 |
"System szwedzki jest nieefektywny" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-06-2007 17:57 | Szaleniec (50 punktów) | "System szwedzki jest nieefektywny" | Robert Gwiazdowski - dr ekonomii, prawnik komentuje program Partii Socjaldemokratycznej. www.wiadom(*)_o_programie_partii_30814.html"Socjalizm (bez względu na to czy demokratyczny ("socjaldemokratyczny") - czy też bez tego przymiotnika) jest systemem nieefektywnym ekonomicznie i głęboko niesprawiedliwym. W Szwecji, na "modelowy" przykład której powołuje się większość jego zwolenników, stratyfikacja społeczna jest bardziej płaska niż w USA. Ale za to jest sztywna. Od dziesiątków lat na, niepublikowanych oczywiście, listach najbogatszych Szwedów, znajdują się te same nazwiska. W USA lista najbogatszych Amerykanów zmienia się w sposób zasadniczy co pokolenie, albo nawet szybciej. Dlatego dynamika rozwoju gospodarczego jest zupełnie inna [..]" | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Michal Satanislawkiewicz (499 punktów) | >Od dziesiątków lat na, niepublikowanych< >oczywiście, listach najbogatszych Szwedów, znajdują się te< >same nazwiska.<
Warto też by te socjalne barany, które podają Szwecję jako swój lewacki, antykapitalistyczny wzór wiedziały, że szwedzka rodzina Wallenbergów od dawien dawna ma kontrolę nad znaczącą częścią szwedzkiej gospodarki - w takim procencie, w jakim nie ma żadna rodzina amerykańska w USA ani żadna inna europejska w jakimkolwiek państwie Europy.
Socjalizm jest nieefektywny głównie dlatego, że tłamsi wolną konkurencję. Dobija fiskalizmem i przeszkodami biurokratycznymi drobnych, dając w ten sposób handicap rekinom, dla których koszty przeskoczenia biurokracji (często wręcz łapówkami) nie są zabójcze.
Postawmy sprawę jasno: SOCJALIZM JEST ZDEGENEROWANĄ, KRYMINOGENNĄ FORMĄ KAPITALIZMU!!!!
Socjalizm to ustrój dla Gudzowatych (którzy w wolnym rynku dorobiliby się co najwyżej straganu z pietruszką) i dla leniwych meneli - gdyż zdegenerowani kapitaliści socjalistyczni by utrzymac swą hegemonię kupują głosy motłochu, któremu dają ochłapy za nicnierobienie.
|
|
 | | nieobecny | >Warto też by te socjalne barany, które podają Szwecję jako swój lewacki, antykapitalistyczny wzór wiedziały, że szwedzka rodzina Wallenbergów od dawien dawna ma kontrolę nad znaczącą częścią szwedzkiej gospodarki - w takim procencie, w jakim nie ma żadna rodzina amerykańska w USA ani żadna inna europejska w jakimkolwiek państwie Europy. A dlaczego tak się dzieje? I co w tym złego? Dlaczego w Szwecji nie wybuchła jeszcze Wielka Kapitalistyczna Rewolucja?
>Socjalizm jest nieefektywny głównie dlatego, że tłamsi wolną konkurencję. Dobija fiskalizmem i przeszkodami biurokratycznymi drobnych, dając w ten sposób handicap rekinom, dla których koszty przeskoczenia biurokracji (często wręcz łapówkami) nie są zabójcze. Natomiast kapitalizm jest wolny od rekinów finansowych, fiskalizmu i biurokracji, taaa, jasne.
>zdegenerowani kapitaliści socjalistyczni by utrzymac swą hegemonię kupują głosy motłochu, któremu dają ochłapy za nicnierobienie. W odróżnieniu od kapitalistycznych kapitalistów, którzy nie kupują sobie głosów motłochu, taaa, jasne.
|
|
|  | | Michal Satanislawkiewicz (499 punktów) | >I co w tym złego?<
To, że Szwedzi są coraz biedniejsi. Ze światowej czołówki spadli do drugiej ligi. Ale od biedy gorszy jest marazm i brak perspektyw - zatem najbardziej wykształceni i przedsiębiorczy Szwedzi bez koneksji rodzinnych uciekają do USA.
>Dlaczego w Szwecji nie wybuchła jeszcze Wielka Kapitalistyczna Rewolucja?<
Bo jeszcze nie upadli wystarczająco nisko.
>Natomiast kapitalizm jest wolny od rekinów finansowych, fiskalizmu i biurokracji, taaa, jasne.<
Piszę nie o kapitalizmie (ten istnieje w zdegenerowanej formie nawet w Szwecji czy Polsce) lecz o WOLNYM RYNKU.
>W odróżnieniu od kapitalistycznych kapitalistów, którzy nie kupują sobie głosów motłochu, taaa, jasne.<
Kupują, ale z gorszym skutkiem.
|
|
| |  | | nieobecny | > To, że Szwedzi są coraz biedniejsi. Ze światowej czołówki spadli do drugiej ligi.KOMISJA WSPÓLNOT EUROPEJSKICH, Bruksela, dnia 17.5.2005, KOM(2005) 192 wersja ostateczna Ogólnie rzecz biorąc, stopy zatrudnienia w Państwach Członkowskich pozostają poniżej celu 70% ustalonego w strategii lizbońskiej, który powinien zostać osiągnięty do 2010 r. (bądź też celu 67% w 2005 r.), osiągając średnią 62,9% dla UE-25 w 2003 r. Tylko w czterech Państwach Członkowskich - Danii, Szwecji, Niderlandach i w Zjednoczonym Królestwie - stopy te osiągają 70%, podczas gdy w Polsce wynosi ona 51,2%. Porównywalny obraz wewnętrznych dysproporcji w obrębie Państw Członkowskich można sporządzić wykorzystując takie samo podejście obliczeniowe. Porównywanie udziałów w krajowym PKB regionów, w których mieszka 20% ludności, znacznie ogranicza problemy z porównywalnością, wynikające z różnej ilości i rozmiarów poszczególnych regionów w Państwach Członkowskich. W analizie tej uwzględniono cztery nowe Państwa Członkowskie. Z tego punktu widzenia największe dysproporcje zauważa się na Węgrzech, gdzie najbogatsze 20% ludności regionalnej przyczynia się 2,6 raza więcej do PKB niż ludność z regionów najuboższych. Wielkość ta wzrosła również najbardziej na Węgrzech od 1995 r. Republika Czeska, Słowacja, Zjednoczone Królestwo i Belgia wykazują także wysoki stopień wewnętrznych dysproporcji, podczas gdy z mniejszymi różnicami mamy do czynienia w Grecji, Niemczech, Niderlandach, Finlandii i Szwecji. Znane firmy szwedzkie to Volvo, Saab, Ericsson, posiadająca 2. miejsce na świecie po fińskiej Nokia, Electrolux i IKEA. PKB per capita wynosiło nominalnie w 2006 roku 42,383, a po zmierzeniu parytetem siły nabywczej 34 tys. 409 dolarów.(Wikipedia) www.fotosi(*)llSize.php?id=3b9a16d78a721ffcwww.fotosi(*)llSize.php?id=063c21c149103febJak widać Szwedzi biednieją jak cholera!Stany Zjednoczone są największą gospodarką świata pod względem PKB, które wynosi około 13 bilionów dolarów, pod względem PKB per capita zajmują nominalnie ósmą pozycję, a po zmierzeniu parytetem siły nabywczej czwartą. Jednocześnie jednak w Stanach Zjednoczonych występuje wysoki wskaźnik Giniego, czyli poziom rozpiętości w dochodach, który wynosi 46,9 i jest to wynik porównywalny do Chin i Turcji, lepszy niż w krajach Ameryki Południowej, Hong Kongu i Afryce, ale gorszy niż w Polsce, Szwajcarii, Francji, Kanadzie, a znacznie gorszy niż w Niemczech i Skandynawii.
PKB na 1 mieszkańca (2004): 40,100 USD
(Wikipedia) Przypomnę: w ciężko doświadczanej socjalizmem Szwecji: 42,383 USD. I o czym ty mówisz, człowieczku? Komu i co chcesz udowodnić plotąc bzdety? J.Szulc będzie pewnie znowu blisko orgazmu czytając twoje wypociny, ale to wszystko na co możesz liczyć.> Ale od biedy gorszy jest marazm i brak perspektyw - zatem najbardziej wykształceni i przedsiębiorczy Szwedzi bez koneksji rodzinnych uciekają do USA.Jakieś argumenty, dane? > >Dlaczego w Szwecji nie wybuchła jeszcze Wielka Kapitalistyczna Rewolucja?<> Bo jeszcze nie upadli wystarczająco nisko.Sądząc po danych statystycznych nieprędko czeka ich upadek. > >Natomiast kapitalizm jest wolny od rekinów finansowych, fiskalizmu i biurokracji, taaa, jasne.> Piszę nie o kapitalizmie (ten istnieje w zdegenerowanej formie nawet w Szwecji czy Polsce) lecz o WOLNYM RYNKU.Acha, "wolny rynek", to jest coś czego nie ma. Ani w socjalizmie, ani w kapitalizmie. To gdzie jest to cudo? > >W odróżnieniu od kapitalistycznych kapitalistów, którzy nie kupują sobie głosów motłochu, taaa, jasne.> Kupują, ale z gorszym skutkiem.Gorszym dla kogo i pod jakim względem?
|
|
| | |  | -1 na 1 | M. Satanisław (499 punktów) | Rozumiesz koniu różnicę między PKB państwa a średnim dochodem obywatela tego państwa? Rozumiesz nieparzytokopytny różnicę miedzy dochodem nominalnym a siłą nabywczą zarobków?
