 |
Zło? Czy istnieje, skąd się bierze? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-08-2006 22:31 | Komek (67 punktów) | Zło? Czy istnieje, skąd się bierze? | Skąd w nas ludziach bierze się zło?Mimo ze czasami niczym zło nie jest wywoływane jestesmy zli i dlaczego dazymy do samodestrukcji jako gatunek? Czy teoria buddyzmu,mowiaca o złej energi jest poprawna,robimy komus zlo itd.az zlo w takim łancuchu,blednym kole powraca do nas samych,czy ta teoria jest poprawna?Czy tez mamy sklonnosci do robienia zla bez naszej kontroli,czy to wpisane jest w nasze jestestwo?Czy musimy czynić zło?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Zyga (1539 punktów) | Bardzo często "słyszę głos" namawiający mnie do czegoś złego jednak jest coś we mnie co mowi mi "nie powinieneś to złe". Chyba u podstaw, jako gatunek, jesteśmy "źli" i tylko bardzo powoli rodzi sie w nas świdomość zła.
|
|
| Marek Czeszek | Być może jestem zboczeńcem  , ale przychodzi mi do głowy, że chciałbym zrobić komuś coś nieprzyjemnego, TYLKO i wyłącznie w sytuacjach, kiedy bywam do tego sprowokowany. Myślę więc, że nie można o wszystkich ludziach generalnie i założenia mówić, że są źli. Natomiast statystycznie prezentuje sie to rzeczywiście kiepsko. Myślę, że jest to dziedzictwo ewolucyjne. Podrawiam. Marek Czeszek.
|
|
| Ł."Szaman" M. (563 punktów) |
> Czy teoria buddyzmu,mowiaca o złej energi jest> poprawna,robimy komus zlo itd.az zlo w takim> łancuchu,blednym kole powraca do nas samych,czy ta teoria> jest poprawna?Wiesz co, ja tak sobie obserwuję, że to jest teoria bardziej taka sobie pospolicie u nas społeczna niż buddyjska. Szczególne upodobanie znajdują w niej mym zdaniem kobiety, te pokrzywdzone to już w ogóle ...  ... i Ci powiem, że mniejsze masz szanse z wyjechaniem Ci z nią właśnie ze strony buddystek niż kobiet mających z buddyzmem tyle wspólnego co z polskim budownictwem wysokościowym  Tak w ogóle ... zło w buddyzmie to wynik niewiedzy, tzw. awidji, buddyzm (ten wyszukany intelektualnie) daleki jest od moralnej wizji zla i dobra. Awidja to stan własciwy nam wszystkim, jej rozpoznanie i przekroczenie to oświecenie. To tak skracajac i generalizując. Lepiej o takie "buddyjskie" rzeczy dokładniej wypytywac na forach buddyjskich.
Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię, nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. (Mt 10, 34)
|
|
| madej | >Skąd w nas ludziach bierze się zło?Mimo ze czasami >niczym zło nie jest wywoływane jestesmy zli i dlaczego >dazymy do samodestrukcji jako gatunek? >Czy teoria buddyzmu,mowiaca o złej energi jest >poprawna,robimy komus zlo itd.az zlo w takim >łancuchu,blednym kole powraca do nas samych,czy ta teoria >jest poprawna?Czy tez mamy sklonnosci do robienia zla bez >naszej kontroli,czy to wpisane jest w nasze jestestwo?Czy >musimy czynić zło? > Witam Obserwuję Twoje posty i stwierdzam że je produkujesz jak gwoździe - masowo i bez sensu. Poruszasz masę tematów, przy żadnym z nich nie zatrzymasz się, lecisz do przodu z zamkniętymi oczami. Po co więc zadajesz pytania, czy oczekujesz odpowiedzi czy nie, czy chcesz dyskutować ?
|
|
 | | Komek (67 punktów) | >>Skąd w nas ludziach bierze się zło?Mimo ze czasami >>niczym zło nie jest wywoływane jestesmy zli i dlaczego >>dazymy do samodestrukcji jako gatunek? >>Czy teoria buddyzmu,mowiaca o złej energi jest >>poprawna,robimy komus zlo itd.az zlo w takim >>łancuchu,blednym kole powraca do nas samych,czy ta teoria >>jest poprawna?Czy tez mamy sklonnosci do robienia zla bez >>naszej kontroli,czy to wpisane jest w nasze jestestwo?Czy >>musimy czynić zło? >>Witam >Obserwuję Twoje posty i stwierdzam że je produkujesz jak gwoździe - masowo i bez sensu. >Poruszasz masę tematów, przy żadnym z nich nie zatrzymasz się, lecisz do przodu z zamkniętymi oczami. >Po co więc zadajesz pytania, czy oczekujesz odpowiedzi czy nie, czy chcesz dyskutować ? > Chciałbym dogłębnej odpowiedzi...gdy czytam wszystkie dotychczasowe wydaja sie one bardzo puste i malo przemyslane
|
|
| IQ955 (2355 punktów) | Drogi Komku,
Napisałem Ci, że, moim zdaniem, zło jest dziedzictwem ewolucyjnym.
Jeśli ta odpowiedź jest dla Ciebie pusta i bezmyślna, to doprawdy nie wiem, czego się spodziewasz! Poczytaj sobie trochę publicystki Lema, może "Samolubny gen" Dawkinsa, "Tak zwane zło" Lorentza i odpowiedź Eibl-Eibelsdorfa dla równowagi etc.
Jeśli chcesz odpowiedzi racjonalnej, to nie możesz stawiać pytań typu "Jaka jest istota X?", bo te pytania są w nauce niedozwolone (w tym sensie, oczywiście, że nie można na nie udzielić sensownej odpowiedzi). No, wyobraź sobie, że ktoś bardzo mądry (nawet sam Pan Bóg!) pofatygował się, aby Ci odpowiedzieć i powiada:
"Istotą zła jest...."
Spróbuj sam podstawić pod te kropki coś, co mógłby człowiek zrozumieć i co wyjaśniałoby wszystko! Potrafisz?
A, że zło na świecie budzi niepokój - to Cię, rzecz jasna, rozumiem. Tylko racjonalizm (a piszesz do "Racjonalisty"!) nie polega na wyładowaniu emocji, lecz na surowej dyscyplinie myślowej. Bez tego nic.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| duda (175 punktów) | >>Chciałbym dogłębnej odpowiedzi...gdy czytam wszystkie dotychczasowe wydaja sie one bardzo puste i malo przemyslane
Stawiasz pytania, na których zjadły zęby pokolenia filozofów, na które odpowiedzieć próbowano na tysiące sposobów w niezliczonej liczbie opasłych dzieł i wymagasz w krótkim poście "dogłębnej odpowiedzi". Tak się nie da. Nikt ci nie poda 'na talerzu" odpowiedzi na takie ważkie, egzystencjonalne pytania. Do tego każdy musi dojść sam, i ma szczęście jeżeli mu się w ogóle uda. Forumowicze to nie wyrocznia znająca odpowiedzi na wszystkie pytania. Trochę samodzielności i dociekliwości. Przestudiowanie sprawy zajmie ci sporo czasu, ale nikt tego nie zrobi za ciebie.
