 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-11-2006 23:02 | więcławski | Samobójstwo | czym tak naprawde jest samobójstwo? w jaki sposob mozna usprawiedliwic taki czyn , i czy w ogóle mozna go usprawiedliwic? czy samobojca to egoista myślący tylko o sobie i postepujacy w sposob dla siebie najłatwiejszy? a moze samobójce mozna nazwać bohaterem? przeciez niewielu odważa sie popoełnic ten czyn , zerwać z tym co doczesne. a przecież wielu uwaza że to takie proste, nazywa samobójstwo najłatwiejszym wyjściem. to ja mam propozycje, niech każdy kto uwaza ze samobojstwo to tchórzoswo ,egoizm ,popełni je. skończy z soba raz na zawsze. moze wtedy świat oczysci sie z ludzi bezmyślnie wygłaszajacych jakies opinie bez zapoznania sie z konkretna sprawą. nie mozna przecież rozpatrywac zadnego zagadnienia uogólniajac je, co celowo zrobiłem w swoim powyzszym wywodzie czyniac go tak naprawde nic nie wartym ,ale zawierajacym przesłanie ktore mozna odczytac miedzy wierszami..
|
| Mateusz | Uważam, że samobójstwo to szczyt tchórzostwa i egoizmu. Właśnie dlatego go nie popełnię  Poza tym na razie podoba mi się życie, więc kończnie go byłoby też głupotą. To, że niewielu jest w stanie popełnić samobójstwo, nie znaczy, że jest to coś szlachetnego, czy bohaterskiego. Bo wtedy również morderstwo można by tak opisać.
|
|
 | | krzychu (72 punktów) | > Uważam, że samobójstwo to szczyt tchórzostwa i egoizmu. Właśnie dlatego go nie popełnię  > Poza tym na razie podoba mi się życie, więc kończnie go byłoby też głupotą.Otóż to, podoba Ci się twoje życie. A jeżeli zupełnie nie widzisz sensu życia, jeżeli budząc się rano żałujesz że się w ogóle obudziłeś, jeżeli twoje życie nie daje Ci żadnej, nawet najmniejszej radości, a wręcz przeciwnie, tylko smutek, żal, przykrość, rozpacz, ból psychiczny, odtrącenie, jeżeli nie masz nikogo bliskiego kto mógłby Ci pomóc. Jeśli tak żyjesz tygodnie, miesiące, może lata i nie widzisz żadnej perspektywy na zmianę to zaczynasz sądzić że najlepszym rozwiązaniem jest śmierć. Czy można wówczas powiedzieć że to jest głupota, tchórzostwo czy egoizm? Łatwo osądzać komuś kto widzi sens swego bytu na ziemi, ale chyba mało kto próbuje postawić się w sytuacji tego nieszczęśnika który targnął się na swoje życie. Oczywiście nie twierdzę że to jest dobre rozwiązanie sytuacji, wręcz przeciwnie, najgorsze z możliwych, jednak dla niektórych ludzi wydaje się jedynym możliwym i nie sądzę aby powinni z tego powodu być potępieni.
Patrz w gwiazdy, ale uważaj na drogę * WILHELM RAABE
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | Dokładnie tak samo myślę, zaś dodałbym jeszcze trzy rzeczy:
1. Profilaktyka. Kiedy ktoś odbiera sobie życie - jest już za późno. Ważne jest, aby ktoś inny dostrzegł takie zagrożenie wcześniej i odpowiednio zareagował. Nikt nie odbiera sobie życia (jak tu ktoś bzdurnie pisał w innym wątku) "ot, tak sobie". Człowiekowi dobrze traktowanemu przez swoje otoczenie takie pomysły raczej nie przychodzą do głowy. Jeśli więc już tak się stanie - trzeba się zastanawiać, jak w ogóle mogło do tego dojść.
2. Fakt istnienia samobójców jest dowodem, że dane społeczeństwo nie jest całkiem zdrowe. Ilość samobójstw bywa zresztą używana jako jeden ze wskaźników poziomu życia w danym kraju (choć trzeba to traktować z dużą ostrożnościa i uwzględniać inne czynniki). Jest rzeczą dość znamienną, że wskaźnik ten (o ile wiem) bardzo słabo (lub nawet wcale) nie koreluje z dobrobytem ekonomicznym.