Co z tego, że Szwecja jako kraj ma podobny PKB per capita od USA, gdy obciążony ogromnymi podatkami centralnymi i lokalnymi Szwed zarabia "na rękę" o wiele mniej od Amerykanina, a do tego z powodu wysokich podatków pośrednich za te same pieniądze może mniej kupić?
Nie rozumiesz kułanie, że nie jest ważne, ile masz zer na banknocie, lecz ile za ten banknot możesz kupić? W Szwecji za 1000 dolarów kupisz ok. dwa razy mniej, niz w USA.
I nie podniecaj się tak wskaźnikami dysproporcji. To, że w Szwecji są mniejsze różnice w dochodach może tobie, jako leniwemu mułowi bez kwalifikacji odpowiada, ale dla rozwoju społeczeństwa wskazana jest dywersyfikacja między zarobkami ludzi mądrych i kreatywnych oraz leniwych i głupich.
>Acha, "wolny rynek", to jest coś czego nie ma. Ani w socjalizmie, ani w kapitalizmie. To gdzie jest to cudo?<
Mój asinusie, nie ma nigdzie ani czystego wolnego rynku, ani czystego socjalizmu. Obserwacja gospodarek w podobnych kulturowo krajach (RFN i NRD) pokazuje, że efektywniejszy jest ten system, gdzie jest mniej socjalizmu, wiecej wolnego rynku.
>Gorszym dla kogo i pod jakim względem?<
Nie dla kogo, lecz dla czego. Dla efektu, hippotygrydzie.
|
|
| | | |  | | nieobecny | Jak widać mule, niczym jakiś onetowy klakier PiSu, nie odróżniasz PKB od PKB per capita.
Taka głupota u ciebie akurat mnie nie zaskakuje, podobnie jak nie zaskakuje mnie u ciebie wyrażanie opinii bez podparcia jakimikolwiek argumentami.
Jesteś po prostu żałosnym tłumokiem, który infekuje forum wyłącznie dlatego, że ma zainstalowanego wirusa, o którego istnieniu nie ma bladego pojęcia.
Pitolisz farmazony, których nie umiesz udowodnić.
Co ty bierzesz z szafki z opiatami, konowale?
|
|
| | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | > Jak widać mule, niczym jakiś onetowy klakier PiSu, nie odróżniasz PKB od PKB per capita.<Założyli ci oprócz chomąta i te klapki na ślepka - ale nie wiem po co, bo i tak nic nie widzisz. Ja pisałem o PKB per capita, a ty, cytuję: "PKB na 1 mieszkańca (2004): 40,100 USD" Nie wiesz sierotko postkomunistyczna, że to jest jedno i to samo, z tym że jedno po polsku, a drugie w języku starożytnych mieszkańców środka Półwyspu Apenińskiego? Jedyne, co potrafisz, to rżeć i ryczeć. Ośmieszaj się dalej
|
|
| | | | | |  | | nieobecny | Człowieku zwany mułem, napisałem:
Jak widać mule, niczym jakiś onetowy klakier PiSu, nie odróżniasz PKB od PKB per capita.
A ty mi wyjeżdżasz z zarzutem, że nie wiem co to jest PKB per capita. Ośmieszaj się dalej zwolenniku kapitalizmu, w którym wieloletnie bogactwo rodziny kapitalistów jest niedopuszczalne, bo przecież innym się też należy. Jesteś socjalistą pełną gębą.
|
|
| | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | Jesteś tak tępy, że odechciało mi się z tobą gadać.
|
|
| | | | |  | | Motyl | cóż za siła argumentów...zresztą typowa dla lewactwa i podobonych piewców socjalizmu...
|
|
| | | | | |  | | waldmarc | >cóż za siła argumentów...zresztą typowa dla lewactwa i podobonych piewców socjalizmu...
Za to określenie kogoś lewactwem przez piewców jaskiniowego kapitalizmu to jest dopiero porażajacy argument.
|
|
| | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | Przepraszam, o naukę towarzysza proszę - co to jest ten "jaskiniowy kapitalizm"?
Bo z tego, co mnie wiadomo - jaskiniowcy raczej praktykowali system czysto socjalistyczny. Czyli - teoretycznie wszystko było wpólne, ale podzial łupów odbywał się jak to w socjalizmie - najlepsze kąski brał siłą najsilniejszy oraz szaman - czyli ówczesny gensek i politruk, reszcie musiały wystarczyć ochłapy.
Kapitalizm, wyższa forma rozwoju ludzkiej cywilizacji, pojawił się później, gdy ludzkość wylazła z jaskiń.
|
|
| | | | | | | |  | | nieobecny | Ciekaw jestem skąd czerpiesz wiedzę o sposobach organizacji życia społeczno-gospodarczego jaskiniowców. Ciekaw też jestem na podstawie jakich danych wyobrażasz sobie, że w socjalizmie najsilniejsi mają się najlepiej, a w kapitalizmie jest odwrotnie.
|
|
| | | | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | >Ciekaw jestem skąd czerpiesz wiedzę o sposobach organizacji życia społeczno-gospodarczego jaskiniowców.<
Z wykopalisk.
>Ciekaw też jestem na podstawie jakich danych wyobrażasz sobie, że w socjalizmie najsilniejsi mają się najlepiej, a w kapitalizmie jest odwrotnie.<
W kapitalizmie decyduje prawo stanowione i niezawisłe sądy, które stoją na straży zasad. Chroniony jest każdy przedsiębiorca, nawet najdrobniejszy.
W socjalizmie częściej od prawa stanowionego decyduje urzędnik na podstawie "prawa powielaczowego", reprezentując interesy tej sitwy, która mu zapłaci - legalnie, a częściej łapówką.
|
|
| | | | | | | | | |  | | nieobecny | > >Ciekaw jestem skąd czerpiesz wiedzę o sposobach organizacji życia społeczno-gospodarczego jaskiniowców.> Z wykopalisk.Czyli z sufitu. > >Ciekaw też jestem na podstawie jakich danych wyobrażasz sobie, że w socjalizmie najsilniejsi mają się najlepiej, a w kapitalizmie jest odwrotnie.> W kapitalizmie decyduje prawo stanowione i niezawisłe sądy, które stoją na straży zasad. Chroniony jest każdy przedsiębiorca, nawet najdrobniejszy. W socjalizmie częściej od prawa stanowionego decyduje urzędnik na podstawie "prawa powielaczowego", reprezentując interesy tej sitwy, która mu zapłaci - legalnie, a częściej łapówką.Nie zrozumiałeś co napisałem  W każdym razie nie ustawaj w wysiłkach uświadamiania Szwedów jak źle im się żyje, bo oczywiście takie wysiłki podejmujesz nie tylko na tym forum?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) |
> >Z wykopalisk.> Czyli z sufitu.<Tak, masz rację, jak zwykle. Cała paleontologia czy badania prehistorii oparte na wykopaliskach to brednie. Zaproponuj usunięcie tej szarlatanerii z uniwersytetów  > Nie zrozumiałeś co napisałem<Znów masz rację. Rzeczywiście często nie rozumiem, co chciałeś wystukać. Pokornie proszę o wybaczenie. Na swoje usprawiedliwienie podam tylko to, że miałem zbyt mało zajęć z psychiatrii na studiach
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) | Cytat:W Szwecji za 1000 dolarów kupisz ok. dwa razy mniej, niz w USA. Zwłaszca hamburgery są tam niezwykle tanie. Tylko niech Ci nie przychodzi do głowy myśl szalona, aby będąc w USA wydawać pieniądze u lekarza. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | >Zwłaszca hamburgery są tam niezwykle tanie<
W USA w porównaniu ze Szwecją wszystko, co niezbędne do życia jest tanie. Nie tylko żywność, ale też benzyna, samochody, nowe domy, artykuły szybkozbywalne, piwko.
>Tylko niech Ci nie przychodzi do głowy myśl szalona, aby będąc w USA wydawać pieniądze u lekarza.<
Tam mam wybór - albo się sam ubezpieczam, albo płacę za usługę medyczną gotówką. W Szwecji wyboru nie mam - chcąc nie chcąc, chorując czy nie chorując muszę płacić horrendalnie wysokie podatki, by w zamian czekać na usługę często latami - okres oczekiwania np. na planową operację przepukliny pachwinowej lub cholecystektomię laparoskopową wynosi 2-3 lata!
Przenieś się do Szwecji i łaź 3 lata z przepukliną, jak ten socjalistyczny syf ci odpowiada. Ja wolę płacić i wymagać.
