Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawa dziecka i jak to sie ma do religii w szkole?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
29-05-2007 21:11Progmast (6 punktów)Prawa dziecka i jak to sie ma do religii w szkole?
W konwencji praw dziecka ratyfikowanej przez Polske w 1991r. jest napisane:
"Artykuł 14
1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania."
Jak to sie ma do religii w szkole czy mogę sie wypisać z religii, bez zgody prawnych opiekunów?W ustawie o religii pisze, ze nie.No coz ustawa swoje a konwencja swoje.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)
Na tym Forum była już dyskusja na ten temat.
Jeśli Cię to ciekawi, poszukaj w przedawnionych wątkach.
Jeśli jesteś pełnoletni, możesz "powalczyć" o swoje. Jeśli jednak nie, to spróbuj porozmawiać z rodzicami, bądź opiekunami.
Nie "wyjeżdżaj" jednak na początek z prawami. Usłyszysz zapewne zaraz o obowiązkach.

Pozdrawiam.

---
Drobner
>1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do
>swobody myśli, sumienia i wyznania."

Chodzi właśnie o to, że to Państwa, kraje, mają się nie wtrącać w indywidualne kwestie wyznania obywateli. Na Rodzicach jednak spoczywa obowiązek wychowania dziecka.
Czy wychowają je w duchu: "jak myśleć", czy też: "co myśleć", to już "niestety" ich, Rodziców, sprawa.
(To rozróżnienie 'myślenia' nie jest moje, jest z Dawkinsa - God delusion)
Dopóki jesteś niepełnoletni - Oni, Rodzice, są władni decydować Ale na to też są paragrafy ograniczające.
Poszukaj sam.
Jarek Borzdyński (289 punktów)
O tych opiekunów chodzi, że mają prawo do respektowania sumienia i wyznania swoich pociech z uwzględnieniem ich stopnia dojrzałości.
Więc jak rodzic każe swojemu 12-letniemu dziecku iść na lekcje religii, to mówi, że robi to w poszanowaniu jego stopnia dojrzałości...
Drobner
>O tych opiekunów chodzi, że mają prawo do respektowania sumienia i wyznania swoich pociech z uwzględnieniem ich stopnia dojrzałości.

Raczej 'obowiązek' do respektowania sumienia i ew. wyznania ich dzieci
Jarek Borzdyński (289 punktów)
>Raczej 'obowiązek' do respektowania sumienia i ew. wyznania ich dzieci
Tak racja, ale jakoś ten obowiązek nie jest wcale respektowany, więc napisałem "prawo", jako przywilej z którego można skorzystać, a z którego na ogół się nie chce korzystać.
Tofik (5585 punktów)
Rodzice, którzy nie chcą Cię wypisać z religii twierdzą, że albo jesteś za młody (10-13lat), albo jesteś w okresie buntu (14-18lat), mimo że masz takie prawo. Ale rodziców do sądu chyba nie podasz? Dasz radę! (oczywiście jeśli rozmowa nie pomaga)

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Piotrek K (451 punktów)
Samodzielnie tylko kiedy będziesz pełnoletni. Wcześniej jesteś zdany na łaskę rodziców.
Z II rozdziału konstytucji: Art. 48.
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Jak widzisz rodzice teoretycznie powinni uwzględnić Twoje zdanie, aczkolwiek w praktyce różnie to bywa.
nieobecny
>1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
To jednoznacznie określa, że przekonania rodziców nie stoją w świetle Konstytucji ponad przekonaniami dziecka.
I co teraz?
Drobner
>To jednoznacznie określa, że przekonania rodziców nie stoją w świetle Konstytucji ponad przekonaniami dziecka.
A jednak stoją, Jeyesie.

Ja tam cieszę się, że miałem takich Rodziców , jakich miałem.
Myslę, że miałeś TEŻ szczęście do Rodziców!

