 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-01-2010 01:05 | Adamiak (36436 punktów) | Ekstremalne nuty.
5 na 5 | Widziałem kilka razy występy multiinstumentalistów grających po kolei na wielu instrumentach i choć granie sprawnie im szło, to na ogół dobrze grali tylko na jednym z nich. Jednemu z "naszych" znamienitych userów miałem zadać złośliwe pytanie, czy na pięciu fletach gra się pięć razy lepiej, czy tez pięciokrotnie szybciej niż na jednym, ale, by nie szargać swojej opinii nieskalanie niezłośliwego usera, zamiast tego popaszkwilę bardziej przestrzennie. Otóż zdaje mi się, że gra na kilku instrumentach na raz jest czymś w rodzaju wyboru muzyka, który zdaje sobie sprawę, iż nie dysponuje predyspozycjami, chęciami lub talentem(?) niezbędnymi do wirtuozerii na bębenku pojedynczym, więc chce osiągnąć "mistrzostwo" w słabiej obsadzonej dyscyplinie. Bo talentu może i bozia nie dała, ale i aspiracji nie zdążyła zabrać. Facet grający na ośmiu klarnetach jednocześnie muzykiem może i jest, ale jednak bardziej cyrkowcem i jako jeden z niewielu, lub zgoła jedyny zawodnik w tej dyscyplinie ma miejsce na pudle zapewnione. I to nawet na pudle jednoosobowym z rezonansem w postaci aplauzu. Duże podobieństwa widzę w wyczynach "sportowych" typu piłka wodna, balet narciarski, pięciobój, dziesięciobój, stodżudo, czy szermierce na wrotkach. Sam taniec, to też mało, potrzeba eskalacji, więc dorzucamy taniec na lodzie. Jeszcze mało biedy? Lód za mało śliski? Przypinamy żelazny gadżecik do walonka i jest taniec na lodzie i łyżwie... Ale chwilkę, to też za mało widowiskowe, więc kombinują misternie: może na dwóch łyżwach będzie... No, to może akurat zbyt dobry przykład nie jest, ale jaki ma, np. sens wspinaczka na Everest trójki łuczników ze sternikiem? Przecież wiadomo, że będą najlepsi forever, bo zanim się druga taka ekipa zbierze, to Evereściak z powodu podeszłego wieku w depresję wpadnie. Reasumując - po co komu gra na dwa flety, podczas gdy grając na pięciu byłby mistrzem świata, choć wcale nie muzycznym? Mogę też sformułować inne pytanie: czy tylko brakiem proporcji między talentem a pędem do zwycięstwa w jakiejś rywalizacji można tłumaczyć takie "sporty"? Dorzucę trzecie: kto mnie wyprowadzi z błędu, że muzyk pięciopuzonny ma tyle wspólnego z muzyką, co podziemne żeglarstwo, pingpong synchroniczny albo brydż wysokogórski ze sportem? ... ... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Smith (10069 punktów) | > Otóż zdaje mi się, że gra na kilku instrumentach na raz jest czymś w rodzaju wyboru muzyka,> który zdaje sobie sprawę, iż nie dysponuje predyspozycjami, chęciami lub talentem(?) niezbędnym do> wirtuozerii na bębenku pojedynczym, więc chce osiągnąć "mistrzostwo" w słabiej obsadzonej> dyscyplinie.Znam wielu wspaniałych perkusistów co na kilku bębenkach grają i jeszcze z talerzami. > Bo talentu może i bozia nie dała, ale i aspiracji nie zdążyła zabrać.Mike'a Oldfield'a można lubić bądź nie ale płyt parę sprzedał a oprócz mnóstwa instrumentów to jeszcze, na dodatek, magnetofonem wielościeżkowym się bawił. > Duże podobieństwa widzę w wyczynach "sportowych" (...) Mogę też sformułować inne pytanie: czy tylko brakiem proporcji między talentem a pędem do zwycięstwa w jakiejś rywalizacji można tłumaczyć takie "sporty"?Nakładem Księgi rekordów Guinnessa, być może. > Dorzucę trzecie: kto mnie wyprowadzi z błędu, że muzyk pięciopuzonny ma tyle wspólnego z muzyką, co podziemne żeglarstwo, pingpong synchroniczny albo brydż wysokogórski ze sportem?Zobacz tutaj ale ja nie komentuję tego. To nie mój poziom abstrakcji. Ps.  Konie coraz droższe a gentelman'y coraz uboższe
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >wirtuozerii na bębenku pojedynczym, więc chce osiągnąć "mistrzostwo" w słabiej obsadzonej dyscyplinie.> Znam wielu wspaniałych perkusistów co na kilku bębenkach grają i jeszcze z talerzami. Też takich widziałem, ale każdy z nich po kolei w te bębenki wali, choć bywa, że na raz, ale i tak każdą ręką oddzielnie. > Mike'a Oldfield'a można lubić bądź nie ale płyt parę sprzedał a oprócz mnóstwa instrumentów to jeszcze, na dodatek, magnetofonem wielościeżkowym się bawił. Te wiele ścieżek rozwiązuje mój problem.  Również czasem się pobawię wieloczynnościowym telefonem. Wieloczynnościowym w sensie, że pogadać można i posłuchać czasem warto, byle nie na raz.  > Zobacz tutaj ale ja nie komentuję tego. To nie mój poziom abstrakcji. A mój owszem, ale przerośnięty o parę ścieżek. > Ps. Konie coraz droższe a gentelman'y coraz uboższe Za Wilusia, panie, też tak było, tylko tę bidę w markach liczyli.
