 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-09-2006 21:06 | pytajnik | Rozszerzalność | Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej?? rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ?? |
| Drobner | Niebywałe wprost są możliwości ludzkiej percepcji. Przeczytałem: i za pierwszym razem ZROZUMIAŁEM pytanie i problem. Przeczytałem drugi raz: TERAZ JUŻ NIC NIE ZROZUMIAŁEM. Zacząłem czytać TRZECI RAZ: w ogóle nie mogłem przeczytać. Opierając się na pierwszym rozumieniu, odpowiadam: NIE WIEM. (Astro)Fizycy mówią: wszechświat się rozszerza (eksploduje) razem z PRZESTRZENIĄ. To znaczy: rozszerzając się TWORZY przestrzeń. NIE jest tak, że istnieje przestrzeń, w której wszechświat się rozszerza. Przestrzeń jest tylko własnością wszechświata. To było proste....  (Ja tam Fizykiem nie jestem) Po DRUGIM CZYTANIU: nie wiem o czym mówisz!? Po TRZECIM CZYTANIU: Ty nie wiesz o czym mówisz! (Przedłużyła się impreza sobotnia?) Polubiłem Cię, bo stawiasz niekonwencjonalne pytania, i to w niekonwencjonalny sposób! A odpowiedzi bywają różne. Nie wiem, która Cię mogłaby zadowolić. Najpewniej ta, której udzielisz SAM SOBIE. Miłych imprez życzy: Drobner.
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | Odp: rozszerzalnosc . | Nie! To nie tak!Metr za tym ostatnim rozszerzaniem jest płotek i jak on (ten wszechświat) dojdzie do tego płotka to się zatrzyma. No bo jak przez płotek? Jak kotek? Zresztą kotek tylko wlazł, a nie przeskoczył. No chyba, że się płotek zarwie, to wtedy on się bedzie rozszerzał dalej, aż natrafi na taki murek. A tego murku to już na pewno nie pokona, boby sią za bardzo rozszerzył i Małkinia wypadłaby w Nowym Jorku, a Otwock gdzieś na Grenlandii. A tak nie można, bo są przecież granice państwowe i wizy. W związku z tym jak on się będzie za bardzo rozszerzał, to trzeba mu najpierw łagodnie wytłumaczyć, a jak nie zrozumie to przylać po galaktyce, żeby się porządnie zachowywał i za bardzo nie rozszerzał, choć z drugiej strony takie to już czasy, że każdy się łokciami rozpycha, a to jest niedobrze bo................... A nauczał przemądry Michał Aleksy Mentrak o ostracyzmie! I co?! Świerzbi klawiatura!? Nota bene: Jak właściwie powinno być - "ostracyzmie", czy "ostracyźmie"? To się chyba parę razy zmieniało przy różnych reformach pisowni.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
>Nota bene: Jak właściwie powinno być - "ostracyzmie", czy "ostracyźmie"? To się chyba parę razy zmieniało przy różnych reformach pisowni.
Spółgłoski s, z przed wargowymi spółgłoskami miękkimi p´, b´, w´, m´ niezależnie od wymowy piszemy jako twarde.
Dodam od siebe, że bardzo niechętnie piszemy. W nieodległej przyszłości puryści językowi będą zapewne musieli ulec i dać swoje przyzwolenie na pisownię fonetyczną. Ale póki co, jest jak jest.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | Dzięki.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | Drobner | > Spółgłoski s, z przed wargowymi spółgłoskami miękkimi p´, b´, w´, m´ niezależnie od wymowy piszemy jako twarde. Nazbyt mi to ORALNIE brzmi. Powtórzę to mojej żonie. Niech milczy przy takich okazjach. I w takich okolicznościach.
Pzdr, Drobner
|
|
| | |  | | rozumek | >> Spółgłoski s, z przed wargowymi spółgłoskami miękkimi p´, b´, w´, m´ niezależnie od wymowy piszemy jako twarde. >Nazbyt mi to ORALNIE brzmi. Powtórzę to mojej żonie. >Niech milczy przy takich okazjach. >I w takich okolicznościach. Bo przecież wiadomo, z czym nam wszystkim kojarzy się warga. I przecież wiadomo, że każdy ma bardzo dużego małego. I wszyscy jesteśmy wyłącznie ORATORAMI.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Bo przecież wiadomo, z czym nam wszystkim kojarzy się warga.Z aparatem mowy. > I przecież wiadomo, że każdy ma bardzo dużego małego.E, za pięknie by było. > I wszyscy jesteśmy wyłącznie ORATORAMI.O ile mamy sprawny narząd mowy. A żeby nie być gołosłownym, policzę do trzech: raz, dwa trzy. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | rozumek | > >Bo przecież wiadomo, z czym nam wszystkim kojarzy się warga.> Z aparatem mowy.Po co aż tak zawężasz sobie światopogląd? Nie zapominaj o jego RAZSZERZALNOŚCI. > > I przecież wiadomo, że każdy ma bardzo dużego małego.> E, za pięknie by było.A co ci szkodzi wyleczyć się z kompleksów i pomóc innym się wyleczyć? Nie masz nic małego, co dla Ciebie jest ogromne, bo potrafisz to z OGROMNYM pożytkiem dla siebie i innych wykorzystać? Jeśli się skupisz, to nie znajdziesz (ani w sobie, ani innych) niczego INNEGO. > > I wszyscy jesteśmy wyłącznie ORATORAMI.> O ile mamy sprawny narząd mowy.Jeśli go nie mamy, to mamy Internet. Tu też można urządzić sobie oratorskie zawody. > A żeby nie być gołosłownym, policzę do trzech: raz, dwa trzy.Widzisz/słyszysz, jak ładnie? Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Po co aż tak zawężasz sobie światopogląd? Nie zapominaj o jego RAZSZERZALNOŚCI.A nawet DWARAZYSZERZALNOŚCI.  > A co ci szkodzi wyleczyć się z kompleksów i pomóc innym się wyleczyć? Nie masz nic małego, co dla Ciebie jest ogromne, bo potrafisz to z OGROMNYM pożytkiem dla siebie i innych wykorzystać?Nie. Wszystko w sobie postrzegam adekwatnie do wielkości. Czy to przejaw jakiegoś kompleksu? > Jeśli go nie mamy, to mamy internet. Tu też można urządzić sobie oratorskie zawody.Gdybym miał się przyczepić, to oracja, jak sam źródłosłów by wskazywał, oznacza sztukę poruszania ustami. Przez Internet z reguły porozumiewamy się z pomocą palców. Jak by to nazwać? Daktylatorstwo? Daktylacja? > Widzisz/słyszysz, jak ładnie?E, tam. Kiedyś liczyłem szybciej. > Pozdrawiam.  Ja również.
|
|
| | | | | | |  | | rozumek | > A nawet DWARAZYSZERZALNOŚCI.  A choćby i TRZY.. > Nie. Wszystko w sobie postrzegam adekwatnie do wielkości. Czy to przejaw jakiegoś kompleksu?Tak, bo wszystko możesz DWARAZYSZERZYĆ, albo PIĘĆRAZZAWĘZIĆ, a wybór podmiotu Twojej "troski", należy wyłącznie do Ciebie. > Gdybym miał się przyczepić, to oracja, jak sam źródłosłów by wskazywał, oznacza sztukę poruszania ustami.Gdybyś miał się przyczepiać, to wróćmy może do tego CELU poruszania ustami, od którego zaxczęliśmy rozmowę na temat oracji. > E, tam. Kiedyś liczyłem szybciej.Ale oratorem byłeś gorszym. Może zbyt szybko poruszałeś ustami? > >Pozdrawiam.  > Ja również.  Ale ja serdeczniej
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >A nawet DWARAZYSZERZALNOŚCI.  > A choćby i TRZY..Szaleć to szaleć! > >Nie. Wszystko w sobie postrzegam adekwatnie do wielkości. Czy to przejaw jakiegoś kompleksu?> Tak, bo wszystko możesz DWARAZYSZERZYĆ, albo PIĘĆRAZZAWĘZIĆ, a wybór podmiotu Twojej "troski", należy wyłącznie do Ciebie.No dobra, you killed me the nail. > >Gdybym miał się przyczepić, to oracja, jak sam źródłosłów by wskazywał, oznacza sztukę poruszania ustami.> Gdybyś miał się przyczepiać, to wróćmy może do tego CELU poruszania ustami, od którego zaxczęliśmy rozmowę na temat oracji.Może lepiej nie... > >E, tam. Kiedyś liczyłem szybciej.> Ale oratorem byłeś gorszym. Może zbyt szybko poruszałeś ustami?Może. > >>Pozdrawiam.  > >Ja również.  > Ale ja serdeczniej  Ale ja cieplej i bardziej od serca.
