Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przepisy zabijają

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
14-11-2012 18:28Mortimer (1359 punktów)Przepisy zabijają
Ocena 9 na 9
Ta sprawa poruszyła Irlandię. Lekarze odmówili aborcji, kobieta zmarła

Proszę, proszę. Mamy kolejny przykład kobiety, która umiera, gdyż lekarze odwołują się do praw katolickich, mówiąc, że nie mogą podjąć się aborcji.

Odsyłam do linku.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

14-11-2012 19:31
 Ocena 12 na 12
Mateusz Kożuch (2120 punktów)Bastion krk łagodzi przepisy aborcyjne?
Trzeba było tragedii aby zakute katolskie łby przyznały, że aborcja jest potrzebna: www.rte.ie(*)niversity-hospital-galway.html
Po przegranej tzw. sprawie ABC i otwarciu kliniki aborcyjnej w Belfaście jest to następny krok do złagodzenia przepisów aborcyjnych.
Tylko dlaczego tak późno?
14-11-2012 19:56 
 Ocena 4 na 4
Tomek Fiedorek (5805 punktów)Odp: Bastion krk łagodzi przepisy aborcyjne?
Niestety jeszcze nie przyznały, a katolskie łby jak zwykle wszystko przekręcą. Oczywiście z pomocą ich przywódców w czarnych sukienkach. Już są tłumaczenia i przy okazji oskarżenia o wykorzystywanie śmierci Savity do przeforsowania zmiany ustawy aborcyjnej.
14-11-2012 22:04 
 Ocena 4 na 4
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Niestety jeszcze nie przyznały, a katolskie łby jak zwykle wszystko przekręcą.

Ale komentarze nastrajają pozytywnie.
James Connolly wyjaśnił jak to w normalnym kraju powinno wyglądać:
Cytat:
As I have explained in other threads today, the death of Ms Praveen Halappanavar was totally preventable had she received appropriate care immediately. Had she turned up to a hospital in a state whereby abortion were legally available with the symptoms she was showing (bleeding, amniotic fluid leaking, sore back), she would have been offered termination upon presentation at that hospital. Had she refused such a procedure which is her right she would have had termintation of the pregnancy recommended a period of time later, had the miscarriage still not carried through. Had she refused this, which is still her right, emergency termination of the pregnancy would have taken place thereafter, upon the delayed passing of the foetus. In this case had she waited until it was an emergency to terminate the pregnancy, she would already have been septic, her organs would already have been going into shut down, and any intervention as a result of the delayed termination of the pregnancy would most likely have still resulted in the death of both mother and baby.In Ireland, it is illegal to offer termination of pregancy as a standard procedure. It is also illegal to offer abortion as a semi-elective procedure. You cannot under any circumstances carry out a termination of pregnancy until it is a fully blown emergency. In the case of miscarriage, waiting until the situation is emergent, rather than elective/semielective, is dangerous, and as is now seen, fatal to the mother.This woman most likely died as a result of septic shock, which is essentially blood poisoning, most likely had she received timely medical care she would still be alive.It is a thundering disgrace that this has ever been allowed happen, but the sad reality is that if you do not legislate for termination of pregnancy, you tie the hands of very capable people who could very well have saved the life of a young woman concerned.Youth Defence, and other groups that have led opposition to termination have blood on their hands, and they should never be allowed forget this. The legislation that is in existence does nothing to save the mother or the foetus, it does nothing to protect the medical staff or the nursing staff. The only interest it protects is those of interest groups, nobody else.My sincerest condolonces to the families involved, it is a great loss, but sadly, a preventable one, if those of us who are in a position to help and care were allowed to provide full and proper care, instead of idly standing by and watching mothers die.


Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g
14-11-2012 20:16 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Wypadałoby połączyć oba wątki:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,529752

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,529752

O żesz.... nie sprawdziłem, a do głowy mi nie przyszło aby poza tym działem szukać. Faktycznie, byłoby dobrze aby moderator połączył.

Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g

Mod.: Połączone.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)Odp: Przepisy zabijają
To samo : wiadomosci(*)bo_odmowiono_jej_aborcji_.html

Można się cieszyć, że ogół komentarzy pod artykułem wyraża powszechną dezaprobatę dla katolodebili wszech nacji. Ale - w imię pie....o boga takie rzeczy wciąż mają miejsce !!
Mortimer (1359 punktów)
> takie rzeczy wciąż mają miejsce !!

I mieć zapewne będą...