|
|
|  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >>>wirtuozerii na bębenku pojedynczym, więc chce osiągnąć "mistrzostwo" w słabiej obsadzonej dyscyplinie. >>Znam wielu wspaniałych perkusistów co na kilku bębenkach grają i jeszcze z talerzami. > Też takich widziałem, ale każdy z nich po kolei w te bębenki wali, choć bywa, że na raz, ale i tak każdą ręką oddzielnie. I stopą, niektórzy to nawet na podwójnej grają.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > I stopą, niektórzy to nawet na podwójnej grają. Każdemu stopę według potrzeb, jak to mówią.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >I stopą, niektórzy to nawet na podwójnej grają.> Każdemu stopę według potrzeb, jak to mówią. Ale nie od każdego wg. zdolności .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Każdemu stopę według potrzeb, jak to mówią. > Ale nie od każdego wg. zdolności . Bo fiskus ma swoją skalę zdolności - co zdolniejsi potrafią dostosować swoje stopy do "fiskusowych pięt" i wkalkulować je w rzeczywistość zwaną obrotem.  Albo w obrót zwany rzeczywistością.
|
|
2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > .. Sam taniec, to też mało
Czyżby? Pani Renata Przemyk śpiewała, że "ten taniec nam wystarczy.." - słowa jak słowa ale nuta tam jest ekstremalnie niewyszukana
> .. potrzeba eskalacji
Znajomy opowiadał o swym wuju Józefie, które zawsze miał mnóstwo do powiedzenia, jakby "wszystkie rozumy zjadł" albo całą orkiestrę miał zastąpić. Brat tego wuja zwykł podobno mawiać czasem: "spuść Józiek trochę - jest z czego". Nie znam niestety skuteczności tamtych braterskich zaleceń.
> .. albo brydż wysokogórski
może być i nizinny - tej dyscypliny nawet podwójna schizofrenia nie zastąpi
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > .. Sam taniec, to też mało> Czyżby? Pani Renata Przemyk śpiewała, że "ten taniec nam wystarczy.." - słowa jak słowa... Klucz w słowach, właśnie, bo... > ... nuta tam jest ekstremalnie niewyszukana ... nie wzięliście z Renią pod uwagę mojej potrzeby szukania. > > .. potrzeba eskalacji> Znajomy opowiadał o swym wuju Józefie, które zawsze miał mnóstwo do powiedzenia, jakby "wszystkie rozumy zjadł" albo całą orkiestrę miał zastąpić. Brat tego wuja zwykł podobno mawiać czasem: "spuść Józiek trochę - jest z czego". I co? I co dalej??? > Nie znam niestety skuteczności tamtych braterskich zaleceń. Znajomy zmarł przed końcem opowieści? To bolesne, taki niedosyt informacji.  > > .. albo brydż wysokogórski> może być i nizinny - tej dyscypliny nawet podwójna schizofrenia nie zastąpi Tak, rygor jest uniwersalnie niezastąpiony.
