Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy istnieje duch i Bóg.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-06-2007 21:58[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)Czy istnieje duch i Bóg.
Tym razem postarałem się, aby założyć temat mądry, a nie jak zwykle głupi. Proszę jednocześnie jednak o pewną dozę wyrozumiałości, ponieważ wypowiadanie się mądrze jest wbrew mojej naturze. Jednocześnie zaznaczam, że chcę usłyszeć wasze opinię, a nie dyskutować z Wami, bo po pierwsze: nie to jest moim celem, po drugie: w wyniku mojego upośledzenia intelektualnego nie jestem wstanie Wam cokolwiek udowodnić. Temat dla MNIE jest ważny z przynajmniej dwóch powodów: jeśli moja poniższa teza jest prawdziwa, jest to dowód na istnienie ducha ( w środku naszego ciała, ale oddzielnego od niego) i ??duszy (psychiki, ale oddzielnej od ciała fizycznego, a więc oddzielnej od mózgu)?? i po drugie, w wyższych warstwach od astralnej, mentalnej znajduje się "dowód" na istnienie Boga. Dowód daje w cudzysłów, bo to są tylko odczucia ludzi, którzy byli "po tamtej stronie", nie mniej jednak są one powtarzalne i dosłownie każdy może odnieść PODOBNE, "subiektywne" odczucia, gdy był "po tamtej stronie". O co mi chodzi? Chodzi mi o podróże astralne, w astral, mental, buddyczny, atomiczny i dalej... Czyli o stany OBE, czyli o wyjście "ducha" wraz z świadomością poza swoje ciało. Można się kłócić, czy to duch wychodzi (już nie wspomnę o tym, że można się kłócić, czy w ogóle wychodzi), czy tylko nasza świadomość poza nasze ciała, lecz ja uważam, że musi być jakiś nośnik świadomości, więc uznałem, że jest nim duch. Dla tych, którzy nie wiedzą co to jest stan OBE lub mają mgliste o tym pojęcie odsyłam do artykułu www.czarymary.pl/oobe/bruce1.html. Ufam, że nie zwycięży na tym portalu ignorancja i zapoznacie się z wyżej wymienionym tekstem jak brakuje Wam "wiedzy" o stanie OBE. A teraz czas na tezę o której wspomniałem wyżej: "w stanie OBE możesz eksplorować rzeczywistość, gdzie "rzeczywistość" znaczy: to co jest, a nie jest tylko iluzją stworzoną przez nasz umysł".

P.S. Zróbcie racjonalne doświadczenie i sami spróbujcie podróżować astralnie. Jak Wam się nie uda w ciągu paru dni, wzbudzić choćby trans przed podróżniczy, to wtedy z czystym sumieniem, racjonalnie nie Wierzcie w OBE.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

bezniku (1690 punktów)
rozumiem że zwrot ,,[Idioci]'' dodała ci moderacja ?
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
rozumiem że zwrot ,,[Idioci]'' dodała ci moderacja ?

To raczej samokrytyka...

Jędrzej,Maciej,Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>rozumiem że zwrot ,,[Idioci]'' dodała ci moderacja ?

To raczej zwrot ontologiczny



"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Zyga (1539 punktów)
>to są
>tylko odczucia ludzi, którzy byli "po tamtej stronie", nie
>mniej jednak są one powtarzalne i dosłownie każdy może
>odnieść PODOBNE, "subiektywne" odczucia, gdy był "po tamtej
>stronie".

Ja stawiam na figle mózgu. Podobieństwo wizji jest uwarunkowane przez otoczenie. Chrześcijanie widzą tunel i bliskich. Lama buddyjski opowie, że jego wnętrzności rozpływały się w różnych kolorach (nie pamiętam jaki organ jaki ma kolor).

A co powiesz o opowieściach osób, które miały styczność z rośliną o nazwie "ayahuasca" (chętnie bym to sprawdził). Podobno wszyscy opowiadają, że widzieli wielkie węże i ogromne koty lub mieli wizje swojej śmierci. Nasz mózg uaktywnia obszar odpowiedzialny za takie wizje/ odwiedza nas duch węża/ nasza dusza odwiedza węża/ czy co właściwie to oznacza?
A może to opowiastki?
Zapomniałem, nie będziesz dyskutował.

>P.S. Zróbcie racjonalne doświadczenie i sami spróbujcie
>podróżować astralnie. Jak Wam się nie uda w ciągu paru dni,
>wzbudzić choćby trans przed podróżniczy, to wtedy z czystym
>sumieniem, racjonalnie nie Wierzcie w OBE.

Już robiłem nie udało mi się osiągnąć nic, naprawdę ważnego, przez kilka miesięcy. Po za imponującymi barwnymi hipnagogami i kilkoma półświadomymi snami. Nie które z nich były naprawdę zaskakujące.
Warto było to sprawdzić, ale bez przesady.
Osnowa
>Ja stawiam na figle mózgu. Podobieństwo wizji jest uwarunkowane przez otoczenie.

A ja miałam objawienie, że boga nie ma.
Dudek (190 punktów)

>A ja miałam objawienie, że boga nie ma.

Opisz pokrótce to objawienie.
Kto Ci sie objawil?


XXI wiek a ludzie nadal wierzą w bogów.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)

>Ja stawiam na figle mózgu. Podobieństwo wizji jest uwarunkowane przez otoczenie. Chrześcijanie widzą tunel i bliskich.

Jeśli New Age nazwać organizacją Chrześcijańską, to masz racje, bo oni też widzą tunel. Tunel widział też "wątpiący ateista" Jacek Kaczmarski, możesz teraz powiedzieć, że chodziło Ci o krąg kulturowy, ale to nie wyklucza, iż tunel widzą też Arabowie...

Lama buddyjski opowie, że jego wnętrzności rozpływały się w różnych kolorach (nie pamiętam jaki organ jaki ma kolor).

Ale kiedy? Podczas śmierci klinicznej, czy podczas wychodzenia z ciała, czy po prostu podczas medytacji, jeśli to ostatnie to nie ma związku, według mnie z tematem.

>A co powiesz o opowieściach osób, które miały styczność z rośliną o nazwie "ayahuasca" (chętnie bym to sprawdził). Podobno wszyscy opowiadają, że widzieli wielkie węże i ogromne koty lub mieli wizje swojej śmierci. Nasz mózg uaktywnia obszar odpowiedzialny za takie wizje/ odwiedza nas duch węża/ nasza dusza odwiedza węża/ czy co właściwie to oznacza?
>A może to opowiastki?

nie żarłem tego świństwa, nie wiem więc co o tym myśleć.
Ale teraz mówimy o podróżach astralnych, a nie o narkotyzowaniu się. Podczas podróży astralnej możesz potwierdzić swoją "wizję", czy jak to nazwać. Mówisz z pamięci co kto robił, np. że ciocia klocia z pod 6. prasowała skarpetki Idziesz do niej na dół bloku, bo mieszkasz na 9. piętrze, i pytasz się co robiła przez ostatnią godzinę, dowiadujesz się, że prasowała skarpetki...
I tu jest pies pogrzebany, skąd o tym wiedziałeś? Twój mózg sobie to uroił? Intuicja? Ale jeśli ona, to skąd się ona wzięła? Jak dla mnie sprawa jest jasna, twoja podróż astralna była faktem.

