankiem ofiarowanym w dowód poddaństwa przez> rodziców-niewolników ich Bogowi Właścicielowi?Sakrament chrztu nie jest molestowaniem. Molestowanie z definicji to zachowanie naruszające godność osobistą człowieka poprzez natrętne i uporczywe naprzykrzanie się, bliskie napastowaniu. Nieakceptowane przez społeczeństwo. Chrzest niemowląt nie narusza godności dziecka właśnie z racji nieświadomości poczucia własnej wartości. Zdarza się, że w trakcie ceremonii dzieciak słodko śpi i jest w ogóle błogo nieświadomy wykonywanych nad nim czynności. A gdy już dorośnie może przysiąc, że takiego wydarzenia nie pamięta. Sakrament chrztu nie zawiera w sobie cech natrętnego naprzykrzania, ani napastowania. Zawiera wodę i słowo, znak krzyża. Dodatkowym argumentem jest akceptacja rodziców (społeczeństwa). Chrzest jest oficjalnie pojmowany jako wszczepienie w ciało Kościoła (nieoficjalnie zaś służy podnoszeniu kk liczby członków). Pomimo tej zapobiegliwej formy ich pozyskiwania, a także późniejszej - wychowywania w wierze ( i tu już możemy mówić o indoktrynacji religią) dorosły i w pełni świadomy człowiek może nie czuć związków z wszczepianą mu w kołysce wiarą i wybrać inna formę wiary. Może też ochrzcić się ponownie wiążąc z innym Kościołem "unieważniając" tym samym chrzest w niemowlęctwie. Na zdjęciu ostro "molestowany" osesek. www.profun(*)uczanie/Chrzest-niemowlat.html
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Sakrament chrztu nie jest molestowaniem. Jest. > Molestowanie z definicji to zachowanie naruszające godność osobistą człowieka poprzez natrętne i uporczywe naprzykrzanie się, bliskie napastowaniu. Nieakceptowane przez społeczeństwo. Ładny cytat, choć bez cudzysłowu. "Molestowanie moralne oznacza proces rozmyślnej destrukcji jednostki przez inną jednostkę lub grupę przy użyciu systematycznej i trwającej w czasie przemocy psychicznej", jak to określa autorka tego terminu Marie-France Hirigoyen w swojej książce pt.: "Molestowanie moralne. Perwersyjna przemoc w życiu codziennym". > Chrzest niemowląt nie narusza godności dziecka właśnie z racji nieświadomości poczucia własnej wartości. Chrzest narusza godność dziecka, bo jest klasycznym przykładem pierwszej fazy molestowania moralnego, dotyczy kwestii, gdy "agresor obiera sobie ofiarę ze względu na jej specyficzne słabe punkty, które będą celem jego ataków, doprowadzając do wzmocnienia u ofiary poczucia winy." W wypadku chrztu najsłabszym punktem jest niezdolność ofiary do samodzielnego myślenia, utrzymywana i potęgowana późniejszym: " rodzice wiedzą lepiej co jest dla ciebie dobre", oraz ewidentną i przymusowym uczestnictwem w zajęciach integracyjnych w ośrodkach grupy molestujących, czyli kościołach, przy niebagatelnej roli zależności ekonomiczno-bytowej od molestujących. Cała religia chrześcijańska opiera się na budzeniu i utrzymaniu poczucia winy u wiernych i tylko dlatego nie piszę o molestowaniu dorosłych wiernych, bo stopień ich indoktrynacji jest tak zaawansowany, iż jedynie odreagowują swe podświadome poczucie krzywdy na dziecku, zupełnie nie dostrzegając tej skazy/przyczyny agresji u siebie. Drugim elementem potrzebnym "... aby stwierdzić istnienie molestowania, jest niezbędne odwołanie się do odczuć jednostki, która uważa się za prześladowaną."