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Odsyłam do linku.
W artykule piszą o zaawansowanej ciąży i poronieniu, tymczasem poronienie wg Wiki dotyczy ciąży wczesnej.
15-11-2012 07:15 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>W artykule piszą o zaawansowanej ciąży i poronieniu, tymczasem poronienie wg Wiki dotyczy ciąży wczesnej.
W artykule napisano, że kobieta była w 17 tygodniu ciąży. Poronienie dotyczy ciąży do 22 tygodnia, a zatem wszystko się zgadza. Od 23 tygodnia mówi się o porodzie przedwczesnym.
Tak czy inaczej, ktoś powinien odpowiedzieć za śmierć Savity.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>W artykule napisano, że kobieta była w 17 tygodniu ciąży.
Odniosłem się do artykułu zalinkowanego przez autora wątku, a tam nie ma takiej informacji, za to piszą o "zaawansowanej ciąży", co zwykle oznacza widoczną ciążę. Przejrzałem wątek i widzę, że o 17-tygodniu piszą w artykule linkowanym przez Pawła Arłukowicza, pewnie pomyliłaś te artykuły.
15-11-2012 11:17 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>pewnie pomyliłaś te artykuły.
Niczego nie pomyliłam. To są artykuły na ten sam temat zresztą.
Tu też jest o 17 tygodniu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,529752#w529757
Cytat:
Mrs Halappanavar, who was 17 weeks pregnant, died at University Hospital Galway following a miscarriage.

Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Niczego nie pomyliłam. To są artykuły na ten sam temat zresztą.
>Tu też jest o 17 tygodniu...
Nie wiem do czego zmierzasz, przecież zwolennicy aborcji powinni być zainteresowani zdemaskowaniem dziennikarskiej nierzetelności, a Ty nie wiem w imię czego dążysz do ukrycia jej. Wierzę, że przez pomyłkę, dlatego Ci ją przypisałem. W linkowanym przez autora wątku artykule, do którego się odnosiłem, NIE PODANO liczby 17 oznaczającej tygodnie ciąży, Ty naprawdę ją tam widzisz?
16-11-2012 00:00 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Jest jeszcze link do artykułu po angielsku, tam stoi jak wół. Mogę podrzucić więcej linków jak będzie trzeba. Artykuł na wp.pl uważam za lekko zmanipulowany, zwłaszcza zdjęciem.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Jest jeszcze link do artykułu po angielsku, tam stoi jak wół.
A po co, przecież nie twierdzę, że nie była to 17 tygodniowa ciąża.
16-11-2012 07:37 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Mam zwyczaj czytać kilka doniesień na ten sam temat, zwłaszcza jeśli jest tak bulwersujący. I nie przypisuj mi, proszę, ani gapiostwa, ani złych intencji, bo w tej sprawie się mylisz.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Mam zwyczaj czytać kilka doniesień na ten sam temat, zwłaszcza jeśli jest tak bulwersujący. I nie przypisuj mi, proszę, ani gapiostwa, ani złych intencji, bo w tej sprawie się mylisz.
Z tej okazji i ja pozwolę sobie odejść od meritum na rzecz oświadczenia, iż imponujący jest styl, w jakim "dopuszczasz myśl, że możesz się czasem mylić".
Lodowy (1486 punktów)
>W artykule napisano, że kobieta była w 17 tygodniu ciąży.
Jeśli był to 17 tydzień to odmowa zabiegu niewiele ma wspólnego z dopuszczalnością aborcji. Nawet w najbardziej liberalnych krajach dopuszcza się aborcję tylko w pierwszym trymestrze. Dopóki dziecko żyło i nie było jasnych przesłanek medycznych do zabiegu (nie jest to jasno opisane w artykule) to nawet lekarz ateista mógł się zawahać.
16-11-2012 07:34 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
Ale ona nie prosiła o aborcję dla kaprysu... W cywilizowanych krajach w przypadku zagrożenia życia kobiety aborcja jest możliwa zawsze, dopóki płód nie osiągnie zdolności do życia poza organizmem matki. Potem zazwyczaj robi się cesarskie cięcie dla ratowania życia kobiety, a płód też próbuje się uratować. No, ale to w cywilizowanych krajach... W krajach katolickich życie i zdrowie kobiety jest niewiele warte. W każdym razie mniej niż zygota.
16-11-2012 07:57 
 Ocena 4 na 4
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Dopóki dziecko żyło i nie było jasnych przesłanek medycznych do zabiegu (nie jest to jasno opisane w artykule) to nawet lekarz ateista mógł się zawahać.

Tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,529752#w529782 jest wyjaśnione z jakimi objawami przybyła ta kobieta do szpitala i jak procedura powinna wyglądać. To jest bardzo ważny fragment:
Cytat:
Had she turned up to a hospital in a state whereby abortion were
legally available with the symptoms she was showing (bleeding, amniotic fluid
leaking, sore back), she would have been offered termination upon presentation
at that hospital.