>Zapomniałem, nie będziesz dyskutował.

Na takim poziomie dyskutować jeszcze mogę, spodziewałem się tyrad naukowych na temat obalenia podróży astralnych. A tu zdziwko...

>Już robiłem nie udało mi się osiągnąć nic, naprawdę ważnego, przez kilka miesięcy. Po za imponującymi barwnymi hipnagogami i kilkoma półświadomymi snami. Nie które z nich były naprawdę zaskakujące.
>Warto było to sprawdzić, ale bez przesady.

No i to mi się podoba, sprawdził, nie zobaczył, nie Wierzy.

Pozdrawiam



"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Zyga (1539 punktów)
>Jeśli New Age nazwać organizacją Chrześcijańską, to masz racje, bo oni też widzą tunel. Tunel widział też "wątpiący ateista" Jacek Kaczmarski, możesz teraz powiedzieć, że chodziło Ci o krąg kulturowy, ale to nie wyklucza, iż tunel widzą też Arabowie...

Trochę to uprościłem ale ciesze się, że wiesz o co mi chodziło.
Prawda jest taka, że nie wierzę w "te tunele" ale słyszę o tym z każdej strony i coś mi sie wydaje, że w takim momencie zobaczę tunel albo bliskich, ale nie dlatego, że on istnieje ale dlatego że jego wizja zostanie wygenerowana przez mój niedotleniony mózg.

>Ale kiedy? Podczas śmierci klinicznej, czy podczas wychodzenia z ciała, czy po prostu podczas medytacji, jeśli to ostatnie to nie ma związku, według mnie z tematem.

Podczas pierwszego. Podobno można to zobaczyć też podczas medytacji. Jak to wygląda w trakcie śmierci? Rinpocze pewnie by powiedział, że tak samo ale na razie nie wiem jak to sprawdzić.

>nie żarłem tego świństwa, nie wiem więc co o tym myśleć.
>Ale teraz mówimy o podróżach astralnych, a nie o narkotyzowaniu się.

Hej! hej! hej! Czemu zaraz świństwa? Dla Indian ayahuasca i pejotl to święte rośliny. Pozwalają na kontakt z duchami i osobistymi przewodnikami i takie tam.

>Podczas podróży astralnej możesz potwierdzić swoją "wizję", czy jak to nazwać. Mówisz z pamięci co kto robił, np. że ciocia klocia z pod 6. prasowała skarpetki Idziesz do niej na dół bloku, bo mieszkasz na 9. piętrze, i pytasz się co robiła przez ostatnią godzinę, dowiadujesz się, że prasowała skarpetki...

A po pejotlu możesz zamienić sie w kruka i robić podobne rzeczy. (Tak słyszałem, nie wiem ale chętnie sprawdzę)
W sumie to by tłumaczyło skąd sie ich tyle wzięło u mnie za garażami

>I tu jest pies pogrzebany, skąd o tym wiedziałeś? Twój mózg sobie to uroił? Intuicja? Ale jeśli ona, to skąd się ona wzięła? Jak dla mnie sprawa jest jasna, twoja podróż astralna była faktem.

O ile mi wiadomo to nikt tego nie potwierdza poza instytutem Monroe'a, który kosi na tym gruby szmal i kilkoma podobnymi.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)

>Trochę to uprościłem ale ciesze się, że wiesz o co mi chodziło.
>Prawda jest taka, że nie wierzę w "te tunele" ale słyszę o tym z każdej strony i coś mi sie wydaje, że w takim momencie zobaczę tunel albo bliskich, ale nie dlatego, że on istnieje ale dlatego że jego wizja zostanie wygenerowana przez mój niedotleniony mózg.

Ja się przy tunelach nie upieram, upieram się przy prawdziwości podróży astralnych, bo sam to przeżyłem.

>Hej! hej! hej! Czemu zaraz świństwa? Dla Indian ayahuasca i pejotl to święte rośliny. Pozwalają na kontakt z duchami i osobistymi przewodnikami i takie tam.

Chyba też sobie "spale", "zeżrę", czy co się z tym robi

>A po pejotlu możesz zamienić sie w kruka i robić podobne rzeczy. (Tak słyszałem, nie wiem ale chętnie sprawdzę)
>W sumie to by tłumaczyło skąd sie ich tyle wzięło u mnie za garażami

Haha

>O ile mi wiadomo to nikt tego nie potwierdza poza instytutem Monroe'a, który kosi na tym gruby szmal i kilkoma podobnymi.

Ja sam przeżyłem podróż astralną, więc i ja to potwierdzam.



"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
APawłowski (1150 punktów)
W naszej kulturze przyjęło się coś powąchać, coś spalić i wdychać efekty spalania, lub czegoś się napić, aby doznać takich wizji. A niedawno jakaś pani chińska profesor, ogłosiła, że udało jej się wyprostować DNA, jedynie siłą woli i medytacją.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>W naszej kulturze przyjęło się coś powąchać, coś spalić i wdychać efekty spalania, lub czegoś się napić, aby doznać takich wizji. A niedawno jakaś pani chińska profesor, ogłosiła, że udało jej się wyprostować DNA, jedynie siłą woli i medytacją.
>
Za poczucie humoru +, a tak na poważnie, ludzie którzy to robią najczęściej nie używają żadnych używek, co więcej nawet nie jedzą mięsa, o którym powszechnie wiadomo, że jest halucynogenne...


"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
LEGION. (3161 punktów)
Próbowałem, "w tym głupszym okresie życia" Tak z 5 - 7 lat temu. Nic z tego nie wyszło...

Jędrzej,Maciej,Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>Próbowałem, "w tym głupszym okresie życia" Tak z 5 - 7 lat temu. Nic z tego nie wyszło...

Nie miałeś choćby transu? Nie czułeś wibracji? Mi to się przytrafiło spontanicznie, a Tobie nie udało się przez dłuższy czas? Jakoś nie chce mi się w to Wierzyć


"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Nie miałeś choćby transu? Nie czułeś wibracji?

Nic.
Cytat:
Mi to się przytrafiło spontanicznie, a Tobie nie udało się przez dłuższy czas?

Nie taki dłuższy, może pół roku.
Cytat:
Jakoś nie chce mi się w to Wierzyć

Odwieczne problemy wiary...