... i tu zachodzi zależność jw. > Zdarza się, że w trakcie ceremonii dzieciak słodko śpi i jest w ogóle błogo nieświadomy wykonywanych nad nim czynności. I to jest dowód na moją tezę, że rodzice dokonują chrztu na dziecku (bo to jest właściwe określenie miast eufemizmu: chrzczą dziecko) wyłącznie dla zrealizowania swojej satysfakcji. Na ew. argument, że dbają o jego przyszłe zbawienie napiszę, że mogą uczynić coś takiego, jak "chrzest z wody" stosowany w wyjątkowych sytuacjach (zagrożenia życia poganina  ) choć i tu kler obostrzył ew. "furtki", dodając: gdy niebezpieczeństwo minie", ale granic tego "niebezpieczeństwa" nie określił, więc jest możliwa interpretacja, że ową granicą jest dolna granica zdolności do samodzielnego wyboru sekty. > A gdy już dorośnie może przysiąc, że takiego wydarzenia nie pamięta. Tylko, że jest już zapisany do organizacji, do której być może nie chciałby należeć, gdyby zostawiono mu wolny wybór - zrobiono go niewolnikiem zanim się o tym dowiedział. > Sakrament chrztu nie zawiera w sobie cech natrętnego naprzykrzania, ani napastowania. Zawiera wodę i słowo, znak krzyża. Dodatkowym argumentem jest akceptacja rodziców (społeczeństwa). Molestowanie nie polega na samym chrzcie, lecz na zapisaniu wbrew woli do organizacji z całym "dobrodziejstwem" później wymuszanych, bo już "usankcjonowanych" niechcianym chrztem, ceremoniałów, obrzędów, komunii, bierzmowań i innych dróg krzyżowych. > Chrzest jest oficjalnie pojmowany jako wszczepienie w ciało Kościoła (nieoficjalnie zaś służy podnoszeniu kk liczby członków). I jest to fakt znany rodzicom czerpiącym sadystyczną, choć ukrytą w podświadomości przyjemność, szafowania czyjąś przyszłością bez pytania się o zgodę ofiary - uzyskują w ten sposób poczucie całkowitej władzy nad dalszym losem ofiary, Dalsza indoktrynacja jest już "tylko" perfidną konsekwencją pierwszego gwałtu, czyli dokonaniu chrztu na dziecku. > Pomimo tej zapobiegliwej formy ich pozyskiwania, a także późniejszej - wychowywania w wierze (i tu już możemy mówić o indoktrynacji religią) dorosły i w pełni świadomy człowiek może nie czuć związków z wszczepianą mu w kołysce wiarą i wybrać inna formę wiary. W czym znakomicie i gorliwie mu przeszkadzają już dawno nabyte drogą indoktrynacji odruchy, ew. poczucie zdrady wspólnoty, czy inne kulturowo-konformistyczno-sąsiedzko-parafialne szykany stosowane przez najbliższych wraz ze wspomnianą na wstępie i wytłuszczoną przeze mnie, grupę molestujących parafian.> Może też ochrzcić się ponownie wiążąc z innym Kościołem "unieważniając" tym samym chrzest w niemowlęctwie. A cały okres przed możliwością samodzielnego wypisania się z kościoła jest ewidentnym molestowaniem. > Na zdjęciu ostro "molestowany" osesek.www.profun(*)uczanie/Chrzest-niemowlat.html Tu wprawdzie fotek jest mało, ale ich opis liczy 2.500 stron. Plus za oryginalnie ciekawą przekorę.
|
|
|  | 3 na 3 | gama (1062 punktów) | > Plus za oryginalnie ciekawą przekorę.  Spróbuję jeszcze "pociągnąć" tę przekorę (skoro przynosi plusy).  Nie rozciągaj pojęcia "molestowanie" tak szeroko (psychiczne, seksualne, moralne). Mówimy wyłącznie o molestowaniu zawężonym do twej tezy: chrzest niemowląt jest molestowaniem.Jest ona nie do obrony. Z samej definicji molestowania jasno wynika, że w kontekście "chrztu niemowląt" nie zachodzą typowe dla pojęcia molestowania przesłanki. Niemowlę nie jest świadome odbywanym nad nim sakramentów, więc jego godność osobista nie jest naruszona. Co więcej: sakrament chrztu jest akceptowany społecznie. Raczej doszukiwałbym się tu wpływu molestowania na rodziców dziecka poprzez tradycję, wiarę, czynniki środowiskowe (wśród nich rodzina także dalsza)
