 |
Monogamia - kto wpadł na ten pomysł? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-01-2007 01:21 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Monogamia - kto wpadł na ten pomysł? | Tym razem podrzucam wątek do działu kultury, gdzie jako pisarz czuję się bardziej na swoim podwórku. Poprzedni mój wątek o praktyce chaosu obrali sobie fizycy za poligon, liczę jednak, że tu mi się uda nie paść ofiarą biologów i religiantów. Do rzeczy. Kto wymyślił monogamię, w jakim właściwie celu? Wiadomo, że w przyrodzie monogamia istnieje jako rzadki wyjątek, biorąc pod uwagę mnogość gatunków. Najczęściej spotykana jest właśnie poligamia, która ma naturalne i racjonalne uzasadnienie. Poligamia - to po prostu zwiększenie pewności powielenia siebie, nie tylko przez samca, choć może przede wszystkim. Samica też ma w tym swój interes. A nuż wybrany samiec nie dysponuje odpowiednio żywotnymi plemnikami? Wielość i różnorodność kontaktów płciowych eliminuje pomyłki i błędy, daje większą pewność, że potomstwo będzie zdrowsze i lepiej przystosowane do życia. Dla większości gatunków poligamia jest sprawą naturalną, sprawą instynktu. Nie wchodzę w kwestię jakości doboru, bo to diablo skomplikowane, nie chcę dawać pola do popisu mądralom. Człowiek na ogół jest monogamistą. Formalnym i prawnym, ale bez ryzyka można powiedzieć, że nie faktycznym. Ilu mężczyzn poprzestaje na jednej tylko kobiecie? Ile kobiet zadawala się jednym tylko mężczyzną? Chciałbym choć w przybliżeniu znać prawdziwą liczbę mężczyzn, będących biologicznymi ojcami swych dzieci (ostatnio ktoś publicznie bąknął coś na ten temat). Prawda, że monogamia upowszechnia się wraz z rozwojem kultury. Czy jest ona jednak integralnym jej składnikiem? Czy świadczy o poziomie kultury? Zważywszy formalny, nie faktyczny charakter monogamii, wydaje się to rzeczą wielce wątpliwą. Jest jeszcze coś takiego jak zazdrość. Czyli dążenie do wyłączności. Zazdrość to rzecz w istocie paradoksalna: ty masz obowiązek wierności, ale ja niekoniecznie. Zauważyłem u ludzi reakcje podobne do obyczajów wilczych: kiedy samica da samcowi srogo po pysku, samiec dopuszcza do niej innych nie okazując złości. Ale z drugiej strony, monogamia jest starsza niżeli wszystkie księgi. Te księgi także nie mówią o tym, kto pierwszy wpadł na ten pomysł. Bóg, dając Adamowi tylko jedną Ewę, po prostu trafił w dziesiątkę. Zresztą rajskie życie do dziś stanowi ideał nawet dla ateistów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| quasar (219 punktów) | Dlaczego człowiek w odróżnieniu od zwierząt jest raczej monogamiczny - cóż człowiek posiada takie coś jak uczucia i ideały, wiara w dozgonną i szczerą miłość słabo komponuje się z zaliczaniem każdego listonosza, dlatego przypadki zdrady owszem zdarzają się ale stanowią tabu. Drugi powód to też taki, że monogamia w połączeniu z instytucją nierozerwalnego małżeństwa daje kobietom poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji bo co komu po najprzystojniejszym nawet partnerze jeśli ten sobie trochę podyma znudzi i pójdzie. No i trzeci taki, że pomimo całego tego gadania o wspólnocie, o tym, że trzeba się dzielić itp. jakoś nie wyobrażam sobie, żeby wiele kobiet z własnej woli gotowych było dzielić się ukochanym mężczyzną albo pozwoliło panoszyć się po swoim domu innej kobiecie. Nawet w haremach panie rywalizowały o miano najukochańszej żony zadowalając się tym, że pozostałe pełniły tylko rolę zwykłych nałożnic. I ostatni taki, że wyeliminowanie wielu trudów związanych z szukaniem i utrzymaniem przy sobie partnera pozwala na wykorzystanie zasobów czasu i energii marnowanych na popęd płciowy przenieść na inne sfery aktywności ludzkiej - od filozofowania po rąbanie drew.
|
|
| waldmarc | Monogamia to przede wszystkim sprawa społeczna a nie biologiczna. Warstwom rządzącym zależało zawsze na utrzymaniu porządku społecznego. Łatwiej go utrzymać, kiedy ktoś nie skacze z kwiatka na kwiatek, ale trwa w stabilnej strukturze monogamicznego małżeństwa płodząc i wychowując nowych poddanych. Stąd pewnie też to ciągłe obrzydzanie seksu, by nie próbować nowych grzesznych doświadczeń. Ale czy to daje ludziom spełnienie? Wystarczy spojrzeć na starsze pokolenia: dziadków, rodziców, by sobie na to pytanie odpowiedzieć.
W psychologii ewolucyjnej znane jest pojęcie monogamii seryjnej dużo bardziej odpowiadające naturze ludzkiej. Oznacza ono, że ludzie w ciągu swego życia wchodzą w kilka następujących po sobie kilkuletnich związków. Pokrywa się to z cyklem przemian chemicznych w mózgu związanych z miłością. Przyszłośc będzie więc zapewne należeć do monogamii seryjnej.
|
|
 | | wyszpolski (447 punktów) | >W psychologii ewolucyjnej znane jest pojęcie monogami seryjnej dużo bardziej odpowiadające naturze ludzkiej. Oznacza ono, że ludzie w ciągu swego życia wchodzą w kilka następujących po sobie kilkuletnich związków. Pokrywa się to z cyklem przemian chemicznych w mózgu związanych z miłością. Przyszłośc będzie więc zapewne należeć do monogamii seryjnej. >
Przyznam, że pierwszy raz o tym słysze, a jest to bardzo sensowne. Faktycznie miłość w sensie chemicznym nie trwa wiecznie, a dzieci w naszej kulturze wychowujemy nawet po 20 lat (a to one często utrzymują wszystko w ryzach, do tego są społecznie i biologicznie potrzebne). Dodatkowo często ma się więcej niż jedną sztukę, co powoduje że tak naprawdę ciągnie się to latami, a wiele małżeństw przechodzi kryzysy, rozpada się, chyba właśnie dlatego że nawet biologicznie nie jesteśmy stworzeni do takiej monotonii uczuciowej.
|
|
|  | | waldmarc | >>Przyznam, że pierwszy raz o tym słysze, a jest to bardzo sensowne.
No niestety, nie za dużo mówi się o tych kwestiach, zwłaszcza w Polsce. Wciąż króluje fałszywy antropologicznie pogląd o nierozerwalnym monogamicznym małżeństwie jako jedynym słusznym rozwiązaniu. Związki, które nie przetrwały do grobowej deski ocenia się jako dramat i pomyłkę, zamiast spojrzeć na nie jako na normalny element i etap życia, zgodny z biologiczną naturą człowieka. Z tego niezrozumienia bierze się tyle rozczarowań i zniechęcenia do życia.
|
|
| MajaAnna | Monogamia nie jest młodym wynalazkiem, to prawda, ale dlaczego? Odchowanie człowieka trwa "nieco" dłużej niż większości, jeśli nie wszystkich, zwierzaczków. Wymaga też o wiele więcej wysiłku. pomyślmy jak to było w społecznościach pierwotnych... Kobieta przez kilka ostatnich miesięcy/tygodni ciąży i chociaż połóg nie będzie w stanie sama zadbać o wykarmienie siebie i dziecka, a i później z niemowlakiem na karku (dosłownie) ciężko jest zdobyć pożywienie, stąd potrzeba posiadania samca przy sobie. Rzecz jasna na altruizm liczyć nie można, więc "ceną" za pomoc będzie danie pewności samcowi, że to małe pełzające stworzenie dla którego pożywienie oddaje jest "jego". Obecnie monogamia też ma uzasadnienie... dokładnie to samo - kobieta nie jest w 100% samowystarczalna gdy nosi i wychowuje dziecko. Rzecz jasna w dzisiejszych pięknych czasach można "zapobiegać" niechcianym ciążom, ale zawsze jest ryzyko (nawet jeśli tylko 0.1%), które ludzie albo bagatelizują , albo biorą pod uwagę i rezygnują z latania z kwiatka na kwiatek... Innym czynnikiem jest uczuciowość człowieka, chcę się łudzić, że niewiele jest kobiet chcących być "tą drugą" albo i "trzecią"... Mężczyzn raczej też to dotyczy. I ostatnie, najbardziej pragmatyczne - kobiety wolą stałe związki, bo niewielu z nich "szybki numerek" z nieznajomym sprawi przyjemność - sex to w znacznej mierze kwestia uczuć i z tym się nie wygra. Rzecz jasna nie zaprzeczę istnieniu zjawiska monogamii seryjnej, o której mówił Waldmarc, ale to dalej moim zdaniem monogamia (w danych odcinkach czasu), nieczęsto ma się to "szczęście" by jeden partner przez całe życie nam "pasował", ale będzie lepiej jak mały człowiek wychowany będzie przez rodziców sztuk 2. Gwoli wyjaśnienia uważam że do wierności(monogamii) śluby czy wstrzemięźliwość nie są potrzebne. Można być spełnionym (także seksualnie), mieć poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie nie być zaobrączkowanym. Być może za dwadzieścia lat zmienię zdanie, ale póki co...
