Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-01-2003 12:50obywatelReligia
Wydaje mi się, że samodzielnie myślący człowiek wyrasta z religii jak z za małego ubrania. Po prostu z czasem uświadamiasz sobie, że te wszystkie obrzędy, figurki i święte obrazki to tylko przedstawienie na użytek gawiedzi. To tylko sposób na osłodzenie sobie bezlitosnej rzeczywistości z którą mało kto może sobie poradzić. Wmawianie sobie, że musi istnieć coś lepszego niż to co nas otacza. Dlatego życie religijne kwitnie najlepiej wśród tych, którym się najgorzej powodzi. Dlatego tak lubimy chodzić do kina by na dwie godziny przenieść się do lepszego, magicznego świata z happy endem. Ludzie zadowoleni ze swego życia i odnoszący sukcesy nie szukają w niebiosach powodów swych nieszczęść. Dlatego najlepszym sposobem na zwalczanie zabobonu jest szerzenie wiedzy i podnoszenie poziomu życia obywateli.

Henryk
Czy mozna wyrosnac z religii jak z malego ubranka?
To zalezy jaka sie ma wiare.Jesli oparta na figurkach i obrazkach, czy opowiesciach o sw.Mikolaju - to tak.Jesli zamiast studiowac i interesowac sie sprawami religijnymi, patrzymy na innych, co oni robia i czekamy na jakis cud - to tez.Gdy zaczalem chodzic do technikum, przestalem chodzic na religie, bo jak teraz to widze "wyroslem z malego ubranka", a jeszcze nie dojrzalem.
Potem pod wplywem kilku filmow i ksiazek jak "Zycie po zyciu", zaczalem stawiac sobie pytania :czy kazdy ma dusze?,; czy gdy snie w nocy to tylko moj mozg odtwarza moje przezycia?,; dlaczego osoby po smierci klinicznej maja podobne przezycia?;dlaczego w roznych religiach sa pewne wspolne cechy- jak zycie pozagrobowe?itd.
W klasie maturalnej znow zaczalem chodzic na religie,a takze po raz pierwszy sam czytac Pismo Swiete , ale nie dlatego, ze mi ktos kazal, ale by szukac odpowiedzi choc na czesc z tych pytan.Potem poszedlem na politechnike i..........pomimo zdobywania wiadomosci i poprawy poziomu zycia , moje zycie religijne rowniez zaczelo nabierac pewnego ksztaltu.
Nic wiec z pana teorii, ze aby walczyc z religia (czy jak pan pisze zabobonem)nalezy szerzyc wiedze i podnosic poziom zycia obywateli.; nic tez z teorii, ze zycie religijne kwitnie najlepiej wsrod tych, ktorym sie najgorzej powodzi.
Zaczalem od szukania w Pismie Swietym ,odpowiedzi na podstawowe pytania: co to jest kosciol (ksieza, czy wierni,ochrzczeni w jednym duchu?); co to jest wiara :sluchanie tego co inni mowia, szukanie materialistycznego wytlumaczenia, czy cos wiecej?
Potem doszedlem do wniosku, ze gdybym postepowal tak jak: niektorzy ksieza, czy niektorre tzw dewotki, to bylbym raczej faryzeuszem, przed kim Jezus wlasnie przestrzegal apostolow :"Otoz wy nie pozwalajcie nazywac sie Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jestescie bracmi.Nikogo tez na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz ,Ten w niebie. Nie chciejcie rowniez, zeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.Najwiekszy z was niech bedzie waszym sluga.Kto sie wywyzsza, bedzie ponizony, a kto sie poniza, bedzie wywyzszony. (Mateusz 23,7-12)
Ten fragment pozwolil mi zrozumiec jeszcze jedna prawde, ze nie moge patrzec na innych, bo inni grzesza ,ale dalej szukac odpowiedzi na moje pytania sam (zadajac jednak casem innym pewne pytania, z checi dowiedzenia sie jak oni to, czy owo interpretuja).
Zadalem tez sobie i innym pytanie jakie sa opcje? Ktos "wierzacy" mi odpowiedzial, ze jesli nie ma nieba, to nic nie ryzykuje praktykujac, a jesli jest i by nie byl wierzacym -to moze skazac sie na wieczne potepienie.
Nawet na religi mowili, ze aby osiagnac niebo -trzeba przestrzegac X przykazan.W Pismie Swietym jest napisane:....."(jeden z faryzeuszy)wystawil go na probe: Nauczycielu, ktore przykazanie w Prawie jest najwieksze?. On mu odpowiedzial:"Bedziesz milowal Pana Boga swego calym swoim sercem, cala swoja dusza i calym swoim umyslem.To jest najwieksze i pierwsze przykazanie.Drugie podobne jest do niego:Bedziesz milowal swego blizniego jak siebie samego.Na tych dwoch przykazaniach opiera sie cale Prawo i Prorocy."
Po tym zrozumialem, dlaczego w roznych religiach mowi sie podobnie o czyms co my nazywamy niebem i dlaczego wszystkie przykazania sa podobne.
Oczywiscie wiele jest madrosci ukrytej i dlatego jest jeszcze potrzeba wiary (nie szkielka i oka).W 1 Liscie do Koryntian pisze:..."...Lecz glosimy tajemnice madrosci Bozej , madrosc ukryta, te ktora Bog przed wiekami przeznaczyl ku chwale naszej,te ktorej nie pojal zaden z wladcow tego swiata; gdyby ja bowiem pojeli, nie ukrzyzowaliby Pana chwaly; lecz wlasnie glosimy, jak zostalo napisane, to,czego
...ani oko nie widzialo, ani ucho nie slyszalo, ani serce czlowieka nie zdolaloby pojac, jak wielkie rzeczy przygotowal Bog tym, ktorzy Go miluja." - (1 List Kor.2,7-10)
Znajac wiec swoje limity i co ryzykuje nie wierzac,dalej studiowalem Pismo Swiete i odpowiedzialem sobie na wiele innych pytan, ale z braku miejsca na tym poprzestane.Pomoglo mi, w utwierdzeniu sie w wierze tez wlasne przezycie, zwlaszcza po smierci mojej siostry w wieku 41 lat na "raka". Modlac sie i nieraz obawiajac sie wlasnej smierci prosilem ja , aby jesli nie przyjdzie mi umrzec wkrotce (tez mialem wyciety nowotwor, tylko nie zlosliwy), aby we snach do mnie nie "przychodzila".Operacje mialem latem ubieglego roku i jak do tej pory lekarze mowia ,ze wszystko jest O.K.
Nie jestem ani ciemniakiem (lecz mgr inz.), mam dom, nowy samochod, ale sa to wartosci , wprawdzie potrzebne do zycia, ale nie najwazniejsze.
Oczywiscie trzeba miec serce, ale nie byc naiwnym i wierzyc wszystko, co inni mowia. Wiele jest oszustow, np oglaszajacy sie , przyslij mi pieniadze, a ja cie rozgrzesze, daj mi jalmuzne, a on wyda to zaraz na wodke....itd.
Trzeba miec jednak wiare, rozum i serce...i szukac prawdy, a nie czekac, az ci ja ktos przyniesie na tacy.

Henryk
Jest pozno w nocy, chcialem szybko ta odpowiedz (bez specjalnego przygotowania) skonczyc i wyslac, a po wyslaniu zauwazylem, ze nie wszystkie literki wydrukowaly sie tak jak chcialem.Przepraszam za to , ale mysle, ze przy dobrej woli ,nie bedzie trudnosci w zrozumieniu tresci.
Dobranoc.
Mariusz Agnosiewicz
>Jest pozno w nocy...
Henryku, nie bajeruj, pisales te slowa o 7.42, a to raczej nie "pozna noc"
>dlaczego osoby po smierci klinicznej maja podobne przezycia?;dlaczego w roznych religiach sa pewne wspolne cechy- jak zycie pozagrobowe?itd.
Na wszystkie twoje pytania jest racjonalna, a nie magiczna odpowiedz. Zycie pozagrobowe: wspolne sa pragnienia i potrzeby psychologiczne ludzi, wiekszosci trudno jest zniesc swiadomosc konca swojej egzystencji, konca istnienia, to bardzo egzystencjalna potrzeba o podlozu psychologicznym, stad wiele religii daje takie obietnice, ale nie wszystkie. judaizm bedacy korzeniem chtrzescijanstwa nie dawala ich przez wiele wiekow, pozniej przyszly wojny machabejskie, wielu ginelo, zaczęto wówczas rozpowszechniać wierzenia o zmartwychwstaniu.
