Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.357.560 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2847 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Ilekroć się twierdzi, że nauka lub religia może badać tylko pewną określoną dziedzinę albo stawiać sobie tylko pytania pewnego szczególnego rodzaju i tak dalej, tylekroć mamy prawo podejrzewać, że dokonuje się nadmiernych uproszczeń i arbitralnych ograniczeń.
Komentarze do strony Biedna Japonia

Dodaj swój komentarz…
Jan Res - Natura a człowiek   5 na 5
Tam, gdzie wulkany, tam pitna woda i najurodzajniejsza ziemia. Tam, gdzie morze, tam i możliwość taniego transportu, lepszy klimat i zwykle płaski, łatwiejszy do uprawy teren. 
Jakoś nikt nie zamierza z tego zrezygnować, choć widmo kataklizmów takich jak wybuchy, trzęsienia ziemi i tsunami grozi tam co dzień. To tam właśnie, z uwagi na bogactwa ziem, zatem większą produkcję żywności, przyrost naturalny jest największy.
Nie znaleziono jeszcze możliwości produkcji energii w dowolnym miejscu, które by niczemu nie szkodziły. Spaliny, dwutlenek węgla, promieniowanie...Coś z tego trzeba zaakceptować, aby przeżyć. Ziemia się nigdy nie rozrośnie, a liczba ludzi ją zamieszkujących owszem. Co 35 lat populacja Ziemi się podwaja. Będą więc ludzie zmuszeni do życia w warunkach coraz trudniejszych, w środowisku coraz bardziej skażonym. Lamentujemy, że ludzie umierają z głodu, giną w katastrofach, zabijają się wzajemnie...Obawiam się jednak, że najgorsze jeszcze nie nadeszło. Obym się mylił.  
Autor: Jan Res  Dodano: 16-03-2011
Reklama
Elżbieta Binswanger-Stefańska - z Wikipedii dla lepszego zrozumienia   4 na 4
Skala Richtera – Skala_logarytmiczna określająca wielkość trzęsienia ziemi na podstawie amplitudy drgań wstrząsów sejsmicznych, wprowadzona w 1935 roku przez amerykańskich geofizyków Charlesa F. Richtera i Beno Gutenberga. Obecnie używana wyłącznie przez dziennikarzy, z powodu przyzwyczajenia odbiorców i mass mediów. Współczesna sejsmologia do oceny wielkości wstrząsów sejsmicznych wykorzystuje magnitudę, skalibrowaną w taki sposób, by w przedziale typowych trzęsień ziemi (od 3 do 7) pokrywała się ze skalą Richtera.

Skala Richtera jest skalą energetyczną, tj. określa energię wyzwoloną w czasie wstrząsu. Każdy kolejny stopień oznacza około 31-krotnie większą energię wyzwoloną (dokładnie pierwiastek z tysiąca, ponieważ 2 stopnie w tej skali, to 1000-krotny wzrost energii), mierzoną w dżulach (J). Zrezygnowano ze stosowania jej, ponieważ do pomiarów konieczny był sejsmograf skonstruowany przez Wooda i Andersona, który nie mierzył poprawnie  wstrząsów silniejszych niż 6,8. Co prawda później Richter i Gutenberg zmodyfikowali swoją skalę, lecz najsilniejsze wstrząsy wciąż się w niej nie mieściły. Z tego względu skala Richtera jest skalą otwartą.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 16-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Jan Res   3 na 3
oczywiście, że podzielam Pana obawy, ba, to pewność, z przyrostem naturalnym jest jak z tym - nomen omen - reaktorem jądrowym, nie przestaje się rozgrzewać, aż w końcu przeżera się przez palenisko i na tym koniec pieca a początek katastrofy. na początku XX w. było nas 1,5 miliarda, 100 lat później jest nas ponad 6,5. pamiętam jak w połowie lat 60. czytałam niewesołe prognozy na pół wieku wprzód: jesteśmy jak ta kolonia bakterii w probówce, najpierw się rozwija a potem się sama swoimi odchodami zatruwa... właśnie dożywam tych czasów... pewnie to jeszcze trochę potrwa, ale przecież kiedyś musi się załamać, póki co, co jakiś żywioł (wywołany przez naturę czy ludzi), to coraz więcej ofiar. i nawet nie ma gdzie uciekać. w Japonii już w kilka dni po katastrofie zaczyna brakować prądu, gazu, żywości, wody, paliwa, to szczęście, że nie ma rozbojów i paniki. na granicach Maroka i Egiptu powstają ogromne obozy uchodźców bez infrastruktury, tylko patrzeć, jak zaczną się wieści o chorobach, na Lampeduzie wylądowała wczoraj kolejna partia uciekinierów z Tunezji, teraz to już 10 tysięcy ludzi (głównie młodych mężczyzn pełnych energii i testosteronu), gdzie ich wysłać? ale gdy o tym wszystkim mówić, to roztacza się czarne scenariusze, gdy nie mówić, to ma się klapki na oczach... 