|
|
 | | Grunberg (18 punktów) |
droga Pani ewolucjonisci powinni trąbić: monogamia jest nienaturalna!!!
dlaczego?
poniewaz samiec produkuje w ciagu zycia kilka bilionów plemników-potencjalnych dzieci jakby nie patrzec- a droga Pani organizm przecietny kobiety wytrzymuje ok.12 ciąży (badania z lat 80), poniewaz nie potrzeba nam ludziom drodzy Panstwo rąk do pracy na gospodarce rolnej (to był głowny motyw dużego rozplodu ludzi dawniej) ludzie maja antykoncepcje. psychicznie samiec ludzki drodzy Panstwo tzw. dazy do wielu partnerek- podswiadomosc pcha do "rozpylania" czemu w swietle tych racjonalnych-biologicznych przeslanek kobiety narzekaja na skoki w bok? kobiety ateistki sa powszechnie uwazane za bardziej rozwiązle od kobiet wierzących-z racji nie krepujaych ich obyczajow wiezow religijnych.
Zygmunt
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Jeszcze a propos. Doktor Grunberg zaliczył 110 wypowiedzi za minus 59 punktów?! Doprawdy, nie wolno tego zmarnować. Nie kpię, Boże broń, zżera mnie ciekawość, ile może osiągnąć ten wybitny człowiek? Nie wolno go usuwać, absolutnie!
|
|
 | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Jak widzę, powinienem nieco uściślić swoje tezy. Pisząc o poligamii, niekoniecznie miałem na myśli haremy, są one bowiem w naszej cywilizacji z powodzeniem zastępowane właśnie skokami na bok, też niekoniecznie chwilowymi. Nie oszukujmy się, nawet te chwilowe dają obu stronom sporo przyjemności (pomijam formy brutalne i niegodne). Zgadzam się na stwierdzenie moralnego i psychicznego (równorzędnie) okresu wychowania potomstwa, co jednak nie musi przeszkadzać owym skokom dla obojga partnerów. Proszę zwrócić uwagę, że w mniej "cywilizowanych" społeczeństwach okres poświęcony na opiekę nad potomstwem jest znacząco krótszy. To cecha cywilizacji: ubezwłasnowalniać dzieciaki jak najdłużej. Kto wie, w jakim celu? Na koniec, owe "mniej cywilizowane" społeczeństwa cechuje też odpowiedzialność za nie swoje dzieci, czego dotkliwie brakuje nam, cywilizowanym.
|
|
| Heksenschus (328 punktów) | Postaram się naprędce przedstawić kilka moich luźnych przemyśleń. Za ewentualny brak spójności logicznej z góry przepraszam. Poprostu na gorąco formuuję to, co mi się w głowie koci. W grudniu miałam przyjemność goszczenia w Nigerii i nieprzyjemność składania zeznań w związku z kradzieżą. Procedura wymagała złożenia zeznań pisemnych na specjalnym formularzu. Ostatnie pole w formularzu miało etykietkę: "wyznanie"; wypełniłam szystko jak należy z wyjątkiem tego ostatniego pola, podpisałam się i wręczyłam plik papierów urzędnikowi. Ten zaczął przeglądać moje zeznania, uznał iż wszystko jest OK tylko zapomniałam wpisać jakiego jestem wyznania. Jako, że jestem biała, założył iż jestem katoliczką. Zabrał się do uzupełniania dokumentu, a kiedy zaprotestowałam, przeprosił mnie bardzo, ale to bardzo, skreślił to, co zaczął pisać i zabrał się za wpisywanie "muslim". Kiedy ponownie zaprotestowałam wybałuszył na mnie gały i spytał w co w takim razie wierzę. Kiedy odparłam, że w nic - wybuchnął dobrodusznym śmiechem, po czym zaczął mnie przekonywać, że muszę przecież być albo katoliczką, albo muzłumanką. Opierałam się przez jakieś 5 minut i w końcu spasował. Kazał mi poczekać, wyszedł z pokoiku i po chwili wrócił ze swoim przełożonym. Przełożony uznał, że mam problemy ze zrozumieniem angielskiego i bardzo powoli i wyraźnie zaczął mnie wypytywać w co wierzę. Moje zapewnienia, że jestem ateistką i w żadnego boga nie wierzę spotkały się z kolejną salwą śmiechu. Zawołano białą dziewczynę pracującą w pobliskim biurze DHL'u i z jej pomocą, po półgodzinnych pertraktacjach udało mi zawrzeć ugodę z urzędem - w rubryce "wyznanie" wpisałm NOTHING, gdyż żaden z obecnych tam urzędników nie miał pojęcia, co to jest "atheist". Cała sytuacja została przez wszystkich skwitowana serdecznym pożegnaniem, a ja po raz kolejny przekonałam się o sile wychowania, tradycji i stereotypowego myślenia. Przeciętny Nigeryjczyk wychowywany jest - zależnie od tego w jakiej rodzinie miał szczęście się urodzić - albo na katolika, albo na muzłumanina. Dzieci od urodzenia nie mają innej alternatywy. Nie ma im kto pokazać, że można wierzyć w coś innego niż Bóg albo Allah albo nie wierzyć w ogóle w nic. Człowieka przez całe jego życie otaczają tylko i wyłącznie katolicy i muzłumanie. I taki sam dokładnie mechanizm działa, moim zdaniem, w przypadku monogamii, wymyślonej niemal na 100% przez mężczyzn. Łatwo się domyślić, iż u zarania swoich dziejów ludzkość chędożyła się jak popadnie i z kim popadnie. W momencie, kiedy ludziska zmieniły tryb życia z koczowniczego na osiadły pojawiły się dwa niebezpieczeństwa zagrażające danej grupie: 1) samce powybijałyby się nawzajem w czasie walk o samice, 2) żaden z samców nie mógł mieć pewności, że zdobywa mięsko dla swoich własnych dzieci, a nie czyichś. Poza tym, jako że samic zawsze było więcej (samce się albo wyżynały nawzajem, albo ginęły w trakcie polowań) trzeba było zapewnić opiekę wszystkim samicom w obrębie danego osiedla. Te trzy przyczyny legły u podstaw monogamii jednostronnej - facet chędożył z kim tylko chciał, samica miała swojego pana, a jakikolwiek skok w bok kończył się dla niej śmiercią lub trwałym kalectwem. Taki stan rzeczy trwał tyle, ile patriarchat - przez całe tysiąclecia. Było to de facto wygodne dla wszystkich. W rozrastających się społecznościach łatwo było utrzymać ład i porządek. Kobiety, które są dużo bardziej podatne na manipulacje, były utrzymywane przez mężczyzn, a ceną była ich wolność. Rewolucyjne zmiany w tym systemie zostały zainicjowane przez chrześcijaństwo. Całe nieszczęście polegało jednak na tym, że były one jedynie niezamierzonym efektem ubocznym działań tzw. Ojców Kościoła. Filozofowie chrześcijańscy "z urzędu" cierpieli na choroby psychiczne i najróżniejsze paranoje. Ich programowa nienawiść do kobiet, paniczny strach przed kobiecością zaowocowały spłodzeniem filozofii głoszącej, iż jakiekolwiek przejawy życia płciowego są z gruntu, złe, grzeszne, upadlające człowieka, sprośne, obsceniczne, zgubne i w ogóle be. Jedynym pozytywem, jaki udało mi się dostrzec w tej filozofii było zbliżenie statusu kobiety i mężczyzny - zarówno życie seksualne kobiety było grzeszne jako takie, jak i mężczyzny (aczkolwiek to i tak kobieta ponosiła większą winę za jakikolwiek seks). Tak czy inaczej kościół potępiał seks w każdej formie i postaci, a jedynym usprawiedliwieniem aktu płciowego była chęć spłodzenia dziecka (w ramach małżeństwa, ma się rozumieć). I tak się miały sprawy przez jakiś 1000 lat. Przez 1000 lat przy pomocy najrozmaitszych środków przymusu fizycznego i psychicznego klarowano mieszkańcom Europy konieczność ograniczania życia płciowego do najniezbędniejszego minimum. Jedyną aprobowaną powszechnie możliwością rozładowania popędu płciowego był seks małżeński, a jakikolwiek inny seks gwarantował piekło - albo już za życia zgotowane przez współwyznawców miłościwego Boga, albo to wieczne, po śmierci; a najczęściej obydwa. I teraz wracam do przykładu z Nigreii. Jeżeli od iluśnastu czy iluśset pokoleń ludzie zmuszani są do jakichś zachowań i żyją zgodnie z jakimiś wzorcami, albo usilnie udają, iż żyją w zgodzie z tymi wzorcami, jeśli swoim dzieciom od najmłodszych lat wtłaczają do głów takie a nie inne stereotypy i usiłują zaświadczać swoim postępowaniem o ich słuszności, to czego się spodziewać po dzieciach? Jeżeli dzieci od zawsze (1000 lat to dla nas zawsze) wychowywane są w myśl zasad: 1) rodzina z mamusią i tatusiem - najwyższym dobrem człowieka 2) seks pozamałżeński - największą zbrodnią dokonaną na ludzkości 3) seks w ogóle - czynność uwłaczająca godności ludzkiej 4) praktyki seksualne wykraczające poza pozycję misjonarską - zezwierzęcenia o ciężarze gatunkowym porównywalnym z zoofilią to trudno się spodziewać efektów innych od tego, co mamy. Każde kolejne pokolenie jest skażone pokoleniem poprzednim. Od tego się nie da uciec. To tak pokrótce. Monogamia jest wymysłem ludzi chorych psychicznie (patrz św. Augustyn na ten przykład).
