Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
179.228.805 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2216 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Bądź filozofem, lecz wśród całej swej filozofii pozostań człowiekiem.
 Nauka » Biologia » Antropologia » Nauki o zachowaniu i mózgu

Problemy z inteligencją [2]
Autor tekstu:

Zważywszy na te wszystkie komplikacje, trudno się dziwić, że w pewnych kręgach opinia o pomiarach inteligencji jest mniej więcej taka sama jak o klonowaniu ludzi. Jeden z najsłynniejszych krytyków takich badań i przeciwników genetycznego determinizmu Stephen Jay Gould uważa po prostu, że inteligencji zmierzyć nie można. Sposoby, w jakie próbują rozwiązać ten gordyjski węzeł inni uczeni, mówią tyle samo o politycznym klimacie współczesnej Ameryki, ile o samej koncepcji inteligencji.

Badacze inteligencji, którzy uważają, że jej mierzenie ma praktyczną i naukową wartość, a rezygnacja z przeprowadzania testów nie byłaby uzasadniona, należą do dwóch szkół przyjmujących dwie odmienne strategie. Obie zakładają osiągnięcie tego samego celu, czyli takiego naukowego uściślenia pojęć i metod badań, by mogły one obronić się przed zarzutami szarlatanerii czy kulturowej stronniczości. Jednakże podczas gdy pierwsza strategia polega na wprowadzeniu do badań inteligencji pojęciowego pluralizmu, to strategia druga zmierza do osiągnięcia całkowitej obiektywności pomiaru dzięki bezpośredniej obserwacji aktywności bioelektrycznej mózgu.

Najwybitniejszym chyba przedstawicielem pierwszej szkoły jest profesor psychologii na Uniwersytecie Yale, Robert J. Sternberg. Jest on autorem 40 książek i około 500 artykułów naukowych na temat inteligencji i ma z ilorazem inteligencji swoje prywatne porachunki. Jako uczeń szkoły podstawowej uchodził za głupka, ponieważ przejawiał wyjątkowy brak talentu do rozwiązywania testów. Sama procedura testowania wprawiała go w stan paniki i nauczyciele, którzy -jak dziś wspomina — bardzo poważnie traktowali jego mierne osiągnięcia, nie wróżyli mu kariery. Błąd w ich przewidywaniach tłumaczy dziś Sternberg faktem, że IQ jest miarą tego, co nazywa on inteligencją analityczną i co, jego zdaniem, zaledwie w 10% decyduje o życiowym sukcesie. W niedawno wydanej książce zatytułowanej Successful Intelligence (Inteligencja zapewniająca powodzenie) Sternberg dowodzi, że o tym, czy zrobimy w życiu karierę, decydują w znacznie większej mierze dwa inne rodzaje inteligencji: inteligencja praktyczna i inteligencja twórcza.

Howard Gardner, który uczy pedagogiki na Uniwersytecie Harvarda, w tym mnożeniu rozmaitych inteligencji posuwa się znacznie dalej. W swych licznych publikacjach twierdzi on, że nie tylko Spearman mylił się sądząc, że istnieje coś takiego jak inteligencja „w ogóle", ale także że Sternberg był zbyt powściągliwy, wymieniając tylko trzy jej odmiany. Formułując przed kilku laty swą teorię, Gardner wyróżnił ich siedem, niezależnych od siebie. Inteligencja lingwistyczna pozwala posiadającym ją ludziom efektywnie komunikować się z innymi za pomocą języka; inteligencja logiczna używana jest przy operowaniu abstrakcyjnymi pojęciami i odkrywaniu ich wzajemnych relacji; inteligencja muzyczna przydaje się do komponowania dźwięków i delektowania się ich brzmieniem; do analizy graficznych obrazów, ich przetwarzania i odtwarzania z pamięci potrzebna jest inteligencja przestrzenna. Pozostałe trzy rodzaje to „inteligencja kinestetyczna", która może z nas uczynić np. dobrych koszykarzy lub tancerzy; „inteligencja interpersonalna", pozwalająca na zrozumienie intencji i uczuć innych ludzi, oraz „inteligencja intrapersonalna", która pomaga nam zrozumieć samych siebie. Ostatnio Gardner uzupełnił tę listę o jeszcze jedną odmianę, „inteligencję naturalistyczną", która znajduje zastosowanie w rozpoznawaniu, klasyfikacji i właściwym wykorzystaniu cech naszego naturalnego środowiska.

Cudowne rozmnożenie ludzkich inteligencji nie zakończyło się jednak na teoretycznych koncepcjach Gardnera. Bestsellerem stała się książka dziennikarza zajmującego się problemami nauki Daniela Golemana, zatytułowana Inteligencja emocjonalna, która szeroko spopularyzowała idee, że powodzenie w życiu zależy w decydującej mierze (w 80%, jak twierdzi autor) od właściwej kontroli naszych emocjonalnych reakcji, od empatii, czyli umiejętności zrozumienia uczuć innych ludzi, oraz od stopnia motywacji. Psycholodzy ogłosili już, że opracowali testy mogące zmierzyć tę emocjonalną inteligencję. Do kompletu należałoby jeszcze dodać „inteligencję moralną" — koncept rozwinięty przez psychiatrę dziecięcego Roberta Colesa z Uniwersytetu Harvarda (laureata nagrody Pulitzera w 1973 r. za Children in Crisis) w jego nowej książce Inteligencja moralna dzieci.

