Kilka lat temu doszedłem do dość prostego dowodu na to, że Kościół nie pochodzi od Boga (był to jeden z wniosków, który nakłonił mnie do odejścia od Kościoła - dzisiaj moje poglądy są dużo bardziej ugruntowane). Oto on: Kościół katolicki (a w szczególności papież) uważa się za nieomylne źródło informacji, przemyśleń, jedyną drogę do zbliżenia się do Boga etc. AFAIK papież jest dzięki Soborowi Watykańskiemu I nieomylnym autorytetem moralnym. Jak to jest możliwe, że księża, którzy kiedyś popełniali błedy i zło (co do czego nie ma wątpliwości - wystarczy spojrzeć na historię...) uważają się teraz za autorytet i wymagają posłuszeństwa? Jeżeli się mylili (chociażby co do położenia Ziemi we Wszechświecie hehehehe) to dlaczego mielibyśmy im wierzyć - wszakże mogą mylić się także teraz! Czy popełnilem w tym rozumowaniu jakiś błąd? I jeszcze jedno, tak OT: czy gdzieś w Internecie można znaleźć wklepane "Listy filozoficzne" de Voltaire'a? |