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Wiemy na pewno, że historia niezupełnie tak przebiegała. Ale nie chcę relacjonować tu innej wersji, gdyż tak czy owak niczego ciekawego to by nie dowiodło. Natomiast kilka uwag rzeczowych. Po pierwsze, wszyscy jesteśmy "profilowo" wychowywani, wiele aksjomatów mamy wbitych w głowy całkiem beznadziejnie. Pewnie, że są różnice, ale nasze tysiąc lat skutkuje dokładnie tak samo choć nie dokładnie tym samym. No i całe szczęście, choć nie wiadomo, czyje. Twierdzić, że mężczyźni byli inspiratorami monogamii - no, może tak. Szansa pomyłki wynosi 50%. Wspomniałem już, że opieka nad wszystkimi dziećmi jest powszechniejsza u ludów mniej "cywilizowanych", więc zapewne nie budziło to przed wiekami szczególnego oporu. Dyskryminacja kobiety w chrześcijaństwie została spowodowana głównie przez jednego człowieka - Pawła z Tarsu. Odsyłam do książek Deschnera. Wcześniej kobiety były nawet biskupami. Ale to inne zagadnienie. Czy św. Augustyn był człowiekiem chorym? Niektórzy już bąkają coś o płatach skroniowych. Może dojdzie do tego, że po ustaleniu urzędowego wzorca normalności będziemy leczyć odchyły. Czego nikomu nie życzę, mimo świetnych rokowań.
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | > Twierdzić, że mężczyźni byli inspiratorami monogamii - no, może tak. Szansa pomyłki wynosi 50%. Z całą pewnością szansa pomyłki jest znacznie mniejsza niż 50%. O ile w tym, co sobie nazwałam "monogamią jednostronną" można się jeszcze doszukiwać pewnych korzyści na rzecz kobiet, o tyle w tym, co zrobili myśliciele chrześcijańscy z kobietą i seksem mogę się dopatrzyć jedynie zbrodni. Monogamia taka, jaką ją mamy dziś i upodlenie kobiet ma swoje źródła nie tylko w chorej głowie Pawła z Tarsu. Oto złote myśli ojców kościoła:
Berthold z Ratyzbony o stosunku płciowym w czasie miesiączki: Żadne dziecko poczęte w tym czasie nie będzie ku twej radości. Bo albo będzie diabłem naznaczone, albo trędowate, albo zachoruje na padaczkę; będzie garbate, albo ślepe lub krzywe, lub nieme, lub głupawe, albo z głową jak tłuczek, ...i gdyby się tak zdarzyło, że nie było was cztery tygodnie, więcej, choćby i dwa lata..., to przecież winniście się strzec przed pożądaniem... Jesteście wszak ludźmi szacownymi i sami przecież widzicie, że śmierdzący Żyd oszczędza ten czas i to bardzo skwapliwie.
W Objawieniu św. Jana mówi się o stu czterdziestu czterech tysiącach tych, którzy śpiewają nową pieśń przed tronem: To ci, którzy z kobietami się nie splamili: bo są dziewicami; ci, którzy Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Ba-ranka.
Augustyn (zm. 430 r.): Ten, który oddala swą małżonkę przyłapaną na cudzołóstwie i żeni się z inną nie może być oczywiście stawiany na równi z tymi, którzy oddalają swe żony z innej niż cudzołóstwo przyczyny i ponownie się żenią. W boskich pismach nie jest bynajmniej jasno powiedziane (obscurum est), czy ten, któremu bez wszelkich wątpliwości wolno oddalić swą żonę, gdy popełniła czyn cudzołożny, sam ma być uważany za cudzołożnika, gdy następnie ożeni się z inną. Ja w każdym razie uważam, że w takiej sytuacji popełnia on błąd wybaczalny.
Około 150 r. Justyn Męczennik pisał: "Albo zawieramy małżeństwo nastawieni z góry na jeden tylko cel, którym jest wychowanie dzieci, albo rezygnujemy z małżeństwa i pozostajemy całkowicie wstrzemięźliwi"
Justyn pisał: By upewnić was, że wyuzdana rozpusta nie jest tajną częścią naszej religii, dodam jeszcze rzecz następującą: pewnego razu jeden z naszych w Aleksandrii skierował do namiestnika Felixa pismo z prośbą o zezwolenie na usunięcie mu jąder przez lekarza, gdyż tamtejsi me-dycy oświadczyli, że bez zezwolenia namiestnika nie wolno im tego czynić. A gdy Felix pod żadnym pozorem nie chciał zgody podpisać, młodzieniec pozostał w stanie bezżennym i po-przestał na wyznawaniu swoich i swych współwyznawców poglądów.
Klemens: Nie jest zatem dobrze oddawać się rozkoszy miłosnej i lubieżnie pożądać zaspokajania swych chuci, tak samo jak niedobrze jest oddawać się podniecie poprzez nierozsądne namiętności, a w następstwie pożądać nieczystości. Małżonkowi, tak jak rolnikowi, tylko wtedy wolno sypać ziarno, gdy nadszedł czas zasiewu.
Paweł: Gdy ziemia napełniła się ludźmi, "pozostaje już tylko jeden cel: zapobieganie rozpuście i lubieżności" . Jedynie po to trzeba sobie brać żonę, byśmy grzechu uniknęli, abyśmy byli wolni od wszelkiej rozpusty.
Ambroży: Nawet zwierzęta niemym językiem swego zachowania dają do zrozumienia, że są ożywione instynktem utrzymania gatunku, a nie żądzą zespolenia płciowego. Gdy tylko bowiem spostrzegą, że ich łono jest brzemienne, odstępują od obcowania płciowego i lubieżności zakochanych, a biorą na się rodzicielską troskę. Ludzie natomiast nie mają żadnego względu - ani na dziecko w łonie ani na Boga. To pierwsze plamią, w drugim zaś wywołują gniew. Opanuj swą żądze i patrz na ręce Stwórcy, który kształtuje człowieka w matczynym łonie. To jego dzieło, a ty chcesz lubieżnością bezcześcić cichą świętość łona matki? Weź sobie za przykład albo zwierzęta, lub lękaj się Boga.
I dalej Ambroży zabraniający seksu ludziom starszym: Każda rzecz ma swój czas... Tak też i małżeństwo ma określone pory, kiedy to płodzenie dzieci jest na miejscu. Dopóki trwa w pełni sił, stosownie do wieku, dopóki istnieje nadzieja na błogosławieństwo potomstwa... można ulegać pożądaniu stosunku płciowego. Jednakże starszym małżonkom już sam wiek zakreśla granice spełniania dzieła małżeńskiego, a także odradza tego słusznie nasuwające się, zawstydzające podejrzenie o niepowściągliwość. Na-wet młodzi małżonkowie zasłaniają się zazwyczaj chęcią posiadania dzieci i sądzą, że mogą usprawiedliwić ogień swej młodości życzeniem potomstwa. O ileż haniebniejsze byłyby dla lu-dzi starszych uczynki, do których nawet młodzi wstydzą się przyznać! I więcej, nawet młodzi małżonkowie, którzy w wyrzeczeniu ćwiczą swe serce z bojaźni bożej, często rezygnują, gdy tylko poczęli potomstwo, z owych uczynków młodości.