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) | Cytat:Tam mam wybór - albo się sam ubezpieczam, albo płacę za usługę medyczną gotówką. W Szwecji wyboru nie mam - chcąc nie chcąc, chorując czy nie chorując muszę płacić horrendalnie wysokie podatki, by w zamian czekać na usługę często latami - okres oczekiwania np. na planową operację przepukliny pachwinowej lub cholecystektomię laparoskopową wynosi 2-3 lata! Efekty są widoczne. Oczekiwana długość życia w chwili narodzin: USA - 78 lat, Szwecja - 80,63 lata. Wskaźnik zgonów noworodków na tysiąc narodzin : USA - 6,43, Szwecja - 2,76. Amerykanie wydają rocznie na zdrowie (całkowicie dobrowolnie!) 6 102 dolary na amerykańską głowę! Nikt jeszcze nie policzył ile z tej kwoty przypada na gaże prawników, którzy w sądach pomagają tym co to płacą i wymagają, a szkoda. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | > Oczekiwana długość życia w chwili narodzin: USA - 78 lat, Szwecja - 80,63 lata.<Po pierwsze - różnica jest prawie żadna, a po drugie długość życia zależy nie tylko od jakości opieki medycznej. Długo żyje się w Gruzji - może tak tam się przeniesiesz na leczenie? Wskaźnik zgonów noworodków w zdrowym społeczeństwie nie może być zbyt niski. Podobnie jak odsetek poronień. Wiele ciąż jest naturalnie wadliwych i utrzymywanie ich na siłę jest bezsensem. Głupcy, którzy np. zachwycają się urodzeniem wcześniaka ważącego poniżej 500 gramów nie wiedzą, co się z takim dzieckiem dzieje później. Zaburzenia oddychania (RDS), niewydolność nerek, infekcje, uszkodzenie mózgu, ślepota. Często później umierają, ale w statystykach dumnie można podać, że "mamy niski wskaźnik zgonów noworodków". Wśród mądrych Holendrów wskaźnik śmiertelności wcześniaków urodzonych do 25 tygodnia ciąży wynosi 100%, bo tam takich dzieci nie utrzymuje się dla celów propagandowych przy życiu. Wskaźnik zgonów noworodków jest zafałszowany, bo nie uwzględnia aborcji. Wiele ciąż jest obarczonych wadami genetycznymi nie dającymi szans przeżycia. Jak się taką ciążę zabortuje (w Szwecji nagminne), to potem nie wchodzi do statystyk wskaźnika zgonów noworodków. A co za różnica, czy taki płód pożyje kilka tygodni krócej lub dłużej? Tak czy inaczej umiera. > Amerykanie wydają rocznie na zdrowie (całkowicie dobrowolnie!) 6 102 dolary na amerykańską głowę<Jak nie chce się łazić przez 3 lata z wyłażącą do worka mosznowego przepukliną pachwinową jak w Szwecji, to trzeba zapłacić. Coś za coś. Ja nie chcę - trzy lata upokorzeń przy próbie kontaktów intymnych do dla mnie za dużo. A ty emigruj do Szwecji, tamtejszym Pipi może nie przeszkadza dobierający się do nich facet z workiem jak na kartofle. Pewnie już do takich "amantów" przywykły  Ale ja nie mam zamiaru przywyknąć!
|
|
 | | waldmarc | Szwecja - piekło na ziemi, z którego uciskani ludzie uciekają do Chin i Indii, żeby móc żyć w wolności od emerytur, ochrony zdrowia i pracowac radośnie przy taśmie po 12 godzin dziennie.
|
|
|  | | M. Satanisław (499 punktów) | Przypomnę, że Indie i Chiny były jeszcze niedawno krajami komunizującymi - a komunizm to bardziej zaawansowana (w degeneracji) forma socjalizmu.
Cóż zatem chcesz udowodnić? Że socjalizm a wersji "hard" jest gorszy od socjalizmu w wersji "soft"? Przecież każdy rozsądny człowiek to wie. Im więcej wprowadzonych chorych pomysłów tego gudłaja Marksa - tym gorzej. Prosta stąd konkluzja, że socjalizm jest ogólnie do dupy.
|
|
| thraul (129 punktów) | Warto zwrócić uwage na to zdanie "żeby osiągnąć szwedzkie PKB, nie można stosować tych samych metod, które dziś stosują Szwedzi, tylko takie, jakie Szwedzi stosowali, gdy ich PKB było na poziomie dzisiejszego naszego". To szalenie istotna rzecz! Każdy kto uważa, że aby osiągnąć poziom, na którym jest np. Wielka Brytania trzeba stosować te same metody, które stosuje teraz Wielka Brytania jest idiotą. A niestety obawiam się że większość tych gamoniów w sejmie tak uważa, no i oczywiście większość ludu. [nieobecny] nieco wyżej pyta retorycznie: "a w kapitalizmie to niby rekinów finansowychh nie ma..." - oczywiście że są, ale wolny rynek sprawia, że finansowym rekinem, dzięki swej pracy, może zostać każdy. A spróbuj w socjalizmie dorobić się fortuny zaczynakjąc od zera. Kto zresztą w Szwecji ma jeszcze chęci rozkręcać własny interes, skoro państwo zaopiekuje się wszystkim i wszystkimi, "od kołyski aż po grób". Marazm po prostu.
|
|
 | | nieobecny | Może zamiast powtarzać za M.S. jak to tragicznie żyje się Szwedom w Szwecji podasz jakieś dane na ten temat?
|
|
|  | -1 na 1 | thraul (129 punktów) | Ale ja wcale nie mówie, że Szwedom w Szwecji żyje sie tragicznie. Poza tym nic mi nie wiadomo na temat badań dotyczących chęci rozkręcania swojego interesu przez tzw. "zwykłych ludzi" w Szwecji. Zwracam tylko uwage, że w socjalizmie zwykły człowiek ma marne szanse na stanie sie rekinem finansowym. A to dlatego, że na samym starcie musi bulić kosmiczne podatki (socjalizm wymaga wysokich podatków). Oczywiście jak już sie dorobisz fortuny to będziesz płacił bardzo niskie podatki, bo cie będzie stać na najlepszych doradców, którzy tak to ładnie zrobią, żeby jak najmniej oddać fiskusowi. Albo w ogóle sie przeniesiesz do innego kraju z tymi podatkami. Poza tym, aby zacząć działalność musisz spełnić setki głupich wymogów (włącznie z wysokością do której powinny być kafelki i jakie żarówki powinny znaleźć się w, odpowiedniej oczywiście, liczbie lamp) oraz zdobyć kilka zezweoleń, opini i może jakąś kocesje, albo dwie. I chroń cie Boże jeżeli nieopacznie zatrudnisz kilku pracowników. Zaraz zawiążą związek zawodowy i będą cie szantażować (a spróbuj tylko któregoś zwolnić), oczywiście państwo za ciebie określi ile masz im płacić. Teraz już wiesz dlaczego na szwedzkiej liście najbogatszych wciąż są ci sami...?
|
|
| |  | | obywatel (20 punktów) | Cytat:Poza tym nic mi nie wiadomo na temat badań dotyczących chęci rozkręcania swojego interesu przez tzw. "zwykłych ludzi" w Szwecji. No skoro nie znasz takich badań, to trudno też chyba mówić, że Ci "zwykli ludzie" - kogokolwiek masz na myśli - takich interesów nie rozkręcają? A nie! Sorry!, zapomniałem - w socjalizmie jest przecież tak, że od urodzenia Ci mówią - NIE PRACUJ, BO PAŃSTWO CI DA! Na pewno wszyscy tam są tacy bierni, nieefektywni, leniwi i roszczeniowi, a w dodatku są mało inteligentni i tak oskubani przez swoje Państwo (od którego biorą kasę jednocześnie - sic!), że interesu żadnego nie rozkręcą i pieniędzy, by żyć na poziomie, nie będą nigdy mieć. Cytat:Zwracam tylko uwage, że w socjalizmie zwykły człowiek ma marne szanse na stanie sie rekinem finansowym. W latach 60. ludziom bardziej zależało na rozwijaniu "wartości duchowych" a mniej na zasobności finansowej, która była traktowana jako wspomagająca. W latach 80. owa tendencja się odwróciła i dziś mamy taką sytuacje gdzie ok. 70% ludzi uważa, ze zasobność finansowa jest ich głównym celem zaś na samorozwój, jako wartość ważniejszą wskazuje ok. 30% badanych (za: R.E.Franken). Kurka, chyba nie trzeba studiować psychologii, żeby wiedzieć, że zwrot "pieniądze są źródłem szczęścia" jest zwerbalizowanym publicznie mitem. Jakkolwiek pieniądze pomagają! w generowaniu szczęścia - są niezbędnym współczynnikiem (podkreślam "współczynnikiem") do zaspokojenia podstawowych potrzeb, to nadmiar pieniędzy może być źródłem dystresu, pogorszenia relacji interpersonalnych itd. D.Lykken zauważa też, że Ci co jeżdżą mercami do swojej roboty w super garniturach, z reguły niczym nie różnią się w odczuwanym zadowoleniu od tych, co jeżdżą autobusem w swetrach... Dodajmy, że w krajach o PKB wynoszącym na osobę 8 tys. dolarów dodatnia korelacja pomiędzy szczęściem a zasobnością finansową zanika! Tak sobie z tego wszystkiego myślę, ze mam to w nosie, czy mam możliwość zostać rekinem finansowym, czy nie! Chcę, żyć w kraju gdzie zarobki pozwolą mi zaspakajać podstawowe potrzeby. Może w USA jak wskazuje pan dr "Gwiazda" jest większa wymiana na szczytach (ale i tu bez przesady), ale też jest większa szansa, że ja i ty będziemy grzebać w