|
|
6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat: Reasumując - po co komu gra na dwa flety, podczas gdy grając na pięciu byłby mistrzem świata, choć wcale nie muzycznym? Pojedynczy flet jest instrumentem monodycznym. Na instrumencie monodycznym improwizuje się inaczej, niż na instrumencie wielogłosowym. Zdwojenie fletu daje możliwości prowadzenia wielu głosów w tym samym czasie. Trzy, czy cztery instrumenty nie dają już żadnych więcej możliwości, zaś ograniczają możliwości poprzednie. To wszystko co mam do powiedzenia na ten temat. Można jeszcze tylko dodać, że technika gry na dwóch fletach była onegdaj bardzo ważna, a jest w naszej kulturze nurt odtwarzania dawnych technik instrumentalnych - grywa się znów na klawesynach, lutniach, wiolach da gamba etc. Zbytnia przesada w obrębie tego nurtu ("słucham tylko muzyki dawnej" etc.) nie jest zbyt wartościowa z perspektywy życia muzycznego moim zdaniem. Lecz dodanie takiego nurty do normalnej ewolucji form i środków muzycznych ma ogromną wartość. Dzięki temu można grać utwory, bardzo wartościowe, które brzmią dobrze tylko na lutni, klawesynie, wioli da gamba etc. Do tego można próbować rekonstruwać improwizacje i ogólną estetykę muzyczną (śpiewu. gry, współbrzmienia), której nie można w żaden sposób zapisać na papierze (a zapis dawniej był mniej doskonały) i która wynikała niejednokrotnie z takiej, a nie innej struktury instrumentów. Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Można jeszcze tylko dodać, że technika gry na dwóch fletach była onegdaj bardzo ważna... A z jakiego powodu? Grajków było za mało czy fletów nadmiar? > ... jest w naszej kulturze nurt odtwarzania dawnych technik instrumentalnych... Retro wiecznie żywe.  Pozdrawiam.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To był taki rodzaj instrumentu, flet pozwalający na prowadzenie dwóch głosów. Możesz poszukać informacji o instrumentach rzymskich. Nie interesuje mnie tylko retro, po prostu lubię improwizować. A na jednym flecie improwizacja wygląda zupełnie inaczej. To jakby inny instrument.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >To był taki rodzaj instrumentu, flet pozwalający na prowadzenie dwóch głosów. >A na jednym flecie improwizacja wygląda zupełnie inaczej. To jakby inny instrument.
Więc grasz na zupełnie innych instrumentach, niż grano kiedyś, naśladując muzykę, która kiedyś była na topie - prawie rozumiem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Improwizuję, a nie naśladuję. Przede wszystkim gram muzykę. Nie wiem, czy na topie, czy w jakimś innym miejscu. Jak zwał, tak zwał, ale "średniowiecznych improwizacji" ja Ci nie wymyślałem. Ja też nie zamieniałem Ci jednego instrumentu na dwa flety.
|
|
 | | checkmate | >Trzy, czy cztery instrumenty nie dają już żadnych więcej możliwości, zaś ograniczają >możliwości poprzednie.
Nie bardzo rozumiem. Czy chór nie wzbogaca duetu zaś go ogranicza?
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mówię o technice polegającej na tym, że jedna osoba gra na dwóch fletach (więcej w innym wątku). Nie da się oczywiście grać na chórze fletów z dziurkami, natomiast istnieje instrument zwany fletnią pana, gdzie mamy doczynienia z "chórem piszczałek", z których każda wydaje jeden dźwięk (nie ma otworów). Oczywiście bardzo lubię chóry i kompozycje na nie. Moje ulubione kompozycje na chór wyszły spod rąk Orlanda di Lasso, Palestriny, Victorii. Na chór z orkiestrą - oczywiście Beethoven, Haendel, Bach, Brahms, Ryszard Strauss, Webern (krótko, ale jak ładnie  ) i Luigi Nono. W średniowieczu nie było chórów, jedynie grupy od 2 do 6 solistów.
