>czyż nie jest nonsensem zakaz emisji kodu da vinci ze >względu na obrazę czyiś uczuć, przecież to zakazywanie >mówienia czegoś co jest komuś nie na rękę, będąc >konsekwentnym nie powinno się ujawniać afer rządowych ze >względu na szkodliwość społeczną, dlaczego uczucia >chrześcijan mają być traktowane lepiej od uczuć >mniejszości.
Zgadzam się, że to nonsens. Dochodzi tutaj do, jak to ktoś stwierdził ( Niestety nie pamiętam kto. ) dyktatury nadwrażliwych. Gdy coś rani moje prywatne uczucia to po prostu staram się tego unikać. Jako jednostka nie mam prawa narzucać innym swojej wizji rzeczywistości jako JEDYNEJ wizji rzeczywistości, nawet wtedy gdy moją wizję podziela 90% populacji. Prawda jest taka, że mogę się mylić i w sytuacji gdy prewencyjnie zakazuje się innych wizji mogę nigdy nie spotkać szansy na zmianę błędnej drogi. Mam też prawo do tego, by inna jednostka nie narzucała swojej wizji mnie. Idąc tym rozumowaniem powinno się zakazać wszystkiego, ponieważ każdy, w każdej chwili, poprzez swoje słowa lub czyny może ranić uczucia kogoś drugiego.
>Mało tego dopuściłbym nawet legalne głoszenie >zbrodniczych postulatów nazistowskich rasistowskich, >wszechpolskich, nie mogą one być jednak wprowadzane w życie >ze względu na to iż naruszają fundamentalną zasadę wolności >jednostki(wynikającą z braku wartości-patrz mój drugi >wątek).I co wy na to?
Teoretycznie nie ma wartości absolutnych, im bardziej się zagłębiamy w ich poszukiwaniu tym częściej w ABSOLUCIE pojawiają się zjawiska wzajemnie sprzeczne. Dlatego człowiek stara się stworzyć własne "wartości absolutne" biorąc pod uwagę dobro jak największej liczby ludzi. Z tego powodu nie zgadzam się by pozwalano legalnie głosić zbrodnicze postulaty, ponieważ z definicji ich celem nie jest dobro jak największej liczby ludzi lecz tylko wąskiej, zamkniętej w sztywnych ramach garstki.
______________________________________________ Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy, a tym który wierzy, że wie W.Stoczkowski
|