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 16-03-2011
vivaldi
Media straszą drugim Czernobylem. Oby wymiar katastrofy nie był większy niż tej w Czenobylu. Pomimo sensacyjnych medialnych doniesień katastrofa w Czednobylu pochłonęła "tylko" 60 osób. Najbardziej negatywne konsekwencje wynikały z nieuzasadnionego przesiedlenia wielu tysięcy osób.   Na terenach katastrofy oraz w ich bezpośrednim otoczeniu obecnie żyją ludzie i nie odnotowuje się wzrostu zachorowań na choroby popromienne a wręcz zachorowalność na raka jest statystycznie mniejsza niż w grupie porównywalnej nie będącej narażonej na promieniowanie.
Autor: vivaldi  Dodano: 16-03-2011
Jakub Piątkowski - kwestia atomu  0 na 2
Raczej drugi Czarnobyl nikomu nie grozi. Zarówno rzekome skażenia jak i eksplozje były skutkiem (w pełni kalkulowanym) wypuszczania pary z systemów chłodzenia. Większość "chmury radioaktywnej" już dawno przestała być radioaktywna, bo zawierała wyłącznie izotopy o bardzo krótkim okresie półtrwania. Więcej można poczytać tutaj: www.theregister(*)011/03/14/fukushiima_analysis/
Szkoda że media (nie tylko polskie) nawet nie podjęły trudu wyjaśnienia skąd te eksplozje, co zawiera "chmura radioaktywna" i jakie są możliwe scenariusze...
Autor: Jakub Piątkowski  Dodano: 16-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @Jakub Piątkowski   2 na 2
słucham różnych telewizji a w nich różnych wypowiedzi, rozrzut tych wszystkich opinii jest tak ogromny, że nie ma co się przywiązywać do żadnej, na razie wiadomo tylko tyle, że w elektrowni nie ma żadnych ekspertów z zewnątrz, więc wszystko to domysły i spekulacje...
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 16-03-2011
Jan Res - Ziemia...   1 na 3
Ziemia przeżyła wielokrotnie niewyobrażalne kataklizmy. Po każdym z nich następowała wymiana gatunków: jedne znikały, a inne, doskonalsze, zajmowały ich miejsca. Po katastrofie w Czernobylu wydawało sie, że wokół powstanie pustynia. Stało się przeciwnie. Na razie nie wiemy, czy zwiększenie radiacji nie spowodowało tam proporcjonalnie częstszych mutacji. Jeśli tak, to nic straconego - z mutantów wyłonią się rośliny i zwierzęta o nieznanych dotychczas cechach. Jeśli nie, to zachowany zostanie status quo.
To, co powinno niepokoić najbardziej, to - paradoksalnie - harmonijny, nieustający wzrost populacji ludzkiej. Od stu lat człowiek broni się bardzo skutecznie przed chorobami i falami głodu, starając się nie myśleć o tym, że kiedyś musi nastąpić kres tego stanu szczęśliwości. Ziemia nie może pomieścić dowolnie wielkiej liczby przedstawicieli gatunku ludzkiego. Niektórzy nawet akceptują ograniczenie przyrostu demograficznego, bo zdają sobie sprawę z nieuchronności ograniczeń, ale ludzie bez jakiegokolwiek wykształcenia nie mogą o tym wiedzieć. Nędza rodzi nędzę, a motłoch rodzi motłoch.
Autor: Jan Res  Dodano: 16-03-2011
vivaldi
Tutaj jest ciekawa analiza skutków awarii w Czernobylu w 1986r.
www.atom.edu.pl(*)arnobylu/skutki-zdrowotne.html
Autor: vivaldi  Dodano: 16-03-2011
aljen - Schadenfreude  0 na 4
Cynizm mediów w tej materii przeraża mnie i zniesmacza. Sytuacja jest bowiem taka: min. 12.000 ludzi zginęło w wyniku wstrząsów i tsunami - a media i ich konsumenci podniecają się np. "wybuchem wodoru" (brzmi fajnie, jak bomba wodorowa) albo tą radioaktywnością, która zaraz znika. Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Niemczech sytuacja medialna nabiera form publicznej masturbacji. Przeciwnicy energii atomowej - głównie zieloni i komuniści - demonstrują na ulicach miast i nawet nie ukrywają tego, co się nazywa Schadenfreude - radość z czyjegoś nieszczęścia. To żenujące. To hipokryzja.