O wszystkim można naprawde wiele pisac: np. smierc kliniczna i towarzyszace jej często przezycia mistyczne maja podloze biochemiczne. Popularnosc opowiesci z tym zwiazanych towarzyszyla wlasnie popularyzacji ksiazki o ktorej piszesz: "Zycie po zyciu" Raymonda Moody'ego w latach 70-tych, na podstawie ktorej zapewne powstal ten film.
Na postanie zbieznych opowiesci z tych przezyc z pewnością wpływ miały czynniki kulturowe. Fizjologowie uwazają, że to zjawisko, tzw. tunelu spowodowane jest brakiem tlenu (hipoksją), a fotoreceptory odpowiedzialne za widzenie peryferyjne są bardzo wrażliwe na dostarczaną ilość tlenu. Wyjaśnienia przeżyć są zarówno psychologiczne (tłumaczył je C.G. Jung) jak i psychofarmakologiczne:
1) wzbudzone przez leki, np. podobne wrażenia może spowodować ketamina, narkotyczny środek halucynogenny, pokrewny fencyklidynie. Ketamina jest używana w anestezjologii
2) przez morfinopodobne substancje (opioidy), tzw. endorfiny (czyli jakby: endogenna morfina, wewnętrzna morfina naszego organizmu), wydzielane przez nasz mózg w czasie stresu
3) skutki hipoksji
4) zablokowanie tej części mózgu która odpowiada za pamięć i emocje
5) zwykłe halucynacje spowodowane deprywacją sensoryczną
Pisałem o tym wszystkim dużo więcej w "Religia i nauka" www.racjonalista.pl/gal.php?s=1&d=1
Tak więc rzetelne wyjaśnienia takich pytań które się oczywiście pojawiają muszą być naukowe, a nie pseudowyjaśnienia, czy posługiwanie się tekstem biblijnym. Już był tu jeden co twierdził, że mutacje nie istnieją, bo "biblia ich zakazuje"
>Zadalem tez sobie i innym pytanie jakie sa opcje? Ktos "wierzacy" mi odpowiedzial, ze jesli nie ma nieba, to nic nie ryzykuje praktykujac, a jesli jest i by nie byl wierzacym -to moze skazac sie na wieczne potepienie.
A to z kolei zakład Pascala, kolejna złuda i naiwność religijna.
Pisalem o nim w tekscie "Istota religii":
"Czasami jako argument na rzecz wiary i religii podaje się tzw. zakład Pascala, rozumiejąc go na ogół w sposób strywializowany: gdy twoje wierzenie okaże się fałszywe (w domyśle: po śmierci), wówczas nie tracisz nic, jeśli jednak okaże się prawdziwe - wówczas zyskujesz "milion dolarów", tak więc wierzyć jest całkiem racjonalnie. Oprócz fałszywości koncepcji samej wiary z wyrachowania, przeciwstawić temu można jedną poważną usterkę: zakład działałby w ten optymistyczny sposób, gdyby na świecie była jedna tylko religia. Jeśli przemnożyć "zakład" przez liczbę sekt oferujących nam jakieś profity niebieskie w zamian za pokładanie wiary w ich bóstwa, wówczas zakład Pascala się rozsypuje i staje się grą w totolotka. Na co stawiać, czym się kierować? Urodzeniem w danej sekcie? Paradnością obrzędów? Liczbą wiernych? Długowiecznością? Rodzajem składanych obietnic? (wówczas większość wybrałaby islam, bo obiecują wiecznie młode i piękne czarnookie dziewice, zwane hurysami) Czy może zdać się na traf losu?..."
Wiecej o falszywosci i slabosci tego zalozenia zob. w powyzszym tekscie, w bloku "Wyrachowani spirytualistyczni hedoniści" www.racjonalista.pl/kk.php/s,2077
Swietnie obalil to jeden z czytelnikow, ukazujac absurdalne skutki takich pomyslow:
"Blaise Pascal przekonuje nas swoim zakladem, ze lepiej jest wierzyc niz nie wierzyc, bo wierzac mozna zyskac wszystko i nic nie stracic, nie wierzac mozna wszystko stracic i nic nie zyskac. Zapewne nie jest to z mojej strony zadne odkrycie ameryki, jakkolwiek poslugujac sie takim samym rozumowaniem mozna dowodzic sensownosci wszelkiego typu przesadow, przykladowo:
- nie wiemy, czy domowe skrzaty istnieja, ale bezpieczniej jest rzucac lyzke strawy przed posilkiem za siebie, bo nic nie tracimy (lyzke strawy?) a zyskac mozemy ich przchylnosc i przestana nam sikac do mleka.
- nie wiemy czy przechodzenie pod drabina/przekraczanie sciezki czarnego kota/wstawanie lewa noga przynosi pecha, ale bezpieczniej jest tego nie czynic, bo nic nie tracac wiele mozemy zyskac.
- nikt nie udowodnil, ze zebowa wrozka istnieje, ale nic nie tracimy kladac usuniete zeby pod poduszka przed zasnieciem, a mozemy pewnego dnia obudzic sie bogaci..."
>Ten fragment pozwolil mi zrozumiec jeszcze jedna prawde, ze nie moge patrzec na innych, bo inni grzesza ,ale dalej szukac odpowiedzi na moje pytania sam
To postawa godna pochwaly, może wiec Pan potencjalnie, w razie uczciwego podejscia do wiedzy, również zakwestionowac sama religie. Jeśli nie bierze pan tego pod uwage, wówczas cala ta samodzielnosc jest oparta w swej istocie na dogmacie.
Mariusz Agnosiewicz
>W klasie maturalnej znow zaczalem chodzic na religie,a takze po raz pierwszy sam czytac Pismo Swiete , ale nie dlatego, ze mi ktos kazal, ale by szukac odpowiedzi choc na czesc z tych pytan.Potem poszedlem na politechnike i..........pomimo zdobywania wiadomosci i poprawy poziomu zycia , moje zycie religijne rowniez zaczelo nabierac pewnego ksztaltu. Nic wiec z pana teorii, ze aby walczyc z religia (czy jak pan pisze zabobonem)nalezy szerzyc wiedze i podnosic poziom zycia obywateli
To że akurat pan studiując wiedze nie obalił religii nie dowodzi, że studiowanie nie obala religii, lecz ze pana studiowanie i panski intelekt oraz możliwości analityczne oraz psychologiczne nie dokonały tego. To wszystko. Moglbym przytaczac ogromną ilość wypowiedzi naukowocow, którzy pisali, że studiowanie nauki odwiodlo ich od religii. Swiadczy o tym również ponadnormalny stan ateizacji srodowiska naukowego. Dla zobrazowania tego mogę przytoczyc wypowiedz E.O. Wilsona, uważanego za jednego z największych żyjących uczonych świata, z jego najnowszej ksiazki jaka ukazala się w PL. Wyrazal się on o religii bardzo oglednie, ale ladnie ukazal jak nauka niweczy religijne wyobrazenia:
"...nie tylko doświadczyłem wspaniałego poczucia metafizycznej jedności ze światem, ale także przekonałem się, co daje możliwość uwolnienia się od intelektualnych ograniczeń fundamentalistycznej religii. Wychowałem się na południu Stanów Zjednoczonych w rodzinie należącej do Kościoła Baptystów. Przeżyłem ponowne narodziny, zanurzając się w wodzie strumienia, wsparty na silnym ramieniu pastora. Poznałem uzdrawiającą siłę odkupienia. Wiara, nadzieja i miłość bliźniego przenikały całą moją istotę i podobnie jak miliony wiernych wiedziałem, że mój zbawiciel, Jezus Chrystus, obdarzy mnie życiem wiecznym. Jako chłopiec bardziej pobożny niż przeciętny nastolatek, dwukrotnie przeczytałem Biblię od deski do deski. Kiedy jednak znalazłem się w college'u, pod wpływem hormonalnej burzy uległem nastrojom młodzieńczego buntu i zacząłem wątpić. Nie mogłem już spokojnie pogodzić się z faktem, że nasze najgłębsze wierzenia zostały wykute w kamieniu przez członków rolniczych społeczności żyjących ponad dwa tysiące lat temu w basenie Morza Śródziemnego. Przeżywałem wyraźny dysonans poznawczy między radosnymi opisami ich krwawych wojen relacjonowanych w Biblii a dniem codziennym chrześcijańskiej społeczności żyjącej w amerykańskim stanie Alabama w latach czterdziestych XX wieku. Doszedłem do wniosku, że Księga Apokalipsy może być równie dobrze wynikiem halucynacji jakiegoś starożytnego prostaka, wyznawcy czarnej magii. A poza tym, rozumowałem, kochający, osobowy Bóg, jeśli w ogóle zależy Mu na losach rodzaju ludzkiego, z pewnością nie opuści tych, którzy odrzucają dosłowne rozumienie biblijnej kosmologii. W końcu intelektualna odwaga zasługuje chyba na jakąś nagrodę. Jak powiedział Shelley, lepiej być potępionym z Platonem i Baconem, niż iść do nieba z Paleyem i Malthusem. Jednak główną rolę w procesie mojego odchodzenia od religii odegrał fakt, że teologia baptystów nie dopuszcza myśli o ewolucji. Biblijni autorzy przeoczyli najważniejszy punkt całego objawienia! Czyżby w istocie nie mieli wglądu w myśli Boga? Czyż pastorzy mojego dzieciństwa, skądinąd ludzie zacni i pełni miłości, nie mogli się mylić? Wątpliwości było zbyt wiele, a wolność zawsze tak słodka. Porzuciłem swój Kościół, co nie znaczy, że zostałem zdeklarowanym agnostykiem albo ateistą, ale po prostu przestałem być baptystą.
