 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-06-2007 21:19 | diogenes (42753 punktów) | Powrót łaciny | pewna sonda pokazała ostatnio, że prawie 2/3 naszego społeczeństwa pod wpływem silnych emocji (też pozytywnych!) posiłkuje się wulgaryzmami. zważywszy, że polska to katolicki kraj dziwię się, że jak dotąd język kościoła, w szczególności język liturgii, wciąż nie zawiera tych powszechnie zrozumiałych i komunikatywnych słów. czym wyjaśnić ten fenomen? jak sądzicie, czy to się w przyszłości zmieni? jak wyobrażacie sobie kazanie w tym narzeczu? no i na zakończenie...z tłumaczeniem biblii na języki narodowe zawsze były kłopoty...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Karolina (81 punktów) | Odp: powrót łaciny | >dziwię się, że jak dotąd język >kościoła, w szczególności język liturgii, wciąż nie >zawiera tych powszechnie zrozumiałych i komunikatywnych >słów. czym wyjaśnić ten fenomen? jak sądzicie, czy to się w >przyszłości zmieni?
Uważam, że język nie zawsze wie najlepiej, bo jest dla niego dobre... To, że duża część społeczeństwa używa wulgaryzmów, nie oznacza, że trzeba je od razu wprowadzać do publicznych przemówień (a takim jest raczej kazanie). I to chyba było by najgosze, co mogłoby nas spotkać - ksiądz przemawiający z ambony i używający słowa k... jako przecinka. Jakiś poziom chyba trzeba zachować?
..::carpe diem::..
|
|
 | | diogenes | >... ksiądz przemawiający z ambony i używający słowa k... jako przecinka. ...
wyobraź sobie wiejską pasterkę, na której w chaszczach popija się prytę lub bimber...czy nie podniosłoby to poziomu zrozumienia narodowej metafizyki?
no i nie chodzi tylko o przecinki....
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
diogenes, no co Ty? Zwariowałeś? Pasterce mógłbyś odpuścić!
Czy uważasz wulgaryzmy za godne zaśmiecania języka narodowego? Może na początek nauczmy się mówić w ogóle po polsku. Zauważyłeś, jakie ubożuchne są nasze wypowiedzi?
Pozdrawiam.
---
|
|
| |  | | spray (5875 punktów) | >diogenes, no co Ty? >Zwariowałeś? >Pasterce mógłbyś odpuścić! A czemu pasterce odpuścić? Tam przecie tyle folkloru... swietnie by sie komponowało. >Czy uważasz wulgaryzmy za godne zaśmiecania języka narodowego? >Może na początek nauczmy się mówić w ogóle po polsku. >Zauważyłeś, jakie ubożuchne są nasze wypowiedzi? >Pozdrawiam. Wulgaryzmy sa integralną częścią jezyka narodowego. Używane nieumiejętnie i bez wdzięku, zaśmiecaja.Zwłaszcza jako przerywniki. Ale używane w odpowiednim kontekście i z wyczuciem czynią wymowę soczystą, potoczystą, zamaszystą a czasem zajebiście komunikatywną.
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Nie zgadzam się z Tobą, drogi spray'u. Wulgaryzm przeczy językowi narodowemu. Pokazuje jedynie ubogość mówiącego. Owszem, można go w jakiś sposób przyporządkować osobom z tzw półświatka, ale tylko dlatego, że taki właśnie "olewacki" obraz siebie ta grupa chce wykreować. Uważam, że język polski posiada tyle zamienników(jako dyslektyk wiem coś o tym), że każdą, nawet najbardziej frustrującą sytuację można nazwać bez odchodzenia od języka prawie literackiego. Co innego, czy się chce.
Przyznam szczerze, że owszem, zdarza mi sie zakląć jak ten przysłowiowy szewc. Staram się jednak, żeby to było niesłyszalne. Raczej jako wyładowanie emocji a nie reprezentacja ich na zewnątrz.
Pozdrawiam.
---
|
|
| | | |  | | spray (5875 punktów) | A ja twierdzę, że mnie nie zrozumiałaś. Pewnie, że mozna obyc się bez wulgaryzmów. Często nawet trzeba! Ale co to znaczy? Tylko tyle, że zależnie od okoliczności , wulgaryzm może wypowiedź ożywić, uczynić ją bardziej wyrazistą i ostrą i nie musi to być wypowiedź lumpa. Lump, nawet jak się bedzie wulagryzmów wystrzegać, niewiele z jezykiem uczynić może. To nie ma nic wspólnego z frustracja! Może mieć, ale chyba nie o tym mówiłam? Jeśli Ty, jak sama przyznajesz, używasz czasem wulgaryzmów dla wyładowania frustracji, to pozostaje mi tylko współczuć...