Jędrzej,Maciej,Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
J.Szulc (5723 punktów)

Ależ chłopie zakręciłeś
Chciałam całkiem poważnie podejść do tematu, ale link, który zamieściłeś nie ma zamiaru się otworzyć, więc pozostaję niedouczona. W każdym razie w temacie OBE.
Czasem mówią o mnie - nawiedzona, ale w podróże astralne raczej się nie wybieram.
Zaznaczyłeś, że do dyskusji się nie kwapisz, ale może chociaż o tym OBE coś napiszesz?
Jeśli chodzi o "wychodzenie ducha z ciała" powiem tylko tyle...
zdarzyło mi się (i wcale nie jestem szczęśliwa z tego powodu) zaznać stanu zwanego zapaścią. I to w dość ciekawym miejscu, bo na sali operacyjnej. Nie było żadnego wrażenia wychodzenia, podróżowania ani innych tego typu przyjemności. Piszę o tym tu, bo mnie nie znasz i jeśli nie będę chciała, nie odpowiem na żadne pytanie. Uczucie jest wrednie straszne i nikomu tego nie życzę.
Co znaczy "tamta strona"?
Wierz mi, że nie chcesz tego doświadczyć.
Radzę Ci normalnie chodzić po ziemi, zachwycać się śpiewem ptaków, słońcem, deszczem...
- żeby było weselej, dodam - żadnych sekt i eksperymentów z ziołami . Jeszcze nie raz będziesz wręcz wyłaził ze skóry, słowo! Sam życie da Ci tyle kopów, że poszybujesz lepiej niż bracia Wright, masz jak w banku.

Pozdrawiam.

---
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>Ależ chłopie zakręciłeś
>Chciałam całkiem poważnie podejść do tematu, ale link, który zamieściłeś nie ma zamiaru się otworzyć,

Przepraszam, zjadłem jeden beckslesz, oto prawdziwy link
www.czarymary.pl/cienik/oobe/bruce1.html

Nie ma sensu, żebym ja opowiadał co to jest OBE, bo są ode mnie mądrzejsi i bardziej doświadczeni, powiem tylko, że moje doświadczenia z OBE nachodzą się z tymi opisanymi w linku, choć oczywiście nie dotarłem tak daleko jak autor tego tekstu.


"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
wyszpolski (447 punktów)
>moje doświadczenia z OBE nachodzą się z tymi opisanymi w linku, choć oczywiście nie dotarłem tak daleko jak autor tego tekstu.

Autosugestia jest potężnym narzędziem.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>zdarzyło mi się (i wcale nie jestem szczęśliwa z tego powodu) zaznać stanu zwanego zapaścią. I to w dość ciekawym miejscu, bo na sali operacyjnej. Uczucie jest wrednie straszne i nikomu tego nie życzę.
Może to efekt znieczulenia?


Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta. -- George Orwell, 1984
klucznik (351 punktów)
Ok. Racjonalnie jestem w stanie wytłumaczyć dysfunkcjami pracy mózgu i burzą neurotransmiterów te tunele, światło itp.

Ale mój rozum siada w momencie n-tego podejścia do próby wytłumaczenia jakim cudem człowiek nieprzytomny, leżący na łózku i balansujący na granicy zgonu wylatuje zciała i widzi w czasie rzeczywistym co dzieje się na parkingu za szpitalem, co póżniej okazuje się faktem.

Ja tego wytłumaczyć nie umiem inaczej jak uznając duszę.

Chyba, że Forumowicze znają odpowiedź.

"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
wyszpolski (447 punktów)
>jakim cudem człowiek nieprzytomny, leżący na łózku i balansujący na granicy zgonu wylatuje zciała i widzi w czasie rzeczywistym co dzieje się na parkingu za szpitalem, co póżniej okazuje się faktem.

Otóż istnieje proste wyjaśnienie - nic takiego się wcale nie dzieje.
Freeman
>Ale mój rozum siada w momencie n-tego podejścia do próby wytłumaczenia jakim cudem człowiek nieprzytomny, leżący na łózku i balansujący na granicy zgonu wylatuje zciała i widzi w czasie rzeczywistym co dzieje się na parkingu za szpitalem, co póżniej okazuje się faktem.
>Ja tego wytłumaczyć nie umiem inaczej jak uznając duszę.
>Chyba, że Forumowicze znają odpowiedź.

Były robione już tego tupu testy (o ostatnim jaki znam czytałem w książce Carla Sagana, "Świat nawiedzany przez demony") i ŻADEN nie zakończył się powodzeniem.
No ale o czego są testy nie opierające się o metodę naukową ... :-D

wyszpolski (447 punktów)
OBE, astrale, blablabla. Udowodnił to ktoś? Nie. Czy na śmiałków czekają nagrody typu 1,000,000$? Tak. Wnioski nasuwają się same. Wszystkie astrale i inne czaro-bzdury istnieją tylko w umyśle osoby która się w to zabawia, chociażby słynne ewokacje z Goetii itp. Bzdury i tyle.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>OBE, astrale, blablabla. Udowodnił to ktoś? Nie. Czy na śmiałków czekają nagrody typu 1,000,000$? Tak. Wnioski nasuwają się same. Wszystkie astrale i inne czaro-bzdury istnieją tylko w umyśle osoby która się w to zabawia, chociażby słynne ewokacje z Goetii itp. Bzdury i tyle.

Istnienia Boga też nikt nie udowodnił, a On istnieje. Możemy sobie tak gadać, i do niczego nie dojść. Co do nagrody, ja z własnej kieszeni dam Ci nawet 10.000.000$ jeśli mi udowodnisz, że żyjesz, a nie tylko mi się śnisz. Udowodnij mi, że krzesło na którym właśnie siedzę istnieje. Miłej zabawy życze...


"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
wyszpolski (447 punktów)
> Istnienia Boga też nikt nie udowodnił, a On istnieje.

Kpisz sobie?

>Możemy sobie tak gadać, i do niczego nie dojść. Co do nagrody, ja z własnej kieszeni dam Ci nawet 10.000.000$ jeśli mi udowodnisz, że żyjesz, a nie tylko mi się śnisz.

W Holandii po podpisaniu umowy o asystowane samobójstwo bardzo szybko ci udowodnię (ostatecznie) że żyłem, a tobie już nic więcej się nie przyśni.

>Udowodnij mi, że krzesło na którym właśnie siedzę istnieje. Miłej zabawy życze...

Jak wyżej, w Holandii, po spisaniu umowy. Nawet krzesłem mogę.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)

>Kpisz sobie?

Nie kpię, z tego co wiem nie jest to forum ateistyczne, lecz racjonalne.

>>Możemy sobie tak gadać, i do niczego nie dojść. Co do nagrody, ja z własnej kieszeni dam Ci nawet 10.000.000$ jeśli mi udowodnisz, że żyjesz, a nie tylko mi się śnisz.

>W Holandii po podpisaniu umowy o asystowane samobójstwo bardzo szybko ci udowodnię (ostatecznie) że żyłem, a tobie już nic więcej się nie przyśni.

Właśnie w tym problem, że nawet jak mnie zabijesz, dalej będzie trwać moja projekcja, bo "duch" jest nieśmiertelny. Że jesteś w stanie mnie "zabić", a raczej zabić moje ciało niczego nie udowadnia. Może mi się śni, że jestem w Holandii i Ty mnie tam zabijasz, a potem mi się śni, że podróżuje astralnie uwolniony od ciała.

>Jak wyżej, w Holandii, po spisaniu umowy. Nawet krzesłem mogę.

To niczego nie udowadnia, kiepski ten twój dowód.



