Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.417.656 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2872 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Marzę o tym, aby świat był bez religii, oparty na rozumie i respekcie dla ludzkich wartości.''
« Społeczeństwo  
Społeczeństwo amorficzne [2]
Autor tekstu:

Tłumaczenie: Wojciech Kucharz

Prawie dziesięć lat upłynęło od czasu kiedy te słowa zostały napisane, ale dyletantyzm kwitnie i ma się doskonale w każdej niemal sferze życia: polityce, gospodarce i ekonomii, opiece społecznej, mediach, oświacie i szkolnictwie wyższym… Od ponad dziesięciu lat reformy przeprowadza się w tak dyletancki sposób, że nikogo już nie dziwi, gdy nie zdają egzaminu. Reforma litewskiej służby zdrowia, ogłaszana przy dźwięku fanfar, spełzła na niczym; brak rezultatów przyniosła też reforma szkolnictwa. Projekt „szkoły narodowej”, wyraźnie anachroniczny pomysł, choć rezonujący wśród pewnych warstw społecznych, został wprowadzony w 1990 roku, żeby wkrótce stać się pseudo-zachodnią, prefabrykowaną wersją masowej szkoły średniej. Rośnie analfabetyzm wśród młodzieży, chociaż uczniowie są wycieńczeni od nadmiaru pracy i materiału – kult kariery, drabiny społecznej i przeładowany program nauki doprowadziły szkolnictwo średnie do zapaści. Najpewniej podobny los spotka reformę szkolnictwa wyższego.

Chociaż nikt nie wątpi w konieczność reform, w rękach polityków będą to najprawdopodobniej kolejne symulacje akcji społecznej i strata olbrzymich ilości energii i zasobów. Dyskusje toczące się wokół reformy szkolnictwa wyższego wyraźnie pokazują, że kultura dialogu w postkomunistycznym zenicie jest na Litwie ciągle na etapie wstępnym – zdaniem filozofa, Leonidasa Donskisa, ciągle w bujnym rozkwicie jest kultura monologu. Wracając do Ricardasa Gavelisa – z dzisiejszej perspektywy, prawdopodobnie nie przewidział on tylko jednej rzeczy: nie dość, że dyletantyzm nadal pleni się bujnie – staje się on też instytucjonalny. Dyletanci wciskają się w struktury władzy i, ‘zostając’ politykami czy decydentami, forsują kandydatury swoich dzieci, krewnych czy przyjaciół na przytulne posady państwowe (często kreowane tylko w tym celu).

To nie przypadek, że w ciągu ostatnich 17 lat liczba zatrudnionych w sektorze państwowym ogromnie się powiększyła. Równocześnie z gwałtownym wzrostem ilości urzędasów różnego autoramentu, biurokracja staje się coraz bardziej bagnista i nieprzenikniona, niczym ciemny bór. Bez względu na to jak trywialny problem ma petent-Litwin, zanim dojdzie do jakiegoś najprostszego rozwiązania, musi on pukać do niezliczonej ilości urzędowych drzwi. Oczywiście, biurokratyzacja państwa i struktur miejskich i gminnych jest rezultatem nie tylko dyletantyzmu – rozwijanie aparatu biurokratycznego ma na pewno wiele wspólnego z potrzebą kontrolowania przez polityków wszystkich sfer życia. [ 3 ] Niemniej to właśnie dyletantyzm kreuje tyle dodatkowych biurokratycznych przeszkód.

Ironią losu jest to, iż leninowski slogan, że "i kucharka może rządzić państwem", został wprowadzony w życie w kraju, który jako pierwszy wyzwolił się z ‘braterskiego’ uścisku sowieckiej Rosji. , W post-komunistycznej Litwie mamy całe mnóstwo polityków o żałosnych kwalifikacjach, a uderzającą cechą takich ‘politycznych kucharzy’ jest niezaspokojona zachłanność i wynikająca stąd korupcja – inny ponury wskaźnik umieszcza nas w czołówce najbardziej skorumpowanych krajów Unii Europejskiej. Dyletantyzm w epoce postkomunistycznego wyżu, znalazłszy idealne warunki socjalne, stał się samo-napędzającym się systemem.

