Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.562.606 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2904 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Jak się przyglądasz złu i odwracasz głowę albo nie pomagasz, kiedy możesz pomóc, to stajesz się współodpowiedzialny. Bo twoje odwrócenie głowy pomaga tym, którzy dopuszczają się zła.
Komentarze do strony Abonament rzeczy

Dodaj swój komentarz…
Arminius - wolność od nadmiaru rzeczy   8 na 8
"chciałbym żyć w świecie, w którym bardziej opłaca się rzeczy naprawiać niż wyrzucać na śmietnik i kupować nowe".

Naprawiać te które się zepsuły i są do życia konieczne oraz nie kupować rzeczy, bez których bez problemu możemy się obejść. Współczesny człowiek zwłaszcza w bogatej cywilizacji zachodniej obrasta w grub ą powłokę wszelakiego materialnego badziewia, które primo pozbawia go wolności, secundo przyczynia się do dewastacji środowiska naturalnego. Co gorsza ci z biedniejszego Południa robią wszystko żeby dorównać tym bogatym z Północy w tym względzie. Troche wiecej z postawy i filozofii Thoreau przydałoby się wszystkim. Straciłyby wielkie koroporacje i wielki biznes, zyskaliby zwykli ludzie. Zyskaliby także więcej wolnego czasu na cieszenie się oataczającą ich przyrodą.
Autor: Arminius  Dodano: 23-04-2014
Reklama
Hotbit   7 na 7
''Ponieważ nie produkuje się już trwałych produktów.''

Mój blisko 9 letni monitor samsunga ma chyba z 10 razy więcej godzin pracy niż przeciętny telewizor / monitor sprzed 30 czy 50 lat był w stanie wytrzymać.
Poproszę o jakieś dowody na swoje twierdzenie.

"chciałbym żyć w świecie, w którym bardziej opłaca się rzeczy naprawiać niż wyrzucać na śmietnik i kupować nowe"
1) W Indiach, krajach Afryki tu i ówdzie tak jest i jakiś czas będzie. Nic tylko się tam przeprowadzić.
2) Pewne urządzenia, aby były łatwiej naprawialne, musiałyby być wielokrotnie droższe.

PS
Ciekawe, ile Polek tęskni za usługą cerowania rajstop?
Autor: Hotbit  Dodano: 23-04-2014
Lengyel - Strach sie bać   2 na 2
Gdyby wprowadzić podobne rozwiązanie, wybuchłby kryzys, przy którym "czarny czwartek" byłby idyllą.
Autor: Lengyel  Dodano: 23-04-2014
DrHowk - Abonamenty są złe!!!
Abonamenty są złe, co w sytuacji gdy stracę pracę, zachoruję, a wszystkie pieniądze wydam na leczenie i nie będzie mnie stać nawet na zapłacenie 20 gr za każdą żarówkę w domu, a może przyjdzie ekipa od producenta i mi powykręca żarówki? Abonament ma sens tylko w ubezpieczeniu czy to zdrowotnym czy majątkowym. Inne abonamenty były by uczciwe tylko dla niektórych rzeczy np. Internetu, ale tylko wtedy gry w dowolnej chwili mogę zawiesić dostarczanie mi usług na dowolnie długi czas. Wole mieć do wyboru żarówkę za 1 zł (1000 h) i za 100 zł (100 lat świecenia).

Takie podejście autora tekstu tak mnie zezłościło, że aż się zastanawiam czy takie przedstawianie sprawy nie było sponsorowane!!!
Autor: DrHowk  Dodano: 23-04-2014
d4rek   3 na 3
Ja mam XPka który spełnia moje wymagania i się nie psuje, ciekawe kiedy i czy w ogóle przerzucę się na coś innego :) jakoś nie mam ochoty płacić za coś nowego co niby jest ulepszone , nowoczesne , na topie. Ten system XP to chyba niezła zmora Microsoftu.
Autor: d4rek  Dodano: 23-04-2014
Katsura   1 na 3
d4rek, Windows 7 z SP1 jest o wiele bardziej bezawaryjny niż XP, więc polecam. Odczułem to na własnej skórze, i nie żałuję przejścia na siódemkę.
Autor: Katsura  Dodano: 23-04-2014
grzmot   7 na 7
Autorze, kilka moich uwag (i 100% zgody z Hotbit):
- zakochanie w konkretnym egzemplarzu telewizora czy pralki wydaje się przesadzoną (jeśli nie chorobliwą) relacją, w każdym typowym rozumieniu słowa "kochać",
- współczesne wytwory przemysłowe, poza najgorszą chińską tandetą, są trwałe i dobrej jakości, np. komputery i ich podzespoły są kilka rzędów wielkości bardziej niezawodne niż ich prototypy sprzed kilkudziesięciu lat,
- zwróć uwagę na jednoczesny wzrost złożoności elektroniki - współczesna komórka ma wydajność tysiące razy większą niż kilkupiętrowe komputery lampowe - które psuły się co kilka minut,
- zamiast "spiskowych" żarówek, masz świetlówki i LEDy świecące całymi latami (a żarówki u mnie też świecą zadowalająco długo),
- większość RTV i AGD starzeje się szybciej użytkowo, niż zdąży się zepsuć,
- o niektóre rzeczy wystarczy dbać: elektronika nie lubi wilgoci i ciepła, a łożyska i trybiki nie lubią piachu i kurzu, lubią zaś smar - zapewnienie odpowiednich warunków sprawi, że większość urządzeń (poza jakimś odsetkiem konstrukcji wadliwych) będzie działać naprawdę długo,
- bardziej popularnym terminem jest "planowane zużycie",
- cały tekst wydaje mi się rozwinięciem znanego (u Eskimosów) powiedzenia "dawniej było lepiej i młodzież była grzeczniejsza" ;).
Autor: grzmot  Dodano: 23-04-2014
radon - A jednak jest problem   4 na 4
Drogie urządzenia renomowanych firm miały do tej pory jakość zapewniającą im pracę przez kilkanaście lat. Były drogie, bo z dobrych materiałów, a także w cenie mieścił się projekt recyclingu.