W ujęciu psychologicznym wiele na temat 'zła' pisał Freud, warto znać jego teorię id, ego i superego. Sporo ciekawego mówi socjobiologia. Literatura piękna zajmuje się tym problemem od początku swojego istnienia; w czsach współczesnych nieźle podjął temat pochodzenia zła chociażby Truman Capote w "Z zimną krwią" albo Willam Golding we "Władcy Much".
|
|
| Nihilia (115 punktów) |
Spróbuję coś nakreślić... Myślę, że zło jest pojęciem względnym i niezbyt można zdefiniować coś/kogoś jako złego. Samo zło to dla mnie działanie na czyjąś szkodę... ale jakiś X zawsze może zyskać na złym czynie Y, więc dla X ten Y jest jak najbardziej dobry. Co teraz? Zależy, kogo spytasz :/ Powracanie zła albo wynika z naturalnej chęci zemsty, albo jest totalną bzdurą.
|
|
| Nihilia (115 punktów) | Moim zdaniem zło jest bardzo względnym pojęciem... wyobraźcie sobie taką sytuację: X zrobił coś, na czym Y stracił, a Z i X zyskali. Kiedy spytamy Y, czy X jest zły, odpowie twierdząco. Y nie zgodzi się i stwierdzi, iż X należy do ludzi dobrych. Czy X jest ogólnie zły? A może X i Z są źli?
|
|
 | | rozumek | >Moim zdaniem zło jest bardzo względnym pojęciem... wyobraźcie sobie taką sytuację: X zrobił coś, na czym Y stracił, a Z i X zyskali. Kiedy spytamy Y, czy X jest zły, odpowie twierdząco. Y nie zgodzi się i stwierdzi, iż X należy do ludzi dobrych. >Czy X jest ogólnie zły? A może X i Z są źli? Moim zdaniem, zło nie jest pojęciem względnym. Jeżeli ktoś robi cokolwiek, na czym ktokolwiek traci (choćby on sam) to czyni zło, niezależnie od tego, co o tym sądzi X, Y, Z, a nawet wszyscy, bo wszyscy też mogą dać się wprowadzić w błąd. Zło nie "siedzi" w ludziach, ale w ludzkiej głupocie, chroniącej dobre samopoczucie głupców.
|
|
| anonim (33 punktów) | >Skąd w nas ludziach bierze się zło?Mimo ze czasami >niczym zło nie jest wywoływane jestesmy zli i dlaczego >dazymy do samodestrukcji jako gatunek? >Czy teoria buddyzmu,mowiaca o złej energi jest >poprawna,robimy komus zlo itd.az zlo w takim >łancuchu,blednym kole powraca do nas samych,czy ta teoria >jest poprawna?Czy tez mamy sklonnosci do robienia zla bez >naszej kontroli,czy to wpisane jest w nasze jestestwo?Czy >musimy czynić zło? >
Zło wpisane jest w nasze słowa i w świadomość. Jeżeli nie miałbyś świadomości zła nie czyniłbyś źle dlatego chrześcijaństwo mówi że wszyscy przed Chrystusem byli skażeni po grzechu pierworodnym. Grzech ten wziął się z tego że uwierzyliśmy kłamstwu i zaczęliśmy budować na słowach kłamstwa swoj byt. Zobaczmy słowo pies to ogólne określenie gatunku Jamnik podgatunek ale tak naprawde istnieje dany osobnik który całkowicie odbiega od wszelkich norm wyglądu, zachowania bo żyje i podejmuje kroki w życi w dodatku jego tkanki zbudowane są z innych atomów. A skąd wiemy że każdy atom jest taki sam on jest odróżnialny od innych więc tylko podobny jedynie energia z których są zbudowane jest niezmiennikiem lecz co to jest energia?Subtelny stan istnienia czegoś.Czyżby istota zawierająca w sobie wszystkie formy życia świadome i nieśwaidome.A więc pełna świadomość niemierząca niczego po prostu wiedząca wszystko o wszystkim zamanifestowała się przez Chrystusa pouczyła nas o sobie.A więc Chrystus pokazał nam że istnieje kłamstwo, opozycja głupota w czystej postaci, głupia budowla mentalna człowieka.Kto wie wszystko tylko stworzyciel bo on ustanowił a my możemy podejrzewać.Paradoks jeżeli zaprzeczysz że Boga nie ma zaprzeczysz że nie ma siebie i tu jest kłamstwo a kłamstwo to zło które się samo nakręca. Upadek wiąże się ze stratą poczucia rzeczywistości.A ją ustanowił Bóg gmatwając rzeczywistość stajesz się winny dlatego Chrystus umarł nie sprzeciwił się jak tego oczekiwali ludzie i szatan.A to że uzdrawiał i wskrzeszał to znaczy że miał takie zadanie bo to należy do dobra a śmierć i głupota do zła. Jest możliwe uzdrowienie które uprzedmiotawia człowieka. Ten któru uzdrawia ścieżkę ten jest bogiem nie ten który za pomocą sztuczek uzdrawia na jakiś czas.Jeśli nadzieja ci odpowiada idź dalej nie do mnie lecz wiesz gdzie do Boga.
|
|
 | | rozumek | A najbardziej przykro jest wtedy, gdy katolicy tracą poczucie rzeczywistości i odróżnianie kłamstwa od prawdy, pozostawiają Chrystusowi. Na szczęście, coraz mniej ludzi wierzy w Jego wyjątkowość pod tym względem (wyznaje religię katolicką). Anonimie! Czy polski jest Twoim rodzimym językiem? Nie czepiam się zwykle błędów ortograficznych, ale Twojej pisowni, nie tylko do dobrych, ale nawet do złych nie można zaliczyć. Ona jest FATALNA. Pozdrawiam.
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
Napracowałem się setnie poprawiając Twoje błędy ortograficzne. Uwaga Rozumka wydaje się teraz bezzasadna, ale wcześniej była w pełni uzasadniona. Niestety korekta ortografii nie przydała zbyt wiele sensu Twojej wypowiedzi.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| igrek (174 punktów) | Pewnie nie wymyślę wiele więcej niż poprzednicy, jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Zacznę od tego czym jest zło. Według mnie nie ma jednej definicji zła. Prawnik powie że zło to wykroczenie lub przestępstwo, Ksiądz, że jest to zachowanie niezgodne z zasadami kościoła, Etyk będzie mówił o moralności, A socjolog o normach społecznych, Teoria "X, Y, Z," też wydaje się zasadna Pytania które zadajesz są bardzo trudne, jak zresztą zauważyli poprzednicy, niektórzy ludzie szukają odpowiedzi przez całe życie i często jej nie znajdują. Nawet jeśli ktoś zna odpowiedź to prawdopodobnie wiąże się ona z jego światopoglądem i może cię nie zadowolić. > Skąd w nas ludziach bierze się zło?Zło, jak zauważyli poprzednicy jest w nas. Tutaj odniosę się do psychologii która definiuje "id" jako jedną ze struktur osobowości, obok "ego" i "super ego". "Id" jest zestawem podstawowych instynktów i żądz z którymi rodzi się każdy człowiek. Dorastając uczymy się a na nasz rozwój mają wpływ wychowanie i ogólnie przyjęte normy, w ten właśnie sposób kształtuje się nasze "super ego" czyli rozum. Z połączenia tych dwojga powstaje "ego", czyli nasze Ja. W ten sposób możemy powiedzieć że zło to przewaga naszych żądz nad wychowaniem. > Mimo ze czasami> niczym zło nie jest wywoływane jestesmy zliJeśli masz na myśli złość, jako objaw emocjonalny, to porównam to ze szklanką, do której wpada po kropelce woda. Na początku jest jej mało i wolno przybywa ale gdy jest już pełna to wystarczy jedna kropelka żeby się przelała. Czy masz na myśli jakąś konkretną sytuację? > i dlaczego> dazymy do samodestrukcji jako gatunek?Z tą samodestrukcją to trochę nie do końca tak. W zasadzie robimy wszystko żeby żyć lepiej, po prostu nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, poza tym w świecie flory i fauny rządzi natura a człowiek cały czas ją poprawia i tak naprawdę niewiadomo jak daleko może się w tym posunąć. > Czy teoria buddyzmu,mowiaca o złej energi jest> poprawna,robimy komus zlo itd.az zlo w takim> łancuchu,blednym kole powraca do nas samych,czy ta teoria> jest poprawna?O teoriach buddyzmu wiem niewiele, jednak pomyśli, jeśli będziesz cały czas komuś robił coś złego, czy spotka cię za to nagroda? > Czy tez mamy sklonnosci do robienia zla bez> naszej kontroli,czy to wpisane jest w nasze jestestwo?Czy> musimy czynić zło?Na te pytania spróbuj sobie odpowiedzieć sam. Pozdrawiam.