Poza tym wcale nie zamierzałem walczyć ze swoimi odczuciami religijnymi. Były we mnie głęboko zakorzenione, przenikały źródła mojej twórczej energii. Zachowałem także pewną miarę zdrowego rozsądku. Człowiek, żeby czynić twórczy użytek ze swojej inteligencji, musi należeć do jakiegoś plemienia; potrzebuje celu, który wykraczałby poza jego jednostkową świadomość. Pod wpływem najgłębszych skłonności ludzkiego ducha pragniemy być czymś więcej niż jedynie ożywionym prochem, potrzebujemy więc jakiejś historii, opowieści o tym, skąd się wzięliśmy i po co tu jesteśmy. Czy można wykluczyć, że Pismo Święte było tylko pierwszą pisaną próbą wyjaśnienia tajemnic wszechświata i znalezienia sensu naszego własnego miejsca w kosmosie? Może nauka jest po prostu kontynuacją tych samych zamierzeń, opartą na nowym, lepiej zbadanym fundamencie? A jeśli tak, to nauka jest w pełnym tego słowa znaczeniu religią wyzwoloną.
Sądzę, że na tym właśnie polega źródło jońskiego zauroczenia: poszukiwanie obiektywnej rzeczywistości, w miejsce objawienia, jest jedynie innym sposobem zaspokajania tego samego religijnego głodu. Niemniej nauka, będąca przedsięwzięciem niemal tak starym jak cywilizacja i niewątpliwie splecionym z tradycyjną religią, zmierza do tego celu zupełnie inną drogą - jako nasze stoickie wyznanie wiary, skłonność nabyta, przewodnik w wyprawie przez nieznaną, górzystą krainę. Zmierza do uratowania ludzkiego ducha nie przez poddanie się zewnętrznemu autorytetowi, lecz przez wyzwolenie ludzkiego umysłu."
(Konsiliencja..., Poznan 2002)
>Nie jestem ani ciemniakiem (lecz mgr inz.)
Można być prof., a nie znać spraw fundamentalnych dla ludzkiego zycia. Radio Maryja tez się kilkoma prof. podpiera. Można znac budowę mostu, a nie znac lub nie chcieć znac budowy ludzkiego mozgu, ludzkiej kondycji, struktury psychicznej i pragnien oraz zlud.
>mam dom, nowy samochod, ale sa to wartosci , wprawdzie potrzebne do zycia, ale nie najwazniejsze.
oczywiście nie najwazniejsze
>Wiele jest oszustow, np oglaszajacy sie , przyslij mi pieniadze, a ja cie rozgrzesze, daj mi jalmuzne, a on wyda to zaraz na wodke....itd.
Wykazujesz pewne cechy fundalmentalistyczne. Jestesmy ludzmi przeciwnego swiatopogladu, i tylko na tej podstawie w poprzednim watku napisales, ze tacy to tylko demolowac i pic chca. Mgr nie ustrzeglo cie przed napisaniem glupoty w stylu ojca Rydzyka, od którego wyraznie się tutaj odzegnujesz. Jak to wiec jest? To jest ta rzekoma tolerancja?
Henryk
>>Jest pozno w nocy...
>Henryku, nie bajeruj, pisales te slowa o 7.42, a to raczej nie "pozna noc"
Nie bajeruje. 7.42 moze byla na Twoim zegarku, a w Kanadzie, gdzie przebywam 1.42 w nocy.Jesli ktos jest taki wszystkowiedzacy ,to powinien zaraz na to wpasc (ze moze jestesmy w roznych strefach czasowych, nie tylko o roznych swiatopogladach)
>>dlaczego osoby po smierci klinicznej maja podobne przezycia?;dlaczego w roznych religiach sa pewne wspolne cechy- jak zycie pozagrobowe?itd.
>Na wszystkie twoje pytania jest racjonalna, a nie magiczna odpowiedz. Zycie pozagrobowe: wspolne sa pragnienia i potrzeby psychologiczne ludzi, wiekszosci trudno jest zniesc swiadomosc konca swojej egzystencji, konca istnienia, to bardzo egzystencjalna potrzeba o podlozu psychologicznym, stad wiele religii daje takie obietnice, ale nie wszystkie. judaizm bedacy korzeniem chtrzescijanstwa nie dawala ich przez wiele wiekow, pozniej przyszly wojny machabejskie, wielu ginelo, zaczęto wówczas rozpowszechniać wierzenia o zmartwychwstaniu.
>O wszystkim można naprawde wiele pisac: np. smierc kliniczna i towarzyszace jej często przezycia mistyczne maja podloze biochemiczne. Popularnosc opowiesci z tym zwiazanych towarzyszyla wlasnie popularyzacji ksiazki o ktorej piszesz: "Zycie po zyciu" Raymonda Moody'ego w latach 70-tych, na podstawie ktorej zapewne powstal ten film.
>Na postanie zbieznych opowiesci z tych przezyc z pewnością wpływ miały czynniki kulturowe. Fizjologowie uwazają,
Tak , jak Pan pisze filozofowie uwazaja(to co uwazali 100 lat temu to teraz bzdra, bo nauka idzie z postepem)ale czy to jest 100% prawda?Za nastepne 100 lat 90% naszej wiedzy zostanie skorygowane.Tylko, ze slow Chrystusa w Nowym Testamencie, jakos przez prawie 2000 lat nikt nie obalil jako nieprawdziwe.Nad kazdym Pana zdaniem moglbym dyskutowac, ale powstalaby wtedy chyba ksiazka, wiec przejde dalej
że to zjawisko, tzw. tunelu spowodowane jest brakiem tlenu (hipoksją), a fotoreceptory odpowiedzialne za widzenie peryferyjne są bardzo wrażliwe na dostarczaną ilość tlenu. Wyjaśnienia przeżyć są zarówno psychologiczne (tłumaczył je C.G. Jung) jak i psychofarmakologiczne:
>1) wzbudzone przez leki, np. podobne wrażenia może spowodować ketamina, narkotyczny środek halucynogenny, pokrewny fencyklidynie. Ketamina jest używana w anestezjologii
>2) przez morfinopodobne substancje (opioidy), tzw. endorfiny (czyli jakby: endogenna morfina, wewnętrzna morfina naszego organizmu), wydzielane przez nasz mózg w czasie stresu
>3) skutki hipoksji
>4) zablokowanie tej części mózgu która odpowiada za pamięć i emocje
>5) zwykłe halucynacje spowodowane deprywacją sensoryczną
>Pisałem o tym wszystkim dużo więcej w "Religia i nauka"
i na pewno bedzie Pan pierwszym "naukowcem", ktorego teorie (teorie typu :uwazamy, myslimy, ze itd..)nigdy nie zostana zmienione.
>Tak więc rzetelne wyjaśnienia takich pytań które się oczywiście pojawiają muszą być naukowe, a nie pseudowyjaśnienia,
wlasnie, dla mnie to co Pan pisze sa pseudowyjasnienia.
Już był tu jeden co twierdził, że mutacje nie istnieją,
To na pewno nie bylem ja, a ktos moze i o Panu powiedziec, ze byl taki co pisal,ze.....Lepiej jest wiec zostawic nauke jej wlasnej ewolucji.

>>Zadalem tez sobie i innym pytanie jakie sa opcje? Ktos "wierzacy" mi odpowiedzial, ze jesli nie ma nieba, to nic nie ryzykuje praktykujac, a jesli jest i by nie byl wierzacym -to moze skazac sie na wieczne potepienie.
