... oraz
placownika (moderatora) teraz czerwonopisanego.
Wiem, że starożytnie siwe skronie nie upoważniają do zniżek, bo to przesąd i dyskryminacja tych, którym chemia ciała srebrzyć się nie pozwala. Nieważne, że to najczęściej chemia gospodarcza, ale wrzucona na osobisty korpus farbowańca, własnocielną przecie się staje, zaś nie dając naturalistom powodów do bonusów.
Tak więc wątpliwy argument naturalnej starości wieszając na gwoździu, serdeczną swą prośbę podsztukuję dużo poważniejszym glejtem, mianowicie
Odwieczną Przyjaźnią Ęnteligęcji z Ludem Pracowitym.
Jeszcze nie wiem po co mi to, ale może wyjdzie w praniu.
Tera do remu, jak mawiają Kaszëbë.
Mam prośbę,
placowniku i
placowniku (moderator) w dwóch osobach jedyny, żebyś nie zadawał mi pytań.
Żadnych pytań i w żadnych z ulubionych Twych kolorów, ponieważ jakoś tak od niedawna większość z nich tragicznie się dla mnie kończy. Właściwie to nie Twoje pytania mają takie katastrofalne skutki, ani ich barwy ochronne, lecz moje odpowiedzi śpiesznie artykułowane w poczuciu spełniania obywatelskiego obowiązku polegającego na współpracy z Władzą.
I może nie tyle tragicznie, co tragikomicznie z elementami Mrożka, Kafki i Józka.
Tego Józka od Hellerów i historii pogiętych jak paragraf.
Przykładem niech będzie seria Twoich ciekawych i trafnych pytań:
Czyżbyś zamierzał forsować nową...
A może uważasz mnie za nieszkodliwego frustrata... które mi zadałeś, i na które ja - gnany obowiązkiem zaspokojenia ciekawości Gury- odpowiedziałem zgodnie z prawdą i prawem mniej/więcej tak:
... że swoich interlokutorów traktuję jak równych. Wiedziony Gurobojnym przeczuciem na drugie, niepokojąco zarumienione pytanie odpowiedziałem pismem obrazkowym, lecz hieroglifami nawet dla ślepego znaczącymi, że (przestrzegając obowiązującego regulaminu) nie chcę dyskutować z Gurą i jestem z tego powodu bezradnie ukontentowany.
Wyobraź sobie, drogi
placowniku z
placownikiem (moderator) w dwójcy jedyny, jakaż była moja radość, gdy otrzymałem list gratulacyjny od
(Alicja)Duda (moderator) z uprzejmym, acz powściągliwym zawiadomieniem o przyznaniu mi za tegoż posta blokadki tudzież ostrzeżonka, oba honoris causa.
Powściągliwym, bo zapewne skromność nie pozwoliła
(Alicja)Duda (moderator) przyodziać posta przynależną mu, pąsową stułą z napisem
Ostrzeżenie w formacie [n1], no i dopiero po gorących namowach niechętnie przyznała, że to z okazji miłościwie nam panującego paragrafu 19 z jego podpunktami:
Cytat:"Zarówno ostrzeżenie jak i blokada wynika wprost z paragrafu 19 wraz podpunktami. Alicja"
Przyznała niechętnie, boć powściągliwość jest grubymi nićmi szy... hm, grubymi literami haftowaną dewizą naszej kochanej Władzy.
Skrócę tę pasjonującą, trwającą 2 dni historię i napiszę, że po tak cyrkowych, jak regulaminowych (mailami) negocjacjach z
webmasterem robiącym w tym kabarecie za
Kolegium Moderatorów, utargowałem, iż jedynie punkt
1. z
§ 19. czyli
"dyskusje z moderatorem" mógłby być podstawą do nagrody, ale że ja takiej dyskusji nie widziałem (i nie widzę), to
webmastero-Kolegium w reprezentacyjnej, a jakże, osobie Michała Przecha dorzuciło mi
§ 23. Sam fakt repety nie zdziwił mnie i nie zaskoczył, bo klient już był i do pełni Kolegialnego szczęścia brakowało tylko paragrafu, ale zaintrygował mnie styl w jakim to zrobił, mianowicie napisał:
Cytat: Myślę że §19 razem z §23 wyczerpują potrzebę uzasadnienia tej blokady i dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu.
Zastanawia mnie tylko, jak wiele wolnego czasu musisz mieć, aby przeznaczać go na dyskusje z moderatorami Forum, na którym tak bardzo ci źle.
EOT
Z tego zdania wynika kilka rzeczy w tym dwie najważniejsze: po pierwsze
Kolegiumo-webmaster są otwarci na głosy ludu i zaczynają dostrzegać potrzebę uzasadniania swoich spektakularnych decyzji.
Po drugie powaliło mnie ufne przypuszczenie, zwierzenie nawet, że
webmaster "myśli" - to znakomicie rokuje dalszemu zacieśnianiu Odwiecznej Przyjaźni Ęteligęcko-pracowitej.
No i ten wdzięczny EOT na finiszu (tuż po troskliwym zafrasowaniu moim życiem prywatnym), który odczytałem jako coś w rodzaju "życzę miłego wieczoru", przez wspomnianą już powściągliwość płynnie zamienione na szorstko-przyjazny skrót ęteligęckiego zwrotu:
Eeeee...Ooooo... To na razie.
Teraz i dla mnie stało się jasnym, dlaczego uważam, że powołanie się na tę Przyjaźń powinno odnieść zamierzony przeze mnie skutek.
W związku z powyższym ponawiam gorącą prośbę o niezadawanie mi żadnych pytań, bo kończą się na ogół komicznymi jasełkami z przaśnym scenariuszem pisanym przez samo racjonalne rzycie.
Mam także drugą, maleńką próśbkę do Ciebie i ew. czytaczy: może Wy znajdziecie w
tym poście powody do tak troskliwego potraktowania paragrafem 22... Tfu, paragrafami Regulaminu, co to niech nam żyje sto lat, jak moderacji kwiat!...?
Teraz tylko lanie i znowu wakacje w Oślej.

<