Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dramat Alicji Tysiąc nie ma końca

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
NapisanoAutorTytuł
15-06-2007 00:36Mariusz AgnosiewiczDramat Alicji Tysiąc nie ma końca
Orzeczenie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu , które zasądza na rzecz Alicji Tysiąc niewysokie odszkodowanie od państwa polskiego, mogło rozwiązać przynajmniej część najpilniejszych potrzeb Alicji i jej rodziny. Wypłacenie odszkodowania umożliwiłoby na przykład pokrycie 15.000 zł. zadłużenia w czynszu za maleńkie mieszkanie. Niestety - wprost przeciwnie - spowodowano, żeby komornik zajął część jej niezwykle niskiej renty.

Ale cóż Marek Jurek, Roman Giertych i inni katolicy w swoim bezmiernym chrześcijańskim miłosierdziu zrobią wszystko, żeby wypłatę odszkodowania opóźnić i doprowadzić do tego, żeby troje dzieci Alicji nie miało co jeść, nie mówiąc już o grożącej jej teoretycznie eksmisji. Będą domagać się rewizji procesu w Strasburgu, doprowadzą do tego, że opinia o Polsce dosięgnie dna.

Na domiar nieszczęścia ostatnio stwierdzono obecność guza w jej piersi i trapi ją ropne zapalenie spojówek, straszliwe niebezpieczeństwo dla resztek jej widzenia.

Zwracam się do Was. Nie kierujcie się chrześcijańskim miłosierdziem jak osobnicy wymienieni wyżej. Kierujcie się zwykłą ludzką przyzwoitościa i współczuciem. Wpłaćcie choć małą kwotę na konto Alicji . Ratujcie ją i jej dzieci.

Konto bankowe:

Citibank Handlowy
Alicja Tysiac
26 1030 0019 0109 8518 0136 2604
---------------------------------------------
Teresa Jakubowska
RACJA rzeczniczka
lp.po@akswobukaj.aseret
0 606 37 47 47
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

M. Satanisław (499 punktów)
>Orzeczenie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu ,
>które zasądza na rzecz Alicji Tysiąc niewysokie
>odszkodowanie od państwa polskiego........<

.........jest bezprawiem. Obywatelka Tysiąc zaszła w ciążę wiedząc, czym to jej grozi. Nikt jej nie zgwałcił, przemocą zygoty nie zaimplantował. Z własnej woli kopulowała - i poniosła konsekwencje tego wyboru. Może ten popieprzony trybunał będzie też nakazywał wypłacać odszkodowania niedoszłym samobójcom, ktorzy się pochlastali nie dość ostrym nożem?

>15.000 zł. zadłużenia w czynszu za maleńkie<
>mieszkanie. Niestety - wprost przeciwnie - spowodowano,<
>żeby komornik zajął część jej niezwykle niskiej renty.<

A jej małżonkowi to do roboty już się nie chce, tylko łapę wyciągać?

>Kierujcie się zwykłą ludzką przyzwoitościa i współczuciem. Wpłaćcie choć<
>małą kwotę na konto Alicji . Ratujcie ją i jej dzieci.<

Prędzej rodzina Tysiąców ujrzy Eliasza na wozie ognistym niż grosz z mojego konta za nicnierobienie.
Ale mogę zatrudnić jej męża jako pomocnika murarza i przy wykopach.
smag (464 punktów)
Nie chcesz pomagać o.k., to Twoja sprawa, ale po co ta agresja, człowieku, zastanów się ! Widzę, że jesteś niezły "atleta intelektualny" i jedyny głos "sprawiedliwości", skoro stawiasz się ponad Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu ...
Sądzę jednak, po Twojej wypowiedzi, że jesteś jednym z ludzi typu : " ... jo ze szwagrym momy receptę na wszystko, bedzim rządzić !".
M. Satanisław (499 punktów)
>skoro stawiasz się ponad Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu ...<

No to przeczytaj, co ten popaprany "tybunał" wypichcił:

"Trybunał nie analizował wpływu decyzji lekarzy na pogorszenie stanu zdrowia skarżącej i czy opinie na temat pogorszenia (bądź nie) jej wzroku były poprawne.
Wystarczające jest - stwierdził Trybunał - że skarżąca obawiała się, że jej ciąża i poród mogą w przyszłości wpłynąć na pogorszenie jej wzroku".

Kpina - to mało powiedziane.
To już nie tylko "jo ze śwagrem", ale i stalinowskie sądy doraźne dawały rozsądniejsze uzasadnienia wyroków.
smag (464 punktów)
>"Trybunał nie analizował wpływu decyzji lekarzy na pogorszenie stanu zdrowia skarżącej i czy opinie na temat pogorszenia (bądź nie) jej wzroku były poprawne.
>Wystarczające jest - stwierdził Trybunał - że skarżąca obawiała się, że jej ciąża i poród mogą w przyszłości wpłynąć na pogorszenie jej wzroku".

Bardzo dobrze zasądził, ponieważ to od kobiety powinno zależeć czy chce urodzić dziecko, czy też nie.
Wiem, że dla wielu ludzi w Polsce świadomość tego, że sami odpowiadają za własne czyny i sami mają prawo decydować o swoim losie, nie oglądając się na kościół czy wyższe byty urojone, jest nie do pojęcia, a co za tym idzie jest w większości odrzucana. Mam nadzieję, że Ty nie należysz do tych ludzi ... , a jeśli tak to pomyliłeś fora .
M. Satanisław (499 punktów)

>Bardzo dobrze zasądził<

Chyba Perun cię błyskawicą po główce popieścił. Ten "trybunał ludu", ta groteskowa parodia sądu, nie analizuje czy stan zdrowia osoby skarżącej pogorszył się czy nie. Nie analizuje, czy decyzje lekarzy miały wpływ na rzekome pogorszenie stanu zdrowia skarżącej - ale odszkodowanie przyznaje, bo skarżąca "obawiała się".