Ach, a jeśli chodzi o rzekome coraz brudniejsze środowisko, to polecam wizytę nad Wisłą i jej dopływami, polecam wizytę nad Bałtykiem, polecam wizytę w Zagłębiu Ruhry, w Bitterfeld (dawna NRD - miasto i okolice były ekologicznie martwe). Jak wygląda na Górnym Śląsku, nie wiem, ale pewnie też lepiej niż przed ćwierćwieczem. Trochę mniej docelowego pesymizmu, poproszę.
Autor: aljen  Dodano: 16-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @aljen   1 na 3
dużo oglądam niemiecką ZDF, nie zauważyłam nic niestosownego, wręcz przeciwnie, współczucie, chęć niesienia pomocy i próba spojrzenia z różnych perspektyw na nieszczęście, wypowiadają się najprzeróżniejsi ludzie... może to Pan ma jakąś swoją dziwnie pokrętną optykę?
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 16-03-2011
aljen
Pani Elżbieto, miło, że próbuje Pani interpretować. Pokrętną optykę posiadam jak najbardziej w postaci obiektywu rybie oko (Sigma 2,8 - 10), wykręca obraz jak talala, ale pewnie nie o to Pani chodzi. Proponuję lekturę spiegel.de, welt.de - z komentarzami - a dla zdrowej równowagi www.achgut.com. Z drugiej strony nie mieszka Pani zapewne w Niemczech - spojrzenie z zewnątrz jest zazwyczaj, jak była to Pani łaskawa sformułować, pokrętne. To jakby kształcić sobie obraz Polski na podstawie, uczciwszy uszy, telewizji TRWAM.
Autor: aljen  Dodano: 16-03-2011
Jan Res - Pesymizm?   3 na 3
Do aljen: ochrona środowiska w Europie w okręgach, które były przez długie lata przeznaczone na straty, ogromnie cieszy. Niemniej istnieją regiony, gdzie zniszczenia pozostaną nieodwracalne. Taką strefą jest większa część Haiti, gdzie na stokach gór wycięto wszystkie lasy. Tropikalne deszcze spłukały ziemię, zatruwając morze i odsłaniając skały. Ludność, nie umiejąc sobie poradzić ze wzrostem demograficznym i wynikającą z tego nędzą, kontynuuje eksploatację lasów; ci ludzie muszą mieć drewno na opał, bo innych źródeł energii Haiti nie posiada. W Amazonii znikają lasy: przede wszystkim trzeba wyżywić ludzi i wydobywać surowce. W górzystych partiach Indii także wycina się lasy, aby zdobyć drewno na opał i trudno temu zaradzić, choć skutkuje to coraz większymi powodziami. Na Borneo, w krajach Sahelu, na Madagaskarze to samo, choć nie zawsze z tych samych powodów. Mimo to nie jestem pesymistą: przekształcona przez człowieka Ziemia się obroni. Obawiam się tylko, ze ludzkość mogą czekać cierpienia. Można byłoby temu zaradzić, ograniczając przyrost naturalny. Nie jest jednak to w interesie państw i grup wyznaniowych, dla których liczy się wyłącznie zdobycie przewagi względem konkurentów.
Autor: Jan Res  Dodano: 16-03-2011
Hans Kloss - Światowe lobby atomowe  -1 na 3
Po ataku z 11-IX-2001 niemal wszystkie EA na świecie, w tym w 2002 r. "Fukushimę I" poddano testom bezpieczeństwa, po czym ich wyniki całkiem utajniono. Można się tylko domyślać dlaczego. Pod hasłem "Prąd z atomu w każdym domu" rząd III RP zadecydował w 2008 r. o budowie w Polsce około 2020 r. elektrowni atomowej. Tej decyzji nie poprzedziła żadna debata publiczna poza skromnymi artykułami w prasie, jakby chodziło o budowę fabryki cukierków. Dzieje się to w kraju, który bezpośrednio odczuł skutki Czernobyla. Uchwała rządu nie sprecyzowała podstawowych kryteriów bezpieczeństwa, bilansu ekonomicznego, kosztów inwestycji, ubezpieczeń, likwidacji elektrowni, zmiennych cen paliwa, utylizacji odpadów, skutków zdrowotnych dla ludności zamieszkałej w pobliżu EA, czy wreszcie szkolenia i rekrutacji kadr, jakby można w niej było zatrudniać ludzi skierowanych do pracy z lokalnego urzędu zatrudnienia. Rządy w skrytości ducha zakładają, że kłopoty wynikłe z ich błędów spadną na następców i tak było chyba w tym przypadku. Zgodę na budowę EA w Polsce powinien podjąć bezpośrednio naród w referendum po apolitycznej debacie publicznej, gdyż chodzi tu o rzecz dużo znamienniejszą w skutkach, niż było przystąpienie do NATO i UE. Straszliwa japońska tragedia dowodzi, że z tym ATOMEM nie ma żartów.
