Racjonalista - Strona głównaDo treści
Reinkarnacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
10-11-2006 21:49Drobner (19539 punktów)Reinkarnacja
Reinkarnacja: czy i jak byłaby możliwa?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

IQ955 (2355 punktów)
>Reinkarnacja: czy i jak byłaby możliwa?
Drobnerku, napisz proszę, o co Ci chodzi...
Dziękuję.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
sceptyżaba (279 punktów)
>Reinkarnacja: czy i jak byłaby możliwa?
Ja rozważam reinkarnacje w kilka milionów robaków i niezliczone rzesze bakterii w jak najbardziej możliwie odległej przyszłości, ale jak to mówią 'nie mów hop...', bo kilku fundamentalistów islamskich może mnie reinkarnować w kupkę popiołu przy okazji swoich działań religijnych.

Można jednak przypuszczać, że kiedyś w przyszłości po roległym zniszczeniu ciała możliwe będzie przenoszenie tego, co zostało z układu nerwowego w nowe ciało. Zdaje się, że to podpada pod reinkarnację.
Pozdrawiam
krzychu (72 punktów)
>Ja rozważam reinkarnacje w kilka milionów robaków i niezliczone rzesze bakterii w jak najbardziej możliwie odległej przyszłości, ale jak to mówią 'nie mów hop...', bo kilku fundamentalistów islamskich może mnie reinkarnować w kupkę popiołu przy okazji swoich działań religijnych.

Podziwiam poczucie humoru, szczególnie przy tak poważnym temacie jakim jest rozważanie śmierci. Mnie jednak bardzo przygnębia fakt, że kiedyś zamienię się w pokarm dla robaków. Chciałbym oczywiście, żeby śmierć ciała nie była końcem całkowitym, lecz tylko zakończeniem pewnego etapu, aby moje "ja" (czymkolwiek by nie było, świadomością, duszą ) istniało dalej, ale nie wierzę aby tak było.

Patrz w gwiazdy, ale uważaj na drogę * WILHELM RAABE
Zyga (1539 punktów)
>Podziwiam poczucie humoru, szczególnie przy tak poważnym temacie jakim jest rozważanie śmierci. Mnie jednak bardzo przygnębia fakt, że kiedyś zamienię się w pokarm dla robaków.

Ja na szczęście nie mam takich problemów. Jakoś nie bardzo jest to dla mnie problemem. Może to dla tego że teoretycznie mam jeszcze sporo czasu.

>Chciałbym oczywiście, żeby śmierć ciała nie była końcem całkowitym, lecz tylko zakończeniem pewnego etapu, aby moje "ja" (czymkolwiek by nie było, świadomością, duszą ) istniało dalej, ale nie wierzę aby tak było.

Jeżeli by zakładać, że istnieje dusza, a takowe założenie do dalszej dyskusji jest potrzebne, reinkarnacja wydaje się całkiem możliwa, ale...

Może nie tyle reinkarnacja w stylu "moja dusza odradza się w kimś innym" co coś bardziej jak...

Każdy z nas dostał "kawałeczek" ogólnej duszy, który to stał się naszą własną. Po śmierci naszego ciała on wróci na swoje miejsce i wymiesza się z innymi "kawałeczkami". Każda osoba rodząca się otrzyma kawałeczek powstały z wymieszanych innych kawałków i ten stanie się jej duszą zawierającą materiał emocjonalny poprzedników.

W ten sposób można wytłumaczyć istnienie boga (super ogólnej duszy), relacje osób inkarnowanych (ktoś pamięta czyjeś doświadczenia), wieczne życie duszy po śmierci ciała i wiele innych opowieści z różnych systemów religijnych.

Ale czy tak jest?
Poczekamy - zobaczymy.
sceptyżaba (279 punktów)
>>Ja rozważam reinkarnacje w kilka milionów robaków i niezliczone rzesze bakterii w jak najbardziej możliwie odległej przyszłości, ale jak to mówią 'nie mów hop...', bo kilku fundamentalistów islamskich może mnie reinkarnować w kupkę popiołu przy okazji swoich działań religijnych.
>Podziwiam poczucie humoru, szczególnie przy tak poważnym temacie jakim jest rozważanie śmierci. Mnie jednak bardzo przygnębia fakt, że kiedyś zamienię się w pokarm dla robaków. Chciałbym oczywiście, żeby śmierć ciała nie była końcem całkowitym, lecz tylko zakończeniem pewnego etapu, aby moje "ja" (czymkolwiek by nie było, świadomością, duszą ) istniało dalej, ale nie wierzę aby tak było.
Jak to mówią chrześcijanie, Ci którzy żyli i umarli przed narodzeniem Chrystusa nie mają szans na życie wieczne, tak i my pewnie nie doczekamy czasów, gdy ludzie wymyśla sposób by żyć kilka stuleci dłużej, a umierać przedwcześnie bedzie się na filozofię.
Pozdrawiam
Zyga (1539 punktów)
>Jak to mówią chrześcijanie, Ci którzy żyli i umarli przed narodzeniem Chrystusa nie mają szans na życie wieczne,

Z tego co mi wiadomo to mówią, że umarł za WSZYSTKICH.

>tak i my pewnie nie doczekamy czasów, gdy ludzie wymyśla sposób by żyć kilka stuleci dłużej, a umierać przedwcześnie bedzie się na filozofię.

Może nie koniecznie my, ale nasi potomni - zapewne.
sceptyżaba (279 punktów)
>>Jak to mówią chrześcijanie, Ci którzy żyli i umarli przed narodzeniem Chrystusa nie mają szans na życie wieczne,
>Z tego co mi wiadomo to mówią, że umarł za WSZYSTKICH.
Ale pech, że nie żyłem przed Nim, miałbym Niebo zapewnione bez względu, jak bym żył. Dobrze Cię zrozumiałem?
>>tak i my pewnie nie doczekamy czasów, gdy ludzie wymyśla sposób by żyć kilka stuleci dłużej, a umierać przedwcześnie bedzie się na filozofię.
>Może nie koniecznie my, ale nasi potomni - zapewne.
Mam nadzieję. Życie sto lat wydaje mi się za krótkie.
Pozdrawiam
Zyga (1539 punktów)
>Ale pech, że nie żyłem przed Nim, miałbym Niebo zapewnione bez względu, jak bym żył. Dobrze Cię zrozumiałem?

Nie mi to oceniać powiedzieć jedynie mogę to co słyszałem w tej kwestii "Jezus umarł ZA WSZYSTKICH".
Beatus (2528 punktów)
>Jak to mówią chrześcijanie, Ci którzy żyli i umarli przed narodzeniem Chrystusa nie mają szans na życie wieczne,
No co ty. Czekają w sheolu. Nie wiem tylko czy czekają do końca świata, czy czekali do śmierci Chrystusa.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365