To ja w takim razie proszę by ten popaprany "sąd" zasądził również mojej osobie odszkodowanie za ciężkie pobicie przez "smaga". Niech ten "trybunał ludu" nie dochodzi, czy "smag" mnie pobił czy nie, ani czy stan mojego zdrowia po rzekomym pobiciu pogorszył sie czy nie - wszak dla lewackiego "sądu" powinno wystarczyć to, że się obawiałem, że "smag" mnie pobije

>ponieważ to od kobiety powinno zależeć czy chce urodzić dziecko, czy też nie.<

Masz ogromne problemy z logicznym myśleniem. Właśnie dlatego, że "od kobiety powinno zależeć czy chce urodzić dziecko, czy też nie" - nie należy do tego mieszać osób trzecich, np. okulistę czy ginekologa. I obywatelka T. samodzielną decyzję podjęła z chwilą zdecydowania sie na zapładniającą kopulację. No to czemu później domagała się decydowania przez inne osoby?

>Wiem, że dla wielu ludzi w Polsce świadomość tego, że sami odpowiadają za własne czyny i sami mają prawo decydować o swoim losie<

Odwracasz kota ogonem. To ja, a nie ty domagam się, by każdy odpowiadał za swoje decyzje. To ja domagam się, by każdy decydował o SWOIM losie, a nie o losie innych ludzi. To ty domagasz się, by obywatelka T., okulista i ginekolog decydowali o życiu lub śmierci innego człowieka, w tym przypadku dziecka obywatelki T.

>to pomyliłeś fora<

Rozumuję racjonalnie i logicznie, zatem forum jest dla mnie właściwe. Przy założeniu, że nazwa forum nie jest zmyłą i jest ono przeznaczone dla racjonalistów, a nie dla osób o światopoglądzie lewackim wyznających religię marksistowską.
smag (464 punktów)
No to już wiem kim jesteś ... Ta Twoja logika to zakrawa na kpinę, dla każdego kto choś troszkę kształcił się w zakresie logiki (w rozumieniu nauki). Cóż mowić, osobiście kształciłem się w tej dziedzinie więcej niż troszkę ... . Twoja "logika" jest to po prostu efekt przeambicjonowania (potocznie zwany przerostem formy nad treścią) i efekt "prostego, chłopskiego rozumowania". Styl Twoich wypowiedzi jest tak niski i agresywny, brak jakiejkolwiek głębszej treści, poza ogłaszaniem własnego zdania, jako kanonu światopoglądowego, że daje jednoznaczny obraz Twojej osoby - PROSTAK i IGNORANT.

ps. możesz się teraz wyżywać, ponieważ już więcej nie będę z tobą rozmawiać.
M. Satanisław (499 punktów)
No to sobie miło pogawędziliśmy.
Siła twoich argumentów dotyczacych omawianej sprawy tak mnie olśniła, że jedyne, co moge dodać to:

Ja ciebie też
placownik (17853 punktów)

   Porównajmy:

   Twoja wersja:
cytat:
"Wystarczające jest - stwierdził Trybunał - że skarżąca obawiała się, że jej ciąża i poród mogą w przyszłości wpłynąć na pogorszenie jej wzroku"

   Wersja GW na której się opierałeś, zapominając na moment, że pismo to łże nieomal z defincji :
cytat:
"Wystarczające jest - stwierdził Trybunał - że skarżąca obawiała się, że jej ciąża i poród mogą w przyszłości wpłynąć na pogorszenie jej wzroku". "Biorąc pod uwagę opinie medyczne, jakie otrzymała w czasie ciąży i zwłaszcza sytuację skarżącej w tamtym czasie oraz jej historię medyczną, Trybunał uznał że jej obawy nie mogły być irracjonalne" - podkreślił Trybunał"

   Wersja oryginalna:
cytat:
"In the light of the medical advice she obtained during the pregnancy and, significantly, the applicant's condition at that time, taken together with her medical history, the Court is of the view that her fears cannot be said to have been irrational."

>To już nie tylko "jo ze śwagrem", ale i stalinowskie sądy doraźne dawały rozsądniejsze uzasadnienia wyroków.

   Technologii cytowania musieliście się zapewne ze śwagrem uczyć u teścia, który te czasy musi pamiętać z autopsji. To zacna szkoła. Pogratulować.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
Doprawdy, czepiasz się słówek, a gołe fakty są takie:

Trybunał Ludu nie raczył orzec, czy obiektywnie istniało wysokie prawdopodobieństwo poważnego zagrożenia zdrowia lub życia powódki związanego z tą konkretną ciążą. Poważnego - bo jakieś zagrożenie dla zdrowia ciężarnej jest podczas każdej ciąży.

Nie podał - bo żaden biegły sądowy lekarz by się pod takim łgarstwem nie podpisał. Jej wada wzroku - krótkowzroczność - nie jest według procedur medycznych przeciwwskazaniem dla donoszenia ciąży i porodu drogą cesarskiego cięcia. Jest tylko przeciwwskazaniem dla porodu siłami natury - podczas wysiłku związanego z naturalnym porodem przy znacznej krótkowzroczności istnieje ryzyko uszkodzenia siatkówki.
Obywatelka T. rodziła przez cesarskie cięcie. Nie miała uszkodzenia siatkówki ani przed zajściem w ciążę, ani po porodzie.

Ile byś się nie wił, nie znajdziesz usprawiedliwienia dla tej farsy sądowej.
Trybunał Ludu wypichciał pasztet.
Pasztet strasburski.
placownik (17853 punktów)

>Doprawdy, czepiasz się słówek, a gołe fakty są takie:

"The Court stresses that it is not its function to question the doctors' clinical judgment as regards the seriousness of the applicant's condition (Glass v. the United Kingdom, no. 61827/00, § 87, ECHR 2004 II, mutatis mutandis). Nor would it be appropriate to speculate, on the basis of the medical information submitted to it, on whether their conclusions as to whether her pregnancy could or could not lead to a deterioration of her eyesight in the future were correct."