|
|
| | | | | | | | |  | | rozumek | > >>>Pozdrawiam.  > >>Ja również.  > >Ale ja serdeczniej  > Ale ja cieplej i bardziej od serca.  To może przestałbyś polemizować, a zaczął rozmawiać? Polemika, to kiepski sposób na rozszerzenie czegokolwiek pożytecznego. Nawet osobisty urok trudno podczas niej roztoczyć, a nie wierzę byś go nie posiadał. Pozostaję przy wierze w ciepełko zarówno Twoich  jak moich  pozdrowień.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > To może przestałbyś polemizować, a zaczął rozmawiać? Polemika, to kiepski sposób na rozszerzenie czegokolwiek pożytecznego.Polemika jest istotą dyskusji. My dyskujemy. > Nawet osobisty urok trudno podczas niej roztoczyć, a nie wierzę byś go nie posiadał.No widzisz, a nie posiadam. > Pozostaję przy wierze w ciepełko zarówno Twoich jak moich pozdrowień.Mimo braku uroku osobistego, staram się nie kłamać, więc jeśli ciepło pozdrawiam, to znaczy że tak właśnie jest.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rozumek | > Polemika jest istotą dyskusji. My dyskujemy.To przestańcie, Thorvoy, dyskutować i nauczcie się rozmawiać. > No widzisz, a nie posiadam.A może byś się go jednak nabawił, czyli uwierzył, że go jednak posiadasz? > >Pozostaję przy wierze w ciepełko zarówno Twoich jak moich pozdrowień.> Mimo braku uroku osobistego, staram się nie kłamać, więc jeśli ciepło pozdrawiam, to znaczy że tak właśnie jest.I kurde w to wierzę. Nie wierzę w Twój brak uroku i brak wiary w moje zapewnienia (o Twoim uroku i szczerości moich pozdrowień).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Polemika jest istotą dyskusji. My dyskujemy.> To przestańcie, Thorvoy, dyskutować i nauczcie się rozmawiać.Rozmawiać, nie podejmując polemiki, to ja mogę i nawet wolę ze swoimi kumplami przy chipsach i fajce. > A może byś się go jednak nabawił, czyli uwierzył, że go jednak posiadasz?Ciuf-ciuf. Sorry, poniosło mnie.  > I kurde w to wierzę. Nie wierzę w Twój brak uroku i brak wiary w moje zapewnienia (o Twoim uroku i szczerości moich pozdrowień).Jak miło.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >>>Polemika jest istotą dyskusji. My dyskujemy. >>To przestańcie, Thorvoy, dyskutować i nauczcie się rozmawiać. >Rozmawiać, nie podejmując polemiki, to ja mogę i nawet wolę ze swoimi kumplami przy chipsach i fajce. Sztuka oracji, to praca fizyczna (poruszanie ustami). Dyskusja na forum, to poruszanie klawiszami. Dlaczego podczas tej pracy fizycznej, porzucasz umysłową (nie pytasz, z czym polemizujesz)? Dlaczego sądzisz, że bez kumpli, z pracą umysłową sobie nie poradzisz? Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Sztuka oracji, to praca fizyczna (poruszanie ustami). Dyskusja na forum, to poruszanie klawiszami. Dlaczego podczas tej pracy fizycznej, porzucasz umysłową (nie pytasz, z czym polemizujesz)?
Bo zaczynam docierać się z rozmówcą.
> Dlaczego sądzisz, że bez kumpli, z pracą umysłową sobie nie poradzisz?
Poradzę sobie. Kto powiedział że nie? Aha, znowu Ty...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Bo zaczynam docierać się z rozmówcą. Strasznie mozolne to Twoje "docieranie" z ROZMÓWCĄ. I strasznie niechętne. >> Dlaczego sądzisz, że bez kumpli, z pracą umysłową sobie nie poradzisz? >Poradzę sobie. Kto powiedział że nie? Aha, znowu Ty... To Ty powiedziałeś, że od rozmowy, wolisz polemikę (ze sobą). Co więcej, upierasz się, że rozmowy na forum, pozbawione są sensu. To Ty, odpowiadasz na pytania, których nikt nie zadł oraz te, na które odpowiedzieć możemy wyłącznie chórem. Jakie jest niebo? Niebo jest niebieskie. Thorvoy na to: a proszę, racja jest po stronie ateistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Strasznie mozolne to Twoje "docieranie" z ROZMÓWCĄ. I strasznie niechętne.
Bo nie lubię się zniżać.
>To Ty powiedziałeś, że od rozmowy, wolisz polemikę (ze sobą).
Ty powiedziałeś że ze sobą.
> Co więcej, upierasz się, że rozmowy na forum, pozbawione są sensu. To Ty, odpowiadasz na pytania, których nikt nie zadł
Zabawne. Podaj mi przykład takiego.
> oraz te, na które odpowiedzieć możemy wyłącznie chórem.
To źle?
> Jakie jest niebo? Niebo jest niebieskie. Thorvoy na to: a proszę, racja jest po stronie ateistów.
Coś Ci się myli. Bardzo poważnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >>Strasznie mozolne to Twoje "docieranie" z ROZMÓWCĄ. I strasznie niechętne. >Bo nie lubię się zniżać. I właśnie dlatego, ani ciut-ciut się nigdy nie "uniesiesz" (nigdy nie poszerzysz własnego światopoglądu), a zawsze unosić Cię będą niczym nie uzasadnione emocje. Współczuję. >Ty powiedziałeś że ze sobą. Jeśli przed rozpoczęciem polemiki, nadal nie będziesz zainteresowany z jakim konkretnie poglądem polemizujesz, zawsze polemizował będziesz wyłącznie ze sobą (Twój pogląd, kontra przeciwny, który sam sobie wymyśliłeś). >Zabawne. Podaj mi przykład takiego. Czy ktoś Cię pytał, czy jesteś ateistą? Czy ktoś Cię pytał, co to myśl? A kto odpowiadał na pytanie, co sądzi o ludzkim życiu? I kto polemizował przy tym z ludźmi, którzy nigdy w życiu nie widzieli umarlaka? >> oraz te, na które odpowiedzieć możemy wyłącznie chórem. >To źle? Przypisywać wyłącznie sobie nasze wspólne poglądy, to raczej infantylność (nic złego). Zło zaczyna się dopiero wtedy, gdy przeprowadzasz proces odwrotny (wyobrażasz sobie, że wszyscy podzielają Twoje). Niestety, robisz i jedno, i drugie, bo do poziomu żadnego rozmówcy (a nawet wszystkich forumowiczów) przecież nie będziesz się "zniżał". >> Jakie jest niebo? Niebo jest niebieskie. Thorvoy na to: a proszę, racja jest po stronie ateistów. >Coś Ci się myli. Bardzo poważnie. Żeby choć raz, Tobie się tak "pomyliło". Niestety, Thorvoy, nie zeżarłeś wszystkich rozumów i nikt ich wszystkich nie da rady zeżreć. Co więcej, Ty masz ogromne problemy z odnalezieniem własnego, a nawet nie usiłujesz go znaleźć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >I właśnie dlatego, ani ciut-ciut się nigdy nie "uniesiesz" (nigdy nie poszerzysz własnego światopoglądu), a zawsze unosić Cię będą niczym nie uzasadnione emocje. Współczuję.
A niby dlaczego? Poszerzam swój światopogląd, pod warunkiem że mam z kim dyskutować.
>Jeśli przed rozpoczęciem polemiki, nadal nie będziesz zainteresowany z jakim konkretnie poglądem polemizujesz, zawsze polemizował będziesz wyłącznie ze sobą (Twój pogląd, kontra przeciwny, który sam sobie wymyśliłeś).
Sęk w tym że ciężko się z Tobą dogadać, ponieważ w toku rozmowy przeinaczasz oczywiste pojęcia.
>Czy ktoś Cię pytał, czy jesteś ateistą? Czy ktoś Cię pytał, co to myśl? >A kto odpowiadał na pytanie, co sądzi o ludzkim życiu? I kto polemizował przy tym z ludźmi, którzy nigdy w życiu nie widzieli umarlaka?
Wiesz, nie zawsze trzeba oczekiwać pytań, by coś od siebie powiedzieć. Ale dobra, tutaj masz rację- zdarzało mi się.