Zagrożeniem dla środowiska naturalnego są tandetne wyroby chińskie, indyjskie itp. Wszelaka pseudo-aparatura podszywająca się pod znane marki, ale psująca się po jednym użyciu.
Materiały przeważnie toksyczne. Zabawki niebezpieczne dla dzieci. Wyroby i technologia produkcji ogólnie nie odpowiadające normom bezpieczeństwa i ekologicznym.

Tymczasem handlowcy prześcigają się w zarzucaniu rynku tymże badziewiem, a reklamy służą skołowaniu nabywców.
Brak jest kampanii oświecających konsumentów, aby kupować rodzime towary.
W związku z tym wszyscy dofinansowujemy Chiny. A tymczasem u nas robi się coraz gorzej.
Autor: radon  Dodano: 23-04-2014
Padre_peper - Bzdury a'la Macierewicz   3 na 3
Co najmniej 90% sprzętów elektronicznych i elektrycznych jakie mam w domu nigdy nie uległy awarii, jeśli poszły do recyklingu to jedynie z powodu ich zużycia w naturalnym czasie (30 tysięcy godzin dla kineskopu tv) albo z powodu przestarzałości i nieprzydatności, ostatnio dałem do recyklingu siedem sprawnych telefonów komórkowych. Fakt, popsułem kilka świetlówek energooszczędnych ale bądź były w lampach zapalanych i gaszonych lekko trzydzieści razy dziennie albo były zamontowane "do góry nogami" w ciasnych oprawach i ugotowałem im elektronikę. jestem szczęśliwym posiadaczem pięciu czy sześciu sprawnych aparatów cyfrowych od 1 megapiksela poczynając, pierwszy o rozdzielczości 640x480 sprzedałem w stanie pełnej sprawności. Mój plazmowy telewizor ma kilka lat i 15 tysięcy godzin pracy i działa, mam cztery sprawne tunery satelitarne, trzy na emeryturze bo nie HD, z dziesięć moich kolejnych komputerów poszło na handel albo do utylizacji bezawaryjnie, wymieniłem jeden dysk twardy z powodu awarii i dwie nagrywarki CD i DVD ale trwałość ich laserów to nie planowane zużycie tylko nigdy nie dopracowana technologia.
Autor: Padre_peper  Dodano: 24-04-2014
KORUND   4 na 4
"I chciałbym mieć swoje ukochane rzeczy już na zawsze."
-Nie przesadzałbym z tym "na zawsze" i o miłości do rzeczy. To czego wymagać można, to jakość, na którą ludzkość dzisiaj naprawdę stać. Jednak chęć zwiększania produkcji, zapewnienia zatrudnienia i sprzedaży robią swoje. "Spisek żarówkowy" i jemu podobne, celowe programowanie produktów na szybsze zużywanie się są faktami, a góry śmieci rosną. Jednak i od nas coś zależy. Czy chcemy poszukać lepszego towaru, droższego, czy aby szybciej i taniej, czy zawracamy sobie głowę naprawą, czy wolimy kupić nowe, bo niewiele drożej? Pamiętam czasy gdy z "wystawek" z Zachodu przywożono masy sprzętu z drobnymi usterkami i dużo można było naprawić samemu. Dzisiejsze samochody są naszpikowane często niepotrzebną elektroniką, utrudniająca naprawę, a otworzenie szyby wymaga włączenia stacyjki, bo korbkę ktoś uznał za przestarzałą. W wielu urządzeniach i sprzętach spotykamy części plastikowe zamiast metalowych. Dobrze w tym wszystkich byłoby mieć wybór, a niestety czasami sprowadza się do wyboru "mniejszego badziewia". No i teraz dochodzą "odgórne" ograniczenia mocy urządzeń, żarówek, odkurzaczy, a nawet ekspresów do kawy. ;-)
Autor: KORUND  Dodano: 24-04-2014
Krzysiek Kolski   5 na 7
@Lengyel. Takie rozwiązanie nie zostanie wprowadzone w ciągu jednego dnia. To byłby wieloletni proces, więc - pod tym kątem - porównanie z czarnym czwartkiem zupełnie nie trafione. Jeżeli chodzi o skutki ekonomiczne - to poprawa efektywności jest zjawiskiem zdecydowanie pozytywnym, chociaż może powodować wiele przejściowych problemów.

@Radon. Problem polega na tym, że obecnie już nie ma czegoś takiego jak renomowani producenci, skoro (prawie) wszystkie podzespoły są produkowane na dalekim wschodzie. Często jedna fabryka wytwarza części dla konkurujących ze sobą produktów. Dzisiaj producenci robią już tylko design.

@Padre_Peper. Ma Pan w domu: siedem telefonów komórkowych, pięć czy sześć aparatów cyfrowych, siedem tunerów satelitarnych oraz inny sprzęt. Zużył Pan także dziesięć komputerów. I nie widzi Pan w tym szaleństwa?
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 24-04-2014
Arminius - otóż to - MNIEJ JEST PIĘKNE   3 na 5
@Padre_Peper. Ma Pan w domu: siedem telefonów komórkowych, pięć czy sześć aparatów cyfrowych, siedem tunerów satelitarnych oraz inny sprzęt. Zużył Pan także dziesięć komputerów. I nie widzi Pan w tym szaleństwa?
Otóż to, Otóż to!
 
Styl życia charakteryzujący się taką skalą konsumpcjonizmu zasadniczo redefiniuje pojęcie kryzysu ekonomicznego. Bo jeżeli kryzysem ekonomicznym jest sytuacja  w której - dla przykładu -  nie możesz mieć do dyspozycji 5 telefonów komórkowych tylko 2 - to kryzys ekonomiczny w Europie (i nie tylko tu) jest swego rodzaju urojeniem. A ile energii zaoszczędza się, gdy ma się tych komórek dwie a nie pięć, energii ludzkiej i energii pochodzącej z surówców energetycznych. Kryterium wzrostu i ekspandującego posiadania nie musi być jedynym kryterium. Dawno już temu Schumacher pisał że "małe jest piękne". Mniej posiadać, też jest piękne i jakie RACJONALNE.
Autor: Arminius  Dodano: 24-04-2014
Krzysiek Kolski   4 na 6
@Hotbit Dziękuję za wielowątkowy komentarz.