Hieronim: Jest zatem dobrze nie dotykać kobiety. Tedy musi być czymś złym dotykać kobietę. Jeśli jednak mimo to patrzy się z pobłażaniem na uczynki małżeńskie, to tylko po to, by uniknąć rzeczy znacznie jeszcze gorszych. Jaką wartość można przyznać dobru, które dopuszcza się jedynie ze względu na potrzebę zapobieżenia większemu złu?
I jeszcze raz Hieronim: Kto jest zbyt namiętnym (ardentior = gorętszy) kochankiem swej żony, jest cudzołożnikiem.
I znowu Hieronim: Nie przeczę, że pośród żon są kobiety święte, ale tylko wtedy, gdy zaprzestały być małżonkami, gdy same w sytuacji przymusowej, jaką niesie ze sobą stan małżeński, naśladują dziewiczą czystość.
Biskup Julian o Augustynie: Ty, Augustynie, jesteś daleki od uczuć religijnych, od cywilizowanego myślenia, daleki nawet od zdrowego rozsądku ludzkiego, skoro myślisz, że twój Bóg jest zdolny do popełniania zbrodni przeciw sprawiedliwości, trudnych do wyobrażenia nawet dla barbarzyńców.
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | I jedźmy dalej:
Stosunek płciowy, a dokładniej rzecz ujmując: rozkosz seksualna, była tym, co wedle Augustyna, przenosiło grzech pierworodny z pokolenia na pokolenie. Cytat z Augustyna: Bez jakiejkolwiek przyjemności cielesnej został spłodzony i poczęty Chrystus i dlatego pozostał wolny także od wszelkiego splamienia przez grzech pierworodny.
Augustyn o swojej żonie: nazwał swój stosunek do niej: "związkiem skojarzonym tylko dla zaspokojenia namiętności, w którym rodzą się dzieci także nie chciane - ale gdy się rodziły, to już się je kocha."
Augustyn: Niekiedy (aliquando) to lubieżne okrucieństwo lub okrutna lubieżność posuwają się tak daleko, że sprawiają sobie nawet trucizny powodujące niepłodność (sterilitatis venena)..., że żona staje się nierządnicą swego męża, lub on cudzołożnikiem ze swą własną żoną.
Augustyn: Jest niedozwolone i haniebne obcować z żoną, unikając przy tym poczęcia potomstwa; tak czynił Onan, syn Judy, i dlatego uśmiercił go Bóg.
Pius XI: Nie dziw więc, że według świadectwa Pisma Świętego, Bóg w majestacie swoim haniebną tę zbrodnie straszliwym ścigał gniewem i niekiedy karał nawet śmiercią, jak o tym wspomina św. Augustyn: «Bezprawnie i haniebnie używa małżeństwa, choć z własną żona, ten, kto unika potomstwa. Tak uczynił Onan, syn Judy, i dlatego uśmiercił go Bóg».
Augustyn: Nie wiem, do jakiej pomocy mężczyźnie została stworzona kobieta, jeśli wykluczymy cel prokreacji. Dlaczego mimo to cel ten się wyklucza, nie rozumiem. Jeśli kobieta nie została dana mężczyźnie do pomocy w rodzeniu dzieci, w takim razie do czego? Może do tego, by razem uprawiali ziemię? W takim razie lepszą pomocą dla mężczyzny byłby mężczyzna. To samo tyczy się pociechy w samotności. O ileż przyjemniejsze jest życie i rozmowa, gdy mieszkają ze sobą dwaj przyjaciele niż mężczyzna i kobieta.
Augustyn: Dlaczego nie mamy wierzyć, że przed grzechem pierworodnym ludzie potrafili panować nad narządami płciowymi tak samo jak nad pozostałymi członkami? Lub mielibyśmy wprawdzie wprawiać w ruch nasze nogi i ręce, wedle chęci naszej woli, dla spełnienia dzieł przynależnych tym członkom, i to bez jakiegokolwiek wzbraniania się, z łatwością, którą znamy z doświadczenia i obserwacji, ...bronić się natomiast przed założeniem, że członki płodzące, równie dobrze jak pozostałe członki człowieka, na skinienie woli, posłusznie mogłyby służyć dziełu płodzenia dzieci, gdyby nie pojawiała się przyjemność jako zapłata za grzech nieposłuszeństwa? A więc mąż płodziłby potomstwo, niewiasta przyjmowałaby je członkami płodzącymi, które z pomocą woli, wtedy i tak często jak potrzeba, byłyby wprawiane w ruch nie przez przyjemność podniecenia . Bez uwodzicielskiej podniety żądzy, z całkowitym spokojem ducha i ciała małżonek oddawałby swoje nasienie łonu żony.
Augustyn uważał, że rozkosz płciowa, gdy osiąga kulminację, nie daje się opanować przez wolę, a także powoduje: "że prawie każde ostre i przezorne myślenie jest tłumione. Ale jaki przyjaciel mądrości i świętych radości, który żyje w stanie małżeńskim, ...nie wolałby, gdyby było to w jego mocy, płodzić dzieci bez takiej przyjemności, tak by także w trakcie tej czynności płodzenia potomstwa powołane do tego członki w taki sam sposób były posłuszne jego duchowi, jak pozostałe służące swym poszczególnym zadaniom, a więc nie z podniety gorącej rozkoszy, lecz wprawione w ruch na skinienie woli."
Cały rozdział (14, 24) w O państwie Bożym poświęcił Augustyn dowodzeniu słuszności swej dziwacznej idei, że człowiek w raju, a więc człowiek idealny, całkowicie panował wolą nad swymi narządami płciowymi. Pisał: "Są na przykład tacy, którzy poruszają uszami, bądź każdym z osobna, bądź obu naraz. Są tacy, którzy nie ruszając głową, zsuwają ku czołu całe owłosienie głowy, i znowuż je podnoszą, gdy chcą. Są tacy, którzy po połknięciu niewiarygodnej liczby różnych rzeczy mogą, lekko naciskając żołądek, wydostać z niego, niby z worka, każdą dowolną rzecz w nienaruszonym stanie... Skoro więc teraz pewnym ludziom, choć wiodącym marne życie doczesne w zepsutym ciele, ciało to okazuje dziwny posłuch co do wielu stanów i ruchów odbiegających od zwykłego zachowania się natury, to z jakiej przyczyny nie mielibyśmy uwierzyć, że przed grzechem nieposłuszeństwa i przed karą skażenia członki ludzkie mogły dla krzewienia potomstwa słu-żyć woli ludzkiej bez żadnej lubieżności? Tak więc człowiek wydany został samemu sobie, gdyż przez upodobanie w sobie opuścił Boga, a nie chcąc być posłuszny Bogu, nie mógł też być posłuszny nakazom własnym."
Augustyn: Bądźmy więc dalecy od myśli, że owi umieszczeni w raju małżonkowie mieli z pomocą tejże samej lubieżności, której wstydzili się osłaniając swe narządy rodne, spełnić to, co Bóg powiedział im, gdy udzielał błogosławieństwa: «Rośnijcie, mnóżcie się i napełniajcie ziemię.» Bo nie wcześniej, jak po grzechu zrodziła się ta lubieżność. Nie znająca bezwstydu natura, straciwszy dopiero wobec grzechu władzę, której podlegało ciało we wszystkich swoich częściach, odczuła i zauważyła ową lubieżność, a zawstydziwszy się jej, zaczęła ją osłaniać.
Augustyn: Ta zdolność rozmnażania się, choć nie została zniweczona przez grzech, jednakowoż nie jest taka, jaka byłaby, gdyby nikt nie zgrzeszył. Odkąd bowiem człowiek, który znajdował się we czci, po grzechu zrównany został z bydlętami, zaczął rodzić podobnie do nich. A jednak nie zgasła w nim całkowicie pewna jak gdyby iskierka rozumu, sprawiająca, że został stworzony na obraz Boży.
Augustyn: Nie wolno, by to, co nie może się dziać bez lubieżności, działo się dla samej tylko lubieżności.
Augustyn: Gdyby istniała inna możliwość przychodzenia dzieci na świat, wtedy każdy stosunek płciowy w sposób całkiem oczywisty oznaczałby uleganie żądzy seksualnej, a tym samym byłby złym użytkowaniem tego zła. Ponieważ jednak żaden człowiek nie może być spłodzony w inny sposób, tedy małżonkowie, którzy obcują cieleśnie, by mieć potomstwo, czynią dobry użytek z tego zła.
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | Złotych myśli ciąg dalszy:
Spowiednik, monseigneur Godet des Marais, biskup Chartres o seksie: Jakąż łaską jest z czystej cnoty czynić to, co tak wiele kobiet czyni bez zasługi, bo z samej namiętności. Kto nic nie czuje, ma w obliczu Boga większą zasługę.