3. Dobra lektura na ten temat: B. Russel - "Śmiertelnicy i inni" - esej: "Nielegalne?"
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | Zgadzam się w pełni z przedmówcą!
Nawet w przypadku terrorystów samobójców głupota i egoizm (choć ogromne) nie są czynnikiem decydującym. Dużo większe znaczenie ma presja społeczeństwa praktykującego "kult męczenników" wmawiającego głupcom iż jest to czyn patriotyczny, pobożny, słuszny i godzien najwyższej chwały.
Przez to terrorysta samobójca nie jest w stanie rozpoznać prawdziwej istoty swego czynu.
|
|
|  | | rozumek | > >Uważam, że samobójstwo to szczyt tchórzostwa i egoizmu. Właśnie dlatego go nie popełnię  > >Poza tym na razie podoba mi się życie, więc kończnie go byłoby też głupotą.> Otóż to, podoba Ci się twoje życie. A jeżeli zupełnie nie widzisz sensu życia, jeżeli budząc się rano żałujesz że się w ogóle obudziłeś, jeżeli twoje życie nie daje Ci żadnej, nawet najmniejszej radości, a wręcz przeciwnie, tylko smutek, żal, przykrość, rozpacz, ból psychiczny, odtrącenie, jeżeli nie masz nikogo bliskiego kto mógłby Ci pomóc. Jeśli tak żyjesz tygodnie, miesiące, może lata i nie widzisz żadnej perspektywy na zmianę to zaczynasz sądzić że najlepszym rozwiązaniem jest śmierć. Czy można wówczas powiedzieć że to jest głupota, tchórzostwo czy egoizm?Niemal zawsze można powiedzieć, że jest to albo własna, albo najbliższych głupota, bo głupotą (=egoizmem) jest nie dostrzeganie niczego i nikogo dla kogo warto podziałać (pożyć). Z tego "zawsze" można wyłączyć tylko tych, których los na zawsze pozbawił jakiejkolwiek możliwości działania i nie ulega żadnej wątpliwości, że pozostało już wyłącznie cierpienie, ale takie samobójstwa to raczej eutanazja, która nigdy z niczyjej głupoty nie wynika. > Łatwo osądzać komuś kto widzi sens swego bytu na ziemi, ale chyba mało kto próbuje postawić się w sytuacji tego nieszczęśnika który targnął się na swoje życie. Oczywiście nie twierdzę że to jest dobre rozwiązanie sytuacji, wręcz przeciwnie, najgorsze z możliwych, jednak dla niektórych ludzi wydaje się jedynym możliwym i nie sądzę aby powinni z tego powodu być potępieni.I oprócz KrK nikt ich nie potępi. Wielu natomiast będzie zdania, że samobójstwo popełnili z własnej lub swojego kościoła (swoich najbliższych) głupoty.
|
|
| Cieślański (994 punktów) | Zawarte między wierszami przesłanie jest takie, że w okresie jesienno-zimowym wzrasta ilość objawów depresji i sezonowego obniżenia nastroju (SAD), które powodowane są (dostatecznych ilości) światła dziennego brakiem. W tym okresie wzrasta ilość samobójstw. Co gorsza, pisał o tym Cialdini w poradniku "Wywieranie wpływu na ludzi", w stanie depresyjnego obniżenia asertywności i zaniku zdolności do samodzielnego myślenia, rośnie w sposób krytycznie fatalny, skłonność osób w depresji do naśladownictwa samobójczych zachowań innych ludzi, nagłośnionych przesadnie w licznych przekazach medialnych.
Tematyka powtarza się na forum jesienią każdego roku, i zazwyczaj rozpoczynają ją ludzie bliscy załamania nerwowego oraz rozmyślający nad decyzją podjęcia takiego ostatecznego kroku. Polecam poszukiwania rozwiązań przez "oświecenie" w internecie. Najlepiej jest wpisać w wyszukiwarkę np. w "google", następującą sekwencję międzynarodowych znaków; swiatlo poprawia nastroj.