Moi Rodzice (na ogół, to były inne czasy i obyczaje niż teraz) pozwolili mi myśleć tak "jak" ja myślę! Nie nakazywali mi "co myśleć". Znając siebie, i tak by się im nie udało.

Rozsądny człowiek (np. Rodzic - rozsądnie dzieci swe wychowując) - przekaże INFORMACJE nt. religii (różnych).
Niech dziecko, 18-letnie, samo wybiera. WŁAŚNIE TEGO BOJĄ SIĘ JAK OGNIA.
Wyboru! (po łacinie :herezja)
Boją się MOŻLIWOŚCI WYBORU.

Moi kochani Rodzice nigdy mi tej możliwości nie odebrali.

Tak więc drogi Yejesie, nie do nas, ani nie do Racjonalistów kieruj żal Swój.

Drobner, zupełnie niezorientowany w sprawie ew. konfliktu
nieobecny
>>>Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
>>To jednoznacznie określa, że przekonania rodziców nie stoją w świetle Konstytucji ponad przekonaniami dziecka.
>A jednak stoją, Jeyesie.
Drobnerze - nie stoją. Zacytowany fragment Konstytucji wyraźnie o tym mówi i tu nie ma wątpliwości. Inna sprawa, że rodzice często narzucają własne przekonania swoim dzieciom.

>Myslę, że miałeś TEŻ szczęście do Rodziców!
Może tak, może nie. Możliwe, że moja matka była klasyczną "blondi", zaś mój ojciec mizoginem, zaś oboje fanatykami religijnymi i stąd moja niechęć do kobiet typu "blondi", moja mizoginia i mój ateizm? Wiesz, jako wypadkowa wychowania oraz buntu... To by niektórym świetnie i bardzo prosto wyjaśniało dlaczego czasem pisuję tak a nie inaczej
Patty Matheson (2087 punktów)
>1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do
>swobody myśli, sumienia i wyznania."
>Jak to sie ma do religii w szkole

No a w jaki sposób chodzenie na religię odbiera Ci to prawo? Przecież możesz sobie myśleć i wyznawać, co Ci się podoba
W ten sposób można by sobie dobierać przedmioty wedle uznania - nie chcę chodzić na geografię, bo moja wiara uznaje płaskość Ziemi, i nikt mi nie każe uczyć się, że jest inaczej.
Wiem, że religia to trochę inna kwestia. To nie było moje zdanie, chciałam tylko ukazać, że sprawa nie jest prosta. Na każdy zapis prawny są haczyki. Zresztą, całe prawo to tylko wyszukiwanie haczyków i omijanie słówek. To mi wyznał przyjaciel, adept tejże dziedziny.
Wedle rozporządzenia o nauce religii i etyki w szkole z '92 do 18. roku życia decyduje uczeń lub rodzice.

§ l
1. W publicznych szkołach, podstawowych i ponadpodstawowych, zwanych dalej szkołami, organizuje się w ramach planu zajęć szkolnych naukę religii i etyki dla uczniów, których rodzice (opiekunowie prawni) wyrażą takie życzenie, a w szkołach ponadpodstawowych - dla uczniów, których rodzice lub sami uczniowie wyrażą takie życzenie. Po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii i etyki decydują uczniowie.


Ja bym się na to powoływała, a jeśli nikt się nie zgodzi, to chodź na tę religię, ale np. nie udawaj, żeś wierzący, jeśli nie jesteś. I jeśli przy wystawianiu ocen katecheta będzie brał to pod uwagę [a nie powinien], to możesz się podeprzeć [tak, nie "podetrzeć"] tym prawem do wolności wyznania, napisać do RPD i zrobić aferę na całą Polskę. [Ja tam na religię chodziłam, kłótliwa raczej nie jestem; nikt się też mojego ateizmu też nie czepiał.]

Pozdrawiam.
klucznik (351 punktów)
>nie chcę chodzić na geografię, bo moja wiara uznaje płaskość Ziemi, i nikt mi nie każe uczyć się, że jest inaczej. Wiem, że religia to trochę inna kwestia.