Autor: Hans Kloss  Dodano: 16-03-2011
dobromeg - przeludnienie   3 na 5
W obliczu katastrof, jak ta w Japonii, coraz bardziej wylania sie problem kurczenia sie terenow nadajacych sie do zamieszkania. Homo Sapiens wylonil sie kiedys w postaci plemion, ktore mialy dla siebie przewaznie ogromnie polacie ziemi. Plemienne rozumowanie: "my" musimy sie bronic przed "onymi" dawalo szanse na przezycie zapobiegliwym i proaktywnym grupom. Ten sposob myslenia zaczyna we wsplczesnych warunkach tracic sens, a nawet staje sie niebezpieczny wobec wizji nas samych, jako zamknietych w probowce bakterii, ktore nie moga powiekszyc swojej powierzchni zyciowej. Jedyne co nam pozostaje, to dogadac sie miedzy soba. Zaczac sie dzielic tym, co nalezy do nas wszystkich - zasobami naszej planety, bez stawiania granic, i zawlaszczania. Wspolnie planowac przyszlosc naszej planety. Zmiana sposobu myslenia wymaga jednak socjologicznej i psychologicznej rewolucji, na ktora, obawiam sie, wiekszosc z nas nie jest gotowa. No bo jak tu porzucic dume narodowa, i "jedyna sluszna" religie, oraz sny o potedze? Zanim zabija nas wlasne odchody, zadusi nas rywalizacja o to "co mi sie nalezy", nasze wlasne ego, ktore niegdys niezbedne do przetrwania, na przeludnionej planecie, zaczyna zagrazac przezyciu naszego gatunku.
Autor: dobromeg  Dodano: 16-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - więcej optymizmu?   2 na 4
"Żyjemy w tempie nieprawdopodobnego przyspieszenia. Jesteśmy w sytuacji człowieka, który wyskoczył z dachu pięćdziesięciopiętrowego wieżowca i w tej chwili znajduje się na wysokości trzydziestego pietra. Ktoś się wychyla i pyta: 'Jak tam?', a spadający mówi: 'Na razie wszystko w porządku.'" (Stanisław Lem pod koniec roku 2001)
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 17-03-2011
dobromeg - optymizm   3 na 3
Jaka szkoda, Pani Elzbieto, ze Stanislawa Lema nie ma juz wsrod nas zywych. Jestem pewna, ze on juz cos by poradzil na to "spadanie z trzydziestego pietra". Pan Lem mial dar przewidywania przyszlosci. Jestem mimo wszystko optymistka. Paradoksalnie, im wiecej katastrof ten swiat bedzie wspolnie ogladal (via internet, satelity, globalne media), tym bardziej zaczniemy sie jako ludzie do siebie zblizac. Dary dla Haiti i Japonii naplywaja z calego swiata, wiec jest jednak miedzy nami jakas ludzka solidarnosc. Wydaje sie, ze globalizacja, ktorej wielu ludzi tak sie boi, moze dac nam szanse na przezycie jako gatunkowi. Przez globalizacje rozumiem wspolnote myslenia nad wspolnymi dla nas wszystkich sprawami, staniecie ponad partykularne interesy malych grup, myslenie w kategorii "my z planety Ziemia", zamiast my, chrzescijanie, my, Amerykanie, my, rasa zolta etc. Polaczenie siecia komputerowa tworzymy ogromny mozg, ktory, mam nadzieje, niezadlugo nauczy sie, jak zadbac nasz wspolny organizm.
Bardzo dziekuje, ze doskonaly artykul, pobudzajacy do myslenia. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Autor: dobromeg  Dodano: 17-03-2011
aljen
@ Jan Res: Wszystkie lasy wycieto tez - przed wielu, wielu laty - np. na Vesterålen. Na Lofotach tez malo co pozostalo. Bylo im zimno i potrzebowali opalu. No to wycieli. Mimo wszystko uwazam, ze swiat idzie jesli nie ku lepszemu, to nie ku gorszemu. Jeszcze 25 lat temu mielismy w Europie dyktatur a dyktatur, byly kleski glodu w Indiach i gdzie jeszcze, siedzielismy na bombie atomowej - juz pozapominane to wszystko?