śmietniku jako ludzie zgnojeni i spodleni. I nie oszukujmy się również, że nawet jeśli nazwiska gigantów finansowych się troszkę zmieniają w USA, to raczej nie jest tak, że nagle na szczycie pojawił się koleś, który wczoraj był żebrakiem. "Od pucybuta do miliardera" - taaaa, jaaasne (że pozwolę sobie zacytować nieobecnego)! Cytat:A to dlatego, że na samym starcie musi bulić kosmiczne podatki (socjalizm wymaga wysokich podatków). Oczywiście jak już sie dorobisz fortuny to będziesz płacił bardzo niskie podatki, bo cie będzie stać na najlepszych doradców, którzy tak to ładnie zrobią, żeby jak najmniej oddać fiskusowi. Albo w ogóle sie przeniesiesz do innego kraju z tymi podatkami. Poza tym, aby zacząć działalność musisz spełnić setki głupich wymogów (włącznie z wysokością do której powinny być kafelki i jakie żarówki powinny znaleźć się w, odpowiedniej oczywiście, liczbie lamp) oraz zdobyć kilka zezweoleń, opini i może jakąś kocesje, albo dwie. I chroń cie Boże jeżeli nieopacznie zatrudnisz kilku pracowników. Zaraz zawiążą związek zawodowy i będą cie szantażować (a spróbuj tylko któregoś zwolnić) Po pierwsze gratuluje karykaturyzacji, stereotypizacji związków zawodowych (wredni terroryści) i hiperbolizacji (a propos wyliczeń - np. firma najki wyliczała ile pracownik ma czasu na uszycie jednego ciuszka - wyliczała w setnych sekundach!). A po drugie życzę pracy w firmie gdzie atestów nie ma (a niech cię zmieli maszyna robiąca pralki, bo nastawiono ją na szybszą produkcję - wszak większy zysk wygeneruje... No i po trzecie, niech cię zwolnią z dnia na dzień, kiedy masz kredycik zaciągnięty, partnera/partnerkę i dzieciaczki jakieś, no i ulubiony domek i może jakieś przytulne ciekawe miejsca. A co tam przecież szybko znajdziesz inną pracę, nawet w innym mieście - trzeba być elastycznym! Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | thraul (129 punktów) | >W latach 60. ludziom bardziej zależało na rozwijaniu "wartości duchowych" a mniej na zasobności finansowej, która była traktowana jako wspomagająca. W latach 80. owa tendencja się odwróciła i dziś mamy taką sytuacje gdzie ok. 70% ludzi uważa, ze zasobność finansowa jest ich głównym celem zaś na samorozwój, jako wartość ważniejszą wskazuje ok. 30% badanych (za: R.E.Franken). >Kurka, chyba nie trzeba studiować psychologii, żeby wiedzieć, że zwrot "pieniądze są źródłem szczęścia" jest zwerbalizowanym publicznie mitem. Jakkolwiek pieniądze pomagają! w generowaniu szczęścia - są niezbędnym współczynnikiem (podkreślam "współczynnikiem") do zaspokojenia podstawowych potrzeb, to nadmiar pieniędzy może być źródłem dystresu, pogorszenia relacji interpersonalnych itd. D.Lykken zauważa też, że Ci co jeżdżą mercami do swojej roboty w super garniturach, z reguły niczym nie różnią się w odczuwanym zadowoleniu od tych, co jeżdżą autobusem w swetrach...
Prosze mi wyjaśnić co z tego wynika? Cały problem właśnie w tym, że zbiera się jakaś grupka imbecyli i ustalają co jest dla człowieka dobre, co mu sprawi radość, przyjemność, a co NIE - odbierając mu w ten sposób prawo do WYBORU. Przecież jak ktoś chce sobie jeździć do pracy mercedesem to niech sobie jeździ, a jeżeli ktoś chce autobusem - to prosze bardzo. Przecież ja nie mam nic przeciwko ubezpieczaniu zdrowotnemu, zapewnianiu sobie emerytury na starość, nic przeciwko pracodawcom dającym wieloletnią gwarancje zatrudnienia, posiadających w swych zakładach związki zawodowe, stosujących wyśrubowane środki bezpieczeństwa itd. itp. ale pod warunkiem, że jest to na zasadzie DOBROWOLNOŚCI!!! Jeżeli uważasz, że w wolnym rynku nie mógłbyś korzystać z ww. rzeczy jesteś w błędzie - bo mógłbyś i byłbyś szczęśliwy, a ja z ww. np. korzystać bym nie chciał więc bym nie korzystał i tez byłbym szczęśliwy. Nie wiem czy miałeś okazje oglądać film "W pogoni za szczęściem" (ang. "The Pursuit of Happyness"). Otóż bohater tego opartego na faktach filmu (rzecz dieje sie w latach 80) w wyniku kiepskich decyzji biznesowych ląduje na ulicy wraz ze swym kilkuletnim dzieckiem. Jednak dzięki swej ciężkiej pracy skończył jako milioner - właściciel firmy zajmującej sie pośrednictwem giełdowym - Gardner Rich & Co. Pewnie w Szwecji dostałby jakieś małe mieszkanie i zasiłek, a wszyscy by wokół niego skakali i obchodzili sie jak z jajkiem, bo biedny człowiek. I tak by sobie pewnie wegetował po dzis dzień...
|
|
| | | |  | | stilb (1323 punktów) | >Nie wiem czy miałeś okazje oglądać film "W pogoni za szczęściem" (ang. "The Pursuit of Happyness"). Otóż bohater tego opartego na faktach filmu (rzecz dieje sie w latach 80) w wyniku kiepskich decyzji biznesowych ląduje na ulicy wraz ze swym kilkuletnim dzieckiem. Jednak dzięki swej ciężkiej pracy skończył jako milioner - właściciel firmy zajmującej sie pośrednictwem giełdowym - Gardner Rich & Co. Pewnie w Szwecji dostałby jakieś małe mieszkanie i zasiłek, a wszyscy by wokół niego skakali i obchodzili sie jak z jajkiem, bo biedny człowiek. I tak by sobie pewnie wegetował po dzis dzień...
Tu opisałeś tylko jednostkowy przypadek. Tak karmi się masy które mogą sobie tylko pomarzyć. Rzeczywistość jest zdecydowanie inna.
|
|
| | | |  | | obywatel (20 punktów) | Chciałem napisać, że dziękuję ci za szczere intencje. Wolność, możliwość wyboru itp. Jest dla mnie równie ważna. Rozumiem zatem Twoje wątpliwości i żałuje, że to forum a nie żywa dyskusja w cztery oczy. Cytat:>>W latach 60. ludziom bardziej (...) Cytat:>Prosze mi wyjaśnić co z tego wynika? >Cały problem właśnie w tym, że zbiera się jakaś grupka imbecyli i ustalają co jest dla człowieka dobre, co mu sprawi radość, przyjemność, a co NIE - odbierając mu w ten sposób prawo do WYBORU. Przecież jak ktoś chce sobie jeździć do pracy mercedesem to niech sobie jeździ, a jeżeli ktoś chce autobusem - to proszę bardzo. Tutaj chciałoby się zacząć od - "a jeśli chce grzebać w śmietniku to niech grzebie..." ale zacznę inaczej. Już dookreślam o co mi chodziło, choć jakbym się uparł, to mógłbym poprosić o ponowne przeczytanie mojego postu. Chodzi mi min. o bezsensowny pęd do bycia obrzydliwie bogatym? Co z tego, że nie mógłbym być rekinem finansowym, jeżeli mam zapewnioną pensje, która zaspakaja moje podstawowe potrzeby, co z kolei implikuje wystarczająco moje szczęście! A tak ogromne rozwarstwienie społeczne w krajach "wolno rynkowych" uświadamia mi, że bogactwo jednych (nielicznych) idzie w parze z dużą biedą innych. W USA ok. 42% majątku narodowego jest własnością ok. 1% populacji. Jest tam też ogromny wskaźnik owego rozwarstwienia. To generuje szereg innych problemów społecznych takich jak patologizacja społeczna (np. agresja, dyskryminacja, hierarchizacja, większe poczucie zagrożenia). Poza tym cały ten wywód dr Gwiazdowskiego można odkręcić i zapytać się, w którym kraju większe wahania są na dole rankingu i gdzie ów dół jest głębszy. Słowem - gdzie masz większe szanse zostać biedakiem? Gdzie masz większe szanse zaspakajać swoje podstawowe potrzeby? W Szwecji czy w Stanach? Ok. reasumując - załóżmy, że w Szwecji naprawdę niewyobrażalnie trudniej niż w Stanach zostać obrzydliwie bogatym, ale czy nie łatwiej tam o twoją stabilną pensje? No i należy się zapytać w ogóle też o to, jak łatwo jest zostać w stanach obrzydliwie bogatym? Tak łatwo? Od pucybuta do miliardera, to norma? Wystarczy chcieć? Ja nie definiuje wolności jak większość rzeczników neoliberalizmu z którymi się spotkałem, niemniej jednak na potrzebę tego wpisu zaakceptuje twoje pretensje związane z "wyborem/wolnością" i zapytam się ciebie oto tak: a co jeśli zabranie tobie kawałka wolności (co ostatecznie nie czyni Ciebie nie-wolnym) daje tak dużą wolność innym (i tak mniejszą niż tobie)? Ot takie humanistyczne pytanie...
|
|
| | | | |  | | thraul (129 punktów) | >Poza tym cały ten wywód dr Gwiazdowskiego można odkręcić i zapytać się, w którym kraju większe wahania są na dole rankingu i gdzie ów dół jest głębszy. Słowem - gdzie masz większe szanse zostać biedakiem? Gdzie masz większe szanse zaspakajać swoje podstawowe potrzeby? W Szwecji czy w Stanach?
