Kaczyńscy mają niewątpliwie pewną wizję Państwa. Abstrahuję w tym miejscu od kształtu tej wizji. Ale mają także wizję realizacji tej wizji. A pomysł na realizację dziwnie przypomina pomysły Lenina wyłożone w jego wiekopomnym dziele Państwo i rewolucja. Według Lenina aby przekształcić Państwo według jego pomysłu, nie wystarczyło przejęcie władzy. Warunkiem niezbędnym powodzenia owego przekształcenia była generalna wymiana kadr. Obsadzenie swoimi, tzn. lojalnymi, sprawdzonymi, nie przesadnie rozdyskutowanymi, sprawnie wykonującymi polecenia płynące z góry ludźmi, wszelkich organów Państwa. Swoistym znakiem jakości owych nowych kadr było właściwe pochodzenie i właściwy stosunek do "sprawy robotniczej". To, że Rosja wytrzymała tą operację zawdzięcza swemu potencjałowi oraz szybkiemu odejściu Stalina od tej leninowskiej koncepcji. Dla Stalina "sprawa robotnicza" nie liczyła się wcale. Najważniejsze było Państwo czyli Rosja pod zmienioną nazwą. Talleyrand u Lenina nie miałby żadnych szans, u Stalina zaszedłby wysoko.
Kaczyńscy zatrzymali się na etapie Lenina. I stąd to graniczące z obsesją zainteresowanie przeszłością kandydatów do pełnienia jakiejkolwiek istotnej funkcji. Ci ludzie muszą być "czyści". Ich kwalifikacje, przydatność do pełnienia stanowiska, lojalność w stosunku do dotychczasowej władzy, w najlepszym przypadku nie mają znaczenia. Korpus Służby Cywilnej to dla Kaczyńskich mrzonka. Zauważam to samo u Ciebie Haribu. Instynkt państwowy to dla Ciebie bajka o żelaznym wilku.
To smutne.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|