Ten uparty kulturowy pesymizm uwazam za ersatz religii - nie tylko zreszta ja - polecam autorow Maxeiner & Miersch.
Autor: aljen  Dodano: 17-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @dobromeg   1 na 1
Lem nie tyle miał dar przewidywania przyszłości ile był genialnym wizjonerem, miał ogromną wiedzę na temat teraźniejszości i fantazję, żeby poprowadzić niektóre pomysły (naukowe) w przyszłość - i wiele się sprawdziło. poza tym był pesymistą, ale trudno się dziwić, bo i to bazuje na wiedzy, im więcej się wie, tym więcej widzi się nie tylko dobra, ale i zła, właściwie to nawet trudno to nazwać pesymizmem, to po prostu znajomość świata, np. zawsze pamiętał o tym, że każdy najgenialniejszy nawet wynalazek może nieść nowe niebezpieczeństwa. wiedział i pojmował coś, co zwykle jest trudne do ogarnięcia, RÓWNOCZESNOŚĆ (polecam "Jedną minutę ludzkości"), świat się zmienia na dobre ale zarazem na złe, tzn. w wielu dziedzinach świat się zmienia na dobre, ale ma to swój drugi koniec. np. sukces naszego gatunku w sensie, że jest nas coraz więcej, coraz bardziej opanowujemy świat, jest zarazem klęską, bo świat się nie rozszerza a nas jest więcej i więcej, a to niesie za sobą różne problemy (vide teraz Japonia). oczywiście to, że świat jest teraz "globalną wioską" prowadzi do szukania porozumienia i wzajemnych form pokojowego współżycia w skali dotychczas nieznanej.

jeżeli nie czytała Pani wspomnień syna Lema "Awantury na tle powszechnego ciążenia", to polecam gorąco, urocza lektura.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 17-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @aljen   3 na 3
trochę trudno dyskutować z postawioną na głowie argumentacją, ale: [niemieccy] "konsumenci", jak Pan nazywa niemiecki naród, NIE "podniecają się" wybuchem wodoru i raz pojawiającym się, raz znikającym promieniowaniem, i NIE cieszą z czyjegoś nieszczęścia. jak cały świat przerażeni są tym, co dzieje się w dotkniętej niewyobrażalnym kataklizmem Japonii. to chyba normalne, nie? dla Pana, zdaje się, nie. że nie mieszkam w Niemczech tylko wyrabiam sobie zdanie na podstawie tego, co podaje TV? a Pan jeździ po Niemczech z mikrofonem i przepytuje ludzi? bo bezpośrednio to może Pan sądzić na podstawie rozmów pod budką z parówkami na sąsiedniej ulicy. a może siedzi Pan w Parlamencie i dyskutuje o rezygnacji Niemiec z energii atomowej? zapewne ogląda Pan TV dokładnie tak samo jak ja! prasa jest trochę w tyle za TV, analizy będzie można robić, jak minie trochę czasu, więc opieram się raczej na tym, co podaje TV. ale porównanie TV TRWAM do Niemieckiej Drugiej pozbawione jest jakiegokolwiek sensu! (dyskusje na forach internetowych pomijam, bo za dużo oszołomstwa). i o jakim "kulturowym pesymizmie" Pan prawi? w obliczu tego, co przeżywa Japonia, postawa niby to obiektywnej perspektywy? silenie się na dystans besserwissera? to właśnie jest pokręcona optyka. coś się Panu kiełbasi. i to potężnie.
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 17-03-2011
dobromeg - Lem, optymizm?   2 na 2
Pani Elzbieto, bardzo dziekuje za polecane lektury. Mam w tej dziedzinie zaleglosci.
Jesli mowimy o S.Lemie, to oczywiscie przez dar przewidywania, mialam na mysli dokladnie to co Pani. Przy ogromnej wiedzy, jaka posiadal, jego logiczne rozumowanie doprowadzilo go do wnioskow, ktore pozniej okazly sie rzeczywistoscia (nie pamieta niestety przykladow, internet?). Jezeli Pani, czy ktokolwiek na tym forum wie, co, o ile mowil, S.Lem o eksplozji populacji na ziemi, to jestem bardzo tego ciekawa.