Rozumiem, że jako Europejczyk chce Pan mieć prawo wyrzucić swój sprzęt na śmietnik i kupić sobie coś nowego. A w Afryce i Indiach niech sobie naprawiają, bo oni są biedni. Ale dla mnie naprawianie czegokolwiek nie jest upokarzające i nie wynika z biedy. Naprawa jest częścią mieszczańskiego etosu - według Marii Ossowskiej - czyli jednym z fundamentów naszego kapitalistycznego świata.

Czy wyprodukowanie telefonu w którym da się wymienić baterię będzie droższe od takiego, gdzie baterii nie da się wymienić? No nie. Nie wydaje mi się, żeby to mogła być znacząca różnica. Jest to działanie na szkodę klienta - który, w przypadku awarii, będzie musiał wymienić całe urządzenie.

Bardzo gratuluję monitora. Prawdopodobnie nie będzie go Pan w stanie podłączyć do kupionego dzisiaj komputera lub innych akcesoriów. Ze względu na to, że cały czas zmieniane są gniazda. Kontrprzykładów proszę poszukać dookoła siebie - gwarantuję, że można ich znaleźć bardzo wiele.

Dziękuję za pytanie o rajstopy. Od pół wielu istnieją już włókna z których można zrobić prawie niezniszczalne rajstopy. Producent zdecydował się jednak na pogorszenie produktu ze względu na wyniki sprzedaży. Proszę obejrzeć film pod artykułem od 26:50. Pozdrawiam!
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 24-04-2014
Krzysiek Kolski   4 na 4
@DrHowk

Przykład, który Pan podaje, że kogoś nie stać na zapłacenie kilku groszy miesięcznie, bo wydaje na leki, jest dość populistyczny. W ten sposób można zaatakować opłaty za prąd, wodę i gaz.

Opłatę za używanie żarówki można doliczyć do np. opłat za prąd. W takim przypadku, dostawca energii dodaje do każdego rachunku po kilka groszy za korzystanie z żarówki, a potem rozlicza się z producentem oświetlenia. Możliwe sankcje dla osób niepłacących to: odłączenie prądu, wpis do ewidencji dłużników, etc.

Wspomniał Pan o służbie zdrowia, a ja chętnie do tego nawiążę. W starożytnych Chinach - przynajmniej według legendy - istniał taki model opłat za usługi medyczne, że płacili tylko Ci członkowie społeczności, którzy byli zdrowi; chory otrzymywał bezpłatne leczenie. Lekarzowi zależało na tym, aby wszyscy byli zdrowi, bo wtedy zarabiał. Gdy wybuchała epidemia - lekarz bankrutował. Ja chciałbym tego właśnie w odniesieniu do produktów. Gdy wszystko działa i klient jest zadowolony - producent zarabia. Gdy urządzenia zaczynają się psuć - producent ma mniejsze wpływy, ponosi pewne koszty związane z naprawą sprzętu. Jest to jest dużo zdrowszy układ. Sytuacja, w której szpital zarabia na każdym chorym, a producent na wadliwym sprzęcie - prowadzi do wielu patologii.
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 24-04-2014
Poltiser - New Age - sztuczny radikalizm ekologiczny   3 na 3
Trudno krytykować Bobry za tamy na rzekach, mrówki za mrowiska a pszczoły za plastry miodu. Ludzie od tysiącleci rozwijają własny habitat zamieniając całą planetę w dom jednego gatunku. To taka sama natura jak wszystko co nas otacza. Niektóre "twory" technologii są mniej odrażające inne bardziej. Przeciwstawianie ich "naturalnym" odpowiednikom, może jest politycznie popularne ale w świetle wiedzy o biologii - ekosystemach i Naszej Planecie to czysta fantazja, naładowana emocjami i nie prowadząca do konstruktywnych działań. Lubię kpiny Vonneguta, naśmiewającego się z ogłupiałej technologią i marketingiem cywilizacji ludzi, porównując nas do drożdży a cywilizację do szampana, w którym żadnej drożdży nie uświadczy nikt! Tak Natura i Ewolucja korygują błędy własnego "nadmiernego entuzjazmu". Czy to źle? Z punktu widzenia człowieka, niepewna przyszłość. Z punktu widzenia Przyrody, ona się dostosuje do każdych warunków - jak zawsze. Nas może po prostu nie być. Jak drożdży ;-)
Co zrobić w zastanej sytuacji? Badać świat i edukować ludzi, im bardziej dostosowany jest on do naszych potrzeb tym bardziej musimy dbać o rezerwy, surowce, środowisko itd. Tu nie ma miejsca na emocjonalne celebrowanie Natury, trzeba nauczyć się ją kreować i zastąpić np. w kosmosie... pozdrowienia.
Autor: Poltiser  Dodano: 24-04-2014
Krzysiek Kolski   1 na 1
@grzmot

Drogi czytelniku, miłość do rzeczy to chwyt retoryczny. Ale oczywiście przedmioty budzą w nas różne emocje. Można się przywiązać do czegoś. Np. można mieć sentymelny stosunek do samochodu, którym przejechało się pół świata.