Bardzo ciekawy aspekt przedstawiłeś, chętnie bym się przyjrzał takim badaniom. Jednak wkradło się tu chyba niepożądanie, stawianie w opozycji do Szwecji - dzisiejszych Stanów Zjednoczonych jako wzór. Ja w opozycji do Szwecji stawiam wolny rynek, czyli jeżeli już mowa o USA to o tych z końca XIX i początku XX stulecia (nie weim czy są jakies badania na ww. temat z tamtego okresu).
Chcesz mieć zapewnioną pensje, dzięki której będziesz szczęśliwy,i ja to rozumiem, bo ja też chce. Różnica polega na tym, że ja chce sobie zapewnić taką pensje, a Ty (tak wnioskuje) chcesz by taką pensje zapewnił ci pracodawca (pracodawca zostaje do tego przymuszony). Ja nie mam oczywiście nic przeciwko temu, żeby pracodawca zapewniał wysoką pensje, ale jestem zdecydowanie przeciwny zmuszaniu go do tego. A co jeżeli pracodawca będzie miał dość, bez względu na sytuacje i koniunkture, zmusznia go do tego i przeniesie swą działalność do innego kraju. Kto wówczas da prace Szwedom? Oczywiście w innym kraju też bedzie musiał dbać o pracowników i dawać im podwyżki, ale będzie go do tego zmuszała sytuacja a nie urzędnik (jeżeli ja chce jabłko to musze wyjść na drzewo i je zerwać). Opieka socjalna dlatego dławi gospodarke bo nie baczy na obecną sytuacje. Dowodzi tego fakt, że podczas gdy społeczeństwo się bogaci, opieka scojalna zamiast maleć, rozrasta się, i rośnie także (wbrew logice) liczba osób z niej korzystających. Poza tym opieka socjalna pozbawia ludzi bodźca do działania, w przeciwieństwie do biedy (mam na myśli biede a nie beznadziejną nędze).
>a co jeśli zabranie tobie kawałka wolności (co ostatecznie nie czyni Ciebie nie-wolnym) daje tak dużą wolność innym (i tak mniejszą niż tobie)? Ot takie humanistyczne pytanie...
I znów to samo. Dlaczego ktoś chce mi coś odebrać by dać to jeszcze komuś innemu, w tym przypadku część wolności (tak na marginesie; wolność to w moim przekonaniu pojęcie zero-jedynkowe, nie można być częściowo wolnym: albo sie jest wolnym albo nie). Ja jestem w stanie z czegoś zrezygnować, aby komuś pomóc, ale pozwól że sam zadecyduje z czego, w jakiej ilości i komu to przekaże.
|
|
| | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | > Chodzi mi min. o bezsensowny pęd do bycia obrzydliwie bogatym? Co z tego, że nie mógłbym być rekinem finansowym, jeżeli mam zapewnioną pensje, która zaspakaja moje podstawowe potrzeby, co z kolei implikuje wystarczająco moje szczęście!Właśnie o to chodzi, że żyją osobniki, które kierują się przedsiębiorczością co generuje konkurencyjność co z kolei napędza produkcje. Ta napędzona produkcja sprawia, że produkty są tańsze bo jest ich wiele. Jeśli jest ich wiele to dostęp do nich jest relatywnie łatwiejszy. Dlatego w Szwecji, która w 90% opiera się na produkcji kapitalistycznej ( www.cia.go(*)he-world-factbook/geos/sw.html) ludziom zyje się dobrze. Bez tych kapitalistów z głodu byśmy powyzdychali. Tak więc to nie pensja zaspokaja twoje podstawowe potrzeby bo papierki nie budują mieszkań, dróg i nie świadczą usług. To dzięki pracy i przedsiębiorczości dzisiaj w domu masz luksus porównywalny z tym jaki dawniej król miał w pałacu. > W USA ok. 42% majątku narodowego jest własnością ok. 1% populacji.Prosze o źródło tych danych. > To generuje szereg innych problemów społecznych takich jak patologizacja społeczna (np. agresja, dyskryminacja, hierarchizacja, większe poczucie zagrożenia).W głowie mi sie nie mieści społeczeństwo w którym nie ma agresji, dyskryminacji, hierarchizacji czy poczucia zagrożenia. Znasz takie społeczeństwo ? Bo ja tylko o takich czytałem. Na przykład na pozór taki obraz widać u Tomasza Mora, H.G. Wellsa czy u Tomasza Kampanelli tudzież w marzeniach zwolenników Karola Marksa. Hierarchia była jest i będzie. Społeczeństwo w pełni egalitarne, równe to wymysł i zarazem kłamstwo socjalistów, które się nigdy nie spełniło i się nie spełni (odsyłam do Machiavellego, Jamesa Burnhama czy choćby George'a Orwella). Społeczeństwo w którym nie ma agresji w mgnieniu oka zostałoby podbite przez silniejszą kulturę albo zwyczajnie by się rozproszyło jak to w historii już wielokrotnie miało miejsce. Bez dyskryminacji nie masz kultury, bowiem pewne wzorce kulturowe (jak choćby poszanowanie własności prywatnej, monogamia, religia, wartości moralne zakazujące wykonywania kary smierci itd.) by przetrwać muszą dyskryminować, a więc zwalczać przejawy kontrkultury. Leszek Kołakowski w Głównych nurtach marksizmu bardzo ładnie opisał mentalność, która na stałe wpisała się w kanony naszej kultury a która nie pozwala nam zapomnieć o marzeniach wybudowania idealnego społeczeństwa bez wojen, biedy czy głodu. Od dawnych wierzeń i mitów poprzez Platona, Św. Augustyna, Voltaire'a, aż do socjalistów zarówno tych od Karola Marksa jak i tych od szkoły frankfurckiej. Otóż utopi nie ma, nie było i nie będzie w świecie rzeczywistym, choć sen o krainie pozostanie bodaj do końca trwania naszej kultury. > Słowem - gdzie masz większe szanse zostać biedakiem?Z zaznaczeniem, że biedak jest pojęciem względnym (bieda na Kubie, w Korei płn, Polsce czy USA jest inna) większe ryzyko podejmuje się w USA. Pan Robert Gwiazdowski zresztą wyraźnie o tym w tekście pisał podkreślając opiekuńczość państwa i konkurencyjność USA. To jest jasne. > Gdzie masz większe szanse zaspakajać swoje podstawowe potrzeby? W Szwecji czy w Stanach?Nie rozumiem tego pytania. Co rozumiesz przez podstawowe potrzeby ? Dlaczego cały swój żywot mam oceniać poprzez podstawowe podtrzeby ? Ja nie potrafie tak myśleć bo tego nie widze. Nie żyje na wojnie, że musze za kromką chleba się rozglądać. Dziwne to pytanie. > Ok. reasumując - załóżmy, że w Szwecji naprawdę niewyobrażalnie trudniej niż w Stanach zostać obrzydliwie bogatym, ale czy nie łatwiej tam o twoją stabilną pensje? No i należy się zapytać w ogóle też o to, jak łatwo jest zostać w stanach obrzydliwie bogatym? Tak łatwo? Od pucybuta do miliardera, to norma? Wystarczy chcieć?Dawny American Dream to już przeszłość. Przeszłością był już w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Jeśli p. Robert Gwiazdowski twierdzi, że American Dream to nadal norma to sie z nim nie zgadzam. Niemniej jednak ja takiej opinii o USA u przewodniczącego rady ZUS nie widze. > Ja nie definiuje wolności jak większość rzeczników neoliberalizmu z którymi się spotkałem, niemniej jednak na potrzebę tego wpisu zaakceptuje twoje pretensje związane z "wyborem/wolnością" i zapytam się ciebie oto tak: a co jeśli zabranie tobie kawałka wolności daje tak dużą wolność innym ?> Te pytanie tez jest bardzo dziwne a to z tego względu, że wolny rynek pojmowany dosłownie to jest tylko dogmat. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa jakoby był zdolny do tworzenia systemu dajęcego całkowitą wolność (zresztą niby czym miałaby ta całkotiwa wolność w ogóle być). Istnienie państwa jest nieodzwone jak i płacenie podatków, a więc i pewna zależność od systemu. Poza tym nie wiem kto to neoliberałowie. Natomiast dzisiaj w Polsce zabrano nam znacznie więcej aniżeli kawałek wolności by oddać ją komuś innemu. Jakoś z tego powodu bynajmniej lepiej sie nie czuje.
