 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-11-2006 01:44 | gzdacz (59 punktów) | Anatomia Państwa | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| mohawk (2936 punktów) | > www.mises.pl/Adres strony i osoba autora gwarantują, że tekst będzie "obiektywny" i "wyważony".
|
|
 | | SonOfKyuss (4 punktów) | > >www.mises.pl/> Adres strony i osoba autora gwarantują, że tekst będzie "obiektywny" i "wyważony". Co to znaczy "obiektywny"? Autor był anarchistą-libertarianinem. Nigdy nie ukrywał, że libertariańskie credo ( zasada samoposiadania) to kryterium, w oparciu o które formułował oceny rzeczywistości. W tym sensie był ultrasubiektywny. I bardzo dobrze - uważam, że niewielu było w XX wieku myślicieli, którzy byli tak uczciwi intelektualnie, jak Rothbard. Który nie bał się stawiać kawy na ławę, nazywać rzeczy po imieniu - podatki kradzieżą, państwo złodziejem. Jeżeli tak ostre oceny z jakichś powodów rażą Twoje wrażliwe oczęta, to nikt nie zmusza do czytania Rothbarda. Natomiast jeśli masz zastrzeżenia do ich trafności, to wypadałoby je merytorycznie uargumentować. A nie przez wytykanie "braku obiektywizmu" i "wyważenia" - jakoś to mało racjonalne...
"There ain't no such thing as a free lunch"
|
|
|  | | mohawk (2936 punktów) | >Co to znaczy "obiektywny"? Autor był anarchistą-libertarianinem. Nigdy nie ukrywał, że libertariańskie credo (zasada samoposiadania) to kryterium, w oparciu o które formułował oceny rzeczywistości. Zapewne. Założyłem jednak, że forum to odwiedzają nie tylko ekonomiści i uznałem za stosowne wyrażenie takiego zastrzeżenia. Nie każdy musi wiedzieć kto zacz Mises czy Rothbard i gdzie na mapie myśli ekonomicznej się oni sytuują. W każdym razie zaczynanie studiowania ekonomii, zwłaszcza ekonomii sektora publicznego, od dzieł przedstawicieli szkoły austriackiej jest, w moim przekonaniu, przedsięwzięciem cokolwiek karkołomnym.
>W tym sensie był ultrasubiektywny. I bardzo dobrze - uważam, że niewielu było w XX wieku myślicieli, którzy byli tak uczciwi intelektualnie, jak Rothbard. Który nie bał się stawiać kawy na ławę, nazywać rzeczy po imieniu - podatki kradzieżą, państwo złodziejem. Zaistnie nie lada odwagi to wymaga(ło). Mógłbyś darować sobie tego rodzaju komedię.
>Jeżeli tak ostre oceny z jakichś powodów rażą Twoje wrażliwe oczęta, to nikt nie zmusza do czytania Rothbarda. I didn't. I to bynajmniej nie z powodu oczu.
>Natomiast jeśli masz zastrzeżenia do ich trafności, to wypadałoby je merytorycznie uargumentować. Obawiam się, że nie sprostałbym Twojej wydajności pisarskiej (wydawało mi się skądinąd, że miałeś więcej postów...?). Swoją drogą, czy naprawde uważasz, że pogląd Rothbarda jest tak znakomicie uzasadniony, tak nieodparty, że po prostu nie sposób wyznawać innego?
>A nie przez wytykanie "braku obiektywizmu" i "wyważenia" - jakoś to mało racjonalne... Nie była moim celem polemika lecz wskazanie (na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział), że autor artykułu nie reprezentuje stanowiska powszechnie podzielanego w naukach ekonomicznych, a zapewne również socjologicznych i politologicznych.
|
|
| |  | | SonOfKyuss (4 punktów) | > W każdym razie zaczynanie studiowania ekonomii, zwłaszcza ekonomii sektora >publicznego, od dzieł przedstawicieli szkoły austriackiej jest, w moim przekonaniu, >przedsięwzięciem cokolwiek karkołomnym. Nie bardzo rozumiem, czemu "austriacka", oparta na prakseologii perspektywa miałaby być złym punktem wyjścia? Mógłbyś to jakoś uzasadnić? > Swoją drogą, czy naprawde uważasz, że pogląd Rothbarda jest tak znakomicie uzasadniony, tak nieodparty, że po prostu nie sposób wyznawać innego? Nie, nie uważam. Zachęcam jedynie do merytorycznej argumentacji, bez "rozcieńczania" tematu sporami o "obiektywizm" pisarstwa Rothbarda. > Nie była moim celem polemika lecz wskazanie (na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział), że autor artykułu nie reprezentuje stanowiska powszechnie podzielanego w naukach ekonomicznych, a zapewne również socjologicznych i politologicznych. Pisząc o braku "obiektywizmu"? Co ma "obiektywizm" wspólnego ze zróżnicowaniem paradygmatów? Zresztą Rothbard wyraźnie zaznacza, że reprezentuje poglądy wybitnie mniejszościowe.  Dlatego odebrałem to dość jednoznacznie - jako nieudolną, niemerytoryczną próbę dyskredytacji Rothbarda. Dlatego prosiłbym na przyszłość o przedstawianie swoich racji w sposób bardziej klarowny. Nie czytam w myślach, drogi adwersarzu...  PS. Owszem, miałem kiedyś więcej postów. Widać część poszła do kasacji...
