Gdyby mnie ktoś zapytał, o czym jest ten film, to bym odparł, że o trudnej sztuce rozmawiania ze sobą. Można stawiać tej rodzinie różne diagnozy, ale moim zdaniem o rozpadzie więzi rodzinnych zadecydowały w tym przypadku nie problemy finansowe, a brak umiejętności komunikowania się. Po obejrzeniu filmu pozostaję optymistą, choć pierwszą moją myślą było: No cóż, takie jest życie, tacy są faceci, a wszystko jest wypadkową procesów społeczno-gospodarczych. Jednak szybko odpędziłem tę myśl, no bo przecież tak wiele zależy od nas. Można bardzo poprawić relacje z druga osobą, jeśli zrezygnuje się z pewnych niepotrzebnych zwrotów, typu: 'a nie mówiłem', 'gdyby nie ja, to dawno byś tańczyła przy drążku', 'gdybyście mnie posłuchali, to by do tego nie doszło" itp. Główni bohaterowie niepotrzebnie co chwila ozdabiają swoje komunikaty takimi 'dodatkami'. W efekcie dochodzi do tragedii. A co Wy myślicie o tym filmie
|