 |
Autorytet moralny chrześcijanina Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-10-2005 01:04 | Totus (1201 punktów) | Autorytet moralny chrześcijanina | Czy Jezus Chrystus, którego nauki poznajemy w Ewangeliach, jest dla osoby wierzacej typu chrześcijanin ( a w tym również katolik ) autorytetem moralnym? Nie ukrywam, że będzie mi niezwykle miło jeżeli w gronie osób odpowiadajacych znajdą się osoby wierzące odwiedzające to forum, w tym bardzo aktywna Pani Teresa. Zapraszam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Marcin Gawlik (246 punktów) | Totus, czuję, że masz jakiegoś asa w rękawie i tylko czekasz aż ktoś odpowie "tak, Jezus jest dla mnie autorytetem moralnym" 
"Questions rise and answers fall, insurmountable..."
|
|
 | | Kuba | Ja nawet wiem jakiego, ciekawe, czy znajdzie się taki co powie "tak" ?:D
|
|
| Oless (982 punktów) | Ciekawość pierwszy stopień.. | No dobra a gdybym ja napisał że jest autorytetem moralnym to co to za as ?
|
|
| diogenes (38 punktów) | Odp: Autorytet moralny chrześcijanina | >Czy Jezus Chrystus, którego nauki poznajemy w >Ewangeliach, jest dla osoby wierzacej typu chrześcijanin ( >a w tym również katolik ) autorytetem moralnym? >Nie ukrywam, że będzie mi niezwykle miło jeżeli w gronie >osób odpowiadajacych znajdą się osoby wierzące odwiedzające >to forum, w tym bardzo aktywna Pani Teresa. >Zapraszam. Jestem wierzący,lecz jeżeli autorytet moralny przyjmiemy takim jak go dziś definiujemy,to przynajmniej ja nie mogę Chrystusa nim nazwać.Za dużo w jego naukach idei pt."KTO NIE Z NAMI TEN PRZECIWKO NAM",za mało tolerancji.(co bardzo odpowiada hierarchom KK)
|
|
 | | Oless (982 punktów) | Eno ludzie całe kazanie na górze, uratowanie cudzołożnicy, trzymanie z celnikmi i grzesznikami, równanie kobiet , oczywiście że postac Jezusa z Ewangelii jest Szczytem Moralności.
A owe Kto nie znami nie jest brakiem tolerancji (niby czemu?) bo jest rzeczą oczywistą że jak ktoś nie jest chrześcijaninem to nie może go promować czyli w sumie rozprasza. Nie róbmy z hiperbolicznego języka przemowy wariata..
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | _ AS KARO (jeden z wielu): KTO MA PRAWO NAZYWAĆ SIĘ CHRZEŚCIJANINEM? Odpowiedziałeś częściowo na to pytanie. Nadal czekam na Teresę albo zawita może tu jakiś apologeta zanim się do nich wybiorę, albo faryzeusz albo uczony w piśmie?  _
|
|
| |  | | Teresa | > _> AS KARO (jeden z wielu):> KTO MA PRAWO NAZYWAĆ SIĘ CHRZEŚCIJANINEM?> Odpowiedziałeś częściowo na to pytanie.> Nadal czekam na Teresę albo zawita może tu jakiś apologeta zanim się do nich wybiorę, albo faryzeusz albo uczony w piśmie?  > _Jesteś uparty  . A o jaki autorytet Ci chodzi, bo wyróżnia się dwa rodzaje autorytetu: - autorytet epistemiczny. Autorytet taki może mieć tylko osoba, co, do której mam przekonanie, że wie więcej w danej dziedzinie i że mówi prawdę. Np. autorytetem epistemicznym w fizyce dla większości ludzi jest Einstein. Autorytet epistemiczny nie może być narzucony. Bo nie da się człowiekowi narzucić tego, żeby coś myślał (dopóki ma wolność psychiczną), - autorytet sankcji, tzw. deontyczny związany z celem, ma go np. przełożony wydający polecenia podwładnemu. Można go narzucić, ponieważ można zmusić człowieka żeby coś zrobił lub coś napisał (ale nie żeby coś myślał). Dla wierzącego Bóg jest autorytetem epistemicznym, (bo wie więcej), ale i deontycznym (bo jest tez szefem). Istnieje coś takiego jak epistemiczny autorytet moralny, może go mieć też człowiek. Gdy np. znam kogoś, kto jest niesłychanie uczciwy i zasięgam u niego rady jak mam postąpić, to wtedy mogę powiedzieć o nim, ze jest dla mnie takim autorytetem. Papież jest dla katolików autorytetem "urzędowym" (deontycznym), ale poza tym autorytetem może mieć też wiele osobistego autorytetu moralnego - również u niewierzących. Ale zdecydowanie autorytetem moralnym, jest zwłaszcza ten, który przemawia w Ewangeliach, JCH. Poza tym JCH megalomańsko  stawia się na równi z Bogiem wypowiadając wiele dziwnych stwierdzeń w stylu, np. "że wciąż posyłam do was proroków, mędrców i uczonych". Ma potężny autorytet deontyczny, np. rozkazywał skutecznie nawet burzy, uzdrawiał, wskrzeszał umarłych, itd. "Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie" (MT 7:28-29, BT)
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | AS PIK: CZYM POSŁUGUJĘ SIĘ BY ZROZUMIEĆ NAUKĘ JEZUSA CHRYSTUSA? > Jesteś uparty .Witam Tereso  . Mam nadzieję, że Bozia wynagrodzi mi mój trud w poszukiwaniu prawdy. Byłem swego czasu w kościele i kapłan wyczytał słowa, które utkwiły mi w pamięci "Szukajcie a znajdziecie, pytajcie(...)" i rozejrzałem się wokół na tych chwalących imię mistrza i zdumiałem się myśląc, że oni już znaleźli. Chcąc odkryć tę radość płynącą ze szczęścia posiadania wiedzy by wspólnie śpiewać "Aleluja" zadałem pytania. Ups  . Usłyszałem: wiara, uwierz, wierzący praktykujący itp. Wracam do Ewangelii i nigdzie nie mogę znaleźć słów "wierzcie a uwierzycie" zaczynam więc podejrzewać, że coś tu nie gra. Pomyślmy więc wspólnie: > autorytet epistemiczny. Autorytet taki może mieć tylko osoba, co, do której mam przekonanie, że wie więcej w danej dziedzinie i że mówi prawdę.Oczywiście pozostając zdystansowanym co do pewności o poprawności przekazu o JCH postanowiłem więc zapytać samego siebie czy JCH jest dla mnie autorytetem epistemicznym w kwesti moralności. Czytając Ewangelię dochodzę do wniosku, że śmiało postać JCH może pretendować do miana autorytetu, zarówno dla mnie, jak również nawet bardziej dla tych, którzy potrzebują autorytetów, dla tych którzy idą do szkoły z tornistrem by uczyć się na początek czytać i pisać. Czyż nie jest świętością Tereso umieć czytać np. Ewangelię? Kto uczy czytać przeciera ścieżkę w drodze "KU CHRYSTUSOWI". Śmiem nawet twierdzić, że jest ważniejszy od tego, który uczy śpiewać, klękać i bełkotać. > Np. autorytetem epistemicznym w fizyce dla większości ludzi jest Einstein. Autorytet epistemiczny nie może być narzucony. Bo nie da się człowiekowi narzucić tego, żeby coś myślał (dopóki ma wolność psychiczną),Ano właśnie Einstein przestaje być autorytetem w fizyce dla mnie w momencie, gdy posiądę wiedzę, którą on odkrył. Zaczynam myśleć o odkryciu i zanurzam się w nim umysłem. Co zaś do Einsteina. Chwalmy imię wielkiego odkrywcy!!!-w piosence, w laurce i w scence. A dzieci patrzą i widzą i myślą: Zaiste wielkim musiał być ten Einstein! Wierzą Tereso nam dorosłym bo nie są w stanie tego jeszcze zrozumieć. Ojcze jak zrozumieć Einsteina? Widzisz dziecko pójdziesz do szkoły i tam nauczą Cię czytać i pisać a potem fizyki tak byś mogło cieszyć się razem z nami i z siebie, że wiesz jak działa to i tamto i Masz nad tym władzę jak pierwszy i ostatni, który się o tym dowie. Tak Tereso, ostatni będą pierwszymi. Wszyscy muszą być równi względeem prawdy objawionej. Kto czyni z niej tajemnicę jest sługą szatana - propagatora ciemnoty i nierówności. > autorytet sankcji, tzw. deontyczny związany z celem, ma go np. przełożony wydający polecenia podwładnemu. Można go narzucić, ponieważ można zmusić człowieka żeby coś zrobił lub coś napisał (ale nie żeby coś myślał).Można budować i taki, pytanie tylko czy mistrz tego naucza? O jakiej władzy nawiązując do cytatu, którym kończysz wypowiedź, może myśleć autor cytatu? > Dla wierzącego Bóg jest autorytetem epistemicznym, (bo wie więcej), ale i deontycznym (bo jest tez szefem).A co z szatanem, który podaje się za Boga? Jak ich odróżnisz? > Istnieje coś takiego jak epistemiczny autorytet moralny, może go mieć też człowiek. Gdy np. znam kogoś, kto jest niesłychanie uczciwy i zasięgam u niego rady jak mam postąpić, to wtedy mogę powiedzieć o nim, ze jest dla mnie takim autorytetem.A moim zadaniem, które realizuję jakgdyby na marginesie swoich poszukiwań, jest takowego wziąć pod lupę. Tyle, że moim mistrzem nie jest Zygmunt, znawca zwierząt, tylko wiesz kto, o nim cały czas mówimy. Myślisz, że ktoś jest lepszym przewodnikiem od Chrystusa? Papież? Totus tuus matko? Święta Panienko? Ziemio, któraś mnie wydała? Nie żartuj. > Papież jest dla katolików autorytetem "urzędowym" (deontycznym), ale poza tym autorytetem może mieć też wiele osobistego autorytetu moralnego - również u niewierzących.Wybacz siostro ale nie znam tego człowieka. Nie jest moim bratem. W czym mi pomaga od setek lat bym docierał do najmniejszego z braci moich? Inkwizycją? Bełkotem? Czy łaciną - językiem równie martwym jak Babilon, którego apokaliptyczny upadek zapowiem Tobie już dziś. > Ale zdecydowanie autorytetem moralnym, jest zwłaszcza ten, który przemawia w Ewangeliach, JCH.Jak zachęcisz więc ludzi do czytania Ewangelii? > Poza tym JCH megalomańsko stawia się na równi z Bogiem wypowiadając wiele dziwnych stwierdzeń w stylu, np. "że wciąż posyłam do was proroków, mędrców i uczonych".Nie zdziwiłbym się gdyby jego Ojciec posyłał. Terraformacja skostniałych mózgów to konieczny warunek przed zasiewem słowa, którego nie rzuca się przed kwilący w zgiełku pożeranej biomasy chlew czy psiarnię gotową ewolucyjnie pozagryzać się z powodu kawałka rzuconej kości. > Ma potężny autorytet deontyczny, np. rozkazywał skutecznie nawet burzy, uzdrawiał, wskrzeszał umarłych, itd.Jaki rodzaj technologii Ojca Cię interesuje? Spójrzmy na ojcowego (Bożego) ambasadora: Nasi przodkowie spluli, skopali i zbiczowali Jezusa Chrystusa zanim Go ukrzyżowali. To, że spuszczono na niego psy wojny nie czyni psy winnymi jego męki. Kto jest więc winien Tereso? Oglądnij sobie Pasję, jeśli słowo pisane nie wystarczy i zauważ, kto krzyczy: ZABIĆ! ZABIĆ! - bezmyślny motłoch, któremu wydają polecenia kto? Tak jest - KAPŁANI. Kto jest winien? Co mówi Jezus do Piłata? Na kogo oburza się zdrowy, myślący człowiek? We wczorajszym słowie na niedzielę była pewna przypowieść. Tak, jak na zawołanie, mowa o uczcie Pana. Widzisz w większości kościołów nie doczytano jej do końca. Wiesz czemu? Ja wiem, bo tam Pan zauważa jednego takiego czarownika w żałobie. Przyszedł w sutannie na wesele, a to niegodziwiec... > "Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie" (MT 7:28-29, BT)Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Przyszedł czas na tych co wojują słowem. Pytanie: Czy ROZUM jest Świętością dla chrześcijanina?