Zaczepny przykład, ale różnica między materiałem nauczania religii, a np. geografii, jest zarazem spójna i rozbieżna jeżeli chodzi o rodzaj powinnowactwa do wiedzy .

Będę dzielił włos na czworo,lecz na poniższej różnicy zasadza się specyfika podchwytliwego "żartu z wężem" jakim jest religia w szkole.
O ile nauczanie w zakresie religii o innych religiach, strukturze kościoła itp. to wiedza faktyczna, weryfikowalna, tak samo jak "kulistość" Ziemi. I taki pakiet informacji z tego zakresu może być tak samo traktowany i pożądany jak ugruntowana empirycznie wiedza np. z fizyki lub biologii. /zawczasu biorę ostrożnie "ewolucję" w nawias /

Lecz nauczanie o Bogu, opieranie etyki na tym co powiedział-nakazał "ktoś", kogo istnienia nie jesteśmy w stanie zweryfikować nie może nazywać się wiedzą. Niestaty oba te rodzaje treści o wierze i wynikającym z niej w świecie obserwowalnej emanacji, przenikają się tak ściśle i gęściutko,że uczeń negując jeden człon odbiera zasadność poznania drugiego.

Wszystko zależy od nauczyciela. A jest to jazdeczka od skrajności w skrajność. O ile mój młodszy brat dostaje w podstawówce kserówki z "Naszego dziennika" o masonach. To ja nie mam najmniejszego problemu z religią, jestem tam wolnym słuchaczem I SZCZERZE TAKIE ROZWIĄZANIE POLECAM bo:

1. Rodzice i co ważniejsze dziadkowie dają Ci spokój, bo i tak chodzisz na religię
2. Nie jesteś oceniany za coś co wg Ciebie jest bezpodstawne.
3. Uczysz się tolerować wierzących, a i Oni oswajają się z faktem obecności myślących inaczej.
4. Możesz swobodnie dyskutować, pytać, podpuszczać itp. to nauczyciel musi bronić reprezentowanych sobą racji, albo wyrzuci Cię z sali, albo zacytuje KKK, albo zacznie się czasami bardzo budująca dyskusyjka. [bywało ]

>nikt się też mojego ateizmu też nie czepiał
Pozazdrościć
Patty Matheson (2087 punktów)
>Zaczepny przykład, ale różnica między materiałem nauczania religii, a np. geografii, jest zarazem spójna i rozbieżna jeżeli chodzi o rodzaj powinnowactwa do wiedzy .

Oczywiście. Ciekawe ile osób by się kłóciło o religię, gdyby uczono na niej religionawstwa, nawet jeśli tylko jednego wyznania, a cały przedmiot byłby nadzorowany przez Ministerstwo. Byłoby chyba mniej głosów sprzeciwu niż odnośnie "wdżwr"*

Co do reszty - doradzam to samo. Uczęszczać [ale nie wtapiać się w religijny tłum], no i dyskutować. To zawsze jakieś doświadczenie.

*) wychowanie do życia w rodzinie

Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Ustalmy na początku - mimo pozorów powszechnej demokracji, dzieci są obywatelami dyskryminowanymi w wielu dziedzinach. Jest to yskryminacja ludzi ze względu na ich wiek - a kwestie wyznania to pikuś w porównaniu z np. niemożnością decydowania obywatela, gdzie i z kim ma mieszkać, co jeść, gdzie spędzać czas wolny, z niemożnościa uczestniczenia w życiu publicznym (np. wykluczenie z wyborów), niemożnością podjęcia działalności gospodarczej lub pracy, itp., itd.
Patty Matheson (2087 punktów)
Dzieci nie są pełnoprawnymi obywatelami z definicji, i problem z głowy, ale czy to źle?
Uważam, że nie powinno się dawać każdemu "obywatelowi" identycznych praw, bo ludzie są naprawdę różni. Nie można zakładać, że dzieci mają wolność jak każdy inny ukształtowany człowiek, i "ich problem" jakiego bigosu sobie nawarzą. Człowiek od wolności dostaje głupawki, a co dopiero dziecko, które ledwo zna świat. Trudno znaleźć dobre, wypośrodkowane rozwiązanie.
Powinny mieć wybór uczęszczania na jakieś zajęcia etyczno-moralne; wybór [??] "religia albo nic" jest kpiną.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Dzieci nie są pełnoprawnymi obywatelami z definicji, i problem z głowy, ale czy to źle?<