Niestety w ROI tak długo jak płód żyje lekarze nie mogą zaoferować aborcji, nawet (jak w tym przypadku) jeśliby miała ratować życie kobiety.


Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)
>lekarze odwołują się do praw katolickich, mówiąc, że nie mogą podjąć się aborcji.

Chyba nigdy nie przestanie mnie to dziwić. Zrozumiałabym brak jakichkolwiek refleksji u osoby niepiśmiennej, ale brak zdolności rozumowania u lekarza jest co najmniej zagadkowa. Zdawałoby się lekarz, człowiek nieźle wykształcony, gdzieś po drodze w czasie wielu lat nauki musi nauczyć się obserwować świat i wyciągać wnioski z tego co widzi. Jedną z rzeczy, które powinny przychodzić naturalnie i samoistnie u rozumnej istoty jest instynktowne rozróżnianie granicy między dobrem a złem, między tym co właściwe jest i nie jest. Wychodzi na to, że lekarz-katolik to twór równie absurdalny jak maszynka do mercenia mymlaków. Skąd taki wniosek?
Poprawcie mnie jeśli się mylę. Katolicy twierdzą, że o wszystkim co się w ich życiu dzieje decyduje bóg. Wszystko co mają i kim są zostało dane im przez boga. Dlaczego w takim razie zostają lekarzami? Rozumując tym tokiem dochodzimy do wniosku, że o tym czy ktoś będzie cieszył się zdrowiem czy też będzie chorował również decyduje bóg. Dlatego lekarz-katolik lecząc jakiegokolwiek swojego pacjenta sprzeciwia się woli swojego boga. Gdyby bóg chciał, żeby pacjent był zdrowy to by mu choroby nie zsyłał.

Dlatego nigdy nie zrozumiem po co jeden baran z drugim idą na medycynę, jeśli i tak z powodu religijnego upośledzenia nie będą w stanie wykonywać zawodu. Dobrze wiedzą gdzie idą i co ich tam czeka.
15-11-2012 13:38 
 Ocena 4 na 4
Mortimer (1359 punktów)
>Rozumując tym tokiem dochodzimy do wniosku, że o tym czy ktoś będzie cieszył się zdrowiem czy też będzie chorował również decyduje bóg. Dlatego lekarz-katolik lecząc jakiegokolwiek swojego pacjenta sprzeciwia się woli swojego boga.

Kiedy medycyna zaczęła kwitnąć, Kościół strasznie się temu sprzeciwiał, właśnie z tego powodu. Kościół nie mógł zrozumieć, że operacja może komuś uratować życie. Przecież to ingerencja również w ciało ludzkie stworzone przez Boga! Oni mają cholerne kompleksy.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
15-11-2012 13:49 
 Ocena 4 na 4
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)
>Oni mają cholerne kompleksy.

Plus są tchórzliwymi hipokrytami. Jak boss wzywa do siebie to się kładą do najlepszych szpitali, broniąc się rękami i nogami przed spotkaniem ze stwórcą
15-11-2012 14:45 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Oni mają cholerne kompleksy.

... żadne tam kompleksy. Nie są ludźmi lecz "sługami Boga". To inna kategoria (według nich)

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
15-11-2012 14:13 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Kiedy medycyna zaczęła kwitnąć, Kościół strasznie się temu sprzeciwiał, właśnie z tego powodu. Kościół nie mógł zrozumieć, że operacja może komuś uratować życie.

Czyżby ? Nie jestem znawcą życiorysu Karola Wojtyły, ale - z tego co pamiętam - wielokrotnie korzystał on z możliwości przedłużenia swego bytowania między śmiertelnikami dzięki zdobyczom kwitnącej medycyny, miast powierzyć ten aspekt swego jestestwa swemu rzekomemu ojcu - gdzieś tam w niebiosach.
Także kościół niczemu się nie sprzeciwiał i doskonale wszystko w tym temacie rozumiał, ale - w tym zakresie - był po prostu zwolennikiem reglamentacji.
16-11-2012 09:01 
 Ocena 1 na 1
orchidea78 (385 punktów)
Z tego co wiem, to Świadkowie Jehowy tak rozumują.
Nie wiem, może katolicy podobnie...
Jedno,czego jestem pewna, to to, że jakakolwiek religia nie pozwala człowiekowi być w pełni sobą.
Te różne zakazy,nakazy zniewalają jednostkę-wiem, że są potrzebne do utrzymania porządku w społeczeństwie, ale odwoływanie się do woli stwórcy jest wielkim nieporozumieniem-po pierwsze nikt taki nie istnieje, a po drugie-to ludzie sami tworzą społeczeństwo, normy i zasady w nim obowiązujące.