|
|
| rozumek | >Czy tez mamy sklonnosci do robienia zla bez >naszej kontroli,czy to wpisane jest w nasze jestestwo?Czy >musimy czynić zło? Nic takiego nie jest wpisane w nasze jestestwo. Po prostu, człowiek rodzi się "głupi", co oznacza, że nie umie odróżnić zła od dobra. Niestety, niektórym ta głupota pozostaje, nawet po zdobyciu formalnego tytułu profesora. Inni pozbywają się jej jeszcze w dzieciństwie. Nie da się żadnego człowieka nauczyć czynienia dobra, ale łatwo nauczyć go nie czynienia zła. Trzeba tylko mieć taką wolę, a społeczeństwo polskie jej nie posiada. Co więcej, chętniej naśladujemy głupich z tytułami, niż mądrych, którzy tytułów żadnych nie posiadają. Nie musimy czynić zła i nikt nas do tego zmusić nie może. Możemy tylko sami chcieć je czynić, wzbraniając się przed nauką odróżniania go od dobra (pozostawiając te nauki wyznawcom religii, różnych od naszej indywidualnej).
|
|
 | | deili (1140 punktów) | >Nic takiego nie jest wpisane w nasze jestestwo. Po prostu, człowiek rodzi się "głupi", co oznacza, że nie umie odróżnić zła od dobra. A może po prostu coś takiego jak czyste zło nie istnieje, a pojęcie zła które znamy, i jak wynika z dyskusji dla każdego jest czym innym zostaje nam wpojone ? Jakoś trudno mi znaleźć przykład czegoś złego co dla kogoś nie stanowiło by czegoś dobrego. Pojęcie zła i dobra wpojono nam w dzieciństwie, wpojono na pojęcie zła w różny sposób stąd różny sposób jego interpretacji. Ale ogólnie przyjmuje się fakt że złe jet coś jeśli robimy coś na szkode drugiej osoby i z myślą o tym aby jej zaszkodzić, w większości przypadków do takich czynów popycha nas chęć zemsty i powetowania sobie szkód jakie nas spotkały, niestety nie zawsze "karzemy" tych którzy nas skrzywdzili a często znajdujemy "zastępcze" kozły ofiarne. Wynika to z naszej psychiki i potrzeby pewnego odreagowania. Mówiąc w skrócie oddajemy światu to co od niego otrzymaliśmy.
|
|
|  | | rozumek | >Ale ogólnie przyjmuje się fakt że złe jet coś jeśli robimy coś na szkode drugiej osoby i zmyślą o tym aby jej zaszkodzić, w większości przypadków do takich czynów popycha nas chęć zemsty i powetowania sobie szkód jakie nas spotkały, niestety nie zawsze "karzemy" tych którzy nas skrzywdzili a często znajdujemy "zastępcze" kozły ofiarne. Wynika to z naszej psychiki i potrzeby pewnego odreagowania. Tak się ogólnie przyjmuje, ale nie jest to prawda. Prawdą jest to, że złe jest to, co złego zrobimy (komukolwiek, także sobie), niezależnie od intencji czynienia dobra. Złe jest to, że wpaja nam się przekonanie o człowieczym obowiązku czynienia dobra, zamiast obowiązku powstrzymania się od czynienia zła (przez indywidualne decydowanie, bez pytania zainteresowanych, co będzie dla nich dobre). >Mówiąc w skrucie oddajemy światu to co od niego otrzymaliśmy. Potem, niestety oddajemy światu (własnym dzieciom) to, co od niego (własnych rodziców) otrzymaliśmy, więc często, nie liczymy się ze zdaniem bezpośrednio zainteresowanych. A gdy z naszych dobrych intencji, wyniknie zło zamiast dobra, prędziutko poszukujemy "zastępczego" kozła ofiarnego, czyli kogoś odpowiedzialnego za fatalny wynik naszego działania. W takim działaniu, mamy wszechpotężne poparcie KK, nie odróżniającego materii (w naturalny sposób przeznaczonej do przekazywania własnym dzieciom z pokolenia na pokolenie) od ducha, którego z pokolenia na pokolenie zobowiązani jesteśmy rozwijać, a nie zachowywać, wracając tym samym do czasów minionych (czyli barbarzyńskich).
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | >>Ale ogólnie przyjmuje się fakt że złe jet coś jeśli robimy coś na szkode drugiej osoby i zmyślą o tym aby jej zaszkodzić, w większości przypadków do takich czynów popycha nas chęć zemsty i powetowania sobie szkód jakie nas spotkały, niestety nie zawsze "karzemy" tych którzy nas skrzywdzili a często znajdujemy "zastępcze" kozły ofiarne. Wynika to z naszej psychiki i potrzeby pewnego odreagowania. >Tak się ogólnie przyjmuje, ale nie jest to prawda. Prawdą jest to, że złe jest to, co złego zrobimy (komukolwiek, także sobie), niezależnie od intencji czynienia dobra. Złe jest to, że wpaja nam się przekonanie o człowieczym obowiązku czynienia dobra, zamiast obowiązku powstrzymania się od czynienia zła (przez indywidualne decydowanie, bez pytania zainteresowanych, co będzie dla nich dobre). Nie sposób się z tym nie zgodzić, jak się mówi piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami. Ale czy jest to "zło" w pełnym wymiarze togo słowa ? Dla nas, gdy ktoś nas na siłę uszczęśliwia, tak ale z perspektywy osoby uszczęśliwiającej i dużej części społeczeństwa nie. Jeszcze nie tak dawno temu homoseksualistów zamykano w zakładach psychiarycznych i leczono elektowstrząsami teraz wszyscy (no dobra prawie wszyscy, mamy coś takiego jak LPR) uzanamy że była to wręcz zbrodnia jedak wówczas uważano że leczonym wyświadcza się wielką przysługe tyle że oni jeszcze o tym nie wiedzą. I trudno zarzucić tutaj złe chęci owym "specjalistom" od leczenia. Oni naprawde wierzyli w to co robią i robili to z przekonaniem czynienia dobra, bo tak ich nauczono i wychowano. Kiedy zaprzestano tych praktyk dla większości stało się coś dobrego, jednak nie dla wszystkich bo nadal przecież są osoby które uważają że tolerując homoseksualizm działamy na szkode społeczeństwa na przykład narażając dzieci na demoralizacje, i wiele z tych osób nadal uważa że homoseksualistów należy izolować i leczyć. Zmieniło się tylko to że teraz są oni w mniejszości a o tym co złe decyduje większość. Takich przykładów można by przytaczać tysiące, z wojnami krzyżowymi włącznie, ale przykłady te pozwalają jednak tylko stwierdzić względność pojęcia zła a nie obiektywne stwierdzenie tego co jest a co nie jest złe. >>Mówiąc w skrucie oddajemy światu to co od niego otrzymaliśmy. >Potem, niestety oddajemy światu (własnym dzieciom) to, co od niego (własnych rodziców) otrzymaliśmy, więc często, nie liczymy się ze zdaniem bezpośrednio zainteresowanych. A gdy z naszych dobrych intencji, wyniknie zło zamiast dobra, prędziutko poszukujemy "zastępczego" kozła ofiarnego, czyli kogoś odpowiedzialnego za fatalny wynik naszego działania. W takim działaniu, mamy wszechpotężne poparcie KK, nie odróżniającego materii (w naturalny sposób przeznaczonej do przekazywania własnym dzieciom z pokolenia na pokolenie) od ducha, którego z pokolenia na pokolenie zobowiązani jesteśmy rozwijać, a nie zachowywać, wracając tym samym do czasów minionych (czyli barbarzyńskich). > Niestety smutne ale prawdziwe, i choć ja z tym się zgodzam to niestety i tak pozostanie to tylko względnym pojęciem zła bo dla wielu nie będzie w tym nic złego.