Dobrze, tylko wkurza mnie zakłamanie wypisywane na sztandarach, plakatach wyborczych, w konstytucjach, że "wszyscy ludzie mają jednakowe prawa".
Nie mają.

>Uważam, że nie powinno się dawać każdemu "obywatelowi" identycznych praw, bo ludzie są naprawdę różni.<

Zgadza się. Różni.
Inny był niebieskooki blondasek, syn pastora, a inny czarnooki wielkonosiec, syn rabina. No i byli tacy brunatnokoszulni w der Dritte Reich, co im nie dawali równych praw - tylko czemu tak się tych "onych" dziś nie lubi, skoro twierdzili dokładnie to samo, co ty??

>Powinny mieć wybór uczęszczania na jakieś zajęcia etyczno-moralne; wybór [??] "religia albo nic" jest kpiną.<

Kpiną jest przede wszystkim zmuszanie przez państwo, by wbrew woli samych zainteresowanych a nawet ich rodziców chodzili do obowiązkowej szkoły.
Bonzo
>W konwencji praw dziecka ratyfikowanej przez Polske w
>1991r. jest napisane:
>"Artykuł 14
>1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do
>swobody myśli, sumienia i wyznania."
>Jak to sie ma do religii w szkole czy mogę sie wypisać z
>religii, bez zgody prawnych opiekunów?W ustawie o religii
>pisze, ze nie.No coz ustawa swoje a konwencja swoje.

To zauważ drogi Forumowiczu, że zapewne nie ukończyłeś swojej edukacji w szkole, a więc nie masz prawa do wypisania się z religii w szkole. Poza tym, jeśli nie chcesz chodzić na religię w szkole, to w czym problem? Masz problemy, aby pogadać o tym ze swoimi rodzicami? A może jeszcze coś innego?
Bonzo
Michał Stanislawkiewicz napisał:Jest to dyskryminacja ludzi ze względu na ich wiek - a kwestie wyznania to pikuś w porównaniu z np. niemożnością decydowania obywatela, gdzie i z kim ma mieszkać, co jeść, gdzie spędzać czas wolny, z niemożnością uczestniczenia w życiu publicznym (np. wykluczenie z wyborów), niemożnością podjęcia działalności gospodarczej lub pracy, itp., itd.

A powiedz mi, jaki związek ma to z religią? Poza tym, już odpowiadając na Twoje zarzuty, czy wyobrażasz sobie, żeby 4,6,12-latek mógł decydować o życiu publicznym, politycznym? O prowadzeniu firmy już nawet nie mówię...Zastanów się co mówisz. A praca w wieku dziecięcym. OK, niech będzie. Tylko, gdzie on się nadaje? Do sprzątania ulic? Na budowę? A może niech ich wezmą do policji, straży pożarnej, wojska, na lekarzy, biegłych sądowych. Kolejna bzdura. Pomyślałeś, jakie to dla nich przeciążenie, że mogą być wykorzystywane przez pracodawców w sposób perfidny i nawet o tym nie wiedząc? Przeceniasz możliwości dzieci. Co do wolności bycia, czasu wolnego, to chyba nie sadzisz, że dzieci wiedzą, co dla nich lepsze? Chociażby brak doświadczenie i bunt w imię zasady minimalizują racje dziecka. Mówisz, że nie możesz decydować o tym, co jesz? Mam pytanie? Gdzie ty żyjesz? Może w pudle wyrok odsiadujesz? Bo jak nie, no to masz problem ze sobą, i to poważny.
Serdecznie pozdrawiam.

lipschitz (1674 punktów)
Jednym ze sposobów przekonania się, że brak nam kwalifikacji jest zmierzenie się z konkretnym zadaniem i choć na pewno trzeba zadbać o bezpieczeństwo takiej próby, to tak dziecko jak i dorosły są w stanie ustalić, czy sprostali, czy nie sprostali zadaniu i czy nadal mają na nie ochotę.