PS.Bardzo podoba mi się określenie
"religijne upośledzenie>". Byłabym za uznaniem tego za jednostkę chorobową charakteryzującą maniaków religijnych biegających dzień w dzień do kościoła.
Z drugiej strony, można uznać te "rozmowy z Bogiem", jako specyficzną psychoterapię,odbywającą się w "kółkach różańcowych".
deko (35 punktów)
Jeśli jest zagrożenie życia matki to powinna być opcja wyboru.. A w ten sposób nie uratował ani dziecka ani matki...Bo jest katolikiem to tak jak bym powiedział dwóm osobom krwawiącym; Nie zatamuje jednej osobie krwotoku a 2 nie dam rady a moja religia tego zabrania bym ratował 1 osobe i obie się wykrwawia...To jest j*eb****te To co ma powiedzieć ojciec dziecka... dalej zniechęci go do katolicyzmu i będzie jego największym wrogiem... heh
Stajger (-3 punktów)
W takich sytuacjach powinna być dopuszczona aborcja, tylko w takich.
15-11-2012 19:25 
 Ocena 12 na 12
TyDraniu (6569 punktów)
>W takich sytuacjach powinna być dopuszczona aborcja, tylko w takich.

A jakby ktoś napadł Pana żonę, to chciałby Pan wychowywać dziecko jakiegoś bandziora? A gdyby płód miał terminalne wady rozwojowe? To już aborcja nie powinna być dopuszczalna? Uważa Pan, że w tych już przypadkach Państwo powinno zmuszać kobiety do rodzenia?


15-11-2012 19:44 
 Ocena-4 na 4
Stajger (-3 punktów)
>>W takich sytuacjach powinna być dopuszczona aborcja, tylko w takich.
>A jakby ktoś napadł Pana żonę, to chciałby Pan wychowywać dziecko jakiegoś bandziora?

Raczej tak, chociaż mam nadzieję że do tego nie dojdzie.

Wady terminalne to śliski temat, przyznaje. Raczej za wyborem tutaj jestem. Ale widzimisie kobiety nie może decydować o życiu dziecka więc aborcja na życzenie-nie.
15-11-2012 19:53 
 Ocena 7 na 7
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>...życiu dziecka więc aborcja...

Aborcja z definicji dotyczy płodu a nie dziecka.

Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g
15-11-2012 20:02 
 Ocena 10 na 10
Tomek Fiedorek (5805 punktów)

>Raczej tak, chociaż mam nadzieję że do tego nie dojdzie.

No popatrz pan, prawie jak poseł Górski.
Stajger (-3 punktów)
Panie Mateuszu doskonale wiemy jak płynne są te pojęcia (dla niektórych grup społecznych) po prostu mimo wiedzy biologicznej mam swój system wartości (płód ma prawa prawie jak dziecko) a pan ma swój(płód ma mniej praw). Czasami się zgodzimy, czasami nie. Ot piękno wolnej woli i wolnego myślenia.

Tak, czasami zgadzam się nawet z posłem Górskim a nawet z Biedroniem.
15-11-2012 20:35 
 Ocena 4 na 4
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Co prawda nie całkiem do mnie pan napisał, ale niech tam.

Mógłby pan dać odpowiedź matce Savity? Cytat:
"In an attempt to save a 4-month-old foetus they killed my 30-year-old daughter*. How is that fair you tell me?"


Źródło.
Stajger (-3 punktów)
>Co prawda nie całkiem do mnie pan napisał, ale niech tam.
>Mógłby pan dać odpowiedź matce Savity? Cytat:
"In an attempt to save a 4-month-old foetus they killed my 30-year-old daughter*. How is that fair you tell me?"

> Źródło.
>
To co wcześniej powiedziałem.
"W takich sytuacjach powinna być dopuszczona aborcja,..."
15-11-2012 21:20 
 Ocena 11 na 11
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>To co wcześniej powiedziałem.
>"W takich sytuacjach powinna być dopuszczona aborcja,..."

