Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista i jego życie spirytualne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
21-07-2007 20:17estetka (708 punktów)Ateista i jego życie spirytualne
czy zycie spirytualne jest wylacznie monopolem dla wierzacych? czy ateista prowadzi rowniez "zycie spirytualne"? ...
uwazam osobiscie, ze zycie spirytualne nie polega wylacznie na wierze w Boga i w jego konsekwencje, ze nalezy do specyfiki czlowieka.
czy oczekiwanie na wschod slonca i bedac swiadkiem wstawania dnia nie jest aktem spirytualnym jako hold oddany naturze piekna? czy medytowanie ateisty jako czynnosc uspokojenia umyslu nie jest aspektem zycia spirytualnego? czy ateista przeprowadzajac cykliczne posty aby oczyscic organizm z toksyn nie przeprowadza aktywnosci spirytualnej?

Romain Rolland uzywal okreslenia "uczucie oceaniczne", uczucie bycia jednoscia ze wszystkim co nas otacza, bez mieszania w to boga, po prostu wlasne odczucie wlasnego ciala i wlasnego umyslu zjednocznoe z wszechswiatem...

jestem ciekawa waszych doswiadczen w tej dziedzinie zycia...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenesOdp: ateista i jego ztcie spirytualne
>czy zycie spirytualne jest wylacznie monopolem dla
>wierzacych?

wierzący nie maja żadnego życia spirytualnego...
wizje, zwidy, sny, widzenia...to nie manic wspólnego ze spirytualizmem.
polecam dzienniki ignacego loyoli,
świetna odtrutka...

czy ateista prowadzi rowniez "zycie
>spirytualne"? ...

nie sądzę. zajmuje sie przede wszystkim negowaniem istnienia boga, czyli odwracaniem ogonem kota wiary...

> uwazam osobiscie, ze zycie spirytualne nie polega
>wylacznie na wierze w Boga

nie polega na żadnej wierze...

i w jego konsekwencje, ze nalezy
>do specyfiki czlowieka.

wybranych jest mało...zdaje się, że to miron białoszewski...

>czy oczekiwanie na wschod slonca...

po co na niego czekać? sam przyjdzie...podobnie jest ze śmiercią: wciąż przychodzi i odchodzi...

> i bedac swiadkiem
>wstawania dnia nie jest aktem spirytualnym jako hold oddany
>naturze piekna?

jesteś tym, co widzisz...po kiego jakis hołd...

> czy medytowanie ateisty jako czynnosc
>uspokojenia umyslu

to zdaje się jakiś ksiązkowy rodzaj medytacji...spróbuj medytować pomieszanie z poplątaniem umysłu. medytacja to jest widzenie tego, co jest, to zero złudzeń...

>nie jest aspektem zycia spirytualnego?

o ateiście - jak wyżej.
nawet jesli na swej drodze spotkasz boga - rób swoje...

>czy ateista przeprowadzajac cykliczne posty aby oczyscic
>organizm z toksyn nie przeprowadza aktywnosci spirytualnej?

co ty z tym ateistą...wtranżalając seler lub marchew - żuj to dobrze i tyle...to nie ma nic wspólnego z teizmem ani z ateizmem...lepiej w tym wypadku rozumiec zasady trawienia i powrotu z postu. a tak nawiasem: pitagorejczycy przed dysputami filozoficznymi uprawiali posty. rzuć okiem do diogenesa, ale tego historyka, nie tego z beczki...

> Romain Rolland uzywal okreslenia "uczucie oceaniczne",
>uczucie bycia jednoscia ze wszystkim co nas otacza, bez
>mieszania w to boga, po prostu wlasne odczucie wlasnego
>ciala i wlasnego umyslu zjednocznoe z wszechswiatem...

to ci dopiero uczucia...pełne "jedności", "boga", "wszechświata", "ciała"...słów, które żujemy od tysiącleci...to sa uczucia? to jakiś poznawczy "koktajl mołotowa"! to, o czym pisze rolland, to po prostu oceaniczne bujanie...
mnie więcej nauczyły pędy kartofli w piwnicy,
które na wiosnę kieruja się
do stęchłego światła...

>jestem ciekawa waszych doswiadczen w tej dziedzinie
>zycia...