   Jeśli to zbyt dla Ciebie trudne do pojęcia, to Ci podpowiem. Zanim zacznie się krytykować orzeczenie, warto się dowiedzieć co było przedmiotem skargi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Zanim zacznie się krytykować orzeczenie, warto się dowiedzieć co było przedmiotem skargi.<

Przedmiotów skargi było sporo ( - wiecej masz tu:
209.85.135(*)&cd=1&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl

Jak widać - kombinowała na wiele sposobów, jak kasę wyrwać. Zresztą chyba nie sama Tysiąc - raczej różne doradzające jej lewackie "dobre wujki" rozgrywajace przy tej okazji swoje gierki.

Ale wróćmy do meritum sprawy - strasburski Trybunał Ludu nie rozpatrywał jej indywidualnego przypadku, nie rozpatrywał czy miała prawo do aborcji, nie rozpatrywał, czy jej stan zdrowia pogorszył sie czy nie.

No to na jakiej podstawie przyznał Tysiączce odszkodowanie?
Przecież kanonem cywilizowanego sądownictwa jest przyznawanie odszkodowania po udowodnieniu zaistnienia szkody oraz winy konkretnych osób.
Nie udawaj, że tego nie rozumiesz, bo przestanę z toba gadać - lubie wymianę myśli, a nie naciaganą manipulację na podłożu ideolo.
placownik (17853 punktów)

>lubie wymianę myśli, a nie naciaganą manipulację na podłożu ideolo.

   Wchodzisz do dyskusji dysponując szczątkową wiedzą na temat jej przedmiotu czyli fragmentem informacji z GW, przyciętym do tego odpowiednio do Twoich specyficznych potrzeb. Sypiesz na prawo i lewo inwektywami. Z wdziękiem właściwym niektórym ginekologom, wiążącym koniec z końcem dzięki nielegalnym aborcjom włazisz do łóżka Pani Tysiąc i zachęcasz do podjęcia pasjonujących (dla Ciebie) rozważań jak doszło do kopulacji. Ty to nazywasz wymianą myśli?

   Zabierasz się do oceny orzeczenia Trybunału, nie znając nie tylko jego treści, ale nawet samej skargi, której to orzeczenie dotyczy. Piszesz więc

>Ten "trybunał ludu", ta groteskowa parodia sądu, nie analizuje czy stan zdrowia osoby skarżącej pogorszył się czy nie. Nie analizuje, czy decyzje lekarzy miały wpływ na rzekome pogorszenie stanu zdrowia skarżącej - ale odszkodowanie przyznaje, bo skarżąca "obawiała się".

   Ani trochę nie zrażony wytknięciem niekompletności cytatu, na podstawie którego spłodziłeś powyższy fragment, tokujesz dalej:

>Trybunał Ludu nie raczył orzec, czy obiektywnie istniało wysokie prawdopodobieństwo poważnego zagrożenia zdrowia lub życia powódki związanego z tą konkretną ciążą. Poważnego - bo jakieś zagrożenie dla zdrowia ciężarnej jest podczas każdej ciąży.

>Nie podał - bo żaden biegły sądowy lekarz by się pod takim łgarstwem nie podpisał. Jej wada wzroku - krótkowzroczność - nie jest według procedur medycznych przeciwwskazaniem dla donoszenia ciąży i porodu drogą cesarskiego cięcia. Jest tylko przeciwwskazaniem dla porodu siłami natury - podczas wysiłku związanego z naturalnym porodem przy znacznej krótkowzroczności istnieje ryzyko uszkodzenia siatkówki.

   aby na zakończenie "dowcipnie" skonkludować:

>Trybunał Ludu wypichciał pasztet.
>Pasztet strasburski.

   Po mojej kolejnej zachęcie do nieco dokładniejszego zapoznania się ze sprawą przed ferowaniem ocen postawy Trybunału, podajesz z dumą link do poważnie okrojonego komunikatu prasowego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

>Przedmiotów skargi było sporo ( - wiecej masz tu:
209.85.135(*)&cd=1&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl

   sugerując tym samym, że to ja, a nie Ty, posiadam braki wiedzy o sprawie. Pouczasz mnie następnie:

>strasburski Trybunał Ludu nie rozpatrywał jej indywidualnego przypadku, nie rozpatrywał czy miała prawo do aborcji, nie rozpatrywał, czy jej stan zdrowia pogorszył sie czy nie

   zapominając o tym, że był to jeden z Twoich zarzutów pod adresem Trybunału. A za chwilę wyciągasz z kapelusza nowego królika, przy okazji "zabawnie" zniekształcając nazwisko zainteresowanej (uznałeś zapewne, że skoro można włazić jej do łóżka to tym bardziej drwić z nazwiska):

>No to na jakiej podstawie przyznał Tysiączce odszkodowanie

   Jeśli tak brzydzi Cię manipulacja którą uprawiasz, to napisz proszę, skąd wytrzasnąłeś to odszkodowanie? Spróbuj zrobić to w formie przyjętej wśród cywilizowanych ludzi. Ciągle jeszcze mam nadzieję, że jak się natężysz, to potrafisz to zrobić.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
Komentujesz z wdziękiem Volkischer Beobachter lub Prawdy - czytam, czytam te twoje emocjonalne elukubracje, chcę odpowiedzieć - a nie nie wiem na co

No, ale na koniec znalazłem wreszcie coś , na co odpowiedzieć można:

>napisz proszę, skąd wytrzasnąłeś to "odszkodowanie"?<

A jak mam inaczej nazwać kasę, którą Trybunał przyznał Jaśnie Wielmożnej Obywatelce Alicji Tysiąc (to, byś się "Tysiączki" nie czepiał)?

Zapomogą?
Pożyczką?
Darowizną?
Honorarium?
Zasiłkiem?
Pensją?
Dolą?

