 |
Zbiorowy sukces czy porażka? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-06-2007 21:04 | muzawik (2279 punktów) | Zbiorowy sukces czy porażka? | Jak oceniacie przemiany ustrojowe oraz ekonomiczne w Polsce począwszy od 89 roku? W jakich dziedzinach czy też w obszarach społecznego funkcjonowania osiągnęliśmy najlepsze efekty? Jakie czynniki miały decydujące znaczenie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| DawidKarolkievitz (984 punktów) | > W jakich dziedzinach czy też w >obszarach społecznego funkcjonowania osiągnęliśmy najlepsze >efekty?
W emigracji
>Jakie czynniki miały decydujące znaczenie?
IV RP
Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna. W. Lenin
|
|
 | | muzawik (2279 punktów) | > W emigracji> >Jakie czynniki miały decydujące znaczenie?> IV RPSzkoda, że tak negatywnie oceniasz zmiany jakie dokonały się w przeciągu ostatnich 18 lat. Moim zdaniem jest czym się pochwalić. Pozdrawiam.
|
|
 | | M. Satanisław (499 punktów) |
> >Jakie czynniki miały decydujące znaczenie?> IV RP<To już od 18 lat mamy IV RP? Rozwiń tę światłą (jak to zawsze u ciebie) myśl  A zwłaszcza rolę rządów PZPR (i jej klonów typu SLD) w budowaniu IV RP.
|
|
|  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) | > To już od 18 lat mamy IV RP?> Rozwiń tę światłą (jak to zawsze u ciebie) myśl  > A zwłaszcza rolę rządów PZPR (i jej klonów typu SLD) w budowaniu IV RP.> Podziwam twoje dobre samopoczucie, Stanislawkiewicz. Pisałem tu o pewnym wycinku rzeczywistości społecznej, który to jest cześcią historii Polski po '89. I po jaką cholerę przywołujesz tu SLD skoro ja opisuję rzeczywistość społeczną- nie pytam o podłoże pewnych zdarzeń?! Strzępisz język a niczego nie udowadniasz. Chcesz podyskutować o pozytywach kapitalizmu ( czy feudalizmu, jak kto woli )- założ wątek a chętnie stanę po drugiej stronie i utrę ci herbowego noska  Do dzieła...
Henryk zawsze ma rację, ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
|
|
| nieobecny | Praca licencjacka czy magisterka?
|
|
 | | muzawik (2279 punktów) | >Praca licencjacka czy magisterka?
Magisterkę napisałem kilka ładnych lat temu i w dodatku absolutnie samodzielnie. Częściowo opublikowałem ją w necie, możesz sobie poczytać, lecz w zamian napisz co sądzisz o sytuacji w kraju. Quid pro quo, Amigo.
|
|
|  | | Leszek (260 punktów) | chyba prowokujesz zadając takie pytania...sytuacja w kraju...hmm..pozostaje jeszcze taka ewentualność, że nie widzisz i nie słyszysz...
|
|
| M. Satanisław (499 punktów) | >W jakich dziedzinach czy też w obszarach społecznego funkcjonowania osiągnęliśmy najlepsze efekty? Jakie czynniki miały decydujące znaczenie?<
Najbardziej poprawiło sie tam, gdzie wprowadzono wolny rynek. Zliberalizowano rynek żywności - i nie ma kartek na mięso czy cukier, ani kolejek, ani kumoterstwa czy łapówek podczas zakupów. Jest wybór, powszechny dostęp i jest tanio. Zliberalizowano rynek motoryzacyjny - nie ma talonów na Maluchy czy Polonezy, kolejek, zapisów, na auto nie trzeba wydawać dorobku kilkudziesieciu lat pracy, większość rodzin już stać na auto, albo i dwa.
Nie poprawiło się tam, gdzie nadal dominuje durnowata, nieefektywna gospodarka socjalistyczna - np. lecznictwo czy górnictwo.
Wniosek dla tego durnego społeczeństwa powinien być oczywisty - chce mieć dobrze - powinno wszędzie wprowadzić wolny rynek. Lecz durne społeczeństwo jest właśnie durne, więc upiera sie przy reliktach realsocjalizmu. Ma co chciało, pretensje niech zgłasza do lustra.
|
|
 | 1 na 1 | muzawik (2279 punktów) | > Najbardziej poprawiło sie tam, gdzie wprowadzono wolny rynek.Fakt. > Zliberalizowano rynek żywności - i nie ma kartek na mięso czy cukier, ani kolejek, ani kumoterstwa czy łapówek podczas zakupów. Jest wybór, powszechny dostęp i jest tanio.Ludzie sobie to cenią. > Zliberalizowano rynek motoryzacyjny - nie ma talonów na Maluchy czy Polonezy, kolejek, zapisów, na auto nie trzeba wydawać dorobku kilkudziesieciu lat pracy, większość rodzin już stać na auto, albo i dwa.I bardzo dobrze. Lubię kiedy ludzie się bogacą, mają bowiem wtedy mniej powodów do zdenerwowania. > Nie poprawiło się tam, gdzie nadal dominuje durnowata, nieefektywna gospodarka socjalistyczna - np. lecznictwo czy górnictwo.Lecznictwo jest u nas w opłakanym stanie. Lepiej jest w sektorze prywatnym(ośrodki terapeutyczne, kurorty letniskowe, gabinety odnowy.... tutaj kwitnie prosperity > Lecz durne społeczeństwo jest właśnie durne, więc upiera sie przy reliktach realsocjalizmu.Wątpię czy "społeczeństwo" się upiera, to skomplikowany problem. Być może tylko pewne grupy interesów chcą mocnego socjalu. > Ma co chciało, pretensje niech zgłasza do lustra.Ja dostrzegam problem gdzie indziej. A mianowicie w tym, że chciałbyś mieć już teraz coś, na co trzeba pracować dekadami. Czy byłbyś zdziwiony gdyby oznajmiono Ci, że większość amerykańskich intelektualistów to zwolennicy socjalizmu? Pytanie dlaczego? Ano dlatego, że ludzie ze środowisk biznesowych nie zapraszają ich do towarzystwa i idą sami zagrać w gulfa. Ci z kolei boczą się na nich, bo ich nie znają i nie rozumieją ich zapatrywań oraz sposobów myślenia. Antagonizm narasta i wyrażony zostaje z jednej strony w formie krytyki kapitalizmu, a z drugiej w postaci utyskiwań przedsiębiorców, że intelektualiści się z nimi kompletnie nie liczą. Rzecz zatem dotyczy barier, które mogłyby zostać przezwycieżone, gdyby udało nawiązać się racjonalny dialog(spotkania towarzyskie są do tego świetną okazją). Nie wiem czy zauważyłeś, ale w Polsce mamy do czynienia z bardzo podobną sytuacją. Przedstawiciele wielu grup zawodowych trwają w dziwacznym układzie sił wywołującym masę napięć i nieporozumień. Gdyby udało się to zmienić byłoby znakomicie. Większość problemów jakie rodzą się w życiu można rozwikłać dzięki dialogowi. Lecz trzeba być na ów dialog gotowym. Kiedy ludzie nabiorą do siebie większego zaufania, kiedy przekroczą niewidzialną barierę niezrozumienia, wtedy pojawi się szansa na rozwiązanie wielu niepokojących problemów. Uważam bowiem, że jest wiele osób ( kto wie czy nie większość), które chciałyby przynajmniej częściowej prywatyzacji polskiej służby zdrowia.  Pozdrawiam.