|
|
| | | | | |  | | obywatel (20 punktów) | Cytat:>Chodzi mi min. o bezsensowny pęd do bycia obrzydliwie bogatym? (...) Właśnie o to chodzi, że żyją osobniki, które kierują się przedsiębiorczością co generuje konkurencyjność co z kolei napędza produkcje. Ta napędzona produkcja sprawia, że produkty są tańsze bo jest ich wiele. Jeśli jest ich wiele to dostęp do nich jest relatywnie łatwiejszy. No wszystko pięknie. Tylko, że owa konkurencyjność i idea pomnażania zysków prowadzi do obniżenia jakości warunków pracy, dużej płacy dla "wybranych" a małej płacy dla roboli, jaki do tendencji nadmiernego eksploatowania środowiska i tym podobne, bo to przynosi przecież zyski! Tworzy się w końcu armia ludzi, którzy są wyrzucani poza nawias, bo przy wzroście wcześniej rozważanej rozpiętości w dochodach, oni byli spychani na ten "gorszy kraniec". Nawet jak ktoś postawiłby tu tezę, w którą załóżmy, że mógłbym uwierzyć (szczerze to nie wierzę), że sytuacja na rynku by się w końcu uregulowała, bo przecież Ci cudownie "wolni" biedni pracownicy, odchodziliby od nieuczciwych pracodawców (robiąc im psikusa) i szli by do tych "dobrych" i przyjaznych człowiekowi firm, to ja się pytam - kiedy by się to tak uregulowało? Za rok, za dwa? Za mojego życia?! No i gdyby się tak uregulowało, to czy byłoby to stabilne, czy może potem by się to od-regulowało, bo znowu się okaże, że wykorzystywanie pracowników, obniżanie kosztów pracy itd. daje przewagę nad konkurencją i pomnaża czyjeś zyski?... Cytat:No tak, pojawia się stara kwestia, jakim krajem jest Szwecja? Padają tu różne zwroty - Socjalistycznym, Socjaldemokratycznym, liberalnym z rozbudowanym aparatem państwowym, Społecznie kapitalistycznym... Cóż, porównując różne kraje, te europejskie między sobą, jak i europejskie z tymi nieeuropejskimi, to jakby nie patrzeć, w kraju zwanym Szwecja występuje jedna z największych fiskalizacji i duży rozrost aparatu państwowego (Opiekuńczość)... Spora progresja podatkowa, duża pomoc socjalna, silne związki zawodowe i układy zbiorowe, duże prawa pracownicze... i inne socjalistyczne "wymysły" - mogę chyba zatem powiedzieć, że jest to Państwo mocno socjalne? Czy nie mogę? Ostatecznie nad etykietą nie będę się upierał. Jeżeli Szwecja to kraj kapitalistyczny, to taki kapitalizm przytulę do siebie. Tak czy siak tam prawie nikomu nie przychodzi do głowy teza, że obniżanie podatków ("szamańska" polityka, jak określa to Stiglitz, Poznański podobnie), wprowadzenie liniowego, pomniejszanie praw pracowniczych, równanie w dół itd., poprawi ogólny dobrobyt obywateli. Cytat:>(...) Proszę o źródło tych danych. Np. tu: multinatio(*)3may/may03interviewswolff.htmlCytat:W głowie mi sie nie mieści społeczeństwo w którym nie ma agresji, dyskryminacji, hierarchizacji czy poczucia zagrożenia. (...) Otóż utopi nie ma, nie było i nie będzie w świecie rzeczywistym, choć sen o krainie pozostanie bodaj do końca trwania naszej kultury. Proszę Pana, a gdzieś ja pisałem o krainie szczęśliwości, gdzie wszyscy są absolutnie równi, mają tyle samo, tak samo pyski uśmiechnięte itd? Po prostu się zastanów gdzie łatwiej zaliczyć nerwice, dostać po pysku, zostać okradzionym, otrzymać kulkę w łeb, spotkać najlepszego przyjaciela jakim jest psychiatra (to ostatnie troszkę dla śmiechu, choć do śmiechu mi nie jest)... itd. - w USA czy w Skandynawii? Oczywiście, że chodzi mi o minimalizowanie zjawiska i kropka. Ponad to, to twoja retoryka jest w sumie niepokojąca bo usprawiedliwia i zwalnia z odpowiedzialności jakby nie patrzeć - pokaż mi kraj gdzie nie ma pedofilii, gdzie nie ma gwałtów, gdzie nie ma morderstw, gdzie nie ma wykorzystywania pracowników, gdzie nie ma biedy... Wszędzie to jest!... Czyż nie? Zresztą idźmy dalej... Cytat:Bez dyskryminacji nie masz kultury, bowiem pewne wzorce kulturowe (jak choćby poszanowanie własności prywatnej, monogamia, religia, wartości moralne zakazujące wykonywania kary śmierci itd.) by przetrwać muszą dyskryminować, a więc zwalczać przejawy kontrkultury. Usprawiedliwiasz dyskryminację? Przeczytałem to cztery razy i ty naprawdę to robisz (chcąc lub niechcąc). Wiedzę o uprzedzeniach, dyskryminacji można sobie pogłębić zapoznając się np z T. Nelsonem "Uprzedzenia" i z Teorią Opanowywania Trwogi (Solomon, Pyszczyński i in.). Pomaga to zrozumieć, wyjaśnić zjawisko (zresztą w swoim poście o to zahaczasz i poniekąd starasz się to czynić), ale go nie usprawiedliwia!... Poza tym różne (swoje) wzorce kulturowe można bronić(!) w sposób demokratyczny (np. kwestia kary śmierci). Nie trzeba od razu "zwalczać innych". Wyświechtany wyraz "tolerancja" też można nadmienić przy okazji. A jeżeli jakaś kultura zakłada ZWALCZANIE innych kultur (zakłada nietolerancje wobec innych), to tylko taka kultura zasługuje na nietolerancję i zwalczanie jej (żeby użyć logiki popper' owskiej). Dla mnie np. monogamia może żyć przy poligamii itd. - to wcale się nie musi w danym państwie "zwalczać"... C.D. Niżej...
|
|
| | | | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | >Tylko, że owa konkurencyjność i idea pomnażania zysków prowadzi do obniżenia jakości warunków pracy, dużej płacy dla "wybranych" a małej płacy dla roboli, jaki do tendencji nadmiernego eksploatowania środowiska i tym podobne, bo to przynosi przecież zyski!
Konkurencyjność wymusza dbanie o pracownika. Gdy jedna firma zaczyna traktować swoich pracowników jak woły co to batem do pracy się popędza i dodatkowo zaniża im płace wówczas rynek oferuje im większe prawdopodobieństwo znalezienia lepszego miejsca pracy. Dzisiaj pracodawca przy takiej konkurencji o dobrego pracownika musi walczyć. Od początków kapitalizmu do dnia dzisiejszego w tych społeczeństwach, gdzie wolność gospodarcza się pojawiła, stopa życiowa wzrosła. Nie masz kraju bogatego, gdzie nie ma oparcia produkcji na działalności kapitalistycznej. W Polsce już brakuje rąk do pracy a to właśnie z tego względu, że ludzie wolą pracować w księgarni, zamiatać ulice czy robić na taśmie produkcyjnej w Anglii czy Irlandii, gdzie wolność gospodarcza jest większa. Polska w stosunku do krajów o większej wolności gospodarczej traci na konkurencyjności bowiem tam, gdzie konkurencyjność jest większa powstają relatywnie lepsze warunki pracy. Dlaczego nie emigrujemy do Rosji, na Kube czy do Afryki, a właśnie do "zwariowanego" USA bądź Irlandii ?
>Tworzy się w końcu armia ludzi, którzy są wyrzucani poza nawias, bo przy wzroście wcześniej rozważanej rozpiętości w dochodach, oni byli spychani na ten "gorszy kraniec".
No ja jednak proszę o konkrety bo stwierdzenie, że jest jakaś armia ludzi wyrzuconych poza nawias nie wykracza poza tekst. Gdzie konkretnie jest tak rozumiana ta armia ludzi ?
>Nawet jak ktoś postawiłby tu tezę, w którą załóżmy, że mógłbym uwierzyć (szczerze to nie wierzę), że sytuacja na rynku by się w końcu uregulowała, bo przecież Ci cudownie "wolni" biedni pracownicy to ja się pytam - kiedy by się to tak uregulowało? No i gdyby się tak uregulowało, to czy byłoby to stabilne?
Taką tezę stawiano już dawno temu i udowodniono raz na zawsze. Nikt mądry dzisiaj nie głosi wyższości gospodarki planowej na rynkową. Ludzie już uciekają z Polski do krajów bardziej konkurencyjnych, bowiem w konkurencji chodzi o kuszenie pracownika wyższymi płacami i lepszymi warunkami pracy. HIstoria oraz ekonomia świadczą jednoznacznie, że kraje o relatywnie wysokim wskaźniku wolności gospodarczej oferują lepsze warunki bytowe. Im dłużej kraj opiera gospodarke na wolności tym lepiej dla społeczeństwa. Jeśli odchodzi od gospodarki rynkowej w stronę gospodarki planowej to marnie kończy.
>Po prostu się zastanów gdzie łatwiej zaliczyć nerwice, dostać po pysku, zostać okradzionym, otrzymać kulkę w łeb, spotkać najlepszego przyjaciela jakim jest psychiatra - w USA czy w Skandynawii?
Widocznie ludzie z natury jacyś nienormalni muszą być skoro mimo wszystko wolą jednak od kilkuset lat emigrować do tego amerykańskiego "psychiatryka". Ciekawe nieprawdaż ?
>Nie odnosiłem się do opinii Gwiazdowskiego w tej kwestii. Nie mniej w pewien sposób jego wypowiedź faktycznie podejrzanie sugeruje, że jeśli na szczycie w USA są wahania, to potencjalnie masz szanse się na szczyt ten wbić, a w Szwecji takiej szansy niby nie ma, co uważa on za niesprawiedliwe...