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Spróbuję jeszcze "pociągnąć" tę przekorę (skoro przynosi plusy).  > Nie rozciągaj pojęcia "molestowanie" tak szeroko (psychiczne, seksualne, moralne). No cóż, mogę sobie pozwolić na nierozciąganie niczego, ale istota molestowania polega na: ... zachowaniu naruszającym godność osobistą poprzez natrętne i uporczywe naprzykrzanie się, najczęściej bliskie napastowaniu... Jeśli sprowadzisz (jakoś) natręctwo do jednorazowego incydentu, to się zastanowię.  > Mówimy wyłącznie o molestowaniu zawężonym do twej tezy: chrzest niemowląt jest molestowaniem.Jest ona nie do obrony. Spróbowałbym pod natręctwo i uporczywość podciągnąć masowość przypadków, tak, jak np. kierowcy uporczywie łamią zakaz prowadzenia pojazdów po pijanemu. I to jest oczywistym, uporczywie natrętnym działaniem wobec innych użytkowników dróg en masse, bo zdarza się codziennie, nagminnie i powszechnie. > Z samej definicji molestowania jasno wynika, że w kontekście "chrztu niemowląt" nie zachodzą typowe dla pojęcia molestowania przesłanki. Przyjrzyjmy się. > Niemowlę nie jest świadome odbywanym nad nim sakramentów, więc jego godność osobista nie jest naruszona. Kant miał inne zdanie, stwierdził, że człowiek nie może być nigdy środkiem do jakiegoś celu, lecz zawsze musi być celem samym w sobie. Polska Konstytucja w preambule, oraz Art. 30 przytakuje Kantowi, stwierdzając istnienie przyrodzonej godności człowieka, dorzucę od siebie godność ludzi niesprawnych umysłowo niezdających sobie sprawy (jak niemowlaki) z szargania ich godności, co nie znosi faktu tej godności naruszania. > Co więcej: sakrament chrztu jest akceptowany społecznie. To chyba najcięższy argument, ale tylko pozornie, bo najczęściej to, czego jest najwięcej, umyka percepcji z racji posiadanych właściwości tła. Zdecydowanie za innego człowieka bez zdolności do czynności prawnych (np. psychicznie chorego, dziecka) przez jego opiekunów prawnych, o zapisaniu go do organizacji o statucie wybitnie i wyłącznie ideologicznym, wyłącznie i jedynie dla korzyści własnych opiekunów, działających w zmowie i porozumieniu z osobami jednej grupy, jest wprawdzie zgodne (jeszcze) z polskim prawem, ale jest też wybitnie szmatławym i odrażającym procederem. Jedynie konformizm i hipokryzja zdecydowanej większości społeczeństwa, oraz masowość zjawiska (tło) nadaje temu procederowi pozory przyzwoitości, poprzez wmawianie samym sobie i później osobom molestowanym, że to wyłącznie dla ich dobra. > Raczej doszukiwałbym się tu wpływu molestowania (na) rodziców dziecka poprzez tradycję, wiarę, czynniki środowiskowe (wśród nich rodzina także dalsza) Pozwoliłem sobie dla przejrzystości(?) wywalić to niebieskie i masz zupełną, całkowitą i bezwzględną rację, tylko w czym to umniejsza molestowanie dzieci chrztami? Można też rozpatrywać chrzest w kategorii prezentu, bo tak też chyba jest to ujęte w doktrynie firmy chrzcicielskiej. Dodam, że zupełnie niechcianego upominku, no bo dla kogo ten prezent? Oczywiście, że to rodzice sami sobie robią prezent przy okazji podarunku dla swoich bliskich, sąsiadów, patafian czyli wspólników w interesie, oraz głównemu beneficjentowi - firmie pod nazwą Kościół, który za zwerbowanie mu nowego klienta jeszcze każe sobie zapłacić.  Dla niemowlaka ten prezent może się okazać wrotkami w podróży na biegun, lub łyżwami na wakacjach w Sopocie. I wcale nie o ferie zimowe mi chodzi.
|
|
| | |  | |
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Skoro dotarłeś do definicji, której już dwukrotnie użyłem wyżej to zastosuj ją teraz wyłącznie do tematu: (jednostkowego) akt chrztu.
Jako, że molestowanie wiarą jest procesem, więc siłą definicji składa się z więcej niż jednego elementu, a jednym z tych elementów jest pierwszy - prolog w postaci chrztu.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | gama (1062 punktów) | > Jako, że molestowanie wiarą jest procesem,Ach, proces... "W oczekiwaniu na śmierć urozmaicam sobie trwanie życiem"
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Jako, że molestowanie wiarą jest procesem,> Ach, proces... A nie? > "W oczekiwaniu na śmierć urozmaicam sobie trwanie życiem"  Każdy orze, jak może, a niektórym Salomon z pustego w próżność leje.