Augustyn: Dobro małżeństwa ma trojaką naturę: wierność, potomstwo i sakrament. Wierność nie pozwala, by akt małżeński odbył się poza ramami małżeństwa; dobro potomstwa powoduje, że dzieci są przyjmowane z miłością, są właściwie odżywiane i sumiennie wychowywane; sakrament, że małżeństwo nie rozwodzi się, lub że osoba opuszczona nie wchodzi ponownie w związek.
Augustyn: Spełnianie obowiązku nie pociąga za sobą winy, ale żądanie spełnienia tego obowiązku ponad konieczność płodzenia, jest grzechem powszednim.
Biskup Chartres, spowiednik madame de Maintenon, który, gdy Ludwik XIV zwierzył mu się z obojętności małżonki podczas aktu, wyjaśniał jej: "Jest się zobowiązanym służyć za azyl mężowi, który w przeciwnym razie mógłby pobłądzić." Fakt, że z powodu swej oziębłości, małżonka króla nie odczuwała satysfakcji, powiększał tylko jej zasługę.
Augustyn: Prawdziwa małżeńska czystość unika cielesnego obcowania z miesiączkującą i brzemienną, odstępuje nawet od wszelkiego małżeńskiego zespolenia, gdy nie ma już widoków na poczęcie, jak u ludzi starszych.
Augustyn wyżej stawiał wielożeństwo niż miłość i pożądanie jednej kobiety ze względu na nią samą: "Pochwalam raczej wykorzystywanie płodności wielu kobiet dla niesamolubnego celu, niż ciała jednej ze względu na nią tylko. Gdyż w pierwszym z tych wypadków zmierza się do ko-rzyści zgodnej z potrzebą tamtych starotestamentowych czasów, w drugim chodzi jedynie o zaspokojenie lubieżności skierowanej na ziemską przyjemność. Dlatego ci, którym apostoł w 1 Kor 7, 6, z powodu ich niewstrzemięźliwości, wybaczająco zezwala na obcowanie cielesne z jedną żoną, znajdują się na niższym stopniu drogi do Boga, niż owi, którzy mimo swych wielu żon dokonują aktu małżeńskiego jedynie w zamiarze spłodzenia potomstwa."
Augustyn zauważał, że żony są służebnicami swych mężów: Ale otóż niewolnik nigdy nie ma kilku panów, natomiast pan ma większą liczbę niewolników. Tak też i my nigdy nie słyszeliśmy, by święte kobiety służyły kilku żyjącym mężom, natomiast czytamy, że wiele świętych kobiet służyło jednemu mężowi... Nie jest to wbrew istocie małżeństwa .
Augustyn o swojej matce: "Służyła - gdy dorosła i wydano ją za mąż - mężowi jak panu... Jego zdrady małżeńskie znosiła tak cierpliwie, że nigdy nie stały się przyczyną nawet sprzeczki między nimi... Wiele mężatek, których mężowie wykazywali łagodniejsze od niego (ojca Augustyna) usposobienie, nieraz w gronie przyjaciółek skarżyło się na swoich mężczyzn; ich twarze zresztą bywały na-znaczone haniebnymi śladami uderzeń. Moja matka wtedy, ganiąc ich uszczypliwość, jakby żartem, lecz w istocie poważnie, mówiła, że skoro wysłuchały niegdyś umowy małżeńskiej, po-winny wiedzieć, że stały się służebnicami swych mężów; niechże teraz, pamiętając o swej ro-li, nigdy się zuchwale im nie sprzeciwiają."
Dla Augustyna wrogość wobec przyjemności była jeszcze ważniejsza, niż cel prokreacyjny każdego aktu małżeńskiego. Świadczy o tym fakt, że był on zwolennikiem tak zwanych nocy Józefowych, to znaczy, że opowiadał się za całkowitą wstrzemięźliwością w małżeństwie, co w historii Kościoła znajdzie jeszcze kontynuację w biografiach świętych: "Z powodu wspólnego powstrzymywania się od cielesnego zespolenia twój mąż nie przestaje być twoim małżonkiem. Raczej tym świętszymi małżonkami pozostaniecie, w im bardziej uświęcony sposób będziecie wspólnie dochowywać swego postanowienia"
Orygenes (zm. 253 r.) zakazywał stosunku płciowego przed przystąpieniem do komunii: "Lekkomyślnie wchodzi do świętego Kościoła, kto po akcie małżeńskim i z jego nieczystością przychodzi, by zuchwale przyjąć chleb Eucharystii. Albowiem pozbawia czci i znieważa świętość."
Kardynał Humbert w 1054 r: "Młodzi małżonkowie, wyczerpani cielesną rozkoszą, służą przy ołtarzu. A bezpośrednio po-tem znów obejmują swe żony rękami uświęconymi niepokalanym ciałem Chrystusa. Nie jest to znakiem prawdziwej wiary, lecz wymysłem szatana."
Chryzostom: Istnieje przecież w świecie wiele okazji, które osłabiają sumienność duszy. Należy do nich nade wszystko obcowanie z kobietami. Sprawując pieczę nad rodzajem męskim, zwierzchnik nie powinien zapominać o niewieścim, który właśnie z powodu swej większej skłonności do grzechu wymaga też większej troski. Przy tej okazji zły nieprzyjaciel potrafi znaleźć wiele dróg, by się potajemnie zakraść. Albowiem oko niewiasty porusza i niepokoi naszą duszę, i to nie tylko oko niewiasty rozpustnej, lecz także obyczajnej.
Posydiusz o panicznym lęku Augustyna przed kobietami: Nigdy żadna kobieta nie weszła do wnętrza jego domu, nigdy nie rozmawiał z żadną kobietą pod nieobecność osoby trzeciej i poza pokojem rozmów. Nawet dla swej własnej starszej siostry i swych siostrzenic, wszystkich trzech mniszek, nie czynił wyjątku.
Papież Jan XXIII w 1895r.: Kobiety wszelkiego stanu, także ze mną spokrewnione, lub kroczące drogą świętości, będę traktował z pełną szacunku powściągliwością i unikał wszelkiej z nimi poufałości, przebywania razem i rozmowy, zwłaszcza, jeśli są młode. Nie będę też przykuwał wzroku do ich twarzy, świadomy tego, czego uczy nas Duch Święty: «nie przyglądaj się dziewicy zbyt dokładnie, abyś z jej powodu nie ściągnął na siebie kary».
Klemens Aleksandryjski: Poza swoim domem kobieta powinna się całkowicie zakrywać. Przez to, że zakryje swą twarz, nikogo nie przywiedzie do upadku. Gdyż taka jest wola logosu, że godzi się onej być podczas modlitwy zasłoniętą.
Ambroży: Kobieta ma zakryć głowę, by również w miejscu publicznym jej zdyscyplinowanie i wstyd były bezpieczne. Niech jej oblicze nie odsłania się łatwo przed wzrokiem młodzieńca, dlatego niech będzie zakryte ślubnym welonem.
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | Konstytucje apostolskie napominały kobiety, by nie myły się często: "Następnie ma się (kobieta) nie poddawać zbyt częstemu myciu, także w południe i, jeśli to możliwe, nie co dzień. Jako odpowiednią dla niej godzinę kąpieli wyznacza się dziesiątą."
Klemens Aleksandryjski: Ale też i kobiet nie można wykluczyć z cielesnych ćwiczeń. Nie wolno ich jednak wzywać do zapasów lub biegów, powinny się natomiast ćwiczyć w przędzeniu wełny i tkaniu, i w tym, by pomagać przy wypieku chleba, gdy to konieczne. Ponadto kobiety powinny własnoręcznie przynosić ze spiżarni to, czego potrzebujemy.
Głębokie, pobożne westchnienie z powodu kobiet wyrwało się także Chryzostomowi (zm. 407 r.): "Cały ich rodzaj jest słaby i lekkomyślny", przy jednoczesnym wyrażeniu opinii, co może je mimo wszystko uratować: "Jakże więc? Czyż nie ma dla nich wybawienia? wszem! Jakież to wybawienie? Wybawienie przez dzieci."
Ambroży: Szlachetna kobieta może się nawet chwalić liczną gromadką dzieci: wraz z ich liczbą rosną jednak także jej trudy. Może wyliczać pociechy, jakie stanowią dla niej dzieci: ale mogłaby również wyliczyć uciążliwości. Zostaje matką, a kłopoty nie każą na siebie czekać: nim będzie mogła przycisnąć swe dziecko do serca, jęczeć będzie w boleściach...; córki tego świata zostają żonami i dostają mężów, ale córka królestwa niebieskiego powstrzymuje się od wszelkiej cielesnej pożądliwości.