"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
wyszpolski (447 punktów)
>Nie kpię, z tego co wiem nie jest to forum ateistyczne, lecz racjonalne.

Mówienie o tym że bóg istnieje w kategoriach faktów zdecydowanie nie jest racjonalne.

>Właśnie w tym problem, że nawet jak mnie zabijesz, dalej będzie trwać moja projekcja, bo "duch" jest nieśmiertelny.

Domniemana nieśmiertelność ducha nie jest faktem.

>Że jesteś w stanie mnie "zabić", a raczej zabić moje ciało niczego nie udowadnia. Może mi się śni, że jestem w Holandii i Ty mnie tam zabijasz, a potem mi się śni, że podróżuje astralnie uwolniony od ciała.

Sęk w tym że prawdopodobnie będziesz martwy i nic śnić ci się nie będzie.

>To niczego nie udowadnia, kiepski ten twój dowód.

No jak ci się podobają toki rozumowania gorgiaszopodobne, to proszę bardzi, jak dla mnie jest to piękny obiektywny dowód który potwierdzi spora grupa ludzi. I nie, nie będzie mi się to śniło.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)

>Mówienie o tym że bóg istnieje w kategoriach faktów zdecydowanie nie jest racjonalne.

Masz niestety rację.

>Domniemana nieśmiertelność ducha nie jest faktem.

Nie jest ona naukowo potwierdzona, ale może być faktem.

>Sęk w tym że prawdopodobnie będziesz martwy i nic śnić ci się nie będzie.

Mam odmienną opinię, lecz widze, że mi na tą opinię pozwalasz, bo używasz słowa "prawdopodobnie"

>No jak ci się podobają toki rozumowania gorgiaszopodobne, to proszę bardzi, jak dla mnie jest to piękny obiektywny dowód który potwierdzi spora grupa ludzi.

Czy obiektywny to nie wiadomo, a że potwierdza go spora grupa ludzi już dla mnie nie jest żadnym argumentem. Ile to razy w historii większość się myliła.




"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
wyszpolski (447 punktów)
>Nie jest ona naukowo potwierdzona, ale może być faktem.

No więc jak będzie tym faktem, to wtedy się zacznę martwić (albo cieszyć). W tej chwili nie ma to najmniejszego znaczenia.

>Mam odmienną opinię, lecz widze, że mi na tą opinię pozwalasz, bo używasz słowa "prawdopodobnie"

Ależ w tej kwestii każdy ma prawo mieć subiektywne zdanie, mniej, lub bardziej rozsądne z naukowego punktu widzenia.

>Czy obiektywny to nie wiadomo, a że potwierdza go spora grupa ludzi już dla mnie nie jest żadnym argumentem. Ile to razy w historii większość się myliła.

Większość się myliła 17 razy, ale w tym konkretnym wypadku, jeśli inni nie są matrycam, tylko są realni tak samo jak ty, fakt że potwierdzą ów śmierć, sprawi że stanie się obiektywnym faktem. A nie częścią jakiegoś tam snu etc.
wyszpolski (447 punktów)
Ha. Że też dopiero teraz na to wpadłem.

> Istnienia Boga też nikt nie udowodnił, a On istnieje.

Napisałeś że Bóg istnieje, a więc jest to według Ciebie prawda.

>dam Ci nawet 10.000.000$ jeśli mi udowodnisz, że żyjesz, a nie tylko mi się śnisz.

W oparciu o to co wyżej napisałeś, skoro uważasz że bóg istnieje, to istnieję również ja, ponieważ bóg jako istota doskonała nie oszukiwałby Ciebie i twoich zmysłów. Skoro uważasz istnienie boga za fakt, to również mój dowód na to że żyję i ci się nie śnię jest prawdziwy, więc czekam na pieniążki.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>Ha. Że też dopiero teraz na to wpadłem.
>Napisałeś że Bóg istnieje, a więc jest to według Ciebie prawda.

Jeśli mi się to wszystko nie śni, jest to prawda.

>W oparciu o to co wyżej napisałeś, skoro uważasz że bóg istnieje, to istnieję również ja, ponieważ bóg jako istota doskonała nie oszukiwałby Ciebie i twoich zmysłów.

Jest też inne wyjaśnienie. Rzeczywistość nie istnieje, istnieje tylko Bóg i ja w tym wszechświecie. Posiadam niemniej jednak matryce z Twojego wszechświata i Twojej osoby. To co odbieram za ciebie nie jest Tobą, ale Twoją matrycą. We swoim wszechświecie jestem kimś na kształt boga. Jaki byłby cel takiego scenariusza stworzenia "wszechświatów" przez Boga? Proste pytanie i prosta odpowiedź: nie istniałoby zło, a jedynie iluzja.

>Można Skoro uważasz istnienie boga za fakt, to również mój dowód na to że żyję i ci się nie śnię jest prawdziwy, więc czekam na pieniążki.

Nie tak szybko moja rybko...


"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
wyszpolski (447 punktów)
>Jeśli mi się to wszystko nie śni, jest to prawda.

No raczej się nie śni, a skoro się nie śni, to czekam na pieniązki [;

>Jest też inne wyjaśnienie. Rzeczywistość nie istnieje, istnieje tylko Bóg i ja w tym wszechświecie. Posiadam niemniej jednak matryce z Twojego wszechświata i Twojej osoby. To co odbieram za ciebie nie jest Tobą, ale Twoją matrycą. We swoim wszechświecie jestem kimś na kształt boga. Jaki byłby cel takiego scenariusza stworzenia "wszechświatów" przez Boga? Proste pytanie i prosta odpowiedź: nie istniałoby zło, a jedynie iluzja.

Przekombinowane i pozbawione większego sensu, bo realnie odczuwając zło mogę stwierdzić że ono obiektywnie istnieje i nie ma dla mnie znaczenia czy jest ono powodowane przez osobe czy tez matryce, bo jest ono z mojego subiektywnego punktu widzenia, jak najbardziej obiektywnym i odczuwalnym faktem, więc tym samym, nie jest iluzją.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)

>>Jest też inne wyjaśnienie. Rzeczywistość nie istnieje, istnieje tylko Bóg i ja w tym wszechświecie. Posiadam niemniej jednak matryce z Twojego wszechświata i Twojej osoby. To co odbieram za ciebie nie jest Tobą, ale Twoją matrycą. We swoim wszechświecie jestem kimś na kształt boga. Jaki byłby cel takiego scenariusza stworzenia "wszechświatów" przez Boga? Proste pytanie i prosta odpowiedź: nie istniałoby zło, a jedynie iluzja.

>Przekombinowane i pozbawione większego sensu, bo realnie odczuwając zło mogę stwierdzić że ono obiektywnie istnieje i nie ma dla mnie znaczenia czy jest ono powodowane przez osobe czy tez matryce, bo jest ono z mojego subiektywnego punktu widzenia, jak najbardziej obiektywnym i odczuwalnym faktem, więc tym samym, nie jest iluzją.