Nie skomentuję porad w stylu: wujek dobra rada :-)

Elektronika się rozwija - jasne. Szkoda tylko, że jest to rozwój po części bezsensowny. Podam przykład - większość posiadaczy smartphonów nie korzysta z żadnych aplikacji. No więc mamy w telefonie moc obliczeniową, że moglibyśmy wysłać człowieka w kosmos, ale niestety wysyłamy tylko wiadomości SMS do znajomych. Ja uwielbiam nowe technologie - ale nie jestem ich bezkrytycznym fanem. Nie zgadzam się na marnotrawstwo.
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 24-04-2014
farmer   1 na 1
"chciałbym żyć w świecie, w którym bardziej opłaca się rzeczy naprawiać niż wyrzucać na śmietnik i kupować nowe"


Może dziś . A  w latach 90'lub wcześniej?    14 calowy migoczący monitor i drukarka igłowa na przeciw płaskich monitorów i cichych laserówek?   Jak długo ktoś miałby zamiar to naprawiać?
Telewizory zajmujące pół pokoju?  KODAK też był długo potentatem aż obudził się z ręką w nocniku czytaj zbankrutował.


Mimo wszystko ciągle wiele urządzeń się naprawia przynajmniej w Polsce.  Weź pod uwagę że pracownik w fabryce często wykonuje tylko jedną rzecz podczas produkcji urządzenia. 
Serwisant musi umieć  rozłożyć naprawić złożyć .  To jest wiedza zupełnie inna niż fabryczna. Fabryka kupuje "wagony" elementów a serwisant kupi jedną cześć w Niemczech np. i doliczy transport i już jest problem.


Oczywiście fajnie byłby mieć niezniszczalne przedmioty ale co to znaczy? 
Autor: farmer  Dodano: 24-04-2014
kulka_na_mole - @krytykanci   5 na 7
Autor artykułu: 1) wyraził swoje przywiązanie do rzeczy, które długo działają, spełniają jego potrzeby i możliwe jest ich naprawianie zamiast zastępowania nowymi rzeczami; 2) zwrócił uwagę, że obecnie produkowane rzeczy mają w sobie "zaszyty" okres użytkowania, po którym przestają pełnić swe funkcje a ich przywrócenie jest niemożliwe i/lub nieopłacalne. Krytykanci zaatakowali autora za pkt 1, bo ich zdaniem głupotą jest używanie i ew. naprawianie starych rzeczy skoro można kupić i używać nowe, lepsze od starych, bo nowocześniejsze, mające więcej funkcji. To krytykanctwo ujawnia głupotę, ale wyłącznie krytykantów, którzy nie rozumieją, że autor chce mieć możliwość używania rzeczy, a nie ich wymieniania. Ponadto krytykanci zupełnie pominęli pkt 2 - najwyraźniej nie zrozumieli, że producenci robią ich, miłośników nowości, w jajo, że de facto zmuszają ich do wymiany całkiem sprawnych rzeczy na nowe tylko po to, aby wyciągnąć od krytykantów kasę.
cd
Autor: kulka_na_mole  Dodano: 24-04-2014
farmer - kulka_na_mole   1 na 1
Autor ma 34 lata.  Spokojnie można mieć przedmioty z lat 90 działające dziś.  Ile tego ma bo się nie pochwalił. 
Ma choć długopis z wymiennym wkładem?
Autor: farmer  Dodano: 24-04-2014
kulka_na_mole - @krytykanci cd   5 na 7
W świecie preferowanym przez krytykantów nie ma miejsca na zabytkowe samochody, meble, dzieła sztuki, starsze żony, za to jest to świat zalany odpadami. Krytykanci nie kumają, że np. używana przez nich drukarka "psuje się" nie dlatego, że coś w niej przestało działać, ale wyłącznie dlatego, że ma w sobie czip, który całkowicie sprawnej drukarce uniemożliwia działanie, bo tak sobie to zaprojektował producent. Niektórzy z krytykantów, odnośnie drukarek, wyśmiewają drukarki igłowe, które w ich mniemaniu stanowią przeżytek w stosunku do drukarek laserowych, co świadczy o kompletnym braku wiedzy z tej dziedziny.
Podsumowując: producenci odnieśli niebywały sukces w manipulowaniu krytykantami, w praniu ich mózgów.
Autor: kulka_na_mole  Dodano: 24-04-2014
Krzysiek Kolski   2 na 2
Spokojnie można mieć przedmioty z lat 90 działające dziś.  Ile tego ma bo się nie pochwalił. Ma choć długopis z wymiennym wkładem?

@farmer - Ha, ha! Doskonałe! Ale to nie o to chodzi :-) Nie jestem jakimś szalonym kolekcjonerem staroci. Jeśli ktoś odniósł takie wrażenie - tak nie jest. Nie namawiam nikogo do chodzenia w pocerowanym, ale jeszcze całkiem dobrym sweterku po dziadku. Chociaż z drugiej strony, jeśli jest wygodny i czujemy się w nim dobrze - czemu nie?
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 24-04-2014
farmer - kulka_na_mole   3 na 3
.....Podsumowując: producenci odnieśli niebywały sukces w manipulowaniu krytykantami, w praniu ich mózgów......


WOW.  Kup Pan cegłę.
Autor: farmer  Dodano: 24-04-2014
farmer - Krzysiek Kolski   2 na 2
Pierwszy komputer kupiłem w 1996....gdzie on jest to nie wiem.  Następny w 2007 i w 2012.   Tylko jeden z nich naprawiłem....dałem stówkę i śmiga, dzieciaki maja do zabawy. 
Drukarka nie wiem czy ma czipa, jak kupowałem dopytałem o koszty tuszu......ma pięć lat a za tusz płacę 25 zeta....zero awarii.
Lodówka ponad siedem lat pralka też tyle. Ostatnio nawet myślałem kiedy ją szlag trafi ale dzielnie działa.
Mam jeszcze wieżę SONY prawie 15 lat....kupiłem kabelek za kilka zeta i śmiga razem z komputerem.  Ostatnio jednak myślę o przystawce bez kablowej, można nawet z telefonu puścić na wieżę.  To samo jest z TV.   Nie trzeba wymieniać wystarczy kilka zetów i można zrobić modyfikację.