>Przypisywać wyłącznie sobie nasze wspólne poglądy, to raczej infantylność (nic złego).
Co w naszych poglądach jest niby wspólnego?
>Zło zaczyna się dopiero wtedy, gdy przeprowadzasz proces odwrotny (wyobrażasz sobie, że wszyscy podzielają Twoje).
Nie wyobrażam sobie. Wiem że co człowiek, to pogląd.
> Niestety, robisz i jedno, i drugie, bo do poziomu żadnego rozmówcy (a nawet wszystkich forumowiczów) przecież nie będziesz się "zniżał".
Znów DOPOWIADASZ. Mówiłem tylko o Tobie i niniejszym niestety potwierdza się to że musiałbym się ZNIŻYĆ.
>Żeby choć raz, Tobie się tak "pomyliło". Niestety, Thorvoy, nie zeżarłeś wszystkich rozumów i nikt ich wszystkich nie da rady zeżreć.
Nie liczę na to. Wystarczy mi mój własny.
> Co więcej, Ty masz ogromne problemy z odnalezieniem własnego, a nawet nie usiłujesz go znaleźć.
A rozmawia z Tobą duch święty? Gdybym miał rozum, musiałbym automatycznie zgadzać się z każdym Twoim zdaniem? No way.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >A niby dlaczego? Poszerzam swój światopogląd, pod warunkiem że mam z kim dyskutować. Nie. Pod warunkiem, że masz kogo/co posłuchać, poogladać, poczuć i zrozumieć. A nie kogo spotwarzać, że nie przyznaje Ci racji (nie to słyszy, co innego widzi i całkiem inne ma uczucia) i nie jest Tobą. >Sęk w tym że ciężko się z Tobą dogadać, ponieważ w toku rozmowy przeinaczasz oczywiste pojęcia. Pojęcia (te obecne w głowie) to Ty przeinaczasz. Ja je opisuję. I ze smutkiem stwierdzam, że w Twojej głowie brak pojęć takich, jak opisywane słowami "Józio R", "Marysia K", czy "Krzyś Z". , bo poumieszczałeś je w jakichś tylko Tobie znanych worach (ateiści, profesorowie, śmieciarze, chłopy, baby i inne szyldziki). >Wiesz, nie zawsze trzeba oczekiwać pytań, by coś od siebie powiedzieć. Ale dobra, tutaj masz rację- zdarzało mi się. Od siebie, ale o sobie, a nie o wszystkich (np. znanych Ci i nie znanych ludziach noszących szalik "ateista"). >Co w naszych poglądach jest niby wspólnego? Myślę, że w poglądach - wszystko. W światopogladzie - nic, bo jedni budują go sobie w oparciu o przestrzeń (np. Ty i niestety wszyscy teiści), a inni w oparciu o czasoprzestrzeń (np. ja). Stąd różnice w ocenach ludzi, ich dokonań i ich zmieniających się z czasem działań. >Nie wyobrażam sobie. Wiem że co człowiek, to pogląd. Powiedzmy! Nie przypisywałeś innym forumowiczom wspólnego z Tobą zdania na mój temat? Żaden nie zaprotestował, bo co kogo (nawet mnie) obchodzi Twoja fałszywa opinia, ale niestety (nie dla mnie, ale dla Ciebie), tak właśnie robisz nieustannie. A wszystko przez te "wory". >Znów DOPOWIADASZ. Mówiłem tylko o Tobie i niniejszym niestety potwierdza się to że musiałbym się ZNIŻYĆ. No właśnie! Musiałeś biedaku "zniżyć się" z poziomu wszechforumowicza do poziomu jednego głupiego rozumka. Wszyscy forumowicze mówią Twoim głosem, a tu nagle jeden krnąbrny przygłup. >Nie liczę na to. Wystarczy mi mój własny. No i bardzo dobrze. Nie przypisuj go tylko wszystkim. I od wszystkich się ucz, zanim wszystkich zaczniesz uczyć (czegokolwiek). Niczego jednak pożytecznego się nie nauczysz z zastosowaniem swoich "worów" i nie rozbudowując swojego światopoglądu o czas. Gdy to zrobisz, to ateiści obrażą się, że wylazłeś z ich "wora", a nie Ty, gdy usłyszysz, że nie warto w żadnym się ukrywać. >A rozmawia z Tobą duch święty? Gdybym miał rozum, musiałbym automatycznie zgadzać się z każdym Twoim zdaniem? No way. Nie, gdybyś miał rozum, zauważyłbyś, że nie znasz mojego subiektywnego zdania na żaden temat, z wyjątkiem piwa i Ciebie (nie wiesz np. czy lubię JPII i grzebanie po śmietnikach), więc nie mogę Cię do żadnego skłaniać. Skłaniam Cię do wypowiadania się wyłącznie we własnym imieniu (a nie wszystkich ludzi lub wszystkich ateistów), a wtedy, bez żadnego przymusu, to ja zgodzę się z Tobą. Skłaniam Cię także, do powstrzymania się od wydawania opinii na temat ludzi, z pominięciem okoliczności w jakich się znaleźli (jeśli po takich ocenach nikt nie da Ci w łeb siekierą, to przyjaciół Ci one raczej nie przysporzą, a na miano głupka możesz zasłużyć stokrotnie). Da się te "wory" jakoś skasować? Nie wiem czy to możliwe, bo rodzimy się raczej bez nich, a nie każdemu ktoś je do łba wpycha podczas jakiejś lekcji religii. Mnie wprawdzie wpychano, ale skończyło się fiaskiem. Tobie niestety wepchnięto. Co z tego, że pozmieniałeś szyldziki? To stanowczo za mało.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Doszedłem do wniosku że Twoje wtórne, pozbawione sensu, absurdalne, a niekiedy wręcz kłamliwe akapity będę komentował adekwatnie do treści. Dlatego nie zdziw się, jeśli przeczytasz coś dziwnego.  > Nie. Pod warunkiem, że masz kogo/co posłuchać, poogladać, poczuć i zrozumieć. A nie kogo spotwarzać, że nie przyznaje Ci racji (nie to słyszy, co innego widzi i całkiem inne ma uczucia) i nie jest Tobą.Mówisz, jakbym tak robił. > Pojęcia (te obecne w głowie) to Ty przeinaczasz. Ja je opisuję. I ze smutkiem stwierdzam, że w Twojej głowie brak pojęć takich, jak opisywane słowami "Józio R", "Marysia K", czy "Krzyś Z". , bo poumieszczałeś je w jakichś tylko Tobie znanych worach (ateiści, profesorowie, śmieciarze, chłopy, baby i inne szyldziki).Jeśli trzeba ich zaszufladkować, czynię to. Gdzie tu przeinaczanie? > Od siebie, ale o sobie, a nie o wszystkich (np. znanych Ci i nie znanych ludziach noszących szalik "ateista").Jeśli mogę coś o nich powiedzieć... zabronisz mi? > Myślę, że w poglądach - wszystko. W światopogladzie - nic, bo jedni budują go sobie w oparciu o przestrzeń (np. Ty i niestety wszyscy teiści) [...]Kiepsko z Twoim postrzeganiem. Mówił Ci to ktoś już? > [...], a inni w oparciu o czasoprzestrzeń (np. ja). Stąd różnice w ocenach ludzi, ich dokonań i ich zmieniających się z czasem działań.Aha, ja czasu nie uwzględniam? Skąd Ty mnie tak dobrze znasz? > Powiedzmy! Nie przypisywałeś innym forumowiczom wspólnego z Tobą zdania na mój temat?Może o tym nie wiesz, ale nie wszyscy członkowie jednej partii mają dokładnie te same poglądy, ale zazwyczaj są one wystarczająco zbliżone, by można było mówićo poglądowej jednolitości. > Żaden nie zaprotestował, bo co kogo (nawet mnie) obchodzi Twoja fałszywa opinia, ale niestety (nie dla mnie, ale dla Ciebie), tak właśnie robisz nieustannie. A wszystko przez te "wory".Popytaj innych forumowiczów o moje opinie. Spytaj czy bardzo Im przeszkadza np. moje uogólnianie, szufladkowanie, a nawet uznanie Cię za beznadziejnego rozmówcę, za którego zapewne się nie uważasz, a którym (w relacjach ze mną) jesteś. > No właśnie! Musiałeś biedaku "zniżyć się" z poziomu wszechforumowicza do poziomu jednego głupiego rozumka.Paskudna sprawa, nie? :/ > Wszyscy forumowicze mówią Twoim głosem, a tu nagle jeden krnąbrny przygłup.No, nareszcie zaczynasz postrzegać rzeczywistość taką jaka jest!  > >Nie liczę na to. Wystarczy mi mój własny.> No i bardzo dobrze. Nie przypisuj go tylko wszystkim. I od wszystkich się ucz, zanim wszystkich zaczniesz uczyć (czegokolwiek). Niczego jednak pożytecznego się nie nauczysz z zastosowaniem swoich "worów" i nie rozbudowując swojego światopoglądu o czas. Gdy to zrobisz, to ateiści obrażą się, że wylazłeś z ich "wora", a nie Ty, gdy usłyszysz, że nie warto w żadnym się ukrywać.No tak. Tylko Ty możesz nauczyć czegoś pożytecznego. Bo tak. > Nie, gdybyś miał rozum, zauważyłbyś, że nie znasz mojego subiektywnego zdania na żaden temat, z wyjątkiem piwa i Ciebie (nie wiesz np. czy lubię JPII i grzebanie po śmietnikach), więc nie mogę Cię do żadnego skłaniać.Stąd nie dziw się że wielu rzeczy człowiek próbuje się domyślać i na tym bazuje. Jeśli celowo wprowadzasz rozmówcę w błąd, nie zarzucaj mu złego rozumowania. > Skłaniam Cię do [...]Nie, dzięki. > Da się te "wory" jakoś skasować? Nie wiem czy to możliwe, bo rodzimy się raczej bez nich, a nie każdemu ktoś je do łba wpycha podczas jakiejś lekcji religii.Wiesz co to jest religia? > Mnie wprawdzie wpychano, ale skończyło się fiaskiem. Tobie niestety wepchnięto. Co z tego, że pozmieniałeś szyldziki? To stanowczo za mało.Ponawiam pytanie z poprzedniego akapitu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >>Pojęcia (te obecne w głowie) to Ty przeinaczasz. Ja je opisuję. I ze smutkiem stwierdzam, że w Twojej głowie brak pojęć takich, jak opisywane słowami "Józio R", "Marysia K", czy "Krzyś Z". , bo poumieszczałeś je w jakichś tylko Tobie znanych worach (ateiści, profesorowie, śmieciarze, chłopy, baby i inne szyldziki). >Jeśli trzeba ich zaszufladkować, czynię to. Gdzie tu przeinaczanie? Tu, gdzie niektórzy nie mają takiej potrzeby. Tu gdzie zamiast wrzucać Józia z Krzysiem do jednego wora z napisem "osobnik płci męskiej", wystarczy do obydwu pojęć ("Krzyś" i "Józio") dopisać CECHĘ "mężczyzna" (a w pojęciu "rozumek" pozostawić miejsce wolne na na swoją niewiedzę). I tak się rozszerza własny światopogląd, a nie tak, jak Ty usiłujesz to robić, czyli zawężając do granic własnego rozumu (marnego, bo jednak pojedynczego).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Tu, gdzie niektórzy nie mają takiej potrzeby. Tu gdzie zamiast wrzucać Józia z Krzysiem do jednego wora z napisem "osobnik płci męskiej", wystarczy do obydwu pojęć ("Krzyś" i "Józio") dopisać CECHĘ "mężczyzna" [...]
NO I JAKĄ WIDZISZ RÓŻNICĘ? Teraz się wykłócaj że jutowy worek kartofli powinno się opatrywać napisem "pyry", bo "ziemniaki" to już Ci nie pasuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >NO I JAKĄ WIDZISZ RÓŻNICĘ? Teraz się wykłócaj że jutowy worek kartofli powinno się opatrywać napisem "pyry", bo "ziemniaki" to już Ci nie pasuje. Różnicę widzę zasadniczą, bo nie mając tych worków, w żaden z nich nie wpakuję żadnej marchewki. Na marchewki mam "worek" osobny. Na dokładnie tej samej zasadzie, nie wpakuję żadnego (a)teisty do wora "wielbłądy". Wszystkich ludzi pakuję do wora "ludzie" i każdemu przypisuję wyznania (np. "wyznał, że w nic nie wierzy, bo wszystko wie", "wyznał, że wierzy tylko w tatusia", "wyznał, że wierzy tylko w siebie", "wyznał, że wierzy tylko w wielbłądy", "wyznał, że nie wierzy w to, co widzi i słyszy", "wyznał, że wierzy w fałsz", "wyznał, że był wczoraj w kinie" itp.). Prawdziwość tych ludzkich wyznań, weryfikuję w życiu, ale tylko pod warunkiem, że to akurat konkretne wyznanie konkretnego człowieka ma (lub może mieć) jakikolwiek wpływ na moje życie (podejmowane działania). Prawdziwość wszelkich innych wyznań, w ogóle mnie nie interesuje. Kłam sobie samemu na temat własnej (nie)wiary ile wlezie. Nic mi do tego. Nic mi również do tego, do jakich worów mnie - czy kogokolwiek innego - wepchniesz (o co pomówisz). Przecież i tak nie sprawisz, że pomylę Cię z kimkolwiek (a już na pewno nie ze sobą, Matką Teresą, JPII lub czyimkolwiek bogiem; nawet osobiście przez Ciebie wybranym).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Różnicę widzę zasadniczą, bo nie mając tych worków, w żaden z nich nie wpakuję żadnej marchewki. Na marchewki mam "worek" osobny.
Albo worek "warzywa", w który wpakujesz marchew i kartofelki.
> Na dokładnie tej samej zasadzie, nie wpakuję żadnego (a)teisty do wora "wielbłądy".
Ale możesz wpakować ludzi i wielbłądy do wora "ssaki" na przykład.
>Wszystkich ludzi pakuję do wora "ludzie" i każdemu przypisuję wyznania (np. "wyznał, że w nic nie wierzy, bo wszystko wie", "wyznał, że wierzy tylko w tatusia", "wyznał, że wierzy tylko w siebie", "wyznał, że wierzy tylko w wielbłądy", "wyznał, że nie wierzy w to, co widzi i słyszy", "wyznał, że wierzy w fałsz", "wyznał, że był wczoraj w kinie" itp.).
W tatusia, wielbłądy, czy fakt bycia wczoraj w kinie nie trzeba wierzyć, chyba że ma się mocno pod czerepem napaćkane.
> Prawdziwość tych ludzkich wyznań, weryfikuję w życiu, ale tylko pod warunkiem, że to akurat konkretne wyznanie konkretnego człowieka ma (lub może mieć) jakikolwiek wpływ na moje życie (podejmowane działania). Prawdziwość wszelkich innych wyznań, w ogóle mnie nie interesuje. Kłam sobie samemu na temat własnej (nie)wiary ile wlezie. Nic mi do tego.
No to przestań już mi odpisywać, takiemu kłamcy perfidnemu.
> Nic mi również do tego, do jakich worów mnie - czy kogokolwiek innego - wepchniesz (o co pomówisz). Przecież i tak nie sprawisz, że pomylę Cię z kimkolwiek (a już na pewno nie ze sobą, Matką Teresą, JPII lub czyimkolwiek bogiem; nawet osobiście przez Ciebie wybranym).