Wrzuć w gugle słowa kluczowe "trybunał przyznał alicji tysiąc" i co ci wyjdzie?
Słowa: "odszkodowanie", "rekompensata" "zadośćuczynienie"
Jakbyś nie wiedział (jako "mój Żyd" masz prawo nie znać wszystkich zawiłości języka polskiego ) - to są w polszczyźnie słowa stosowane zamiennie.

P.S. Mam prośbę - staraj się czepiać meritum sporu, a nie melodii.
placownik (17853 punktów)

>Mam prośbę - staraj się czepiać meritum sporu, a nie melodii.

   Meritum sporu jest ocena orzeczenia Trybunału. Z tego co piszesz wynika jasno, że w dalszym ciągu nie znasz treści tego orzeczenia. Nie ma w nim ani słowa o żadnym odszkodowaniu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Nie ma w nim ani słowa o żadnym odszkodowaniu.<

No to racz łaskawie wyjaśnić, kto w takim razie (krasnoludki?) nakazał wypłatę kasy dla obywatelki Tysiąc, skoro nie zrobił tego ten Tryb-urynał?
placownik (17853 punktów)

   Wijesz się jak górski strumyk usiłując uniknąć odpowiedzi na moje pytanie. Pytam ponownie. Skąd wytrzasnąłeś odszkodowanie? Może jakiś cytat?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Tomasz Dec

>sam wpłacę co mogę.

   Chapeau bas!

   Pozdrawiam

Odpowiadając popełnilem błąd usuwając całą resztę obszernej wypowiedzi, za co serdecznie przepraszam. Czy mógłbyś ją powtórzyć?

placownik
M. Satanisław (499 punktów)
>Wijesz się jak górski strumyk usiłując uniknąć odpowiedzi na moje pytanie. Pytam ponownie. Skąd wytrzasnąłeś odszkodowanie? Może jakiś cytat?<

Służę uprzejmie.
Kłaniam się nisko po same pejsy (twoje) i spieszę odopowiadać, bo czego się nie robi dla "swojego Żyda"?
Oto cytat z pełnej treści wyroku w języku angielskim:

147. The applicant claimed compensation for pecuniary damage in the amount of EUR 36,000 (PLN 144,000). This sum consisted of the estimated future medical expenses she would be obliged to bear in connection with her condition. She estimated her expenditure on adequate medical treatment to be approximately PLN 300 per month. This amount covered regular medical visits, at a cost of approximately PLN 140 per visit, and also medication (including anti-depressants) which the applicant was required to take in order to prevent a further deterioration of her condition. The total expenditure has been estimated on the basis of the assumption of a 79 years' life expectancy in Poland adopted by the World Health Organisation.
148. The applicant further requested the Court to award her compensation in the amount of EUR 40,000 for the non pecuniary damage she had suffered, which consisted of pain and suffering, distress and anguish which she had experienced and continued to experience in connection with the circumstances complained of.
149. The Government were of the view that the applicant had not sustained pecuniary damage in the amount claimed, which was purely speculative and exorbitant. It was impossible to assess the medical expenses, if any, that would be incurred by the applicant in the future.
150. As to the applicant's claim for non pecuniary damage, the Government submitted that it was excessive and should therefore be rejected.
151. The Court observes that the applicant's claim for pecuniary damage was based on the alleged negative impact on her health suffered as a result of the refusal to terminate the pregnancy. In this connection, it recalls that it has found that it cannot speculate on whether the doctors' conclusions as to whether the applicant's pregnancy could or could not lead to a future deterioration of her eyesight were correct (see paragraph 119 above). Consequently, the Court rejects the applicant's claim for just satisfaction for pecuniary damage.
152. On the other hand, the Court, having regard to the applicant's submissions, is of the view that she must have experienced considerable anguish and suffering, including her fears about her physical capacity to take care of another child and to ensure its welfare and happiness, which would not be satisfied by a mere finding of a violation of the Convention. Having regard to the circumstances of the case seen as a whole and deciding on equitable basis, the Court awards the applicant EUR 25,000 for non pecuniary damage.

cmiskp.ech(*)&skin=hudoc-en&attachment=true
placownik (17853 punktów)

   Brawo! Wreszcie wziąłeś się do roboty. Lepiej późno niż wcale. Zwróć teraz uwagę na określenie: non pecuniary damage. Przetłumacz je na nasze, a następnie spróbuj się dowiedzieć, co prawnicy nazywają odszkodowaniem. Będziesz wtedy blisko zrozumienia dlaczego Trybunał, wbrew temu co piszesz, żadnego odszkodowania Pani Tysiąc nie przyznał. A jak już to zrozumiesz, zgłoś się po dalsze wskazówki.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Zwróć teraz uwagę na określenie: non pecuniary damage. Przetłumacz je na nasze, a następnie spróbuj się dowiedzieć, co prawnicy nazywają odszkodowaniem.<

Twe życzenie jest dla mnie rozkazem. Czegóż nie robi się dla "swojego Żyda", nawet wtedy, gdy ten nie wykazuje przebłysków geniuszu? Ale co swój - to swój:

"Non pecuniary damage" oznacza "szkodę niemajątkową".
Kasa przyznana w ramach rekompensaty/zadośćuczynienia za wyrządzenie SZKODY jest od-SZKODO-waniem.

P.S. Lubię z tobą rozmawiać, ale na arendarza lub faktora jednak wybrałbym Ormianina
placownik (17853 punktów)

   Zbyt szybko Cię pochwaliłem. Osiadasz na laurach i znowu Ci się nie chce.

>Kasa przyznana w ramach rekompensaty/zadośćuczynienia za wyrządzenie SZKODY jest od-SZKODO-waniem.