>A to z kolei zakład Pascala, kolejna złuda i naiwność religijna.
>Pisalem o nim w tekscie "Istota religii":
>"Czasami jako argument na rzecz wiary i religii podaje się tzw. zakład Pascala,
A wiec kolejne nie potwierdzone przypuszczenia, o ktorych pisalem wyzej i nie bede sie powtarzal, podobnie jak o nastepnym Pana stwierdzeniu i podanej w 100% "pewnej"literaturze, co to filozofowie uwazaja i przypuszczaja.
>Wiecej o falszywosci i slabosci tego zalozenia zob. w powyzszym tekscie, w bloku "Wyrachowani spirytualistyczni hedoniści"
>Swietnie obalil to jeden z czytelnikow, ukazujac absurdalne skutki takich pomyslow:
tez nieomylny musi byc ten czytelnik, skoro wybawil z opresji jakiegos "nieomylnego"filozofa.
>"Blaise Pascal przekonuje nas swoim zakladem, ze lepiej jest wierzyc niz nie wierzyc, bo wierzac mozna zyskac wszystko i nic nie stracic, nie wierzac mozna wszystko stracic i nic nie zyskac. Zapewne nie jest to z mojej strony zadne odkrycie ameryki, jakkolwiek poslugujac sie takim samym rozumowaniem mozna dowodzic sensownosci wszelkiego typu przesadow, przykladowo:
>- nie wiemy czy przechodzenie pod drabina/przekraczanie sciezki czarnego kota/wstawanie lewa noga przynosi pecha, ale bezpieczniej jest tego nie czynic, bo nic nie tracac wiele mozemy zyskac.
Nie bede dyskutowal na temat zabobonow, bo wszyscy sie na ten temat zgadzamy, a ktore Kosciol tez pietnuje.
>>Ten fragment pozwolil mi zrozumiec jeszcze jedna prawde, ze nie moge patrzec na innych, bo inni grzesza ,ale dalej szukac odpowiedzi na moje pytania sam
>To postawa godna pochwaly, może wiec Pan potencjalnie, w razie uczciwego podejscia do wiedzy, również zakwestionowac sama religie.
Widze ,ze Pan nie zrozumial co mialem na mysli, a jest Pan takim nieomylnym filozofem i ...chyba pisze Pan te wszystkie "madre"( dla Pana) ksiazki z pewnoscia ze wszystko jest juz pewne na 100%.Ja podzielam raczej stwierdzenia tych naukowcow, ktorzy badajac mowia, ze czym wiecej wiem tym bardziej jestem przekonany, ..."ze nic nie wiem"
Jest oczywiste, ze posiadamy rozne swiatopoglady i nie mysle zmieniac panskich.Gdyby mi ktos udowodnil, ze moja wiara jest w 100% wytlumaczalna, to nie bylaby wiara.Co innego jest pojecie religii, dogmatu, wiary, zabobonu itd,... bo inaczej to byloby tylko jedno slowo.
Badajac mozna czytac ksiazki Pana lub innych (o ktorych Pan pisze ,ze lepiej jest byc z nimi w piekle) , lub slowa wypowiedziane przez Jezusa, a zawarte w Nowym Testamencie. On przekazal nam tylko to, co potrzebne jest do zbawienia.
Jezus zeslal Ducha Swietego tyl
Henryk
Niestety dalsza moja wypowiedz zostala obcieta, bo cytujac zbyt wiele panskich wypowiedzi, przekroczylem limit znakow.

Zakoncze wiec ta moja ostatnia mysl,ze:
Jezus zeslal Ducha Swietego tylko na Apostolow w dniu Piecdziesiatnicy.Im bylo tylko dane poznanie Prawdy, a pozostalym ludziom tylko to ,co jest potrzebne do zbawienia. Do Tomasza Jezus powiedzial:..."Tomaszu, ty uwierzyles bo zobaczyles,...blogoslawieni, ktorzy nie widzieli, a uwierzyli"
Moze to pozwoli Panu zrozumiec roznice pomiedzy wiara i rozwazaniami pseudonaukowcow (filozofow)" o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia, nad Swietami Wielkanocnymi"...- pisze to w przenosni, prosze wiec tego nie brac doslownie,..bo zacznie Pan znowu niepotrzebne rozwazania.
Zgadzamy sie wiec calkowicie, ze mamy rozne swiatopoglady i ze nam to odpowiada. Zycze wiec przyjemnego dnia!...O , przepraszam, bo powie Pan, ze byjam. U Pana jest juz wieczor....Zycze dobrego wieczoru!
Mariusz Agnosiewicz
>Nie bajeruje. 7.42 moze byla na Twoim zegarku, a w Kanadzie, gdzie przebywam
Ops...alem niedomyślny :*) zapominam o Polonii... A Polonia - semper fidelis
Przechodząc do rzeczy - będzie krótko:
1. Pomylili się Panu fizjologowie, o których pisałem, z filozofami Jednak pewna różnica między nimi występuje
2. Dekodując zwrot: "fizjologowie uważają", powiemy: "są przekonani na podstawie wiedzy teoretyczno-eksperymentalnej", a nie jak Pan by chciał: "fizjologowie filozofują i przypuszczają"
3. Kościół piętnuje tylko cudze zabobony, swoim hołdując, pielęgnuje je i dogląda
4. Nie uważam bynajmniej, że wszystko jest pewne na 100 proc. Uznaję ułomność i immanentną impotencję wiedzy w wielu sprawach ostatecznych, jednak potępiam bezwzględnie taki rodzaj agnostycyzmu, który wykorzystuje tę ułomność wiedzy do reklamowania ewidentnej pseudowiedzy i pseudopocieszeń. Wiedza jest ułomna, ale nie można na tej podstawie głosić równoważność tych teorii, które w jej świetle mogą być sklasyfikowane jako fałsz. Ten typ agnostyka mówi: skoro nic nie jest ostatecznie pewne, to dlaczego by nie dać wiary zielonym ludzikom/bogom/etc.; albo: dlaczego podważasz moje twierdzenia, skoro nic nie jest pewne?
5. Proszę wybaczyć moją "niewyrozumiałość", ale to za ten wpis o demolowaniu i pijaństwu. A my tacy porządni ludzie Niektóre pańskie wpisy były ciekawe, np. bardzo dziekuje za uwagi o unieważnieniu małżeństwa!
Pozdrawiam
MA
----------------
"'myśl wolna' jest nędzną, cherlawą, pełzającą po ziemi i błocie..., zepsuta pochlebstwami i lenistwem, rozwydrzona umysłowym nierządem, jest ona po prostu niezdolną do wzniesienia się pod szczyty chrześcijańskiej myśli..., prawdy wiary Chrystusowej... wznoszą się nad nią tak wysoko, że ona leniwa i niedołężna, nie może się ku nim podnieść, jak dziecko nie wdrapie się na szczyt Everestu albo Kamczindżengi"
Ks. K. Niedziałkowski
webmaster
>Ten typ agnostyka mówi: skoro nic nie jest ostatecznie pewne, to dlaczego by nie dać wiary zielonym ludzikom/bogom/etc.
ale co to ma wspólnego z agnostycyzmem ? jakoś nie mogę tego podpasować pod żaden jego rodzaj. moze to rodzaj nie(do)rozwiniętego niedowierzania albo jakiejs depresji teoriopoznawczej, ale do agnostycyzmu to jeszcze daleko i po zakrętach..

dywagacje dla Henryka:
>Jezus zeslal
>Do Tomasza Jezus powiedzial
>Tylko, ze slow Chrystusa w Nowym Testamencie
>slowa wypowiedziane przez Jezusa
>Jezus zeslal Ducha Swietego
itp. itd. może się czepiam, ale gdy chodzi o tak ważne sprawy, chciałbym mieć większą pewność, że to Jeszu we własnej osobie to na pewno powiedział, bo jak na razie to możemy tylko ufać autorom odpisów kopii odpisów greckiego tłumaczenia rzekomo istniejącej wcześniejszej wersji aramejskiej Ewangelii sprzed 1900 lat.
a gdy piszesz o tych cytatach jak o jakimś scenogramie, to może się niektórym wydawać, że oto mamy czarno na białym sprawozdanie z działalności Boga we własnej osobie na Ziemi.
Mariusz Agnosiewicz
>>Ten typ agnostyka mówi: skoro nic nie jest ostatecznie pewne, to dlaczego by nie dać wiary zielonym ludzikom/bogom/etc.