Ależ ja nie chcę żebyś mnie z kimś mylił. Dlaczego, rozmawiając z Tobą, odnosi się wrażenie że mówimy o zupełnie różnych rzeczach? Ja mówię o naprawianiu roweru, Ty o obieraniu ogórków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >>Różnicę widzę zasadniczą, bo nie mając tych worków, w żaden z nich nie wpakuję żadnej marchewki. Na marchewki mam "worek" osobny. >Albo worek "warzywa", w który wpakujesz marchew i kartofelki. W worku "warzywa" nie mam ani jednego kartofelka, tak jak w worku "ssaki", ani jednego człowieka. Mam tam jedynie podrzędne "worki". W worku "warzywa" worek "marchewki", a w worku "ssaki", worek "ludzie". >Ale możesz wpakować ludzi i wielbłądy do wora "ssaki" na przykład. Jak wyżej. Oczywiście mogę, ale nie zamierzam niczego mylić z niczym innym (prawdy z fałszem), bo i po co? >W tatusia, wielbłądy, czy fakt bycia wczoraj w kinie nie trzeba wierzyć, chyba że ma się mocno pod czerepem napaćkane. Trzeba mieć "napaćkane", żeby nie wierzyć kłamcom w ich recenzje z nie przez nich obejrzanego filmu? Skoro tak, to mam "napaćkane" i bardzo się z tego cieszę. >No to przestań już mi odpisywać, takiemu kłamcy perfidnemu. A coś mi dotychczas skłamałeś? Przedstawiałeś wprawdzie recenzję z nie swojego życia, ale przecież wierzysz, że ten "film" obejrzałeś już do końca (jutro umrzesz). >Ależ ja nie chcę żebyś mnie z kimś mylił. Dlaczego, rozmawiając z Tobą, odnosi się wrażenie że mówimy o zupełnie różnych rzeczach? Ja mówię o naprawianiu roweru, Ty o obieraniu ogórków. Zrozum wreszcie, że nie tylko Ty mnie nie rozumiesz, ale także ja Ciebie. Ty nie rozumiesz co ja mówię, ja nie rozumiem O CZYM Ty dyskutujesz (wszystko CO w trakcie tej rozmowo-dyskusji mówisz, raczej rozumiem). Ustal kiedyś temat. Może przestań dyskutować ze mną o naprawianiu rowerów i obieraniu ogórków, a zacznij rozmawiać o ludzkich światopoglądach (różnicach między Twoim, a moim)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Może po prostu zmień forum?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Może po prostu zmień forum? Z forum racjonalistów, na teistyczne? Dziękuję, nie skorzystam. Nadal będę zachęcać Cię do wiary ateistycznej (tylko w prawdę o tym, co Cię otacza) i racjonalnych działań, zmierzających do racjonalnych celów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Idź może przekonywać rekiny do wiary w wodę i zacznij je uczyć pływać. Może się czegoś nauczą, a jeśli nawet nie, to i tak nie zdążysz się tego dowiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Idź może przekonywać rekiny do wiary w wodę i zacznij je uczyć pływać. Może się czegoś nauczą, a jeśli nawet nie, to i tak nie zdążysz się tego dowiedzieć. Nie zachęcisz mnie do żadnego z własnych planów. Realizuj je beze mnie. Ja, nadal wolę od ludzi uczyć się obracać w ludzkim Świecie, niż uczyć rekiny, jak zeżreć wielbłąda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie mam zamiaru ich realizować. Podałem Ci przykład czegoś bliskiego temu, co próbujesz robić na forum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Nie mam zamiaru ich realizować. Podałem Ci przykład czegoś bliskiego temu, co próbujesz robić na forum. Nie musisz nikomu dawać przykładów. Uczę się na forum obracać w LUDZKIM świecie, ciągle też jestem zdania, że Ty możesz robić to samo, więc próbuję Cię do tego przekonać. Ty nieustannie usiłujesz mi wmówić, że do tego, aby stać się człowiekiem, trzeba koniecznie zrobić z kogoś wielbłąda, wysłać go na Marsa, a w najlepszym wypadku wspólnie z Tobą wysłać na Marsa wszystkich teistów. Uważam, że tego rodzaju poglądy (zawężony światopogląd) przejawiają wyłącznie teiści, więc i Ciebie do nich zaliczam. Zdecydowanie przy tym uważam, że teistów trzeba edukować na Ziemii, a nie na Marsie. Dlatego, nie wysyłam Cię ani na Marsa, ani na inne forum. Upieram się, że forum racjonalistów, to bardzo odpowiednie miejsce do Twojej i mojej edukacji. Zwracam też Twoją uwagę na fakt, że ludzie (ich myśli) mają być głównie mądrzy, a nie głównie ładni, dzięki ładnym szalikom (ateistów, profesorów i purystów).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie musisz nikomu dawać przykładów. Uczę się na forum obracać w LUDZKIM świecie [...]
Wiele jeszcze musisz się nauczyć.
> [...] ciągle też jestem zdania, że Ty możesz robić to samo, więc próbuję Cię do tego przekonać.
Najpierw sam się naucz.
> Ty nieustannie usiłujesz mi wmówić, że do tego, aby stać się człowiekiem, trzeba koniecznie zrobić z kogoś wielbłąda, wysłać go na Marsa, a w najlepszym wypadku wspólnie z Tobą wysłać na Marsa wszystkich teistów.
Nie. Ty wkładasz to w moje usta.
> Uważam, że tego rodzaju poglądy (zawężony światopogląd) przejawiają wyłącznie teiści, więc i Ciebie do nich zaliczam.
Hitler był wegeterianinem. Wegetarianie to naziści.
> Zdecydowanie przy tym uważam, że teistów trzeba edukować na Ziemii [...]
Ziemi. Jedno "i".
>[...] , a nie na Marsie. Dlatego, nie wysyłam Cię ani na Marsa, ani na inne forum. Upieram się, że forum racjonalistów, to bardzo odpowiednie miejsce do Twojej i mojej edukacji.
Miodzio. Zacznij edukować więc siebie, edukowanie innych zostaw na później.
> Zwracam też Twoją uwagę na fakt, że ludzie (ich myśli) mają być głównie mądrzy, a nie głównie ładni, dzięki ładnym szalikom (ateistów, profesorów i purystów).
Nie jestem ateistą dla szpanu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >>Nie musisz nikomu dawać przykładów. Uczę się na forum obracać w LUDZKIM świecie [...] >Wiele jeszcze musisz się nauczyć. I bardzo się z tego cieszę. Na to właśnie mam życie wieczne. >Najpierw sam się naucz. A Ty, zmartwychwstaniesz (zaczniesz się uczyć) dopiero gdy ja zakończę moje wieczne życie? Bardzo ciekawa koncepcja. Masz jakieś jeszcze równie interesujące? >Nie. Ty wkładasz to w moje usta. A może kiedyś sam byś coś w nie włożył? To, co wpakowali Ci w nie teiści, bardzo jest dla ludzi niestrawne. >Hitler był wegeterianinem. Wegetarianie to naziści. To właśnie ta następna interesująca koncepcja patrzenia na Świat i ludzi? Ile ich jeszcze posiadasz? >Ziemi. Jedno "i". Purystów językowych też trzeba edukować (w MIĘDZYCZASIE, purysto). Normalni ludzie rozumieją nie tylko co to "Ziemia", ale także "Ziemnia" (albo Earth) i mają wspólną. Jedną , a nie dwie. We łbach im się nic nie dwoi, więc rozdwojenie jaźni im nie grozi. >Miodzio. Zacznij edukować więc siebie, edukowanie innych zostaw na później. Czyli mam czytać Twoje (i tylko Twoje) światłe myśli, a swoje pozostawić nie wypowiedzianymi? Naprawdę wielkim jesteś wynalazcą Thorvoy. Co zdanie, to mądrzejsze. Chyba tymi swoimi koncepcjami zasłużyłeś już na Nobla. Aż dziw, że M.A.M. Ci się o niego jeszcze nie wystarał. >Nie jestem ateistą dla szpanu. Tylko dla niepoznaki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >I bardzo się z tego cieszę. Na to właśnie mam życie wieczne.
Nie. Nie masz.
>A Ty, zmartwychwstaniesz (zaczniesz się uczyć) dopiero gdy ja zakończę moje wieczne życie? Bardzo ciekawa koncepcja. Masz jakieś jeszcze równie interesujące?
Tak. Umilknij.
>A może kiedyś sam byś coś w nie włożył? To, co wpakowali Ci w nie teiści, bardzo jest dla ludzi niestrawne.
Bla-bla.
>>Hitler był wegeterianinem. Wegetarianie to naziści. >To właśnie ta następna interesująca koncepcja patrzenia na Świat i ludzi? Ile ich jeszcze posiadasz?
To Twój sposób myślenia. TWÓJ, misiu.
>Purystów językowych też trzeba edukować (w MIĘDZYCZASIE, purysto). Normalni ludzie rozumieją nie tylko co to "Ziemia", ale także "Ziemnia" [...]
Tego bym nie zrozumiał. Może chodzić o "ziemię", może też chodzić o "ziemniaka", jeśli komuś "K" zeżarło, albo jakąś ziemną konstrukcję- "ziemnia" pasuje jak ulał (jak nie ulał, też pasuje).
> (albo Earth) [...]
O ile znają angielski.
> [...] i mają wspólną. Jedną , a nie dwie. We łbach im się nic nie dwoi, więc rozdwojenie jaźni im nie grozi.
Co nie zmienia faktu, że ortografię warto znać.
>Czyli mam czytać Twoje (i tylko Twoje) światłe myśli, a swoje pozostawić nie wypowiedzianymi?
Po prostu zacznij się uczyć. Od INNYCH.
> Naprawdę wielkim jesteś wynalazcą Thorvoy.