|
|
|  | | M. Satanisław (499 punktów) | Czy byłbyś zdziwiony gdyby oznajmiono Ci, że większość amerykańskich intelektualistów to zwolennicy socjalizmu? Pytanie dlaczego? Ano dlatego<
............dlatego, że tzw. "intelektualista" (nie cierpię tego słowa) to po prostu najczęściej pasożytniczy mędrek, który w wolnym rynku by przepadł, z powodu braku zainteresowania klientów płodami jego pracy.
Taki hamerykański "intelektualista" z niedawno zgolonymi pejsami woli brać stałą pensyjkę na uniwerku za pitolenie o wyższości świąt Jom Kipur nad świętami Dziękczynienia, niż żyć z honorariów za książki o tej wyższości. Zresztą pensyjka na uniwerku nie przeszkadza kasować ekstra honorariów np. za napisanie książki - zatem taki pasożyt postępuje racjonalnie dla siebie.
Ciekawostka - nie wiem czemu wybitnego konstruktora mostów czy samolotów nie uważa się za "intelektualistę" - choć ten swego wybitnego intelektu dowiódł w praktyce. "Intelektualiści" to głównie chrzaniący trzy po trzy bajarze zwani też humanistami.
|
|
| |  | | muzawik (2279 punktów) | >............dlatego, że tzw. "intelektualista" (nie cierpię tego słowa) to po prostu najczęściej pasożytniczy mędrek, który w wolnym rynku by przepadł, z powodu braku zainteresowania klientów płodami jego pracy.
To druga strona medalu.
>Ciekawostka - nie wiem czemu wybitnego konstruktora mostów czy samolotów nie uważa się za "intelektualistę" - choć ten swego wybitnego intelektu dowiódł w praktyce.
A jak niby się ich nazywa?
>"Intelektualiści" to głównie chrzaniący trzy po trzy bajarze zwani też humanistami.
W porządnych książkach do kategorii intelektualistów zalicza się również inżynierów, wynalzców, a także lekarzy.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | M. Satanisław (499 punktów) |
>A jak niby się ich nazywa?<
Wynalazcami, konstruktorami itp.
>W porządnych książkach do kategorii intelektualistów zalicza się również inżynierów, wynalzców, a także lekarzy.<
Lecz obecnie lansuje sie inny achetyp "intelektualisty". Najlepszy opis takiej gadziny jaki czytałem:
"INTELEKTUALIŚCI (z fran. les intellectuels) - stosunkowo wąska, lecz wpływowa grupa osób posiadających zazwyczaj wykształcenie akademickie i uprawiających tzw. zawody twórcze (literaci, dziennikarze, wykładowcy uniwersyteccy, niekiedy też duchowni i artyści), przeto należących lub pretendujących do elity umysłowej oraz wykazujących skłonność do autorytatywnego wypowiadania się w sprawach dotyczących całego społeczeństwa, jego celów i przyszłości, częstokroć w formie zbiorowych wystąpień, manifestów i apeli moralizatorskich i politycznych."
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> "INTELEKTUALIŚCI (z fran. les intellectuels) - stosunkowo wąska, lecz wpływowa grupa osób..." Trzeba przyznać, że niewielu inelektualistów zdobyłoby się na tak końską dawkę samokrytycyzmu, jak autor tych słów profesor Jacek Bartyzel. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | A gdzież, no gdzież dopisek "Twój Żyd", który stał się już nową, świecką tradycją?
|
|
| | | | | |  | | klucznik (351 punktów) | > A gdzież, no gdzież dopisek "Twój Żyd", który stał się już nową, świecką tradycją?  A czy spotkałeś się z dopiskiem "Twój brat o ok. 46 chromosomach"? Nie wprowadzaj nonsensownych rozróżnień prawem nieżydowskim zabronionych.
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
| | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | Ej, nie kumasz aluzji, to kawę na ławę muszę wyłozyć:
Placownik, ilekroć była wzmianka o pejsach czy mycce, na końcu odpowiedzi dołączał dwa wyrazy "twój Żyd". Tym razem nie dodał. I tyle.
|
|
| | | |  | | muzawik (2279 punktów) | >>A jak niby się ich nazywa?< >Wynalazcami, konstruktorami itp.
Lepiej, żeby wynalazca był wynalazcą, lekarz lekarzem, a sportowiec sportowcem.
|
|
| |  | | brat.Izydor (-2 punktów) |
>Taki hamerykański "intelektualista" z niedawno zgolonymi pejsami woli brać stałą pensyjkę na uniwerku za pitolenie o wyższości świąt Jom Kipur nad świętami Dziękczynienia, niż żyć z honorariów za książki o tej wyższości.
have you evere been in USA?
no? so: shut up your full of venom anti semitism mouth!
|
|
| | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>have you evere been in USA?<
Kto więcej wie o Księżycu - astronom, który na nim nigdy nie był, czy astronauta, który na Księżyc poleciał?
|
|
| |  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) | >Czy byłbyś zdziwiony gdyby oznajmiono Ci, że większość amerykańskich intelektualistów to zwolennicy socjalizmu? Pytanie dlaczego? Ano dlatego< >............dlatego, że tzw. "intelektualista" (nie cierpię tego słowa) to po prostu najczęściej pasożytniczy mędrek, który w wolnym rynku by przepadł, z powodu braku zainteresowania klientów płodami jego pracy. >Taki hamerykański "intelektualista" z niedawno zgolonymi pejsami woli brać stałą pensyjkę na uniwerku za pitolenie o wyższości świąt Jom Kipur nad świętami Dziękczynienia, niż żyć z honorariów za książki o tej wyższości. Zresztą pensyjka na uniwerku nie przeszkadza kasować ekstra honorariów np. za napisanie książki - zatem taki pasożyt postępuje racjonalnie dla siebie. >Ciekawostka - nie wiem czemu wybitnego konstruktora mostów czy samolotów nie uważa się za "intelektualistę" - choć ten swego wybitnego intelektu dowiódł w praktyce. >"Intelektualiści" to głównie chrzaniący trzy po trzy bajarze zwani też humanistami.