Założenie, że jeśli dzieci otrzymają wolność to pójdą do armii, policji, zajmą się polityką jest lekko mówiąc - abstrakcyjne, bo nawet jeśli, to po kilkunastu minutach pobytu w takim miejscu zapragną szybkiego odwrotu.

Dzieci pewnych kwalifikacji i umiejętności nie posiadają, podobnie jak dorośli, nie ma powodu, aby dokonywać tutaj rozdziału. Jednak w przypadku dorosłych, ich brak umiejętności nie skutkuje pozbawieniem praw decydowania o sobie i także dorośli podejmują się zadań, które następnie porzucają, bo nie umieją lub nie chcą im sprostać.

Dziecko ma zdolność określenia własnych umiejętności i jeśli są w tym względzie pewne różnice pomiędzy dziećmi i dorosłymi, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pomóc dziecku w tym określeniu, pomóc, a nie wystąpić z pozycji siły.

Nie widzę żadnych analogii pomiędzy dzieckiem w armii, a dzieckiem, które na przykład nie chce chodzić na religię, lepiej pasowałaby tutaj analogia dziecka, które nie ma ochoty ani być armii, ani być na religii, do czego spokojnie możemy dać dzieciom prawa.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>czy wyobrażasz sobie, żeby 4,6,12-latek mógł decydować o życiu publicznym, politycznym?<

Tak - moja 12-letnia córka ma więcej oleju w głowie, niż większość pełnoletnich z blokowisk czy popegeerowskich wsi. Chyba nawet więcej od Ciebie - ale może się mylę, trudno oceniać twój poziom umysłowy po jednym tekście - każdemu zdarzy się pisać bzdurki. Wracając do mej latorośli - ona nie tylko wie, jak funkcjonuje państwo, ona też wie, jak powinno funkcjonować, by żyło sie nam łatwiej i dostatniej. Ale ty jej odmawiasz takich praw, jakie mają wieczne pijane dorosłe obiboki spod sklepiku GS-u - nie sprawdzisz ich oraz mojej córki wiedzy w obiektywnym teście dopuszczającym (lub nie) do udziału w wyborach, tylko perfidnie, apodyktycznie dyskryminujesz moją córkę - kryterium twojej dyskryminacji jest jej wiek.

>A praca w wieku dziecięcym. OK, niech będzie. Tylko, gdzie on się nadaje? Do sprzątania ulic? Na budowę? A może niech ich wezmą do policji, straży pożarnej, wojska, na lekarzy, biegłych sądowych.<

Wezmą tam, gdzie będzie zapotrzebowanie i gdzie człowiek się nadaje. Wiecznie pijanego dorosłego obiboka spod sklepiku GS-u tyeż nie wszędzie wezmą, ale tego menela już nie dyskryminujesz.

>Pomyślałeś, jakie to dla nich przeciążenie, że mogą być wykorzystywane przez pracodawców w sposób perfidny i nawet o tym nie wiedząc?<

Dokładnie to samo można powiedzieć o wielu dorosłych. By być konsekwentym powinienes zabronić pracy dorosłym z upośledzeniem umysłowym.

>Co do wolności bycia, czasu wolnego, to chyba nie sadzisz, że dzieci wiedzą, co dla nich lepsze?<

A wszyscy dorośli wiedzą, co dla nich lepsze? Czyżbyś był epigonem Pol Pota?