Dzięx.
> Co zdanie, to mądrzejsze.
Dzięx.
> Chyba tymi swoimi koncepcjami zasłużyłeś już na Nobla.
Dzięx.
> Aż dziw, że M.A.M. Ci się o niego jeszcze nie wystarał.
Zgłoszę Jego kandydaturę.
>>Nie jestem ateistą dla szpanu. >Tylko dla niepoznaki.
Specjalnie dla Ciebie. :>
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
W waszym dyskusyjnym maratatonie już od pewnego czasu brakuje treści. Czy to Ci naprawdę nie przeszkadza?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Wytłumacz to Rozumkowi. Ja już nieraz apelowałem, żeby skończył.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Wytłumacz to Rozumkowi. Ja już nieraz apelowałem, żeby skończył.
Jemu tego nie wytłumaczę, ale liczę na Ciebie.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Well done. Temat skończony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | Dzięki placowniku! Chyba udało Ci się uniknąć wszelkich literówek, więc tym razem Thorvoy nie pomylił końca z początkiem (forma nie przysłoniła mu treści).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie dam się sprowokować, niedamsięsprowokować, niedamsięsprowokowaćniedams...
Aaaa, niech to!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Wiesz co to jest religia? To wie każdy, wierzący w prawdę, a nie opisujące ją słowa. Religia, to dobrowolne zawężanie własnego światopoglądu worami (i słowami). To bełkotanie nie zrozumiałych dla nikogo modlitw, z przekonaniem, że inni robią to samo. I że na tym polega ludzka wiara.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie uwzględniłeś kilku kluczowych założeń definicji, ale poszło Ci niezgorzej. 3+.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Nie uwzględniłeś kilku kluczowych założeń definicji, ale poszło Ci niezgorzej. 3+. Wszystko wskazuje mi na to, że w końcu zrozumiałeś COKOLWIEK, z tego co piszą inni, a nie Ty sam. Szkoda, że tak niewiele. Dlaczego tylko na 3+? Jeśli się postarasz, masz szansę na 5 (albo nawet 6).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | To że postawiłbyś sobie szóstkę, nie znaczy że pan nauczyciel jest tego samego zdania, Rozumku.
3+
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >To że postawiłbyś sobie szóstkę, nie znaczy że pan nauczyciel jest tego samego zdania, Rozumku. Zamierzam postawić ją Tobie i nie w imieniu żadnego nauczyciela, ale własnym. Mój nauczyciel (otaczający mnie Świat i jego historia), nie jest niestety Twoim, więc nie Ty (w jego imieniu) wystawisz mi ocenę. Bardzo też wątpię, aby kiedykolwiek była aż tak dobra, choć póki co, raczej nie mogę narzekać (mam i rybki i akwarium).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ty naprawdę nikim się nie przejmujesz, prawda?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | > Ty naprawdę nikim się nie przejmujesz, prawda?  Prawda. Przejmuję się TYLKO swoją i Twoją przyszłoscią, bo nie zamierzam razem z Tobą jutro umierać. Jak długo można Ci to jeszcze tłumaczyć? Chcesz sobie umierać, umieraj z M.A.M., a nie ze mną i za niego, a nie za mnie. Przejmuję się TYLKO tymi, którzy wierzą, że żyją wiecznie, więc tak właśnie żyją. Zależy mi na poszerzaniu, a nie zawężaniu ludzkich światopoglądów i ludzkich horyzontów. Niczyje sekty, zaścianki i kłamstwa mnie nie przekonują. Nawet te z szyldzikiem "ateizm", czy "M.A.M". Nadal wolę wierzyć TYLKO w prawdę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie musisz się mną przejmować. Naprawdę.
Powiem więcej: ostatnio chciałbym, żebyś już przestał się mną przejmować, bo zdzierżyć nie idzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Nie musisz się mną przejmować. Naprawdę. >Powiem więcej: ostatnio chciałbym, żebyś już przestał się mną przejmować, bo zdzierżyć nie idzie. Masz pecha. Przejmować się nie muszę, ale przejmowanie się innymi ludźmi, to jedyny sens i jedyna radość mojego życia. A choćbyś pękł, nie uwierzę żeś wielbłąd, rekin czy inny banan. Niestety, nigdy nie uwierzę, że żyję wśród wielbłądów, bo wyłącznie dzięki tej nie wierze, żyję jak człowiek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Przestań już.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Przestań już. Żyć? Jeszcze nie wierzysz, że ani myślę przestać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Odzywać się. Śmierci jeszcze Ci nie życzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Odzywać się. Śmierci jeszcze Ci nie życzę. Mam Cię wyręczyć, czyli uwierzyć, że bez Twoich życzeń załatwię ją sobie jutro?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Umówmy się: jak sobie chcesz, ok?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | rozumek | >Umówmy się: jak sobie chcesz, ok? No. Nareszcie. To jednak wolno innym (np. mnie) pozostać na forum i prezentować tu własny, rozszerzający się światopogląd, a nie Twój, ograniczony do Twojej własnej głowy? I wolno nam wyznawać własną wiarę, a nie Twoją, której nikomu nigdy nie wyznasz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Wolno Ci też zamilknąć. To prawo, z którego chyba nigdy nie starałeś się skorzystać. Spróbuj teraz.
|
|
| | | |  | | Drobner (19539 punktów) | Ja bardzo TO lubię..
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Kto nie lubi?
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Spółgłoski s, z przed wargowymi spółgłoskami miękkimi p´, b´, w´, m´ niezależnie od wymowy piszemy jako twarde.Chwileczkę... A co ze śpiewem, ko śbą, świnią i śmietaną? 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oj, wyjątki.
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) | > Oj, wyjątki.  Otóż to. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Drobner | >Małkinia wypadłaby w Nowym Jorku Bzdury.................. To Nowy Jork wypadłby jako wieś pod Małkinią!
Drobner
|
|
|  | | Osieł (106 punktów) | > Metr za tym ostatnim rozszerzaniem jest płotek i jak on (ten wszechświat) dojdzie do tego płotka to się zatrzyma. No bo jak przez płotek? Jak kotek?> Zresztą kotek tylko wlazł, a nie przeskoczył. No chyba, że się płotek zarwie, to wtedy on się bedzie rozszerzał dalej, aż natrafi na taki murek. A tego murku to już na pewno nie pokona, boby sią za bardzo rozszerzył i Małkinia wypadłaby w Nowym Jorku, a Otwock gdzieś na Grenlandii.Nieprawda, każde dziecko wie, że świat jest noszony na grzbiecie gigantycznego żółwia i jakby się rozszerzał to żółwiowi byłoby coraz ciężej...
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | Drobner ma rację. Małkinia wchłonie Nowy Jork.
A pan, panie Osieł raczyłeś był nie przemyśleć swej odpowiedzi dokładnie. Wszechświat, jak się rozszerzy to będzie wiekszy, ale i rzadszy, więc żółw ma tyle samo do noszenia, najwyżej będzie mu niewygodnie. Ale to jego problem.
A kuku!
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | Osieł (106 punktów) | > Wszechświat, jak się rozszerzy to będzie wiekszy, ale i rzadszy, więc żółw ma tyle samo do noszenia, najwyżej będzie mu niewygodnie. Ale to jego problem.
W sumie masz rację. Mój błąd.
|
|
| | | |  | | IQ955 | W takiej właśnie wymianie poglądów i umiejętności dochodzenia do prawdy upatrywałbym potęgi racjonalizmu. Czuję się zaszczycony udziałem w dyskusji z Wami. Wyrazy najwyższego szacunku.
P.S. Może pogawędzimy sobie kiedyś o tym, co będzie, kiedy wszechświat zacznie się "zwężać", ale tylko wszerz, a nie wzdłuż (trunki już przygotowałem).
|
|
| |  | | Drobner | >świat jest noszony na grzbiecie gigantycznego żółwia Obserwując niezwykłe zmniejszanie się odległości między Małkinią a Nowym Jorkiem, nabieram przekonania, że żółw nosi wszechświat w swojej... czarnej dziurze. 'Na grzbiecie' - to rzeczywiście dziecinne wyobrażenie.
|
|
| | |  | | Osieł (106 punktów) | Do swej czarnej dziury wkłada go wtedy, kiedy jest noc - przecież skądś się musi brać ciemność
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | No, w małych ilościach to ciemność można brać także z zamkniętej na klucz szafy, albo z piwnicy, albo nawet ciemni fotograficznej (chociaż tam to już jest takie małe światełko i ciemność nie jest w najlepszym gatunku).