A myślałem, że powodem dla którego większość amerykańskich intelektualistów wybiera socjalizm to szeroka wiedza dotycząca złożoności problematyki ekonomii i życia społecznego w państwie (do obleśnego antysemityzmu Stanislawkiewicza nie odniosę się). Oczywiście Stanislawkiewicz wyprowadził mnie z błędu. Wszak prawdziwy intelektualista to ten, który zdolność myślenia stawia wyżej od wrażliwości na krzywdy i nierówności społeczne. Intelekt swój w całym swym potencjale wykorzystuje w manipulacjach podatkowych- jak to ukryć prawdziwy stan posiadania i zamożności przed skarbówką, jak to ominąć prawa pracownicze podwładnych i jak przytulić kolejny nieopodatkowany grosz. Łamiąc prawo I zmuszając innych do jego łamania ( ludzie pracują u niego "na czarno" ) krzyczy jaka to nierówność i jakie złodziejstwo niesie podatek progresywny. Państwo umożliwiając mu bogacenie się wymaga od niego płacenia podatków czyli wspomagania organizmu państwowego w sposób adekwatny. Uświadomienie takiemu intelektualiście, że nie jest to jego prywatny folwark boli go. Państwo w swej działalności nie dąży priorytetowo do umożliwania mu bogacenia się lecz wyrównywania szans więc w swym intelekcie obmyśla plan likwidacji organizmu państwowego, uwolnienie rynku z łańcuchów interwecjonizmu roztaczając wizje wszechobecnego kapitalizmu. Pomija natomiast istotną, w gruncie rzeczy, dla nie rzecz- stawiając siebie na szczycie łańcucha pokarmowego nie przewiduje upadku na jego koniec...
Henryk zawsze ma rację, ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
|
|
| obywatel (20 punktów) | Cóż, osobiście nie podzielam tezy, że tam gdzie kapitalizm tam dobrze, a gdzie go nie ma (tam gdzie wpływa Państwo na coś) tam źle. Odwrotnej tezy również nie postawie, bo byłaby równie banalna, uproszczona, tendencyjna jak ta pierwsza.
K.Z. Poznański. (liberał) w książce "Obłęd reform", uważa jednoznacznie i dobitnie, że "(...) Transformacja ustrojowa ruszyła szybko, tyle, że równie szybko doszło do katastrofy, najpierw w formie gwałtownej recesji, a potem półdarmowej wyprzedaży majątku na rzecz obcych inwestorów." jak pisze dalej: "Minęło raptem nieco więcej niż dziesięć lat od chwili, gdy uwolniona od komunizmu Polska wpadła w obłęd reform, których zadaniem miało być stworzenie kapitalizmu. Tylko w obłędzie możliwe było, żeby budując "wyższy" kapitalizm, wdrożyć system, który nie dorównuje temu, co zostawił "niższy" komunizm. (...)" i jeszcze dalej obalając tezę tzw. liberałów, że reformy były konieczne bo Polska popadała w ruinę: "Polska znalazła się bowiem w głębokiej recesji nie przed reformami, ale dopiero gdy te reformy zostały podjęte, czyli po 1990 roku. Co więcej, gospodarka weszła w zapaść dokładnie, dlatego, że państwo porzuciło potrzeby produkcji na rzecz wyprzedaży majątku." Poznański zresztą jest już autorem znanej polskiemu czytelnikowi krytycznej książki "Wielki przekręt. Klęska polskich reform." książki, która spotkała się z większym zainteresowaniem niż sam autor myślał. Zainteresowanie jednak jego argumentacją i spostrzeżeniami przyszło jednak od "zwykłych ludzi". Książkę pominęła wysokonakładowa prasa, jak i główne ośrodki opiniotwórcze. Dlaczego? Pytanie retoryczne. Poznański ubolewa również nad tym, że wśród tych, co "nie zauważyli" są również środowiska akademickie, z pewnością dlatego, że "polscy naukowcy w zasadzie uznali książkę za niewygodną, gdyż przez całą dekadę głoszą pochwałę reform, które [on opisał] jako klęskę". Poznański na tym nie kończy! Analizując dalej, biorąc pod rozwagę uwagi czytelników, nowe dane tworzy trzecią już pozycje krytycznie nastawioną do Polskich przemian. Wstępny jej tytuł to "Rozkład państwa".
Porzucając już Poznańskiego (liberała), przejdźmy na Jeffrey'a D. Sachsa (również liberała) i jego względnie nowej pozycji: "Koniec z nędzą". Sachs, jak wiadomo jest najbardziej znanym obcokrajowym ekonomistą w naszym małym państwie. Przyczyną tego jest fakt, że to właśnie on, czyli Jeffrey D.Sachs oraz David Lipton są w rzeczywistości głównymi twórcami reform Polskiej gospodarki, a nie jak się przyjęło podawać Leszek Balcerowicz, który był jedynie ich realizatorem. Trudno zatem mówić tu o Planie Balcerowicza - Balcerowicz bowiem jedynie ten plan sumiennie realizował. Szósty rozdział książki Sachsa "Powrót Polski do Europy" odkrywa zresztą jeszcze wiele innych niebanalnych ciekawostek odnoszących się do reform w Polsce - POLECAM zatem! Tym czasem ciekawostką największą w tym wszystkim jest jednak to, że owa książka to swoista 'spowiedź' Sachsa z wcześniejszych stricte liberalnych poglądów (sic!) Nic dziwnego, bo w wyniku jego reform powstały w Polsce ogromne nierówności, gigantyczne bezrobocie - "niezane jeszcze w takiej skali w Europie"; powstało kilka najbiedniejszych rejonów w Unii-25; emigracja też patologicznie gigantyczna... Teraz Sachs prezentuje poglądy mówiące o pozytywnym wpływie państwa, jak i pokazuje, że sam Adam Smith, również nie był leseferystą (jak się dziś niektórym wydaje). Wielu naszym ekonomistom i decydentom oglądającym oceny ekspertów z Centrum Adama Smitha, Sachs może się wręcz wydawać wojującym lewakiem. Cóż, gdyby dziś Sachs został poproszony o pomoc dla Polski...
