Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.627.331 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2918 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia (...) Wiara jest największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli".
 Nauka » Historia nauki

Korzenie nauki [2]
Autor tekstu:

Brak tu miejsca, by przedstawić w wyczerpujący sposób cały teoretyczny system Anaksagorasa. Można by doszukać się wśród jego koncepcji pierwowzorów wielu innych jeszcze idei nowożytnej fizyki. Na przykład jego twierdzenie, że wszelkie realne zmiany w przyrodzie polegają jedynie na zmianach położenia poszczególnych cząstek materii w przestrzeni, to przecież podstawowy kanon mechanicznego obrazu świata, który władał fizyką od czasów Newtona. I dziś zresztą, w gruncie rzeczy, stanowi podstawę naukowego obrazu świata.

System teoretyczny Anaksagorasa obejmował nie tylko tę dziedzinę zjawisk, którymi zajmuje się dzisiejsza fizyka. Był to system wszechobejmujący. Poszukując na przykład substancji, które wśród nieskończonej rozmaitości rzeczy można by jednak uważać za elementarne, Anaksagoras uznał za kryterium elementarności cechę życia. Zdolność życia — twierdził — jest podstawowym atrybutem materii tworzącej fizyczny Wszechświat. Procesy życiowe mogą się jednak ujawnić tylko wówczas, gdy poszczególne elementy materii są we właściwy sposób uporządkowane. Oczywiście „elementarność" żywej tkanki nie ma wiele wspólnego z powszechnie dziś przyjętym sensem tego słowa. Jakieś ziarno zdrowej logiki tkwiło jednak w poglądzie Anaksagorasa — uznał on za elementarny ten stan materii, w którym jest ona zdolna spełniać swe zasadnicze przeznaczenie: żyć.

Nie tylko fizyka i biologia zjednoczone były w systemie Anaksagorasa. Obejmował on również zjawiska, którymi dziś zajmuje się psychologia. Według poglądu tego myśliciela, umysł żywego stworzenia odpowiedzialny był za wszystko, co dzieje się w jego ciele — za przebieg procesu trawienia i wydalania, za wzrost itd. Przez analogię również i w świecie zewnętrznym (nie piszę „nieożywionym'', bo dla Anaksagorasa był on przecież obdarzony potencjalną zdolnością życia) poszukiwał jednej, uniwersalnej zasady dynamiki rządzącej wszystkimi zjawiskami. Twierdził, że zasada taka istnieje, i nazwał ją symbolicznie "umysłem" czy „rozumem" (nous).

No dobrze — może powiedzieć sceptyk — ale przecież to wszystko bajki; poglądy Anaksagorasa nie miały nic wspólnego z „prawdą naukową". Odpowiem na to, że wcale nie mamy pewności, iż teoria względności czy mechanika kwantowa okażą się słuszne za wieki. Nie „prawdziwość" bowiem jest kryterium naukowości. Jak wspomniałem wczesnej, nie ma zresztą takiego uzgodnionego kryterium. Pewne jest jednak, że po to, aby nauka mogła istnieć, a więc rozwijać się — bo jest ona procesem, a nie stanem — proponowany przez nią system wiedzy musi być zdolny do ewolucji. Musi zatem być otwarty na wszelką krytykę; każde twierdzenie naukowe musi być uzasadnione bądź przynajmniej uzasadniane, choć metody dowodu też ulegać mogą ewolucji. Rozwój nauki jest procesem skomplikowanym — jest to dialektyczny proces ścierania się tradycji myślenia teoretycznego z tradycją kładącą nacisk na ściśle empiryczną weryfikację twierdzeń. Aby wreszcie nauka mogła powstać, trzeba było zadać pewne podstawowe pytania (Anaksagoras zadał je); trzeba było założyć, że zjawiska są w miarę proste i dają się racjonalnie wyjaśnić; że mają swą przyczynę. To wszystko znajdujemy w myśli greckiej. Znajdujemy u Anaksagorasa.

Skoro już wiemy, że to Grecy (a nie na przykład Babilończycy czy Egipcjanie) zręcznie połączyli sztukę obserwacji ze skłonnością do „filozofowania", tworząc podstawy naukowego myślenia, czas przejść do pytania: dlaczego Grecy? Dopuszcza ono wiele odpowiedzi. Niektórzy historycy — przykładem B. Farrington — skłaniają się ku poglądowi, że postęp techniczny, jaki nastąpił w Grecji około V w. p.n.e, sprzyjał rozwojowi realistycznej (czy nawet eksperymentalnej) koncepcji wiedzy. Jest to spojrzenie nazbyt wąskie. Poziom techniki był w owym czasie podobny we wszystkich krajach basenu śródziemnomorskiego. Przykład Rzymian świadczy zresztą przeciwko poglądowi, że postęp nauki jest ściśle związany z postępem techniki. Cywilizacja rzymska przetrwała wieki i osiągnęła wspaniały poziom techniki, nie okazując zarazem większego zainteresowania naukami teoretycznymi i nie pozostawiając po sobie znaczniejszych odkryć w tej dziedzinie.