>ale co to ma wspólnego z agnostycyzmem ? jakoś nie mogę tego podpasować pod żaden jego rodzaj. moze to rodzaj nie(do)rozwiniętego niedowierzania albo jakiejs depresji teoriopoznawczej, ale do agnostycyzmu to jeszcze daleko i po zakrętach..
Spotykam takich agnostyków religijnych, choć to nie odpowiada naszemu rozumieniu agnostycyzmu. Może agnostycyzm tutaj nie jest odpowiednim określeniem, ale jak rozumieć ten termin wyłącznie operatywnie to jest ok: głoszą niemożność poznawczą czyli niemożność zdobycia wiedzy o sprawach ostatecznych, o ile jednak większość agnostyków poprzestaje na tym, twierdząc, że o sprawach ostatecznych nic wiedzieć nie możemy, więc wydawać o nich sądy kategoryczne, jakie występują w treści objawień, jest bez sensu, gdyż można mówić o tym o czym się wie; typ religijnego agnostyka mówi, że nic nie stoi na przeszkodzie wobec tego wydawaniu sądów opartych na wierze. Jak dla mnie agnostycyzm wyraża się w treści negatywnej: mniejszym bądź większym zakresie zawieszenia sądów na temat pewnej ilości pytań i kwestii, że o nich nie można zdobyć jakiejkolwiek wiedzy; agnostycyzm religijny przydaje do tego aspekt pozytywny: skoro wiadomo "nic", zatem równie dobrze "nic" jak "coś". To jest właśnie dla mnie pasożytniczy rodzaj agnostycyzmu - agnostycyzm religijny czyli quasiagnostycyzm
Henryk
>>>Ten typ agnostyka mówi: skoro nic nie jest ostatecznie pewne, to dlaczego by nie dać wiary zielonym ludzikom/bogom/etc.
>>ale co to ma wspólnego z agnostycyzmem ? jakoś nie mogę tego podpasować pod żaden jego rodzaj. moze to rodzaj nie(do)rozwiniętego niedowierzania albo jakiejs depresji teoriopoznawczej, ale do agnostycyzmu to jeszcze daleko i po zakrętach..
Dokladnie to, co chcialem wyrazic.To sie nie trzyma ani....,ani....
>Spotykam takich agnostyków religijnych, choć to nie odpowiada naszemu rozumieniu agnostycyzmu.
SLUCHAJCIE, MOWI ZNAWCA JEZYKOZNAWSTWA
Może agnostycyzm tutaj nie jest odpowiednim określeniem, ale jak rozumieć ten termin wyłącznie operatywnie to jest ok:
O.K. uzywane jest w j.ang. ale nie w znaczeniu "moze...nie"
głoszą niemożność poznawczą czyli niemożność zdobycia wiedzy o sprawach ostatecznych, o ile jednak większość agnostyków
a ilu ich jest i czy przeprowadzono ankiete?.Jak sie przymiotnik z greckiego przerobi na rzeczownik,uzyje polskich znakow, doda sera bialego to wyjdzie salatka grecko-polska
poprzestaje na tym, twierdząc, że o sprawach ostatecznych nic wiedzieć nie możemy, więc wydawać o nich sądy kategoryczne, jakie występują w treści objawień, jest bez sensu, gdyż można mówić o tym o czym się wie; typ religijnego agnostyka mówi,
CIEKAWY JESTEM Z JAKIEJ MADREJ KSIAZKI TE CYTATY
że nic nie stoi na przeszkodzie wobec tego wydawaniu sądów opartych na wierze. Jak dla mnie agnostycyzm wyraża się w treści negatywnej:
WSZYSCY SLUCHAC, BO EKSPERT MOWI SWOJE NOWE TEORIE
mniejszym bądź większym zakresie zawieszenia sądów na temat pewnej ilości pytań i kwestii, że o nich nie można zdobyć jakiejkolwiek wiedzy; agnostycyzm religijny przydaje do tego aspekt pozytywny:
NAJPIERW PRZYDAWAL ASPEKT NEGATYWNY, ale JAK ROZUMIEC TEN TERMIN OPERATYWNIE TO BEDZIE PRZYDAWAL ASPEKT POZYTYWNY - wszyscy zrozumieli?
skoro wiadomo "nic", zatem równie dobrze "nic" jak "coś". To jest właśnie dla mnie pasożytniczy rodzaj agnostycyzmu - agnostycyzm religijny czyli quasiagnostycyzm

Dawno juz sie tak nie usmialem. Dziekuje bardzo, nie musze isc w sobote na kabaret Tutaja.
Henryk
>Ops...alem niedomyślny :*)
Nie szkodzi,.... nie pierwsze i nie ostatnie mylne przypuszczenie.
>Przechodząc do rzeczy - będzie krótko:
Pomylili się Panu fizjologowie, o których pisałem, z filozofami
albo panu sie cos pomieszalo, na stronie ktora pan manipuluje.
Dekodując zwrot: "fizjologowie uważają"
widze ,ze pan teraz podaje sie za fizjologa
, powiemy: "są przekonani na podstawie wiedzy teoretyczno-eksperymentalnej",
np eksperymentach na myszkach i krolikach doswiadczalnych
Nie uważam bynajmniej, że wszystko jest pewne na 100 proc. Uznaję ułomność i immanentną impotencję wiedzy w wielu sprawach ostatecznych,
- przeciez powyzej pan powiedzial, ze tacy jak pan
(teraz pan sie uwaza za fizjologa - moja zona, ktora ma to wlasnie wyksztalcenie, by sie obrazila, ze pan sie podszywa pod jej "fach")
maja pewnosc na 100% na podstawie wiedzy teoretyczno-eksperymentalnej
jednak potępiam bezwzględnie taki rodzaj agnostycyzmu,
moze sobie pan potepiac, a mnie to wszystko....
Wiedza jest ułomna, ale nie można na tej podstawie głosić równoważność tych teorii, które w jej świetle mogą być sklasyfikowane jako fałsz. Ten typ agnostyka mówi: skoro nic nie jest ostatecznie pewne, to dlaczego by nie dać wiary zielonym ludzikom
no wlasnie, kto jest tym typem, ktory wspomina tu cos o zielonych ludzikach i do tego udaje Greka. Ja spotkalem wielu takich co po 6 miesiacach mowia, ze jakos trudno im mowic po polsku .Na to ja im mowie, ze wy jeszcze nie umiecie angielskiego, a juz zapomnieliscie j.polski?Wtedy cudownie odzyskiwali polska mowe....Wiec cwaniacy nie udawajcie poliglotow, a zobaczcie co po grecku znaczy "agnostos" i ze powinno sie go uzywac jako przymiotnika "nieznany" - nie przerabiajcie greckiego na polski,uzywajac po drodze jeszcze innego jezyka, a najlepiej uzywajcie j.polskiego. Ten typ agnostyka, co uzywa takie skojarzenia slow, powinien najpierw nauczyc sie polskiego, a potem wysilac na makaronizmy, bo moze zaimponowac kolesiom swojego poziomu. Ja uzywam j.angielski w 90%, a jest to 4 jezyk jakim sie posluguje( a zadnego obcego nie wtracam)
Jak widze, ze Polak sie na inny jezyk wysila, nie rozumie go,- to przypuszczam, ze to dlatego ,poniewaz ma problem ze znalezieniem wlasciwego, polskiego slowa.
Proszę wybaczyć moją "niewyrozumiałość", ale to za ten wpis o demolowaniu i pijaństwu. A my tacy porządni ludzie . Niektóre pańskie wpisy były ciekawe, np. bardzo dziekuje za uwagi o unieważnieniu małżeństwa!
Prosze bardzo, zawsze do uslug, jesli widze, ze ktos boryka sie z czyms co przekracza jego mozliwosci, a udaje eksperta. Ja przynajmniej mowie uczciwie, ze posiadam pewne informacje, ale tylko na podstawie wlasnych przezyc, a nie robie z siebie eksperta.
>Pozdrawiam
>MA
Z wzajemnoscia.
Henryk
Podsumowujac dyskusje:
"Agnostycyzm religijny przydaje aspekt negatywny, ale jak rozumiec ten termin operatywnie, to bedzie przydawal aspekt pozytywny."
Jestem za...,a nawet przeciw!


A moze pojde jednak na ten kabaret Tutaja w sobote,.... ale jak mu powiedziec, aby to wlaczyl do swojego programu?.On wymagal w Polish Studio, zeby wypowiedz byla czlowieka powszechnie znanego w Polsce.
