>Problem w tym CO chrześcijanin uzna za zło i jakie reakcje uzna za odpowiednie. Mgliste to, niekonkretne i pozwalające na całkowitą dowolność interpretacji. Częsty chwyt z tej strony sceny politycznej, bo potem można mówić o wyrwaniu z kontekstu, mylnej interpretacji, nadużyciu semantycznym i innej pomroczności.
Jest wyraźnie napisane, że chodzi o homoseksualizm... Swoją drogą odnoszę coraz większe wrażenie, że ultrakatolicka i skrajnie prawicowa propaganda używa homoseksualistów dokładnie w tym samym celu, w jakim byli używani przez nazistowską propagandę żydzi. Ich zresztą też nie lubią, ale najzwyczajniej nie ma ich w naszym kraju zbyt wielu, a więc trudno zarzucać im jakieś "działanie na szkodę narodu". Co prawda można polityków nielubianej frakcji obrzucać określeniami "żydokomuna" lub "żydomasoneria", jednak na dłuższą metę nie sprawdza się to, a więc najłatwiej zrobić kozła ofiarnego z ujawniających się powoli homoseksualistów - a zarzuty są bardzo podobne, od deprawacji młodzieży zaczynając na próbach zniszczenia świadomości religijnej i narodowej kończąc. Z grubsza o to samo przed wojną posądzano Żydów... Wymyśla się teraz jakieś "lobby homoseksualne", które miało razem z "układem" szkodzić państwu. Ja natomiast widzę inne lobby - katolickie, które uzurpuje sobie prawo do narzucania wszystkim swojej wizji świata.
Swoją drogą nie trzeba się długo zastanawiać, że każda duża, odpowiednio silna, zorganizowana religia będzie dążyła do podporządkowania sobie życia politycznego i agresywnej ekspansji, narzucania innym swoich poglądów. Jestem tylko ciekaw po której stronie stoi autor tego tekstu - albo jest naiwną ofiarą manipulacji, która wierzy, że tego wszystkie chce od niego rzeczywiście sam Chrystus, czy może tym, który zdaje sobie sprawę z tej manipulacji sprawę i głosi ją cały czas świadomie. Pierwszemu współczuję, drugiemu współczuję szczególnie...
Dzisiaj na uczelni słyszałem rozmowę dwóch studentów o takich poglądach i aż ciarki po plecach przeszły. Zaczęło się od tej afery z pomnikiem Dmowskiego - z tonu ich wypowiedzi można wyczytać, że każdy kto się z nimi nie zgadza i nie czci tego autorytetu jest "lewakiem i komunistą, który najchętniej postawiłby pomnik Stalinowi". Lewakiem nazywano mnie wielokrotnie, ale Stalinowi pomników nie mam zamiaru stawiać, sam nazwałbym siebie liberałem, nawet anarcholiberałem, jednak dla nich każdy kto nie jest z nimi jest przeciwko nim.
Potem rozmowa zeszła na postać Marka Edelmana. Usłyszałem, że przeżył powstanie, bo jest "tchórzliwym szczurem", który przesiedział je w jakiejś piwnicy, padło też pod jego adresem sporo mniej cenzuralnych słów... Oczywiście było sporo narzekania na "Żydów, Komuchów i Masonów"...
W jakim kraju my żyjemy?
|