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | Drobner | >w małych ilościach to ciemność można brać także z zamkniętej na klucz szafy, albo z piwnicy, albo nawet ciemni fotograficznej Ciemność mozna brać skądkolwiek. Jest wszędzie. Musieli wymyślić takiego jednego, który dopiero miał 'stworzyć światłość'. Nieduzo jej stworzył.
Drobner. ("Ciemność, widzę ciemność..." - I CZY NIE MOGŁO TAK POZOSTAĆ?)
|
|
| Basia (364 punktów) | Odp: Rozszerzalność | > Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje> granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za> mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej> sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat> rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej??> rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest> dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ??To tak jakbyś zapytał jak to będzie w niebie. Będziemy sobie żyć życiem nieśmiertelnym i żyć i żyć i żyć.... Ale gdzie jest granica? Czy to w ogóle możliwe? W tej kwestii chyba nikt nie może nam niestety odpowiedzieć
|
|
| rozumek | >Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje >granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za >mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej >sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat >rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej?? >rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest >dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ??
Odpowiem Ci poważnie, bo Twoje pytanie zasługuje na taką odpowieź, właśnie dlatego, że dobitnie świadczy o niezrozumieniu ludzkiej wiedzy o Wszechświecie. Wiemy mianowicie, że niczego nie wiemy. Dlatego właśnie zakładamy, że czasoprzestrzeń jest nieograniczona (nieskończona), więc to nie ona się rozszerza (nie ma już gdzie), nawet jeśli jakaś tam materia oddala się od jakiejś innej, ale ludzka wiedza o "zawartości" czasoprzestrzeni. Po prostu, sięgamy umysłami coraz to dalej, zarówno w przestrzeni, jak w czasie. I zarówno w czasie, jak przestrzeni - w obydwie strony. Do historii i przyszłości oraz do gwiazd i atomów. A co dojdziemy do jakiegoś "płotka", okazuje się, że za nim jest następny. I pewnie zawsze tak będzie.
|
|
| Nihilia (115 punktów) | >Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje >granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za >mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej >sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat >rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej?? >rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest >dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ?? Ja myślę (i dodam, że pewnie to się ma nijak do tego, co myślą mądrzy fizycy), że tam dalej już nie istnieje taka czasoprzestrzeń, jak na Ziemi, tylko jakieś "cuś" (szary glut? czarna dziura?), które zmienia się w rozszerzający się Wszechświat. Hmm... a pomyślmy w drugą stronę- w co zmieniałby się Wszechświat, gdyby się ZMNIEJSZAŁ? Oj, narobiliście mi pytań, znowu mnie będą dręczyły i nie zasnę.
|
|
 | | IQ955 | Jak tak pozbierać powyższe, to dochodzimy do pytania, które zadał był już swego czasu kolega Leibnitz, pytając mianowicie: "Dlaczego istnieje raczej coś, niż nic?". Można je wypowiedzieć troche prościej: "Dlaczego cokolwiek istnieje?"
Aha... Byłbym zapomniał... Ja - nie wiem.
|
|
|  | | Osieł (106 punktów) | >Jak tak pozbierać powyższe, to dochodzimy do pytania, które zadał był już swego czasu kolega Leibnitz, pytając mianowicie: >"Dlaczego istnieje raczej coś, niż nic?". Można je wypowiedzieć troche prościej: "Dlaczego cokolwiek istnieje?" >Aha... Byłbym zapomniał... Ja - nie wiem.
Ja też nie wiem, ale czasem zadaję sobie podobne pytania i gdybym więcej nad tym myślał, to skończyłbym na pewnym oddziale...
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | Ba, i to w jakim towarzystwie! Robert Schumann, Kurt Gödel, Fryderyk Nietsche... aby tylko paru z brzegu wymienić.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Ba, i to w jakim towarzystwie! Robert Schumann, Kurt Gödel, Fryderyk Nietsche... aby tylko paru z brzegu wymienić.Nietzsche  Pozdrowienia
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | Nie rozumiem.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Nie rozumiem.Popełniłes błąd w nazwisku mistrza NIETZSCHE. Ja też kiedyś popełniłam taki bład, został mi on wytkniety, i dlatego to zapamiętałam.
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | Hm, wiem, że tak się to pisze. Mam nawet parę książek na półce. Wystarczyło zerknąć... Czyste niechlujstwo. Przepraszam.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | | rozumek | >>Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje >>granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za >>mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej >>sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat >>rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej?? >>rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest >>dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ?? >Ja myślę (i dodam, że pewnie to się ma nijak do tego, co myślą mądrzy fizycy) Myślisz dokładnie tak, jak MĄDRZY fizycy, czyli zadajesz sobie pytania. Nie rób z mądrych fizyków idiotów. >, że tam dalej już nie istnieje taka czasoprzestrzeń, jak na Ziemi, tylko jakieś "cuś" (szary glut? czarna dziura?), Czasoprzestrzeń (ta pusta, bez materii) w ogóle istnieje WYŁĄCZNIE w naszych głowach, bo to zwykłe osie współrzędnych. I każda rozciąga się od minus, do plus nieskończoności. > które zmienia się w rozszerzający się Wszechświat. Ona (materia) nie zmienia się we Wszechświat. Ona go tworzy. A w czasoprzestrzeni, dzieje się to, co się dzieje. Badamy, co to takigo było, jest i będzie. > Hmm... a pomyślmy w drugą stronę- w co zmieniałby się Wszechświat, gdyby się ZMNIEJSZAŁ? Pewnie w duchową "czarną dziurę", czyli kompletną ludzką niewiedzę. >Oj, narobiliście mi pytań, znowu mnie będą dręczyły i nie zasnę. A "mądrzy fizycy" i "mądrzy historycy" śpią spokojnie i spokojnie sobie badają, co chcą (rozszerzają własny światopogląd). Pozdrawiam i życzę szczęśliwego przebudzenia.
|
|
|  | | Nihilia (115 punktów) |
> Myślisz dokładnie tak, jak MĄDRZY fizycy, czyli zadajesz sobie pytania. Nie rób z mądrych fizyków idiotów.Zadaję sobie pytania, ale moja wiedza o fizyce oznacza 3 lata gimnazjum i nic więcej. Zadaję sobie pytania, na które nowoczesna fizyka ma już wiele hipotetycznych odpowiedzi i rozważam możliwości, które być może zostały dawno odrzucone (co nie znaczy, że przekreślone). > Czasoprzestrzeń (ta pusta, bez materii) w ogóle istnieje WYŁĄCZNIE w naszych głowach, bo to zwykłe osie współrzędnych. I każda rozciąga się od minus, do plus nieskończoności.> > które zmienia się w rozszerzający się Wszechświat.Do tego dążyłam- każdy ma swój obraz. > > Hmm... a pomyślmy w drugą stronę- w co zmieniałby się Wszechświat, gdyby się ZMNIEJSZAŁ?> Pewnie w duchową "czarną dziurę", czyli kompletną ludzką niewiedzę.Bardzo możliwe
|
|
| |  | | rozumek | >Zadaję sobie pytania, ale moja wiedza o fizyce oznacza 3 lata gimnazjum i nic więcej. Zadaję sobie pytania, na które nowoczesna fizyka ma już wiele hipotetycznych odpowiedzi i rozważam możliwości, które być może zostały dawno odrzucone (co nie znaczy, że przekreślone). Nie tłumacz mi się, bo wiem, że nie "robiłaś z fizyków idiotów" celowo. To nie był zarzut. To było zwykłe zwrócenie uwagi, że to głównie mądrzy zadają sobie pytania, a nie głupi. Innym zadajemy je wszyscy, bo chcemy się wzajemnie zrozumieć, poszerzając w ten sposób własny światopogląd (nie tylko ten dotyczący świata zewnętrznego, ale także wewnętrznego). >Do tego dążyłam- każdy ma swój obraz. A w nim własne doświadczenia i własny, rozszerzający się z wiekiem światopogląd.
|
|
| Bob Arctor. | Odpowiadam na główne pytanie tego wątku. Jedna z teorii mówi, że wszechświat rozszerza się sam w siebie. Mam nadzieję, że przykład wam to wyjaśni. Wyobraźcie sobie hotel z nieskończoną liczbą pokoi; wolny jest tylko jeden pokój, następnie do hotelu przyjeżdża nieskończona liczba nowych gości. Właściciel hotelu chcąc pomieścić tych nowo przybyłych, każe, każdemu z już zamieszkałych lokatorów, przenieść się do pokoju z o jeden większym numerkiem. W ten sposób nowo przybyli lokatorzy znajdą wolny pokój, a osoby już mieszkające, nie będą musiały opuszczać hotelu. Podobnie może być z rozszerzającym się wszechświatem, który rośnie sam w siebie, nie przekraczając przy tym żadnych barier ani granic.