Zdaje sobie sprawe, ze zmiana ciasnego, plemiennego sposobu myslenia, na globalne to marzenie, nomen omen, scietej glowy (np. przez ekstemistow islamskich). Sadze jednak, ze tylko taka zmiana moze byc pokojowym sposobem na poradzenie sobie z przeludnieniem, do ktorego doprowadzil nas niewatpliwy sukces naszego gatunku. Jedynie porozumienie miedzy ludzmi, jakkolwiek wydaje sie ono obecnie utopijne, moze uratowac nas przed seria dlugich i brutalnych wojen o surowce naturalne i przestrzen zyciowa. Mowiac "optymistycznie", takie wojny beda zmniejszac populacje, i pozwola zachowac na jakis czas status quo. Wojny jednak nie rozwiaza problemu ostatecznie (chyba, ze wszyscy sie nawzajem pozabijamy).
Autor: dobromeg  Dodano: 17-03-2011
Jan Res - aljen   3 na 3
Wiele ludzi posiada w Europie ogródki, w których uprawia zdrową żywność i dba o zachowanie bogactwa przyrody. Jakość żywności produkowanej przemysłowo jest pod kontrolą. Ale nie w tym rzecz. My możemy sobie pozwolić na bardzo wiele, lecz znakomita większość ludzi nawet nie ma co marzyć: musi zaakceptować niszczenie i zatruwanie środowiska, albo wyginąć. My możemy być na razie optymistami, ale jak długo jeszcze? Parcie uchodźców z Afryki jest tak wielkie, że nie sposób temu zapobiec. Jednocześnie cały ten kontynent rozwija się bez żadnego poszanowania dla środowiska. To, co tam widziałem, to koszmar. Zdaję sobie sprawę z tego, że trudno im odmówić polepszenia warunków życia - chociażby motoryzacji. Afrykańskie miasta są zatrute spalinami starych pojazdów, już dawno temu wycofanych z Europy i Ameryki. Podobnie jest w wielu krajach Azji. Brak należytego wykształcenia jest powodem znikomych aspiracji ludności, a to skutkuje niekontrolowanym przyrostem demograficznym tych właśnie nędzarzy. I tak w kółko Macieju. Czy można być w tej sytuacji optymistą? Nie wiem.
Autor: Jan Res  Dodano: 17-03-2011
dobromeg - trzeci swiat   1 na 1
Jeli juz mamy udzielac pomocy ludziom w Afryce czy azjatyckich krajach klepiacych biede, to trzeba im zapewnic przede wszystkim narzedzia, aby sami zadbali o siebie. Najlepsza pomoca dla tych krajow jest edukacja. Zal nam glodnych dzieci, ale wylaczne ich karmienie doprowadza jedynie do blednego kola. Zywnosc powinny te dzieci dostawac w szkolach. Moze to zabrzmi brutalnie, ale jesli ktos nie chce sie uczyc, nie powinien dostawac rowniez pomocy zywnosciowej. Moze takie stawianie sprawy zmotywowaloby tych ludzi do myslenia i innych kategoriach niz jedzenie-rozmnazanie-blogie lenistwo. Obawiam sie, ze tzw. pomoc krajom trzeciego swiata opoznia tylko rozwoj tych spoleczenstw, w ktorych ludzie wiedza, ze nie musza sie wysilac, lecz jedynie wykazac cierpliwoscia w czekaniu na pomoc innych krajow. Rozmnazaja sie z samych nudow, i po przyroscie naturalnym oraz licznych wojnach o ksztalt uszu widac, jak bardzo sie nudza. Polityczna poprawnosc bogatych spoleczenstw utrzymuje tych ludzi w ciemnocie i zacofaniu.
Zauwazylam z roznych doniesien, ze kobiety Afrykanskie maja duzo wiecej rozumu niz ich faceci. Oddalabym wladze kobietom, i jestem pewna, ze w ciagu jednego-dwoch pokolen wyciagnelyby ten kontynent na prosta.
Autor: dobromeg  Dodano: 17-03-2011
Jan Res - dobromeg   1 na 1
Mało tego: pomoc głodującym owocuje zawsze natychmiastowym wzrostem liczby narodzin. Prawda: uczniowie muszą być dożywiani, aby nie gnano ich do pracy w polu. Jednak najważniejsza zmiana w funkcjonowaniu tych społeczeństw nastąpiłaby wraz z wprowadzeniem systemów emerytalnych: nikt nie musiałby liczyć na roztoczenie opieki
przez potomstwo. Wykształcenie winno być całkowicie oddzielone od wyznania. Obecnie szkolnictwem zawiadują tam  wyłącznie duchowni wszelkich wyznań. W ich interesie leży nakłanianie do prokreacji, bo konkurencja na tym polu jest bezlitosna.
