Zgodnie z życzeniem zaczynam nowy wątek. >1. W niemal kazdej uwadze zaczynajacej sie slowem "bzdura" robsz bledne kolo, opierajac swoja argumentacje na przyjeciu jako zalozenia tej wlasnie tezy, ktora masz udowodnic (ze wszechmoc oraz wiecznosc/niezmiennosc sie wykluczaja). Nie czytasz dokładnie tego, co piszę. Wytłumaczę więc to jeszcze raz, możliwie najklarowniej. Przyjmuję, zresztą zgodnie z twoim modelem (jesli sie mylę, popraw mnie), wieczność i niezmienność bożych atrybutów (jakiekolwiek by one nie były) jako podstawowy aksjomat. Są wieczne w tym sensie, że nie miały początku (jak bóg) i nie mają końca. Jesli istnieje choć mozliwość, że można je zmienić, obojetnie jakie to jest działanie, to nie sa one niezmienne. To jest chyba jasne? Przykład: jest obiekt ważący 500 kg. Jeśli nie mam fizycznych warunków, by go dźwignąć, przesunąć etc to znaczy, że obiekt będący w tym miejscu jest dla mnie niezmienny. A w przypadku, gdy takie warunki fizyczne mam, nie moge powiedzieć, że ów obiekt jest dla mnie bezwzględnie niezmienny. Mogę zmienic jego połozenie, ale, oczywiście nie muszę. Mogę nie chciec go zmienic, co oczywiście nie czyni go dla mnie niezmiennym. Tylko że jestem zmuszony zmienic nomenklaturę, nazewnictwo dla tego obiektu, inaczej kłamałbym. Jasne? Jesli boże atrybuty są niezmienne, to nie są one zmienne, do zmiany, podlegające zmianom. Jeśli ktoś jest nieduży, to duży nie jest. A jeśli możliwość zmiany atrybutów z racji tego, że są one niezmienne jest wykluczona, to bóg nie może być wszechmocny, więc wszechmoc nie może być już na samym początku włączona do modelu jako aksjomat. Proste? Nie tworze tu żadnego paradoksu typu bóg - kamień, ale na podstawie prostego twierdzenia juz z góry wykluczam wszechmoc jako aksjomat. Zadanie mam ułatwione z tego wzgledu, że mogę wieczność i niezmienność jego atrybutów potraktować jako pierwotny, podstawowy aksjomat, nie zalezny od wszechmocy. Bo gdyby były zalezne, wynikały z niej, nie byłyby wieczne ani niezmienne, bo zostały ustanowione, miałyby źródło we wszechmocy. Sam napisałeś, że bóg swoich przymiotów nie ustanowił. Sam bóg nie może już byc wszechmocny z tego wzgledu, że jest i być musi, bo jest wieczny. >3. Skoro juz daje swiatle rady, to sam postapie w ten wlasnie sposob: >Przeczytaj jeszcze raz aksjomaty:
>A. Bog nie jest ograniczony prawami logiki. Bzdura, już na początku zobowiązaliśmy się go ograniczyć do tych praw w naszej dyskusji. >B. Nie wolno mowic o dzialalnosci Boga, ktora lamie prawa logiki. Ustalmy jedno: to ty proponujesz aksjomaty, na podstawie których rozważamy potencjalne działania boga, lub raczej boże mozliwości. Ok, to juz mamy ustalone. Ja tym razem nazwałem jasno i po imieniu sytuacje, w jakiej postawiłes swojego boga. Stwierdziłem, że juz same aksjomaty, bez żadnego boskiego działania tworzą sprzeczność. Jesli juz same załozenia tworza sprzeczność, należy je zmienić, przewartościować. Ty tego nie robisz, za to sam proponujesz nielogiczne rozwiązanie (co zarzucasz mi), w myśl którego bóg w jakis cudowny sposób może zmienic swoje wieczne i niezmienne atrybuty tak, by dalej one były wieczne i niezmienne! I powtórzę jeszcze raz: Jesli istnieje choć mozliwość, że można je zmienić, obojetnie jakie to jest działanie, to nie sa one niezmienne. >Poniewaz nigdzie w moim rozumowaniu nie pisze o dzialalnosci Boga, a jedynie o mozliwosci, nie naruszam zadnego z powyzszych aksjomatow. Proste jak drut. Nie, jak się okazuje. Abstrahując, przypominam: wszystkie opisane działania boga to działania potencjalne, a więc możliwości, gdyż twój bóg to obiekt hipotetyczny. To po pierwsze. Poza tym, ja piszę nie o możliwosciach, które rodzą nielogiczność, a samych aksjomatach, które tworzą sprzeczność. Dla mnie bóg nie musi działać w celu zmiany swoich atrybutów, bym wiedział, że zgodnie z aksjomatem podstawowym to mu się nie uda, więc nie może być wszechmocny. Już sama nazwa "niezmienny" jasno to sugeruje. Jesli owo "niezmienne" da się zmienic, to nie jest to niezmienne. Koniec kropka. To po drugie. Po trzecie: nie obchodzi mnie, do jakich ty sie ewentualności ograniczasz, z racji swojej wiary w owo bóstwo. Jesli wg swojego "widzimisię" ustalasz "chcenie" lub "niechcenie" swojego boga, to go determinujesz, a ma on wg ciebie ponoc wolna wolę. Czegos takiego nie czynisz, a przecież stwierdzenie, że "nie chce on zmieniać swoich atrybutów i z tej racji ja je nazywam niezmiennymi" rozwiazało by sprawę. tyle że przestałby on być wolna samodzielna istotą w twoim modelu. >>>poniewaz uwazam bardzo starannie, zeby nie uzywac argumentow typu: "i co z tego, ze to nielogiczne? Bog tak wlasnie zrobil, i nie ma w tym nic dziwnego, bo On jest wszechmocny". >>Ależ właśnie takiego argumentu używasz. Znowu niekonsekwencja. >Zartujesz chyba? Gdzie ja powiedzialem, ze Bog zrobil cos nielogicznego? Patrz wyżej. >Uswiadom mi to, w miare mozliwosci krotko i jasno. Z gory dziekuje. Prosba została spełniona.
|