Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ludzka wiara góry przenosi...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-07-2006 11:05Manackin (6 punktów)Ludzka wiara góry przenosi...
Witam! moim zdaniem religia jest bardzo skomplikowanym aspektem naszego życia. Nie pisze tak ponieważ jestem katolikiem... Coraz częsciej podchodzę do sprawy Kościoła sceptycznie. To co się dzieje w całej naszej "rodzinie chrześcijańskiej" jest karygodne. Ale to już inna sprawa... Powarcając do tematu, według mnie religia nie jest aż tak bardzo istotna, warto zastanowić się, czy naprawdę istnieje coś po śmierci. Ostatnio dużo rozmyślałem na temat życia po śmierci, dociekałem wielu wątków, odkryłem i ułozyłem wiele hipotez. Czy nie może być prawdą fakt, iż człowiek, jako istotna rozumna, ale także i wrażliwa musi wierzyć, że coś po śmierci jest...? Ludzka psychika nie jest przygotowana na przyjęcie tak drastycznej informacji, jaką jest całkowity koniec życia. Ludzie wierzą, modlą się, chronią się tak przed nieuniknionym. Człowiek jest za słaby by przyjąć do świadomości możliwość zakończenia swojego istnienia na tym świecie.
Oczywiście nie twierdze tak, to tylko przypuszczenie...
Ale jeżeli jednak tak jest? Warto nad tym pomysleć...
Niektórzy wierzą w rózne wizje, raj i piekło, kosmiczna otchłań, reinkarnacja, tunel czasoprzestrzenny... ale wizji konca brak...
Ja osobiście nie wiem co na ten temat mysleć, jestem świadomy, iż takie słowa i tezy w naszym religijnym społeczeństwie mogą być negatywnie i krytycznie odebrane, jednak czasami warto "oderwać" się od religii i pomyśleć racjonalnie...
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Drobner
>Ostatnio dużo rozmyślałem na temat życia po śmierci, dociekałem wielu wątków, odkryłem i ułozyłem wiele hipotez.
Samo 'życie po smierci' jest tylko hipotezą. Jest to na dodatek hipoteza absolutnie niesprawdzalna i nieweryfikowalna. Tak więc szkoda czasu na tłuczenie głową o mur...

> Czy nie może być prawdą fakt, iż człowiek, jako istotna rozumna, ale także i wrażliwa musi wierzyć, że coś po śmierci jest...?
1. Jest prawdą "że człowiek może wierzyć, że coś po śmierci jest...", bo w tym temacie TYLKO wiara pozostaje.
2. Człowiek może wierzyć we wszystko w cokolwiek zechce. Tylko PO CO?

>Ludzka psychika nie jest przygotowana na przyjęcie tak drastycznej informacji, jaką jest
całkowity koniec życia.
1. Bo od wielu lat wiadome kręgi mamią ludzi swoją wizją 'zaświatów'.
2. Przypomnij sobie jednak żydowski odłam saduceuszy z ok. II/I w. p.n.e. Najoficjalniejsza i jak najbardziej legalna (mało tego - kontynuatorka pierwotnej religii mojżeszowej) grupa Żydów - kapłanów zaprzeczała istnieniiu duszy, życią po śmierci itp poglądom faryzeuszy. Mozaizm nie znał nie interesował się życiem po śmierci (p. np. Księga Koheleta albo Mądrość Syracha - tylko nie w tłumaczeniach katolickich).

>Ludzie wierzą, modlą się, chronią się tak przed nieuniknionym. Człowiek jest za słaby by
>przyjąć do świadomości możliwość zakończenia swojego istnienia na tym świecie.
Zamieniasz przyczynę ze skutkiem: wmówiono wiernym "sąd po śmierci" i "niebo i piekło" i dlatego boją się i modlą (i składają ofiary na rzecz kapłanów - DOCZESNE, WYMIERNE OFIARY).
I tak w II/III w. n.e. chrześcijaństwo było nazywane "katechezą strachu". Strach to ogromna siła. Zapytaj: Kto na tym korzysta? Wnioski nasuną się same.

>Oczywiście nie twierdze tak, to tylko przypuszczenie...
Tak trzymaj...

>Ale jeżeli jednak tak jest?
Już mówiłem: hipoteza absolutnie niesprawdzalna i nieweryfikowalna. Tak więc szkoda czasu na tłuczenie głową o mur...

>Ja osobiście nie wiem co na ten temat mysleć,
'Zaświaty' to wyłącznie światopoglądowy wytwór umysłu człowieka wierzącego.

>jestem świadomy, iż takie słowa i tezy w naszym religijnym społeczeństwie mogą być negatywnie i krytycznie odebrane
Tym nie należy się przejmować. Tak jak nie przejmujesz się reakcją i krytyką tych, którzy wierzą w 'krasnoludki'.

>jednak czasami warto "oderwać" się od religii i pomyśleć racjonalnie...
ZAWSZE WARTO

>Pozdrawiam
Ja również
filip
Witam!
Zgadzam się co do tego, że rozum ludzki nie jest w stanie pojąć "końca istnienia". Jest to przerażające, ale zarazem intrygujące. cały wszechświat, nasza planeta Ziemia i wszyscy ludzie którzy ją zamieszkują nie mają żadnej wartości?
Nie widze sensu życia. Sensu istnienia wszechświata.
Osobiście uważam, że warto wierzyć. Polecam.