I nie bardzo rozumiem, co Ty z kolei masz na myśli mówiąc, że wulagryzmy "przeczą językowi narodowemu". Że niby jak? Część języka przeczy językowi? Karkołomna konstrukcja!
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Może i karkołomna ta konstrukcja. W każdym razie jestem wrogiem wulgaryzmów jako takich. Cóż, współczuj mi, bo jestem tylko człowiekiem i czasem, niestety, krew mnie zalewa. Jako człowiek, czasem postąpię wbrew samej sobie i zaklnę. Jednak nie dla uszu innych. Czy Ty zawsze jesteś wzorem? W takim razie zazdroszczę. Ja mam tysiące przywar.
Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | | |  | | spray (5875 punktów) | >Może i karkołomna ta konstrukcja. >W każdym razie jestem wrogiem wulgaryzmów jako takich. >Cóż, współczuj mi, bo jestem tylko człowiekiem i czasem, niestety, krew mnie zalewa. Jako człowiek, czasem postąpię wbrew samej sobie i zaklnę. >Jednak nie dla uszu innych. >Czy Ty zawsze jesteś wzorem? >W takim razie zazdroszczę. Ja mam tysiące przywar. >Pozdrawiam.
Ja wzorem? W życiu! Gorzej! Znam takich, którzy dziatkom zabraniają do mnie przystępu, ale nie z powodu wulgaryzmów. (Tych i ja się wystrzegam , niemalże ortodoksyjnie. Ale i mnie się zdaża.) Z tego powdu, że się dziatki nieprawomyślnymi poglądami mogą zarazić. Ja tylko chcę powiedzieć, że nie mozna wulgaryzmów tak jednoznacznie potępiać, bo różną mogą pełnić funkcję w języku. Jesli mają być tylko przecinkami, albo jedynym sposobem wyrażania emocji wszelkich, to są niczym wiecej, jak wyrazem ubóstwa duchowego i umysłowego. Tu zgoda. Mogą też , użyte umięjetnie i z wdziękiem, pełnić zupełnie inne funkcje. O tym już pisałam ze dwa razy.
|
|
| | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
I wierz mi, że dotarło do mnie  A za ewentualną zdolność zarażania nieprawomyślnymi poglądami masz plusa. Skąd ja to znam...  Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Tylko tyle, że zależnie od okoliczności , wulgaryzm może >wypowiedź ożywić, uczynić ją bardziej wyrazistą i ostrą i nie >musi to być wypowiedź lumpa.
Zgadzam się. Wulgaryzmy są pewnym środkiem stylistycznym, naładowanym emocjami [niekoniecznie nieukierunkowanymi, frustracyjnymi] i używane z rozwagą i wyczuciem porafią ożywić wypowiedź. Ksiądz może nie musi po nie sięgać, ale spotkałam się z ćwiczeniowcem, który nie boi się ich używać [z sensem], i nikt nie ma mu za złe, bo wiadomo, że nie chodzi mu o to, żeby sobie ot po prostu przeklnąć.
|
|
| |  | | mefta (480 punktów) |
> Może na początek nauczmy się mówić w ogóle po polsku. Mądrze prawisz  pozdrawiam i wstawiam plus:D
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
| aenigma (455 punktów) | Powszechność nie jest usprawiedliwieniem. Wulgaryzmy zawsze były są i będą poniżej poziomu. Najlepiej będzie, jeśli potraktuję ten post jako żart... i to słaby.
Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
|
|
| goerlitz (167 punktów) | Odp: Powrót łaciny | Przyklad trzech lacinskich rzeczownikow z przekladem na j.polski:curva_os _rana -krzywa_usta_zaba...
