Witam! Rozmyślam ostatnio nad taka jedna kwestią z zakresu teologii. Czy spotkaliści się kiedys z następujacym problemem: Teologie monoteistyczne w większości zakładają istnienie wszechwiedzącej i wszechmocnej istoty, oraz ludzi, którzy, min. są obdarzeni wolną wolą. Problem dla mnie pojawia się w punkcie, w którym próbujemy połączyć moją wolną wolę z założeniem istnienia kogoś, kto wie, co ja za chwilę zrobię. Intuicja podpowiada, że tego połączyc się nie da. Jeżeli Absolut wie wszystko, to znaczy, że wie, co ja za chwilę zrobię, a to oznacza, że nie mam wolnej woli (jak w książce - możemy zobaczyć na ostatnią stronę i przekonac się, że zabójca jest ogrodnik). Jeżeli ja mam wolną wolę, to oznacza, że nikt nie wie, co ja za chwilę zrobię, włączając Absolut. A co to za Absolut, który nie ma wiedzy absolutnej  Zdaję sobie sprawę, że Ameryki nie odkryłem, interesuje mnie natomiast kwestia ew. odpowiedzi teologów na taki zarzut (że twierdzenie jest wewnętrznie sprzeczne). Dam sobie uciąc mały palec u nogi, że ktoś już kiedyś o tym rozprawiał, ale jakoś nie mogę do tego dotrzeć. Macie pomysły gdzie mogę się doinformować w tej sprawie? Może sami wiecie, jak się sprawa ma? Zakładam pod tym względem jednakowe podejście teologii chrześcijańskiej, judaistycznej i islamskiej (poprawcie mnie, jesli się mylę), więc argumenty z każdego "obozu" mnie zadowolą |