|
|
| | | |  | | Teresa | > Czyż nie jest świętością Tereso umieć czytać np. Ewangelię? Kto uczy czytać przeciera ścieżkę w drodze "KU CHRYSTUSOWI". Śmiem nawet twierdzić, że jest ważniejszy od tego, który uczy śpiewać, klękać i bełkotać.Niesamowite  , uważasz, że kto uczy czytać przeciera ścieżkę w drodze "KU CHRYSTUSOWI". A niektórzy zacofani ateiści twierdzą, że to analfabetyzm sprzyja większej religijności i liczą na to, że nauka rozprawi się z religią  , Ty po prostu bijesz ich na głowę! Ale tak samo można powiedzieć, że kto uczy czytać ten przeciera ścieżkę np. ku ateizmowi. (dzieła Nietzsche-go ). Niewątpliwie, jeśli Bóg jest stwórcą wszechświata to stworzył też rozum. > Masz nad tym władzę jak pierwszy i ostatni, który się o tym dowie. Tak Tereso, ostatni będą pierwszymi. Wszyscy muszą być równi względeem prawdy objawionej. Kto czyni z niej tajemnicę jest sługą szatana - propagatora ciemnoty i nierówności.Problem w tym, ze jeśli chodzi o dziedzinę moralności to są to bardziej skomplikowane sprawy niż w fizyce. Po pierwsze trzeba uwzględnić to, co ja uważam za dobre, może wcale takie nie być (ponieważ mogę się mylić). Po drugie trzeba odróżnić to, o czym wiem, że jest dobre od tego, co czynię. Chrz. jest raczej rzeczą praktyczną, ponieważ pomaga czynić dobro, ale również i pomaga zobaczyć, że to, co się uważało za dobre takie nie jest lub odwrotnie. Ponieważ chyba nawet opozycjoniści chrz. nie podważają na serio zasadności i głębokości nauk moralnych JCh. Myślę też, że nikt, kto do nich poważnie podchodzi nie jest rozczarowany.  W fizyce to człowiek występuje w roli naukowca wykonuje doświadczenia, a w dziedzinie moralności czasem występuje w roli badacza, a czasem sam jest królikiem doświadczalnym (np. Hiob).  > O jakiej władzy nawiązując do cytatu, którym kończysz wypowiedź, może myśleć autor cytatu?Bóg panuje nad wszechświatem, mimo że jest cichy i wydaje się być słaby. > A co z szatanem, który podaje się za Boga? Jak ich odróżnisz?Nie jestem w stanie uznać za swojego Boga, istotę, która jest gorsza lub równie zła jak ja. Tylko istotę doskonałą również pod względem moralnym. > Myślisz, że ktoś jest lepszym przewodnikiem od Chrystusa? Papież?To jest ciekawy problem co zrobić gdy nastąpi konflikt pomiędzy epistemicznym a deontycznym.... > Wybacz siostro ale nie znam tego człowieka. Nie jest moim bratem.Każdy papież (dla katolika) ma autorytet urzędowy niezależnie od swych cech osobistych, gdy przemawia ex cathedra. > Jak zachęcisz więc ludzi do czytania Ewangelii?Przypuszczam, że inteligentni ludzie sami do niej sięgną z ciekawości. > Tak jest - KAPŁANI. Kto jest winien? Co mówi Jezus do Piłata? Na kogo oburza się zdrowy, myślący człowiek?Kapłani? Chyba niektórzy kapłani. Wierzysz w odpowiedzialność zbiorową? Moim zdaniem winne są jednostki. Ale niewątpliwie jest w tym dużo racji. Taka anegdotka "Napoleon miał kiedyś powiedzieć, że zmiecie Kościół z powierzchni ziemi. Na co pewien kardynał odrzekł: "Nawet nam się tego nie udało dokonać"". A nie pomyślałeś może rzeczywiście ktoś inny musi Kościół podtrzymywać skoro on nadal istnieje  ? > Wiesz czemu? Ja wiem, bo tam Pan zauważa jednego takiego czarownika w żałobie. Przyszedł w sutannie na wesele, a to niegodziwiec...Nie wiem nie byłam tam.  > Pytanie: Czy ROZUM jest Świętością dla chrześcijanina?Tak, zwłaszcza, gdy jest uzupełniany łaską Boga  .
|
|
| | | | |  | | krest | > Ponieważ chyba nawet opozycjoniści chrz. nie podważają na serio zasadności i głębokości nauk moralnych JCh. Myślę też, że nikt, kto do nich poważnie podchodzi nie jest rozczarowany. Ciekawe. Masz na myśli jakieś konkretne, czy wszystkie? Jeśli wszystkie to posiedzę nad Biblią i wypisze te, które wydają się IC, a Ty je zweryfikujesz. Później można rozmyślać czy na pewno nie rozczarowują, a jeśli, to kogo. Szacunek
|
|
| | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Witam  > Jeśli wszystkie to posiedzę nad Biblią i wypisze te, które wydają się IC, a Ty je zweryfikujesz.Wiem, że napisałeś to do Teresy, ale gdybyś mimo wszystko widział jakąś nieścisłość w naukach Jezusa, możemy ją wspólnie rozważyć. Nie chcę się nikomu "narzucać" toteż jeżeli zainicjujesz wątek poczuję się zaproszony. Szacunek.
|
|
| | | | | |  | | Teresa | > Ciekawe. Masz na myśli jakieś konkretne, czy wszystkie?> Jeśli wszystkie to posiedzę nad Biblią i wypisze te, które wydają się IC, a Ty je zweryfikujesz. Później można rozmyślać czy na pewno nie rozczarowują, a jeśli, to kogo.Ależ proszę bardzo, drogi Kreście, możesz wypisać jakieś przykłady na poparcie swej tezy. Nawet zaciekli przeciwnicy Kościoła czy Boga zazwyczaj całkowicie opowiadają się za prawda moralna zawartą w nauczaniu JCh, ponieważ nie ma w nich ckliwego idealizmu, i są pełne mądrości i przenikliwości. Inną sprawą jest zatrważający charakter teologicznych uwag  czynionych przez JCh, bo jak wiemy JCh nie był traktowany tylko jak zwykły nauczyciel moralności. Z jednej strony mamy więc stanowcze stwierdzenia moralne, a z drugiej przerażające stwierdzenia teologiczne.
|
|
| | | | | | |  | | krest |
>Nawet zaciekli przeciwnicy Kościoła czy Boga zazwyczaj całkowicie opowiadają się za prawda moralna zawartą w nauczaniu JCh, ponieważ nie ma w nich ckliwego idealizmu, i są pełne mądrości i przenikliwości. Rozumiem, że wszystkie.
|
|
| | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | > Niesamowite , uważasz, że kto uczy czytać przeciera ścieżkę w >drodze "KU CHRYSTUSOWI". A niektórzy zacofani ateiści twierdzą, >że to analfabetyzm sprzyja większej religijności...To prawda. Po prostu. Religijność jest pojęciem szerokim, dla mnie przejawia się głównie obrządkami mającymi podłoże magiczne,nazwijmy je "czynności religijne", ale na pewno to nie to samo co "znajdowanie ścieżki do Chrystusa". Świadkowie Jehowy znają Pisma na pamięć wręcz, a inną ścieżkę sobie znaleźli. Kościół zrozumiał szybko, że czytanie Pisma prowadzi do wielu ścieżek, dlatego Biblia była na Indeksie (nie jest czasem do tej pory?). Religijność natomiast jest przyczepiona do jednej tylko, określonej religii (systemu), wymaga pewnej dozy "analfabetyzmu", ponieważ trzeba pogodzić DOKTRYNĘ ze swoją ścieżką. P.S. Pojęcie KATOLIK, jest dobrze określone przez Kościół. Można powiedzieć wręcz precyzyjnie. Religijność katolicka też. Gdyby rzeczywiście sprawdzić ilu ludzi w Polsce jest Katolikami Rzymskimi może 10% by zostało. Znam osoby naprawdę bardzo religijne, które wierzą jednocześnie w reinkarnację i feng shui. Zamiast stawiać w oknach gromnicę przecim złym duchom, zamiast tego obstawiają parapety zalecaną ceramiką, która ściąga złe chi do ziemi. (złe chi może wejść przez okno albo przez drzwi)
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | |  | | Teresa | >ale na pewno to nie to samo co "znajdowanie ścieżki do Chrystusa".
Nie wiem czy nie to samo, ale faktycznie symbol Chrystusa jest chyba wykorzystywany nawet przez masonerię. Dzięki za pomoc.
|
|
| | | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Co ma symbol do wiatraka? Nie rozumiem. Wykorzystywanie symboli to droga, ścieżka? Żarliwa modliwa do Jego świętego wizerunku? Wspaniała religijność? Właściwie kiedy i gdzie ON powiedział, że tak można, że to właściwa DROGA? Krytykę elementów pogaństwa i magii nazywasz ZACOFANIEM?