Konstytucje apostolskie: Nie pozwalamy, by kobiety sprawowały urząd nauczycielski w Kościele, lecz mają się tylko modlić i nauczycieli słuchać. Gdyż nasz nauczyciel i Pan, Jezus, tylko nas dwunastu posłał, byśmy nauczali lud i pogan, nie zaś kobiety, chociaż ich nie brakowało. Gdyż była z nami matka Pana i jej siostra i jeszcze Maria Magdalena i Maria Jakubowa, i Marta, i Maria, siostry Łazarza. Salome i kilka innych. Gdyby więc przystawało to kobietom, on sam by je powołał. Mąż jest jednak głową niewiasty, a nie godzi się by pozostałe członki rządziły głową.
Cyryl Jerozolimski: Dziewice mają cicho odmawiać psalmy albo czytać cicho; tylko wargami mają mówić, tak żeby nic nie było słychać; «gdyż nie pozwalam kobiecie mówić w Kościele». Kobiety mają czynić tak samo. Gdy się modlą, mają się poruszać ich wargi, ale ich głos nie może być słyszalny.
Papież Gelazy: Jak z przykrością dowiedzieliśmy się, doszło do takiego lekceważenia boskich prawd, że nawet kobiety, jak mówią, służą przy świętych ołtarzach. A wszystko, co zostało powierzone wyłącznie służbie mężczyzn, sprawuje płeć, której to nie przystoi.
Biskup Cezariusz z Arles: Każdemu, kto przed niedzielą lub jakimkolwiek innym świętem nie potrafi się powstrzymać (przed współżyciem), urodzą się dzieci trędowate, lub epileptyczne, lub opętane przez diabła. Wszyscy ci trędowaci nie pochodzą wszak od ludzi rozumnych, którzy w dni świąteczne zachowują wstrzemięźliwość, lecz w większości od chłopów, którzy nie potrafią się opanować.
Cezariusz, ciąg dalszy: i chcecie przyjąć sakramenty, zachowajcie przez kilka dni wstrzemięźliwość, abyście z czystym sumieniem mogli przystąpić do ołtarza Pańskiego. Winniście tak czynić także przez cały okres postu, aż do niedzieli wielkanocnej, by to najświętsze święto znalazło was w cnocie i czystości. Kto jest dobrym chrześcijaninem, nie tylko zachowuje czystość przez wiele dni przed komunią, lecz też obcuje ze swą żoną tylko z tęsknoty za dzieckiem.
Świętemu Grzegorzowi z Tours (zm. 594 r.) pewna kobieta pokazała swe niewidzące i kalekie dziecko "i ze łzami przyznała, że poczęła je w niedzielę... Powiedziałem jej, że stało się tak przez grzech naruszenia zakazu niedzielnej nocy. Panujcie nad sobą, o mężowie, przecież wystarczy, że w inne dni ulegacie swej lubieżności, zostawcie ten dzień nie splamionym ku chwale Boga, w przeciwnym razie będą się wam rodzić kaleki, lub dzieci epileptyczne albo trędowate"
Opat Regino z Prum: Czy w niedzielę odbyłeś stosunek małżeński? W takim razie masz czynić pokutę przez trzy dni... Czy splamiłeś się z kobietą w czasie postu? W takim razie masz czynić pokutę przez rok lub rozdać dwadzieścia sześć solidów jałmużny. Jeśli czyniłeś to w stanie podchmielenia, tedy masz pokutować tylko przez czterdzieści dni.
Grzegorz: Jeśli mąż obcował cieleśnie jedynie w celu spłodzenia potomstwa, wtedy może jednak przekroczyć próg kościoła.
Berthold z Ratyzbony: W nocy przed nakazanymi świętami należy zachować wstrzemięźliwość. Podobnie podczas całego dnia, który się świętuje, aż do nocy. Wiem ja dobrze, że to raczej wy, kobiety, pójdziecie za mną niż mężczyźni, którzy we wszystkim chcą mieć pełną swobodę, w jedzeniu i piciu czynią zadość swym pragnieniom, a także chcą mieć swobodę dysponowania czasem za-kazanym. Kobieto, winnaś męża po dobroci odwieść od tego, jak najlepiej to potrafisz. Ale jeśli go taki diabeł opętał, że klnie i chce iść do innej, i jeśli naprawdę może tak postąpić, a ty nie jesteś w stanie mu w tym przeszkodzić, zanim go puścisz do innej, tedy patrzaj kobieto, nawet jeśli jest to święta noc wigilijna albo też święty wielki piątek, winnaś mu ze ściśniętym sercem ustąpić. Ty bowiem nie jesteś winna, jeśli nie ma przy tym twej woli. Ale wszyscy święci, których czasu nie oszczędziliście, zawołają nad wami w dniu Sądu Ostatecznego.
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | A teraz najlepsze kawałki:
Zestaw pytań opracowany w celu ułatwienia spowiednikom pracy: Czy obcowałeś ze swą żoną, lub inną kobietą od tyłu, jak psy? Jeśli tak, tedy dziesięć dni pokuty o chlebie i wodzie. Czy obcowałeś z żoną podczas miesiączki, tedy dziesięć dni o chlebie i wodzie. Jeśli twoja żona po rozwiązaniu weszła do kościoła przed swym oczyszczeniem, ma czynić pokutę tak długo, jak długo powinna się jeszcze była powstrzymać od pójścia do kościoła. A jeśli w tym czasie obcowałeś z nią, masz czynić pokutę o chlebie i wodzie przez dwadzieścia dni. Jeśli obcowałeś z żoną, gdy dziecko w jej łonie już się ruszało, lub w czasie czterdziestu dni przed rozwiązaniem, będziesz czynił pokutę o chlebie i wodzie przez dni dwadzieścia. Jeśli obcowałeś z żoną, gdy już wiadomo było, że poczęła, będziesz czynił pokutę o chlebie i wodzie przez dni dziesięć. Jeśli obcowałeś z żoną w dzień Pański, masz czynić pokutę o chlebie i wodzie przez dni cztery. Czy splamiłeś się współżyciem z żoną w okresie postu? W takim razie masz czynić pokutę o chlebie i wodzie przez dni czterdzieści. Jeśli stało się to, gdy byłeś pijany - dwadzieścia dni pokuty o chlebie i wodzie. Masz zachowywać wstrzemięźliwość przez dwadzieścia dni przed Bożym Narodzeniem, we wszystkie niedziele, podczas wszystkich postów, które ustala prawo, we wszystkie dni świętych apostołów i we wszystkie święta główne. Jeśli tych nakazów nie dochowałeś, masz czynić pokutę o chlebie i wodzie przez dni czterdzieści.
Arcybiskup Canterbury, Langton (zm. 1228 r.) posunął się do żądania, by akt małżeński był spełniany nawet przy zagrożeniu życia: "Raczej żona musi się pogodzić, że zginie, niżby jej mąż miał zgrzeszyć."
Tomasz z Akwinu: Przeciw płciowej lubieżności konieczne było zastosowanie specjalnego środka uzdrawiającego. Po pierwsze dlatego, że lubieżność seksualna nie tylko psuje osobę, ale także naturę; po drugie dlatego, że lubieżność seksualna w swej niestałości paraliżuje rozum.
Wilhelm z Auxerre: Jeśli święty mąż... poznaje swą żonę i pojawiająca się lubieżność... bynajmniej mu się nie podoba, jest raczej znienawidzona, wtedy taki stosunek jest bez grzechu. Ale to zdarza się rzadko.
Piotr Kantor: Zważ, że najpiękniejsza kobieta powstała z cuchnącej kropli nasienia, dalej zważ jej środek, jako to jest naczyniem nieczystości, potem zważ jej koniec, gdy stanie się pokarmem dla robactwa.
Innocenty III, najwybitniejszy papież średniowiecza: Któż by nie wiedział, że społkowanie małżeńskie nigdy nie odbywa się beż żaru rozpusty, bez brudu lubieżności, przez to przyjęte nasienie ulega splamieniu i zepsuciu.
Albertus Magnus: Kobieta jest mniej skłonna (niż mężczyzna) do obyczajności. Gdyż kobieta zawiera więcej płynu niż mężczyzna, a właściwością płynu jest, że łatwo przyjmuje, a trudno zatrzymuje. Płyn łatwo się porusza. Dlatego kobiety są niestałe i wścibskie. Gdy kobieta ma z mężczyzną stosunek, chciałaby możliwie jednocześnie leżeć pod innym. Kobieta nie zna wierności. Wierz mi, jeśli dasz jej wiarę, będziesz rozczarowany. Wierzaj doświadczonemu nauczycielowi. Dlatego mądry mężczyzna jak najmniej zwierza się swej żonie ze swych planów i czynów. Kobieta jest nieudanym mężczyzną i w porównaniu z mężczyzną ma uszkodzoną i wadliwą naturę. Dlatego jest niepewna siebie. Czego sama nie potrafi zdobyć, próbuje osiągnąć zakłamaniem i diabelskimi oszustwami. Dlatego, mówiąc krótko, należy się strzec każdej kobiety jak jado-witego węża i rogatego diabła. Gdybym mógł powiedzieć, co wiem o kobietach, cały świat by się zdumiał... Dokładnie mówiąc, kobieta nie jest mądrzejsza, lecz przebieglejsza (podstęp-niejsza) od mężczyzny. Mądrość ma posmak dobra, przebiegłość - zła. Dlatego też w uczynkach złych i perwersyjnych jest kobieta mądrzejsza, tzn. przebieglejsza od mężczyzny. Uczucia pchają kobietę w stronę wszystkiego, co złe, tak jak rozum porusza mężczyznę w stronę wszystkiego, co dobre.