>Mówisz, że nie możesz decydować o tym, co jesz?<

Mówię zgodnie z prawdą, że dzieci nie mogą.
nieobecny
>Tak - moja 12-letnia córka ma więcej oleju w głowie, niż większość pełnoletnich z blokowisk czy popegeerowskich wsi.
Ależ Hrabio, to przecież oczywiste, że Pańska Córka z racji samego pochodzenia przewyższa intelektualnie wszystkich ludzi z gminu.
W wieku dorosłym zaś na pewno przewyższy pod każdym względem każdego z tych obmierzłych, śmierdzących czosnkiem pejsowatych.

Już się nie mogę doczekać informacji, że ogłosiła Teorię Unifikacji, gra na skrzypcach lepiej niż Yehudi Menuhin lub jest RedNaczem gazety popularniejszej niż "GW" Adama Szechtera.

A może pójdzie w ślady taty i zostanie lekarzem? Jakimś nowym Januszem Goldszmit'em pseudo Korczak?
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Ależ Hrabio<

Pudło. Tylko Chodkiewicz jako jedyny Polak otrzymał nie hańbiący tytuł hrabiowski.

>W wieku dorosłym zaś na pewno przewyższy pod każdym względem każdego z tych obmierzłych, śmierdzących czosnkiem pejsowatych.<

Nie pod każdym.
W sztuce geszeftu opartego na bladze, zmowie, manipulacji i kancie nie przewyższy.

>A może (...) zostanie (...) Jakimś nowym Januszem Goldszmit'em pseudo Korczak?<

Na szczęście wśród dziewczynek skłonności do pedofilli są nieczęste.
nieobecny
>>W wieku dorosłym zaś na pewno przewyższy pod każdym względem każdego z tych obmierzłych, śmierdzących czosnkiem pejsowatych.<
>Nie pod każdym.
>W sztuce geszeftu opartego na bladze, zmowie, manipulacji i kancie nie przewyższy.
Ależ Hrabio... Nie wypada piętnować własnego idola z Torunia.

>Na szczęście wśród dziewczynek skłonności do pedofilli są nieczęste.
1) mowa była o wieku dojrzałym. Pan Hrabia raczył nie zrozumieć.
2) jako że - zgodnie z poglądami Pana Hrabiego - homoseksualizm, pedofilia i inne zboczenia są przypadłościami nabytymi, więc gwarancji mieć Pan Hrabia nie może, iż Pana Hrabiego pociecha nie nabędzie ohydnych skłonności. Ale wówczas Pan Hrabia po prostu wyrzeknie się swego dziecka.

Pewności, że Córka Pana Hrabiego odziedziczy po tacie antysemityzm oraz rasizm też mieć nie można. To też są podobno rzeczy nabywalne, a nie wrodzone.

PS Na jakiej podstawie twierdzisz Pan, Panie Hrabio, że jesteś Pan ojcem dziecka Pańskiej Małżonki?
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Ależ Hrabio... Nie wypada piętnować własnego idola z Torunia.<

Ależ Janie, przecież nie piętnuję Kopernika, mimo, że był Niemcem...

>>Na szczęście wśród dziewczynek skłonności do pedofilli są nieczęste.<
>1) mowa była o wieku dojrzałym. Pan Hrabia raczył nie zrozumieć.<

Właśnie o pedofilli uprawianej w wieku, gdy dziewczynka dojrzeje była mowa.
To Jan raczył nie zrozumieć

>2) jako że - zgodnie z poglądami Pana Hrabiego - homoseksualizm, pedofilia i inne zboczenia są przypadłościami nabytymi<

Czyżby Jan uważał, że powszechny więzienny homoseksualizm nie jest nabyty? O zgrozo - to by oznaczało, że pederaści, pupile Jana, są predysponowani do zbrodni!!!!! Niech Jan się zastanowi - nawet Młodzież Wszechpolska tak nie szkaluje pederastów, jak Jan. Nieładnie.
Gringiewicz (30 punktów)
Tak - moja 12-letnia córka ma więcej oleju w głowie, niż większość pełnoletnich z blokowisk czy popegeerowskich wsi. Chyba nawet więcej od Ciebie - ale może się mylę, trudno oceniać twój poziom umysłowy po jednym tekście - każdemu zdarzy się pisać bzdurki.