Dodam jeszcze, że powyższe wyjaśnienie wyczytałem w Świecie Nauki.
|
|
 | | Monia | >Odpowiadam na główne pytanie tego wątku. Jedna z teorii mówi, że wszechświat rozszerza się sam w siebie. Mam nadzieję, że przykład wam to wyjaśni. Wyobraźcie sobie hotel z nieskończoną liczbą pokoi; wolny jest tylko jeden pokój, następnie do hotelu przyjeżdża nieskończona liczba nowych gości. Właściciel hotelu chcąc pomieścić tych nowo przybyłych, każe, każdemu z już zamieszkałych lokatorów, przenieść się do pokoju z o jeden większym numerkiem. W ten sposób nowo przybyli lokatorzy znajdą wolny pokój, a osoby już mieszkające, nie będą musiały opuszczać hotelu. >Podobnie może być z rozszerzającym się wszechświatem, który rośnie sam w siebie, nie przekraczając przy tym żadnych barier ani granic. >Dodam jeszcze, że powyższe wyjaśnienie wyczytałem w Świecie Nauki.
Podoba mi sie. Innym wyjasnieniem jak wszechswiat rozsszerza sie sam w sobie moze byc figura fraktalna np szescian przedzielony na pol i , poten kazda z tych polowek na pol i znowu na pol, scianki sa cieniutkie o grubosci 0......z kazdym nastepnym na pol ma coraz wieksza powierzchnie wewnetrzna nie zwiekszajac zewnetrznej powierzchni ona jakby pozostajac caly czas przy stalym ksztalcie i wielkosci zewnetrznej w srodku sie powieksza , coraz bardziej "penetruje" sama siebie
|
|
|  | | rozumek | >>Odpowiadam na główne pytanie tego wątku. Jedna z teorii mówi, że wszechświat rozszerza się sam w siebie. Mam nadzieję, że przykład wam to wyjaśni. Wyobraźcie sobie hotel z nieskończoną liczbą pokoi; wolny jest tylko jeden pokój, następnie do hotelu przyjeżdża nieskończona liczba nowych gości. Właściciel hotelu chcąc pomieścić tych nowo przybyłych, każe, każdemu z już zamieszkałych lokatorów, przenieść się do pokoju z o jeden większym numerkiem. W ten sposób nowo przybyli lokatorzy znajdą wolny pokój, a osoby już mieszkające, nie będą musiały opuszczać hotelu. >>Podobnie może być z rozszerzającym się wszechświatem, który rośnie sam w siebie, nie przekraczając przy tym żadnych barier ani granic. >>Dodam jeszcze, że powyższe wyjaśnienie wyczytałem w Świecie Nauki. >Podoba mi sie. Innym wyjasnieniem jak wszechswiat rozsszerza sie sam w sobie moze byc figura fraktalna np szescian przedzielony na pol i , poten kazda z tych polowek na pol i znowu na pol, scianki sa cieniutkie o grubosci 0......z kazdym nastepnym na pol ma coraz wieksza powierzchnie wewnetrzna nie zwiekszajac zewnetrznej powierzchni ona jakby pozostajac caly czas przy stalym ksztalcie i wielkosci zewnetrznej w srodku sie powieksza , coraz bardziej "penetruje" sama siebie Wyjaśnienie z hotelem jest o tyle lepsze, że przyjmując je, łatwiej odróznić Wszechświat (przypuszczalnie nieskończony), od rozszerzania się ogólnoludzkiej oraz indywidualnej prawdziwej (sprawdzonej z użyciem własnych zmysłów i własnego rozumu) wiedzy o nim.
|
|
| stormrider (206 punktów) | >Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje >granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za >mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej >sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat >rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej?? >rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest >dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ??
Wydaje mi się, że Einstein kiedyś ujął to w ten sposób: "Gdybyś miał super wzrok i patrzył dostatecznie długo przed siebie to w końcu dostrzegłbyś własne plecy". Tak więc Wszechświat rozszerza się sam w sobie. Pytanie: "Czy jest coś poza nim, i czy rozszerza się względem czegoś innego, może rozleglejszego", jest bliskie pytaniu: "Czy istnieje Bóg" ( Tak myślę ). To próba poznania tego co wykracza poza ten wszechświat, a więc i "te" możliwości poznanawcze. Nie wiem czy jest to możliwe.
Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie W.Stoczkowski
|
|
| Paroksetyna (1 punktów) | Wiesz, ja też zastanawiałam się nad tym  Doszłam do wniosku, że nasz umysł nie może tego ogarnąć (jeżeli ta teza jest prawdziwa o "pęcznieniu przestrzeni"). Tam "nic" nie ma. Ale co to jest "nic"? Czy możena sobie wyobrazic "nic"? Czy można "nic" ogarnąć naszym ograniczonym umysłem? Może porównamy to do liczby "0"? Może tam jest właśnie jedno wielkie zero którego nie potrafimy ani sobie wyobrazić, ani ogarnąć? A czy tam są jakieś inne galaktyki? Jeżeli tam "nic" nie ma to nie ma też innych galaktyk. Zastanawiam się tylko... jeżeli jest jeszcze inna przestrzeń to co się stanie, jeżeli nasza pęczniejąca przestrzeń spotka się z tą drugą pęczniejącą przestrzenią? Pozdrawiam.
|
|
 | | rozumek | >A czy tam są jakieś inne galaktyki? Jeżeli tam "nic" nie ma to nie ma też innych galaktyk. Zastanawiam się tylko... jeżeli jest jeszcze inna przestrzeń to co się stanie, jeżeli nasza pęczniejąca przestrzeń spotka się z tą drugą pęczniejącą przestrzenią? Nie ma żadnej czasoprzestrzeni poza naszą, bo czasoprzestrzeń, w przeciwieństwie do wypełniającej ją materii i energii to pojęcie czysto wirtualne (osie współrzędnych). Nie mamy pojęcia, co się znajduje w tej czasoprzestrzeni poza granicami naszego dotychczasowego poznania, więc wszelkie dywagacje na ten temat, są całkowicie równouprawnione. Mogło być tak, że w prehistorii jakiś olbrzym wepchnął nam w tę czasoprzestrzeń energię i materię, ale mogło być też zupełnie inaczej. Nigdy ani tego "olbrzyma", ani całkowitej ilości energii i materii raczej nie poznamy, ale i tak mamy masę do poznawania. Poznajemy zachowania tej energii i tej materii, które udaje nam się odkryć i zaobserwować. A ponieważ do badań "udostępniono" nam nie przestrzeń pozbawioną czasu, ale czasoprzestrzeń, a poznaliśmy już prawa rządzące materią i energią, wiemy też "jak wygladał" przed laty ten kawałek przestrzeni, który już znamy. Wiemy też, jak będzie wyglądał w przyszłości, o ile w tę naszą przestrzeń nie "wleci" coś zupełnie nowego. Nowe gwiazdy i ich energia pewnie jeszcze "wlecą" (dalej sięgniemy poznaniem), ale może coś jeszcze? A może już tylko krawędzie stołu olbrzyma? Zwyczajnie "wiemy, że nic nie wiemy" o tym, co nie poznane.
|
|
| Songo | >Wszechświat się rozszerza więc ma tak jakby swoje >granice , dobra rozszerza sie ale co jest np. metr za >mijscem ost rozszerzenia sie niewim jak to inaczej >sformulować , na prosty chłopski rozum wszechświat >rozszerza sei do pewnego miejsca a co jest metr dalej?? >rozszerza sie.......................rozszerza , ale co jest >dalej nastepny wszechswiat iny ukłąd galaktyczny czy coś ?? A skąd my ludzie mamy to wiedziec, ile na ten temat może byc teorii 3 000 000 tylko która będzie bliska przwdy dopóki nie sprawdzimy się nie dowiemy, metr dalej może byc na przykład już tylko energia, przestrzeń wypełniona energią nie materią
|
|
 | | Songo | Teraz pytanie czy ekspansja Wszechświata to fakt może wcale się nie rozszerza, może nie ma granicy tlko wszystko zawieszone jest w przestrzeni tak po prostu.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|