|
|
| checkmate | > Widziałem kilka razy występy multiinstumentalistów grających po kolei na wielu instrumentach i> choć granie sprawnie im szło, to na ogół dobrze grali tylko na jednym z nich.Jak mam rozumieć określenie "dobrze"? > Jednemu z "naszych" znamienitych userów miałem zadać złośliwe pytanie, czy na pięciu fletach gra> się pięć razy lepiej, czy tez pięciokrotnie szybciej niż na jednym, ale, by nie szargać swojej> opinii nieskalanie niezłośliwego usera, zamiast tego popaszkwilę bardziej przestrzennie.Jak to paszkwile mają w zwyczaju  > Otóż zdaje mi się, że gra na kilku instrumentach na raz jest czymś w rodzaju wyboru muzyka,> który zdaje sobie sprawę, iż nie dysponuje predyspozycjami, chęciami lub talentem(?) niezbędnymi do> wirtuozerii na bębenku pojedynczym, więc chce osiągnąć "mistrzostwo" w słabiej obsadzonej> dyscyplinie.> Bo talentu może i bozia nie dała, ale i aspiracji nie zdążyła zabrać.Najwyraźniej Einsteinowi brakło talentu, bo zamiast wykazywać się w istniejących konkurencjach, wynalazł nową - co więcej - przez nikogo nie rozumianą  A to inny przykład: www.youtube.com/watch?v=HjXN3OLgoqsNikt wcześniej (a przynajmniej nic na ten temat nie wiadomo) nie grał na gitarze używając obu rąk do - zarówno skracania struny jak i jej szarpania. Technika ta pozwala mu na zupełną niezależność obu rąk, co wykorzystuje do grania na dwóch gitarach jedocześnie. Czy chodzi o zaistnienie w słabiej obsadzonej dyscyplinie? Jeśli to nie jest wirtuozeria, to co nią jest? www.youtub(*)?v=E8DCDrKX4_I&feature=related> Facet grający na ośmiu klarnetach jednocześnie muzykiem może i jest, ale jednak bardziej> cyrkowcem i jako jeden z niewielu, lub zgoła jedyny zawodnik w tej dyscyplinie ma miejsce na pudle> zapewnione. I to nawet na pudle jednoosobowym z rezonansem w postaci aplauzu."I w miejsce "być może" dajemy "na pewno" ". Jest z tym cyrkiem trochę racji, tylko jak przeprowadzić granicę? ("Bo wielka dzieli nas granica"???) > Duże podobieństwa widzę w wyczynach "sportowych" typu piłka wodna, balet narciarski, pięciobój,> dziesięciobój, stodżudo, czy szermierce na wrotkach.Co prawda wynalazłem kilka dyscyplin, np: żużel przez płotki, hokej w błocie czy piłka samolotowa, ale zabrakło sponsorów dla zawodników i pomysły upadły. > Mogę też sformułować inne pytanie: czy tylko brakiem proporcji między talentem a pędem do> zwycięstwa w jakiejś rywalizacji można tłumaczyć takie "sporty"?Zdecydowanie nie. Uzasadnienie w pierwszej i w następnej odpowiedzi. > Dorzucę trzecie: kto mnie wyprowadzi z błędu, że muzyk pięciopuzonny ma tyle wspólnego z muzyką,> co podziemne żeglarstwo, pingpong synchroniczny albo brydż wysokogórski ze sportem?> ... ...Nie mam różowego pojęcia czy mi się to uda, ale myślę, że - by grać na ponad 100 szachownicach jednocześnie, trzeba być niezłym cwaniakiem na jednej. Żeby jechać na dwóch motocyklach jednocześnie, trzeba być niezłym cwaniakiem na jednym. Wciąż pozostaje pytanie: dlaczego ludzie to robią? Odpowiedź jest prosta. Granie na instrumencie daje dużo frajdy. Zabawa z dwoma daje jazdę do kwadratu. A ludzie są łasi na przyjemności. P.S. Zamiast słowa instrument można wstawić coś innego, np kobieta. Może to przekona. Feministki proszę o zastosowanie poczucia humoru
|
|
 | | checkmate (1197 punktów) | Nie mogłem edytować. Chyba mnie wylogowało w tzw międzyczasie. Errata: Uzasadnienie w trzeciej i w ostatniej odpowiedzi.
Elemele dutki...