życia? skąd wiesz, że to ż y c i e?

dzisiaj byłem na zdjęciach: mój umysł to mój nikon.

pozdrawiam
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>czy zycie spirytualne jest wylacznie monopolem dla
>wierzacych? czy ateista prowadzi rowniez "zycie
>spirytualne"? ...

Osobiście wolę czystą , raczej w domu mniej pod monopolem.

> uwazam osobiscie, ze zycie spirytualne nie polega
>wylacznie na wierze w Boga i w jego konsekwencje, ze nalezy
>do specyfiki czlowieka.

Ja zwykle po spożyciu lubię pośpiewać ale tak żeby zaraz sie nawracać (przewracać)?

>czy oczekiwanie na wschod slonca i bedac swiadkiem
>wstawania dnia nie jest aktem spirytualnym jako hold oddany
>naturze piekna?

Nikt tak pieknie jeszcze nie mówił o kacu

> Romain Rolland uzywal okreslenia "uczucie oceaniczne",

To byłoby coś- opracować flaszkie nad oceanem...

>jestem ciekawa waszych doswiadczen w tej dziedzinie
>zycia...

nie było ich tak nazbyt wiele ale miło wspominam, a wojsko jeszcze przede mną

Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin
Gosia (9452 punktów)

>Nikt tak pieknie jeszcze nie mówił o kacu

Za to pięknie o nim śpiewali - vide Procol Harum i ich "A Whiter Shade of Pale".

Pozdrawiam.
M. Satanisław (499 punktów)
>>Nikt tak pieknie jeszcze nie mówił o kacu
>Za to pięknie o nim śpiewali - vide Procol Harum "A Whiter Shade of Pale"<

Kudy tam kudłatym bombastycznym rokowcom do naszego Młynarskiego z "Tupot białych mew o pusty pokład, w dali morza zew, na głowie okład, rozpalona krew wdziera się do trzew".
keymak (3379 punktów)Odp: Ateista i jego życie spirytualne
Wystarczy próbować ogarnąć wiedzę, którą już posiadamy i można od tego dostać niezłego zawrotu głowy. Niestety takie uczucia są bardzo zdradliwe.
Lepiej stać na twardym podłożu nic spaść z wielkim hukiem z powodu jakiś uniesień.
Nawet takie podejście do życia może być ekscytujące.

Pozdrawiam.
Piotrek K (451 punktów)
Mi niecodziennych doznań i uniesień zapewnia obcowanie ze sztuką. Konkretnie mam na myśli muzykę. Mógłbym nawet rzec, że pod tym względem jestem religijnym ateistą. Chociaż to nie jest tak, że zamieniłem jedną religię na drugą. Po prostu bardzo lubię muzykę i przywiązuję do niej większą wagę niż inni (poza tym jestem domatorem). Każdy utwór instrumentalny, który jest mnie w stanie czymś zachwycić lub który jestem w stanie zinterpretować i każda piosenka która spełnia co najmniej jeden z wcześniej wymienionych warunków lub z której treścią mogę się utożsamić może wywołać u mnie gęsią skórkę na całym ciele i ogromny przypływ zadowolenia czyli to co nazywam uniesieniem. Z jednej strony nazywam to uniesieniem, bo kiedy czemuś nada się romantyczny charakter to staje się to dla mnie atrakcyjniejsze, a z drugiej czytałem na racjonaliście artykuł "Muzyka i mózg" i wiem, że jest to proces czysto biochemiczny. Zresztą jako ateista nie tłumaczyłbym tego w irracjonalny sposób, aczkolwiek na zupełny brak romantyzmu jestem za młody .
Mogę jeszcze dodać, że nie tylko muzyka potrafi dostarczać mi uniesień. Właściwie literatura sama w sobie nie mając na myśli samej poezji.
Film także. Chociaż w jego przypadku dotychczas tylko twórczość Davida Lyncha stymulowała uniesienia, ale za to jak intensywnie!
W każdym razie muzyka rozwinęła we mnie wrażliwość. Szkoda, że nic nie wyniosłem z dwóch semestrów wiedzy o kulturze, bo ostatnio interesują mnie również dzieła malarskie.
diogenes (42753 punktów)
>... może wywołać u mnie gęsią skórkę na całym ciele i ogromny przypływ zadowolenia czyli to co nazywam uniesieniem.