Twoje postrzeganie zła może być iluzją, a nie cierpienie samo w sobie. One na swój sposób w tym modelu jest "realne", lecz przyczyny jego wystąpienia są nie realne. Podam przykład: cierpisz, bo boisz się śmierci, jest to cierpienie odczuwane przez Ciebie jako realne, ale nie ma czegoś takiego jak śmierć. Podam inny przykład: zdenerwował Cię kolega z pracy: cierpisz z tego powodu, ale nie istnieje w Twoim wszechświecie twój kolega z pracy, a jedynie jego matryca, cierpienie chodź wystąpiło, jest zupełnie bezpodstawne.
>



"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
wyszpolski (447 punktów)
> (...) cierpienie chodź wystąpiło, jest zupełnie bezpodstawne.

Zdaje mi się że do podobnych wniosków doszedł Budda 2500 lat temu.
Freeman
Dyskusja nieco bez sensu. An.Alfa.Beta Stawia tu tezy niemożliwe do obalenia i potwierdzenia, będące wytworem bujnej wyobraźni.
Czego oczekujesz Aa.Alfa.Beto ? Opinii tak? To proszę:
Twoja teoria zupełnie mnie nie interesuje bo jest tylko i wyłącznie wytworem fantazji. Czekam na dowody naukowe, dopiero wtedy sobie pogadamy jak równy z równym, póki co mam cię za nieszkodliwego, niedowartościowanego(?) kolesia który za bardzo ucieka w świat fantazji...

"Szukanie prawdy to nie szukanie tego, co upragnione"

Mój ulubiony cytat weź go sobie "do serca"...
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>Dyskusja nieco bez sensu. An.Alfa.Beta Stawia tu tezy niemożliwe do obalenia i potwierdzenia, będące wytworem bujnej wyobraźni.

Napisałem przecież: "Istnienia Boga też nikt nie udowodnił, a On istnieje. Możemy sobie tak gadać, i do niczego nie dojść." Zdaję sobie sprawę, że ten wątek dyskusji jest bez sensu, ale bądź co bądź nie ja go zaczynałem. Zwróciłem uwagę tylko, że cała nauka opiera się na Wierze, że bada to co istnieje, dlatego krew czasami mnie zalewa, jak ktoś mówi mi: udowodnij, że Bóg istnieje naukowo.

>Czego oczekujesz Aa.Alfa.Beto ? Opinii tak? To proszę:
>Twoja teoria zupełnie mnie nie interesuje bo jest tylko i wyłącznie wytworem fantazji.

O której teori piszesz? O tym, że świat nie istnieje? Jeśli tak, to powiem Ci, że ja sam nawet w nią do końca nie Wierzę, a jedynie zdaję sobie sprawę, że jest taka możliwość.

>Czekam na dowody naukowe, dopiero wtedy sobie pogadamy jak równy z równym, póki co mam cię za nieszkodliwego, niedowartościowanego(?) kolesia który za bardzo ucieka w świat fantazji...

Nie którzy nazywają to światem fantazji, niektórzy światem wizji. Czy jestem niedowartościowany, szczerze wątpie, właściwe ocenianie swoich możliwości to co innego niż niedowartościowanie.

>"Szukanie prawdy to nie szukanie tego, co upragnione"
>Mój ulubiony cytat weź go sobie "do serca"...

Podam Ci inny cytat, też weź sobie go do serca:
>



"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Freeman
>Napisałem przecież: "Istnienia Boga też nikt nie udowodnił, a On istnieje. Możemy sobie tak gadać, i do niczego nie dojść." Zdaję sobie sprawę, że ten wątek dyskusji jest bez sensu, ale bądź co bądź nie ja go zaczynałem. Zwróciłem uwagę tylko, że cała nauka opiera się na Wierze, że bada to co istnieje, dlatego krew czasami mnie zalewa, jak ktoś mówi mi: udowodnij, że Bóg istnieje naukowo.

Ależ my istniejemy i wszystko dokoła także, gdybym nie istniał to bym nie pisał tego teraz...nie wciskaj mi kitu.
Nie czepiaj się też nauki jeśli pokazuje ona że jesteś w błędzie. Nie mamy NIC ale to nic cenniejszego niż nauka.
Pisałem już że rozważać można istnienie wszystkiego.

>O której teori piszesz? O tym, że świat nie istnieje? Jeśli tak, to powiem Ci, że ja sam nawet w nią do końca nie Wierzę, a jedynie zdaję sobie sprawę, że jest taka możliwość.

Hmm... a może żyjemy w wielkim pudełku po butach. Tak wyobraź to sobie! Albo nie...w dżemie truskawkowym, lubię go więc czemu nie. Fajne teoria, co z tego ze niemożliwa to zbadania ale mi się podoba. Wierzę w nią a jeśli ty nie to znaczy tylko tyle że wkładasz w to za dużo rozumu a za mało wiary.
Możemy jak widzisz rozważać wiele możliwości jeśli jednak nigdy nie przekonamy się o ich prawdziwości to jaki jest sens dyskutowania na ich temat? Oczekujesz że porzucę wszystko i zacznę wyznawać jakieś teorie na temat tego że moja mama i brat, dom nie istnieją? Wolę naukę, ale i tak na pewno przekonasz do tej teorii wielu ludzi.
A i jakie metody poza naukowymi uznajesz by potwierdzać swoje teorie?
I dla dlaczego kpisz sobie z nauki która jasno mówi że nie wie wszystkiego (co nie znaczy że nie może stwierdzić że nie ma boga/bogów i cudów nie widów zob. na wiki J. Randiego czy poczytaj C. Sagana) ale stara się zapełniać te luki poprzez ciężką (i nie zawsze owocną) pracę setek tysięcy naukowców? Ty natomiast oświecony przychodzi tutaj bez ŻADNYCH poważnych dowodów i stwierdzasz że... "nie ma nas śnisz mi się"... brzmi to jak bełkot wariata i będzie nim dla mnie puku nie podasz dowodów (naukowych), inne sposoby udowadniania niż oparte na metodzie naukowej kompletnie mnie nie interesują.
Zacznij tutaj:
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)

>Ależ my istniejemy i wszystko dokoła także, gdybym nie istniał to bym nie pisał tego teraz...

To tylko twoja opinia...

>nie wciskaj mi kitu.

>ja Ci nie wciskam niczego, piszę tylko o tym, że właściwie tak do końca nie możemy być niczego pewni... Tylko tyle. Myśle, że tak w głębi Ciebie jest to przekonanie.

>Nie czepiaj się też nauki jeśli pokazuje ona że jesteś w błędzie. Nie mamy NIC ale to nic cenniejszego niż nauka.

Według mnie cenniejsza jest duchowość, ale to tylko moje zdanie...

>Hmm... a może żyjemy w wielkim pudełku po butach. Tak wyobraź to sobie! Albo nie...w dżemie truskawkowym, lubię go więc czemu nie. Fajne teoria, co z tego ze niemożliwa to zbadania ale mi się podoba. Wierzę w nią a jeśli ty nie to znaczy tylko tyle że wkładasz w to za dużo rozumu a za mało wiary.

Może! Dobrze że zdajesz sobie z tego sprawę Jakiego znaczenia nabiera zdanie "wiem, że nic nie wiem".