|
|
| | |  | | rozumek | >>(przez indywidualne decydowanie, bez pytania zainteresowanych, co będzie dla nich dobre). >Nie sposób się z tym nie zgodzić, jak się mówi piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami. >Ale czy jest to "zło" w pełnym wymiarze togo słowa ? Jest. W pełnym wymiarze. Nawet Hitler był przekonany, że robi dobrze. Nie tylko Żydów, czy Polaków nie pytał, ale nawet Niemców. Niektórzy Niemcy, też nie pytali. Na zdrowie, nikomu to nie wyszło (nawet Niemcom). >Jeszcze nie tak dawno temu homoseksualistów zamykano w zakładach psychiarycznych i leczono elektowstrząsami teraz wszyscy (no dobra prawie wszyscy, mamy coś takiego jak LPR) uzanamy że była to wręcz zbrodnia jedak wówczas uważano że leczonym wyświadcza się wielką przysługe tyle że oni jeszcze o tym nie wiedzą. I trudno zarzucić tutaj złe chęci owym "specjalistom" od leczenia. No bo nie od dobrych chęci zależy zło/ dobro, ale od głupoty/mądrości tych, którzy je czynią. >Oni naprawde wierzyli Głupi wierzy we własne (indywidualne) dobro nie słabiej, niż mądry w swoje (wszystkich). >w to co robią i robili to z przekonaniem czynienia dobra, bo tak ich nauczono i wychowano. Dlatego, Młodzież Wszechpolską nalezy uczyć i wychowywać, a nie zwalczać. A żeby było to możliwe, trzeba najpierw nauczyć LPR. >Kiedy zaprzestano tych praktyk dla większości stało się coś dobrego, jednak nie dla wszystkich bo nadal przecież są osoby które uważają że tolerując homoseksualizm działamy na szkode społeczeństwa na przykład narażając dzieci na demoralizacje, i wiele z tych osób nadal uważa że homoseksualistów należy izolować i leczyć. Nikogo, kto sobie i innym niczym nie zagraża, nie należy ani izolować, ani leczyć. Trzeba uczyć dzieci tolerancji, czyli samodzielnego odróżniania dobra od zła, a nie naśladowania kogokolwiek w tym zakresie. >Zmieniło się tylko to że teraz są oni w mniejszości a o tym co złe decyduje większość. Ani o tym co robi jednostka, ani o tym, czy jest to dobre czy złe, nie decyduje żadna większość. O działaniu jednostki, nadal decyduje ta konkretna jednostka, a o tym, jakie są skutki jej działań (wszystkie możliwe są do przewidzenia przez nią osobiście) jej poziom intelektualny (nie myl go tylko z tytułami, stanowiskami, wykształceniem, a nawet wyznawaną religią, białymi rękawiczkami, koloratką lub kołnierzykiem). >>Niestety smutne ale prawdziwe, i choć ja z tym się zgodzam to niestety i tak pozostanie to tylko względnym pojęciem zła bo dla wielu nie będzie w tym nic złego. I z tego właśnie, wyniknie następne zło, czyli następna głupota. Niestety, nie mamy nic lepszego do zrobienia, jak zwalczać głupotę, ale nie jej orężem (siłą), ale własnym (wychowywaniem siebie i innych do współpracy, a nie narzucania własnych racji i podzielania statystycznych).
|
|
| | | |  | | deili (1140 punktów) | >Głupi wierzy we własne (indywidualne) dobro nie słabiej, niż mądry w swoje (wszystkich). 100 % racji >Nikogo, kto sobie i innym niczym nie zagraża, nie należy ani izolować, ani leczyć. Zagdzam się w 100 % ale pytanie tylko o to kto i na jakiej zasadzie ma decydować o tym czy ktoś mu lub komuś zagraża ? Są ludzi którzy twierdzą np. że wcześniej wspomniany homoseksualizm daje złe wzorce do naśladowania dziecim młodzieży i że jest wręcz zaraźliwy, co więcej są również "naukowcy" którzy starają się potwierdzić tą teze i ją promują. > Trzeba uczyć dzieci tolerancji, czyli samodzielnego odróżniania dobra od zła, a nie naśladowania kogokolwiek w tym zakresie. Również się zgadzam nie mniej to zawsze będzie odróżnianie naszej wizj dobra i zła. >Ani o tym co robi jednostka, ani o tym, czy jest to dobre czy złe, nie decyduje żadna większość. O działaniu jednostki, nadal decyduje ta konkretna jednostka. Tak też jest, ale my tak strasznie lubimy oceniać innych ... >I z tego właśnie, wyniknie następne zło, czyli następna głupota. Niestety, nie mamy nic lepszego do zrobienia, jak zwalczać głupotę, ale nie jej orężem (siłą), ale własnym (wychowywaniem siebie i innych do współpracy, a nie narzucania własnych racji i podzielania statystycznych). Pozostaje mi jedynie mieć nadzieje że kiedyś tak się stanie i głupote uda się ograniczyć. Na koniec podsumowując tą dyskusje powiem tak: To co dla nas złe dla innych dobre, to co nas krzywdzi to u innych powoduje szczerą radość, i nie mamy obiektywnych metod na sklasyfikowanie czegoś jako zło lub dobro. Jeśli natomiast rozmawiać o przyczynach zła to nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się głosem poparcia pod twoimi słowami, i mieć nadzieje że kiedyś ktoś dopisze do podręczników zdanie "Twój bliźni wie lepiej co dla niego dobre".
|
|
| | | | |  | | rozumek | > "Twój bliźni wie lepiej co dla niego dobre". Z wyjątkiem dzieci, które nie wiedzą i które trzeba tego nauczyć, zamiast uczyć je, że dobre dla nich to, co dla "wychowawcy", czyli m.in uczyć je, że nie ma nic lepszego od pedofilii.
|
|
| | | | | |  | | deili (1140 punktów) | > > "Twój bliźni wie lepiej co dla niego dobre".> Z wyjątkiem dzieci, które nie wiedzą i które trzeba tego nauczyć, zamiast uczyć je, że dobre dla nich to, co dla "wychowawcy", czyli m.in uczyć je, że nie ma nic lepszego od pedofilii.> Dziecko doskonale umie odróżnić co dla niego dobre. Często nie umie się przeciwstawić temu co dla niego złe z powodu ulegania szantarzom, z powodu strachu, czy innych bodźców. Jednak samo rozróżnienie dobra i zła w stosunku do siebie ma doskonałe. Ale to chyba już inny temat, dużo bardziej skomplikowany i raczej nie pasujący do tego.