Pozdrowienia
Drobner
>Zgadzam się co do tego, że rozum ludzki nie jest w stanie pojąć "końca istnienia".
Widocznie mam rozum 'nieludzki' (hi,hi), bo przyjmuję to za oczywiste. (Co innego marzenia...)

>Jest to przerażające, ale zarazem intrygujące.
Jak kazda NORMALNOŚĆ świata, niewymyślona przez ludzi.

>cały wszechświat, nasza planeta Ziemia i wszyscy ludzie którzy ją zamieszkują nie mają żadnej wartości?
"Wartość' to kategoria ludzka, nie przyrodnicza (fizyczna).

>Nie widze sensu życia. Sensu istnienia wszechświata.
"Sens' to także kategoria ludzka, nie przyrodnicza (fizyczna).

>Osobiście uważam, że warto wierzyć.
W co?

>Pozdrowienia
Nawzajem
FilipP
>"Wartość' to kategoria ludzka, nie przyrodnicza (fizyczna).

To znaczy nie możesz mi powiedzieć, czy wszechświat ma jakąś wartość, ponieważ "wartość" nie jest kategorią przyrodniczą?

Wierzyć w Boga.
Drobner
>>"Wartość' to kategoria ludzka, nie przyrodnicza (fizyczna).
>To znaczy nie możesz mi powiedzieć, czy wszechświat ma jakąś wartość, ponieważ "wartość" nie jest kategorią przyrodniczą?

Dokładnie. Wartościowanie (aksjologia) odbywa sie wyłącznie w umyśle ludzkim.
Wyobraź sobie np. ziemię 100 milionów lat temu. Co wtedy było np. 'dobre' a co 'złe'? Czy o tym decydowały dinozaury?
Tzw. 'wartości' są tylko ludzkim OCENIANIEM zjawisk, bytów i zdarzeń.

>Wierzyć w Boga.
Tzn. w co/kogo?
Dla mnie to rzeczownik bez desygnatu.
Pawlosky (44 punktów)
Wszystko odbywa się w umyśle ludzkim.
Ok. Ale można odpowiedzieć na moje pytanie, czy jest ono wartościowaniem, czy też nie. Tak po prostu.
Dlatego prosze cię o odpowiedź.

Pozdrowienia

omnes qui acceperint gladium, gladio peribunt
Jarek (418 punktów)
Witam
Najlepszą formą zabezpieczenia sobie nieśmiertelności jest zostawienie po sobie "czegoś", co pamiętać będą inni.
Pozdrawiam
rozumek
>Najlepszą formą zabezpieczenia sobie nieśmiertelności jest zostawienie po sobie "czegoś", co pamiętać będą inni.
Zapominasz tylko, że niektórzy, zostawili po sobie stosy i obozy koncentracyjne. Jakoś ten "sposób", nie bardzo nam się chyba podoba.
rozumek
Najlepszym sposobem na zapewnienie sobie życia wiecznego, jest WIARA w takowe i praca nad nim. Po diabła, będąc człowiekiem dorosłym (takim, który wie, co do śmierci może go doprowadzić) wierzyć, że go nie ma, albo możliwe jest dopiero po zmartwychwstaniu? Wiara, przenosi góry. Gdy wierzysz, że żyjemy wiecznie, to sam wiecznie i szczęśliwie żyjesz i innym żyć wiecznie i szczęśliwie pozwalasz. Uwierzyć nie możesz tylko tak długo, dopóki wyznajesz fałszywych bogów, do fałszywej wiary innych zachęcasz i po stronie fałszywych kościołów stajesz (o wiele lepszy ten nieformalny, czyli prawdziwy).
joice (259 punktów)

>Oczywiście nie twierdze tak, to tylko przypuszczenie...
Zgadzam sie z twym przypuszczeniem.W kontraście z bezlitosnym światem natury nasza 'świadomość' wydaje się być czymś wyjątkowym. A przywiązanie do ludzi ,swego życia w kontekście możliwości nagłej jego utraty i zaprzestania istnienia czymś wręcz groteskowo-makabrycznym. Dlatego nie dopuszczamy do siebie myśli ,że to ziemskie życie, to wszystkie atrakcje, które na nas czekają.
a może ludzkość wyrośnie z religijnych mitów? Może górą w tym przypadku okaże sie w końcu natura, i powrócimy do religii ,która jest w nas zaszczepiona naturalnie.
Na razie jednak zbyt wielkie przerażenie samą myślą o przypadkowości naszego stworzenia przetwarza i kreuje coraz to nowe pomysły na zbawienie i życie wieczne.

' Jeśli masz na myśli system wierzeń oparty, mimo powierzchownych pozorów, że jest przeciwnie, na chorobliwej obsesji śmierci, nienawiści, rozkładu, dehumanizacji i upokorzenia, to odpowiedź moja na twoje pytanie brzmi " Nie" " powiedziała patrząc na Colmana. Rzuciła okiem na swe wnuki. " Ale jeśli poświęcenie się życiu, miłości, rośnięciu, osiągnięciom i potędze ludzkiej twórczości odpowiada twojej definicji, wtedy odpowiedź brzmi :" Tak, Chiron ma swoją religię."

Może kiedyś Chirońska religia zapanuje na naszej planecie. Czego z całego serca życzę wszystkim naszym potomnym.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365