Kończąc, jeszcze jedna ciekawostka. Początek 1989 r., to wysłanie delegacji ekonomistów do Sztokholmu, aby ci zbadali w jaki sposób doświadczenia szwedzkiego modelu mogą być przeniesione na grunt polski. Ci przygotowali w końcu swoje propozycje (raport) i tym większe było zdziwienie, że rząd jednomyślnie przyjął najbardziej radykalną z trzech propozycji reform w Polsce(!), pomijając ów raport (sic!). chyba Sachs by dziś na to nie pozwolił...
Koszta tych reform szacuje się na pięcio-sześcio krotnie większe niż planowane(!) Przynajmniej o 1/3 spadły płace; nawet połowa ludności w wieku produkcyjnym nie znajduje zatrudnienia; tylko co ok. ósmy zarejestrowany bezrobotny dostaje zasiłek (Europa może z nas się śmiać); rośnie drastycznie nędza - w samych latach 1996-2004 liczba osób żyjących na granicy minimum biologicznego wzrosła z 4,3 proc. do 12 proc.(!), śmiało ponad 1 mln dzieci głoduje itp./itd. - te wskaźniki rosły, mimo że PKB również rosło, nawet o 1/3 (to ci heca)!!!
To tak skrótowo. Konkluzja - co jak co, ale holistycznie patrząc - transformacja w Polsce to zbiorowa porażka. Mamy jeden z najbardziej niesprawiedliwych systemów społeczno-ekonomicznych, bynajmniej nie z powodu rozwiązań socjalnych, bo te u nas w stosunku do innych państw Europy kuleją.
Pozdrawiam.
|
|
 | | M. Satanisław (499 punktów) | > czyli Jeffrey D.Sachs oraz David Lipton są w rzeczywistości głównymi twórcami reform Polskiej gospodarki, a nie jak się przyjęło podawać Leszek Balcerowicz, który był jedynie ich realizatorem.<Miałem już dodać, że Sachs jest Żydem, ale się powstrzymałem
|
|
|  | | wsd_awh (2279 punktów) | > Miałem już dodać, że Sachs jest Żydem, ale się powstrzymałem  Ach Żydzi i Żydzi, uczep się lepiej gościu pedofilów albo amfetaministów, tych co rozprowadzają i sprowadzają.
|
|
| |  | | M. Satanisław (499 punktów) |
>Ach Żydzi i Żydzi, uczep się lepiej gościu pedofilów albo amfetaministów, tych co rozprowadzają i sprowadzają.<
Nie ma sprawy - jak polską polityką gospodarczą zaczną trząść pedofile lub amfetaminiści, to się ich uczepię - słowo niedoszlego harcerza!
|
|
| | |  | | Celecrin (11895 punktów) | > >Ach Żydzi i Żydzi, uczep się lepiej gościu pedofilów albo amfetaministów, tych co >>rozprowadzają i sprowadzają.>to się ich uczepię - słowo niedoszlego harcerza!Polska polityka gospodarcza rzadza Zydzi?  Rzadza nia nieudacznicy, a Zydzi nieudacznikami nie sa. Patrzac nieprzyzwoicie ogolnie na 'narody', moge powiedziec jedno: widzialem zebrzacych Polakow, Romow, Slowakow...nigdy nie widzialem Zydow. Nigdy nie widzialem tez Chinczykow stojacych na ulicy...Szacunek do pracy jest cecha charakterystyczna pewnych narodow i chwala im za to. Jesli uwazasz sie za rasowo czystego Polaka pamietaj, ze kiedy Zydzi pisali ksiegi, Twoi przodkowie machali maczugami. Ilosc fizykow, muzykow, pisarzy, inzynierow, ktora wydal narod zydowski jest olbrzymia. Gdyby wedlug Twojej normy wyciac wszystkich nierasowo czystych 'Polakow' polska kultura i nauka przestalaby w ogole istniec. Mam wrazenie, ze polski sarmata nadaje sie tylko do macania kur i dziewek dworskich...