no, do uniesienia brakuje jeszcze piór i pierza...ale przynajmniej jest jakiś daleki związek między uniesieniem a gęsią skórą...swoją drogą to intrygujące, w jaki sposób od czystej fizjologii przechodzimy do romantycznego leksykonu. podobnie z językiem miłości...skąd biorą się te eufemizmy, ten werbalny puder, ta maska?
Piotrek K (451 punktów)
No, i co z tego? Mam prawo opisywać swoje emocje jak mi się podoba i jak uważam to za słuszne.
diogenes
>No, i co z tego? Mam prawo opisywać swoje emocje jak mi się podoba i jak uważam to za słuszne.

oczywiście, nie bronie ci tego, a nawet gdybym - to masz prawo do ignorowania mnie. ale nie o to tu chodzi. forum to nie wybieg, gdzie prezentujemy swoje upodobania, ale miejsce, gdzie je poddajemy krytyce. ty i twoje emocje nie interesują mnie w ogóle. ale jesli coś o nich tutaj piszesz, to biorę pod uwagę jedynie (ewentualną) obiektywną zawartość tego, co piszesz. i w tym sensie mogę skrytykowac je tak, jak uważam to za słuszne.
Piotrek K (451 punktów)
   Obruszyłem się, gdyż oprócz krytyki było w Twoim poście nieco złośliwości.

   A na temat. Sądzę, że słowo "uniesienie" jest jak najbardziej adekwatne, ponieważ "spora dawka przyjemności" lub jak kto woli euforia poprawia znacznie tzw. morale (podniesienie - uniesienie) oraz pozwala zapomnieć o otaczającej rzeczywistości - wznieść się ponad własne problemy. Generalnie "romantyczny leksykon" daje szersze możliwości wyrażenia swojego stosunku do własnych odczuć, uczuć, emocji.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>jestem ciekawa waszych doswiadczen w tej dziedzinie zycia...
   Duchowość, niestety, uszła ze mnie zupełnie. Nie jestem w stanie wierzyć w ponadnaturalne zjawiska.
   Nadal jednak lubię położyć się na rozgrzanej słońcem ziemi (ale nie w miejscu uczęszczanym przez pieski) i zwrócić świadomość w stronę życia, które tętni pode mną i nade mną. Patrzeć na chmury i na błękit nieba a w nocy na gwiazdy. Czuję wtedy zachwyt - fascynuje mnie porządek, dociera do mnie, że to wszystko jest poukładane, bez miejsca na magię - inaczej wszystko by się rozsypało. Świadomość, skąd pochodzą chmury i deszcz, świadomość porażającej głębi, bezmiaru kosmosu wywołuje u mnie zawrót głowy.
   Czy można to nazwać przeżyciem duchowym? Nie wiem - nie zastanawiam się nad tym. Dla mnie to jest przyjemność, podobnie jak jedzenie słodkich, soczystych owoców. Przyjemnie jest zdawać sobie sprawę, że te owoce są tu dla mnie, że mam do nich prawo.
   Przyjemnie jest stać w deszczu wystawiając twarz ku górze, skąd spadają krople, podczas gdy wszyscy inni chowają się i kulą, tak, jakby ten deszcz mógł ich spłukać z powierzchni Ziemi.
   Przyjemnie jest czasem też zapalić lub zjeść kwiaty konopi i odczuwać to wszystko wielekroć mocniej.
   Ale czy to duchowość czy umiejętność korzystania z właściwości mózgu? Dla mnie to drugie.

Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta. -- George Orwell, 1984
freva (328 punktów)
Moje zycie duchowe przejawia sie w doznaniach przy sluchaniu ukochanej muzyki, dobrej literatury ,obejrzenia dobrego filmu, obcowania z bliskimi mi ludzmi ... Mysle ,ze duchowosc to emocje ,gdzies tam bedace w mozgu czlowieka....nie wiąże tego z jakimis religijnymi rytualami itd..Jest to takze dostrzeganie piekna w otaczajacym nas swiecie ,jak ktos juz to wczesniej powiedzia Podziw dla Natury, respekt i szacunek dla niej ! Podziw dla jej Potegi!!! Czerpanie z życia... cieszenie sie kazdym nowym dniem -tak po prostu
estetka (708 punktów)

