Problem zła
Postanowiłem się za to zabrać a zainspirował mnie Marek Czarny swoim tekstem
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2465 Warto by pokusić się o stwierdzenie ze zło jest właściwie pojęciem względnym - przecież na dobrą sprawę dla każdego człowieka posiada inną skalę i znaczy, co innego. Z mojego punktu widzenia wygląda to w ten sposób:
Człowiek posiada w sobie dobro i zło i Marku Czarny - dobry człowieku - przestań w to mieszać Boga jakkolwiek go rozumiesz - czy w ogóle go rozumiesz? - to też jest pytanie.
Kiedyś już pisałem, że w każdym z nas mieszka Bóg, ale dotarcie do niego wymaga pewnych poświęceń a drogi do niego wskazali nam tacy przewodnicy jak: Lao-tsy, Budda, Zaratustra Jezus czy Mahomet, ale to są drogi dla wędrówki samotnej nieskażonej doktrynami religijnymi i narosłymi przez wieki bzdurami kościelnymi wszelkiej maści.
Ten, kto dotarł do przebudzenia w sensie, jakim polecali to w/w jest transcendentny wobec dualizmu "dobro - zło"
Ale dajmy spokój na razie oświeceniu i zastanówmy się gdzie jest zło w człowieku tzn. normalnym zjadaczu chleba a no cóż prawdopodobnie zagnieżdżone jest w emocjach uczuciach, skąd następnie przedostaje się do umysłu i to jest już forma bardziej niebezpiecznego zła, bo popartego intelektem jest to zło przemyślane i w połączeni z cynizmem stwarza z człowieka potwora. Mówimy oczywiście o złu wywołanym przez człowieka i tamże zagnieżdżonym - jest też zło wywołane nieszczęśliwymi wypadkami i działaniem natury, ale jest to problem innego rodzaju i tak do końca nie wiadomo czy jest to zło - oczywiście dla pojedynczego człowieka może to być tragedią, ale myśląc holistycznie rzecz może wyglądać całkiem inaczej.
Zło w człowieku, - czyli tzn. strefa cienia - jest prawdopodobnie pozostałością po naszych przodkach przenoszona z pokolenia na pokolenie, jest także następstwem naszych niepowodzeń w życiu tłumionych krzywd i przykrości, jakie nas spotykają, na co dzień nawet tych najdrobniejszych, ale magazynowane tworzą bombę, której wybuch powoduje spustoszenie w człowieku i wokół niego. "Cień", - jeżeli posłużymy się terminem C.G,.Yunga gdy jest nieuświadomiony może być bardzo groźny, jeżeli wyjdzie bez kontroli z naszego wnętrza, ale jest na niego sposób a mianowicie każde zło można zmienić na dobro - zgadzam się, że jest to dosyć trudna operacja, ale możliwa.
Mówiąc o złu nie sposób pominąć termin wolności czy wolnej woli w tym przypadku
ale ta wolna wola ma wartość tylko wtedy, jeżeli jak powiedziałem osiągniemy "oświecenie" w przeciwnym wypadku jest to pospolite chciejstwo, - czyli mały przykład - chcę być dobry dla bliźniego, - ale na tym się kończy, bo podosobowość pt złośliwość, czy podosobowość pt wredność i wiele jeszcze innych podosobowości zamieszkujących nasz organizm bierze górę i robią co chcą, to tak jak muzycy w orkiestrze bez dyrygenta.
Ale jeżeli znajdziemy w sobie tego "dyrygenta" to jest to wtedy inna rozmowa. Jeżeli utożsamię się z tym "dyrygentem" i jeżeli ujrzę, że "JA"- czyli pan całego tego galimatiasu składającego się na całość człowieka ma wolę robić dobrze (a na tym etapie innej możliwości nie ma) to i zła nie ma.
Pozostaje jeszcze kwestia zła w drugim człowieku i który to - jak się to często zdarza - obdarza nas w nadmiarze swoją złą wolą.
No cóż myślę, że dopóki ludzie nie odrzucą starego paradygmatu - materialistycznego i mechanistycznego, będącego dziedzictwem Kartezjusza, Newtona oraz filozofów Oświecenia i zaczną stosować nowy paradygmat pod znakiem wartości duchowych, a upraszczając znaczy to tyle, co uruchomić nowe środki i drogi do tego, aby ludzie jutra przemienili się głęboko głównie na poziomie świadomości, zaczęli myśleć holistycznie, weszli w stan harmonii i światła, pogody i pokoju, spełniania i przekraczania własnego JA, dopóty zła niestety nie zlikwidujemy. Pozdrawiam