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | O ile wiem, "os" to po polsku zwykły gnat...
|
|
|  | | goerlitz (167 punktów) | skoro juz mowimy sprosnoscisch to porownaj co bardziej Tobie sie podoba "Wino kobiety i spiew" albo "k***y dupy i adapter" wybor nalezy do Ciebie.....
|
|
| JATO (2644 punktów) | Pozwolę sobie zacytować reklamę. "A na wyścigi chartów wystawi pan charta czy Fąfla..."Podobnie do opery zakłada sie przynajmniej garnitur wizytowy a na boisko np. dres. Wszystko ma swój czas i miejsce. Podobnie jest ze stosowaniem "narzeczy". Inaczej porozmawiam z menelami na ul. Brzeskiej (Warszawa Praga Płn. - zaplecze bazaru Różyckiego) a inaczej z panią w Bibliotece Narodowej. Jeszcze innym językiem (choć również polskim w kolejnej "odmianie") posłużę się pisząc np. pozew do sądu a jeszcze innym pisząc np. dysertację doktorska w dziedzinie Informatyki. To chyba wyczerpuje temat? Kościół ma (przynajmniej w teorii) czegoś tam nauczać. Tym samym winien używać języka choć trochę zbliżonego do jego literackiej odmiany (ta nie zawiera określeń slangowych i wulgaryzmów - chyba, że należy wzmocnić przekaz). Niestety. Język polski jakim posługuje się KRK też pozostawia wiele do życzenia. Choćby słynne "ubogacanie" wymyślone przez kardynała Glempa. "Ale to już inna historia." (Joseph Rudyard Kipling, "Księga Dżungli")  Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Nie pamiętam już dokładnych danych liczbowych.
Nagrano kilkugodzinną rozmowę, w której wzięli udział: profesor zwyczajny, dwóch doktorów bez habilitacji, dwóch literatów i - dla okrasy - dwie kobiety.
Wyniki: użyto kilkudziesięciu tysięcy słów. Około 8 tysięcy były to słowa wulgarne. Kilkanaście tysięcy to zaimki, partykuły etc. Dalej już pamiętam: na około 20 tysięcy słów pozostałych, jedynie niespełna 800 padło tylko jeden raz.
Język polski składa się z ponad 100 tysięcy słów. Pomijając wulgaryzmy, zaimki etc, niechby pozostało 50 tysięcy. Z tej liczby zaledwie 800 starczyło takiemu gremium, by rozmawiać przez kilka godzin.
PS. Rozmowa nie tyczyła dupy Maryni.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> Nagrano kilkugodzinną rozmowę, w której wzięli udział: profesor zwyczajny, dwóch doktorów bez habilitacji, dwóch literatów i - dla okrasy - dwie kobiety.- ciekawa zwłaszcza ta okrasa  Pozdrawiam.
---
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | I co z tego wynika? Czy właśnie to, że pleban winien rzucać z ambony "k***ami" do swoich owieczek, bo te kumate bardziej bedą? Czy (pożal sie Boże)profesor nie powinien posługiwać sie czystą i pozbawioną "mięsiwa" ergo wulgaryzmów polszczyzną? No cóż jaki profesor, tacy później licencjaci (kiedyś magistrzy). Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Pozwolę sobie jeszcze wtrącić swoje trzy grosze - nie jest sztuką zniżać się do poziomu. Sztukę widać, gdy ktoś stając nawet na palcach, pnie sie do góry. Tak też widzę rolę języka - nie zniżajmy sie do "zważonego" gościa pod kioskiem z piwem. Posłuchajmy raczej prof Miodka. Co prawda, swego czasu krążył artykuł jego autorstwa (czy aby na pewno?)o "słynnym" polskim przerywniku - wulgaryzmie. Czy przedstawione w nim przykłady są jednak w stanie wpłynąć na już ukształtowane podejście? Nie sądzę.
Zawsze będę uważać, że język, jakim ktoś do mnie mówi świadczy o jego kulturze, ale i szacunku do mnie, jako swego rozmówcy. Nie mam problemu w rozmowie z ludźmi z różnych środowisk. Człowiek powinien umieć się dostosować nie powodując w żaden sposób poczucia niższości u rozmówcy. Używać takich sformułowań, żeby być zrozumianym. Daję słowo, że wulgaryzm nie jest do tego celu niezbędny.
A jeśli już ktoś bardzo, bardzo tego chce - jego wola. Sam przecież określa siebie, prawda?
Pozdrawiam.
---
|
|
| Ocykan (3528 punktów) | Ważna jest nie tylko treść ale i forma. Jeden autor, opisując pewną scenkę, napisze: Antoni ujął delikatnie dłoń Marii i powiódł ją w gąszcz szumiącej leszczyny. Inny napisze: Antek wciągnął Mańkę w krzaki.
Człowiek - to brzmi w trzcinie. (Maksym Brzechwa)
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Jeden autor, opisując pewną scenkę, napisze: Antoni ujął delikatnie dłoń Marii i powiódł ją w gąszcz szumiącej leszczyny. Inny napisze: Antek wciągnął Mańkę w krzaki.
2+3=4+1
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|