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > widzialem zebrzacych Polakow, Romow, Slowakow...nigdy nie widzialem Zydow.<Jakbyś był Żydem, to byś zobaczył: "Byli nawet żebracy żydowscy, którzy chodzili żebrać tylko u Żydów." www.zydzi.(*)index.php?kat=wspomnienia&id=7> Jesli uwazasz sie za rasowo czystego Polaka pamietaj, ze kiedy Zydzi pisali ksiegi, Twoi przodkowie machali maczugami.<Lepsze sensowne machanie maczugą, niż pisanie idiotyzmów typu Talmud czy Kabała. > Ilosc fizykow, muzykow, pisarzy, inzynierow, ktora wydal narod zydowski jest olbrzymia. Gdyby wedlug Twojej normy wyciac wszystkich nierasowo czystych 'Polakow' polska kultura i nauka przestalaby w ogole istniec.<Raczej gdyby wyciąć wszystkich zmieszanych z innymi narodami Żydów, to musiłbyś uznać te plemię za dawno wymarłe. Obecne Żydki to kundle. To nieuchronne przy dwóch tysiącach lat braku własnej państwowości, co skutkowało nieustannym bzykaniem Żydówek przez gojów (zresztą nie opierały się nadmiernie  ). W wyniku tego bzykania rodziły się kundle, które coraz mniej przypominały semicki pierwowzór. Dość spojrzeć na "Żydów" aszkenazyjskich - niejeden to wysoki blondas o niebieskich oczach, efekt działań jurnych paniczów po karczmach i arendach... Ponieważ moi przodkowie byli kawalerzystami, a "nie ma takiej chatki, ani przybudówki, żeby nie kochały ułana Żydówki" - ciekaw jestem, do ilu ludzi uznawanych za Żydów mogę się zwrócić "mój drogi kuzynie z nieprawego łoża"  Ten rzekomy wysoki odsetek Żydów wśród osób wybitnych jest pejsatą manipulacją. Czystych Zydów nie ma, są mieszańce - o czym pisałem wyżej. Jak taki kundel jest łachudrą czy mordercą - pomija się dolewkę krwi żydowskiej. A jak jest wybitny - to robi się z niego Żyda, choćby nie miał w sobie nawet 1% genów mieszkańców starożytnej Judei. Na tej samej zasadzie mógłbym udowodnić, że większość noblistów jest Polakami - jakiegoś polskiego przodka w prawie każdym bym się dogrzebał. Ale tego nie zrobię, bo się brzydzę skundloną semicką hucpą, blagą i manipulacją. Nawet zaryzykuję twierdzenie, że czyści genetycznie Żydzi to prymitywy i dzikusy. Świadczy o tym niski odsetek ludzi wybitnych wśród Żydów sefardyjskich, którzy są mniej wymieszani z innymi narodami w porównaniu z askenazyjczykami. Prosty stąd wniosek, że zdarzający się wśród "Żydów" talent jest efektem znacznego dodatku genów cywilizowanych białych ludzi. P.S. Dobrze, że nie jestem noblistą, bo i we mnie by się zaraz pejsaci doszukali jakiegoś żydowskiego przodka
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | to że ktoś się nazywa liberałem to jeszcze nic nie znaczy, zaś ci panowie to może koło liberała co najwyżej stali w kolejce po mleko
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
 | | Grzegorz (2117 punktów) |
> Poznański zresztą jest już autorem [...] Książkę pominęła wysokonakładowa prasa, jak i główne ośrodki opiniotwórcze. Dlaczego? Pytanie retoryczne.Jak dla mnie pytanie może i jest retoryczne ale zacytowane przez Ciebie fragmenty zupełnie wystarczą aby całkiem nieretorycznie na nie odpowiedzieć - kto poważny pisałby o tych dyrdymałach? No sorry ale nie mogę się powstrzymać - "gospodarka weszła w zapaść dlatego że państwo porzuciło produkcję na rzecz wyprzedaży ..." Jakbym czytał materiały specjalistów SO. Szanowny przedmówco przed rokiem 1990 nie istniał żaden kapitał krajowy mogący zagwarantować jakikolwiek rozwój jakiejkolwiek produkcji. Nie wiem czemu do wielu pogrobowców socjalizmu nie dociera, że ów socjalizm zwyczajnie zbankrutował ekonomicznie. Nie istniała realnie żadna alternatywa dla reform liberalnych, a ich problemem był brak konsekwencji i fakt że twórcy reformy niestety nie potrafili wyzwolić się spod wpływu jakichś socjalistycznych rojeń obecnych niestety również w przeważającej ilości państw tzw. kapitalistycznych. > Porzucając już Poznańskiego (liberała)Taki z niego liberał jak z pana A.Leppera (który swego czasu ogłosił sie wszak socjo-liberałem) > Sachs, jak wiadomo jest najbardziej znanym obcokrajowym ekonomistą w naszym małym państwie.A ja sądzę że raczej Marks (no i Lenin)  Fakt że Sachsowi trochę odbiło i co gorsza zaczął się plątać w zeznaniach. Pamiętam bardzo dobrze jego wypowiedzi dot. reformy Balcerowicza, którą nazwał eksperymentalną i bezprecedensową (a także ryzykowną) wielokrotnie podkreślał że nikt nie był w stanie przewidzieć skutków takiej reformy i że poza Balcerowiczem nikt nie byłby w stanie jej wymyślić. > Kończąc, jeszcze jedna ciekawostka. Początek 1989 r., to wysłanie delegacji ekonomistów do Sztokholmu, aby ci zbadali w jaki sposób doświadczenia szwedzkiego modelu mogą być przeniesione na grunt polski.Nie daj Boże abyśmy przechodzili przez huśtawki tzw. modelu szwedzkiego. Szwecja to naprawdę fatalny przykład tego jak można roztrwaniać okresowo własne sukcesy. Trochę faktów historii gospodarczej: Szwecja wchodziła w wiek XX jako kraj dość biedny. Reformy liberalne spowodowały, że w latach 30 stała się faktycznie niemalże potęgą gospodarczą (głównie przemysł surowcowy i ciężki), wtedy doszli do władzy socjaliści i rozpoczęli swoje rządy, z przerwą na wojnę, na której akurat Szwecja bynajmniej źle materialnie nie wyszła. Pierwszy krach Szwecja przeżyła w latach 70 kiedy sterowana centralnie gospodarka, nie dała rady zareagować na kryzys paliwowy - wielkie bezrobocie i kryzys doprowadziły do zmiany rządu na centrowo-liberalny. Sytuacja się poprawia. W latach 80 ponownie do głosu dochodzi lewa strona i na początku lat 90 dochodzi do kolejnego poważnego kryzysu, tym razem finansów publicznych (oczywiście rośnie również bezrobocie)Gdzieś chyba w 91 do władzy ponownie dochodzą liberałowie. Robią swoje i w ciągu 2 lat wzrost gospodarczy osiąga wielkości dwucyfrowe, co pozwala na kolejny etap janosikowania. Słowem socjaliści szwedzcy osiągali swoje "sukcesy" bo mieli co wydawać. Kilka szwedzkich faktów czyli jak to z tym "cudem" jest: - marża na niemal wszystkie produkty wynosi od 100 do 450% (koszty różnych publicznych instytucji i samorządów zawodowych) - bezrobocie formalnie wynosi ok. 6% - liczbę tę zaniża się różnymi sztuczkami typu kwalifikowanie bezrobotnych jako uczących się zawodu, a zasiłku jako pomocy na uruchomienie własnego biznesu (tak samo liczone bezrobocie w Polsce miałoby pewnie z 10%) - dług publiczny w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosi 7490$, w USA jest to 2968$ przy czym przypomnę że deficyt w USA uchodzi za katastrofalnie wysoki! - PKB / obywatela jest coraz mniejsze - w pierwszych dekadach XX w. Szwecja zajmowała nawet 3 miejsce, obecnie coś około 30. - niskie nakłady inwestycyjne, ucieczka rodzimego kapitału za granicę co jest oczywiste wobec obciążeń podatkowych o czym niżej. - horrendalny system podatkowy: podatek dochodowy od osób prawnych wynosi 28 %, podatek dochodowy od osób fizycznych waha się od 26 do 35 % dochodu. Od zarobków powyżej 232 tys. koron pobierany jest dodatkowo podatek 20 %, a kolejne 5% płacą ci, których roczny dochód przekroczył 374 tys. koron. Przy dochodach powyżej 374 tys. koron podatek wynosi średnio 57% Do podatku dochodowego (gminnego) doliczany jest jeszcze podatek państwowy w wysokości 200 koron rocznie, do dochodów w pieniądzu dolicza się świadczenia niepieniężne (użytkowanie samochodu służbowego, posiłki firmowe, służbowe mieszkanie), istnieje 30% podatek od zysków kapitałowych: odsetek bankowych, dywidend, operacji giełdowych, wynajmu lokali. Osoby, których majątek osobisty przekracza 900 tys. koron, płacą jeszcze ekstra 1,5 %. Nieruchomości będące własnością osób fizycznych opodatkowane są w wysokości 1,5 % ich wartości (kataster). Podstawowa stawka podatku VAT wynosi 25 % Składka na ubezpieczenie społeczne kosztuje pracodawcę 33 % - Tzw. "Sztokholmska szkoła ekonomiczna" to po prostu państwowy interwencjonizm na poziomie większym niż teorie Keynsa To tak może poza głównym tematem, ale wyjaśnia trochę dlaczego należy się cieszyć że nikt szwedzkiego modelu u nas nie implementował. > Konkluzja - co jak co, ale holistycznie patrząc - transformacja w Polsce to zbiorowa porażka.Tak tu się zgodzę - nadal zdecydowanie za mało jest prywatnej własności, dominuje od lat socjalizm, płacimy horrendalne podatki, a państwo niedługo ureguluje ustawowo, którą ręką należy trzymać papier w celu podtarcia się. Pozdrawiam
|
|
|  | | obywatel (20 punktów) | Trochę faktów historii gospodarczej (Szwecji): Szwecja wchodziła w wiek XX jako kraj dość biedny.