|
|
| | | | | | |  | | rozumek | > >Dziecko doskonale umie odróżnić co dla niego dobre. Często nie umie się przeciwstawić temu co dla niego złe z powodu ulegania szantarzom, z powodu strachu, czy innych bodźców. Jednak samo rozróżnienie dobra i zła w stosunku do siebie ma doskonałe.Właśnie dziecko tego nie umie i tylko ono ma prawo nie odróżniać dobra od zła. Gdyby umiało i odróżniało, nie potrzebowałoby żadnych opiekunów w procesie nauki życia, bo potrafiłoby równie bezpiecznie jak dorosły wychylić się przez okno, przejść przez ulicę i równie pomyślnie jak dorosły, ułożyć sobie stosunki z rówieśnikami. Dziecko tego nie umie, bo chociaż znakomicie zna samo siebie i swoje potrzeby, nie zna praw rządzących otaczającym je Światem i dorosłymi, manipulującymi jego postrzeganiem przez dzieci. Niektóre dzieci, zamiast praw rządzących światem, uczone są jedynie tych, którymi kierują się jego biologiczni rodzice, a takie nauki, niezależnie od tego, czy przekazywane przez katolików, czy jakąkolwiek inną grupę światopoglądową (mafię, sektę, partię), służą dobru tej grupy, a nie dziecka i obywatelskiego społeczeństwa. > Ale to chyba już inny temat, dużo bardziej skomplikowany i raczej nie pasujący do tego.  Wychowywanie dzieci przez grupy światopoglądowe, to jest nie tylko ten sam temat, ale wręcz źródło wszelkigo, zarówno społecznego, jak indywidualnego zła. Dzieci muszą być uczone życia przez całe społeczeństwo (jego dobrych i złych członków), a rolę rodziców należy ograniczyć do opieki nad nimi w trakcie trwania tego procesu (trzeba powstrzymać grupy od "prania" dojrzewających mózgów, przez zastępowanie prawdziwej wiedzy, fałszywymi, niczym nie uzasadnionymi przekonaniami).
|
|
 | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >Nic takiego nie jest wpisane w nasze jestestwo. Po prostu, człowiek rodzi się "głupi", co oznacza, że nie umie odróżnić zła od dobra. I tu się mylisz. Definicji dobra i zła oraz umiejętności ich odróżniania uczymy się w trakcie wychowywania przez rodziców i środowisko. Nie jest ona w żaden sposób "dana" nam od urodzenia. > Niestety, niektórym ta głupota pozostaje, nawet po zdobyciu formalnego tytułu profesora. To znaczy jaka głupota? Hę...?? > Inni pozbywają się jej jeszcze w dzieciństwie. Samodzielnie? Nie da rady. Tylko przez wychowanie. > Nie da się żadnego człowieka nauczyć czynienia dobra, ale łatwo nauczyć go nie czynienia zła. Dość naiwne twierdzenie. Wynika z niego nieznajomość psychologii. Tu jedynie dzielisz się z nami twoimi osobistymi poglądami, które nie muszą być zgodne z prawdą. > Trzeba tylko mieć taką wolę, a społeczeństwo polskie jej nie posiada. Zabawiasz się w socjologa, chociaż nim zdecydowanie nie jesteś. > Co więcej, chętniej naśladujemy głupich z tytułami, niż mądrych, którzy tytułów żadnych nie posiadają. A co wiesz o ludziach z tytułami? Czy mówisz o ludziach, którzy tytuły kupili? Jest jeszcze jedna możliwość. Nie rozumiesz i nie lubisz wypowiedzi tych ludzi, bo nie pasują one do twoich poglądów. Za to ci ludzie dostrzegają słabości twojego rozumowania. Dla jasności, ja nie mam dyplomu. >Nie musimy czynić zła i nikt nas do tego zmusić nie może. Możemy tylko sami chcieć je czynić, Tak to prawda. > wzbraniając się przed nauką odróżniania go od dobra (pozostawiając te nauki wyznawcom religii, różnych od naszej indywidualnej). Wynika z tego, że nauk odróżniania dobra od zła mogą udzielać wyznawcy religii innych od własnej (czyli indywidualnej). ???!!! A czy ateiści mogą?
Nie jestem twoim wrogiem i nie prześladuję cię. Jedynie wytykam twoje błędy i niewiedzę. Przecież chcesz być racjonalistą, skoro tutaj jesteś. Proszę, nie odpowiadaj mi, tylko dobrze zastanów się nad tym co piszesz. Bez emocji. Pozdrawiam.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
|  | | rozumek | >>Nic takiego nie jest wpisane w nasze jestestwo. Po prostu, człowiek rodzi się "głupi", co oznacza, że nie umie odróżnić zła od dobra. >I tu się mylisz. Definicji dobra i zła oraz umiejętności ich odróżniania uczymy się w trakcie wychowywania przez rodziców i środowisko. Nie jest ona w żaden sposób "dana" nam od urodzenia. No popatrz. Mylę się, bo potwierdzasz moje zdanie. Chyba, że zgodnie z Twoim rozumienien otaczającego Cię Świata, "głupi" ma od urodzenia daną mądrość. >> Niestety, niektórym ta głupota pozostaje, nawet po zdobyciu formalnego tytułu profesora. >To znaczy jaka głupota? Hę...?? Ta, z którą się rodzimy. Ta, która nie pozwala odróżniać czegokolwiek, od czegokolwiek innego. Nawet siebie, od sąsiada w inkubatorze (nie mówiąc o odróżnianiu dobra od zła). >> Inni pozbywają się jej jeszcze w dzieciństwie. >Samodzielnie? Nie da rady. Tylko przez wychowanie. Siebie od sąsiada i krowy od mrówki, całkowicie samodzielnie. Natychmiast, gdy zobaczymy jedno i drugie. Dobra od zła, w procesie wychowania (przez społeczeństwo, a głównie rówieśników). >> Nie da się żadnego człowieka nauczyć czynienia dobra, ale łatwo nauczyć go nie czynienia zła. >Dość naiwne twierdzenie. Wynika z niego nieznajomość psychologii. Tu jedynie dzielisz się z nami twoimi osobistymi poglądami, które nie muszą być zgodne z prawdą. Tu dzielę się z Wami nie poglądami, ale doświadczeniami. Myślę, że mi się one nie przyśniły, więc chyba jednak są prawdziwe. Są równie naiwne jak to, że mało które dziecko przeżyje upadek z trzeciego piętra. >> Trzeba tylko mieć taką wolę, a społeczeństwo polskie jej nie posiada. >Zabawiasz się w socjologa, chociaż nim zdecydowanie nie jesteś. Ja w nikogo się nie zabawiam. Jestem sobą. To Ty zabawiasz się w recenzenta, krytyka i mędrca, którym zdecydowanie nie jesteś. >> Co więcej, chętniej naśladujemy głupich z tytułami, niż mądrych, którzy tytułów żadnych nie posiadają. >A co wiesz o ludziach z tytułami? Czy mówisz o ludziach, którzy tytuły kupili? Mówię o jednych i drugich, bo i jednych i drugich, znam sporo. Znam też nie jednego profesora (w róznych dziedzinach) bez formalnego tytułu. >Jest jeszcze jedna możliwość. Nie rozumiesz i nie lubisz wypowiedzi tych ludzi, bo nie pasują one do twoich poglądów. Za to ci ludzie dostrzegają słabości twojego rozumowania. No to co, że dostrzegają słabość mojego postrzegania Świata? Dlaczego mam nie lubić wypowiedzi kogokolwiek? Tylko dlatego, że inne niż ja ma doświadczenia, albo żadnych? Nie wmawiaj mi takich rzeczy, bo lubię nawet najgłupszych (niemowlęta). >Dla jasności, ja nie mam dyplomu. A ja mam. I co to zmienia? To nie dyplom nauczył mnie myśleć i racjonalnie działać, ale doświadczenia (w tym wychowanie). >>Nie musimy czynić zła i nikt nas do tego zmusić nie może. Możemy tylko sami chcieć je czynić, >Tak to prawda. >> wzbraniając się przed nauką odróżniania go od dobra (pozostawiając te nauki wyznawcom religii, różnych od naszej indywidualnej). >Wynika z tego, że nauk odróżniania dobra od zła mogą udzielać wyznawcy religii innych od własnej (czyli indywidualnej). ???!!! A czy ateiści mogą? Może tylko a-religijne społeczeństwo, w skład którego szczęśliwie wchodzą wyznawcy różnych religii (także ateistycznej), bo tylko takie społeczeństwo, może dziecko nauczyć miłości bliźniego. >Nie jestem twoim wrogiem i nie prześladuję cię. Jedynie wytykam twoje błędy i niewiedzę. Przecież chcesz być racjonalistą, skoro tutaj jesteś. A skąd pomysł, że jesteś moim wrogiem? Skąd pomysł, że to Ty mi coś wytykasz, a nie ja Tobie? Skąd pomysł, że masz jakąkolwiek możliwość ku temu, by mnie prześladować? Przecież nie muszę Twoich postów czytać! >Proszę, nie odpowiadaj mi, tylko dobrze zastanów się nad tym co piszesz. Bez emocji. Wzajemnie. >Pozdrawiam. Również wzajemnie.