Nie widze w jego artykule wartościowania moralnego odnośnie tego, gdzie ludziom żyje się sprawiedliwiej - w USA czy w Szwecji. Doktor Robert Gwiazdowski stwierdza jedynie, że Szwecja oferuje bezpieczeństwo za cenę usztywnienia struktur społecznych, natomiast w USA stawia się na konkurencyjność za cenę większego ryzyka.
|
|
| | | | | |  | | obywatel (20 punktów) |
Cytat:>Słowem - gdzie masz większe szanse zostać biedakiem? (...) większe ryzyko podejmuje się w USA. Pan Robert Gwiazdowski zresztą wyraźnie o tym w tekście pisał podkreślając opiekuńczość państwa i konkurencyjność USA. To jest jasne. Pan Gwiazdowski pisał pejoratywnie o bezpieczeństwie jakie istnieje w Szwecji, używając zresztą wysublimowanego zwrotu "płaski". A swoją drogą Skandynawia jest co roku w czołówkach jeżeli chodzi o rozwój, konkurencyjność (dzieje się to przy braku wzrostu rozwarstwienia społecznego, który niektórzy liberalni ekonomiści uważają za konieczny w takiej sytuacji - sic!)... Zresztą nie tylko w tych wskaźnikach Skandynawia ładnie wygląda ale i w Human Development Report, Human Development Index - HDI, Wskaźnik Ubóstwa Ludzkiego (Human Poverty Index - HPI... USA, Wielka Brytania itp. wypadają gorzej... o wskaźniku rozpiętości w dochodach nie będę już przypominał... Cytat:>Gdzie masz większe szanse zaspakajać swoje podstawowe potrzeby? W Szwecji czy w Stanach? Nie rozumiem tego pytania. Co rozumiesz przez podstawowe potrzeby ? Dlaczego cały swój żywot mam oceniać poprzez podstawowe potrzeby ? Ja nie potrafie tak myśleć bo tego nie widzę. Nie żyje na wojnie, że musze za kromką chleba się rozglądać. Dziwne to pytanie. Skracając swoją wypowiedź: Potrzeby niedoboru wg Maslowa (fizjologiczne, bezpieczeństwa, afiliacji, poszanowania). Kromka chleba? Kurcze, chyba się źle wyraziłem jeśli przyszło Ci to do głowy. Głupio. Przepraszam. Naprawdę. Cytat:>Ok. reasumując - załóżmy, że w Szwecji naprawdę niewyobrażalnie trudniej niż w Stanach zostać obrzydliwie bogatym, (...) Od pucybuta do miliardera, to norma? Wystarczy chcieć? Dawny American Dream to już przeszłość. Przeszłością był już w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Jeśli p. Robert Gwiazdowski twierdzi, że American Dream to nadal norma to sie z nim nie zgadzam. Niemniej jednak ja takiej opinii o USA u przewodniczącego rady ZUS nie widze. Nie odnosiłem się do opinii Gwiazdowskiego w tej kwestii. Nie mniej w pewien sposób jego wypowiedź faktycznie podejrzanie sugeruje (też chcąc niechcąc), że jeśli na szczycie w USA są wahania, to potencjalnie masz szanse się na szczyt ten wbić, a w Szwecji takiej szansy niby nie ma, co uważa on za niesprawiedliwe... To że mało zasadna jest ta logika (jeśli o to panu Gwiazdowskiemu lub komukolwiek tutaj chodziło), o tym wcześniej już było w tym wątku. Cytat:> (...) a co jeśli zabranie tobie kawałka wolności daje tak dużą wolność innym ? Te pytanie tez jest bardzo dziwne a to z tego względu, że wolny rynek pojmowany dosłownie to jest tylko dogmat. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa jakoby był zdolny do tworzenia systemu dajęcego całkowitą wolność (zresztą niby czym miałaby ta całkotiwa wolność w ogóle być). Och jaki ja jestem szczęśliwy za te słowa. Jest to dla mnie łyk świeżego powietrza. Piszę to, mimo że pewnie i tak w rozumieniu wolności różnimy się ostatecznie "trochę"... C.D. powyższego. Cytat:Istnienie państwa jest nieodzwone jak i płacenie podatków, a więc i pewna zależność od systemu. Poza tym nie wiem kto to neoliberałowie. Natomiast dzisiaj w Polsce zabrano nam znacznie więcej aniżeli kawałek wolności by oddać ją komuś innemu. Jakoś z tego powodu bynajmniej lepiej sie nie czuje. Tu już różnice jakieś wychodzą w rozumieniu wolności ale mniejsza o większe. Idźmy tym tropem: Zbyt duży kawałek? Że duże podatki i ostre prawa pracownicze w stosunku do innych krajów? Że za dużo przeznaczamy na socjal itp. w stosunku do innych krajów? Oj, chyba raczej: Polska nie płaci wielkich podatków (progresja ich jest "żadna"), Przeznacza bardzo mało na walkę z biedą, Na edukacje i naukę łoży też maleńko, itp/itd. Pozdrawiam serdecznie Kolega podpowiada by się pożegnać.
|
|
| | | | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | >Usprawiedliwiasz dyskryminację? >wzorce kulturowe można bronić(!) w sposób demokratyczny. Nie trzeba od razu "zwalczać innych". Wyświechtany wyraz "tolerancja" też można nadmienić przy okazji. A jeżeli jakaś kultura zakłada ZWALCZANIE innych kultur (zakłada nietolerancje wobec innych), to tylko taka kultura zasługuje na nietolerancję i zwalczanie jej. Dla mnie np. monogamia może żyć przy poligamii itd. - to wcale się nie musi w danym państwie "zwalczać"...
Ilekroć słyszę albo czytam opinie człowieka, który przedstawia demokrację jako z natury przeciwną dyskryminacji to ogarnia mnie poczucie bezradności. Karty historii o tej rzekomej naturze demokracji mówią coś zupełnie przeciwnego. Ideałem demokracji do dnia dzisiejszego, jest Ameryka XVIII-XIX wieku. To wynika z natury kultury amerykańskiej, która już u podstaw pierwszego osadnictwa oparła się na zasadach wolności i prawa, która ograniczało władzę, a nie ją poszerzało. Doskonale o tym pisali Alexis de Tocqueville czy F.A. Hayek. Pierwsze osady Purytan jak i późniejsze w okresie XVI- XVII wieku opierały się na dobrowolnych zrzeszeniach i władzy gminnej. Ludzie nie tylko tolerowali, ale i akceptowali zasady religijne jakie wówczas obowiązywały. Nie stroniły one od dyskryminowania obcej kultury i obcych wartości. Pogarda dla kolonializmu, który niszczył ideały wolności ówczesnych Amerykan doprowadziły do obalenia macierzy i uzyskania niepodległości. Demokracja dawniej a demokracja dzisiaj to dwie różne kwestie. Wówczas w Ameryce panowała zupełnie inna kultura. Nikt nie wychodził z tego zmiękczałego (tak dzisiaj zżerającego Europę) założenia jakoby z królem Jerzym można było się dogadać. Obalenie władzy odgórnej względem społeczeństwa było aktem jak najbardziej demokratycznym bowiem wychodziło od społeczeństwa. Kwestia siłowego obalenia kolonializmu w żaden sposób nie przeczyła zasadom wolności z których rewolucja wynikła. Niestety dzisiaj panuje zupełnie mylne przekonanie, że z każdym można się dogadać i tak też definiuje się demokrację - poprzez tolerancje, dyplomacje i ustępstwo prędzej aniżeli wojna. Europa praktykuje to od kilkudziesięciu dobrych lat. Chcieli pertraktować z Hitlerem i Stalinem bo uważali, że przemoc jest zbyteczna. No to sobie gadali, a totalitaryści szykowali armie. Gdyby nie pragmatyzm Amerykanów to dzisiaj cała Europa najprawdopodobniej byłaby czerwona. Tak samo jest i dzisiaj. Europa z terrorystami pertraktuje w imie zasad tolerancji, egalitaryzmu i równości, a Ameryka wali z armat. Zresztą o tym można by bardzo dużo pisać i w zupełnie nowym wątku ...
> A swoją drogą Skandynawia jest co roku w czołówkach jeżeli chodzi o rozwój, konkurencyjność (dzieje się to przy braku wzrostu rozwarstwienia społecznego, który niektórzy liberalni ekonomiści uważają za konieczny w takiej sytuacji - sic!)...
No zaraz, zaraz, przecież na początku pisałeś o konkurencyjności w negatywnym tonie. Pisałeś, że prowadzi ona do pogarszania warunków pracy. Ja prosze jednak o konsekwencje we wnioskach, które się przedstawia. Szwecja owszem jest w czołówkach ideksów wolności gospodarczej jak i wydajności oraz bogactwa co zawdzięcza oparciu produkcji na działalności "burżujstwa - tej klasy wyzyskiwaczy" - 90% produkcji pochodzi z rynku, a nie od państwa.