To akurat prawda.
Reformy liberalne spowodowały, że w latach 30 stała się faktycznie niemalże potęgą gospodarczą (głównie przemysł surowcowy i ciężki), wtedy doszli do władzy socjaliści i rozpoczęli swoje rządy, z przerwą na wojnę, na której akurat Szwecja bynajmniej źle materialnie nie wyszła.
Nie wiem jakie to "liberalne" reformy ma autor na myśli. W 1921 r. bezrobocie sięgało w Szwecji prawie 28 %! Począwszy od 1870 r. Szwecja dość szybko się uprzemysłowiała, jednak jeszcze w latach 30. w rolnictwie pracowało 32 %, a w przemyśle tylko 2 % więcej. Szwecja była wówczas co najwyżej potęgą w skali... Skandynawii. Od dawna wiadomo, że zarówno oparcie gospodarki na przemyśle ciężkim, jak i pozyskiwaniu surowców nie jest zbyt dobrą jej podstawą. W okresie Wielkiego Kryzysu (1929-33) Szwecja wpadła w dość duży "dołek". Produkcja spadła o 21 % (a np. maszyn rolniczych aż o 60 %). Jak widać wcześniejsze rzekomo "liberalne" reformy nie pomogły. M.in. dlatego Szwedzi postawili w 1932 r. na socjaldemokratów, którzy wydźwignęli kraj z kryzysu. Także w czasie II wojny światowej SAP współrządziła, tworząc rząd "koalicji narodowej" z socjaldemokratą Albinem Hansonem na czele.
Pierwszy krach Szwecja przeżyła w latach 70 kiedy sterowana centralnie gospodarka, nie dała rady zareagować na kryzys paliwowy - wielkie bezrobocie i kryzys doprowadziły do zmiany rządu na centrowo-liberalny.
W Szwecji nigdy nie było "centralnego planowania". Większość przemysłu pozostawała przecież w rękach prywatnych. Nie ma też mowy o żadnym "krachu". Szwedzki PKB rósł przez wszystkie lata I połowy lat 70. Bezrobocia praktycznie nie było! W latach 1970-74 wynosiło średnio 1,8 %, by potem jeszcze spaść do 1,5 %. Dlatego minimalna porażka SAP w wyborach w 1976 i przejęcie władzy przez prawicową koalicję było zaskakujące. Może nastąpiło tu znudzenie elektoratu kilkudziesięcioletnimi rządami SAP. Potwierdzałby tę tezę ich powrót do władzy już po 4 latach rządów prawicy. Chociaż to już w gruncie rzeczy mało istotne dywagacje. Swoją drogą to jak popatrzy się na wszystkie lata rządów w Szwecji, to zauważy się, że tzw. "liberałowie" mało kiedy tam dochodzili do władzy, więc chyba należałby im się nobel za tak rewelacyjne wyniki, skoro przez wiele kolejnych lat po nich, Socjaldemokracja rozdaje i rozdaje i jakoś rozdać jeszcze nie może owoców ich pracy(sic!)...
Sytuacja się poprawia. W latach 80 ponownie do głosu dochodzi lewa strona i na początku lat 90 dochodzi do kolejnego poważnego kryzysu, tym razem finansów publicznych (oczywiście rośnie również bezrobocie)Gdzieś chyba w 91 do władzy ponownie dochodzą liberałowie. Robią swoje i w ciągu 2 lat wzrost gospodarczy osiąga wielkości dwucyfrowe, co pozwala na kolejny etap janosikowania. Słowem socjaliści szwedzcy osiągali swoje "sukcesy" bo mieli co wydawać.
Kryzys dotknął wtedy prywatny sektor bankowy, który bez opamiętania udzielał kredytów niemal każdemu, bez żadnych zabezpieczeń, przez co banki same doprowadziły się utraty płynności finansowej. I to państwo musiało (?) je wspierać pieniędzmi z budżetu, by zapobiec ogólnemu krachowi całego sektora. W latach 90. wzrost gospodarczy nie osiągnął wcale dwucyfrowych wielkości ! To nie wydobywające się z zacofania Chiny, lecz kraj wysoko rozwinięty. Jeszcze raz a propos owych szwedzkich "liberalów". Są oni na lewo od SLD i nie wyobrażają sobie zdemontować państwa opiekuńczego.