Czy naprawdę jest tak źle?  Wiem żarówki.
Autor: farmer  Dodano: 24-04-2014
Hotbit - @Krzysiek Kolski   2 na 2
''Ponieważ nie produkuje się już trwałych produktów.''

Zwróciłem uwagę, że niektóre tezy artykułu, jak powyższa, są fałszywe. Zgadzam się z Autorem, że niektóre praktyki są skandaliczne (np. dzisiejsze drukarki atramentowe, wspomniane już żarówki itp.). Warto jednak starać się zachować obiektywność, a na problem patrzeć wielowymiarowo (z różnych stron).

''Rozumiem, że jako Europejczyk chce Pan mieć prawo wyrzucić swój sprzęt na śmietnik i kupić sobie coś nowego. A w Afryce i Indiach niech sobie naprawiają, bo oni są biedni.''

Zupełnie nie tak, nie o to mi chodzi. W Europie większość osób chce zarabiać 10+ euro na godzinę. Dlatego naprawa staje się niezwykle droga. Nowa lodówka kosztuje 100 euro, a technik za godzinę pracy dostaje 20+. Jest to pułapka ekonomiczna. Oczywiście lodówka mogłaby mieć 2x wyższą żywotność i kosztować 1000 euro. Wtedy koszt naprawy 100 euro to byłoby zaledwie 10% ceny. Tylko kto by taką wybrał? 10 lat pracy za 100 euro czy 20 lat pracy za 1000? Ludzie wybierają znacznie częściej pierwszą opcję.
Autor: Hotbit  Dodano: 24-04-2014
Padre_peper - Szaleństwo   3 na 3
@Krzysiek Kolski

Istne szaleństwo i konsumpcjonizm, wg. Pana powinienem do dziś robić zdjęcia aparatem o rozdzielczości 0,3Mpix a zamiast smartfonu dzięki któremu korzystam poza domem z internetu, używam do nawigacji, oraz CZASEM rozmawiam powinienem używać ważącego ćwierć kilo telefonu  służącego wyłącznie do rozmów?Może powinienem prac we Frani i wyżymać ?Jestem oszczędny i praktyczny, samochodów używam po kilkanaście lat kupując używane i odstawiam na złom póki nie ulegną całkowitemu zużyciu bo nadają się do tego do czego służą, część moich mebli jest starsza ode mnie bo równie dobrze stary fotel pasuje do mojej d... jak nowy. Mój sprzęt stereo ma dwadzieścia lat i nie zamierzam kupować nowego bo nic nie zyskam. Ale niech nikt nie pie...y  o konsumpcjonizmie kiedy kupuję rzeczy których dawniej po prostu nie było albo zmieniam sprzęty na nieporównanie lepsze albo energooszczędne. 
@HotbitCo do drukarek atramentowych - jeśli ktoś drukuje dużo kupi w okolicy 700zł Epsona wyposażonego fabrycznie w ciągłe zasilanie tuszem który kosztuje 25zł za 75ml a spisek żarówkowy to domena ignorantów - sprawność zwykłej wynosi ok. 4% żeby była wieczna musi zużywać ~50% więcej energii - gdzie ma to sens?
Autor: Padre_peper  Dodano: 24-04-2014
Padre_peper - Szaleństwa cd.   3 na 3
@Krzysiek Kolski
Każdy usłyszy to co chce usłyszeć, oddałem do utylizacji kilka telefonów ale gdzie napisałem że wszystkie moje? Ja używam wyłącznie jednego mam go dopiero od trzech miesięcy i dziwnym trafem ma wymienną baterię. Telefony zebrane były od całej rodziny - sens był taki że wszystkie były sprawne. Mam siedem tunerów satelitarnych? - bzdura - używam jednego  bo jest HD, trzy pozostałe jeden analogowy, jeden cyfrowy SD i jeden cyfrowy z nagrywarką również SD leżą nieużywane bo nastąpił postęp techniczny i nie są już potrzebne ale dalej są sprawne! A 10 komputerów? No cóż jako informatyk mam chyba pewne prawo podążać za postępem techniki bo komputer służy mi nie do facebooka, te które były kiedyś moje w dużej części dalej używane są przez rodzinę i znajomych. Sens mojej wypowiedzi był jeden - żaden nie trafił na śmietnik z powodu awarii nieopłacalnej w naprawie. Aparaty cyfrowe? ja kupiłem dwa, pozostałe zmieniały właścicieli aż trafiły do mnie -  sens pozostaje - żaden się nie zepsuł. Ojcu się zepsuł ze trzy lata temu cyfrowy Cannon ale jakoś dał się naprawić w serwisie za 10% jego ceny. 
A chipy z zaprogramowanym okresem życia? Niechby ktoś taki użył to konkurencja zrobiła by mu koło d.. w mediach a na razie są jak Yeti...
Autor: Padre_peper  Dodano: 25-04-2014
Rafał Poniecki - Na wszytko przyjdzie czas.   2 na 2
Czasami bywam na "estate sale", czyli wyprzedaży tego co pozostało po właścicielu. Najczęściej rodzina w ten sposób pozbywa się "gratów" po rodzicach. I są to najczęściej dobrze zachowane meble, drobiazgi zbierane przez dziesięciolecia. Ale ja mam już swoje i tego nie kupię, bo gdzie to bym zmieścił. Od czasu do czasu pozbywam się własnych "skarbów" oddając to dla innych. Ale nowinki mnie nie pociągają. Po co mi nowy telewizor, skoro w nim ten sam stary  szajs? Albo nowy komputer, skoro stary plus 2TB zewnętrzny dysk w pełni wystarcza?
Ale wiem, że młodzi muszą kupować nowe tylko dlatego, że kolega, albo sąsiad już ma nowsze. Z czasem zmądrzeją.
Autor: Rafał Poniecki  Dodano: 25-04-2014
Hotbit - @Padre_peper   2 na 2
Żarówki
.
Teraz są dostępne LEDy, więc postęp techniczny klasyczne żarówki i tak odstawił na bocznicę.
.
Jeśli jednak o nich mówimy, to są dwie strony tego zagadnienia.
1) Mogły być trwalsze aniżeli miało to miejsce.  (Więc tu autorzy filmu mają trochę racji)
2) Zasada działania żarówki powoduje, że o trwałość jest trudno. Drucik pracuje w wysokiej temperaturze, zaś bańka nie izoluje idealnie. Tak więc tlen i woda powoli, ale przedostają się przez szklaną ściankę. To powoduje, że drucik jest poddany procesom niszczącym go.
Wcale też nie jest łatwo produkować kolejne partie drucików o identycznym składzie chemicznym i właściwościach. De facto każda partia jest trochę inna. Dlatego jest duża różnorodność jeśli chodzi o trwałość - jedna spali się po godzinie, inna będzie pracować tysiące godzin. (To zagadnienie autorzy filmu przemilczają)