>   Duchowość, niestety, uszła ze mnie zupełnie. Nie jestem w stanie wierzyć w ponadnaturalne zjawiska.

szkoda, ze duchowosc kojarzy sie, bywa z wiara w cuda lub ponadnaturalne zjawiska, a przynajmniej dla mnie nie musi byc to samo.

chcialam podziekowac za wszystkie wpisy, jestem milo dotknieta za pozwolenie mi dowiedzenia sie o zyciu spirytualnym, a przynajmniej o tym aspekcie, ktory zdecydowaliscie sie opisac.
nieobecny
Co to do licha są:

- życie spirytualne,
- akt spirytualny
- aktywność spirytualna

???
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   nieobecny

   Powinieneś, u licha, odróżnić gorzałkę i spirytus. A kobiety pijają częściej wino, dlatego rzadko są niewinne.

   A propos, istnieją spirytualia i spirytyzmy. Chciałbyś to pojąć po trzeźwemu?
nieobecny
www.racjonalista.pl/forum.php/s,94461#w94640
Masz rację, bez pał litra nie rozbieriosz!
estetka (708 punktów)
>Co to do licha są:
>- życie spirytualne,
>- akt spirytualny
>- aktywność spirytualna
>???
>
ateizm i spirytualnosc nie sa az tak bardzo antynomiczne.
ateizm neguje istnienie Boga ( bogow) a spirytualnosc ateistyczna to uczestnictwo w abstrakcyjnym aspekcie zycia nie powiazanym z religia ani z zadna forma dogmatu boskosci. Zreszta panteizm naturalny jest przykladem spirytualnego ateizmu i chyba sie z tym juz spotkales....
Vincen Van Gore (179 punktów)
Ateista raczej nie ma zycia spirytualnego. Ateista w moich oczach to ignorant do wszystkiego czego nie moze zobaczyć, poczuc, czy dotknąć. Czekanie na wschód czy zachód słonca nie może być z tym zwiazane, bo to jest zwykła przyziemna rzecz, która niektórym sprawia radość a innym wręcz odwrotnie. Jeżeli chodzi o medytacje to jeszcze można by było to zaklasyfikować jako akt spirytualzmy chociaż nie karzdy musi sie z tym zgodzić. Co do tego że życie spirytualne jest zarezerwowane wyłącznie dla wierzących, jest w tym troche prawdy, ale nie każdy wierzący musi prowadzić życie spirytualne, ponieważ znaczna część tych którzy uwazają sie za wirzących, czy jak kto woli religijnych, w prawdzie ignoruja to czemu rzekomo sie oddają.
Chudzik (100 punktów)
>Ateista raczej nie ma zycia spirytualnego.
Czemu nie?

>Ateista w moich oczach to ignorant do wszystkiego czego nie moze zobaczyć, poczuc, czy dotknąć. Czekanie na wschód czy zachód słonca nie może być z tym zwiazane, bo to jest zwykła przyziemna rzecz, która niektórym sprawia radość a innym wręcz odwrotnie.

Ateista to nie robot, tylko człowiek.

>Jeżeli chodzi o medytacje to jeszcze można by było to zaklasyfikować jako akt spirytualzmy chociaż nie karzdy musi sie z tym zgodzić. Co do tego że życie spirytualne jest zarezerwowane wyłącznie dla wierzących, jest w tym troche prawdy, ale nie każdy wierzący musi prowadzić życie spirytualne, ponieważ znaczna część tych którzy uwazają sie za wirzących, czy jak kto woli religijnych, w prawdzie ignoruja to czemu rzekomo sie oddają.

Zalezy co rozumiemy przez "akt spirytualny". Jeżeli chodzi o wykorzystywanie właściwości mózgu w celach medytacji to co niby ateiście w tym przeszkadza? Ateista to po prostu osoba nie wierząca w istnienie boga/bogów. I Tyle. Sam lubie czasem pomedytować dla lepszego samopoczucia i odprężenia.
JATO (2644 punktów)
Co to jest aktywność spirytualna? Czy mówimy tu o aktywności duchowej? Czym jest aktywność duchowa? Czy nie chodzi nam tak naprawdę o przeżycia emocjonalne?
Czy w rzeczy samej jedynie "ekstaza religijna" jest przeżyciem duchowym? Idę o zakład, że niejeden ateista posiada głębsze przeżycia duchowe (emocjonalne) niż większość tzw. wierzących, którzy patrzą na odbywające się w ich przytomności misterium religijne jak przysłowiowa krowa na pociąg. Ergo. Bez względu na światopogląd każdy ma prawo do przeżyć duchowych i każdy ma takie przeżycia duchowe na jakie sobie zasłużył.
Pozdrawiam. JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
diogenes
> Czym jest aktywność duchowa? Czy nie chodzi nam tak naprawdę o przeżycia emocjonalne?