Kilka szwedzkich faktów czyli jak to z tym "cudem" jest: - marża na niemal wszystkie produkty wynosi od 100 do 450% (koszty różnych publicznych instytucji i samorządów zawodowych)
450%!??? Skąd ta cyfra??? Ceny w Szwecji są niższe niż w kilkunastu innych krajach. Sztokholm jakoś nie znalazł się w czołówce najdroższych stolic świata. Np. ceny nowych mieszkań są tam niewiele wyższe od warszawskich. W przeciwieństwie do Polaków - Szwedów na nie stać. Benzyna jest droższa m.in. w Finlandii, Holandii i UK.
- bezrobocie formalnie wynosi ok. 6% - liczbę tę zaniża się różnymi sztuczkami typu kwalifikowanie bezrobotnych jako uczących się zawodu, a zasiłku jako pomocy na uruchomienie własnego biznesu (tak samo liczone bezrobocie w Polsce miałoby pewnie z 10%)
Jakby nie liczyć - jest znacznie mniejsze niż w Polsce. Poza tym, dochody rodzin szwedzkich (a zwłaszcza duńskich) bezrobotnych są często wyższe od dochodów pracujących w USA.
- dług publiczny w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosi 7490$, w USA jest to 2968$ przy czym przypomnę że deficyt w USA uchodzi za katastrofalnie wysoki!
Koledze się coś pokałapućkało. Dług publiczny na 1 mieszkańca wynosił w 2006 r. w USA - 29.886 $, a w Szwecji był niższy - 19.154 $. Także w ujęciu procentowym do PKB jest niższy (46,4 %) niż w USA (65 %). Jak widać USA z takim długiem nie zostałyby przyjęte do UE... Szwecja ma nadwyżkę w handlu zagranicznym ponad 10 mld $, zaś USA - deficyt - ponad 500 mld $.
- PKB / obywatela jest coraz mniejsze - w pierwszych dekadach XX w. Szwecja zajmowała nawet 3. miejsce, obecnie coś około 30.
PKB Szwecji nie spada. W latach 1950-80 rósł szybciej niż np. w USA. W ostatnich latach było podobnie. To nieprawda, że na pocz. XX w. była na 3. miejscu (przecież wcześniej autor na początku napisał, że była "dość biedna"!). Obecnie pod względem nominalnym jest na circa 10., a w uwzględnieniem siły nabywczej na 24. PKB nie jest najlepszym miernikiem dobrobytu. Lepszym jest np. HDI.
- niskie nakłady inwestycyjne, ucieczka rodzimego kapitału za granicę co jest oczywiste wobec obciążeń podatkowych o czym niżej.
Na inwestycje idzie w Szwecji 17,2 % PKB, w USA - 15,2 %. Delokalizacja (ucieczka) kapitału następuje nie tylko w Szwecji. To cecha charakterystyczna współczesnego kapitalizmu.
C.D.N.
|
|
| |  | | Grzegorz (2117 punktów) | Odpowiedź zbiorcza  Informacje o historii zaczerpnąłem z artykułu który przesłał mi mailem znajomy, Było to 2 lata temu więc trudno mi w tej chwili sięgnąć i zweryfikować. Możliwe że był on tendencyjny choć jest też pewna dziwność w całej sytuacji. Szwedzka ekonomia ma niejako "dwie" historie czy raczej dwie wersje - ta bardziej sprzyjająca socjalistom zapomina o wielu faktach np. że pierwsze ich rządy wyszły z propozycją nacjonalizacji przemysłu (niestety częściowo zrealizowany), a pakt między pracownikami a pracodawcami doprowadził do upadku małe firmy koncentrując działalność w wielkich koncernach. W zasadzie obok dwóch odmiennych ocen historii istnieją jeszcze dodatkowo trzy modele szwedzkie polecam artykuł: www.gazeta(*)s&dok=1985.81.0.39.8.1.0.1.htmszczególnie że jego autorem jest Assar Lindbeck - profesor ekonomii międzynarodowej na Uniwersytecie Sztokholmskim. Dalsze cytaty są z tego artykułu właśnie o ile nie zaznaczyłem inaczej > Nie wiem jakie to "liberalne" reformy ma autor na myśli.[...]cyt: (...) funkcjonował od mniej więcej 1870 roku do lat 60. XX wieku. W tym liberalnym okresie rząd w zasadzie ograniczał się do zapewnienia stabilnych rozwiązań prawnych wspierających rynek, odpowiadał także za edukację, ochronę zdrowia oraz infrastrukturę. Aż do lat 60. zarówno udział wydatków rządowych w PKB, jak i dystrybucja dochodów były podobne jak w USA. W ciągu tego trwającego prawie wiek okresu Szwecja z pozycji jednego z najbiedniejszych krajów zachodnich przesunęła się na trzecie miejsce wśród najbogatszych państw świata (według PKB na mieszkańca). Stała się krajem bogatym, zanim rozwinęły się tam niezmiernie szczodre instytucje państwa opiekuńczego.(...)" > W Szwecji nigdy nie było "centralnego planowania". Większość przemysłu pozostawała przecież w rękach prywatnych.cyt. "Gospodarka Szwecji charakteryzuje się znacznym udziałem sektora państwowego, do którego w całości należy transport kolejowy i łączność, w znacznym stopniu górnictwo i energetyka oraz hutnictwo, przemysł zbrojeniowy i środków transportu." www.euroin(*)ent&task=view&id=175&Itemid=70> Swoją drogą to jak popatrzy się na wszystkie lata rządów w Szwecji, to zauważy się, że tzw. "liberałowie" mało kiedy tam dochodzili do władzy,Znów odsyłam do artykułu.Nie jest tak jakoby owi liberałowie aż tak znowu rzadko wtrącali się do władzy, a okres skrajnego interwencjonizmu to raptem 30 lat. Obecnie Szwedzi wracają do modelu liberalnego choć jak zauważyłeś panuje zgoda co do utrzymania znacznej opieki socjalnej oraz nakładów na ekologię. > To nieprawda, że na pocz. XX w. była na 3. miejscu (przecież wcześniej autor na początku napisał, że była "dość biedna"!).Słuszna uwaga - okres liberalny trwał do lat 60 (cytowałem już wyżej) > Obecnie pod względem nominalnym jest na circa 10., a w uwzględnieniem siły nabywczej na 24.cyt. : "Choć osiągane w tym okresie wyniki ekonomiczne nie rozczarowywały, to z pewnością nie były imponujące. W latach 1970-1995 przyrost