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Jak mam rozumieć określenie "dobrze"? Można zamienić na "umiejętnie, fachowo". > Jak to paszkwile mają w zwyczaju  Zwyczaj, jak każdy - jakiś eufemizm na zwykłą "chęć zysku".  > Najwyraźniej Einsteinowi brakło talentu, bo zamiast wykazywać się w istniejących konkurencjach, wynalazł nową - co więcej - przez nikogo nie rozumianą  Najwyraźniej masz rację i dlatego Einstein nie jest znany jako wirtuoz dwuskrzypeczny - prawie do śmierci rzępolił jednym smyczkiem na jednych skrzypkach.  > www.youtube.com/watch?v=HjXN3OLgoqs> Technika ta pozwala mu na zupełną niezależność obu rąk, co wykorzystuje do grania na dwóch gitarach jedocześnie. Znam mniej skomplikowane sposoby na niezależność obu rąk.  > Czy chodzi o zaistnienie w słabiej obsadzonej dyscyplinie? A czy chodzi o grę na gitarze? > Jeśli to nie jest wirtuozeria, to co nią jest? Tego nie wiem, ale jak nazwiesz takiego, co zacznie grać dwiema rękami i wątrobą? Albo dwiema rękami, wątrobą i penisem na sześciu gitarach jednocześnie? (Bo jeśli zamienisz penisa na jajniki i dorzucisz jeszcze jedną gitarę, to nazwij go kobietą.  ) > > Facet grający na ośmiu klarnetach jednocześnie muzykiem może i jest...> "I w miejsce "być może" dajemy "na pewno" ". Ja tej pewności nie mam. > Jest z tym cyrkiem trochę racji... Widzę, że i Tobie pewność zmiękła.  > ... tylko jak przeprowadzić granicę? To mnie właśnie interesuje. > ... hokej w błocie czy piłka samolotowa, ale zabrakło sponsorów dla zawodników i pomysły upadły. Ale w "zwykłym" hokeju sponsorzy są, więc granica jest gdzieś między przewidywaniem mniejszego lub większego zysku z jakiegoś działania, nie uważasz? > > ... czy tylko brakiem proporcji między talentem a pędem do> >zwycięstwa...> Zdecydowanie nie. Uzasadnienie w pierwszej i w następnej odpowiedzi. Mam czas. > > ... kto mnie wyprowadzi z błędu, że muzyk pięciopuzonny ma tyle wspólnego z muzyką...> ... by grać na ponad 100 szachownicach jednocześnie, trzeba być niezłym cwaniakiem na jednej. "Cwaniak", to określenie mi się podoba w kontekście.  > Zabawa z dwoma daje jazdę do kwadratu. A ludzie są łasi na przyjemności. Gdzieś zgubiłeś wirtuoza - został "cwaniak" i "chęć zysku'.  > P.S. Zamiast słowa instrument można wstawić coś innego, np kobieta. Może to przekona. Ok, może być "pazerna cwaniaczka". (Wiedziałem, że "prawdy" przybywa wraz z jajnikami.) > Feministki proszę o zastosowanie poczucia humoru  Nie jestem ortodoksyjnym feministkiem, więc byle co mnie cieszy...
|
|
7 na 7 | Kowalska (14008 punktów) | > Widziałem kilka razy występy multiinstumentalistów grających po kolei na wielu instrumentach i >choć granie sprawnie im szło, to na ogół dobrze grali tylko na jednym z nich. > Jednemu z "naszych" znamienitych userów miałem zadać złośliwe pytanie, czy na pięciu fletach gra >się pięć razy lepiej, czy tez pięciokrotnie szybciej niż na jednym, ale, by nie szargać swojej >opinii nieskalanie niezłośliwego usera, zamiast tego popaszkwilę bardziej przestrzennie.
Zabij Adamiak, a nie pojmę, na jaki wafel założyłeś ten wątek. Aż tak zazdrościsz Jackowi Tabiszowi pasji, umiejętności i rozległej wiedzy, że jedyne co Ci zostało to Go paszkwilami kopać?
Zajebiście zajebista sprawa Adamiak, nabijać się z kogoś komu się do pięt nie dorasta, prawda? Ale to słabe, słabiutkie. Słabiusieńkie tak, że aż wierzyć się nie chce, że to zrobiłeś. Bo przecież mi nie powiesz, że sobie z tego sprawy nie zdajesz.
Mało masz tu pojawiających się co kilka dni trolli, na których mógłbyś wykazywać się swym niewątpliwym talentem komediowym? Z nimi walczy się paszkwilem i ośmieszaniem.
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Zabij Adamiak... Nawet w tym potrzebujesz pomocy?  Plus, na kaca.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|