   Takie słowne gierki nie mogą zastąpić znajomości sensu prawniczego terminu odszkodowanie. Wysil się jeszcze trochę. Jak zechcesz to potrafisz. Na pewno.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
Aaaa, to o to "mojemu Żydowi" chodzi?
Nie o piękny język polski, lecz erystyczne kruczki obrzydliwego żargonu prawniczego?
No dobrze, na faktora bym cię nie wziął, lecz na papugę tak.

Mnie doprawdy g... obchodzi, czy jakiś kauzyperda "wynagrodzenie za poniesione przez kogoś straty" (definicja odszkodowania według słownika języka polskiego) nazwie "zadośćuczynieniem", czy "odszkodowaniem", czy "Kaczorem Donaldem".

Od słownych gierek wolę treść - a treść jest taka, że obywatelce Tysiąc Tryb-urynał przyznał "wynagrodzenie za poniesione przez nią straty" - nie dochodząc, czy poniosła rzeczywistą stratę, i nie dochodząc, kto konkretnie stratę spowodował.
placownik (17853 punktów)

   Mój sąsiad został wezwany na przesłuchanie - mówiła Beata Kalicka, pracownik cywilny szpitala. (Obaj zapewne wiemy o jaki szpital tu chodzi) - Zapytano go, czy miał zrobioną kolonoskopię. "Kolana mam w porządku" - odpowiedział

   Śmieszne? Śmieszne. Śledczy doszedł do wniosku, że swój rozum ma i nie musi sobie zawracać głowy poznawaniem "obrzydliwego żargonu medycznego". Nadawałbyś się na takiego z bożej łaski śledczego, nawet bez znajomości "obrzydliwego żargonu prawniczego".

   Pożartowaliśmy sobie, a teraz do roboty. Liczę na Ciebie. To wcale nie jest takie trudne. Nawet dla jaśniepana dziedzica.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Śledczy doszedł do wniosku, że swój rozum ma i nie musi sobie zawracać głowy poznawaniem "obrzydliwego żargonu medycznego<

Jestem podobnego zdania - ten żargon, jak każdy inny jest obrzydliwy, a co gorsze - mylący. Jak pomyli się śledczy - pół biedy, gorzej, jak nie zrozumie pacjent i z tego powodu umrze.

Język służy bądź do komunikacji, bądź do wciskania kitu. Wciskacze kitu lubują się w udziwnionych słówkach. Ja lubię słowa proste i zrozumiałe

Dlatego ja słowo "kolonoskopia" używam (z niechęcią i obrzydzeniem) tylko w dokumentacji i podczas rozmów z kolegami po fachu. Lecz babci, której z pupy leci krew nie pitolę o "citowej obligatoryjności kolonoskopii dla eliminacji hemoragii neoplazmatycznej", tylko komunikuję się z nią językiem zrozumiałym: "trzeba będzie pilnie obejrzeć przy pomocy takiej rurki, czy w końcowej części pani jelit nie ma czegoś na tyle złego, że będzie wymagać pilnej operacji dla ratowania pani życia".

Chodzi mi o to, aby język giętki
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa,
A czasem jako skarga nimfy miętki,
A czasem piękny jak aniołów mowa...
Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.
placownik (17853 punktów)

>Chodzi mi o to, aby język giętki
>Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
>A czasem był jak piorun jasny, prędki,
>A czasem smutny jako pieśń stepowa,
>A czasem jako skarga nimfy miętki,
>A czasem piękny jak aniołów mowa...
>Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.

   Oo! Widzę, że w poniedziałkowe wieczory lubisz paradować w szatkach miłośnika pięknej polskiej mowy. To pożyteczny snobizm, który z czasem może przejdzie Ci w nawyk. Czego Tobie i wszystkim Twoim dyskutantom szczerze życzę.

   Wracając do brzydszej strony języka. Jak przenikliwie zauważyłeś język służy do komunikacji. Pragnąc osiągnąć komunikacyjny sukces nadawca winien dostosować formę komunikatu do możliwości percepcyjnych odbiorcy. Sentencja wyroku i jego uzasadnienie jest komunikatem skierowanym do odbiorcy od którego oczekuje się zdolności percepcyjnych nabytych w trakcie zakończonych sukcesem studiów prawniczych. To chyba oczywiste. Po odebraniu takiego komunikatu prawnik tłumaczy jego sens swojemu klientowi, biorąc odpowiedzialność za jakość tłumaczenia. Nie może jednak brać odpowiedzialności za to, jak zrozumieją to dziennikarze tłumaczący ten komunikat tzw. szerokiej publiczności.

   Nie posiadając koniecznych po temu kwalifikacji zabrałeś się za takie tłumaczenie. Z marnym skutkiem, czego z uporem nie chcesz przyznać, krzywiąc się za to na "obrzydliwy prawniczy żargon". To, że brak Ci wiedzy nie jest winą żargonu, co zdajesz się sugerować, lecz Twoim brakiem chęci poznania jego najprostszych elementów. Nie zamierzam Cię w tym wyręczać. Możecie wraz ze śwagrem pozostać przy zdaniu, że Pani Tysiąc dostała psim swędem wasze pieniądze nie wiadomo za co. Nie myślcie jednak, że wszyscy dadzą sobie ten kit wcisnąć.

   To jak? Popracujesz jeszcze, czy poprzestaniesz na wciskaniu kitu?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Pragnąc osiągnąć komunikacyjny sukces nadawca winien dostosować formę komunikatu do możliwości percepcyjnych odbiorcy.<

Czyżbyś zaczął gadać do rzeczy?

>Sentencja wyroku i jego uzasadnienie jest komunikatem skierowanym do odbiorcy od którego oczekuje się zdolności percepcyjnych nabytych w trakcie zakończonych sukcesem studiów prawniczych.<

Ej, za wcześnie cię pochwaliłem. To według P.T. plackownika wygłaszana sentencja wyroku ma być zrozumiała tylko dla kauzyperdów?
Np. zbój, który słucha ze spuszczoną głową sentencji wyroku skazującego go na pierdelek ma nic z niego nie rozumieć, o ile mu dodatkowy wynajęty kauzyperda nie wyjaśni, za co właściwie według tego smutasa w todze z łańcuchem na piersiach poszedł kiblować?