Porównujesz poziom inteligencji swojej córki z ludźmi z dawnych PGR-ów. Gratulacje. Widać niedawno musiała przekroczyć ten niesamowity próg wiedzy i mądrości, także życiowej. Nic, tylko ogłosić: "Córka Michała Stanisławkiewicza na prezydenta!"

Wracając do mej latorośli - ona nie tylko wie, jak funkcjonuje państwo, ona też wie, jak powinno funkcjonować, by żyło sie nam łatwiej i dostatniej.

Pewnie wysłała już list do premiera z listą najniezbędniejszych reform, jakie trzeba przeprowadzić. Może zgłoś jej kandydaturę na ministra jakiegoś, skoro taka mądra i wszechwiedząca. A zapewniam Cię, że nie zrobiłaby nic konkretnego, bo nawet ludzie, którzy mają do czynienia z polityką od wielu lat i są ekspertami w różnych dziedzinach niewiele są w stanie zrobić.

Ale ty jej odmawiasz takich praw, jakie mają wieczne pijane dorosłe obiboki spod sklepiku GS-u - nie sprawdzisz ich oraz mojej córki wiedzy w obiektywnym teście dopuszczającym (lub nie) do udziału w wyborach, tylko perfidnie, apodyktycznie dyskryminujesz moją córkę - kryterium twojej dyskryminacji jest jej wiek.

Proszę Cię, nie wyskakuj z takimi tekstami, bo tylko obrażasz swoją inteligencję. Mówisz, że ma JUŻ 12 lat? Wobec tego miała lub będzie miała test na zakończenie podstawówki. Dyskryminacja z powodu wieku? Chyba mi nie powiesz, że dzieci są bardziej dojrzałe od dorosłych, i nikt nie mówi tu o ludziach ze swojego (być może) otoczenia, czyli: "wiecznych pijanych dorosłych obibokach spod sklepiku GS-u". Chyba, że to Twój poziom i cieszysz się, że twoja córka zdołała się wybić.

Wezmą tam, gdzie będzie zapotrzebowanie i gdzie człowiek się nadaje. Wiecznie pijanego dorosłego obiboka spod sklepiku GS-u też nie wszędzie wezmą, ale tego menela już nie dyskryminujesz.

Nadal brak konkretów i same ogólniki. Mówisz jak polityk SLD, a to już staje się nudne.I o ile wiem, mowa jest w wątku o dzieciach i ich rzekomej dyskryminacji, więc nie zbaczaj z tematu. Widać, lubisz gadać o menelach, pijakach, itp, itd. Typowy dla Ciebie dowód przykładu z najbliższego Ci środowiska.

Dokładnie to samo można powiedzieć o wielu dorosłych. By być konsekwentnym powinieneś zabronić pracy dorosłym z upośledzeniem umysłowym.

Zauważ więc, że nikt nie zatrudni, pardon, przygłupa do pracy. Tacy ludzie mają co innego do roboty, a najczęściej są na utrzymaniu innych. Nie jestem władzą ustawodawczą, więc im nie zabronię, tak trudno to zauważyć?

A wszyscy dorośli wiedzą, co dla nich lepsze? Czyżbyś był epigonem Pol Pota?

1.Znowu. Nie obrażaj, chyba, że nie potrafisz nic innego. Jeśli tak, to współczuję, bo będziesz miał ciężko w życiu. I nie pisz, jak masz kogoś obrazić. Szkoda miejsca i czasu na takie wypowiedzi.
2.A ja mogę Ciebie w takim razie porównać z Hitlerem, skoro mówisz, że trzeba zabronić pracy umysłowo chorym. A że mogę nie mieć racji? Co z tego, ale przecież tak fajnie rzucać w kogoś na ślepo oskarżeniami...