>Możemy jak widzisz rozważać wiele możliwości jeśli jednak nigdy nie przekonamy się o ich prawdziwości to jaki jest sens dyskutowania na ich temat?

Jedynym sensem dyskutowania na takie tematy jest uświadomienie sobie, że takie scenariusze są możliwe, choć mało prawdopodobne. Otwarta dyskusja o tym sprawia, że uczymy się pokory i skromności: "wiem, że nic nie wiem" na pewno. Oczywiście nauka jest bardzo ważna, dla mnie z praktycznego punktu widzenia, ale już jest bezbronna na poziomie ontologii, bo sceptycyzm jest niewywracalny.

>Oczekujesz że porzucę wszystko i zacznę wyznawać jakieś teorie na temat tego że moja mama i brat, dom nie istnieją?

Gdzie o tym przeczytałeś? Z moich postów? Chyba gorzej czytasz ze zrozumieniem ode mnie.

>Wolę naukę, ale i tak na pewno przekonasz do tej teorii wielu ludzi.
>A i jakie metody poza naukowymi uznajesz by potwierdzać swoje teorie?

Moje teorie są tylko hipotezami, mam ich mnóstwo, a niektóre są ze sobą sprzeczne. Nie wiem co jest prawdziwe, a co fałszywe, a więc nie w mojej głowie to, aby przekonywać do tych teorii jakiś ludzi.

>I dla dlaczego kpisz sobie z nauki która jasno mówi że nie wie wszystkiego (co nie znaczy że nie może stwierdzić że nie ma boga/bogów i cudów nie widów zob. na wiki J. Randiego czy poczytaj C. Sagana) ale stara się zapełniać te luki poprzez ciężką (i nie zawsze owocną) pracę setek tysięcy naukowców?

Nie zrozumiałeś mojego postu chyba, albo tylko udajesz... Nie kpię z nauki, jest bardzo potrzebna dla praktycznej strony życia, zaznaczam tylko, że u jej podstawy tkwi dogmat, że Rzeczywistość istnieje. Nic więcej i nic mniej.

> Ty natomiast oświecony

Nie jestem oświecony.

> przychodzi tutaj bez ŻADNYCH poważnych dowodów

Nie może być na to dowodów, i tych za i tych przeciw, bo to jest nie do udowodnienia.

> i stwierdzasz że... "nie ma nas śnisz mi się"...

Ja nie stwierdzam, tylko podaje taką możliwość, a to wielka różnica.

>brzmi to jak bełkot wariata i będzie nim dla mnie puku nie podasz dowodów (naukowych), inne sposoby udowadniania niż oparte na metodzie naukowej kompletnie mnie nie interesują.

Naukowo stwierdź, że nie jesteś w stanie udowodnić mi, że Rzeczywistość istnieje. Każdy poważny naukowiec zdaje sobie z tego sprawę, pytanie brzmi czy jesteś poważnym naukowcem?

>Zacznij tutaj:
>pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

Przeczytam, przeczytam: może się czegoś ciekawego dowiem.
>



"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Freeman
>>Ależ my istniejemy i wszystko dokoła także, gdybym nie istniał to bym nie pisał tego teraz...
>To tylko twoja opinia...
Całe szczęście. Teraz lecę uczyć się nieistniejącego języka ActionScript, potem zrobię nieistniejącą animację Flash by wieczorem zjeść wyimaginowany obiad. W nocy pomyśle jak to świat może jeszcze wyglądać (może zmianie koncepcje pudełka po budach na zupę pomidorową). Więcej pokory uczy nauka (zobacz jak maleńka jest ziemia z perspektywy krańca układu słonecznego) kolego a nie takie chore rozważania.
Jestem bo myślę. Czy moje istnienie nie może wynikać z tego że myślę? Jeśli nie ma rzeczywistości to czym to wszystko ma być. Dżemem? Takie hipotezy są po prostu śmieszne i naiwne, ale kto wie może kiedyś ktoś nam dostarczy jakiś dowód tym czasem nie mam już ochoty pisać o tych pierdołach. Znajdź sobie praktyczniejsze i bardziej rozwijające zajęcie. Polecam czytanie wikipedi albo naukę CSS+HTML ew. bardzo ciekawa (i ostatnio modna) jest ewolucja i jej wpływ na psychikę ludzką. Naprawdę więcej z tego miodu, pokory i wiedzy niż z takich dyskusji.
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
Poprawiam adres pod którym można znaleźć informacje o OBE: www.czarymary.pl/cienik/oobe/bruce1.html


"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Miau (116 punktów)
Sama miałam doświadczenie z OBE, w dodatku niezaplanowane i nie z własnej woli. Później dowiedziałam się, iż ów stan ma określoną nazwę. W skrócie: ogarnęłam cały wszechświat umysłem i żadnego boga nie dostrzegłam.Był to stan przyjemny, chyba jedno z najlepszych możliwych doznań. Nie potrafię odpowiedzieć, czy było to spowodowane "wydostaniem" się duszy z ciała, czy jedynie zaburzeniem działania mózgu. Racjonalnie myśląc zapewne to drugie, ale wówczas miałam zupełnie inne odczucie Odczucie tylko, dowodów brak.

Pozdrawiam
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>Sama miałam doświadczenie z OBE, w dodatku niezaplanowane i nie z własnej woli. Później dowiedziałam się, iż ów stan ma określoną nazwę. W skrócie: ogarnęłam cały wszechświat umysłem i żadnego boga nie dostrzegłam.

Nie jestem specjalistą by powiedzieć Ci na którym poziomie byłaś, ale wydaje mi się że tylko w astralu. Jakbyś dotarła poza mental wtedy byś odczuła obecność Boga. Astral jest to świat najbliższy fizycznemu.

>Był to stan przyjemny, chyba jedno z najlepszych możliwych doznań. Nie potrafię odpowiedzieć, czy było to spowodowane "wydostaniem" się duszy z ciała, czy jedynie zaburzeniem działania mózgu. Racjonalnie myśląc zapewne to drugie, ale wówczas miałam zupełnie inne odczucie Odczucie tylko, dowodów brak.

No niestety, jak to zauważył jeden z czytelników, zgarnęłabyś kupę dolców.

>Pozdrawiam

Ja również
>



"Bez bogów można istnieć, bez Wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Xylomena (48 punktów)
No przepraszam Cię, ale zapowiedziałeś brak dyskusji...
Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żebyś w oparciu o to, co Ci napiszę określał mojego astrala, cokolwiek to u Ciebie znaczy, bo to Twoja ocena, więc i Twój problem, ale generalnie w ogóle odradzam Ci dążenie do przeżyć metafizycznych. Choćby dlatego, że - według mnie - ludzi wartościujesz w oparciu o nie na wspak i niepotrzebnie...
W uproszczeniu mówiąc tego rodzaju doznania nie świadczą o wysokościach człowieka, ale bynajmniej - do nich potrzeba właśnie upadku. Aby być poza nimi trzeba się wznieść (utrzymywać) na wysokości człowieczeństwa, wspołżycia społecznego - jak kto woli.
Nie napiszę Ci o żadnych swoich doświadczeniach tego rodzaju (głównie dlatego, że traktujesz to jako powód do chluby, więc nic byś z tego nie zrozumiał). Przedstawię Ci tylko swoją propozycję wykładni alternatywnej do Twojej. Nie kompleksową - taki wstęp, całkiem własnego pomysłu (nie musisz szukać linków i książek) i bez wielkiego zacietrzewienia, że się w tym względzie nie mylę...