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | | | |  | | Teresa | > Cześć> Co ma symbol do wiatraka?> Nie rozumiem.Totus rzucił hasłem "scieżka do Chrystusa". Co to niby wg Ciebie znaczy?  Albo co znaczy sformułowanie, ze "Bóg jest moim Ojcem"? Albo Totus sobie szydzi z NT ... i celowo go przeinacza... Albo Totus bierze Biblie i interpretuje ją dosłownie i fundamentalnie. To, co mu pasuje, to uznaje i dodaje coś od siebie, a resztę odrzuca. A po jakimś czasie zakłada np. własny Kościół. "Jeśli można założyć pięćdziesiąt sześć partii politycznych, to dlaczegóżby nie miało być pięćdziesięciu sześciu - albo i więcej - Kościołów? Przecież mamy demokrację! Czy mogę się swobodnie rozwijać duchowo, jeśli muszę liczyć się z kimś, kto mi nie odpowiada? Z gronem starszych pań odmawiających w parafialnym kościele różaniec?! A może nawet, o zgrozo, z proboszczem!?" Fragment z "Na skale czy na piasku" o Biblii i Kościele Katolickim, testzero.w.interia.pl/skala.html#go11Tylko jaki to jest Kościół boży czy ludzki? Np. kiedy Ewangelia mówi "bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje" to przecież tradycja chrz. uczy nas że te słowa należy traktować dosłownie, a jeśli protestanci temu przeczą to dlatego, że nie chcą zrozumieć, że uczniowie Apostołów lepiej od nas rozumieli Pismo św. Tytuł tego wątku powinien brzmieć "Jak nie czytac Pisma św. na własną zgubę". Jeszcze fragment z "Na skale czy na piasku" o Biblii i Kościele Katolickim(więcej tutaj testzero.w.interia.pl/skala.html#go11) " d. Inkwizycja, stosy, wojny religijne, niewolnictwo... czyli w pisarskiej szkole "Strażnicy" Istnieje pewien gatunek literacki, który można by nazwać "literaturą «Wielkiego Boju»", a to od tytułu sędziwej już dziś książki (tekst powstał w 1888 roku) napisanej przez współzałożycielkę nowoczesnego adwentyzmu, panią Ellen G. White. Książka nosi polski tytuł właśnie Wielki Bój, a jej tytuł angielski jest jeszcze bardziej obiecujący i znaczy w tłumaczeniu: Wielkie zmagania między Chrystusem a Szatanem. Nietrudno domyślić się, że Kościół katolicki konsekwentnie został tam opisany jako siła działająca po stronie szatana, a sprawę Chrystusa też łatwo zgadnąć po wiekach zmagań i trudów, dziś z powodzeniem realizują Adwentyści Dnia Siódmego. Gatunek literacki Wielkiego Boju kontynuowali potem z zapałem Świadkowie Jehowy."
|
|
| | | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Wybacz Celercinie, ale powinienem się wtrącic. > Totus rzucił hasłem "scieżka do Chrystusa". Co to niby wg Ciebie znaczy? Albo co znaczy sformułowanie, ze "Bóg jest moim Ojcem"?Wkrótce mam nadzieję, że zainicjujesz wątek co to znaczy dla Ciebie. > Albo Totus sobie szydzi z NT ... i celowo go przeinacza...> Albo Totus bierze Biblie i interpretuje ją dosłownie i fundamentalnie. To, co mu pasuje, to uznaje i dodaje coś od siebie, a resztę odrzuca. A po jakimś czasie zakłada np. własny Kościół. Prywatny Tereso? Prywatny kościół? I kto niby i po co do niego przystąpi? Sugerujesz, że byłbym świetnym, charyzmatycznym krasomówcą mającym wizję budowy nowej świątyni? Bym miał układ ze strażą miejską by pod nią nie żebrano? Mam kupczyc świętościami i ganiac z tacą? > "Jeśli można założyć pięćdziesiąt sześć partii politycznych, to dlaczegóżby nie miało być pięćdziesięciu sześciu - albo i więcej - Kościołów? Przecież mamy demokrację!Ile kościołów tyle partii politycznych. Do reszty odniosłem się poniżej siostro.
|
|
| | | | |  | | Totus (1201 punktów) | " I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? " (Mt. 5 -47) > A niektórzy zacofani ateiści twierdzą, że to analfabetyzm sprzyja większej religijności i liczą na to, że nauka rozprawi się z religią ,Każdy myślący człowiek powinien to wiedzieć. Nie wiem czemu używasz przymiotnika "zacofani". > Ale tak samo można powiedzieć, że kto uczy czytać ten przeciera ścieżkę np. ku ateizmowi. (dzieła Nietzsche-go ).On też domyślał się powyższego. Czy uważasz, że Jezus był teistą? Moim zdaniem genialnym racjonalistą przemiawiającym do plemienia żmijowego steizowanego przez bałwochwalcze żydostwo - chwast, który przyszedł ostatecznie pogrążyć. Oczywiście z krzyża będzie mu niezwykle ciężko, chyba, że się przyłączysz i spróbujesz być jego uczennicą. Kto wie może się kiedyś spotkasz z jego uczniem i będzie między wami dwojgiem (dwiema) i w was zmartwychwstały. > Niewątpliwie, jeśli Bóg jest stwórcą wszechświata to stworzył też rozum.Niewątpliwie stworzył wszechświat w Twoim i każdego z nas z osobna "ROZUMIE". Nie wiem jednak czy wiesz już wszystko o wszechświecie czy masz zamiar dopiero zapytać? > Problem w tym, ze jeśli chodzi o dziedzinę moralności to są to bardziej skomplikowane sprawy niż w fizyce.Uczeń jest światłem świata - pytaj - może wspólnie odpowiemy na każde pytanie. > Po pierwsze trzeba uwzględnić to, co ja uważam za dobre, może wcale takie nie być (ponieważ mogę się mylić). Po drugie trzeba odróżnić to, o czym wiem, że jest dobre od tego, co czynię.Uczeń jest solą tej ziemii - ponownie zachęcam do pytań. > (...) Ponieważ chyba nawet opozycjoniści chrz. nie podważają na serio zasadności i głębokości nauk moralnych JCh.Znasz może jakąś stronkę internetową tworzoną przez osoby, które można by nazywać chrześcijanami? Jakiekolwiek dane o takich osobach czy ich związku, a może ktoś czytający ten tekst słyszał o kimś takim? > W fizyce to człowiek występuje w roli naukowca wykonuje doświadczenia, a w dziedzinie moralności czasem występuje w roli badacza, a czasem sam jest królikiem doświadczalnym (np. Hiob). Życie to nie teatr, chyba, że kościół tego naucza, a tego bym się nie zdziwił, skoro np. ma czelność wyświęcać aktorów na świętych. Zresztą idą piękne czasy apokalipsy więc ich wewnętrzne poruszenie, które nastąpi, już nic nie zmieni na ich korzyść. (z innej beczki: Czy Jezus spotkał Hioba?) > Bóg panuje nad wszechświatem, mimo że jest cichy i wydaje się być słaby.Dał nam wolną wolę - może my go takim czynimy? Zadałaś sobie kiedyś pytanie po co Bóg mnie stworzył? W czym rzeczywiście tkwi Twoje z Nim podobieństwo? Czy Bóg modli się do Ciebie? . Czy na widok Chrystusa padniesz na kolana? Masz przed sobą Biblię - nie lękaj się jej zrozumieć. (Apokalipsa 19 -10) > Nie jestem w stanie uznać za swojego Boga, istotę, która jest gorsza lub równie zła jak ja. Tylko istotę doskonałą również pod względem moralnym.To dobrze rokuje.  > To jest ciekawy problem co zrobić gdy nastąpi konflikt pomiędzy epistemicznym a deontycznym....Obym sobie nie potargał sandałów na autorytetach deontycznych jak zacznę je deptać w polu zduszonej chwastem pszenicy. Gdzie jesteś Piotrze? Piotrze? To ty, jak Ty wyglądasz na miłość boską?  > Każdy papież (dla katolika) ma autorytet urzędowy niezależnie od swych cech osobistych, gdy przemawia ex cathedra.Rozumiem, w końcu nie samym słowem człowiek żyje. Trzeba też racjonalnie się odżywiać bo organizm tego wymaga. Mówisz więc, że papież stoi na czele instytucji, która dba o prawidłowy system pozyskiwania i dystrybucji dóbr materialnych? Środków produkcji? Edukacji i oświaty? Sam tego chyba nie uciągnie więc pewnie ma pomocników? Resorty, ministerstwa... W końcu głodny człowiek jakże ma słuchać nauk Jezusa? Albo tłum skoncentrowany na kopulacji i prokreacji jakże ma szukać oświecenia? > Przypuszczam, że inteligentni ludzie sami do niej sięgną z ciekawości.A co z tymi mniej inteligentnymi? > Kapłani? Chyba niektórzy kapłani. Wierzysz w odpowiedzialność zbiorową?Doczytałaś do końca "Przypowieść o uczcie królewskiej"? Tak wielu jest powołanych a tak mało wybranych. Ja nie obwiniam ludzi, którzy chcąc czynić dobro wybierają nieświadomie organizacje religijne. Oni kierują się sercem - z wpływu jego dobry uczynek wyjść może. Ale w nim nie dokona się żaden czyn, żaden akt woli, żaden racjonalny odruch. Wolę dobro czynić racjonalnie niż z sercowych ślepych pobudek. > Moim zdaniem winne są jednostki.A moim zdaniem chory system, który je kształtuje. > A nie pomyślałeś może rzeczywiście ktoś inny musi Kościół podtrzymywać skoro on nadal istnieje ?Zniszcz społeczeństwo a zniszczysz i kościół. Im lepsze, zdolniejsze społeczeństwo - tym lepszy kościół. W rzeczywistości kimże jestem ja i Ty? Czyż nie bratem i siostrą umiłowaną w Chrystusie Panu? W tej miłości nierządem jest coś innego niż seks. Musi to być coś innego, szukałaś tego w swoich postach i nie potrafiłaś zdefiniować. Pragniesz tego całą sobą, ale nie wiesz gdzie to jest, gdzie jest ten skarb, gdzie jest to królestwo. Być może dane by Ci było wiedzieć przede mną gdyby nie autorytet religijnego guślarza. > Nie wiem nie byłam tam. Nikt jeszcze nie był na tym co ma przyjść. > >Pytanie: Czy ROZUM jest Świętością dla chrześcijanina?> Tak, zwłaszcza, gdy jest uzupełniany łaską Boga .Nie nakazuj Bogu by myślał za Ciebie. Nie pozwól by do klechy - specjalisty od grzebania umarłych - ktoś zwracał się Ojcze. Nie pozwól by do herszta zwracano się Ojcze Święty. Jeden bowiem jest Ojciec Twój - ten w niebie. Jeśli Ty patrzysz w niebo widzisz błękit. Ja patrzę z drugiej strony i widzę przedsionek raju.