|
|
| |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | A jednak odpowiedziałem.  O głupocie. Różnimy się co do jej definicji. Dla mnie to tylko brak umiejętności zdobywania wiedzy oraz rozumowania, czyli brak zdolności do nauki, zgodnie z tym żaden noworodek nie jest głupi. Dla ciebie głupotą jest także sama niewiedza (bez niej rozumowanie jest niemożliwe). Żaden z nas nie określił tego wcześniej. Stąd wzajemne niezrozumienie. > Nie da się żadnego człowieka nauczyć czynienia dobra, ale łatwo nauczyć go nie czynienia zła.Wcale nie tak łatwo. Widzę trzy możliwości. Jeżeli ktoś jest niereformowalny, tu nie ma o czym rozmawiać. Jeżeli ktoś reformowalny nie znajdzie miejsca w społeczeństwie, to można go zaledwie wyuczyć pewnych stereotypowych zachowań. Skuteczne jest zagrożenie jakąś karą. Gdy jednak poczuje się bezpiecznie, to wróci do starych zachowań. Jeżeli ktoś reformowalny znajdzie miejsce w społeczeństwie, to zmiana może być trwała a zagrożenie karą zbędne. Tak na marginesie, upadek z trzeciego piętra zalicza się do zupełnie innej grupy zjawisk niż uczenie się.  > Ja w nikogo się nie zabawiam. Jestem sobą. To Ty zabawiasz się w recenzenta, krytyka i mędrca, którym zdecydowanie nie jesteś.Masz u mnie plus za tę ripostę. Chylę czoła.  > Co więcej, chętniej naśladujemy głupich z tytułami, niż mądrych, którzy tytułów żadnych nie posiadają.Sami określamy czy ktoś jest głupi czy mądry na podstawie własnej wiedzy, doświadczenia, poglądów i nawyków. Wiedza może jednak okazać sie fragmentaryczna a nawet fałszywa, doświadczenie niepełne i zakłamane fałszywą wiedzą, poglądy wpojone i bezmyślnie przyjęte, nawyki - szkoda gadać. Mniej więcej do 15 roku życia prawie wszystko przyjmujemy bezkrytycznie a wpojoną wtedy wiedzę uważamy za jedynie słuszną i niepodważalną. Trzeba dużej dozy samokrytycyzmu żeby to dostrzec i jeszcze większej dawki woli aby zmienić. To nie jest uwaga do ciebie, tylko do twojej wypowiedzi. > >Wynika z tego, że nauk odróżniania dobra od zła mogą udzielać wyznawcy religii innych od własnej (czyli indywidualnej). ???!!! A czy ateiści mogą?> Może tylko a-religijne społeczeństwo, w skład którego szczęśliwie wchodzą wyznawcy różnych religii (także ateistycznej), bo tylko takie społeczeństwo, może dziecko nauczyć miłości bliźniego.Teraz zgadzam się z tobą. Bez tolerancji nie istnieje miłość. Niestety, słowo "szczęśliwie" jest tylko "pobożnym" życzeniem. A szkoda. Źle cię oceniłem. Dobrze się z tobą dyskutuje, bo na "ostro", bez zbędnej kurtuazji i wzajemnego obrażania się na siebie. Pozdrawiam serdecznie.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
| ZŁO!!! (10 punktów) | nie jest poprawna ta teoryja bo nie jest oparta w rzeczywistości, a zło jest relatywne, subiektywne i nie rób ty hipostazji
Ich hasse PIS und LPR
|
|
| Andrzej Bonifacy (526 punktów) | Obiektywnie nie istnieje nic takiego jak "zło" czy "dobro". To jest tylko ludzka klasyfikacja zjawisk nas otaczających. Ponieważ nie ma dla nich obiektywnych wzorców, to każda kultura (także religia) inaczej definiuje te pojecia. Kultura europejska nie jest przy tym w żaden sposób wyróżniona. Tak samo jak i chrześcijaństwo. Są na świecie kultury o wiele liczniejsze. Podsumowując, "zło" i "dobro" to twory ludzkiego umysłu, nie występujące w przyrodzie.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
 | | rozumek | >Podsumowując, "zło" i "dobro" to twory ludzkiego umysłu, nie występujące w przyrodzie. A tatuś, rzucający niemowlakiem o ścianę, to twór czyjego umysłu? To on nie istnieje, niemowlak, czy może zło, które nam wszystkim tym rzucaniem wyrządza? A nie jest złem, instytucjonalna ochrona praw takich tatusiów do gwałcenia praw kobiet i płodzenia sobie z ich użyciem nowych ofiar? Czyjego umysłu tworem jest ta ochrona?