Z moich obserwacji wynika, że ci ludzie pracują zazwyczaj bardzo ciężko, lecz z braku wykształcenia bardzo nieefektywnie. Rozmnażają się raczej nie z nudów, lecz z konieczności (zabezpieczenie na starość), z tradycji (brak szacunku dla kobiet bezdzietnych) i z powodu wiary.
Haiti - rozmowa z 25-letnią dziewczyną w zaawansowanej ciąży z ósmym dzieckiem:
-Ojciec pani dzieci nie ma nic przeciwko ósmemu dziecku?
-Nie...To nie ojciec robi dzieci, ale Bóg.
-Ale ojciec chyba w tym uczestniczy, prawda?
-Może trochę... Ale to Bóg decyduje.
Okazało się, że każde dziecko tej młodej kobiety ma innego ojca.
 
 
 
Autor: Jan Res  Dodano: 17-03-2011
Hans Kloss - Japonia i Japończycy  -1 na 3
J. wysłała do domów niemal całą pomoc zagraniczną, za wyjątkiem bezzałogowych samolotów US-Army, które bezpośrednio badały stan Fukushimy I. Mało wiemy o J. W Azji J. są znienawidzeni i traktowani podobnie, jak byli Niemcy w Europie w latach 40-tych do 60-tych XX w. W imieniu narodu j. popełniono w latach 1937-45 w Azji, głównie w Chinach, nigdy nierozliczone straszliwe zbrodnie ludobójstwa, niektórzy winni czczeni są do dziś w J. jako bohaterowie i mają pomniki pomimo protestów anglosaskich kombatantów II. Wojny. W Azji, w tym w J. zwyczajowo nie ma czegoś takiego, jak pomoc socjalna, miłosierdzie, pomoc i współczucie dla biednych, czy działania charytatywne. Nie znam kraju, któremu J. udzieliłaby kiedykolwiek jakiejkolwiek pomocy humanitarnej. Próba budowania polskiej życzliwości do J. na podstawie współpracy wywiadów (1939-45) II. RP i J. przeciwko ZSRR to absurdalna bzdura. J. stworzyli w języku j. termin "biała małpa" definiujący obraźliwie rasę europejską. Kiedyś, w schronisku we Francji, siedzący obok mnie przy stole Koreańczyk wskazał palcem na parę siedzących osobno Azjatów: "- Patrz, to Japończycy", powiedział. "- Z nimi się nie rozmawia". I wytłumaczył mi krótko dlaczego. Dzisiejszych faktów to nie zmienia, ale nie zaszkodzi wiedzieć coś więcej.
Autor: Hans Kloss  Dodano: 17-03-2011
Marcin G - Hans Kloss   1 na 1
"
„Co się tyczy kosztów budowy i eksploatacji, to na pewno elektrownia jądrowa w fazie inwestycji jest droższa od węglowej: za 1000 MW z elektrowni węglowej płacimy1,8 mld euro, a za 1000 MW z jądrowej jakieś 3,5 mld euro. Dowcip polega na tym, że paliwo dla elektrowni jądrowej jest bardzo tanie. Jeśli policzymy koszty paliwa jądrowego łącznie z unieszkodliwianiem odpadów i kosztami likwidacji elektrowni, to wypada 56 mln. euro na roczną pracę bloku o mocy 1000 MW. Natomiast na roczną pracę takiego samego bloku w elektrowni węglowej wypada 160 mln. euro za sam węgiel i 250 mln euro za emisję CO2. Różnica wychodzi 350 mln. euro na korzyść elektrowni jądrowej, i tak przez 60 lat, bo na tyle przewiduje się jej eksploatacje. Koszty zewnętrzne w przypadku elektrowni węglowej szacuje się na drugie tyle co koszty paliwa i eksploatacji, ale u nas się tego, niestety, nie uwzględnia, bo uważamy, że jak ktoś choruje , to jest jego prywatna sprawa.” to fragment artukułu z WiŻ. A jeżeli chodzi o skutki zdrowotne dla ludności zamieszkałej w pobliżu EA, to moim zdaniem są one zerowe. Nie wiem czy wiesz ale podczas spalania węgla, do atmosfery również dostają się pierwiastki promieniotwórcze.