|
|
| | | | | |  | | Teresa | > >A niektórzy zacofani ateiści twierdzą, że to analfabetyzm sprzyja większej religijności i liczą na to, że nauka rozprawi się z religią ,> Każdy myślący człowiek powinien to wiedzieć. Nie wiem czemu używasz przymiotnika "zacofani".Sorry, nie zrozumiałam Cię. To w takim razie kim jest JCh dla Ciebie, kimś, kto posiadał wyższą wiedze? O ile dobrze Cię zrozumiałam, wcześniej pisałeś, że JCh już nie jest (nie będzie) dla Ciebie autorytetem, kiedy posiądziesz tą samą wiedzę, którą odkrył on. Czy to jest jakiś rodzaj wiedzy ezoterycznej (tajemnej) ?  > Oczywiście z krzyża będzie mu niezwykle ciężko, chyba, że się przyłączysz i spróbujesz być jego uczennicą. Kto wie może się kiedyś spotkasz z jego uczniem i będzie między wami dwojgiem (dwiema) i w was zmartwychwstały.W takim razie chyba jednym z najgorliwszych uczniów był Adolf Hitler czy tak? Nie, dzięki. Nienawiść jakoś do mnie nie przemawia... > Nie wiem jednak czy wiesz już wszystko o wszechświecie czy masz zamiar dopiero zapytać?Nie, nie wiem nawet czy wszechświat istnieje. Jest to bowiem pytanie o zbiór wszystkich zbiorów, o który nie można pytać pod grozą sprzeczności. To tak na marginesie. > Nie nakazuj Bogu by myślał za Ciebie.> Nie pozwól by do klechy - specjalisty od grzebania umarłych - ktoś zwracał się Ojcze.> Nie pozwól by do herszta zwracano się Ojcze Święty.> Jeden bowiem jest Ojciec Twój - ten w niebie.> Jeśli Ty patrzysz w niebo widzisz błękit.> Ja patrzę z drugiej strony i widzę przedsionek raju.  Widzę, że bardzo dużą rangę przyznajesz Pismu św. To w takim razie gdzie jest Twoja miłośc bliźniego (w tym nieprzyjaciół) i przebaczenie, drogi bracie? P.S. Tak myślałam, że ludzie nie lubią księży, bo kojarzą się ze śmiercią  .
|
|
| | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Sorry, nie zrozumiałam Cię. To w takim razie kim jest JCh dla Ciebie, kimś, kto posiadał wyższą wiedze?Nauczycielem. > O ile dobrze Cię zrozumiałam, wcześniej pisałeś, że JCh już nie jest (nie będzie) dla Ciebie autorytetem, kiedy posiądziesz tą samą wiedzę, którą odkrył on.Nigdy nie nazwę się mistrzem, a czy uczniem? No cóż siedzę w ławce i słucham, albowiem kto ma uszy niechaj słucha. > Czy to jest jakiś rodzaj wiedzy ezoterycznej (tajemnej) ? Trzeba za pośrednictwem umysłu ogarnąć świat idei - metafizykę i odróżnić ją od świata fizycznego, by odróżniać ziarno od plew. Idee nie przenoszą się w kamieniach kształtowanych strumieniami wód. > W takim razie chyba jednym z najgorliwszych uczniów był Adolf Hitler czy tak?A kto naucza o Chrystusie i jakim prawem to czyni? Kto zaświadcza, że wie gdzie On jest i że jest to świątynia? Kto swój autorytet zbudował na jego męce, grobie i sercach z poczuciem winy patrzących na ukrzyżowanie? Kto przyznaje, że jesteśmy potomkami tych, którzy mordowali proroków? "Dopełnicie i wy miary waszych przodków!" (Mt 24, -32) Przyczyną nienawiści, która przetaczała się i przetacza przez świat jest zniekształcenie przekazu SŁOWA BOŻEGO. Jego marginalizacja, do której przyczynił się kościół np. rzymskokatolicki dziś. Czarni reprezentanci Jezusa swoją osobą już wywołują niesmak a skutek ich działań przeistacza się później w nienawiść do wszystkiego co reprezentują z Jezusem łącznie. Tak rosną chwasty w przenicy ludu, który za rany wywołane cierniami oskarża Boga, a nie tych, którzy fałszywie występują w jego imieniu. Powstaje bunt. Intelektualista się zbuntował widząc gorzkie owoce klerykalnego żniwa i kogo on oskarża? W czyim imieniu? Kto tego słucha? Ziarna nienawiści padają na grunt umysłu młodego Adolfa Hitlera Czarne niczym sutanna zarzucona na oczy dziecka. Białe niczym ból uderzanego linijką w twarz przez klechę za brak koncentracji na lekcji. Potem wagony pełne ludzi umierających w ucisku w drodze do Auschwitz. " Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśli by ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze " (Apokalisa 22, -18) A oni tak naważyli, że zapłacą morzem łez już niebawem. Lecz ujrzą tego, który w trzy dni swój kościół odbuduje. Bo tyle potrzeba by organizm człowieka wyrwawszy się z okowów szatana wrócił do równowagi psychicznej. Winnym będzie trudniej, przykro mi, ale tak zostało napisane: "Będzie płacz i zgrzytanie zębami." - ale i to minie. Ważne by się wewnętrznie oczyścić a wyznawać grzechy ojców Waszych będziecie sobie nawzajem. > Nie, dzięki. Nienawiść jakoś do mnie nie przemawia...Powyżej odsłoniłem Ci jej źródło. Komu służysz Bogu czy Mamonie? Pytasz to jak służyć Bogu? - przecież Jezus tego naucza. > Nie, nie wiem nawet czy wszechświat istnieje.Nie wiem, nie wiem, nie wiem, niczego już nie jestem pewna... Tego nie wie i strumień , który drąży kamień i kamień, który jest drążony. > Widzę, że bardzo dużą rangę przyznajesz Pismu św.> To w takim razie gdzie jest Twoja miłośc bliźniego (w tym nieprzyjaciół) i przebaczenie, drogi bracie?Kto jest moim wrogiem? Czy ktoś mnie nie kocha? Niechaj więc pierwszy rzuci kamieniem. A jeśli czegoś nie rozumie niech się uczy pokory wobec własnej niewiedzy. > P.S. Tak myślałam, że ludzie nie lubią księży, bo kojarzą się ze śmiercią . Bóg jest bogiem żywych nie umarłych I nie będę się ani żenił, ani za mąż wychodził ale nie czas mówić o nadchodzących modelach systemów społecznych. Tych pereł rzucał teraz nie będę. Pozdrawiam  P.S. Coś niewiele tych pytań...
|
|
| | | | | | | |  | | Teresa | >Przyczyną nienawiści, która przetaczała się i przetacza przez świat jest zniekształcenie przekazu SŁOWA BOŻEGO. Jego marginalizacja, do której przyczynił się kościół np. rzymskokatolicki dziś. Czarni reprezentanci Jezusa swoją osobą już wywołują niesmak a skutek ich działań przeistacza się później w nienawiść do wszystkiego co reprezentują z Jezusem łącznie. (...)Ziarna nienawiści padają na grunt umysłu młodego Adolfa Hitlera
No tak "Przecież Hitler był formalnie rzecz biorąc katolikiem!"
Rzuć proszę okiem na to: "Na skale czy na piasku" o Biblii i Kościele Katolickim: testzero.w.interia.pl/skala.html#go11 Ja (jako katoliczka) wierzę, że każdorazowo nad papieżem czuwa Duch św. kiedy papież przemawia urzędowo. Nie odrzucam tez Tradycji, ponieważ uważam, że uczniowie Apostołów lepiej pojmowali jak interpretować Pismo św. niż my. Poza tym nie rozumiem, na jakiej podstawie uważasz, że akurat Twoja interpretacja ma być właściwsza niż sw. Augustyna, a przecież interpretację sw. Augustyna odrzucasz.
|
|
| | | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Rzuć proszę okiem na to: "Na skale czy na piasku" o Biblii i Kościele Katolickim: testzero.w.interia.pl/skala.html#go11. Ja (jako katoliczka) wierzę, że każdorazowo nad papieżem czuwa Duch św. kiedy papież przemawia urzędowo.Masz rację Tereso, cytuję: "Kierowanie się "wielką charyzmatycznością" w przyjmowaniu różnych nowych idei i nauk podpieranych cytatami z Biblii może być zwodnicze. Może być przyjmowaniem pouczeń od ludzi, o których Jezus mówi: "nigdy was nie znałem". Należy dokładać starań, by przez lekkomyślną naiwność nie stanąć w gronie takich, o których prorokował Paweł: "Przyjdzie chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli" (2 Tm 4, 3)." Włączałaś dziś telewizor? > Nie odrzucam tez Tradycji, ponieważ uważam, że uczniowie Apostołów lepiej pojmowali jak interpretować Pismo św. niż my.Cytuję: "Interesujące jest, że zanim jeszcze Piotr odwołał się do darów rozeznawania i rozpoznawania przypomniał o innym wielkim darze Bożym: o zdrowym rozsądku. Apostołowie wiele na ten temat mówili w obliczu fanatyzmu, rozgorączkowania i nadużywania pseudoduchowych sposobów rozumienia Słowa. "Zdrowy rozsądek" (2 P 3, 1), "duch trzeźwego myślenia" (2 Tm 1, 7), "zdolność rozumu", którą obdarzył nas Syn Boży (1 J 5, 20) czy nie są to elementy biblijnego nauczania nieco dziś zapomniane? Pytam więc... > Poza tym nie rozumiem, na jakiej podstawie uważasz, że akurat Twoja interpretacja ma być właściwsza niż sw. Augustyna, a przecież interpretację sw. Augustyna odrzucasz.Cytuję: O ile prywatne czytanie Pisma służy pokrzepieniu serca i pomaga w duchowym karmieniu się, to na pewno nie służy do wyciągania doktrynalnych wniosków na własną rękę." Nigdy nikomu nie pozwolę nazwac się świętym. Podkreślę to dobitnie w testamencie. Wnioski zaś niech każdy wyciąga sobie sam. Bóg jak wiesz nie jest niczyją prywatną własnością, żadnej religii, wybranej grupy czy instytucji. Prawda jest wszystkich w tym każdego z osobna, najmniejszego z braci, ponad tradycję, narodowośc czy pochodzenie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Teresa | > Cytuję:Jestem pod wrażeniem. Ale czy to literalne interpretowanie Pisma św. (wykluczające wszelkie próby rozumienia Biblii ) doprowadziło Cię już do tego, że nie potrafisz mówić własnymi słowami tylko operujesz samymi cytatami?