|
|
|  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >A tatuś, rzucający niemowlakiem o ścianę, to twór czyjego umysłu? To on nie istnieje, niemowlak, czy może zło, które nam wszystkim tym rzucaniem wyrządza? "Tatuś" i niemowlak istnieją realnie, tak samo jak czyn owego "tatusia" będący skutkiem (czyli tworem) jego umysłu. Ty ten czyn oceniasz i kategoryzujesz przy pomcy twojego umysłu właśnie. Przyroda umysłu nie posiada i dlatego nie ocenia i nie kategoryzuje, dlatego nie istnieje w niej pojęcie dobra i zła. Powstały one z ocen i kategoryzacji dokonywanych przez homo sapiens. Jak pokazuje twój przykład, nie wszyscy "ludzie" takich ocen dokonują. Tacy raczej nie zasługują na miano "człowieka" (to też jest ocena i kategoryzacja). > A nie jest złem, instytucjonalna ochrona praw takich tatusiów do gwałcenia praw kobiet i płodzenia sobie z ich użyciem nowych ofiar? Czyjego umysłu tworem jest ta ochrona? Tu mówisz o ułomnościach prawa i "z rozpędu" wykraczasz poza temat.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
| |  | | rozumek | >>A tatuś, rzucający niemowlakiem o ścianę, to twór czyjego umysłu? To on nie istnieje, niemowlak, czy może zło, które nam wszystkim tym rzucaniem wyrządza? >"Tatuś" i niemowlak istnieją realnie, tak samo jak czyn owego "tatusia" będący skutkiem (czyli tworem) jego umysłu. Ty ten czyn oceniasz i kategoryzujesz przy pomcy twojego umysłu właśnie. Przyroda umysłu nie posiada i dlatego nie ocenia i nie kategoryzuje, dlatego nie istnieje w niej pojęcie dobra i zła. Powstały one z ocen i kategoryzacji dokonywanych przez homo sapiens. Jak pokazuje twój przykład, nie wszyscy "ludzie" takich ocen dokonują. Tacy raczej nie zasługują na miano "człowieka" (to też jest ocena i kategoryzacja). >> A nie jest złem, instytucjonalna ochrona praw takich tatusiów do gwałcenia praw kobiet i płodzenia sobie z ich użyciem nowych ofiar? Czyjego umysłu tworem jest ta ochrona? >Tu mówisz o ułomnościach prawa i "z rozpędu" wykraczasz poza temat. > im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego A czy ma sens jakakolwiek rozmowa, prowadzona z jakiegokolwiek punktu widzenia oprócz ludzkiego? Czy rozmowa nie jest tworem ludzkiego umysłu? Nawet jeśli taka rozmowa ma sens, to uważam, że pojęcie dobra istnieje obiektywnie, bo dobre jest absolutnie wszystko, co nie jest tworem ludzkiego umysłu, ale nie wszystko co nim jest.
|
|
| | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >A czy ma sens jakakolwiek rozmowa, prowadzona z jakiegokolwiek punktu widzenia oprócz ludzkiego? Czy rozmowa nie jest tworem ludzkiego umysłu? Rozmowa jest tworem ludzkiego umysłu, może jednak dotyczyć tego co jest a co nie jego tworem właśnie. >Nawet jeśli taka rozmowa ma sens, to uważam, że pojęcie dobra istnieje obiektywnie, bo dobre jest absolutnie wszystko, co nie jest tworem ludzkiego umysłu, ale nie wszystko co nim jest. Zgodnie z twoją definicją dobra, dobre jest istnienie pasożytów (glist, tasiemców itd), dobre jest zjadanie "na żywca" jednych stworzeń przez inne, dobre są wybychy wulkanów i powodzie niszczące życie i zabijające ludzi. Tą wypowiedzią zaświadczasz właśnie, że "dobro" i "zło" są tworami ludzkimi. W dodatku nie zawsze dobrze określonymi.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
| | | |  | | rozumek | >>A czy ma sens jakakolwiek rozmowa, prowadzona z jakiegokolwiek punktu widzenia oprócz ludzkiego? Czy rozmowa nie jest tworem ludzkiego umysłu? >Rozmowa jest tworem ludzkiego umysłu, może jednak dotyczyć tego co jest a co nie jego tworem właśnie. >>Nawet jeśli taka rozmowa ma sens, to uważam, że pojęcie dobra istnieje obiektywnie, bo dobre jest absolutnie wszystko, co nie jest tworem ludzkiego umysłu, ale nie wszystko co nim jest. >Zgodnie z twoją definicją dobra, dobre jest istnienie pasożytów (glist, tasiemców itd), dobre jest zjadanie "na żywca" jednych stworzeń przez inne, dobre są wybychy wulkanów i powodzie niszczące życie i zabijające ludzi. >Tą wypowiedzią zaświadczasz właśnie, że "dobro" i "zło" są tworami ludzkimi. W dodatku nie zawsze dobrze określonymi. Zaświadczam też, że każde słowo i każda jego definicja, jest ludzkim tworem i każde z nich, każdy z nas, rozumie jak chce. Ja osobiście uważam, że złe, bo fałszywe, bywają jedynie ludzkie decyzje. Wszystko o czym piszesz i wszystkie wszystkiego definicje (także dobra i zła) są dobre. Złe jest tylko to, że niektórzy z nas, zamiast bronić siebie i innych przed pasożytami (których istnienie, jako takie, jest dobre) sami się w nie zamieniają.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | > Zaświadczam też, że każde słowo i każda jego definicja, jest ludzkim tworemTak, to prawda. > i każde z nich, każdy z nas, rozumie jak chce.Takie stanowisko jest niedopuszczalne dla racjonalisty, gdyż uniemożliwia jakąkolwiek racjonalną dyskusję. Ta możliwa jest jedynie wtedy, gdy dyskutanci zgodni są co do definicji pojęć których używają, lub gdy wspólnie je uzgodnią. > Ja osobiście uważam, że złe, bo fałszywe, bywają jedynie ludzkie decyzje. Wszystko o czym piszesz i wszystkie wszystkiego definicje (także dobra i zła) są dobre.Tak, masz rację. Ty tak uważasz. > Złe jest tylko to, że niektórzy z nas, zamiast bronić siebie i innych przed pasożytami (których istnienie, jako takie, jest dobre) sami się w nie zamieniają.U wszystkich zwierząt tworzących stada nieanonimowe (czyli także u ludzi) istnieją, w sposób naturalny, osobniki "pasożytująje" na pozostałych. Czyli jest to zjawisko "dobre", zgodnie z twoim definicją. Powyżej twierdzisz jednak, że jest ono "złe". No cóż, brak ci jeszcze wiedzy, oraz umiejętności dostrzegania w swoich wypowiedziach błędów logicznych.  Tym bardziej, że rozumujesz emocjonalnie. Pozdrawiam i życzę samodoskonalenia na drodze do racjonalizmu. 
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
| | | | | |  | | orzeszek (18 punktów) | Witajcie, w tym wątku nie będę wdawał się w dyskusję....bo myślę, że każdy człowiek ma w sobie pewne pojęcia co do czynienia dobra lub zła. Oczywiscie, ze są to pojęcia wzgledne, np. zwrócilem uwagę na pewne doktryny rodem z buddyzmu, które swierdzają, iż nie ma podziału na dobro i zło....z drugiej strony to także w tej opcji swiatopoglądowej istnieje pojecie i praktyka bpdhissatwy..... Z kolei np. chrześcijaństwo obstaje jedynie przy czystej milosci ( głównie agape)...co wcale nie zmienia faktu, iz także w lonie tego systemu powstała np. instytucja inkwizycji..... Podobnie cały Stary Testament, Koran, a nawet Bhagawatgita.......... Nie chcę powiedziec, iż jakiś ogląd swiata jest lepszy lub gorszy od drugiego; jedynie zwracam uwagę na fakt, iz efinicje, tzw. "zasady", podziały, kategoryzacje niewiele z reguly mają wspólnego z rzeczywistymi czynami.... Dlatego też moim zdaniem taka "szermierka słowna" w tym akurat temacie prowadzi donikąd.... Pozdrawiam i milej nocy zyczę..