Mariusz Agnosiewicz
Myślałem, że jakiś cień otwartości myślenia jednak w tobie znaleźć można, ale się myliłem. Postanowiłeś mnie obrażać, ok. nie będę na to reagował, ani nie będę z tobą polemizował, gdyż człowiek nieokrzesany nie może mnie obrazić, może dać jedynie wyraz swemu religijnemu nieokrzesaniu. 90% twoich wypowiedzi nie dotykało żadnej materii merytorycznej, a jedynie złośliwe komentarze. Mgr... żałosny poziom.
Chciałbym tylko nim dam ci ignora wyjaśnić twoje bufonady na tematy pseudolingwistyczne, na których nie bardzo widzę się znasz, ani je rozumiesz. Zresztą widać już po tym, jak fizjologów przerobiłeś na filozofów...
>teraz pan sie uwaza za fizjologa - moja zona, ktora ma to wlasnie wyksztalcenie, by sie obrazila, ze pan sie podszywa pod jej "fach"
Dzięki mnie dokona się Wielki Postęp w pożyciu małżeńskim kanadyjskiego małżeństwa polskiego pochodzenia: mąż po 15 latach od zawarcia związku przed Panem Bogiem dowiedział się że ma żonę fizjologa, gdyż dotąd sądził, że małżonka jest filozofem. Aż mu jakiś heretyk nikczemny zwrócił uwagę, że to nie to samo.
> Jak sie przymiotnik z greckiego przerobi na rzeczownik,uzyje polskich znakow, doda sera bialego to wyjdzie salatka grecko-polska. Wiec cwaniacy nie udawajcie poliglotow, a zobaczcie co po grecku znaczy "agnostos" i ze powinno sie go uzywac jako przymiotnika "nieznany" - nie przerabiajcie greckiego na polski,uzywajac po drodze jeszcze innego jezyka, a najlepiej uzywajcie j.polskiego. Ten typ agnostyka, co uzywa takie skojarzenia slow, powinien najpierw nauczyc sie polskiego, a potem wysilac na makaronizmy, bo moze zaimponowac kolesiom swojego poziomu. Ja uzywam j.angielski w 90%, a jest to 4 jezyk jakim sie posluguje( a zadnego obcego nie wtracam) Jak widze, ze Polak sie na inny jezyk wysila, nie rozumie go,- to przypuszczam, ze to dlatego ,poniewaz ma problem ze znalezieniem wlasciwego, polskiego slowa.
Chciałbym cię poinformować, Wasza Ciemność, że użycie słowa "agnostyk" nie jest żadnym makaronizmem, jest to bowiem polskie słowo (choć obcego pochodzenia). Tak samo inny "lingwista", domniemany znawca 10 języków, mógłby dowodzić, że użycie w języku polskim zwrotu "dezerter" jest makaronizmem i latynizmem, gdyż pochodzi od języka łacińskiego. Ten Wielki Lingwista podobnie mówiłby:
"Nie udawaj cwaniaku poliglotę i zobacz co po łacinie znaczy "desertio", mylą ci się rzeczowniki i przymiotniki, ja jednak w swojej oświeconości mogę ci wyjawić, że powinno się mówić poprawnie po polskiemu: 'dopuszczający się samowolnej ucieczki z wojska'"
A Super Wielki Lingwista zapałałby oburzeniem:
"Jak to podły wandalu będziesz mi tu kadził polską narodową mowę!? Jak widzę, że jakiś Polak używa makaronizmu 'katolik' to mnie krew świętego oburzenia zalewa. Weź sprawdź nędzny pijaku co znaczy po grecku 'katholikos', czyli 'powszechny' i niech się wreszcie skończy to heretyckie mieszanie przymiotników z rzeczownikami! Takimi bredniami możesz zaimponować swoim kolesiom, innym prymitywnym katolikom, ale nie nam - Powszechnym. Znam wszystkie języki z Wieży Babel, ale nigdy mi się na zdarzyło pomieszać choćby słówko między nimi (może dlatego, że żadnej już dziś nie występuje i tymi wszystkimi językami, które znam, mam tylko okazję mówić do samego siebie w czasie kiedy czytam Pismo Święte... czasami tylko mieszam je, ale za boskim pozwoleniem, gdy Pan zsyła na mnie Ducha Świętego i mam dopust glosolalii). Pamiętaj więc: nie mówi się "agnostyk" lecz "nieznany" (niechaj takim pozostanie na wieki wieków), nie mówi się "katolik", lecz "powszechny" (obyśmy się takimi stali, za bożym dopustem); a z drugiej strony należy pamiętać, że "fizjolog" i "filozof" to synoni.... och kanadian fak, znów mnie jakaś herezja lingwistyczna dopadła - chodzi oczywiście o wyrazy bliskoznaczne."
--
Cała twoja wypowiedź o pojęciu agnostycyzmu jest jednym BEŁKOTEM. Po pierwsze nie przerabiamy żadnego przymiotnika na rzeczownik, gdyż w języku polskim występuje rzeczownik "agnostyk" i oznacza on zwolennika agnostycyzmu. Wyraz agnostyk został utworzony przez Huxleya (srogiego niedowiarka) w 1869 r. Agnostycyzm zaś to idealistyczny pogląd filozoficzny, negujący częściowo bądź całkowicie możliwość poznania świata i praw nim rządzących, niemożliwość poznania "istoty rzeczy". Mówiąc o operatywnym posługiwaniu miałem więc na myśli czyste rozumienie lingwistyczne, bez zabarwienia ideologiczno-filozoficznego. Jednak Wasza Ciemnośc tego wiedzieć nie mogła, gdyż zbyt dużo czasu poświęca kabaretom i brewiarzom, a za mało kształceniu, gdyż książkami, które nie mają tytułu "Biblia", generalnie - gardzi.
Proponuję już się więcej nie błaźnić, lepiej idź już do tych swoich mostów, bo lingwistyczne zmagania to nie twoja mocna strona.
--
A tak a propos: co to jest "katatymia"? To "naginanie, dostosowywanie swoich opinii, ocen, poglądów, sądów do subiektywnych przeżyć, uczuć pragnień, co prowadzi do wiary w to, w co się chce wierzyć, niekiedy do urojeń" (Słownik Wyrazów Obcych Kopalińskiego). Propagator katatymii nazywa się "katecheta" O kurcze, ktoś mi się w tym momencie przypomniał, komu już tak dawno nie odpowiadałem. Też katolik, to nic, że skojarzył mi się przy katatymii, gdyż jednak chyba należy wznowić dyskusję z takimi, a nie kontynuować ją z tymi co mogą przyjść na myśl tylko przy definiowaniu innego makaronizmu z języka łacińskiego - "prymitywny" w znaczeniu przenośnym...
--
Jeśli twoja agresja i prymitywizm będzie narastał lepiej daj sobie spokój z wpisywniem kolejnych głupot, gdyż oszczerstwa nie będą tolerowane i zostaną usunięte. Chciałbym cię więc poinformować, że jeśli twoje wpisy na forum będą ograniczały się do inwektyw, złośliwości przeplatanych mądrościami biblijnymi, nie wnosząc NIC poza to, twoje wypowiedzi zostaną usunięte, gdyż dla warchołów miejsca tutaj nie ma.
"Dzieło to może być czytane jedynie przez osoby oświecone; pospólstwo nie jest uczynione dla takiej wiedzy i filozofia nigdy nie będzie jego udziałem. Ci, którzy mówią, że istnieją takie prawdy, które należy przed ludem ukrywać, nie powinni się niepokoić: lud wszak nie czyta nic; przez sześć dni w tygodniu pracuje, a siódmego idzie do kabaretu." (Wolter)
Idź już więc do tego swojego kabaretu, gdyż chyba tylko w ten sposób jesteś w stanie wprawić swój umysł w ruch.
Henryk
>Myślałem, że jakiś cień otwartości myślenia jednak w tobie znaleźć można, ale się myliłem. Postanowiłeś mnie obrażać, ok. nie będę na to reagował, ani nie będę z tobą polemizował, gdyż człowiek nieokrzesany nie może mnie obrazić,
Mnie tez nikt nie bedzie obrazal - nigdy nie zaczynam pierwszy , ale chamstwa nie lubie
może dać jedynie wyraz swemu religijnemu nieokrzesaniu.
nieokrzesany to ty jestes
90% twoich wypowiedzi nie dotykało żadnej materii merytorycznej, a jedynie złośliwe komentarze.
bo ta materia merytoryczna jest nie po twojej mysli
Mgr... żałosny poziom.
a ty wpierw spojrzyj na siebie.Jakie ty skonczyles fakultety?Moze zadne?-bo to mgr tak cie w oczy kole.Zreszta przez internet to mozesz nawet sie oglosic .....doktorem H.C.