Film silnie opiera się na 'spisku żarówkowym i pończochowym'. Również sprawa nylonu (celowego pogorszenia jakości - jeśli w ogóle miało to miejsce); film pomija szereg innych faktów - deficyt jedwabiu, który był motorem opracowania nylonu, deficyt nylonu przez wiele lat (czy był 'pogorszony' czy nie), mitologizacja własności 'oryginalnego' nylonu.

cdn
Autor: Hotbit  Dodano: 25-04-2014
Krzysiek Kolski - @padre_peper
Jeżeli chodzi o przedmioty, które ma Pan w domu - proszę nie wymieniać, to nie o to chodzi. Na pewno wiele osób w Pana otoczeniu potrafi podać kontrprzykłady. Ja np. nie jestem informatykiem, ale co kilka lat jestem zmuszony do wymiany sprzętu komputerowego - także dlatego, że nowsze wersje używanego przeze mnie oprogramowania wymagają coraz większej mocy obliczeniowej. Teoretycznie mógłbym pracować na starszym sprzęcie - ale w przypadku usterki, ciężko jest znaleźć części zamienne - bo “takich części już się nie produkuje”, a bez nowszych wersji programów - staje się niekompatybilny z moim otoczeniem, nie mogę otwierać przesyłanych mi plików, nie mogę dodawać akcesorów ze względu na to, że nie mam w starym komputerze odpowiednich gniazd, etc. CDN
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 26-04-2014
Krzysiek Kolski - @padre_peper cd
Proszę sprawdzić ten film:
www.youtube.com/watch?v=-dxmm4-blN8
To instrukcja jak naprawić drukarkę - która przestała drukować z powodu o którym tutaj rozmawiamy. Dość duża liczba wyświetleń i komentarzy powinna Pana przekonać, że nie jest to jednostkowy problem, a tym bardziej nie jest to Yeti, którego nikt nie widział. Nie jest temat głównych mediów, ale coraz więcej osób zdaje sobie sprawę. Z drugiej strony - ta instrukcja pełni rolę wentylu bezpieczeństwa. Mniej świadomi klienci - kupią nowy sprzęt, a Ci bardziej świadomi - przeprogramują urządzenie i już nie będą tak skłonni do protestów. Dlaczego inni producenci tego nie nagłaśniają? W najlepszym razie dlatego, że nie zależy im na większej świadomości klientów.
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 26-04-2014
Krzysiek Kolski - @hotbit
Dziękuję za wyjaśnienie, teraz rozumiem lepiej Pana punkt widzenia.

Przyjmuję, że DZISIAJ jest taniej, prościej wyprodukować coś niż naprawić i pewnym czynnikiem są tutaj koszty pracy. Natomiast - zauważam także, że częściowo wynika to z celowego działania producentów.

Pojawiają się teraz różne inicjatywy, np. maszyny rolnicze, które działają na zasadzie - złóż to sam. Są różne części, można je kupować w zestawach lub osobno, to jest wszystko łatwe w montażu. Dzięki temu nie trzeba kupować wielu różnych urządzeń tylko z klocków można sobie zbudować to, czego akurat potrzeba. (http://dobraidea.pl/2011/04/marcin-jakubowski-open-source-ecology/) Gdyby producenci odwrócili myślenie projektowe - żeby zamiast coraz bardziej skomplikowanych rzeczy (http://moto.onet.pl/sam-juz-nie-naprawisz-auta-producenci-o-to-zadbali/cg2r7 - artykuł o tym jak producenci samochodów komplikują wszystko, aby podwyższyć koszty naprawy) robić coraz prostsze - gdzie każdą część da się łatwo wyizolować i naprawić - no to byłoby świetnie. Moim zdaniem abonament czemuś takiemu by służył.
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 26-04-2014
Hotbit - @Krzysiek Kolski   1 na 1
Pojawiają się teraz różne inicjatywy, np. maszyny rolnicze, które działają na zasadzie - złóż to sam.
Tak, to bardzo fajne. Ja jestem wielkim zwolennikiem open source, zarówno jeśli chodzi o software, jak i hardware.
Jeśli jesteśmy przy motoryzacji, to problem tu się pojawia następujący: wielu kierowców woli podjechać do zakładu żeby mu/jej dolali płynu do spryskiwaczy niż zrobić to samemu. Cóż dopiero samemu zbudować / naprawiać pojazd.

Abonament. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Swego rodzaju abonamentem są właśnie nadmiernie skomplikowana wymiana żarówek w samochodzie czy drogi atrament z czipowanym cartridgem do drukarki hp. Wolę coś kupić raz na 5, 10 czy 20 lat niż płacić 200 abonamentów miesięcznie.

Dylemat. Moja honda accord ma dopiero ok 190 000 km i 13 lat. Będę musiał wkrótce wymienić 4 opony, tarcze hamulcowe, klocki, jeden zacisk, olej itp, koszt porównywalny z wartością rynkową auta. Wystarczy niewiele dołożyć aby kupić o ok. 5 lat młodszy model z oponami i tarczami w dobrym stanie. Stąd dylemat.
Nie było powodu zaglądać do silnika czy skrzyni biegów, więc nie wiem na ile producent utrudnił ich naprawę. Dawniej auta były nieporównywalnie prostsze, więc i łatwiejsze do naprawy




Autor: Hotbit  Dodano: 26-04-2014
paganus   1 na 1
grzmot napisał :
"- cały tekst wydaje mi się rozwinięciem znanego (u Eskimosów)
powiedzenia "dawniej było lepiej i młodzież była grzeczniejsza" ;)."