|
|
| | |  | | Kontrast | Witam! Zdaje się, że jesteśmy z jednej drużyny. Zaglądam na forum od kilku dni, próbuję się zorientować w sytuacji. Sądząc po komentarzach i Twojej odpowiedzi orientuję się, że jesteś chrześcijanką, domyślam się z jakiego wyznania. Nie mam zbyt dużo czasu, żeby czytać wszystkie posty, może przy okazji. Jeśli chcesz się podzielić doświadczeniami i uwagami, to podaję moje GG 3825129. Wolałbym prywatnie, aby nie zabierać miejsca na forum  > - autorytet epistemiczny. Autorytet taki może mieć tylko osoba, co, do której mam przekonanie, że wie więcej w danej dziedzinie i że mówi prawdę.Właściwie jest to WIARA mającą trzy skrzydła: przekonanie o istnieniu - wierzenie, zaufanie - pokładanie ufności - nadzieja i zaangażowanie - miłość. Autorytet ateuszy to raczej nikt inny tylko własne "ja". Jakoś tak w skrócie myślowym wychodzi, że jeżeli odrzuca się najwyższy Autorytet w postaci Absolutu, to pozostaje kwadrat psychologiczny: 1. Ja jestem OK, ty jesteś OK - demokracja w stylu New Age (jesteśmy bogami), 2. Ja nie jestem OK, ty jesteś OK - nieakceptacja siebie, akceptacja guru (czasem skrupulantyzm u katolików), 3. Ja jestem OK, ty nie jesteś OK - pycha, autorytaryzm itp. (tylko ja mam autorytet), 4. Ja nie jestem Ok. ale ty też nie jesteś OK - "wiem, że nic nie wiem i ty też nic nie wiesz" (totalny agnostycyzm). Myślę, że uznanie Boga za autorytet, to nie kwestia rozumowa, czy psychologiczna. Tamte owszem, mogą doprowadzić, pomóc jednak decyduje chyba Łaska, której nie da się zdefiniować. Podobnie jak nie potrawimy wytłumaczyć, dlaczego zakochujemy się w tej a nie innej osobie. > - autorytet sankcji, tzw. deontyczny związany z celem, ma go np. przełożony wydający polecenia podwładnemu. Można go narzucić, ponieważ można zmusić człowieka żeby coś zrobił lub coś napisał (ale nie żeby coś myślał).> Dla wierzącego Bóg jest autorytetem epistemicznym, (bo wie więcej), ale i deontycznym (bo jest tez szefem).Tutaj dodałbym jeszcze, aby ateusze nie myśleli, że z chrześcijan to jacyś niewolnicy, otóż Bóg chociaż jest Wszechmocny i posiada pełnię władzy, pozostawia wolność człowiekowi. Gdyby takiej wolności nie było, nie byłoby ateuszy. Nie jesteśmy marionetkami poruszanymi na sznurkach (determinizm), ale jeżeli służymy Bogu to z posłuszeństwa wypływającego z wiary, zaufania i miłości do Boga. Gdyby Bóg trzymał nas jak lalki na sznurkach, to mglibyśmy mieć uzasadnione pretensje, dlaczego spotykają nas różne przykre rzeczy, skoro On jest taki Dobry. Jednak wybór, czy chcemy postępować według zasad Bożych, czy własnych, należy do nas. Dopóki, żniwo dojrzewa pszenica, musi rosnąć razem z chwastami. Może niektóre chwasty wyglądają jak pszenica albo jakaś pszenica wygląda jak chwast. Na sądzie wszystkie sprawy wyjdą na jaw. Pozdrawiam!
Gdzie zanika wzrok, a rozum rozkłada ręce, pozostaje niepewność wiary.
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | > Witam! Zdaje się, że jesteśmy z jednej drużyny!ACHTUNG! ACHTUNG! Czerwony alarm.  > Wolałbym prywatnie, aby nie zabierać miejsca na forum  Zwołać zebranie faryzeuszy. Ustalić strategię. Jakaś nowa anomalia wisi w powietrzu. > Właściwie jest to WIARA mającą trzy skrzydła: przekonanie o istnieniu - wierzenie, zaufanie - pokładanie ufności - nadzieja i zaangażowanie - miłość.A to zaangażowanie czy miłość na czym polega? > Tutaj dodałbym jeszcze, aby ateusze nie myśleli, że z chrześcijan to jacyś niewolnicy, otóż Bóg chociaż jest Wszechmocny i posiada pełnię władzy, pozostawia wolność człowiekowi. Gdyby takiej wolności nie było, nie byłoby ateuszy.Ciekawe do kogo też posłał Jezusa? Pewnie do Piłata, albo nie - do ateuszy, którzy z agnostykami zastanawiali się jak zabić niewygodnego proroka. Robią to też dzisiaj, bo czyż Cała współczesna medycyna nie służy zabijaniu?  > Nie jesteśmy marionetkami poruszanymi na sznurkach (determinizm), ale jeżeli służymy Bogu to z posłuszeństwa wypływającego z wiary, zaufania i miłości do Boga.No popatrz a ja mu służę rozumem. Wiem, że istnieje i robię swoje. Jak? - przecież jest Ewangelia. Tam pewien zacny racjonalista zauważa, że jeśli będziesz kogoś miłował i nauczysz drugiego miłości jakiej uczy Cię mistrz, to czegóż jeśli nagrody za trud swój nie odnajdziesz? > Dopóki, żniwo dojrzewa pszenica, musi rosnąć razem z chwastami.No to dowiedz się, że czas już bliski. Jeśli by Bóg nie był Bogiem Żywych, na cóż miałby się do nich zwracać, a żywym do czego byłby potrzebny? > Może niektóre chwasty wyglądają jak pszenica albo jakaś pszenica wygląda jak chwast. Na sądzie wszystkie sprawy wyjdą na jaw.Zaiste, lecz pamiętaj słowa apokalipsy. Nie klękaj, kiedy przyjdzie i zapuka do Twojego umysłu. Wpuść go - bo mówi do Ciebie - nie lękaj się, lecz zważ, że tak i obłudnicy lat setki mówili.
|
|
| crush | >Czy Jezus Chrystus, którego nauki poznajemy w >Ewangeliach, jest dla osoby wierzacej typu chrześcijanin ( >a w tym również katolik ) autorytetem moralnym?
Jestem wierzący. Jezus Chrystus jest dla mnie auotrytetem moralnym. Czekam na asa.
|
|
 | | krest | >>Czy Jezus Chrystus, którego nauki poznajemy w >>Ewangeliach, jest dla osoby wierzacej typu chrześcijanin ( >>a w tym również katolik ) autorytetem moralnym? >Jestem wierzący. >Jezus Chrystus jest dla mnie auotrytetem moralnym. >Czekam na asa. Nie znasz Go. Znasz tylko przekaz o nim.
|
|
|  | | crush | >Nie znasz Go. Znasz tylko przekaz o nim.
I co z tego?
|
|
| |  | | krest | >>Nie znasz Go. Znasz tylko przekaz o nim. >I co z tego? Problem wynika, gdy ma się jakieś wątpliwości, co do przekazu. Jego wewnętrznej zwartości lub niemożności stwierdzenia, co IC miał na myśli. Okazuje się, że pod autorytet Ewangelii podszywają się ci, którzy ją 'objaśniają'. Jeśli założymy u nich złe intencje lub wadliwą interpretacje (skromnego zresztą materiału) to znajdujesz się w nieciekawym położeniu. Powielasz błędy posiłkując się cudzym autorytetem. Aha, o ile pamiętam to Ewangelie w życie wprowadzał Św. Franciszek, a cała reszta dziś wprowadza ją raczej na papierze, jeśli przyjąć, że Św. F postępował dobrze. A może źle ją zinterpretował? A może jest wielość interpretacji? To ciekawe pytania nie sądzisz. Jeszcze ciekawsze byłyby Twoje odpowiedzi. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | crush | >Problem wynika, gdy ma się jakieś wątpliwości, co do przekazu. Jego wewnętrznej zwartości lub niemożności stwierdzenia, co IC miał na myśli. Okazuje się, że pod autorytet Ewangelii podszywają się ci, którzy ją 'objaśniają'. Jeśli założymy u nich złe intencje lub wadliwą interpretacje (skromnego zresztą materiału) to znajdujesz się w nieciekawym położeniu. Powielasz błędy posiłkując się cudzym autorytetem. >Aha, o ile pamiętam to Ewangelie w życie wprowadzał Św. Franciszek, a cała reszta dziś wprowadza ją raczej na papierze, jeśli przyjąć, że Św. F postępował dobrze. A może źle ją zinterpretował? A może jest wielość interpretacji? To ciekawe pytania nie sądzisz.
Pytania ciekawe nie są - klasyczne szukanie dziury w całym i dzielenia włosa na czworo.
>Jeszcze ciekawsze byłyby Twoje odpowiedzi.
Odpowiedź jest prosta - jestem rzymskimkatolikiem, to implikuje resztę.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | krest | >>Jeszcze ciekawsze byłyby Twoje odpowiedzi. >Odpowiedź jest prosta - jestem rzymskimkatolikiem, to implikuje resztę. Zatem nie będzie Ci trudno napisać wprost odpowiedzi? Bo ja nie jestem pewien, jak powinien odpowiedzieć rzyskokatolik. Czy może nie da się odpowiedzieć? Proszę o tak- tak, nie- nie, bez światłocienia. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | crush | >>>Jeszcze ciekawsze byłyby Twoje odpowiedzi. >>Odpowiedź jest prosta - jestem rzymskimkatolikiem, to implikuje resztę. >Zatem nie będzie Ci trudno napisać wprost odpowiedzi? Bo ja nie jestem pewien, jak powinien odpowiedzieć rzyskokatolik. Czy może nie da się odpowiedzieć? >Proszę o tak- tak, nie- nie, bez światłocienia.
Żaden problem. Pytania postawiłeś dwa : >A może źle ją zinterpretował? A może jest wielość interpretacji?
Odpowiadam na pytanie pierwsze - dobrze zinterpretował dlatego jest świetym. Odpowiadam na pytanie drugie - oczywiście, że jest wielość interpretacji.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | krest | Dzięki. Twoje stwierdzenie pozwala mi domniemywać, że istnieje jakaś instytucja sprawdzająca, które interpretacje są właściwe. Czy tak?
|
|
| | | | | | |  | | crush | >Dzięki. Twoje stwierdzenie pozwala mi domniemywać, że istnieje jakaś instytucja sprawdzająca, które interpretacje są właściwe. Czy tak?
Chyba wszedłeś na za wysoki poziom ogólności. Niech tak będzie. Odpowiedź brzmi - nie ma takiej instytucji. Dokładniej - ja nic o niej nie wiem.
|
|
| | | | | | | |  | | krest | >>Dzięki. Twoje stwierdzenie pozwala mi domniemywać, że istnieje jakaś instytucja sprawdzająca, które interpretacje są właściwe. Czy tak? >Chyba wszedłeś na za wysoki poziom ogólności. Niech tak będzie. >Odpowiedź brzmi - nie ma takiej instytucji. Dokładniej - ja nic o niej nie wiem. Chodziło mi na przykład o to, że w Kościele dochodziło do rozłamów z powodu interpretacji. Ktoś o rozłamie decydował. Czy też o zjawiska tego rodzaju na mniejszą skalę. Kwestionowano przecież różne rzeczy. Jakaś kongregacja na pewno istnieje. Nie jestem tylko pewien, czy myślę o właściwej. Szacunek
|
|
| | | | | | | | |  | | crush | >Chodziło mi na przykład o to, że w Kościele dochodziło do rozłamów z powodu interpretacji. Ktoś o rozłamie decydował. Czy też o zjawiska tego rodzaju na mniejszą skalę. Kwestionowano przecież różne rzeczy. Jakaś kongregacja napewno istnieje. Nie jestem tylko pewien, czy myślę o właściwej.
