Szczerze? Mogłabym być w pewnym sensie założycielką sekty - tzw. guru. Sekty, w której ludzie mają wierzyć w samych siebie i nie ulegać szablonom naszej kultury. Tak, jesteśmy szablonowi, czy tego chcemy czy nie, ale możemy postarać się to zmniejszyć. Mogłabym kazać wszystkim ludziom wyrzec się kościoła, wyrzec się Boga (jakikolwiek by on nie był). Żyć pełną piersią, bez kata o imieniu "Obowiązek". Niech każdy robi wszystko zgodnie z własnym sumieniem, a nie sumieniem innych ludzi. To Nasze życie, więc to my powinniśmy o nim decydować, czyż nie? Podstawą religii jest wierzenie w życie po życiu. reinkarnacja. Najbardziej racjonalny sposób na wyjasnienie końca. Tyle. Kto się do mnie zapisuje? |