Kiedy się cytuje samego siebie, podobno nie jest to plagiat, jedynie nuda. Jednak spróbuję przenieść kawałek nudy z mojego bloga jako wątek w Racjonaliście. Skrótowo, oczywiście, bo tam ględzić mogłem ile mi się zachciało. Blog nie wymaga racjonalizmu w żadnej formie. Detalicznie rozchodzi mi się o to, że proboszcz ma być nietykalny. O biskupach nie mówię, oni są za daleko i kto by tam ich tykał. Ale proboszcz może doprowadzić do pasji nawet świętego. Prawda, że nie każdy. Nie każdego świętego. Wszystko zależy od tego, ile kto daje na tacę.(...) ...Kiedy każde pięć złotych przeliczasz na bułki i mleko, zresztą choćby na piwo - musisz dobrze się zastanowić. (...) Ja to sobie tak myślę, że z tą nietykalnością należałoby pójść dalej. Przełożyć na sejmowy zapis wszystko, co się naprawdę dzieje. Że proboszcz to prawa ręka samego Pana Boga. Że wszystko robi w bożym imieniu.(...)Wtedy naprawdę będzie jasność. Powiedzmy, z tymi młodziankami. Toż boży dotyk odczuli! Boży, powiedzmy, palec. Albo wprowadzić prawo, że każda dzieweczka ma podlegać obowiązkowej defloracji wyłącznie na plebanii. Bez tego nie ma ślubu, żyj sobie na kocią łapę! Myślę, że od razu wszyscy by się uspokoili. I każdy by musiał nosić niebieską kokardkę. Co prawda, jest pewien problem. Naprawdę niełatwy. Jeżeli proboszcz będzie taki nietykalny, to jak, do czorta, całować go po łapie? Ryzykować, że cię wsadzą do ciupy? ten problem należy pilnie rozwiązać.
|