>
A dlaczego to ty masz sie dostosowac do mojej definicji wszechmocy, nie ja do twojej? Poniewaz to ja wierze w Boga, a nie ty. To ty postulujesz wewnetrzna sprzecznosc tej wiary, musisz wiec swoja krytyke dopasowac do tego, co ta wiara w rzeczywistosci glosi, a nie do twojej fantazji na temat jej tresci. Inaczej dyskutujesz z lustrem.Na reszte twojego drugiego listu odpisywac nie bede, poniewaz opiera sie ona na "svarozycowej" definicji wszechwiedzy Boga. Dyskutujesz tam nielogicznosc takiego obrazu Boga, ktore nie ma nic wspolnego z przedstawionym w moim modelu (opiera sie na svarozycowym "wszechwiedza = koniecznosc znania absolutnie wszystkiego", a nie na wujowym "wszechwiedza = mozliwosc poznania absolutnie wszystkiego"). Dopasuj rozumowanie do tematu, a bedzie o czym rozmawiac.
>
Ano wlasnie.
Nemo potest personam diu ferre.
Widzi Pan, Panie Rozbojniku?
Ja do niczego nie kusze, tylko staram sie pociagnac Pana do odpowiedzialnosci za Pana wlasne deklaracje.
Tak sie Pan domaga udowodnienia tego czy tamtego, a sam Pan co innego mowi raz, a co innego kiedy indziej.
Z jednej strony domaga sie Pan stosowania sie do Panskiego 'modelu teologicznego' a z drugiej nazywa go katolickim, choc wcale taki nie jest.
Prosze sie zdecydowac.
Albo podaje sie Pan za katolika, ktory katolicka nauke tlumaczy, a nie przekreca, jak sie Panu podoba wedle Panskiego Wujowego widzimisie. Albo prosze otwarcie przyznc, ze glosi Pan tylko swoja wlasna 'wujowozbojowa' teologie. Wtedy bedzie mozna przyznac Panu racje - kto chce obalac Panski modelik (zaznaczam - PANSKI I TYLKO PANSKI), musi go najpierw dobrze poznac i do niego sie stosowac.
Nie wiem tylko po co racjonalista mialby marnowac czas i energie na wynajdywanie luk w prywatnym systemie teologiczym wydumanym przez bardzo inteligentna, ale jednak tylko jednostke, ktora w dodatku jeszcze kilkaset lat temu zostalaby przez wlasnych braci w wierze spalona na stosie za swoje poglady.
Po co sie scierac z jednoosobowa sekta, ktora najpierw wina sie uporac z wlasnymi przelozonymi (deklarowanymi jako KK), a dopiero potem wyplywac na szerokie wody.
Oczywiscie dyskusja z Panem to czysta przyjemnosc i polecam ja kazdemu, kto uwaza sie za dosc silnego. Kazdemu doradzam tez najwyzszy respekt dla Pana i przestrzegam przed lekcewazeniem.
Niemniej fakt pozostaje faktem, ze wobec racjonalistow wciaz jest Pan dluzny ukonkretnienie siebie samego. Prosze sie opowiedziec, zdeklarowac, jasno i wraznie. Jest Pan katolikiem czy nie? Bo ten brak konsekwencji u Pana jednak powoduje - jak widac na dyskusji ze Svarozyce - sporo komplikacji.
Jesli wciaz bedzie sie Pan upieral przy swoim (hehehe) 'katolicznmie', to byloby bradzo wskazane, by jakos Pan to uargumentowal. Najlepiej niech Pan od razu wyklaruje swoje argumenta za apokatastaza i posle je do Watkanu. Prof. Hryniewicz i sporo inych teologow z pewnoscia Pana inicjatywe poprze. Jesli papiez oficjalnie przyzna, ze w koncu wszystkie istoty stworozne zostana zbawione (lacznie z Lucyferem), to przyznam, ze jest Pan katolikiem. Do tego czasu jest Pan winien wszystkim racjonalistowm zmienienie swoich deklaracji, by nie wyjsc na Wuja Kretacza.

Pozdrawiam
GvG
PS Obiit Waldemarus - natus est Gustavus. Bede wdzieczny jesli Pan o tym nie bedzie wiecej zapominal.