>Po odebraniu takiego komunikatu prawnik tłumaczy jego sens swojemu klientowi, biorąc odpowiedzialność za jakość tłumaczenia.<

Hehehe, chyba należysz do pasożytniczego klanu kauzyperdów, bo równie durnego "uzasadnienia" dla zatrudniania zbędnego tłumacza z polskiego na polski czy angielskiego na angielski - jak żyję nie słyszałem.
Ale idź na całość!!!!!!
Jak masz kumpli, którzy też chcą zarobić, a są bezrobotnymi specjalistami od języka starocerkiewnosłowiańskiego i ujgurskiego, to zaproponuj, by sąd najpierw wydawał wyrok w jezyku starocerkiewnosłowiańskim, potem tłumacz dokonywał translacji na ujgurski, potem na żargon kauzyperdów, a na koniec na polski.
Zarobisz na tym nie tylko ty, ale i dwóch kumpli.

>Nie może jednak brać odpowiedzialności za to, jak zrozumieją to dziennikarze tłumaczący ten komunikat tzw. szerokiej publiczności.<

Wiesz, ja to mam pecha, bo należę do takiej grupy zawodowej, która ponosi odpowiedzialność za to, jak moje słowa zrozumie klient. Jak zrozumie, że ma wziąć nie jedną tabletkę, lecz sto - przez co umrze - ponoszę odpowiedzialność.
Ty chciałbyś z takiej odpowiedzialności kauzyperdów zwolnić?
To nie tylko kombinujesz, jak sztucznie zwiększyć zapotrzebowanie na "usługi" kauzyperdów, ale jeszcze chcesz ich uchronić od elementarnej odpowiedzialności?

>Możecie wraz ze śwagrem pozostać przy zdaniu, że Pani Tysiąc dostała psim swędem wasze pieniądze nie wiadomo za co<

Przede wszystkim nie "Pani" tylko obywatelka. Grażdanka. Drażni mnie dzisiejsze nadużywanie tego słowa, które ma nobilitować osoby warte nobilitacji, a nie każdego dwunożnego, który nie jest strusiem, kangurem czy bocianem.
Po drugie wiadomo, czemu dostała te pieniądze - gdyż do Tryb-urynału lewactwo desygnowało nie bezstronnych sędziów, lecz swoich dyspozycyjnych lewackich kauzyperdów. Optymizmem tylko napawa fakt, że nawet tam znalazł się jeden sędzia, który się z tym wyrokiem nie zgodził.
To cieszy - tak samo jak cieszyło, że znalazł się w peerelowskiej Radzie Państwa przynajmniej jeden uczciwy człowiek, który nie sk...wił się i zagłosował przeciwko wprowadzeniu bezprawnego stanu wojennego.
Wyrazy szacunku z niskimi ukłonami dla Pana (on na słowo "Pan" zasługuje) Ryszarda Reiffa.
placownik (17853 punktów)
>>Po odebraniu takiego komunikatu prawnik tłumaczy jego sens swojemu klientowi, biorąc odpowiedzialność za jakość tłumaczenia.
>Wiesz, ja to mam pecha, bo należę do takiej grupy zawodowej, która ponosi odpowiedzialność za to, jak moje słowa zrozumie klient.

   We wtorki masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu? To nie czytaj we wtorki. Poczekaj do środy i przeczytaj uważnie:

Odszkodowanie to pieniężny ekwiwalent za wyrządzoną szkodę majątkową

   Masz to ode mnie gratis. We wtorki miewam czasami takie fantazje.

   P.S. Reszty Twojej pisaniny, ze względu na plugawy język i niewielkie walory merytoryczne komentować nie będę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>Odszkodowanie to pieniężny ekwiwalent za wyrządzoną szkodę majątkową<

To według twojego plugawego żargonu.

Ja od żargonu wolę polszczyznę.
Jeszcze raz -według Słownika Języka Polskiego PWN:

"Odszkodowanie - wynagrodzenie za poniesione przez kogoś straty".

Ponieważ polszczyzna nie rozróżnia przy pojęciu odszkodowania szkody majątkowej i niemajatkowej - twórcy żargonu prawniczego powinni używać innego określenia niż "odszkodowanie", jeżeli mają zamiar wyodrębnić kasę zasądzoną od sprawcy szkody majatkowej i niemajątkowej - by dominujacy w tym kraju użytkownicy języka polskiego prawidłowo zrozumieli, co prawnik ma na myśli wydając dźwięki paszczą.

Jeszcze raz, bo chyba nie rozumiesz - język ma służyć komunikacji, a nie nabijaniu kabzy zbędnym pośrednikom.
No chyba, że jesteś mentalnie spokrewniony z tymi, co z lubością stosują słowa typu "prekonizacja", "encyklika", "isagoga", "paruzja", "egzempcja", "syllabus", "postylla", "indult", "egzorta" "chiliazm" itp. lub preferują wręcz zwracanie się do ogłupiałego tłumu w niezrozumiałej dla niego łacinie.

Nie chciałeś kiedyś zostać księdzem?
sukulent (2309 punktów)
>Wiesz, ja to mam pecha, bo należę do takiej grupy zawodowej, która ponosi odpowiedzialność za to, jak moje słowa zrozumie klient. Jak zrozumie, że ma wziąć nie jedną tabletkę, lecz sto - przez co umrze - ponoszę odpowiedzialność.

Nieużeli ?
Formuła świadomej zgody : wyjaśnienia udzieliłem, pacjentka oświadczyła, że tłumaczenie zrozumiała i wyraziła zgodę na proponowane leczenie/postępowanie. Podpis, data.
W wypisie napisano : 1 tabletka, w historii choroby wpisano : udzieliłem wyjaśnień odnośnie dawki zaleconych do przyjmowania leków. Podpis, data. I na tym kończy się odpowiedzialność lekarza. Przynajmniej zgodnie z obowiązującym obecnie prawem. Czyżbyś znał jakieś inne prawo ?