Warto pamiętać o wspomaganiu diety witaminą C, preparatami magnezowymi łączonymi z zestawem vitaminowym B-compleks, oraz o zadbaniu o więcej ruchu na świeżym powietrzu. Dieta wegetariańska tj, bez mięsa i innych produktów białkowych zawierających egzogenne białko tryptofan, niezbędne do wytworzenia w ludzkim organizmie, neuroprzekaźnika serotoniny, odpowiedzialnego za dobry nastrój. Warto z problemem zwrócić się bezpośrednio do lekarza pierwszego kontaktu (z podejrzeniem depresji), a w skrajnych przypadkach bezpośrednio do lekarza zajmującego się leczeniem systemu nerwowego tj, do lekarza-psychiatry.
Ps. Zamast zgubnych rozważań nad kwalifikacją ocennną aktu samobójstwa, proponuję w tym wątku zamieszczać porady, uwagi, spostrzeżenia na temat sposobów radzenia sobie z depresją i metod wczenego wykrywania i "samozapobiegania" jednemu z jej objawów, czyli dążeń samobójczych, u nas samych i innych ludzi.
Zwłaszcza, że ten wątek jest powtórzeniem takiego samego zagadnienia z wątku sąsiedniego.
bóg jest oszustwem
|
|
| internal policy |
Tok myslenia samobojcy,ktory popelnia ten czyn to totalna negacja zycia i nie da sie go wyjasnic odwolujac sie do zasad rzadzacych zyciem.
|
|
| diogenes (52 punktów) | >czym tak naprawde jest samobójstwo?
myślę, że próba szukania istoty samobójstwa (i nie tylko) jest przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie. ciekawsza jest analiza konkretnych przypadków, próba zrozumienia dostatecznie wielu motywów i przyczyn (nieświadomych motywów?) targnięcia się na własne życie...ale i takie próby mają swą naturalną granicę: ileż w końcu przyczyn możemy ogarnąć? przy których się zatrzymać? jak daleko drążyć wyjaśnianie takiego zdarzenia...same pytania...
|
|
 | | punKAOS (2 punktów) | Hikikomori młodzi Japończycy w zbliżonym wieku do statystycznego samobójcy, znikają z życia społecznego nawet na kilkanaście lat, nazywani współczesnymi pustelnikami nie kontaktują się z nikim nawet z rodziną. W Japonii istnieje społeczne przyzwolenie na tego typu zachowanie uważane za sprawę honoru czyżby początki powrotu do tradycyjnego seppuku czy jak kto woli harakiri ??? Samobójstwo jako czyn szlachetny mogący oczyścić dobre imię osoby oskarżanej może to jest właśnie racjonalne podejście???
|
|
| .sky (3 punktów) |
Samobójstwo to próba wyjścia z impasu. W niektórych przypadkach może być uzasadnione (mam tutaj na myśli osobe ciężko chorą bez perspektyw na przetrwanie żyjącą w ciągłym bólu) , jednak nie zawsze musi to być jedyne słuszne rozwiązanie. Każdy człowiek inaczej odbiera różnego rodzaju sytuacje, dla jednych bodźcem do unicestfienia się może być np. nieszczęśliwa miłość, dla innych honor, dla jeszcze innych ciężka choroba. Jedni popełniają samobójstwo spektakularnie, inni "cichaczem". Zjawisko unicestfiania się było, jest i będzie praktykowane.