|
|
 | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >... dorosły i w pełni świadomy człowiek może nie czuć związków z wszczepianą mu w kołysce wiarą i wybrać inna formę wiary. Może też ochrzcić się ponownie wiążąc z innym Kościołem "unieważniając" tym samym chrzest w niemowlęctwie. No niby tak. Ale niestety bardzo często indoktrynacja, której bezpośrednią przyczyną jest chrzest, pozostawia ślad jak "zły dotyk". Oczywiście może się zmienić w "ateistę", tylko że nader często odreagowuje bolesne zerwanie z przewodzącą mu siłą wyższą i fundamentem wspólnoty wyznawców, przez neoficki antyklerykalny zapał. Nie staje się ateistą tylko ateistycznym bigotom, bo nie jest w stanie uwolnić się od swojego dogmatycznego wytresowania i ślepej wiary w autorytety, kosztem pokonania lęku przed intelektualną samodzielnością.
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Ale niestety bardzo często indoktrynacja, której bezpośrednią przyczyną jest chrzest, pozostawia ślad jak "zły dotyk".
Chrzest w takim ujęciu jest pierwszym czynem dokonanym bez wiedzy zainteresowanego, będącym później podstawą do dalszego molestowania przez wszystkich członków wspólnoty z rodzicami na czele - bo przecież dzieciak już jest "nasz", już jest katolikiem, choć wcale sobie z tego nie zdaje sprawy.
Pierwsza, obrzydliwa nikczemność jest podstawą i usprawiedliwieniem kontynuowania łajdackiego prania mózgu. Dla "dobra" delikwenta, oczywiście.
|
|
| |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Dla "dobra" delikwenta, oczywiście. To takie mentalne obrzezanie na mokro, bez brzytwy i z olejkiem.
|
|
| |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > Pierwsza, obrzydliwa nikczemność jest podstawą i usprawiedliwieniem kontynuowania łajdackiego prania mózgu.Wielkie mi pranie. Polewanie wodą bez mydła
|
|
|  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >No niby tak. Ale niestety bardzo często indoktrynacja, której bezpośrednią przyczyną jest chrzest, pozostawia ślad jak "zły dotyk". To indoktrynacja jest jak "zły dotyk" a chrzest co najwyżej jej elementem, a i to nie zawsze. Sytuacja, że rodzice dziecko ochrzczą ale dalsze katolickie wychowanie całkiem oleją jest w naszym kraju całkiem częste. Tak więc mówienie o "bezpośredniej przyczynie" mija się z faktami.
>Oczywiście może się zmienić w "ateistę", tylko że nader często odreagowuje bolesne zerwanie z przewodzącą mu siłą wyższą i fundamentem wspólnoty wyznawców, przez neoficki antyklerykalny zapał. Nie staje się ateistą tylko ateistycznym bigotom, bo nie jest w stanie uwolnić się od swojego dogmatycznego wytresowania i ślepej wiary w autorytety, kosztem pokonania lęku przed intelektualną samodzielnością. To może być prawda właśnie dla regularnie indoktrynowanych, ale nie tych po prostu pokropionych wodą.
|
|
| |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>No niby tak. Ale niestety bardzo często indoktrynacja, której bezpośrednią przyczyną jest chrzest, pozostawia ślad jak "zły dotyk". >To indoktrynacja jest jak "zły dotyk" a chrzest co najwyżej jej elementem, a i to nie zawsze. Jest pierwszym elementem. Chcesz podać jakieś wyjątki na potwierdzenie tej reguły? >Sytuacja, że rodzice dziecko ochrzczą ale dalsze katolickie wychowanie całkiem oleją jest w naszym kraju całkiem częste. Tak więc mówienie o "bezpośredniej przyczynie" mija się z faktami. W ten sposób wpaja się hipokryzję objawiającą się przez bigoterię. >>Oczywiście może się zmienić w "ateistę", tylko że nader często odreagowuje bolesne zerwanie z przewodzącą mu siłą wyższą i fundamentem wspólnoty wyznawców, przez neoficki antyklerykalny zapał. Nie staje się ateistą tylko ateistycznym bigotom, bo nie jest w stanie uwolnić się od swojego dogmatycznego wytresowania i ślepej wiary w autorytety, kosztem pokonania lęku przed intelektualną samodzielnością. >To może być prawda właśnie dla regularnie indoktrynowanych, ale nie tych po prostu pokropionych wodą. Nie traktuj tego w kategoriach problemu stulejki i obrzezania.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|