>duzo mowi sie o wierze....naogol kazdy czlowiek >spotkal sie z ta forma rozumowania i wie ze Bog >istnieje , "Wiara formą rozumowania"??? Rozumowanie, logiczne, racjonalne myślenie to jedno, a wiara, która jest niczym innym jak ufnoscią, niepopartą dowodami, w istnienie Kogoś, czegoś to co innego. gdybyśmy wiedzieli, że bóg istnieje, nie musielibyśmy w to wierzyc. Wiem że JA istnieję i nie muszę w to wierzyć. >(systematyczny ,zaplanowany z "gory" rozwoj >wszystkiego na przestrzeni dziejow np.swiata i >wszechswiata w ktorym zyjemy ... >chociaz niektorzy wola do tego sie przyznawac! Pewno miało być "nie przyznawać". Sugerujesz więc, że jesli nie wierze w osobowego boga, to sam się okłamuję??? >Swiat ludzi jest na tyle "myslacy"ze powoli >pojmuje ze religia...jako sposob zycia >codziennego zgodnie z wiara...nie jest nieomylny >(schizmy )ani tez nie jest cudownym srodkiem na >wszystko (np. choroby) ! Eureka. Nobla dla tej pani. >Sama religia moim zdaniem "odebrala"ludziom moc >opieki od Boga pochodzaca. Jesli ten bóg wogóle istnieje. To po pierwsze. Po drugie: mozesz myslec, mówic o osobowym, jedynym bogu tylko dzięki tej religii, którą tak krytykujesz. >W sumie religia prowadzi nauczajac podstaw do >wiary ...ale to nie zastapic nigdy wiary w Boga >Moc. >Tutaj religie ,a raczej przywodcy religijni >,popelnily zasadniczy blad,tak sobie ludzi >podporzadkowywujac ze ci nie w Bogu widza Ojca >-od Ktorego pochodzi ...ale w ludziach >bladzacych w wierze polegajacej na ufnosci Bogu >.(ale takze rzeczom ,obrzedom ,miejscom >tzw"swietym"itd) >Ufajac w pierwszej kolejnosci ludziom zwiazanym z >religiami tylko ,popelniamy podstawowe bledy >przeciw Bogu. Ble, ble, ble. Kolejne puste frazesy. A SKĄD SIE DOWIADUJESZ O ISTNIENIU BOGA??? Skąd jeśli nie od ludzi, takich jak ty? Powtarzam: wszelkie źródło twojego myslenia o bogu ojcu ma źródło w tej religii. Gdyby nie ona, byłabys najprawdopodobniej politeistką i dywagowała o Świętowicie, Mokoszy etc. >Religie sklocily ludzi...trzymajac sie kurczowo >swoim praw a nie tylko czystej wiary - czyli >stanu ducha ! ! Wiara to stan ducha opierający się na religii, na jej doktrynach, prawdach objawionych etc. Jesli nie ma, zlikwiduje się te prawdy, to pozostaje tedy gołe pojęcie: bóg, pochodzące przecie z tych prawd. A ciężko wierzyć, pokladać ufność w czymś, co stanowi tylko li puste słowo, bez żadnych przymiotów. >Pomimo ze trzy "monoteistyczne" religie wierza w >tego samego Boga ...w razie problemow "zwalczaja >sie" wzajemnie! Nie "w razie" tylko zwalczanie się wzajemne leży w ich naturze. Przez sam fakt, że są to apodyktyczne, imperatywne monoteizmy, które wszedzie widza błąd i ciemnotę, tylko nie we własnych szeregach. "Bo przecież nasz bog jest tym jedynym i tylko to, co my o nim głosimy, jest prawdą". Jest tu zakamuflowany postulat: skoro inni prawdy nie maja, trzeba im ja udostepnic, przekazać. A jeśli sa nazbyt oporni, to w imie zasady "cel uświęca środki" wszystkie chwyty dozwolone. >To samo tyczy tzw.chrzescijan...ktorzy dziela sie >na rozne wspolnoty ,bo ktos mysli tak ,a inny >inaczej,i to nie w kwestii "BOG" ale roznych >innych problemow np.znaczenia slow z Bilbii . Bzdura. Bóg Orygenesa jest zupełnie inny od boga św. Augustyna. Takie frazesy można walic tylko przy nieznajomości podstawowych zagadnień z historii chrześcijaństwa. A jedno słowo w biblii może diametralnie zmienić obraz tego boga. >Religia ...prowadzi do Boga,ale moze byc tez >tylko "blednym kolem"blednych praw wymyslonych >przez ludzi. A buddyzm jako religia nieteistyczna nie prowadzi do boga. To po pierwsze. Poza tym, skąd wiesz, że akurat prawa, o których myslisz, że sa "boskie" nie sa aby to (a raczej na pewno) ludzkim wymysłem? Masz jakis dokument uwierzytelniajacy? >Wiara...laczy ludzi w "drodze"do Boga! Gorzej, gdy tych "bogów" zaczyna sie po drodze mnożyć. To juz jest problem o który rozbija sie twoje pobożne życzenie. Czujesz jakąś więź doktrynalną z wyznawcami straszliwej tamilskiej bogini Korrowaj, pląsającej na pobojowisku wśród poległych i pożerającą ich ciała? Bariery zawsze będą. >Religie ...czesto dokonywuja podzialow na dobrze >i zle wierzacych...a to juz dzielo szatana/czyli >zlo . >Wsrod wierzacych w Boga ..nie moze byc podzialow >,musi byc jednosc oparta o jedna Prawde !!! Kolejnego Nobla i beczkę piwa za propozycję, która ma do tego doprowadzić. Jak chcesz znieść przepastne nierzadko różnice doktrynalne dzielące wyznawców trzech wielkich religii monoteistycznych (bo domyślam sie, że o tych ci tylko chodzi)?
|