|
|
| | | | | |  | | rozumek | >>Zaświadczam też, że każde słowo i każda jego definicja, jest ludzkim tworem >Tak, to prawda. >> i każde z nich, każdy z nas, rozumie jak chce. >Takie stanowisko jest niedopuszczalne dla racjonalisty, gdyż uniemożliwia jakąkolwiek racjonalną dyskusję. "Zadaniem" racjonalisty nie jest "racjonalna" dyskusja, ale racjonalne działanie. Jeśli nie przyjąłeś jakiej chciałeś definicji słowa "zło", to podaj tę, do której przyjęcia Cię zmuszono. >Ta możliwa jest jedynie wtedy, gdy dyskutanci zgodni są co do definicji pojęć których używają, lub gdy wspólnie je uzgodnią. No to nie jest możliwa żadna dyskusja (i niepotrzebne to forum), bo przed każdą z nich, należałoby uzgodnić z dyskutantem wszystkie definicje wszystkich pojęć złożonych i wszystkich relacji wszystkiego ze wszystkim. Czy Twoim zdaniem, wszystko, co niematerialne (odległość, prędkość, myśl, uczucie, zło, dobro, grawitacja) to twory człowieka? Bo moim zdaniem, człowiek TYLKO nadał tym pojęciom nazwy. >> Ja osobiście uważam, że złe, bo fałszywe, bywają jedynie ludzkie decyzje. Wszystko o czym piszesz i wszystkie wszystkiego definicje (także dobra i zła) są dobre. >Tak, masz rację. Ty tak uważasz. Tak do dziś uważam, ale jeśli Ci na tym zależy, mogę zacząć uważać, że Twoja akurat definicja zła, jest fałszywa. Uzgodnimy takie wspólne stanowisko? >> Złe jest tylko to, że niektórzy z nas, zamiast bronić siebie i innych przed pasożytami (których istnienie, jako takie, jest dobre) sami się w nie zamieniają. >U wszystkich zwierząt tworzących stada nieanonimowe (czyli także u ludzi) istnieją, w sposób naturalny, osobniki "pasożytująje" na pozostałych. Czyli jest to zjawisko "dobre", zgodnie z twoim definicją. Powyżej twierdzisz jednak, że jest ono "złe". To chyba Ty tak twierdzisz. Ja twierdzę, że zjawisko, jak każde inne, jest dobre. Decyzje prowadzące do uczenia siebie i innych pasożytnictwa (lub mnożenia wszy), są złe. >No cóż, brak ci jeszcze wiedzy, oraz umiejętności dostrzegania w swoich wypowiedziach błędów logicznych. Cieszę się, jeśli Ty nauczyłeś się już dostrzegać brak logiki w swoich. Ale po co w takim razie się tak wypowiadasz? Nie możesz się powstrzymać? >Tym bardziej, że rozumujesz emocjonalnie. >Pozdrawiam i życzę samodoskonalenia na drodze do racjonalizmu. A ja życzę odejścia od "racjonalnych" dyskusji i przejścia do jakichkolwiek racjonalnych działań. Można zacząć od zauważenia, że wszelkie ludzkie myśli pochodzą od uczuć (zmysłów), a nie odwrotnie. Wygląda mi na to, że stanowczo przerosła Cię nabyta "wiedza", więc "zapomniałeś", że nic nie wiesz (szczególnie o mnie). > im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego (mnie już "poznałeś", za kogo "poznawanie" się teraz zabierzesz?)
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Powinniśmy się uczyć na błędach, ale nie zawsze się uczymy i powtarzamy w kółko ten sam błąd - często przy tym przekonani, że postępujemy właściwie. Złem nazwałbym zjawisko lub uwarunkowanie, które sprawia, że nie mamy zdolności reflektowania się, według mnie jest nim między innymi; przekonanie ideowe, akceptacja dla hierarchii, dyscyplina, która nie jest wynikiem zainteresowania, skłonność do czynienia z wiary pewnika - czyli wszystko to, co nie wymaga od nas zaangażowania rozumu i zrzuca część lub całość pracy koniecznej do wykonania na innych ludzi lub ich przekonania. Zło jest wynikiem nieuwagi, nieuwagi, która sprawi, że spadniemy z przełęczy lub będziemy będziemy odczuwać psychologiczny ból. Dlatego wszystko to, co czyni nas nieuważnymi, nie reagującymi na rzeczywistość, której doświadczamy, należołyby według mnie nazwać złem. Szczególnego rodzaju złem nazwałbym idealizowanie cierpienia, gdyż doznawany ból jest najważniejszym sygnałem, bodźcem, mówiącym nam o nieprawidłowym, niewłaściwym, także niebezpiecznym zjawisku, zdarzeniu, fakcie. Na ten fakt musimy reagować, oczywiście marząc o powrocie do zdrowia
|
|
 | | orzeszek (18 punktów) | > Powinniśmy się uczyć na błędach, ale nie zawsze się uczymy i powtarzamy w kółko ten sam błąd - często przy tym przekonani, że postępujemy właściwie.> Złem nazwałbym zjawisko lub uwarunkowanie, które sprawia, że nie mamy zdolności reflektowania się, według mnie jest nim między innymi; przekonanie ideowe, akceptacja dla hierarchii, dyscyplina, która nie jest wynikiem zainteresowania, skłonność do czynienia z wiary pewnika - czyli wszystko to, co nie wymaga od nas zaangażowania rozumu i zrzuca część lub całość pracy koniecznej do wykonania na innych ludzi lub ich przekonania.> Zło jest wynikiem nieuwagi, nieuwagi, która sprawi, że spadniemy z przełęczy lub będziemy będziemy odczuwać psychologiczny ból. Dlatego wszystko to, co czyni nas nieuważnymi, nie reagującymi na rzeczywistość, której doświadczamy, należołyby według mnie nazwać złem.> Szczególnego rodzaju złem nazwałbym idealizowanie cierpienia, gdyż doznawany ból jest najważniejszym sygnałem, bodźcem, mówiącym nam o nieprawidłowym, niewłaściwym, także niebezpiecznym zjawisku, zdarzeniu, fakcie. Na ten fakt musimy reagować, oczywiście marząc o powrocie do zdrowia O tak, z moim przedmówcą nie mogę nie zgodzić się - nic dodać nic ująć, zadne tam przeudonaukowe argumenty....to tyle na teraz; jak wspominałem , moim zdaniem tematu tego nie doprowadzimy do "consensusu", ...z wiadomych względów.... A, przypomniało mi się , podczas powrotu z pracy....wszak we wczorajszych tzw." opcjach swiatopoglądowych" nie wymieniłem np. ateistów.....hmmm....nic szczegolnego, bo musiałbym każdego wymieniac z osobna....a akurat nie widzę żadnych tzw."przeciwwag" pojęć "teista - ateista".....wszyscy tworzymy zło lub dobro; podobnie jak piękno lub brzydotę; jak milość lub nienawiść; podobnie jak przyjemność lub cierpienie; wreszcie podobnie jak rzeczywistość życia lub smierci........................ Co nie znaczy wcale, że mamy "posypać głowy popiołem" - wprost przeciwnie....naszym największym wyzwaniem jest czynić "DOBRO".....tyle że .....no właśnie...ONO ...realizuje się w takich mało pompatycznych czynach...jak np. ustąpienie miejsca w autobusie staruszkowi, jak nakarmienie bezdomnego.....hmm...................... Serdecznie pozdrawiam
|
|
|  | | orzeszek (18 punktów) |
> ".....przeudonaukowe argumenty...."> Ojej............orzeszek, orzeszek - jakże potworny błąd.....  Cóż....Moi Drodzy, orzeszek przez ponad 30 lat swojego obcowania ze słowem pisanym; większość czasu "obcował" z owym słowem w formie odręcznego pisma, do tej pory tak robi.....ot, taki trochę "antyk"........co oczywiście nie usprawiedliwia takich błędów...  Przepraszam z całego serca, obiecuję (chociaż nie zapewniam) poprawę...  Pozdrawiam...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|