>Zbyt duży kawałek? Że duże podatki i ostre prawa pracownicze w stosunku do innych krajów? Że za dużo przeznaczamy na socjal itp. w stosunku do innych krajów? Oj, chyba raczej: >Polska nie płaci wielkich podatków (progresja ich jest "żadna"),
Polska regularnie od wielu lat zajmuje dolne miejsca w rankingach wolności gospodarczej. By pracodawca mógł pracownikowi zapłacić 2000 zł. na ręke to łącznie musi wydać 3600 zł. Reszte podatków ludzie płacą kupując gazetę, chleb czy wodę. Lekko ponad 50% tego co Polak zarobi oddaje państwu. Z tego co oddaje państwu pod przymusem ma albo nic albo niewiele. Na pewno nie oszczędza na własną emeryturę płacąc na ZUS. Również kiepsko z tymi usługami państwowej służby medycznej, która to albo strajkuje albo świadczy takie usługi, że pacjent woli iść wyrwać zęba czy zoperować kolano do placówki prywatnej. Na pewno te podatki, które płaci się obecnie powinny być niższe. Ludzie z tego kraju nie wyjeżdżają bo Kaczyński im się nie podoba. Wyjeżdżają za chlebem. I emigrują do tych "wrednych i krwiopijnych kapitalistycznych" Stanów Zjednoczonych czy do Wielkiej Brytanii.
|
|
1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | Zawsze mnie cokolwiek bawi, ale i zaskakuje nerwowość, z jaką gadające głowy neoliberalnych ośrodków lobbystyczno-badawczych co i rusz egzorcyzmują model szwedzki i wieszczą jego rychły upadek.
|
|
 | | M. Satanisław (499 punktów) | Eeee tam, po prostu dziwią się, że nie wiadomo czemu akurat ten szwedzki soc-syf jeszcze nie padł (jak dziesiątki innych gospodarek socjalistycznych). Wyjątki potwierdzają regułę - ale socjaluchy ze szwedzkiego wyjątku usiłują zrobić swoją regułę.
|
|
| jarcio (1198 punktów) | Ja naprawde nie wiem na jakiej podstawie tutaj sie twierdzi, że w Szwecji panuje socjalizm. Prosze mi odnaleść i podać taką definicje socjalizmu, która stwierdza iż w systemie socjalistycznym produkcja opiera się na własności prywatnej.
|
|
 | | Leszek (260 punktów) | Tak czytam wypowiedzi wszystkich poprzedników i zastanawiam się czy, któryś z nich był czy to w Szwecji czy Stanach Zjednoczonych i zapoznał się z panującymi tam systemami? Ciekawe, czy oprócz jazdy palcem po mapie zaliczył wizytę w którymkolwiek z tych krajów...znawcy się cholera znaleźli..gdzie chowaliście się przez te lata ćwoki jedne...matka komuna jak widzę nie może się powstydzić takimi synami.. daleko nam do systemu szwedzkiego, czy tego chcecie czy nie bez względu na wszystkie Wasze nedzne analizy Szwedzi trzymaja się całkiem dobrze a ich system mógłby być wzorem...niestety, nasza mentalność nie pozwala na wprowadzenie choćby szczypty tego co u nich tak znakomicie funkcjonuje. W Szwecji mawia się , że to czego nie udało się Leninowi wprowadzić w Rosji udało się wprowadzić u nich. A statystyki bogactwa i porównywanie najbogatszych w USA i Szwecji..hmm..prawdziwe bogactwo , zamożność związana jest min. ze stabilnością...to, że w Stanach lista najbogatszych ciągle się zmienia świdczy raczej na ich niekorzyść...podobno wielkie pieniądze nie lubią szumu, rozgłosu...zatem..Wasze chwilami cięte riposty zdają się obchodzić Szwedów tyle co zeszłoroczny śnieg...
|
|
|  | | M. Satanisław (499 punktów) | >Tak czytam wypowiedzi wszystkich poprzedników i zastanawiam się czy, któryś z nich był czy to w Szwecji czy Stanach Zjednoczonych i zapoznał się z panującymi tam systemami? Ciekawe, czy oprócz jazdy palcem po mapie zaliczył wizytę w którymkolwiek z tych krajów...<
Ja w Szwecji byłem. Fajnie tam się żyje. Chcę się napić piwka, bo gorąco, sobota, godzina 18 - a tu dział alkoholowy zasłonięty kotarą. Sprzedają tylko do 17. Po tej godzinie proponują tylko siki o nazwie (fonetycznie) "letol". Moc mniej więcej kefiru. Wypiłem z dziesięć butelek - nerki owszem, przeczyściło, alem nadal trzeźwy jak świnia.
Ale na ulicy co rusz widzę narąbanego eks-Wikinga. No to pytam się zataczających się łachów, gdzie można się zaopatrzyc w okowitkę. Uciekają wystraszeni, jak Żyd po aryjskiej stronie przed placow..., przepraszam - szmalcownikiem. Gospodarze - Szwedzi informują, że mogą dla mnie kupić bimberek, ale czają się przy tym niemiłosiernie. Potem sie okazuje, że nie bez powodu - za pędzenie i sprzedaż bimberku idzie się tam do pierdla na trzy latka, bez zawiasów! A mimo to pedzą na potęgę, no bo w ich "kraju dobrobytu" mało kogo stać na kupno legalnej flaszki - tam najgorsza ruda wóda na myszach kosztuje jak u nas Remy Martin. Bimber był jak mocz wielbłąda, ale przynajmniej walił.
Po wodzie życia każdemu zdrowemu facetowi ciurlać się chce. No to pytam się mych gospodarzy, gdzie u nich boj może mets gerl w celach wiadomych. A ci przestrzegają, że każda Pipi Modliszka może mnie postawić przed sądem za molestowanie, jak powiem coś niestosownego. Po dalszej indagacji dowiaduję się, że niestosowne może być wszystko, nawert komplement. W mordę jeża, jak ci popaprańcy się rozmnażają? No to może by tak na panienki niezbyt ciężko prowadzące się? Ale w tym porąbanym kraju prokurator ściga nie sutenerów, nie mewki, ale biednych, nabuzowanych testosteronem potencjalnych klientów. Panienki też odpadają
Zostało zatem tylko dalsze picie moczu wielbłąda z gospodarzami, ale przestało mnie to bawić, gdy urżnęli się i zaczęli walić takie rasistowskie teksty, że tym razem ja przy nich byłem politpoprawniak. No kurde, ale po trzeźwemu przecież w morde jeża było odwrotnie! To ja byłem rasistą! Pieprzeni hipokryci.
Następnego dnia spakowałem plecak i do Ojczyzny. W Świnoujściu wódeczka, piwko, plaża, uśmiechnięte dziewczyny, tańce, hulanki, swawole, gorące noce w namiotach, zabawa, a w portfelu nie robi się lej jak w Szwecji. Pomachałem w stronę morza - kiście się popaprańcy w swoim welfare state. Ale beze mnie.
|
|
| |  | | Leszek (260 punktów) | > >Tak czytam wypowiedzi wszystkich poprzedników i zastanawiam się czy, któryś z nich był czy to w Szwecji czy Stanach Zjednoczonych i zapoznał się z panującymi tam systemami? Ciekawe, czy oprócz jazdy palcem po mapie zaliczył wizytę w którymkolwiek z tych krajów...<> Ja w Szwecji byłem.> Fajnie tam się żyje.> Chcę się napić piwka, bo gorąco, sobota, godzina 18 - a tu dział alkoholowy zasłonięty kotarą.> Sprzedają tylko do 17. Po tej godzinie proponują tylko siki o nazwie (fonetycznie) "letol". Moc mniej więcej kefiru.> Wypiłem z dziesięć butelek - nerki owszem, przeczyściło, alem nadal trzeźwy jak świnia.To chyba byłeś gdzieś po wschodniej stronie..u tych gejlordów w sobotę można kupować tylko do 16.00 Nie me też czegoś takiego jak dział alkoholowy, normalny alkohol, poyżej 3% można kupic tylko w wyznaczonych do tego sklepach, noszą one miano Systembolaget...zatem musiałeś być nieźle już naciurlany tym czymś.... Piwo, które chciałes wypić to rzeczywiście siki Weroniki, paskudztwo jakich mało.Wyrabiają to z jęczmienia. Ale dzięki naszym rodakom, w Systembolaget jest już "Żywiec"..zatem idzie przetrwać. Eks Wikingowie zakupują za to masowo wódeczkę na rejsach promami, zasuwają dopołudnia do sąsiednich Helsinek czy na wschód a popołudniem wywalają się z tobołami pełnymi mleka od wściekłej krowy. Czy pędzą?..hmm..chyba Ciebie popędzili  ...można kupić polską wódeczkę od naszych rodaków, z dostawą na miejsce z każdego punktu w Sztokholmie...czy to wódę czy browary...nawet o północy...a panienki..no cóż..jeśli byłeś w takim stanie jak opisałeś nie miej pretensji, że nie chciał Cię nawe stary wielbłąd...  ...pamiętaj na przyszłość, że w Szwecji za uprawianie prostytucji karany jest samiec...one są w tym momencie nic nie winne...i nic się im nie robi..faktycznie dziwny kraj..generalnie oni chlaja już od piątku...to jest ich najwięszy problem, bardzo ukryty ale problem..pewnie, że u nas taniej..nie ma się co dziwić, że lej po bombie miałeś w portfelu...taniej to chyba w Chinach jest niż u nas..no ale..dobrze, że nie tankowałeś etyliny..zdziwiłbyś się..kosztuje prawie tyle samo co u nas...12SEK...więc...nie wszystko jest takie jak się zdaje...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|