jesli wczesniej nie poczynimy pewnych rozróżnień pojęciowych - wszelka dyskusja będzie jałowa. jeśli przez ducha rozumieć będziemy jakąś niematerialną substancję, a następnie dociekac będziemy jej aktywności, głębi i mielizn - to dyskurs natychmiast ograniczy sie do tych, którzy coś takiego skłonni są przyjąć i na ten temat deliberować (no i na resztę, która będzie temu zaprzeczać). nie wiem, czy jesteś skłonny utożsamić tzw. przezycia duchowe z przeżyciami emocjonalnymi. ale to nie załatwia problemu. rozmowa o emocjach na gruncie neuropsychologii jest o tyle skomplikowana, że jak pokazują najnowsze badania nie da się w mózgu wydzielić jakiejś jednej struktury, która odpowiadałaby za emocje. kiedyś wydawało się, że jest to (z grubsza) układ limbiczny, ale teraz przyjmuje się, że na układ ten mają wpływ również korowe i pozakorowe fragmenty mózgu.(wynik o tyle dziwny, że potoczny opis emocji świadczy, że np. uwikłany jest weń chociażby język). mózg działa jako całość. być może chodzi o rozkład akcentów ( rozwiązywanie problemu matematycznego może być spowite w intensywniejsze przezycia emocjonalne niż miłość). no i trzeba chyba rozróżnić przezycia emocjonalne od ich intelektualnej analizy (której towarzyszyć mogą inne emocje). spirytualizm (czy też duchowość) był(a)by wtedy pewnym rodzajem analizy emocji, czy sposobem odnoszenia się do nich. ale wówczas terminy "duch" i "spirytualizm" w ich tradycyjnym rozumieniu należą do lamusa. czym je w takim razie zastąpić?
estetka (708 punktów)
<"Czy nie chodzi nam tak naprawdę o przeżycia emocjonalne?"

oczywiscie w przypadku zycia spirytualnego mowimy raczej o emocjach "pozytywnych" .

mysle, ze przezycia emocjonalne polaczone z rozumem czy raczej z osobista madroscia uatrakcyjniaja i poglebia zycie spirytualne, czy jak wolisz duchowe, bo dla mnie to rowniez sa slowa zamienne...
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Czy nie chodzi nam tak naprawdę o przeżycia emocjonalne?

A czy "przeżycia emocjonalne" nie są przypadkiem pleonazmem???

fides ex necessitate esse non debet
estetka (708 punktów)
>>Czy nie chodzi nam tak naprawdę o przeżycia emocjonalne?
>A czy "przeżycia emocjonalne" nie są przypadkiem pleonazmem???

przezycia duchowe sa czescia wszystkich przezyc emocjonalnych...
przezycia zostaly tu uzyte zamiennie do odczuc, a te z kolei nie sa rownoznaczne z emocjami. Mozna odczuwac bez emocji zmiany temperatury, mozna odczuwac uplywajacy czas mozna przezywac bez emocji wiele zjawisk.

Serge Carfantan w swojej ksiazce "Filozofia a spirytualnosc " pisal, ze jest wazne aby definicje spirytualnosci, ducha...byly plynne i nieprecyzyjne, to daje nam wieksze pole do dyskusji na ten temat. Twierdzi, ze spirytualnosc jest domena filozofii a nie religii... Twierdzi nawet, ze spirytualnosc stoi w sprzecznosci z religia zorganizowana...
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>A czy "przeżycia emocjonalne" nie są przypadkiem pleonazmem???
   Chyba nie. Jeśli emocje potraktujemy jako bodziec.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
alkohola (13 punktów)
zapewne zycie spirytuale istnieje...tylko nie kazdy pozwala mu egwystowac...^^open your mind^^

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365