To pytanie, stwierdzenie, czy głośno myślisz?
|
|
| | | | | | | | | |  | | krest | >>Chodziło mi na przykład o to, że w Kościele dochodziło do rozłamów z powodu interpretacji. Ktoś o rozłamie decydował. Czy też o zjawiska tego rodzaju na mniejszą skalę. Kwestionowano przecież różne rzeczy. Jakaś kongregacja napewno istnieje. Nie jestem tylko pewien, czy myślę o właściwej. >To pytanie, stwierdzenie, czy głośno myślisz? : ))))) Niedługo chyba zamienimy się miejscami. Dobre. Logicznie rzecz biorąc musi istnieć taka instytucja (Kongregacja do spraw... zdaje się, że jakbyś sprawdził życiorys Bene16). Rozumiem jednak, że nie na miejscu jest wchodzenie w sprawy szczegółowe, gdyż dyskusja stałaby się przyciężka. Zatem inaczej. Czy znasz nauki Chrystusa (na przykład KAzanie na Górze)? Szacunek
|
|
| | | | | | | | | | |  | | crush |
>Zatem inaczej. Czy znasz nauki Chrystusa (na przykład KAzanie na Górze)?
Jak mawiał pewien porucznik MO : "Od zadawania pytań to MY jesteśmy". Czyżby stare nawyki wzięły górę? Tekst znam. Dalej czekam na asa.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | krest | O co więc chodziło Jezusowi, gdy mówił: Nie troszczcie się o... i tu kilka rzeczy. Wybierz jakąś i odpowiedz. Potrafisz bez podpierania się cudzymi interpretacjami? A może nie wolno Ci? Szacunek
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | crush | >O co więc chodziło Jezusowi, gdy mówił: Nie troszczcie się o... i tu kilka rzeczy. Wybierz jakąś i odpowiedz.
Cały ten fragment to przestroga przed materializmem. Przypomnienie o konieczności zachowania właściwej hierarchii rzeczy.
> Potrafisz bez podpierania się cudzymi interpretacjami?
Odpowiedzieć szczerze czy jak czekista czekiście?
>A może nie wolno Ci?
Mi wolno. A u Was jak ? Rozumiem - egzekutywa uchwaliła.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | > >O co więc chodziło Jezusowi, gdy mówił: Nie troszczcie się o... i tu kilka rzeczy. Wybierz jakąś i odpowiedz.> Cały ten fragment to przestroga przed materializmem. Przypomnienie o konieczności zachowania właściwej hierarchii rzeczy.A słyszałeś o bogactwie kultury pogańskiej stawianym wyżej od IDEI MORALNOŚCI? Nie? Włącz telewizor. Bogaty zaiste trudniej wejdzie do królestwa niebieskiego, no chyba, że nabierze solidbego dystansu, a już szczególnie, gdy wystawia na widok publiczny swój artystyczny indywidualizm bez etykiety, lub o zgrozo: Jako świadectwo prawdzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | crush | > A słyszałeś o bogactwie kultury pogańskiej stawianym wyżej od IDEI MORALNOŚCI?> Nie?> Włącz telewizor.> Bogaty zaiste trudniej wejdzie do królestwa niebieskiego,> no chyba, że nabierze solidbego dystansu,> a już szczególnie, gdy wystawia na widok publiczny> swój artystyczny indywidualizm bez etykiety, lub o zgrozo:> Jako świadectwo prawdzie. Ten bełkot to na trzeżwo czy po dopingu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | krest | Już prawie było dobrze. Pokazałeś, że znasz Ewangelię, potrafisz ją samodzielnie interpretować. Ale za nic nie potrafisz jej wprowadzić w życie- musiałeś mi naurągać. Mimo, że mogłeś sprawdzić w profilu ile mam lat, zabrakło zimnej krwii. I widzisz zamieniliśmy sie miejscami- po owocach poznacie ich. Czy to nie ludzie zachowujący się jak Ty brali udział w krzyżowaniu Jezusa? Jezus autorytetem- właśnie mi pokazałeś- lepszego asa nie trzeba.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | crush | >Już prawie było dobrze. Pokazałeś, że znasz Ewangelię, potrafisz ją samodzielnie interpretować. Ale za nic nie potrafisz jej wprowadzić w życie- musiałeś mi naurągać.
W jaki sposób Ci naurągałem?
>Mimo, że mogłeś sprawdzić w profilu ile mam lat,
Sprawdziłem - skłamałeś.
>zabrakło zimnej krwii.
Ani trochę.
>I widzisz zamieniliśmy sie miejscami- po owocach poznacie ich.
O jakich owocach mówisz.
>Czy to nie ludzie zachowujący się jak Ty brali udział w krzyżowaniu Jezusa?
Oczywiście, że tak. Każdy katolik jest świadom, że przyłożył rękę do Jego ukrzyżowania.
>Jezus autorytetem- właśnie mi pokazałeś- lepszego asa nie trzeba.
Asa jak nie było tak nie ma.
Jeśli pozwalałeś sobie na złośliwości wobec mnie (>" Potrafisz bez podpierania się cudzymi interpretacjami?", >"A może nie wolno Ci?"), to powinieneś się liczyć z rewanżem. Do urągania daleko. Więcej luzu!!! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | krest | A liczyłem, że nadstawisz drugi policzek. Ty jednak dałeś mi asa do ręki- nie jesteś lepszy ode mnie moralnie. Zatem i Twoje autorytety nie są lepsze od moich. Smutne, nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | crush | >A liczyłem, że nadstawisz drugi policzek.
Nadstawiłem oba policzki wchodząc na forum gdzie katolicy są wyszydzani, żeby nie powiedzieć dosadniej, na wszelkie sposoby.
>Ty jednak dałeś mi asa do ręki- nie jesteś lepszy ode mnie moralnie.
Nigdy tego nie twierdziłem.
> Zatem i Twoje autorytety nie są lepsze od moich.
Ależ są - tylko ciężko Ci to przyznać i dlatego uciekasz w "personalia". Wcale mnie to nie dziwi - dzieje się tak zawsze kiedy "racjonalistom.pl" zabraknie argumentów w dyskusji, a przecież katolikowi racji przyznać nie można (ateistyczne credo nie pozwala?).
>Smutne, nie?
Tu zgoda - głupota zawsze powinna być powodem smutku. Pozostaje nadzieja ...
Żegnam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | krest | Wycofując się w taki sposób z tego, co pisałeś w postach wyżej wskazujesz na kolejną swoją słabość.
Jeśli przyjąć, że nasze zachowanie moralne wynika z zasad głoszonych przez autorytety moralne, którym hołdujemy, to podobieństwo zachowania świadczy o podobieństwie autorytetów. Można tez przyjąć, że słowa o tym, że mamy takie, a nie inne autorytety są kłamstwem lub nieścisłością.
Wybieraj.
|
|
| | |  | | MaLk__ | > Problem wynika, gdy ma się jakieś wątpliwości, co do przekazu. Jego wewnętrznej zwartości lub niemożności stwierdzenia, co IC miał na myśli. Okazuje się, że pod autorytet Ewangelii podszywają się ci, którzy ją 'objaśniają'. Jeśli założymy u nich złe intencje lub wadliwą interpretacje (skromnego zresztą materiału) to znajdujesz się w nieciekawym położeniu. Powielasz błędy posiłkując się cudzym autorytetem.I to jest ten cały as? Dość marny, prawdę powiedziawszy... Po prostu wyraz skrajnego relatywizmu - bo w ten sposób można "podważyć" każdy autorytet, ostatecznie zawsze można powiedzieć (nawet w stosunku do postaci współczesnych i znanych osobiście), że kogoś źle zrozumiałeś, nie znałeś do końca, źle zinterpretowałeś, że co innego miał na myśli. Wróćmy do tematu głównego - jakoś nigdy nie rozpatrywałem Jezusa jako autorytet i, powiem więcj, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby w ten sposób do tego podchodzić. Pytanie zadałeś "osobie wierzacej typu chrześcijanin (a w tym również katolik)" - powinieneś więc chyba wiedzieć, że dla chrześcijan Jezus jest "Kimś więcej" niż człowiekiem, któremu można przypisywać autorytet. Uznanie Jezusa za Boga chyba trochę się kłóci z rozpatrywaniem go jako autorytet (za sjp.pwn.pl człowiek cieszący się szczególnym uznaniem, poważaniem). To nie ta płaszczyzna. Jeszcze odnośnie Twoich spostrzeżeń: Żeby znaleźć się w "nieciekawej sytuacji" najpierw musiałbym mieć wątpliwości co do przekazu. Nie wiem jak inni, ale ja akurat wątpliwości co do przekazu ewangelicznego nie mam. Nie wiem też, czy pisząc "powielasz błędy posiłkując się cudzym autorytetem" stwierdzasz fakt (wtedy należałoby oczekiwać, że udowodnisz swoje twierdzenie o błędach), czy może jedynie sygnalizujesz potencjalną możliwość zaistnienia błędów? Ale w jednym masz rację - w odniesieniu do późniejszych interpretacji isotną rolę odgrywa już kwestia autorytetu interpretatorów. Tyle że w związku z tym pytanie powinno dotyczyć właśnie kwestii tego, czy to oni są dla mnie autortetem...
|
|
| | | |  | | Totus (1201 punktów) | > I to jest ten cały as? Dość marny, prawdę powiedziawszy...Nie odnosisz wrażenia, że krest nie jest autorem tego wątku? > Wróćmy do tematu głównego - jakoś nigdy nie rozpatrywałem Jezusa jako autorytet i, powiem więcj, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby w ten sposób do tego podchodzić.A sprawię, że będą godni. > Pytanie zadałeś "osobie wierzacej typu chrześcijanin (a w tym również katolik)" - powinieneś więc chyba wiedzieć, że dla chrześcijan Jezus jest "Kimś więcej" niż człowiekiem, któremu można przypisywać autorytet.Kimś niedoścignionym, niepojetym, wszechmogącym, miłosiernym, godnym płaczu, godnym krzyża, godnym łez? Tak odległym w swej doskonałości, że zastanawianie się nad nim nie ma żadnego sensu. W końcu zbawił mnie i już. > Uznanie Jezusa za Boga chyba trochę się kłóci z rozpatrywaniem go jako autorytet (za sjp.pwn.pl człowiek cieszący się szczególnym uznaniem, poważaniem). To nie ta płaszczyzna.A czy lepszą płaszczyzną jest rozmyślanie o anielich skrzydłach podczas czytania Ewangelii? Znam ludzi, którzy spowiadają mi się z marzeń senno-seksulanych podczas mszy, główny dyskomfort jaki odczuwają to konieczność klękania i wstawania i bełkotliwego bezrefleksyjnego śpiewania wyuczonych piosenek po raz setny. Znam kobiety, które w myślach romansują z ideałem mężczyzny, doskonałym fizycznie, miłosiernym, brodatym samcem. Znam ludzi, dla których wartością jest tylko ta chwila udawanej radości. Ta chwila oddana Bogu. 60 minut dla zbawienia. > Tyle że w związku z tym pytanie powinno dotyczyć właśnie kwestii tego, czy to oni są dla mnie autortetem...Możesz zainicjować nowy wątek, bo widzę, że zaczynasz mieć wątpliwości.
|
|
| | | | |  | | MaLk__ | >>I to jest ten cały as? Dość marny, prawdę powiedziawszy... >Nie odnosisz wrażenia, że krest nie jest autorem tego wątku?