Może rzeczywiście, powiedzenie to nie ma sensu, zwłaszcza część o młodzieży.
Jak w takim razie, grzmocie wytłumaczysz fakt, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu, wszystkim producentom wyjątkowo zależało na jakości ich produktów do tego stopnia, że podkreślali ich długowieczność i niezawodność. Co stało się z naszą (producentów i konsumentów) mentalnością, że akceptujemy/godzimy się na kiepską jakość ?
Autor: paganus  Dodano: 26-04-2014
Hotbit   1 na 1
cd

Przeciętny samochód dzisiaj składa się z ok 15 000 ruchomych części, w sumie z ok. 30 000 części. Ford T był znacznie prostszą konstrukcją.
Teraz proponuję porównać szybkość podróżowania, komfort, bezpieczeństwo, zużycie paliwa, niezawodność Forda T (czy choćby jakiegoś przeciętnego auta z lat 60tych) i przeciętnego samochodu dzisiaj.
Inżynier tak musi pojazd zaprojektować, aby wkomponować te 30 000 części, zapewniając przy tym:
- niski koszt
- niski koszt montażu w fabryce
- niezawodność
- ... itp

Warto popierać projekty open source hardware, aby mieć wybór, warto też zwracać uwagę na złe praktyki producentów, które czasem mają miejsce, ale zachować przy tym obiektywizm i przyjrzeć się problemowi z różnych stron. Niektóre działania mogą mieć zupełnie inne źródło niż chęć utrudnienia napraw czy ograniczenie trwałości / czasu życia.

@ paganus
100 000 km gwarancji na samochód zamiast 10 000 jak dawniej to rzeczywiście dążenie do obniżenia jakości...
Autor: Hotbit  Dodano: 26-04-2014
Krzysiek Kolski - @Hotbit
Zgadzam się - składanie sprzętu jest dla wielu osób zbyt trudne. Mnie także ogromna ilość technicznych rzeczy do zrobienia, najzwyczajniej w świecie, przerasta. Natomiast ten harwarowy open source opisałem w odpowiedzi na Pana wypowiedź o pułapce ekonomicznej - że tańsza jest produkcja nowych rzeczy niż naprawa starych. Wydaje mi się, że gdyby projektować urządzenia w taki sposób, że poszczególne części da się łatwo wyizolować i wymienić - to naprawa różnych sprzętów byłaby bardzo prosta. Być może tak prosta jak wymianiana oleju w samochodzie. I nawet jeśli nie każdy byłby to w stanie zrobić samodzielnie to jednak dla fachowca byłaby to bardzo prosta, a dla klienta w miarę tania usługa.

Zaskoczyła mnie Pana wypowiedź, że regularne zakupy - co kilka lat - drukarki, żarówki lub telefonu są pewną formą abonamentu - to bardzo odkrywcza myśl. Myślę jednak, że to jest argument dla mnie. No bo skoro już teraz płacimy pewną formę abonamentu, chociaż nikt nie mówi tego wprost - to ulegamy złudzeniu na temat działania rynku. Wydaje mi się, że znacznie rozsądniej - zwłaszcza z punktu widzenia środowiska naturalnego - byłoby płacić abonament, ale bez konieczności wymiany sprzętu.
Autor: Krzysiek Kolski  Dodano: 26-04-2014
Hotbit - @Krzysiek Kolski   1 na 1
...że regularne zakupy - co kilka lat - drukarki, żarówki lub telefonu są pewną formą abonamentu

Formą abonamentu jest płacenie za drukarkę wysokimi cenami tuszu. Z kolei telefony - można tak to interpretować. Wiele osób płaci co miesiąc abonament (nawet tak to się nazywa), który uprawnia do wymiany co 2 lata na nowy, lepszy model aparatu, a w międzyczasie do naprawy lub wymiany na inny egzemplarz. Producent / operator gwarantuje nam działające urządzenie, a nawet więcej, upgrade co 2 lata uwzględniający  postęp technologiczny.

Wydaje mi się, że znacznie rozsądniej - zwłaszcza z punktu widzenia
środowiska naturalnego - byłoby płacić abonament, ale bez konieczności
wymiany sprzętu.


Być może troszcząc się o środowisko - tak, ale ekonomicznie staje się to (bądź już jest, zależy co i gdzie) nieopłacalne. Tam gdzie nie ma postępu technologicznego ludzie są w stanie używać przedmiotów bardzo długo (np. łyżki, młotki, łopaty, meble, domy). Rzeki nie da się zawrócić, więc należy kłaść nacisk na recykling, co po części, choć niewystarczająco, ma już miejsce.
Autor: Hotbit  Dodano: 26-04-2014
farmer   3 na 3
W świecie preferowanym przez krytykantów nie ma miejsca na zabytkowe samochody, meble, dzieła sztuki, starsze żony, za to jest to świat zalany odpadami

Wkurza mnie takie gadanie.  Mam VW Transportera T2 z 79 roku tzw.  "ogórka"  którego właśnie reanimuje  i przeglądając właśnie katalogi z częściami  pomyślałem że świat nie zalewa fala tandety ale zalewa fala klientów którzy za 50 zł chcą mieć sprzęt wartości 5000 zł. 

To dla nich właśnie fabryki stają na głowie by dostali namiastkę czegoś czego normalnie nie mogli by sobie kupić.  To dla nich robi się modułowe części itd.