Kult rozrywki

Już starożytni Rzymianie w pełni zdawali sobie sprawę z potęgi rozrywki w polityce – plebs potrzebował ‘chleba i igrzysk’ (łac. panem et circenses). W przeciwieństwie do komunistów i islamskich fundamentalistów, którzy wkładali i wkładają sporo wysiłku w ograniczenie swobód w rozrywce (szczególnie masowej), litewscy postkomuniści uczynili z niej przedmiot kultu. Można to interpretować na kilka sposobów. Po dłuższych okresach postu następują zwykle okresy przedłużonych ‘ataków’ obżarstwa; świętowanie bez umiaru jako próba rekompensaty za stracony czas. Po skąpym repertuarze, jaki oferowała sowiecka rozrywka, razem z jej cenzurą i ograniczeniami (post trwający ponad pół wieku), społeczeństwo wpadło w drugą skrajność: to nagłe zderzenie ze społeczeństwem konsumpcyjnym, wyzwoliło natychmiastowy głód masowej rozrywki. Przemysł rozrywkowy, zaspokajający te potrzeby i sztucznie je kreujący, przekroczył wszelkie proporcje i przybrał w postkomunistycznej Litwie niebezpieczne rysy. Szczególnie alarmujący jest kierunek schlebiania przez media mało wybrednym, prymitywnym gustom niewykształconych konsumentów. Olbrzymia część programów litewskiej telewizji jest skierowana do ‘pospólstwa’: mieszkańców wsi i okolic, podmiejskiego proletariatu i młodych ludzi bez wykształcenia. To właśnie do nich adresowane są tzw. reality shows, telewizyjne game shows, i talk shows, których wulgarne podteksty są na miarę sowieckiej propagandy. Oczywiście, znamiennym jest fakt, że twórcy najpopularniejszych programów wywodzą się z sowieckich struktur i układów, wnosząc ze sobą nawyki myślowe, dramatycznie puste frazesy, swoiste słownictwo i łatwo rozpoznawalne intonacje (imitacja regionalnych dialektów przez ich wulgaryzowanie).

Uświadomienie sobie potęgi kultu rozrywki nie zajęło politykom zbyt dużo czasu. To powód dla którego tak chętnie uczestniczą w rozmaitych produkcjach przemysłu rozrywkowego, nawet tych, parodiujących litewskich polityków. Paradoksalnie – parodie wpływają na poprawę reputacji polityków. Osoba, która zostaje przeniesiona na ekran telewizora, staje się komicznym. ale też sympatycznym charakterem, cechy, jakie – na dłuższą metę – przypisuje się rzeczywistym osobnikom. Parodiowany polityk staje się bliższy „człowiekowi z ulicy” – wyborcy.

Społeczny szał i nienawiść zanikają i lud doświadcza ulgi. Jakie obowiązki taki polityk może wykonywać? Czy jest jakiś powód, żeby upierać się, by przygłup bez mózgu był „architektem” społeczeństwa? Gdy charakter, który „zabawia widzów/wyborców na śmierć” [ 4 ], odchodzi z areny politycznej, znika też, on czy ona, z ekranów telewizyjnych. Wieczory przed telewizorem, jedyna rozrywka statystycznego Litwina, stają się jeszcze żałośniejsze i bardziej ponure. Można odczuć pewną lekką nostalgię za postaciami już nieobecnymi na scenie (politycznej), nawet oglądając wiadomości, czy dziennik telewizyjny.

Kwitnący konformizm

Ideałem wśród wszystkich narodów jest naród Litwy z
okresu przed zbliżeniem z duchem cywilizowanego świata i
poznaniem jego esencji. Ale nie pochlebiajmy sobie, i nie
chwalmy się tym ideałem, ponieważ naród popełni te same
błędy, które popełnił w czasach walki przeciw Krzyżowi.
Twierdzę z pełnym przekonaniem – a wkrótce społeczeństwo
też to pojmie – że żaden z naszych wrogów nie wyrządził
nam tylu szkód, ile my sami sobie z naszym niekontrolowanym
i dzikim temperamentem, naszym szaleństwem, naszym
bezkrytycznym i pozbawionym kultury charakterem
. [ 5 ]

 

Tak pisał jeden z pierwszych krytyków kultury litewskiej, Julijonas Linde-Dobilas, w 1922 roku, nazywając brak krytycyzmu jedną z największych przeszkód we współczesnej kulturze Litwy. Wiele dziesięcioleci później, sytuacja się powtarza. Linde-Dobilas pisał powyższe słowa po tym jak Litwa uwolniła się z stupięćdziesięcioletniej niewoli carskiego imperium rosyjskiego. Wówczas, budowano fundamenty niepodległego państwa; teraz omawiamy problem konformizmu po pięćdziesięcioletniej okupacji sowieckiej. Nasze obecne nawyki myślowe formowały się pod wpływem psychicznego i umysłowego dziedzictwa nie tylko okresu sowieckiego, ale także długich wieków poddaństwa, co zaszczepiło w świadomości wielu Litwinów skłonność do godzenia się na wszystko i adaptacji do jakiejkolwiek sytuacji, zwłaszcza sytuacji odnoszących się do władzy narzuconej przez obce państwo. Formy adaptacji, powszechne w czasie sowieckiej Litwy, dyskutuje się niechętnie i niesystematycznie zarówno wśród akademików jak i publicznie. A przecież podnoszenie świadomości w społeczeństwie można tylko przyspieszyć, jeśli będziemy sumiennie i otwarcie analizować spadek po okupacji-kolonizacji, jaki ciągle żyje i pulsuje w społeczeństwie postkomunistycznym, chociaż pod ostrożnym i pomysłowym kamuflażem.