I dalej Albert: Magister Clemens z Czech opowiadał mi, że pewien posiwiały już mnich poszedł do pięknej damy strasznie wygłodzony. Aż do kołatania na jutrznię pożądał ją sześćdziesiąt sześć razy, ale rankiem leżał w łóżku chory i jeszcze tego samego dnia umarł. A ponieważ był szlachcicem, więc otwarto jego ciało. I stwierdzono, że jego mózg był całkowicie wysuszony, a pozostałość miała wielkość jabłka granatu, i tak samo zniszczone były jego oczy.
Albert zaobserwował też, że za ludźmi, którzy odbywają wiele stosunków, gonią psy. I tak to wyjaśniał: Psy lubią silny zapach i podążają za padliną, a ciało człowieka, który ma wiele stosunków, zbliża się do stanu padliny z powodu dużej ilości zepsutego nasienia.
Tomasz z Akwinu: w akcie małżeńskim rola szlachetniejsza należy do męża i dlatego jest rzeczą naturalną, że mąż mniej się musi wstydzić niż jego żona, gdy żąda powinności małżeńskiej.
Dalej Tomuś: Kobieta potrzebuje mężczyzny nie tylko do płodzenia i wychowania dzieci, ale także jako swego władcy,
Albert Wielki: Czy mężczyzna ma leżeć na dole czy na górze, czy ma stać, czy leżeć lub siedzieć, czy zespolenie ma nastąpić od przodu czy od tyłu..., tego rodzaju haniebne pytania nie powinny być właściwie nigdy roztrząsane, gdyby nie wymagały tego osobliwe rzeczy, które się dziś słyszy w konfesjonale.
Gracjan: Zło cudzołóstwa (adulterii malum) jest większe niż zło nierządu, ale jeszcze większe jest zło kazirodztwa; jest bowiem rzeczą gorszą spać ze swą matką niż z żoną innego. Ale najgorsze z tego wszystkiego jest to, co sprzeciwia się naturze, gdy np. mąż chce wykorzystać te miejsca ciała swej żony, które nie są dozwolone. i dalej: Jest bardziej haniebne, gdy małżonka zgadza się czynić to z sobą niż z inną kobietą.
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | Bernardyn z Sieny: Małżonkowie są pogrążeni w żałosnej niewiedzy jak świnie w swym korycie pełnym gnoju. Zobaczycie, że macie wiele grzechów w tym stanie małżeństwa, z których ani się nigdy nie spowiadaliście, ani o nich wiedzieliście, że były grzechem lub grzechami... Jest rzeczą wy-stępną, gdy mężczyzna obcuje z własną matką, ale rzeczą jeszcze gorszą jest, gdy z własną żoną obcuje w sposób przeciwny naturze. Lepiej jest, gdy kobieta obcuje w sposób naturalny z własnym ojcem, niż gdy czyni to z własnym mężem w sposób przeciwny naturze.
Instrukcji dla spowiedników ciąg dalszy: "Wiesz dobrze, jaki sposób jest naturalny. Czy miałeś kiedyś wytrysk nasienia w inny sposób? Jeśli odpowie: nie, nie pytaj dalej. Jeśli odpowie: tak, możesz na przykład zapytać: we śnie, czy na jawie? Jeśli powie, że na jawie, możesz spytać: z kobietą? Jeśli odpowie: z kobietą, możesz zapytać: poza naczyniem, czy wewnątrz i jak?" "Albo może grzeszyłeś w sposób przeciwny naturze z własną niewiastą? Jeśli grzesznik spyta: co znaczy w sposób przeciwny naturze?, wtedy ksiądz może powiedzieć: Pan pozwolił na jeden tylko sposób, którego muszą się trzymać wszyscy ludzie. Gdy więc czyniłeś to inaczej niż w ten sposób, popełniłeś grzech śmiertelny."
Aleksander z Hales: Żona w żadnym razie nie może ustąpić mężowi w grzechu przeciw naturze, a jeśli zgodzi się na to, popełni grzech śmiertelny.
Tomuś z Akwinu: W jednym jedynym akcie seksualnym może zostać spłodzony człowiek, dlatego nieuporządkowane spółkowanie, które staje na przeszkodzie dobru potomstwa, jest grzechem śmiertelnym.
Tomuś z Akwinu zadaje pytanie: "dlaczego właśnie w akcie i przy okazji aktu płciowego, a nie przy innych działaniach człowieka wolno diabłu czynić czary i udzielana na nie odpowiedź: "z powodu obrzydliwości aktu rozrodczego i dlatego że za jego pośrednictwem przenosi się na wszystkich ludzi grzech pierworodny,"
No dobra. Zmęczyłam się już trochę. Czy po przeanalizowaniu myśli chrześcijańskiej ma Pan jeszcze jakieś wątpliwości co do tego, kto starał się za wszelką cenę przeforsować monogamię??? Ta monogamia, którą mamy dzisiaj zrodziła się w chorych umysłach paranoików, histeryków, chorych umysłowo impotentów kościelnych. Od ponad tysiąca lat ludzkość terroryzowana bzdurami zrodzonymi w umysłach mężczyzn, którzy panicznie bali się kobiet. I nie był to Paweł z Tarsu. Były to dziesiątki papieży z rozdwojoną jaźnią, tysiące biskupów ze schizofrenią, setki tysięcy psychicznie wykastrowanych księży. A czy św. Augustyn lub św. Tomasz z Akwinu byli chorzy psychicznie? Wystarczy się zapoznać z ich poglądami. Z całą pewnością cierpieli na nerwice seksualne, ale prawdopodobnie nie tylko na to.
|
|
 | | MajaAnna | Jeżeli dzieci od zawsze (1000 lat to dla nas zawsze) wychowywane są w myśl zasad: 1) rodzina z mamusią i tatusiem - najwyższym dobrem człowieka 2) seks pozamałżeński - największą zbrodnią dokonaną na ludzkości 3) seks w ogóle - czynność uwłaczająca godności ludzkiej 4) praktyki seksualne wykraczające poza pozycję misjonarską - zezwierzęcenia o ciężarze gatunkowym porównywalnym z zoofiliąPani Heksenschus wybaczy, ale nie lubię skrajnego demonizowania. Żyjąc w obecnej Europie baaa nawet w Polsce z halogenami szukać osoby w miarę młodej o poglądach przez Panią wymienionych. 1. Statystyka, choć nie należy jej ufać, mówi iż znacznie częściej "na złą drogę" schodzą dzieci z rodzin gdzie nie miały wsparcia choć od jednego rodzica - wniosek, prawdopodobieństwo że dogada się z którymkolwiek rodzicem jest większe gdy rodziców jest więcej  Rzecz jasna jeśli rodzice mają się jawnie lub mniej nienawidzić, to lepiej jak się wcale nie widzą... dla dobra dziecka. 2. Poza- czy przed-małżeński? poza jest be, bo jak ludzie nie chcą być ze sobą niech wezmą rozwód i nie robią sobie nawzajem przykrości i pod górkę. przed czemu nie... w końcu białe suknie ślubne są ściemą, bo dziewic przy ołtarzu się nie uświadczy...  3. Seks i zły? Może 40-50 lat temu, ale obecnie? Mowa o Europie? 4. Nadal mowa o Polsce? Przepraszam za powyższy brak argumentacji na poziomie, ale argumentacja odwołująca się do chorób psychicznych zabiła we mnie chęci... Rzecz jasna, można winę za takie poglądy zrzucić na Kościół Katolicki, ale póki mamy (przynajmniej na papierze) rozdzielność władzy państwowej (a co za tym idzie edukacji) od kościoła to, na bogów, czy ktoś zabroni nastolatkowi poczytać mądre książki o tym, jakże ważnym, aspekcie ludzkiego życia? Z resztą z tego co pamiętam obecna wykładnia KK mówi że sex jest dobry i pozwala na lepsze zrozumienie partnera, budowę bliskości w związku etc... a to że antykoncepcja tylko naturalna, to też się zmieni...  Przez wieki kościół mówił jedno, a ludzie i tak swoje piep-czynili... więc prosiłabym o nutkę racjonalizmu... choć może raczej empirii... ;P Gwoli wyjaśnienia, nie jestem katoliczką i daleko mi do kościoła któregokolwiek, ale uważam że Ateistę też powinny jakieś zasady dotyczyć... np zdrowego rozsądku
|
|