Rozbieżności w rozumieniu tzw. znaków od Boga przez człowieka, zdają się być tak ogromne ilu ludzi na świecie. Jeden uzna tylko taki, że jak czuje głód, to trzeba jeść, a drugi nawet to policzy jako zabobon (ciemniactwo duchowe) i zaczyna szukać dokładnie tego "obiektywizmu" pozazmysłowego, o którym Ty piszesz.
Dla mnie to herezja.
Proponowałabym skupić się raczej na sposobach wychodzenia z owych stanow "niezależnych" od zmysłów. Już podczas samych zwiastunow przekraczania granicy. Tłumacząc je sobie następująco:
- wyłączenie odruchu przełykania pojawia się po zaniechaniu mowy mogącej kogoś uratować przed zgubą (można wówczas odmówić prośbę o błogosławieństwo jadła, ale jeszcze lepiej wrócić do konkretnego zdarzenia, rozmówcy);
- krwawienia stygmatyczne z nóg bez bólu - nie patrzysz za kim chodzisz (czyjego polecenia usłuchałeś);
- spotkanie Jezusa na jawie - ostrzeżenie przed śmiercią za uczynek własny;
- zanik widzenia - zajmujesz się sobą, a nie ludźmi, a dokładnie - utknąłeś w religii do nikąd (na ogół reinkarnacyjnej);
- głos w trzewiach (sercu) - dokonałaś zabójstwa osoby niewinnej i zostałeś nosicielem jej duszy;
- głos w mózgu - dana osoba żyjąca modli się do ciebie;
- żeński głos w eterze zwracający po imieniu - zaniechałeś służenia potomstwu;
- męski głos z nieba - zlekceważyłeś drugiego człowieka, aż po jego śmierć;

Doświadczyłeś czegoś z tej listy?

Do objawienia potrzeba grzechu
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
>No przepraszam Cię, ale zapowiedziałeś brak dyskusji...
>Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żebyś w oparciu o to, co Ci napiszę określał mojego astrala, cokolwiek to u Ciebie znaczy, bo to Twoja ocena, więc i Twój problem, ale generalnie w ogóle odradzam Ci dążenie do przeżyć metafizycznych. Choćby dlatego, że - według mnie - ludzi wartościujesz w oparciu o nie na wspak i niepotrzebnie...

Gdzie wartościuje ludzi? Nie przypominam sobie żadnej oceny człowieka na tym forum, związanej z moimi dążeniami do przeżyć metafizycznych...

>W uproszczeniu mówiąc tego rodzaju doznania nie świadczą o wysokościach człowieka, ale bynajmniej - do nich potrzeba właśnie upadku. Aby być poza nimi trzeba się wznieść (utrzymywać) na wysokości człowieczeństwa, wspołżycia społecznego - jak kto woli.

Ktoś mądry kiedyś powiedział: żeby uwierzyć w Boga trzeba oszaleć, lecz sam wierzył w Boga. Możesz to nazywać upadkiem, ale tak samo jest z podróżami astralnymi, też trzeba "oszaleć", zawiesić swój racjonalizm, ale nie do końca, można gromadzić informacje i weryfikować je potem w rzeczywistości. Można też godzić współżycie społeczne z podróżami w astral. Nic we właściwych proporcjach nie jest szkodliwe.

>Nie napiszę Ci o żadnych swoich doświadczeniach tego rodzaju (głównie dlatego, że traktujesz to jako powód do chluby, więc nic byś z tego nie zrozumiał).

Bez przesady z tą chlubą, ciężko ją mieć kiedy zdarzają ci się takie sytłacje spontanicznie...

>Przedstawię Ci tylko swoją propozycję wykładni alternatywnej do Twojej. Nie kompleksową - taki wstęp, całkiem własnego pomysłu (nie musisz szukać linków i książek) i bez wielkiego zacietrzewienia, że się w tym względzie nie mylę...
>Rozbieżności w rozumieniu tzw. znaków od Boga przez człowieka, zdają się być tak ogromne ilu ludzi na świecie. Jeden uzna tylko taki, że jak czuje głód, to trzeba jeść, a drugi nawet to policzy jako zabobon (ciemniactwo duchowe) i zaczyna szukać dokładnie tego "obiektywizmu" pozazmysłowego, o którym Ty piszesz.
>Dla mnie to herezja.

Jestem więc w pewnej części dla Ciebie heretykiem. Nie myśl jednak, że obce jest mi to co ludzkie...

>Proponowałabym skupić się raczej na sposobach wychodzenia z owych stanow "niezależnych" od zmysłów. Już podczas samych zwiastunow przekraczania granicy. Tłumacząc je sobie następująco:
>- wyłączenie odruchu przełykania pojawia się po zaniechaniu mowy mogącej kogoś uratować przed zgubą (można wówczas odmówić prośbę o błogosławieństwo jadła, ale jeszcze lepiej wrócić do konkretnego zdarzenia, rozmówcy);
>- krwawienia stygmatyczne z nóg bez bólu - nie patrzysz za kim chodzisz (czyjego polecenia usłuchałeś);
>- spotkanie Jezusa na jawie - ostrzeżenie przed śmiercią za uczynek własny;
>- zanik widzenia - zajmujesz się sobą, a nie ludźmi, a dokładnie - utknąłeś w religii do nikąd (na ogół reinkarnacyjnej);
>- głos w trzewiach (sercu) - dokonałaś zabójstwa osoby niewinnej i zostałeś nosicielem jej duszy;
>- głos w mózgu - dana osoba żyjąca modli się do ciebie;
>- żeński głos w eterze zwracający po imieniu - zaniechałeś służenia potomstwu;
>- męski głos z nieba - zlekceważyłeś drugiego człowieka, aż po jego śmierć;
>Doświadczyłeś czegoś z tej listy?

Nie, nic z tych rzeczy, nie wiem czy podszedłeś do tematu serio, czy po prostu robisz sobie ze mnie jaja... Słyszałem tylko głos żeński mówiący do mnie "cip,cip,cip" i wcale nie robie sobie jaj.

>
Do objawienia potrzeba grzechu


Rozwiniesz?



Spotkał Mądry Głupiego, Głupi powiedział "Cześć!", Mądry: "dowidzenia!"
Xylomena (48 punktów)

>Ktoś mądry kiedyś powiedział: żeby uwierzyć w Boga trzeba oszaleć, lecz sam wierzył w Boga. Możesz to nazywać upadkiem, ale tak samo jest z podróżami astralnymi, też trzeba "oszaleć", zawiesić swój racjonalizm, ale nie do końca, można gromadzić informacje i weryfikować je potem w rzeczywistości. Można też godzić współżycie społeczne z podróżami w astral. Nic we właściwych proporcjach nie jest szkodliwe.