Konformizm wniknął we wszystkie niemal sfery życia. Strach przed władzą rodzi przypochlebianie się tejże. Hierarchiczne związki i układy kwitną w urzędach publicznych, a bezwzględne podporządkowanie się, służalczość są jak najbardziej popierane. Cicha rezygnacja jest regułą nawet w szkolnictwie wyższym, które winno być przecież najbardziej aktywnym ośrodkiem krytycznej myśli. Instynkt adaptacyjny, jaki rozwinął się w sowieckim okresie (i który zdaniem wielu akademików i kulturoznawców pomógł narodowi Litwinów przetrwać), rozkwitł w całej swej ‘krasie’ w czasie postkomunistycznej pełni. Ten okropny, długo wpajany instynkt jest jednym z głównych winowajców społecznej mimikry i atrofii. Manipulując tym, władze ( o jakiejkolwiek orientacji) umacniają swoją kontrolę nad obywatelami i podnoszą ich uzależnienie od państwa. Dopóki nie uda nam się pokonać tego instynktu, dopóty posłuszna, bezkształtna masa nie stanie się obywatelskim społeczeństwem.

Fatamorgana społeczeństwa obywatelskiego

Dobre dziesięć lat temu, jeszcze przed czasem pełni postkomunizmu, za swoiste panaceum na wszelkie społeczne bolączki uważano ‘otwarte społeczeństwo’, zrodzone z idei Karla Poppera i jego byłego studenta, finansisty i filantropa, Georga Sorosa. Trudno powiedzieć w jakim stopniu przybliżyliśmy się od tego czasu ku społeczeństwu otwartemu, ale działalność Funduszu Sorosa przyniosła znaczne korzyści Litwie (i całej Europie Wschodniej) w okresie trudności gospodarczych. Miedzy innymi w sferze życia intelektualnego zostawiła wyraźne ślady: przetłumaczono i udostępniono wtedy wiele doskonałych książek z humanistyki i nauk społecznych (głównie autorów tzw. liberalnych), dzięki czemu litewscy intelektualiści mogli opanować współczesny żargon, co pozwoliło im poczuć się równymi z kolegami z Zachodu. Jednakże ostatnio pojęcie społeczeństwa otwartego zostało wypchnięte z masowego obiegu przez bardziej modną kategorię społeczeństwa obywatelskiego, które zajęło poczesne miejsce w słownictwie polityków, politologów i społecznych komentatorów. Treść tego pojęcia jest ciągle dość mętna i niezdefiniowana – chociaż może to właśnie czyni je tak atrakcyjnym. Po każdych wyborach komentatorzy życia społecznego Litwy (dziennikarze jak i filozofowie, politolodzy, socjologowie i ekonomiści) diagnozują czy fundamenty społeczeństwa obywatelskiego się umocniły, czy też, przeciwnie, zostały wykruszone. Dla przykładu, kiedy populista, Rolandas Paksas, który sklecił partię o mglistej ideologii, został wybrany prezydentem (‘prezydent akrobata’), większość intelektualistów uznała ostatecznie, że brak na Litwie nawet zalążków społeczeństwa obywatelskiego. Gdy pozbawiono go urzędu, po interpelacji pół roku później, a na stanowisko powołany został jego wcześniejszy przeciwnik, Valdas Adamkus, zauważono, ku ogólnemu zachwytowi, że ciągle istniały pewne oznaki obywatelskiego społeczeństwa. Czy taki cud społecznej i obywatelskiej dojrzałości był w ogóle możliwy? W każdym razie, pojęcie społeczeństwa obywatelskiego stało się jeszcze bardziej mgliste i tajemnicze niż przedtem.


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Społeczeństwo obywatelskie
Socjopatia a bycie w normie

 Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 3 ] Francuski socjolog, Jacques Ellul, uważa, że pojęcie ‘rządy’ i ‘kontrola’ mają więcej znaczeń Gdy używa się ich w odniesieniu do świata i rzeczy, ten rodzaj związku znaczy chciwość i nieokiełznaną żądzę posiadania. W odniesieniu do jednostek znaczy pragnienie władzy i dominacji. (Jacques Ellul, The Betrayal of the West, New York: The Seabury Press 1978, 35).
[ 4 ] Zapożyczyłem to pojęcie z tytułu książki Neila Postmana Amusing Ourselves to Heath, 1985. ( Polski tytuł: Zabawić się na Śmierć, 2002)
[ 5 ] Julijonas Linde-Dobilas, I slepiningaji dvasios pasauli [Tajemniczy świat ducha], Vilnius: Vaga 1996.

« Społeczeństwo   (Publikacja: 22-10-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Almantas Samalavicius
Profesor historii sztuki na uniwersytecie w Wilnie, przewodniczący litewskiego PEN-clubu. Tłumacz Zygmunta Baumana na litewski.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6153 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365