Ilekroć przejeżdzam przez wieś Dyszobaba (jest taka, przy trasie Warszawa-Ostrołęka) przypomina mi się Lemowy "Terminus" i specyficzny klimat zapomnianego kosmodromu, na który komandor Pirx (awansował już) idzie kawał drogi z ciężką walizką - bo przystanek autobusowy daleko...
Dawno minione realia - do których pasuje mi jak najbardziej dyszobaba w chuścinie i wymiętym fartuchu, mokrą szmatą nawinietą na szczotkę o długim kiju (dzis na to mówią mop i rzecz jest wyprodukowana przemysłowo, made in China) przetykająca ogromne dysze "Błekitnej Gwiazdy", wysoko na tle gwiazd. Mimo wszystko warto poznać Pirxa - na poczatek spróbuj przeczytać właśnie "Terminusa", ciekawe czy się z Pirxem zgodzisz. Ja miałem z tym spore trudności, w koncu jednak ustąpiłem - uznałem, że postąpił słusznie.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|