Thomas Flynn napisal: Po drugie, Bush nie był wybrany na prezydenta. Prawdopodobnie nigdy nie będziemy wiedzieć kto wygrał wybory powszechne. Busha wyznaczył na prezydenta amerykański Sąd Najwyższy, który sam przyznał, że legalność takiej procedury nie przetrwałaby testu dokładnej analizy. Niektórzy nazwali to nawet "puczem prawicowym". Tak więc Bush zajmuje stanowisko prezydenta USA w sposób tak nielegalny jak pierwszy lepszy dyktator jakiegoś rozpadającego się państwa z Trzeciego Świata.Hmm... Z calym szacunkiem czuje sie zmuszony do stanowczego sprzeciu wobec stawiania Busha na rowni z pierwszym lepszym dysktatorem. Po pierwsze Bush kandydowal w pelni legalnie. Po drugie w pelni legalnie dostal sie do drugiej tury wraz ze swoim pieknym kontrkandydatem. Po trzecie wreszcie nie mial nic wspolnego z zadnym puczem - z powodu blisko identycznej liczby glosow oddanych na obu kandydatow o wygranej zadecydowal Sad Najwyzszy. Legalnosc wyboru przezydenta przez to cialo jest oczywiscie watpliwa, ale jednak nie byl to wybor czlowieka bez zadnego mandatu spolecznego (jak to ma miejsce w wypadku dykatorow), ale byl to wybor pomiedzy dwoma kandydatami, ktorzy zostali wybrani przez Amerykanow na prezydenta. Taki a nie inny wybor zostal poniekad zatwierdzony przez pozniejsze badania opinii publicznej, ktora zdecydowanie uznala Busha za swego prezydenta dajac mu az 80% poparcia w wojnie z terroryzmem. Warto tez wspomniec, ze nawet teraz az 56% zgadza sie z planami ataku na Iran. Dlatego uwazam, ze Bush jest legalnym prezydentem, choc wybranym po watpliwej legalnie decyzji SN, a nie zwyklym dyktarorem (chociaz ma sklonnosc prowadzic polityke jak dyktator  ). Pozdrawiam GvG |