Mówię zgodnie z prawdą, że dzieci nie mogą.

Cóż, SAM przyznałeś, że dyskryminujesz dzieci.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Porównujesz poziom inteligencji swojej córki z ludźmi z dawnych PGR-ów. Gratulacje. Widać niedawno musiała przekroczyć ten niesamowity próg wiedzy i mądrości, także życiowej. Nic, tylko ogłosić: "Córka Michała Stanisławkiewicza na prezydenta!"<

Tak, porównuję, by dowieść, jak bardzo jest dyskryminowana - dorosłe ćwierćmózgi nie tylko mogą głosować, ale nawet startować w wyborach prezydenckich, a mądra osoba jest dyskryminowana tylko z powodu wieku. Jak tego nie rozumiesz, to jesteś kolejnym ćwierć...

>nawet ludzie, którzy mają do czynienia z polityką od wielu lat i są ekspertami w różnych dziedzinach niewiele są w stanie zrobić.<

Naiwnyś. Są w stanie, wiedzą jak - ale nie chcą.

>Proszę Cię, nie wyskakuj z takimi tekstami, bo tylko obrażasz swoją inteligencję.<

Trudno mi będzie pisać na twoim poziomie, no chyba że zaczniemy dyskutować o chlaniu, dziwkach, meczach i innych rzeczach odpowiednich dla twojej inteligencji.

>Chyba mi nie powiesz, że dzieci są bardziej dojrzałe od dorosłych<

Zależy które dziecko od którego dorosłego. Zamiast dyskryminować - należy indywidualnie każdego sprawdzić. Najlepiej w jednakowej dla wszystkich formie testu. Ale tobie to nie pasuje, czemu się nie dziwię - w końcu mógłbyś narobić sobie obciachu, gdyby moja córka zdała, a ty nie i ona mogła by głosować, a ty nie.

> Zauważ więc, że nikt nie zatrudni, pardon, przygłupa do pracy<

Gdzie ty żyjesz? Ileż to razy leciały reklamy w TV zachęcające do zatrudniania ludzi z ograniczeniem umysłowym, bo do takiego "miejsca pracy" dopłaca UE i polska biurokracja?

>2.A ja mogę Ciebie w takim razie porównać z Hitlerem, skoro mówisz, że trzeba zabronić pracy umysłowo chorym.<

Znów nie kumasz. Zredukowałem do absurdu, by ludzie nawet twojej inteligencji pojęli bezsens dyskryminacji dzieci - a że nie poskutkowało? Cóż...

>Cóż, SAM przyznałeś, że dyskryminujesz dzieci.<

Łapiesz za wyjęte z kontekstu słówka. Ja dzieci nie dyskryminuję - ty to robisz.
Dyskryminacja to odmawianie jakiemuś człowiekowi praw na podstawie arbitralnie dobranego niemerytorycznego kryterium. Np. ktoś nie może być kierowcą nie dlatego, że nie zna przepisów drogowych i nie potrafi jeździć, ale dlatego, że jest łysym, Żydem, muzułmaninem, homoseksualistą, niepełnoletnim, imigrantem itp.

Dobrze czujesz się w roli dyskryminatora?
Ocykan (3528 punktów)Prawa dziecka i jak to się ma do obowiązku szkolnego?
>W konwencji praw dziecka ratyfikowanej przez Polske w
>1991r. jest napisane:
>"Artykuł 14
>1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do
>swobody myśli, sumienia i wyznania."
>Jak to sie ma do religii w szkole czy mogę sie wypisać z
>religii, bez zgody prawnych opiekunów?

Dlaczego ograniczasz się tylko do nauki religii? Nauczanie czegokolwiek pod przymusem narusza poważnie prawa jednostki. Należałoby zatem znieść obowiązek szkolny. Wystarczy, że dziecko będzie miało prawo do nauki.

Nie dawaj głodnemu ani ryby, ani wędki. Naucz go jak zrobić wędkę.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365