>Bez przesady z tą chlubą, ciężko ją mieć kiedy zdarzają ci się takie sytłacje spontanicznie...

Do objawienia potrzeba grzechu
>Rozwiniesz?
>


To co napisałam w sygnaturce jest tym samym co dotychczas w Twoim temacie. Z wszelkich dotychczasowych moich doświadczeń wynika, że objawienia są sygnałami ostrzegawczymi związanymi z niewłaściwym (grzesznym) postępowaniem człowieka. Kiedy je tak rozumieć to w ogóle mają jakiś sens, ponieważ wpływają na wzrost rozumienia świata (Boga), własnego w nim miejsca, misji. Jeśli miałyby być tylko do patrzenia na nie jak ciele na malowane wrota, na równi z kontemplowaniem rzeczywistości fizycznej, czy też do uprawiania swoistej turystyki ekstazy, to do niczego nie byłaby potrzebna granica między rzeczywistością omawialną społecznie, tworzacą platformę porozumienia między ludźmi, a tą której doświadcza się tylko duchem.
Nie pisz mi o równowadze w sensie równych proporcji dwóch rodzajów doświadczeń, ponieważ z tego punktu widzenia t.j. zwiększania rozumności człowieka, to jest nonsens (bezsens). Sens pojawia się dopiero z pojmowaniem jednych z nich jako złych (nieprawidłowych - wedle tych, którzy w swoim uczeniu się świata, chcą pomijać wiarę w Boga i mają do tego prawo, jeżeli tylko uważają, że to te pojęcie zawadza rozwojowi ich pojmowania świata). Każde objawienie to wskazówka, czerwone swiatlo, a nie łaska Boska.
Człowiek powinien dążyć do jedności, a nie rozdwojenia w sobie, czego oznaki Ty już przejawiasz, skoro piszesz, że jakiejś Twojej części zarzucam herezję...
Po pierwsze sam to sobie zarzucasz, bo ja napisałam tylko jakie poglądy są dla mnie herezją, a zasadniczo przestań na to liczyć, że to jakaś Twoja część może być odpowiedzialna za wygłaszanie herezji, a inna nie! Oprzytomnij! Nie obawiasz się perspektywy, że przy takim pojmowaniu jakiejś Twojej cześci może się zachcieć za chwilę być niewinną popełnienia morderstwa przez Ciebie (i to im będzie "równiejsza" w proporcjach z tą drugą, tym bardziej?) itp.?

W czasach przed Chrystusem doświadczenie objawienia było równoznaczne z okrzyknięciem prorokiem. Ale kiedy to apostol Szymon (zwany Piotrem) w jakiś czas po śmierci Jezusa doświadczył objawienia nakrycia zastawionego jadłem, po tym jak wzgardził zaproszeniem drugiego człowieka na ucztę, ze strachu przed karą Boską za złamanie zakonu żydowskiego, to nie miał żadnej watpliwości, że popełnił grzech przeciw Jezusowi - że to Jego obraził stawiając człowieka na drugim miejscu po przepisach faryzeuszów.
Dlaczego potem przez stulecia Kościół przeobraził się tak, że z powrotem czcił objawienia (i czci chyba nadal, chociaż już nie tak skwapliwie - raczej je ukrywając, bo za dużo możnaby z nich zrozumieć), to mnie o to nie pytaj. W każdym razie z nauki apostolskiej (tak Piotra jak i Pawła) takiego podejścia nie wyczytasz, tylko że objawienie, to wynik prześladowania Jezusa przez danego człowieka. I moje doświadczenia podpowiadają, że mieli rację.
Tyle mam Ci do powiedzenia tytułem wyjaśnienia sygnaturki.

Do objawienia potrzeba grzechu
[Idioci] An.Alfa.Beta. (191 punktów)
Bardzo ciekawe spojrzenie na sprawę. To co mówisz jak dla mnie rzeczywiście ma ręce i nogi. Do objawienia potrzeba grzechu? Mogę mówić tylko za siebie: a więc miałem objawienie (nie w astralu) i rzeczywiście nie należałem wtedy do świętoszków. Co do astrala, stan podróży astralnych jest stanem naturalnym (zdarza nam się podróżować w nim podczas snu), co nie zmienia jednak tego, że podróżować wtedy możemy w wyniku naszych grzechów.

Pozdrawiam serdecznie
>



"Bez bogów można istnieć, bez wiary nie" z księgi "Mądrości" Idiotów
Xylomena (48 punktów)
Świetoszek, to określenie dotyczące pozera na świętego. Nie ubolewałabym nad nie łapaniem się na nie. Napewno też nie należy wiązać żadnego rodzaju objawień z nie realizowaniem świętoszkowatości .

Umiejętność prawidłowej interpretacji objawień, których się doświadcza, to dowód posiadania inteligencji, której oczywiście można nie mieć, ponieważ w przypadku człowieka jest ona obligowana jego empatią (współczuciem dla innych, ich rozumieniem) . Zależność tą wykładał Jezus: "Bowiem kto ma (rozumienie), będzie miał dodane, a kto nie ma , i to co myśli że ma (rozum), straci." I poniekąd jest to geneza wszelkich objawień. Tego, co trzeba o nich wiedzieć do prób interpretacyjnych - że pojawiają się z utratą rozumu.
Możliwość korzystania ze zmysłów przypisana jest tylko człowiekowi inteligentnemu, a temu, który rezygnuje z rozumienia, dając siebie "prowadzić" zmysłom, już nie.
Wychwalanie stanów bezrozumnych ("uwolnienia" od rozumu) jako takich, do których opłaca się człowiekowi dążyć, a nawet w takim stanie umrzeć, bo to miałoby go gdzieś "przenieść na lepszy poziom" kolejnego wcielenia, to jest najgorsze czego może nauczać człowiek człowieka. Niczym się taka mądrość nie różni od namawiania do ćpania, głodowania lub samobójstwa. Jest tylko pochwałą lenistwa intelektualnego.

Marzenia senne, to inny temat. Nie sa wędrówkami duszy, tylko odbudowywaniem połączeń neuronowych, ktore świadomość na jawie potrafi dezaktywować ze strachu. Informacje, których uświadamiania człowiek odmawia budując jakieś swoje koncepcje i poczucie bezpieczeństwa wracają jako wizualizacje poszczególnych słów, pojęć i uzdatniają człowieka do sprawnego korzystania z pamięci w kolejnym dniu. Czasem może to być niemożliwe np. gdy w organiźmie jest za mało tlenu do przeprowadzania tej odbudowy (anemia, kwasica oddechowa, przedawkowanie komputerem w dusznym pomieszczeniu itp.) i w takich okolicznościach może dochodzić do opuszczania ciała przez duszę, oglądu własnego ciała jako martwego itp. Jak widzisz stoi to w sprzeczności z marzeniami sennymi .
Jak już nie możesz sobie odmowić tego "astrala" , to przynajmniej mnie nie przekonuj do tego pojęcia.

Do objawienia potrzeba grzechu

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365