>Chciałbym tylko nim dam ci ignora wyjaśnić twoje bufonady na tematy pseudolingwistyczne, na których nie bardzo widzę się znasz,
Juz wypowiedzialem sie na temat tych twoich pseudolingwistycznych wymadrzen:
"Agnostycyzm religijny przydaje aspekt negatywny, a jak rozumiec ten termin operatywnie ,to bedzie przydawal pozytywny".
Do tych twoich stwierdzen dodalem :"jestem za, a nawet przeciw"
>Chciałbym cię poinformować, Wasza Ciemność,
twoja jasnosc mnie zaslepila O Jasnosci nieskonczona
że użycie słowa "agnostyk" nie jest żadnym makaronizmem, jest to bowiem polskie słowo (choć obcego pochodzenia). Tak samo inny "lingwista",
uzycie wyrazu opcego pochodzenia (jak "lingwista")ma uzasadnienie, jesli nie ma slowa polskiego, ktore mogloby go zastapic, a uzywanie obcych substytutow , jak mozna wyrazic sie po polsku ,to wlasnie zasmiecanie polskiego jezyka, jak to bylo modne w XVIII wieku z francuszczyzna.
domniemany znawca 10 języków, mógłby dowodzić, że użycie w języku polskim zwrotu "dezerter" jest makaronizmem i latynizmem, gdyż pochodzi od języka łacińskiego. Ten Wielki Lingwista podobnie mówiłby:
moglby tylko nie moze - nastepne nic nie warte wypociny i insynuacje
...... Weź sprawdź nędzny pijaku co znaczy po grecku 'katholikos',
Ja osobiscie nie pije, mowisz wiec o sobie...
innym prymitywnym katolikom, ale nie nam - Powszechnym.
A wiec nazywacie sie teraz powszechnymi , a nie po prostu materialistami.Ja nie mam nic przeciw materialistom, nawet jesli byli ochrzczeni i sa tylko prymitywnymi katolikami
Znam wszystkie języki z Wieży Babel,
Nawet nie mozesz ich wymienic, a mowic, ze sie je zna, zwlaszcza, ze wiekszosc z nich jest juz jezykami martwymi,...- to nie przechwalka czy pycha - to glupota ale nigdy mi się na zdarzyło pomieszać choćby słówko między nimi
?????Nie moge komentowac wszystkich bzdur, bo mi braknie znakow.
... och kanadian fak, znów mnie jakaś herezja lingwistyczna dopadła - chodzi oczywiście o wyrazy bliskoznaczne."
bledy ortograficzne, herezja lingwistyczna, chamstwo...- nic dodac

>--
> Wyraz agnostyk został utworzony przez Huxleya
rodowitego Polaka (w/g ciebie)
>Proponuję już się więcej nie błaźnić, lepiej idź już do tych swoich mostów,
z twoim jasnowidzeniem jest cos nie tak
bo lingwistyczne zmagania to nie twoja mocna strona.
twoja tez - jak wspomnialem w poprzednich notatkach, a w ostatnim twoim ten twoj "kanadian..."- oba wyrazy z bledami ortograficznymi i po raz pierwszy uzyty w takim polaczeniu
>- kurcze, ktoś mi się w tym momencie przypomniał, komu już tak dawno nie odpowiadałem. Też katolik, to nic, że skojarzył mi się przy katatymii, gdyż jednak chyba należy wznowić dyskusję z takimi, a nie kontynuować ją z tymi co mogą przyjść na myśl tylko przy definiowaniu innego makaronizmu z języka łacińskiego - "prymitywny" w znaczeniu przenośnym...
>--
>Jeśli twoja agresja i prymitywizm będzie narasta
to zalezy tylko od ciebie
lepiej daj sobie spokój z wpisywniem kolejnych głupot, gdyż oszczerstwa nie będą tolerowane i zostaną usunięte.
zastosujemy cenzure komunistyczna - co wolno nam to mie wam (ze sparafrazuje)
>"Dzieło to może być czytane jedynie przez osoby oświecone; pospólstwo nie jest uczynione dla takiej wiedzy i filozofia nigdy nie będzie jego udziałem.
sprawdz czy ci sloma nie wystaje z butow!
Ci, którzy mówią, że istnieją takie prawdy, które należy przed ludem ukrywać, nie powinni się niepokoić: lud wszak nie czyta nic; przez sześć dni w tygodniu pracuje, a siódmego idzie do kabaretu."
(Wolter)
>Idź już więc do tego swojego kabaretu, gdyż chyba tylko w ten sposób jesteś w stanie wprawić swój umysł w ruch.
Bez takich jak ty ,( tylko znanych wszystkim Polakom) Jan Pietrzak i Tutaj byliby bezrobotni, albo musieliby szukac innego zajecia.
Obywatel
>>Myślałem, że jakiś cień otwartości myślenia jednak w tobie znaleźć można, ale się myliłem. Postanowiłeś mnie obrażać, ok. nie będę na to reagował, ani nie będę z tobą polemizował, gdyż człowiek nieokrzesany nie może mnie obrazić,
>Mnie tez nikt nie bedzie obrazal - nigdy nie zaczynam pierwszy , ale chamstwa nie lubie
> może dać jedynie wyraz swemu religijnemu nieokrzesaniu.
>nieokrzesany to ty jestes
> 90% twoich wypowiedzi nie dotykało żadnej materii merytorycznej, a jedynie złośliwe komentarze.
>bo ta materia merytoryczna jest nie po twojej mysli
> Mgr... żałosny poziom.
>a ty wpierw spojrzyj na siebie.Jakie ty skonczyles fakultety?Moze zadne?-bo to mgr tak cie w oczy kole.Zreszta przez internet to mozesz nawet sie oglosic .....doktorem H.C.
>>Chciałbym tylko nim dam ci ignora wyjaśnić twoje bufonady na tematy pseudolingwistyczne, na których nie bardzo widzę się znasz,
>Juz wypowiedzialem sie na temat tych twoich pseudolingwistycznych wymadrzen:
>"Agnostycyzm religijny przydaje aspekt negatywny, a jak rozumiec ten termin operatywnie ,to bedzie przydawal pozytywny".
>Do tych twoich stwierdzen dodalem :"jestem za, a nawet przeciw"
>>Chciałbym cię poinformować, Wasza Ciemność,
>twoja jasnosc mnie zaslepila O Jasnosci nieskonczona
> że użycie słowa "agnostyk" nie jest żadnym makaronizmem, jest to bowiem polskie słowo (choć obcego pochodzenia). Tak samo inny "lingwista",
>uzycie wyrazu opcego pochodzenia (jak "lingwista")ma uzasadnienie, jesli nie ma slowa polskiego, ktore mogloby go zastapic, a uzywanie obcych substytutow , jak mozna wyrazic sie po polsku ,to wlasnie zasmiecanie polskiego jezyka, jak to bylo modne w XVIII wieku z francuszczyzna.
>domniemany znawca 10 języków, mógłby dowodzić, że użycie w języku polskim zwrotu "dezerter" jest makaronizmem i latynizmem, gdyż pochodzi od języka łacińskiego. Ten Wielki Lingwista podobnie mówiłby:
>moglby tylko nie moze - nastepne nic nie warte wypociny i insynuacje
>...... Weź sprawdź nędzny pijaku co znaczy po grecku 'katholikos',
>Ja osobiscie nie pije, mowisz wiec o sobie...
> innym prymitywnym katolikom, ale nie nam - Powszechnym.
>A wiec nazywacie sie teraz powszechnymi , a nie po prostu materialistami.Ja nie mam nic przeciw materialistom, nawet jesli byli ochrzczeni i sa tylko prymitywnymi katolikami
> Znam wszystkie języki z Wieży Babel,
>Nawet nie mozesz ich wymienic, a mowic, ze sie je zna, zwlaszcza, ze wiekszosc z nich jest juz jezykami martwymi,...- to nie przechwalka czy pycha - to glupota ale nigdy mi się na zdarzyło pomieszać choćby słówko między nimi
>?????Nie moge komentowac wszystkich bzdur, bo mi braknie znakow.
>... och kanadian fak, znów mnie jakaś herezja lingwistyczna dopadła - chodzi oczywiście o wyrazy bliskoznaczne."