|  | | Heksenschus (328 punktów) | > Jeżeli dzieci od zawsze (1000 lat to dla nas zawsze) wychowywane są w myśl zasad:> 1) rodzina z mamusią i tatusiem - najwyższym dobrem człowieka> 2) seks pozamałżeński - największą zbrodnią dokonaną na ludzkości> 3) seks w ogóle - czynność uwłaczająca godności ludzkiej> 4) praktyki seksualne wykraczające poza pozycję misjonarską - zezwierzęcenia o ciężarze gatunkowym porównywalnym z zoofilią> Pani Heksenschus wybaczy, ale nie lubię skrajnego demonizowania.> Żyjąc w obecnej Europie baaa nawet w Polsce z halogenami szukać osoby w miarę młodej o poglądach przez Panią wymienionych.Wręcz przeciwnie. Cały proces wychowawczy bazuje na tych 4 punktach. Ludziom cały czas wpaja się, że rozwój dziecka jest prawidłowy jedynie w "pełnej" rodzinie. Rodzice ze zrujnowanymi relacjami decydują się pozostać w związku małżeńskim "dla dobra dzieci". Jakiekolwiek życie erotyczne młodych ludzi jest w najlepszym razie tolerowane przez rodziców, bo są oni właściwie stawiani pod ścianą. Całe życie erotyczne ludzi odbywa się w piwnicy i jest skrzętnie ukrywane przed rodziną, znajomymi, koleżankami, kolegami, przyjaciółmi. Traktuje się tą sferę życia jak gdyby nie istniała. Ludziska nie rozmawiają o tym, tylko pokątnie przeglądają literaturę mniej lub bardziej fachową, tudzież strony internetowe. > 1. Statystyka, choć nie należy jej ufać, mówi iż znacznie częściej "na złą drogę" schodzą dzieci z rodzin gdzie nie miały wsparcia choć od jednego rodzica - wniosek, prawdopodobieństwo że dogada się z którymkolwiek rodzicem jest większe gdy rodziców jest więcej  To statystyki doskonale odzwierciedlają jakość życia erotycznego przeciętnego ludka. To milczeniu w sprawach seksu zawdzięczamy instrumentalne traktowanie człowieka. Gdyby Ci nieszczęśni chłopcy, którzy doprowadzili dziewczynkę do samobójstwa mieli chociaż najbledsze pojęcie o swojej i jej seksualności, do tragedi by prawdopodobnie nie doszło. Wychowani w "pełnych" rodzinach nie mieli bladego pojęcia o tym, jaką krzywdę wyrządzają czującej istocie. Reszta klasy też pewnie miała udane życie rodzinne i w związku z tym jak jeden mąż stali i gapili się bezczynnie jak dręczona jest ich koleżanka. > 2. Poza- czy przed-małżeński? poza jest be, bo jak ludzie nie chcą być ze sobą niech wezmą rozwód i nie robią sobie nawzajem przykrości i pod górkę. przed czemu nie... w końcu białe suknie ślubne są ściemą, bo dziewic przy ołtarzu się nie uświadczy... Oto m.in. skutek indoktrynacji. ŻADEN seks nie jest be. Żadnego seksu nie można traktować w kategoriach zły-dobry. Nie seks jest be, a a kłamstwo, łgarstwo, zakłamanie. > 3. Seks i zły? Może 40-50 lat temu, ale obecnie? Mowa o Europie?Tak. I w tej Europie seks jest dobry, ale tylko kiedy się go uprawia zgodnie z ogólnie przyjętymi normami, a więc nie za często, najlepiej z jednym partnerem/ką, w formie nie rzucającej się w oczy. > 4. Nadal mowa o Polsce?Vide: niektórzy nawracacze zaglądający na to forum, fora internetowe onetu, wirtualnej polski itp., itd. > Przepraszam za powyższy brak argumentacji na poziomie, ale argumentacja odwołująca się do chorób psychicznych zabiła we mnie chęci...Powyżej zamieściłam dość sporo cytatów z myślicieli kościelnych. Same one dają sporo do myślenia na temat kondycji psychicznej filozofów chrześcijańskich. Powiem szczerze, że nie chciałabym stanąć oko w oko z takimi tuzami filozofii jak św. Tomuś z Akwinu czy św. Augustyn, bo prawdopodobnie bym z życiem nie uszła. A do nich odwoływał się dosyć często "nasz" JPII jeszcze w XXI w. > Rzecz jasna, można winę za takie poglądy zrzucić na Kościół Katolicki, ale póki mamy (przynajmniej na papierze) rozdzielność władzy państwowej (a co za tym idzie edukacji) od kościoła to, na bogów, czy ktoś zabroni nastolatkowi poczytać mądre książki o tym, jakże ważnym, aspekcie ludzkiego życia?Najpierw musi wiedzieć czego i gdzie szukać. Poza tym wiedzy o życiu nie da się wyssać jedynie z książek. A bardzo wątpliwej jakości rozdzielność władzy państwowej od kościoła nie załatwia sprawy w ogóle. Skoro panujący przez 40 lat socjalizm dokonał takich spustoszeń w mentalności naszego społeczeństwa, że socjologowie twierdzą iż wyleczenie się z socjalizmu zajmie nam przynajmniej kilka pokoleń, to proszę sobie wyobrazić jakich spustoszeń dokonało chrześcijaństwo przez 2000 lat. > Z resztą z tego co pamiętam obecna wykładnia KK mówi że sex jest dobry i pozwala na lepsze zrozumienie partnera, budowę bliskości w związku etc... a to że antykoncepcja tylko naturalna, to też się zmieni...  Nic takiego kościół katolicki nie mówi. Kościół katolicki musiał się pogodzić z faktami i bardzo powoli wyprzedaje swoje poglądy w celu dojenia owieczek. Wymyśla w tym celu takie cudeńka i figury filozoficzne, że nic tylko się posikac ze śmiechu. Czy znanym jest Pani fakt, iż JPII zlecił teologom znaleźć teologiczne uzasadnienie zakazu antykoncepcji? I teologowie jak na razie nie poradzili sobie z tym problemem, ale sobie pewnie poradzą, tak jak sobie poradzili z trójosobowym Bogiem - niekt tego nie rozumie, ale wszyscy przyjmują za oczywistość. > Przez wieki kościół mówił jedno, a ludzie i tak swoje piep-czynili... więc prosiłabym o nutkę racjonalizmu... choć może raczej empirii... ;PI dlatego panuje nam słodka schizofrenia. > Gwoli wyjaśnienia, nie jestem katoliczką i daleko mi do kościoła któregokolwiek, ale uważam że Ateistę też powinny jakieś zasady dotyczyć... np zdrowego rozsądku  Nie sądzę, żeby mi go zabrakło.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Przegadać kobietę? Zawsze można próbować, ale właściwie po co?
|
|
| | |  | | Heksenschus (328 punktów) | Mój mąż też tak mówi.
|
|
| |  | | Maja Anna | >Oto m.in. skutek indoktrynacji. ŻADEN seks nie jest be. Żadnego seksu nie można traktować w kategoriach zły-dobry. Nie seks jest be, a a kłamstwo, łgarstwo, zakłamanie.
Ekhmmm... Żaden? Oczywiście, o ile OBIE (obetrzy... obecztery etc ;P) osoby CHCĄ. A przecież nie zawsze tak jest...
Seks z dzieckiem, mimo że może i sprawia komuś przyjemność, też jest zły.
Masz rację, seks z natury nie jest zły, ale gdy prowadzi do czyjejś krzywdy może lepiej nie owijać w bawełnę i przyznać, że BYWA Be.
|
|
| Monia | Czy monogamia swiadczy o poziomie kultury?? Nie. Chyba wprost przeciwnie. Mysle ze monogamia to wynik zapobiegliwosci rodzicow wzgledem swoich corek, konieczna w spoleczenstwach w ktorych spolecznosc pozostawia los matki z dziecmi jej samej lub wylacznie jej rodzinie. Monogamia jest jakas gwarancja przetrwania. Nie trzeba daleko szukac. Dziwia mnie polskie matki decydujace sie na bezintercyzowe malzenstwa lub bycie samotna matka z wyboru. Polska kutura i prawo rodzinne (socjalne)tego kraju sa na tak niskim poziomie, ze wymuszenie monogamii to jedyna rozsadna opcja. A poza logicznymi powodami monogamii, mysle ze gleboki emocjonalnie i seksualnie zwiazek tworzy sie z jedna osoba. Natomiast gimnastyke genitalna i rozmowy o dupie Maryni mozna robic nawet z 20 naraz. Tak wiec do monogami trzeba dojrzec, a poki co mozna kicac z kwiatka na kwiatek.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|