Czy po połknięciu przez nastolatka/pełnoletniego 100 tabletek paracetamolu za ewentualną ostrą niewydolność wątroby odpowiada autor ulotki załączonej do leku ? Bo nastolatek/pełnoletni nie zrozumiał ?

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
M. Satanisław (499 punktów)

>Czy po połknięciu przez nastolatka/pełnoletniego 100 tabletek paracetamolu za ewentualną ostrą niewydolność wątroby odpowiada autor ulotki załączonej do leku ? Bo nastolatek/pełnoletni nie zrozumiał ?<

Odpowiada, jeżeli autor ulotki zamiast napisać po polsku będzie posługiwał się mylącym żargonem. Jeżeli np. jakiś dureń tworząc żargon medyczny uzna, że na określenie jednej tabletki należy używać nazwy "sto tabletek".

Jest to pełna analogia do niezgodnosci znaczenia słowa "odszkodowanie" w polszczyźnie i w prawniczym bełkocie
Osnowa
>Obywatelka Tysiąc zaszła w ciążę wiedząc, czym to jej grozi...

Alicja Tysiąc zaszła w ciążę w sytuacji dopuszczalności usunięcia tej ciąży w razie zagrożenia jej zdrowia. Państwu zarzuca, że nie zapewniło środków egzekwowania przysługującego jej prawa.

Spór między Alicją a naszymi władzami to kwestia prawna.
Ocena etyczna to rzecz odrębna.

>A jej małżonkowi to do roboty już się nie chce, tylko łapę wyciągać?

O co ubiegał się mąż Alicji?
I czemu Alicję miano by oceniać wg postawy jej męża?

>Prędzej rodzina Tysiąc ujrzy Eliasza na wozie ognistym niż grosz z mojego konta...

Jak Alicja T. wygra, to ujrzy.
A datki są dobrowolne
M. Satanisław (499 punktów)

>Alicja Tysiąc zaszła w ciążę w sytuacji dopuszczalności usunięcia tej ciąży w razie zagrożenia jej zdrowia.<

Z posiadanych przez mnie informacji stan zdrowia pani T. był nie najlepszy już przed zajściem w ciążę.

>Państwu zarzuca, że nie zapewniło środków egzekwowania przysługującego jej prawa.<

Otóż nieprawda - państwo w konstytucji zobowiązało się do leczenia. Zabijanie płodu nie jest leczeniem.

>O co ubiegał się mąż Alicji?<
>I czemu Alicję miano by oceniać wg postawy jej męża?<

A temu, że we łzawym topicu jest wzmianka: "mogło rozwiązać przynajmniej część najpilniejszych potrzeb Alicji i jej rodziny."

Jej rodziny - czyli również jej męża, od wielu lat nie pracującego. Dlatego dam mu robotę, ale grosza za nic nigdy!!!!!
placownik (17853 punktów)

>Z posiadanych przez mnie informacji stan zdrowia pani T. był nie najlepszy już przed zajściem w ciążę.

   Umieszczanie płodów w inkubatorach nieposiadających aktualnych atestów winno być karane grzywną, a same inkubatory, po osiągnięciu przez płód odpowiedniego wieku, należy bezwzględnie wycofywać z użytkowania, celem uniknięcia podobnych nadużyć w przyszłości.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
Twoje prawo sprowadzać kobiety do funkcji inkubatora.
Ja jednak preferuję traktowanie kobiet jako ludzi z prawem wyboru oraz tym, co za tym prawem idzie - braniem odpowiedzialności za swój wybór.
Wybór podjęła kopulując - choć przy jej wadzie wzroku kopulacja zwłaszcza z orgazmem niosła większe zagrożenie dla jej wzroku od donoszenia ciąży.
Odpowiedzialność poniosła rodząc w wyniku tej kopulacji.

A cała reszta to tylko próba (niestety skuteczna) wyłudzenia kasy przez patologiczną rodzinę, gdzie i mąż i żona żadną pracą nie chcieli się kalać. Wada wzroku -20 dioptrii nie jest przeciwwskazaniem do pracy biurowej, już same kopulacje, które podejmowała niosą wyższe ryzyko uszkodzenia wzroku niż składanie długopisów. A małżonek, zdrowy koń, nie pracuje, bo nie i już.
Lewactwo dorabia ideologię do banalnej historyjki leniwej, cwanej, roszczeniowej, pasożytniczo żyjącej rodziny.

P.S. Ja mam wadę wzroku niewiele mniejszą (-12 dioptrii), ale pracuję. Choć z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę. Ale nie mam natury złodzieja, zatem nie tylko nie okradam staruszek w tramwaju, ale i nie wyłudzam rent i naciąganych odszkodowań.
placownik (17853 punktów)

   Twoja wada wzroku nie stanowi żadnego usprawiedliwienia dla bzdur jakie wyplatasz w sprawie Alicji Tysiąc. I w paru innych też.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
M. Satanisław (499 punktów)
>dla bzdur jakie wyplatasz<

To i nawet tobie puszczają nerwy i w miejsce argumentów umieszczasz ataki personalne?
Miałem cię za inteligentniejszego...

No, ale nie zamieniajmy dyskusji w pyskówkę.
Odpisz do rzeczy.
Osnowa
>z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę.

"Z racji zawodowych koneksji" i "bez trudu" - ot, i cała nasza tzw. służba zdrowia, czy jak jej tam.
(Ale zdemoralizowana, to jest Alicja Tysiąc oczywiście.)
M. Satanisław (499 punktów)
Cytuj dokładnie, manipulatorku, było tak:

"ale pracuję. Choć z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę. Ale nie mam natury złodzieja, zatem nie tylko nie okradam staruszek w tramwaju, ale i nie wyłudzam rent i naciąganych odszkodowań."