PKB na mieszkańca był w Szwecji o 18 proc. mniejszy niż średnia krajów OECD. W efekcie w rankingu zamożności Szwecja spadła z trzeciego na siedemnaste miejsce (...) od połowy lat 90. zwiększyło się tempo wzrostu gospodarczego. Do dziś Szwecja zdołała odrobić jedną trzecią strat, jakie poniosła od lat 70., jeśli chodzi o poziom PKB na osobę. Nadal jednak charakterystyczny jest duży stopień zależności mieszkańców od opieki państwa. W ostatnich latach około 23 proc. ludności w wieku produkcyjnym utrzymuje się z różnego typu zasiłków, w tym okresowych lub stałych rent inwalidzkich." Pomyśl 23% ludzi w wieku produkcyjnym żyje z publicznej kasy! > Delokalizacja (ucieczka) kapitału następuje nie tylko w Szwecji. To cecha charakterystyczna współczesnego kapitalizmu.To akurat prawda a przyczyną tego jest fiskalizm tam gdzie jest on duży ruch jest szybszy > Szwedzi dobrze go znoszą.Lepiej znieśliby niższe. Poza tym spore są koszty pracy - taki model nie jest rozwojowy i zauważyli to sami zainteresowani. Reforma podatkowa a w zasadzie jej kontynuacja to cel nowego rządu > Teorie Keynesa (i szwedzkich ekonomistów) to także praktyka, która umożliwiła dzisiejszy dobrobyt na Zachodzie.i dlatego konieczne były głębokie reformy Reagana czy Teacher? Zdaje się że nawet szwedzcy ekonomiści nieco inaczej patrzą na prawę - po raz ostatni odwołuje się do artykułu cyt: "Dzisiejsza Szwecja w wielu istotnych dziedzinach wraca do liberalnego systemu, jaki obowiązywał przed eksplozją interwencjonizmu państwowego w latach 60" > Pozdrawiam serdecznie.Nawzajem
|
|
|  | | obywatel (20 punktów) | - horrendalny system podatkowy: podatek dochodowy od osób prawnych wynosi 28 %, podatek dochodowy od osób fizycznych waha się od 26 do 35 % dochodu. Od zarobków powyżej 232 tys. koron pobierany jest dodatkowo podatek 20 %, a kolejne 5% płacą ci, których roczny dochód przekroczył 374 tys. koron. Przy dochodach powyżej 374 tys. koron podatek wynosi średnio 57% Do podatku dochodowego (gminnego) doliczany jest jeszcze podatek państwowy w wysokości 200 koron rocznie, do dochodów w pieniądzu dolicza się świadczenia niepieniężne (użytkowanie samochodu służbowego, posiłki firmowe, służbowe mieszkanie), istnieje 30% podatek od zysków kapitałowych: odsetek bankowych, dywidend, operacji giełdowych, wynajmu lokali. Osoby, których majątek osobisty przekracza 900 tys. koron, płacą jeszcze ekstra 1,5 %.
Szwedzi dobrze go znoszą. W Polsce CIT wynosił kiedyś 40%. W USA oprócz normalnych podatków, płaci się także podatki stanowe, a wielkie firmy muszą płacić podatek korporacyjny. Podatek od zysków kapitałowych w Danii jest jeszcze wyższy i wynosi bodajże 36%.
Nieruchomości będące własnością osób fizycznych opodatkowane są w wysokości 1,5 % ich wartości (kataster). Podstawowa stawka podatku VAT wynosi 25 % Składka na ubezpieczenie społeczne kosztuje pracodawcę 33 %
VAT jest w Szwecji wysoki (choć w zasadzie tylko o 3 % wyższy niż w Polsce). Taka sam stawka obowiązuje w Danii i na Węgrzech, zaś w Indiach VAT wynosił 40 % (nie wiem czy go nie obniżono). - Tzw. "Sztokholmska szkoła ekonomiczna" to po prostu państwowy interwencjonizm na poziomie większym niż teorie Keynsa
Teorie Keynesa (i szwedzkich ekonomistów) to także praktyka, która umożliwiła dzisiejszy dobrobyt na Zachodzie.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| Sztejka (4743 punktów) | Mnie się podoba. Chciałem mieszkanie to kupiłem, ot tak po prostu, równie prosto jak gazetę. Będę chciał zdechnąć to zdechnę, pod dowolnie wybranym mostem, bez problemu.
Nauczyliśmy się że homosokesualiści to nie "pedały", powoli uczymy się pluralizmu światopoglądowego. Wierzący to nie "katole", ateiści to nie "komuchy".
I tylko w tym wszystkim nie wiadomo już co i po co - budowaliśmy socjalizm, równość, Polskę. Była idea, dziś budujemy, w zasadzie co? Kto wie, każdy co innego. Była walka z systemem dziś jest sprzeciwanie się komu? Sąsiadowi, sąsiadce, księdzu, pani za biurkiem?! Zyskaliśmy wolność wyboru, straciliśmy kierunkowskaz, chcieliśmy wolności wyboru, a w zamian w załączniku dostaliśmy konieczność wyboru. Nie ma drogowskazów, nie wiadomo kto dobry a kto zły, pieniądz czy ideologia, żądza czy cnota, diabli wiedzą.
Mamy zmiany w gospodarce, mamy "busines", rynek, rachunek. I tylko nie bardzo wiemy co z tym począć. Niby wolność, a wiara. Niby swoboda a odpowiedzialność. Decyzja wolna, a jej skutki okrutne i nikt,NIKT nas z niej nie zwolni.
Dziś NIKOGO nie można winić za własne niepowodzenie - jest wolność, swoboda, to my sami jesteśmy winni temu czy jest nam źle czy dobrze.
Ot, cena wolności. Tylko czy jest nam dobrze? Może fajniej było być pod butem? Skowyczeć w jasnych ideałach i mrocznej rzeczywistości. Czy jak dziś mieć WYBÓR i wszystkie związane z tym kłopoty?
Mimo wszystko oceniam jednak rzeczywistość nieźle - mam wybór, mogę, dzięki internetowi powiedzieć co myślę, kim jestem.Świat, choć taki sam, stał się pozornie większy, pełniejszy możliwości. I tylko ta frustracja że to mój wybór określa mój los... nikt prócz mnie nie jest za mnie winny.
Tomasz Sztejka.
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Spowoduj tylko, aby wszyscy to zrozumieli. Głównie ci z roszczeniowymi postawami; gotowi oddać wolność za... darmową kanapkę z serem.
Serdecznie pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|