Autor: Marcin G  Dodano: 17-03-2011
Hans Kloss - - Marcin G
Pierwiastki promieniotwórcze uwalniają się również w ogromnych ilościach przy wydobywaniu gazu i ropy naftowej, co jest wiadome od 1979 roku i "zatłamszane" przez lobby gazowo-naftowe na wszelkie możliwe sposoby. Ceny paliw nigdy nie są stałe, poza tym wydobywa się je w krajach politycznie niestabilnych, stąd za parę lat może się okazać, że się z czysto spekulacyjnych powodów zwielokrotniły. Nie wiem jeszcze, co będzie z "tanim unieszkodliwianiem odpadów" w Polsce na tysiące lat. W Asso, w RFN "tylko" po 30 latach eksploatacji składowiska odpadów stwierdzono radioaktywne przecieki z głębokości 1300 m do wód gruntowych. Kanclerz Helmut Kohl wiedział o tym już 20 lat temu, ale pracowicie milczał, co stawia politykę w tym aspekcie w odpowiednim świetle. W likwidacji awarii w Czernobylu brało udział 600 tys. ludzi. Nikt nie wie i się nie dowie, ilu z nich jeszcze żyje. Awarie EA są  tuszowane i ukrywane, a jest ich sporo. Ile będzie kosztowała "tania" Fukushima I nikt nie wie, już 25 lat po Czernobylu zdarzyło się Niemożliwe, czyli Niemożliwe też może się zdarzyć. Nikogo też nie satysfakcjonuje, że główni odpowiedzialni za Czernobyl umarli na skutek tejże awarii. Cena, jaką Ukraina będzie za nią przez kilkaset lat płacić jest niewymierzalna w żadnej walucie.  
Autor: Hans Kloss  Dodano: 17-03-2011
dobromeg - @Jan Res   1 na 1
To prawda, ze spoleczenstwa w najbiedniejszych krajach maja do nadrobienia, w stosunku do Europy czy Ameryki setki, jak nie tysiace lat. Pewnie dlatego przykladanie do nich tej samej miarki co do nowoczesnych spolecznosci (pomoc humanitarna) przynosi takie oplakane skutki. Byc moze ci ludzie pozostawieni samym sobie zdobyliby sie na wytworzenie wlasnych mechanizmow przetrwania. Bardzo mozliwe, ze ingerencja wyzej rozwinietych panstw w interesy tych niezmiernie zacofanych grup przynosi tym grupom wiecej szkody, niz posuwa naprzod ich cywilizacje. Nie mozna na sile rozwijac lisci w paczkach. Obawiam sie rowniez, ze ta "pomoc" sprowadza sie przewaznie do wysysania niedorozwinietych narodow przez bogate jednostki czy kraje, przez wykorzystywanie ich nieswiadomosci. Dzieci tam sie uczy katechizmu raczej, niz wiedzy o wspolczesnym swiecie. Sa to rowniez przewaznie spolecznosci, gdzie kobiety traktowane sa jak zywy inwentarz, i to one glownie tak ciezko pracuja na dzieci, mezczyzn oraz starsze pokolenie, sa odsuwane od wszelkich przywilejow traktowane jak niewolnice przez wlasne rodziny. Pomoc humanitarna, edukacja, powinny koncentrowac sie wiec glownie na kobietach, poczawszy od malych dziewczynek.
Autor: dobromeg  Dodano: 18-03-2011
Jan Res - dobromeg   2 na 2
Co można zrobić, jeśli wszystkie trzy religie objawione zgodnie głoszą, że kobieta winna jest posłuszeństwo mężczyźnie, czyli nie do niej należy podejmowanie decyzji? Jeśli już nie mówi się głośno, że kobieta jest nieudanym mężczyzną, to w rzeczywistości kobieta może sobie tylko porządzić w kuchni, w polu i zatroszczyć o potomstwo, zatem jej wykształcenie (często bardzo kosztowne), to zbędna fanaberia.
Afrykański animizm, niekiedy dający kobietom jakieś tam prawa, jest regularnie eliminowany przez religie monoteistyczne. Dla nich misjonarz, to biały bożek. To on reprezentuje stojącą na wyższym stopniu, pyszniące się swym bogactwem, kulturą i historią Europę i USA. Czy możemy w tej sytuacji coś zrobić dla tych ludzi? Ja już nie dam rady; to równałoby się z przenoszeniem gór.
Ale coś z naszego podwórka. My, Polacy, jesteśmy trochę jak muzułmanie. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że język polski jest językiem wybitnie patriarchalnym. Rodzaje osobowy i bezosobowy (używany dla kobiet, dzieci, zwierząt i przedmiotów), działają na naszą podświadomość od urodzenia. Ręce opadają, gdy sobie uświadomimy, jak bardzo jesteśmy bezbronni wobec takich faktów.
Autor: Jan Res  Dodano: 18-03-2011
Elżbieta Binswanger-Stefańska - @dobromeg   1 na 1
http://www.youtube.com/watch?v=LekOZqP2-iE&feature=related
Autor: Elżbieta Binswanger-Stefańska  Dodano: 25-03-2011

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365