To, że ktoś NIE POPEŁNIA czynów niegodnych NAWET wtedy, gdy ma łatwą możliwość ich popełnienia - ma świadczyć o demoralizacji, manipulatorku?
Osnowa
>To, że ktoś NIE POPEŁNIA czynów niegodnych NAWET wtedy, gdy ma łatwą możliwość ich popełnienia - ma świadczyć o demoralizacji, manipulatorku?

Nie. Wskazując, iż dzięki znajomościom masz "łatwą możliwość popełniania czynów niegodnych" odsłaniasz demoralizację środowiska medycznego:
Cytat:
z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę.

I właśnie piszę o ujawnionej przez ciebie demoralizacji środowiska. Sam napisałeś, że masz możliwość łatwego załatwienia sobie renty. Nie nabycia do niej praw z powodu jakiejś przypadłości, ale dokładnie "załatwienia".
Sam się wmanipulowałeś.
Manipulatorku.
M. Satanisław (499 punktów)
>Sam napisałeś, że masz możliwość łatwego załatwienia sobie renty. Nie nabycia do niej praw z powodu jakiejś przypadłości, ale dokładnie "załatwienia"<

A nie przyszło ci do głowy, że hipotetyczne "załatwienie" renty nie musi wiązać się z żadnymi układami z innymi lekarzami?
Że znam nie tylko techniki wykrywania symulacji, ale i symulacji nie do wykrycia?

Gdybym chciał - to padam dziś w domu na dywan, rodzina wzywa pogotowie ratunkowe i za rok mam rentę, bez wtajemniaczania kogokolwiek co symulowałem.
Nie robię tego - bo nazywam się (...)ski, a nie Socha, Milion (lub inna liczba) czy Goldblum.
Osnowa
>A nie przyszło ci do głowy, że hipotetyczne "załatwienie" renty nie musi wiązać się z żadnymi układami z innymi lekarzami?
>Że znam nie tylko techniki wykrywania symulacji, ale i symulacji nie do wykrycia?
>Gdybym chciał - to padam dziś w domu na dywan, rodzina wzywa pogotowie ratunkowe i za rok mam rentę, bez wtajemniaczania kogokolwiek co symulowałem.

Zdanie:
Cytat:
z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę

oznacza, że można w tym kraju załatwić rentę po znajomości. Przesądza o tym wskazanie związku "zawodowych koneksji" z uzyskaniem renty. Po prostu publicznie ogłosiłeś, że środowisko lekarzy jest zdemoralizowane, a dokładniej - skorumpowane.
A teraz pocisz się nad kiepskimi wykrętami.

Naprawdę boisz się, że się tu na forum jakiś lekarz odezwie?

Bądź logiczny - nie mają czasu: przecież załatwiają lewe renty marnym kombinatorom, z którymi łączą ich "zawodowe koneksje".

M. Satanisław (499 punktów)

>oznacza, że można w tym kraju załatwić rentę po znajomości. Przesądza o tym wskazanie związku "zawodowych koneksji" z uzyskaniem renty. Po prostu publicznie ogłosiłeś, że środowisko lekarzy jest zdemoralizowane, a dokładniej - skorumpowane. A teraz pocisz się nad kiepskimi wykrętami.<

Nie przyjacielu - pot czuć od ciebie.
Rent nie przyznaje każdy osobnik ze "środowiska lekarskiego".
Renty przyznaje urzędnik z ZUS - czyli osobnik ze środowiska urzędniczego.
Przyjmując, że całe środowisko lekarskie w Polsce jest zdemoralizowe na tej podstawie, że jakiś nie odsetek, ale wręcz "odułamekpromil" lekarzy rzuca swój zawód na rzecz pracy urzędnika ZUS, a od tego "odułamkapromila" jeszcze jakiś odsetek ulega demoralizacji - przypomina idiotyczne udowadnianie, że Matka internauty "osnowy" należy do zdemoralizowanego środowiska prostytutek na tej podstawie, że jakaś drobna część kobiet (do której to grupy można zaliczyć twoją Matkę) ulega demoralizacji i podejmuje ten niezbyt chwalebny zawód.

Wyjaśnienie dla mniej kumatych - nie obrażam Matki "osnowy".
Bo ja nie stosuję takich kretyńskich generalizacji.
Osnowa
>Rent nie przyznaje każdy osobnik ze "środowiska lekarskiego".

Coś ty! Renty się nie przyznaje. Rentę się załatwia:
Cytat:
z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę

Ososbnik osobnikowi załatwia. A oba te osobniki są ze środowiska lekarskiego.

Załatw sobie.
M. Satanisław (499 punktów)

>Załatw sobie.<

A ty zgwałć kozę. Jesteś przecież w stanie

I nie mam zamiaru dłużej ci tłumaczyć, że osobnik wykonujący pracę urzędnika nie jest ze środowiska lekarskiego (choćby kiedyś wcześniej leczył), ani ze środowiska piłkarskiego (choćby kiedyś na podwórku uprawiał kopaną), ani ze środowiska wędkarskiego (choćby kiedyś łapał uklejki).
Że jest ze środowiska urzędniczego.
Musisz poćwiczyć myślenie. Nie za długo, byś się nie przemęczył - myślę, że ze trzy, cztery pokolenia powinny wystarczyć
Osnowa
motto:
Cytat:
z racji zawodowych koneksji bez trudu załatwiłbym sobie rentę


>osobnik wykonujący pracę urzędnika nie jest ze środowiska lekarskiego
(choćby kiedyś wcześniej leczył)
>jest ze środowiska urzędniczego.

Coś się tak spietrał?
Spoko - póki masz zawodowe koneksje, osobniki "ze środowiska" nic ci nie zrobią ("choćby kiedyś wcześniej leczyli").

Wróć do listy wątków działu Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365