Inna hipoteza: osiągnięcie pewnego dobrobytu pozwoliło części społeczeństwa greckiego na zajęcie się czymś innym niż tylko walką o byt. Pogląd ten nie jest nowy; już Arystoteles uważał, że czas wolny jest przedwstępnym warunkiem rozkwitu filozofii. Zastrzeżenia wobec tej hipotezy są podobne jak wobec poprzedniej. Nie wyróżnia ona greckiej specyfiki. Także w Egipcie istniały warstwy społeczne dysponujące sporą ilością czasu wolnego, ale wykorzystywały go, widać, w jakiś inny sposób. Część historyków podkreśla wreszcie znaczenie, jakie miały liczne kontakty Greków, uprawiających żeglugę i handel, z innymi cywilizacjami. Bez wątpienia i ten pogląd dostarcza istotnego, lecz wciąż cząstkowego wyjaśnienia fenomenu rozkwitu greckiej kultury.

Nową, interesującą hipotezę, kładącą nacisk na współzależność pomiędzy umysłową i polityczną sferą życia, stanowi koncepcja brytyjskiego historyka G.E.R. Lloyda, autora książki Magic, Reason and Experience. Lloyd uważa, że na sposób myślenia Greków przemożny wpływ wywarł pewien ich wynalazek z. dziedziny organizacji politycznej. Wynalazkiem tym było państwo-miasto. Był to twór społeczno-polityczny o niewielkich rozmiarach i rządzony w sposób demokratyczny. Ponieważ liczba wolnych obywateli miasta greckiego nie była duża i w zasadzie wszyscy byli równi wobec prawa, możliwa była szeroka publiczna dyskusja. Każdy obywatel mógł publicznie zabrać głos i skrytykować poglądy innego, starając się oczywiście użyć argumentów zjednujących mu powszechną aprobatę. Do „prawdy" dochodzono więc drogą społecznej konsultacji, inaczej niż w krajach rządzonych przez tyranów, którzy swą „prawdę" narzucali innym siłą bądź presją swego autorytetu.

Dość łatwo doszukać się bliskich analogii pomiędzy stosowanymi w nauce procedurami intelektualnymi a demokratycznymi procesami uzgadniania decyzji politycznych. Swoboda prezentacji poglądów, zwyczaj krytycznej analizy dyskutowanych koncepcji, konieczność przeprowadzenia racjonalnego dowodu czy wreszcie pewnego rodzaju odpowiedzialność za dokonywany wybór — to cechy wspólne nauki i demokracji. Dowodząc zasadności swej hipotezy, Lloyd próbuje nawet wykazać, w jak dużym stopniu terminologia epistemologiczna Greków nosi ślady zapożyczeń ze słownictwa jurystyczno-politycznego.

Koncepcja, której broni Lloyd, jest z wielu względów atrakcyjna. Przede wszystkim dlatego, że wskazuje przypuszczalne specyficzne źródło greckich sukcesów na polu naukowego myślenia. Jest to zarazem koncepcja bardzo trudna do udowodnienia. Można by na przykład spróbować odwrócić jego rozumowanie, dowodząc, że Grecy dlatego wymyślili sobie demokratyczny ustrój, że byli ludźmi o wysokich intelektualnych walorach, znającymi zasady naukowego myślenia. Można też twierdzić, że demokracja bądź jej brak nie mają wpływu na rozwój nauki. Myślę jednak, że historia uczy czegoś innego.

*

Tekst pochodzi ze zbioru Oblicza nauki (Warszawa 1986). Publikacja w Racjonaliście za zgodą Autora.


1 2 

 Zobacz także te strony:
Od mythosu do logosu: o wynalezieniu nauki
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Od mythosu do logosu: o wynalezieniu nauki
Obraz nauki polskiej w latach 1989-1991

 Dodaj komentarz do strony..   


« Historia nauki   (Publikacja: 18-11-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Krzysztof Szymborski
Historyk i popularyzator nauki. Urodzony we Lwowie, ukończył fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Posiada doktorat z historii fizyki. Do Stanów wyemigrował w 1981 r. Obecnie jest wykładowcą w Skidmore College w Saratoga Springs, w stanie Nowy Jork.
Jest autorem kilku książek popularnonaukowych (m.in. "Na początku był ocean", 1982, "Oblicza nauki", 1986, "Poprawka z natury. Biologia, kultura, seks", 1999). Współpracuje z "Wiedzą i Życie", miesięcznikiem "Charaktery", "Gazetą Wyborczą", "Polityką" i in.
Dziedziną jego najnowszych zainteresowań jest psychologia ewolucyjna, nauka i religia. Częstym wątkiem przewijającym się przez jego rozważania jest pytanie o wpływ kształtowanych przez ewolucję czynników biologicznych i psychologicznych na całą sferę ludzkiej kultury, a więc na nasze zachowania, inteligencję, życie uczuciowe i seksualne, a nawet oceny moralne.

 Liczba tekstów na portalu: 31  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Mężczyzna niepotrzebny
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3766 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365