Odnoszę dość wyraźne wrażenie, że to on odpowiedział na pytanie o asa. Że Ty tego nie zrobiłeś, to już nie moja wina...
>Kimś niedoścignionym, niepojetym, wszechmogącym, miłosiernym, godnym płaczu, godnym krzyża, godnym łez? Tak odległym w swej doskonałości, że zastanawianie się nad nim nie ma żadnego sensu. W końcu zbawił mnie i już.
Zastanawianie się nad Nim? Oczywiście, zastanawianie się nad Nim ma sens dla wierzącego, kontemplowanie Jego boskości, rozważanie tajemnicy oddania życia za zbawienie ludzi, zmartwychwstania itp. Gdzieś powyżej napisałeś, że Jezus Chrystus jest dla ciebie Nauczycielem. Oczywiście, przy takim pojmowaniu można się zastanawiać czy jako Naczyciel jest autorytetem. Ale rozważać, czy Bóg ma autorytet? Trochę to zbyt udziwnione...
Nikt nie każe Ci pojmować Jezusa jako Boga, to Twoja prywatna sprawa - ale jeśli chcesz Go oceniać jako nauczyciela a nie Boga, to weź pod uwagę, że domaganie się od chrześcijan takiej samej analizy jest pozbawione sensu. Po prostu podejście chrześcijanina musi być tutaj z gruntu odmienne. Bóg dla chrześcijanina jest (a przynajmniej powinien być) podstawowym źródłem moralności, a nie autorytetem moralnym, gdyż samo zastosowanie tego pojęcia zakłada założenie, że Jego moralność może być poddawana ocenie (a więc także w wątpliwość) z punktu widzenia moralności człowieka. Zadawanie w takim układzie pytania, czy Bóg będący źródłem moralności może być moralnym autorytetem epistemiologicznym jest, delikatnie rzecz ujmując, kuriozalne.
>A czy lepszą płaszczyzną jest rozmyślanie o anielich skrzydłach podczas czytania Ewangelii?
Z tego, że coś jest lepsze (bądź nie - nie mam ochoty się w to zagłębiać) nie wynika wcale, że jest dobre. Zwłaszcza, jeżeli jako punkt odniesienia ustanawiasz coś, co jest w Twojej opinii złe.
>Znam ludzi, którzy spowiadają mi się z marzeń senno-seksulanych podczas mszy, główny dyskomfort jaki odczuwają to konieczność klękania i wstawania i bełkotliwego bezrefleksyjnego śpiewania wyuczonych piosenek po raz setny. Znam kobiety, które w myślach romansują z ideałem mężczyzny, doskonałym fizycznie, miłosiernym, brodatym samcem. Znam ludzi, dla których wartością jest tylko ta chwila udawanej radości. Ta chwila oddana Bogu. 60 minut dla zbawienia.
Ja też znam sporo osób. Co w związku z tym?
>Możesz zainicjować nowy wątek, bo widzę, że zaczynasz mieć wątpliwości.
Nadinterpretujesz moje słowa. Ja tylko odgraniczyłem dwie sfery, które Ty poplątałes w swojej wypowiedzi - sferę autorytetu Jezusa i autorytetu Jego interpretatorów.
|
|
| | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | >Odnoszę dość wyraźne wrażenie, że to on odpowiedział na pytanie o asa. Że Ty tego nie zrobiłeś, to już nie moja wina... Jestem gotów stanąć w obronie Ewangelii, atakuj, poddaj mnie próbie. Przypowieść jakakolwiek plus twoja interpretacja. Czego można by się obawiać? Przegram, cóż - udowodniłeś, że nie mam racji - wygram to i Ty wygrasz, pszenico moja. >Zastanawianie się nad Nim? Oczywiście, zastanawianie się nad Nim ma sens dla wierzącego, kontemplowanie Jego boskości, rozważanie tajemnicy oddania życia za zbawienie ludzi, zmartwychwstania itp. Jako alternatywa dla miłości do bliźniego? >Gdzieś powyżej napisałeś, że Jezus Chrystus jest dla ciebie Nauczycielem. Jest nim! >Oczywiście, przy takim pojmowaniu można się zastanawiać czy jako Naczyciel jest autorytetem. Ale rozważać, czy Bóg ma autorytet? To po co go tu posyłał? Po co Jezus otwierał usta do nadstawionych uszu? >Trochę to zbyt udziwnione... Widzę tego winnych na horyzoncie. Zawsze się go bali. Przyszedł nauczać o miłości nie zaś prosić o litość. >Nikt nie każe Ci pojmować Jezusa jako Boga, to Twoja prywatna sprawa Jezus nie jest moją prywatną sprawą. >ale jeśli chcesz Go oceniać jako nauczyciela a nie Boga, to weź pod uwagę, że domaganie się od chrześcijan takiej samej analizy jest pozbawione sensu. Jestem człowiekiem, lecz nie Ojcem samego siebie. Ojciec zwraca się do mnie poprzez swego syna. Słuchając nauki moralnej głoszonej przez Syna czyż nie poznajesz Ojca? >Po prostu podejście chrześcijanina musi być tutaj z gruntu odmienne. Bóg dla chrześcijanina jest (a przynajmniej powinien być) podstawowym źródłem moralności, BRAWO. >a nie autorytetem moralnym, gdyż samo zastosowanie tego pojęcia zakłada założenie, że Jego moralność może być poddawana ocenie (a więc także w wątpliwość) z punktu widzenia moralności człowieka. Udowodnij Jezusowi, że nie ma racji. Nie masz szans. A kiedy to zrozumiesz nie rzucisz wszystkiego by być mistrzem. Albowiem wystarczy JEDEN mistrz, by inni go słuchali i jemu śpiewać Aleluja i cześć oddawać mogli. >Zadawanie w takim układzie pytania, czy Bóg będący źródłem moralności może być moralnym autorytetem epistemiologicznym jest, delikatnie rzecz ujmując, kuriozalne. Najtrudniej będzie katechetom. Przeżyją straszny szok, gdy się oświecą i zrozumieją co czynią. Przejdą i oni przez to ucho igielne. >Z tego, że coś jest lepsze (bądź nie - nie mam ochoty się w to zagłębiać) nie wynika wcale, że jest dobre. Zwłaszcza, jeżeli jako punkt odniesienia ustanawiasz coś, co jest w Twojej opinii złe. A na Kim opieram swoje opinie? Czy aby są to moje opinie? >Ja też znam sporo osób. Co w związku z tym? Są szczęśliwi? >>Możesz zainicjować nowy wątek, bo widzę, że zaczynasz mieć wątpliwości. >Nadinterpretujesz moje słowa. Ja tylko odgraniczyłem dwie sfery, które Ty poplątałes w swojej wypowiedzi - sferę autorytetu Jezusa i autorytetu Jego interpretatorów. Przecież czytam i widzę. Z pierwszym masz problem, chętnie przeanalizuję czy ten drugi - interpretator - ma rację i co ztego wynika. Rozejrzyjmy się po kanałach... tia ,ta,ta... o jest, jest, jaki słodki obiekt i będzie świetym? A jakże, w końcu gdyby nie Bóg, to nie mógłby czynić takiego dobra, takiego ogromu, ponadludzkiego, nieosiągalnego bez łaski Ducha Świętego...
|
|
| | | | | | |  | | krest | A zwykle to ja odznaczałem się cynicznością. Gratz A wracając do MaLK__a. Czy mógłbyś odpowiedzieć na kwestię, którą postawiłem przed crushem. Tą z Franciszkiem i odmiennością jego wizji życia chrześcijańskiego. Myślę, że będzie to doskonały fundament do dalszych rozważań. Mógłbyś?
|
|
| | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | O ile wiem lekarstwem na trąd jest lekarstwo na trąd.
|
|
| | | | | | | |  | | MaLk__ | >A wracając do MaLK__a. Czy mógłbyś odpowiedzieć na kwestię, którą postawiłem przed crushem. Tą z Franciszkiem i odmiennością jego wizji życia chrześcijańskiego. Myślę, że będzie to doskonały fundament do dalszych rozważań. Mógłbyś?
Jedno nie ulega wątpliwości - św. Franciszek interpretował Ewangelię skrajnie literalnie. Nie do końca przekonuje mnie jego "uwielbienie" ubóstwa, to chyba nie do końca jest to, co w Ewangelii jest najważniejsze. Z drugiej strony, jego miłość do bliźnich robiła wrażenie. Chyba uchylę sie od odpowiedzi na to pytanie.