>bledy ortograficzne, herezja lingwistyczna, chamstwo...- nic dodac
>
>>--
>> Wyraz agnostyk został utworzony przez Huxleya
>rodowitego Polaka (w/g ciebie)
>>Proponuję już się więcej nie błaźnić, lepiej idź już do tych swoich mostów,
>z twoim jasnowidzeniem jest cos nie tak
> bo lingwistyczne zmagania to nie twoja mocna strona.
>twoja tez - jak wspomnialem w poprzednich notatkach, a w ostatnim twoim ten twoj "kanadian..."- oba wyrazy z bledami ortograficznymi i po raz pierwszy uzyty w takim polaczeniu
>>- kurcze, ktoś mi się w tym momencie przypomniał, komu już tak dawno nie odpowiadałem. Też katolik, to nic, że skojarzył mi się przy katatymii, gdyż jednak chyba należy wznowić dyskusję z takimi, a nie kontynuować ją z tymi co mogą przyjść na myśl tylko przy definiowaniu innego makaronizmu z języka łacińskiego - "prymitywny" w znaczeniu przenośnym...
>>--
>>Jeśli twoja agresja i prymitywizm będzie narasta
>to zalezy tylko od ciebie
> lepiej daj sobie spokój z wpisywniem kolejnych głupot, gdyż oszczerstwa nie będą tolerowane i zostaną usunięte.
>zastosujemy cenzure komunistyczna - co wolno nam to mie wam (ze sparafrazuje)
>>"Dzieło to może być czytane jedynie przez osoby oświecone; pospólstwo nie jest uczynione dla takiej wiedzy i filozofia nigdy nie będzie jego udziałem.
>sprawdz czy ci sloma nie wystaje z butow!
> Ci, którzy mówią, że istnieją takie prawdy, które należy przed ludem ukrywać, nie powinni się niepokoić: lud wszak nie czyta nic; przez sześć dni w tygodniu pracuje, a siódmego idzie do kabaretu."
(Wolter)
>>Idź już więc do tego swojego kabaretu, gdyż chyba tylko w ten sposób jesteś w stanie wprawić swój umysł w ruch.
>Bez takich jak ty ,( tylko znanych wszystkim Polakom) Jan Pietrzak i Tutaj byliby bezrobotni, albo musieliby szukac innego zajecia.
Obywatel
Pan Henryk to typowy przykład pieniędzy wyrzuconych w błoto. Na jego edukacje wydano duże kwoty a efekt jak widać jest smutny. Smutny tym bardziej, że jest to pewnie człowiek inteligentny. Kto wie, może nawet sam napisał sobie pracę magisterską, którą tak się szczyci. W kwestiach zawodowych i technicznych potrafi pewnie stosować swoją wiedzę i zdrowy rozsądek. Jednak gdy wstępuje na teren spraw religii to następuje u niego typowe przejście w tryb "offline'. Rozum zostaje odłączony. W kwestiach egzystencjalnych manifestuje infantylne i zaślepione podejście.
Twierdzi, że żadna wiedza nie jest pewna i z czasem zostanie podważona. Owszem, może tak być. Tylko, że pan Henryk nie potrafi zastosować tej zasady do swojej "wiedzy" w kwestiach religii. Kwestionuje dorobek współczesnych naukowców jednocześnie uznając za pewnik opowiastki z przed 2000 lat, które z takim umiłowaniem cytuje. Po prostu żenada. Gdy człowiek z tytułem magistra szuka odpowiedzi w biblijnych bajkach i traktuje je jako relacje naocznych świadków to można na to tylko spuścić zasłonę milczenia i odesłać pana do miejskiej biblioteki. Tam za darmo będzie pan mógł się stać czymś więcej niż chodzącym oskarżeniem naszego systemu edukacji.
A czepianie się spraw językowych to tylko oznaka braku prawdziwych argumentów i intelektualnej miernoty. Jak widać tytuł magistra i znajomość języków nie przeszkadza być honorowym obywatelem ciemnogrodu.
Widzę, że będę musiał odwołać stwierdzenie, którym rozpocząłem ten wątek na forum. Okazuje się bowiem, że edukacja i podnoszenie poziomu życia wcale nie gwarantują wyrwania się z zabobonu. Po prostu w przypadku człowieka wykształconego ten zabobon zostaje ładniej opakowany i ubrany w bardziej wyszukane słowa. Mentalność pozostaje ta sama.


Mariusz Agnosiewicz
Że ktoś podaje się za magistra nie musi to znaczyć, że jest inteligentny; że mówi, że zna ileś tam języków, też nie musi znaczyć, że zna je istotnie. Dotychczasowe wypowiedzi tego "dyskutanta" są raczej zaprzeczeniem jakiegokolwiek wykształcenia, nie obrażając ludzi bez wykształcenia. Nawet nie widziałem sensu odpowiadać na ostatni list, gdyż jego poziom był tragicznie niski - on nie zrozumiał niemal niczego z tego co napisałem, nie wiem czy nie przeczytał dokładnie, czy nie załapał, np. nie wychwycił sensu stylizacji (sądził, że mówię we własnym imieniu to co było pismem pochylonym), karykatury słowne odczytał jako "błędy ortograficzne", a był tego tak pewny, że aż dwa razy zwrócił mi uwagę, że rzekomo popełniłem "błąd ort." (ten "purysta" językowy potrafi jednak napisać "obcego" przez p!). Nie można też powiedzieć, że "czepia się spraw lingwistycznych", gdyż musiałoby znaczyć, że naprawdę wskazuje na jakieś sensowne kwestie, tymczasem to co napisał o pojęciu agnostycyzmu, jak już wspomniałem, to bełkot, który jednak skomentowałem, kolejne wypowiedzi dot. spraw lingwistycznych nie kwalifikują się już na żadną odpowiedź. Proszę zwrócić np. uwagę na to co on sugeruje:
"Wyrazów obcego pochodzenia można używać wtedy gdy nie ma polskiego odpowiednika"
Ja się z tym oczywiście zgadzam i uważam, że należy bezwzględnie tego strzec, aby nie zaśmiecać j.pol. Ale co podaje on jako przykłady? Takim usprawiedliwionym dla niego zwrotem jest "lingwista", gdyż rzekomo nie ma odpowiednika, zaś nieusprawiedliwionym ma być "agnostyk", który rzekomo ma swój odpowiednik polski. Jeśli zna on cztery języki, jak podaje, to albo kłamie i zna tylko trzy, albo wśród tych czterech polskiego nie ma. Jest dokładnie na odwrót: wyraz "lingwista" nie ma "usprawiedliwienia", gdyż ma bardzo dobry odpowiednik polski: "językoznawca" (zarówno formy rzeczownikowe jak i przymiotnikowe lingwisty są zbędne), zaś "agnostyk" NIE MA swojego odpowiednika w języku polskim, gdyż jest to raczej pojęcie z określoną treścią ideologiczną, co jako pierwszy wprowadził Huxley, a co zostało przeniesione do języka polskiego. Nie tylko więc "agnostyk" w takiej formie jest "usprawiedliwiony", ale i konieczny. To co on tam wysmarował na pół strony odnośnie "agnostos", to nie ma żadnego sensu: "agnostos" NIE JEST greckim odpowiednikiem "agnostyka", gdyż ten pierwszy wyraz jest przymiotnikiem, a drugi - rzeczownikiem. "Agnostos" jest po prostu wyrazem etymologicznym (choć jako puryści językowi powinniśmy powiedzieć: źródłosłowem) dla "agnostyk", dokładnie tak samo jak "katholicos" dla "katolika". (Zwróciłem mu na to uwagę, lecz on z tego zrozumiał tyle, że "Powszechny" ma mnie określać...). Nasz krzyżowiec powinien też napisać list z lingwistycznym oburzeniem do polskich tłumaczów kościelnych, którzy kiedy papież używa zwrotu "agnostyk" tłumaczą go jako "agnostyk", a nie "niepoznawalny", jak mu się to uroiło. Co mu pozostaje to jeszcze zwrócić się do Rady Języka Polskiego, aby wydała apel do Polaków, ażeby zaprzestali używać "makaronizmu agnostyk" - prosi Polak z Kanady. Albo też wysłanie petycji do Sejmu, aby wyposażył RJP w kompetencję wydania zarządzenia, na mocy którego skreśli słowo "agnostyk" z języka polskiego.
Po tym co napisał bardziej więc przemawia to, że nie znał on tego słowa i kiedy go użyliśmy, przeczytał definicję słownikową i opacznie ją zrozumiał.
Pan Henryk kuleje nie tylko, kiedy ma zastosować wiedzę w sprawach religii...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365