"There ain't no such thing as a free lunch"
|
|
| |  | | SonOfKyuss (4 punktów) | > W każdym razie zaczynanie studiowania ekonomii, zwłaszcza ekonomii sektora >publicznego, od dzieł przedstawicieli szkoły austriackiej jest, w moim przekonaniu, >przedsięwzięciem cokolwiek karkołomnym. Nie bardzo rozumiem, czemu "austriacka", oparta na prakseologii perspektywa miałaby być złym punktem wyjścia? Mógłbyś to jakoś uzasadnić? > Swoją drogą, czy naprawde uważasz, że pogląd Rothbarda jest tak znakomicie uzasadniony, tak nieodparty, że po prostu nie sposób wyznawać innego? Nie, nie uważam. Zachęcam jedynie do merytorycznej argumentacji, bez "rozcieńczania" tematu sporami o "obiektywizm" pisarstwa Rothbarda. > Nie była moim celem polemika lecz wskazanie (na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział), że autor artykułu nie reprezentuje stanowiska powszechnie podzielanego w naukach ekonomicznych, a zapewne również socjologicznych i politologicznych. Pisząc o braku "obiektywizmu"? Co ma "obiektywizm" wspólnego ze zróżnicowaniem paradygmatów? Zresztą Rothbard wyraźnie zaznacza, że reprezentuje poglądy wybitnie mniejszościowe. 8[ Dlatego odebrałem to dość jednoznacznie - jako nieudolną, niemerytoryczną próbę dyskredytacji Rothbarda. Dlatego prosiłbym na przyszłość o przedstawianie swoich racji w sposób bardziej klarowny. Nie czytam w myślach, drogi adwersarzu...  PS. Owszem, miałem kiedyś więcej postów. Widać część poszła do kasacji...
"There ain't no such thing as a free lunch"
|
|
| Piotr Patucha (2279 punktów) | Cześć,
Po lekturze wszystko układa się w sensowną całość. Bardzo podoba mi się krytyczna analiza roli intelektualistów w procesach kierowania państwem. Myślę, że warto zapoczątkować dyskusję na ten temat. Znam kilku polskich, którzy skłaniają mnie do głębszego namysłu w tej materii. Swego czasu natrafiłem na artykuł von Misesa zatytuowany "Antykapitalistyczne uprzedzenia amerykańskich intelektualistów", w którym postulował, aby przedstawiciele biznesu nie izolowali się względem środowisk opiniotwórczych, ponieważ intelektualiści czerpiący profity ze stałej współpracy z amerykańską klasą rządzącą, prezentują opcję prorządową(etatystyczną), i aby przezwyciężyć salonowe stereotypy bywalców, trzeba po prostu trafić im do serca.
Pomysł dobry do zrealizowania, także w polskich warunkach, zważywszy, że od czasu ustrojowej przemiany minęło lat 17-cie, a potencjał sektora prywatnego z każdym rokiem przybiera na sile. Zdrowa, anglosaska tradycja śmiałych kontaktów pomiędzy przedstawicielami obu dziedzin, którzy wedle nowoczesnej stratyfikacji społecznej współtworzą jedną klasę średnią (middle class), powinna zostać zaszczepiona i kultywowana również na polskim gruncie.
Myślę, że wzajemna identyfikacja jest nieuchronnym procesem w każdej demokracji i będzie on zataczał coraz szersze kręgi ujawniając swą moc w stosunkach, mających na celu rozpoznanie obopólnych interesów i poglądów. To bardzo ważne, aby komunikacja uległa naprawie. Trzeba wziąć pod uwagę, że historia najnowsza Polski pamięta przymusową współpracę z reżimem, a także gospodarkę centralnie planowaną, która z konieczności implikowała nicość sektora prywatnego. Dziś możemy sobie pozwolić na większą odwagę w odbudowie zaufania do intelektualistów oraz nobilitacji biznesmenów.
Pejoratywne określenia(wykształciuchy, groszoroby) wcale nie przybliżają nas do celu, ponieważ wskrzeszają stereotypy wypracowane w czasach PRLowskiej propagandy, gdzie dialektyków bano się jak szatana, a prywaciarzy oskarżano o zgniliznę moralną.
Historię oczywiście warto znać, lecz nie warto jej powtarzać, dlatego trzeba bystrym okiem spojrzeć na struktury młodej demokracji i zastanowić się jak usprawnić kanały komunikacyjne, a także skonsolidować klasę średnią. Może wystarczy zacząć od własnego podwórka?
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| Piotr Patucha (2279 punktów) | Przy okazji. Dzięki za link do polskojęzycznej strony Instytutu von Misesa. Parę miesięcy temu wpadłem do anglojęzycznej wersji ( www.mises.org) i do tej pory buszuję w ich zbiorach. Posiadają imponującą bibliotekę artykułów oraz książek (for free), nie wspomnę o znakomitych, regularnie ukazujących się tekstach Llewellyna Rockwella Juniora. Jeśli znajdziesz w sieci ciekawą stronę o podobnej tematyce, podziel się z nami i wyślij linka!  Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|