|
|
| zapicha | > czym tak naprawde jest samobójstwo? w jaki sposob mozna> usprawiedliwic taki czyn , i czy w ogóle mozna go> usprawiedliwic?Według mnie można go usprawiedliwic, bo wszystko zalezy od stanu psychicznego, życie czasami aż za bardzo przytłacza >czy samobojca to egoista myślący tylko o > sobie i postepujacy w sposob dla siebie najłatwiejszy?Lydzie czasami nie mają juz po prostu siły, myślę, że jest top postępowanie egoistyczne ale jak sie to robi to się tak nie myśli > a moze samobójce mozna nazwać bohaterem? przeciez niewielu> odważa sie popoełnic ten czyn , zerwać z tym co doczesne. a> przecież wielu uwaza że to takie proste, nazywa samobójstwo> najłatwiejszym wyjściem.Muszę stwierdzic, że raczej bohaterski czyn to nie jest!! Gdy to robiłam byłam przekonana o słusznosci moich zamiarów, teraz już chce o tym zapomniec, bo to było głupie, inni mają jeszcze trudniejsze życie niz ja... > to ja mam propozycje, niech każdy> kto uwaza ze samobojstwo to tchórzoswo ,egoizm ,popełni je.> skończy z soba raz na zawsze. moze wtedy świat oczysci sie z> ludzi bezmyślnie wygłaszajacych jakies opinie bez zapoznania> sie z konkretna sprawą. nie mozna przecież rozpatrywac> zadnego zagadnienia uogólniajac je, co celowo zrobiłem w> swoim powyzszym wywodzie czyniac go tak naprawde nic nie> wartym ,ale zawierajacym przesłanie ktore mozna odczytac> miedzy wierszami..Ucieczka przed życiem, problemami, a tym samym pożegnanie się z tym wszystkim co w życiu piękne, sama nie wiem... ja myślałam, ze tak będzie lepiej, że to łatwiejsza droga, ale nie było łatwo, jednak cieszę się, że jednak żyję, że jestem i zmieniłam sposób patrzenia na swiat
|
|
| zepicha | Są takie chwile w życiu człowieka, że wszystko go przerasta gdy patrzy na to z perspektywy widzi,że jego obawy były banalne. Bardzo często mam załamkę, nie mam już siły na życie. Niestety należę do ludzi, którzy wszystko biorą do siebie i się wszystkim przejmują... Denerwuje mnie to, że niektórzy mogą patrzec na życie beztrosko z luzem, no trudno, mogło byc gorzej... a ja nie, ja zawsze muszę byc najlepsza, wszystko musi byc idealnie, to mnie przerasta, od dziecka wpajano mi, że główną wartościa w życiu jest nauka, chciałam udowodnic nie sobie lecz rodzicą, że potrafię, a oni przyzwyczaili się do tego, a ja już nie mam siły... to jest silniejsze ode mnie, mam gdzies bardzo głęboko w psychice zapisane, że wszystko musi byc idealnie..... Moi rodzice mają większe ambicje co do mnie niż ja mam potencjał;/;/ To się może wydawac śmieszne, w końcu to tylko nauka, ale w moim przypadku to jest moje przekleństwo.... nie mogę sobie z tym poradzic... Moja wrażliwosc tez mnie pogrąża.. za bardzo się wszystkim przejmuję ale nie potrafię inaczej... Wtedy mam już dosyc, chce umrzec i na to miałam odwagę... ale nie chce uciekac przed zyciem, w końcu nie zawsze jest źle, są też dobre chwile, których nie zauważamy... gdy jesteśmy z kimś to jest nam dobrze, ale doceniamy to dopiero gdy tego kogoś już nie ma, więc postanowiłam, że będę doceniac to co mam, póki to mam, a mam życie i nie chce go zmarnowac
|
|
 | | .sky (3 punktów) | masz rację, jednak jest po co żyć
|
|