Oczywiście rozumiem do czego zmierzasz - istnieją i na przełomie wieków istniały różne interpretacje Ewangelii. Nie ma co się oszukiwać, inaczej rozumiemy teraz przykazanie miłości, inaczej natomiast rozumieli je np. w XIII-wiecznej Langwedocji. Ewangelia powinna stanowić jednak jakieś uniwersalne zasady. I wydaje mi się, że stanowi. Czy można to relatywizować, czy można próbować podważyć to uniwersalne znaczenie przez wypominanie interpretacyjnych błędów? Jak już wspomniałem, w ten sposób można próbować podważyć wszystko... Jeśli się uprzesz, możesz argumentować, że skoro raz się pomylili, to nie ma gwarancji, że "oficjalna" interpretacja też była zła. Pytanie tylko, co to da?
|
|
| | | | | | | | |  | | krest | Interpretacje są tylko krokiem, cel leży gdzie indziej. Znam też argument, którym możesz się posłużyć, by uniknąć posadzenia o hipokryzję (choć bardziej to do odpowiedzi crusha by pasowało). Tak na marginesie, Kościół bardzo wolno przyznaje się do błędów. Teraz chciałbym się upewnić: Czy istnieje oficjalna wykładnia PŚ, a w tym Ewangelii? A jeśli tak, to czy na przestrzeni wieków zachodziły w niej zmiany? Choć podejrzewam, że znamy odpowiedzi. Pozostaje kwestia fundamentalna: Co to da? Na razie nie widać niczego, co zajęłoby miejsce Kościoła (choć można uważać, że kwestia rozwiązałaby się sama), więc nie masz co się zbyt martwić. Rzecz w tym, że potrzebne są sprzężenia zwrotne by niwelować szkodliwe efekty (na razie słabo działają sprzężenia). Trzeba więc ustalić zakresy działalności- powiedzieć: tu kłamiecie, tu opowiadacie bajki, to jest niesprawdzone, a tu jest wasz bastion. Do tej pory Kościół rośnie na dziko i wcale sam z siebie tak ciekawie nie wyrasta. Co prawda byłoby to tylko tymczasowe, ale dałoby dobre efekty. Kwestia moralności i autorytetu też temu podlega. Ewangelia nie jest Jezusem i nie może być autorytetem zamiast Niego!! Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Teresa | >Ewangelia nie jest Jezusem i nie może być autorytetem zamiast Niego!! Niewątpliwie autorytetem nie jest Ewangelia. Z tej prostej przyczyny, ze autorytetem jest zawsze jednostka. Autorytetem jest oczywiście wpierw ewangelista, ale zwłaszcza JCh, który przemawia na kartach Ewangelii.
Po prostu są słowa, które mówią same za siebie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | krest | >Po prostu są słowa, które mówią same za siebie. Trzeba się im przyjrzeć. Ciężko do tego podejść, gdyż prawie wszystko to interpretacja. Trudno zrobić z tego temat. Szacunek
|
|
| | | | | | |  | | MaLk__ | >Jestem gotów stanąć w obronie Ewangelii, atakuj, poddaj mnie próbie. Przypowieść jakakolwiek plus twoja interpretacja. Czego można by się obawiać? Przegram, cóż - udowodniłeś, że nie mam racji - wygram to i Ty wygrasz, pszenico moja.
Wybacz, ale nie podążam drogami Twojego rozumowania. Niby czemu miałbym atakować Ewangelie? Co niby mam mieć tutaj do wygrania?
>Jako alternatywa dla miłości do bliźniego?
A któż coś takiego napisał? Nadinterpretowanie, tudzież usilne doszukiwanie się z góry założonych tez w wypowiedziach rozmówców nie jest miłą cechą... Wpierw stawiasz tezę o "zastanawianiu się nad Nim", by nagle wmawiać mi, że stanowi to alternatywę do rozważań nad przykazaniem miłości? Nie, nie stanowi. To dwie odrębne sprawy. Bynajmniej się nie wykluczające lub zastępujące.
>To po co go tu posyłał?
Mylisz czasy. W tej chwili jesteśmy już post factum. Może zasadne było rozważanie autorytetu Jezusa dwa tysiące lat temu, kiedy przebywał i nauczał, będąc przez większość uważany za tylko nauczyciela. Tyle że wtedy nie było chrześcijan, którzy są teraz, którzy uważają Jezusa za Boga i wobec tego nie rozważają kwestii "autorytetu". Bo i po co roważać autorytet Boga, w którego się wierzy?
>>Nikt nie każe Ci pojmować Jezusa jako Boga, to Twoja prywatna sprawa >Jezus nie jest moją prywatną sprawą.
Tego też nie napisałem... Napisałem, że Twoje pojmowanie Jezusa jest Twoją prywatną sprawą.
>Słuchając nauki moralnej głoszonej przez Syna czyż nie poznajesz Ojca?
Jaki to ma wpływ na podniesioną przez Ciebie kwestię autorytetu? Twoim zdaniem Syn, nawet jeżeli uznajemy Go za przejaw tej samej boskości, Trójcy Świętej, może mieć różny autorytet, autorytet w ogóle poddawalny weryfikacji ludzkiej?
>Udowodnij Jezusowi, że nie ma racji. Nie masz szans.
Niby czemu miałbym to robić, czemu miałbym próbować udowodnić, że Jezus, w którego wierzę nie ma racji?
>Najtrudniej będzie katechetom. Przeżyją straszny szok, gdy się oświecą i zrozumieją co czynią. Przejdą i oni przez to ucho igielne.
Piszesz tak dla zabawy? Jeśli już piszesz sugerując dyskusję z moimi tekstami bądź ich komentowanie, to staraj się chociaż, żeby Twoje komentarze miały jakis związaek z tym, co napisałem. (ta uwaga tyczy się właściwie połowy Twojego postu)
>A na Kim opieram swoje opinie? Czy aby są to moje opinie?
A jakie to ma znaczenie dla tego, co napisałem?
>Są szczęśliwi?
Jw.
>Przecież czytam i widzę
Jak widać bez zrozumienia :/
|
|
| | | | | | | |  | | Teresa | > Mylisz czasy. W tej chwili jesteśmy już post factum. Może zasadne było rozważanie autorytetu Jezusa dwa tysiące lat temu, kiedy przebywał i nauczał, będąc przez większość uważany za tylko nauczyciela. Tyle że wtedy nie było chrześcijan, którzy są teraz, którzy uważają Jezusa za Boga i wobec tego nie rozważają kwestii "autorytetu". Bo i po co roważać autorytet Boga, w którego się wierzy?Ja nie uważam, aby domaganie się od chrześcijan takiej samej analizy w kwestii autorytetu było pozbawione sensu. Ze względu na to, ze życiem etycznym rządzi trójnorma. Najbliższej nas i bezpośrednio jest sumienie, wyżej jest system praw i wartości a jeszcze wyżej Bóg jako źródło wartości. Proszę bardzo oto analiza: Dlaczego wierzymy, że JCh jest synem Bożym? Bo sam tak o sobie powiedział. A dlaczego wierzymy w to, co sam o sobie mówi? Bo uwierzyliśmy w inne rzeczy, które powiedział. Mam tu na myśli nauki moralne cechujące się głęboką przenikliwością i mądrością. Jesteśmy przekonani, że są one wytworem zdrowego rozumu. W przeciwny wypadku można pytać czy osoba, która twierdzi, że jest Bogiem jest przy zdrowych zmysłach. To fenomenologia, bada właśnie takie sądy, które cechuje tzw. świetlista pewność, i "oczywistość". Stała się ona początkiem nowoczesnego religioznawstwia. Fenomenolodzy wprowadzili ewidencjonalistyczną koncepcję prawdy. Według niej oczywistość właściwie rozumiana jest przeżyciem prawdy. Poczytajcie pl.wikipedia.org/wiki/FenomenologiaNie mogłabym teraz stać się wyznawczynią np. islamu (tam kobieta nie ma duszy). To, co tam się dzieje, to są dla mnie po prostu wolne żarty  . Dla mnie osobiście JCH nie mógłby być Synem Bożym, a Bóg - Bogiem (Panem) - gdyby nie był wpierw (między innymi) autorytetem epistemicznym. Po prostu sumienie nie pozwoliłoby mi uznać innego Boga za Źródło. Dlatego też uważam, ze istnienie niezależna etyka. W przypadku wierzącego jej źródłem jest Bóg. Co ważniejsze religia monoteistyczna głosi Boga, który daje się połączyć z filozofią grecką, którego może zrozumieć także filozof, oświecony duch  . Bóg jest między innymi sama sprawiedliwością. Można to pojęcie analizować, np. po platońsku jako ideę.  Dlatego też uwazam, że tej wiary nie warto zmieniać na żadną inną, bo w niej Bóg jest samą sprawiedliwością i miłością, nie tylko jest dobry, ale jest samym Dobrem. Takie jest moje uzasadnienie  . Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Witam  > Wybacz, ale nie podążam drogami Twojego rozumowania. Niby czemu miałbym atakować Ewangelie? Co niby mam mieć tutaj do wygrania?Czy rozumiesz jakąkolwiek przypowieśc (dałem Ci wybór)? Czy któraś kwestia Ewangeliczna do Ciebie nie przemawia? W obronie której interpretacji mógłbyś stanąc z tych, które (interpretacje) akceptujesz? Czy chrześcijanin powinien rozumiec o czym naucza Chrystus, by uznawac się za chrześcijanina? > Wpierw stawiasz tezę o "zastanawianiu się nad Nim", by nagle wmawiać mi, że stanowi to alternatywę do rozważań nad przykazaniem miłości? Nie, nie stanowi. To dwie odrębne sprawy. Bynajmniej się nie wykluczające lub zastępujące.Czyż musiałbym kazac Ci miłowac, gdybyś wiedział, dlaczego sam tego chcesz? > >To po co go tu posyłał?> Mylisz czasy. W tej chwili jesteśmy już post factum.Chciałbyś go poddac np. freudowskiej psychoalizie? > Może zasadne było rozważanie autorytetu Jezusa dwa tysiące lat temu, kiedy przebywał i nauczał, będąc przez większość uważany za tylko nauczyciela.A czego uczy Chrystus, byś potrzebował go oglądac jak naucza? > Tyle że wtedy nie było chrześcijan, którzy są teraz, którzy uważają Jezusa za Boga i wobec tego nie rozważają kwestii "autorytetu".Czy uważanie kogoś za Boga (tu potrzeba pilnie desygnatu) nie czyni go nieprzystepnym rozumowo? Po co Chrystus naucza, skoro miałby byc niedostępny dla rozumu? > Bo i po co roważać autorytet Boga, w którego się wierzy?Czy wiara nie jest grzechem? Jak odróżnic Boga od szatana, jeśli ten drugi powie, że jest Bogiem? Co to jest grzech pierworodny? > Tego też nie napisałem... Napisałem, że Twoje pojmowanie Jezusa jest Twoją prywatną sprawą.Jeżeli Go pojmuję to jak może byc to moja PRYWATNA SPRAWA? Jeżeli Go źle pojmuję to czyż nie proszę o korektę? Jeżeli nie mogę zwrócic się do chrześcijan to do kogo? > Jaki to ma wpływ na podniesioną przez Ciebie kwestię autorytetu? Twoim zdaniem Syn, nawet jeżeli uznajemy Go za przejaw tej samej boskości, Trójcy Świętej, może mieć różny autorytet, autorytet w ogóle poddawalny weryfikacji ludzkiej?Zakładam, wątek OBJAWIENIE. > Piszesz tak dla zabawy?KONIEC ZABAWY.
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | Jeżeli ta dyskusja ma wyglądac tylko i wyłącznie tak, że będziesz zadawał same pytania, z których praktycznie każde nadaje się na osobny wątek, to ja wymiękam - nie mam po prostu czasu w ten sposób "dyskutować"
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|