To dla nich leża wiertarki po 50 zł w biedrze. Bo gdy taki klient zobaczy coś powyżej 1000 puka się w głowę. Po co na co. I jedzie taką wiertarką za 50 zł na plastiku. Ale dziś klient wie wszystko najlepiej.
Autor: farmer  Dodano: 26-04-2014
paganus   1 na 1
@ Hotbit
"100 000 km gwarancji na samochód zamiast 10 000 jak dawniej to rzeczywiście dążenie do obniżenia jakości... "

Mylisz dwa różne pojęcia. To, że samochód ma większy przebieg gwarancyjny wynika tylko i wyłącznie z rozwoju technologii. Dziwi jednak fakt, że mimo rozwoju tejże technologii, "mebelki" z Ikei mają zerową szansę, aby stać się za 100 lat antykami. Technologia wyparła honor i ambicję producenta ... z resztą, kto teraz zna te słowa ...
Autor: paganus  Dodano: 26-04-2014
farmer
Error :)
Autor: farmer  Dodano: 26-04-2014
Hotbit - @paganus   4 na 4
Jak chcesz mieć antyk za 100 lat to kup:

sklep.add.org.pl/209,zenon-masyw-stol.html  (3500 zł)

zamiast

www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/50116809/ (400 zł)

Masz wybór.

end
Autor: Hotbit  Dodano: 27-04-2014
paganus - @Hotbit   2 na 2
Ja o tym, że globalnie zmieniła się "filozofia" i mentalność producentów, a Ty w kółko to samo, że mam wybór, pokazując jednostkowe przykłady.

Nie wiem co oznacza "end", ale się z tym zgadzam.
Autor: paganus  Dodano: 27-04-2014
farmer   4 na 4
Ja o tym, że globalnie zmieniła się "filozofia" i mentalność producentów

Globalnie to zwiększył się dostęp dopasowany do portfela.  
Autor: farmer  Dodano: 27-04-2014
grzmot - @paganus   1 na 1
"Jak w takim razie, grzmocie wytłumaczysz fakt, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu, wszystkim producentom wyjątkowo zależało na jakości ich produktów do tego stopnia, że podkreślali ich długowieczność i niezawodność."
Wszystkim? To gdzie są te długowieczne super produkty przed kilkudziesięciu lat? Ilu ludzi było na nie stać i ilu wciąż używa? Czy może to podkreślanie to był po prostu ówczesny marketing?
Gdzie te komórki, tablety - a nie, czekaj, to jednak coś nowego. No to samochody sprzed powiedzmy 50 lat - ile ich jeździ, jak są wygodne i bezpieczne? A może bloki z wielkiej płyty to przykład jakości? Meble - tak trwałe i funkcjonalne, powinny jeszcze stać w każdym domu? No to może chociaż zegarki, buty i scyzoryki?
Autor: grzmot  Dodano: 28-04-2014
paganus - @grzmot  -1 na 1
No to po kolei :
1. "gdzie są te długowieczne super produkty przed kilkudziesięciu lat?"
- sięgnij nieco dalej w historię (np. począt. XXw), a nie tylko do czasów "komuny", gdzie polscy rzemieślnicy produkowali byle jak, z kiepskich materiałów, a i tak wszystko sprzedawali, bo sklepy świeciły pustkami.
2. "Ilu ludzi było na nie stać i ilu wciąż używa?"
- jest takie mądre powiedzenie, że biednego nie stać na kupowanie kiepskich produktów.
- ludzie "starej daty" nadal używają np. starych zegarków, a młodzi wymieniają rzeczy, zanim one się zużyją - moda i trendy.
3. "... samochody sprzed powiedzmy 50 lat",
- samochody to wyjątkowo zużywający się sprzęt, ale np. kultowe Mercedesy beczki nie mają sobie równych nawet wśród współczesnych, a i bezpieczne i wygodne były. Stare Saaby i Volvo też słynęły z długowieczności i bezpieczeństwa.
4. " ...może bloki z wielkiej płyty to przykład jakości? Meble... "
- znowu podajesz przykłady z czasów badziewiackiej "komuny".
5. "No to może chociaż zegarki, buty i scyzoryki?"
- Kup sobie w Auchanie tego typu wyroby : są bardzo tanie i wszystkich na nie stać np. buty za 9,50zł, albo scyzoryk za 2,60zł.
Zobaczymy, jak długo będą Ci służyły, bo o przyjemności płynącej z ich użytkowania nie ma w ogóle mowy ?
Autor: paganus  Dodano: 28-04-2014
grzmot - @paganus   2 na 2
Więc właściwie potwierdzasz mój punkt widzenia.
Ad 1. Czyli kilkadziesiąt lat temu NIE wszyscy producenci dbali wyjątkowo o jakość produktów. A dokładniej, dbali po prostu o zysk - bo to ich obowiązek i sens działania, jak i dzisiaj. Dalej w historię to już nie kilkadziesiąt lat, tylko sto i więcej, ale tak samo znajdziemy rzeczy lepsze i gorsze - po tych drugich po prostu nie ma śladu, mimo, że było ich więcej.
Ad 2. Biednego nie stać też na kupowanie dobrych produktów - bo jest biedny. Teraz za to ma większy wybór i coś kupić może. Z młodymi i starymi nie generalizuj.
Ad 3. Mercedesy były kultowe bo: na tle częściej psujących się innych marek były niezawodne, a tych innych było więcej. Porównaj jeszcze spalanie tych kultowych mercedesów do nowszych odpowiedników, o bezpieczeństwie czynnym nie wspominając.
Ad 4. No, to jest twoje "kilkadziesiąt lat". Czy może mam unikać przykładów podważających twoją tezę?
Ad 5. Kupuję buty z Lidla - są trwałe, tanie i wygodne, jestem zadowolony. Kilka dni temu kupiłem nożyk do warzyw za 2,50 - świadomie, jako jednorazowy - przyjemnie się go używa. Kupiłem też scyzoryk za 80, chiński - bo chciałem trwalsze ostrze. Czego to dowodzi?
Autor: grzmot  Dodano: 28-04-2014

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365