W obliczu tego bogactwa trudno się dziwić, że nawet Sternberg zaczął coś przebąkiwać na temat pojawienia się nowej mody na „inteligencję dnia". Pluralizm inteligencji, jeśli można to zjawisko tak nazwać, ma jednak wielu entuzjastycznych zwolenników, jest to bowiem gra, w której wszyscy mogą zostać zwycięzcami. Wśród amerykańskich pedagogów rozpowszechnione jest przekonanie, że nic nie jest dla psychiki dziecka równie niszczące jak powiedzenie mu, że jest mniej zdolne od innych. Kiedy moja córka należała do szkolnej drużyny gimnastycznej, na zakończenie każdego sezonu jej trenerka rozdawała dyplomy uznania. Osiągnięcia, za które je przyznawano, były tak zdefiniowane, żeby każda dziewczynka mogła dostać przynajmniej jeden — za największy postęp w ćwiczeniach na równoważni; za to, że mimo kontuzji kolana regularnie przychodziła na treningi, bądź za to, że była najbardziej przez wszystkich lubianą zawodniczką w drużynie. Zasługi te nie miały się oczywiście nijak do rzeczywistych osiągnięć sportowych, ale podnosiły morale zespołu oraz poczucie własnej wartości tych jego uczestniczek, które akurat nie bardzo dobrze umiały się gimnastykować. Zawsze myślę o sympatycznej trenerce mojej córki, kiedy prasa donosi po raz kolejny, że amerykańscy uczniowie wprawdzie znów zajęli ostatnie miejsce na międzynarodowej szkolnej olimpiadzie matematycznej, ale jeśli chodzi o wskaźnik optymizmu, pobili wszystkich na głowę...

W połowie lat osiemdziesiątych neurofizjolog David Robinson ogłosił wyniki swych badań, z których wynikało, że pomiar inteligencji nie wymaga wcale skomplikowanych i czasochłonnych testów. Ludzkie uzdolnienia intelektualne ujawniają się rzekomo w elektroencefalogramie (eeg), rejestrującym aktywność bioelektryczną mózgu. Zdawać by się mogło, że odkrycie to — jeśli oczywiście zostanie ono potwierdzone — powinno uradować wszystkich krytyków tradycyjnych testów inteligencji, którzy twierdzili, że są one zawodne, ponieważ stosowane w nich pytania obciążone są kulturową stronniczością. Być może nowe testy byłyby całkowicie wolne od tendencyjności i — znowu być może — pozwoliłyby zdefiniować inteligencję, czy choćby jeden z jej aspektów, w rzeczywiście obiektywny sposób. Jednak odpowiedzią na publikację Robinsona, przynajmniej w kręgach amerykańskich pedagogów, było całkowite milczenie.

Jeden z najpopularniejszych tutejszych humorystów Garrison Keilor stworzył w swym radiowym programie fikcyjne miasteczko, zwane Lake Wobegon. Wyróżnia się ono tym, że wszystkie kobiety są tam silne, wszyscy mężczyźni przystojni, a wszystkie dzieci nieprzeciętnie uzdolnione. Jeśli tendencja do dzielenia ludzkich uzdolnień intelektualnych na rosnącą wciąż liczbę rozmaitych wyspecjalizowanych kompetencji nie skończy się, to w tej nowej Ameryce, w której nie toleruje się nierówności i rywalizacji, każdy obywatel będzie miał prawo do swojej własnej inteligencji — oczywiście nieprzeciętnej.

*

Styczeń 1998. Tekst pochodzi ze zbioru Poprawka z natury… Publikacja w Racjonaliście za zgodą Autora.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Co nasz mózg musi wiedzieć o nas, żebyśmy rozumieli innych
Umysł pod lupą. Koncepcja wielorakiej inteligencji i jej rozwoju

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


« Nauki o zachowaniu i mózgu   (Publikacja: 04-11-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Krzysztof Szymborski
Historyk i popularyzator nauki. Urodzony we Lwowie, ukończył fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Posiada doktorat z historii fizyki. Do Stanów wyemigrował w 1981 r. Obecnie jest wykładowcą w Skidmore College w Saratoga Springs, w stanie Nowy Jork.
Jest autorem kilku książek popularnonaukowych (m.in. "Na początku był ocean", 1982, "Oblicza nauki", 1986, "Poprawka z natury. Biologia, kultura, seks", 1999). Współpracuje z "Wiedzą i Życie", miesięcznikiem "Charaktery", "Gazetą Wyborczą", "Polityką" i in.
Dziedziną jego najnowszych zainteresowań jest psychologia ewolucyjna, nauka i religia. Częstym wątkiem przewijającym się przez jego rozważania jest pytanie o wpływ kształtowanych przez ewolucję czynników biologicznych i psychologicznych na całą sferę ludzkiej kultury, a więc na nasze zachowania, inteligencję, życie uczuciowe i seksualne, a nawet oceny moralne.

 Liczba tekstów na portalu: 31  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Mężczyzna niepotrzebny
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3742 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365