 | | stormrider (206 punktów) | > Są takie chwile w życiu człowieka, że wszystko go przerasta gdy patrzy na to z perspektywy widzi,że jego obawy były banalne.Problem w tym, że w momencie kiedy nas wszystko przerasta nie potrafimy dostrzec tej banalności. > Bardzo często mam załamkę, nie mam już siły na życie.> Niestety należę do ludzi, którzy wszystko biorą do siebie i się wszystkim przejmują...> Denerwuje mnie to, że niektórzy mogą patrzec na życie beztrosko z luzem, no trudno, mogło byc gorzej... a ja nie, ja zawsze muszę byc najlepsza, wszystko musi byc idealnie, to mnie przerasta, od dziecka wpajano mi, że główną wartościa w życiu jest nauka, chciałam udowodnic nie sobie lecz rodzicą, że potrafię, a oni przyzwyczaili się do tego, a ja już nie mam siły... to jest silniejsze ode mnie, mam gdzies bardzo głęboko w psychice zapisane, że wszystko musi byc idealnie.....> Moi rodzice mają większe ambicje co do mnie niż ja mam potencjał;/;/Rodzice mogą mieć szczere intencje ale koniec końców to Ty musisz żyć swoim życiem, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Bojąc się zawieść ich zawodzisz siebie. To jest spory dylemat ale możliwy do rozwiązania. Trzeba mieć tylko trochę siły i trzeba wiedzieć czego tak naprawdę pragnie się w życiu. Czy Ty już to wiesz? > (...) więc postanowiłam, że będę doceniac to co mam, póki to mam, a mam życie i nie chce go zmarnowac  Pozdrawiam  Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wieW.Stoczkowski
|
|
|  | | tomasz | Był taki czas, kiedy postanowilem ze soba skonczyc. Jako czlowiek przywiazujacy wage do spraw praktycznych, kupilem odpowiednia line, wielokrotnie sprawdzajac jej maksymalne obciazenia, statyczne i dynamiczne. W pewna deszczowa noc, wybralem sie do pobliskiego lasu. Najpierw szedlem droga przy lesie ale ze jesienny deszcz niemilosiernie mnie moczyl wybralem jedna z sciezek prowadzacych do lasu. Wczesniej myslalem, ze bede przerazliwie bal sie samotnej wedrowki po ciemnym lesie, ze sznurem w plecaku ale kiedy tam wszedlem i uswiadowmilem sobie ze jestem tam kompletnie sam poczulem niezwykla ulge. Gdzies tam w oddali toczylo sie zycie ale mnie to kompletnie nie dotyczylo. Jedyny problem, ktorego wczesniej nie przewidzialem polegal na tym, ze niezwykle trudno znalezc po ciemku drzewo, z konarami na odpowiedniej wysokosci a dodatkowo z mozliwoscia wejscia na nie i przywiazania liny w upragnionym miejscu. Mam pewne odchylenia psychiczne i kiedy znalezlem pewne mlode drzewko i probojac na nie wejsc, poslizgnalem sie na mokrej korze i spadlem na tylek w sciolke dopadl mnie niezwykle pogodny nastroj. Widzialem juz ze w tym przypadku nie dam rady wdrapac sie na nie. Szedlem dalej i nagle moim oczom uklazal sie widok ktory zmrozil mi krew w zylach. Dwa drzewa splecione ze soba w ten sposob, ze wchodzac na jedno z nich uzyskiwalem spokojny dostep do mocnych galezi drugiego. Wdrapalem sie na nie i zeskoczylem parokrotnie trzymajac line w dloniach dla sprawdzenia jej wytrzymalosci. Byla mocna. Wszedlem wiec ponownie zawiazujac sobie petle na szyi. Spedzilem tak poltora godziny stojac oparty o galaz i nastuchujac trzaskow lamanych galezi, podmuchow wiatru i kropel deszczu spadajacych na ziemie. Nagle galaz o ktora bylem oparty zlamala sie i spadlem w dol oczywiscie z petla zaciskajaca sie w wiadomym miejscu. Zaczalem natychmiast tracic kontakt ze swiatem. NIGDY nie sadzilem ze instynkt pretrwania moze byc taki silny. NIDGY nie potrafilem podciagnac sie na drazku na wuefie. Tam zlapalem galaz obiema rekami najpierw nie mialem sily i myslalem ze to juz koniec ale kiedy znowu poczulem sznur wstapila we mnie sila niewiadomo skad. Wyciagnalem sie spowrotem na galaz, zdjalem szybko petle z szyi i spokojnym krokiem odszedlem w kierunku domu. Nie robcie tego. Nie warto.
|
|
| |  | | .sky (3 punktów) | Masz rację nie warto ze sobą "kończyć". Chyba każdy człowiek ma bądź miał za sobą chwile zwątpienia we własne życie. Trzeba za wszelką cenę szukać jakiegoś alternatywnego rozwiązania. Dla mnie osobiście taką alternatywą jest wypad na jakieś totalne pustkowie i to bez względu na pogodę - wtedy właśnie ładuję akumulatory i przywracam chęci do życia
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|