Hm, więc w takiej sytuacji dziecko jest płodem. W dwóch pozostałych, wyżej wymienionych płód jest dzieckiem? Zaiste skomplikowane rozumowanie. Przyczyną mego niezrozumienia jest zapewne to, że dla mnie (pro-choice) zarodek jest zarodkiem, płód płodem, a dziecko dzieckiem.
15-11-2012 21:38 
 Ocena 14 na 14
Alicja Duda (25557 punktów)
> Ale widzimisie kobiety nie może decydować o życiu dziecka więc aborcja na życzenie-nie.
Jak czytam takie zdanie to mi się adrenalina podnosi szczególnie wtedy gdy wypowiada to facet.
Aborcja nie jest przyjemnością ani żadną frajdą i żadna kobieta nie poddaje się jej bez zastanowienia.
Jest to decyzja przemyślana, biorąca pod uwagę wszystkie konsekwencje zarówno donoszenia i urodzenia dziecka jak i skutki usunięcia.

Nie rozumiem dlaczego uważasz, że kobiety nie mają mózgów i nie potrafią myśleć i decydować o swoim życiu.
Na decyzję o usunięciu ciąży lub donoszeniu ciąży wpływa przede wszystkim sytuacja finansowa kobiety,sytuacja mieszkaniowa, zdrowotna. Tylko kompletna kretynka, nierozgarnięta debilka nie usunie ciąży jeżeli nie będzie mogła zagwarantować sobie chociaż minimalnych warunków finansowych dla siebie i urodzonego dziecka. A także gdy w wyniku ciąży znajdzie się pod przysłowiowym mostem. To w normalnych warunkach. A do tego dochodzą warunki specjalne jak przebyte choroby lub przebyte porody, które stwarzają prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się niepełnosprawne.
Jakoś w Anglii Polki nie boją się mieć troje czy czworo dzieci nawet wtedy gdy nie mają stałego partnera albo mają ale niespecjalnie mogą na niego liczyć bo tam państwo gwarantuje im finansowanie i mają pewność, że dzieci nie będą głodne, że będą miały gdzie mieszkać w co się ubrać..itd. A aborcja tam jest dozwolona nawet gdy ciąża ma 6 miesięcy na dodatek za darmo.
Gdyby aborcja była taką przyjemnością jak sugerujesz to Polki powinny poddawać się aborcji a nie rodzić więcej niż Arabki.
Zdecydowana większość Polek, które w Anglii poddają się aborcji to są Polki które w tym celu przyjechały z Polski i do Polski wracają.

Ciąża też nie jest przyjemnością. Oprócz kilkumiesięcznych nudności, nadwrażliwości na zapachy, nieustannego odczucia senności i zmęczenia, dochodzą kłopoty z hemoroidami, spuchniętymi i bolącymi nogami, w razie choroby zmniejsza się możliwość skutecznego i szybkiego leczenia........ i można długo wymieniać a trwa to 9 miesięcy a potem jeszcze dojście do zdrowia po porodzie. Dla Polek jest to dużo bardziej traumatyczne niż dla innych nacji, bo nie tylko nie stosuje się znieczulenia przy porodzie, który trwa nawet kilkanaście godzin, to jeszcze zdecydowana większość Polek jest przy tym porodzie nacinana co powoduje wyjątkowy dyskomfort przez co najmniej miesiąc po porodzie (nie można siadać a schodzenie z łóżka odbywa się na czworakach ze względu na dokuczliwy ból)
Nie udało mi się uzyskać od naszej służby zdrowia informacji na czym polega ta wada budowy anatomicznej Polek w kraju ( znikająca na granicy) że muszą być nagminnie w Polsce nacinane).
Polka nie może też liczyć na cesarkę gdyż nasza służba zdrowia ( pod wpływem kleru) nie stosuje tego zabiegu bo kobieta ma cierpieć przy porodzie zgodnie z biblią z resztą.
Gdyby w ciążę zachodzili mężczyźni to ród ludzki dawno by wyginął a gdyby nawet jakoś przetrwał to po świecie chodziliby sami jedynacy, aborcja byłaby za darmo, a urodzenie dziecka premiowane byłoby co najmniej mercedesem.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
16-11-2012 10:28 
 0 na 2
Irracja (4721 punktów)
>> Ale widzimisie kobiety nie może decydować o życiu dziecka więc aborcja na życzenie-nie.
>Jak czytam takie zdanie to mi się adrenalina podnosi szczególnie wtedy gdy wypowiada to facet.
>Aborcja nie jest przyjemnością ani żadną frajdą i żadna kobieta nie poddaje się jej bez zastanowienia.
>Jest to decyzja przemyślana, biorąca pod uwagę wszystkie konsekwencje zarówno donoszenia i urodzenia dziecka jak i skutki usunięcia.

... na początek zaznaczę, że jestem przeciwnikiem "aborcji na żądanie", tak samo jak i przeciwnikiem "prawnego zakazu aborcji". A nie jest to sprzeczność, i wypływa z racjonalnych (moim zdaniem) przekonań, a nie z żadnych "zabobonów religijnych"...

"Jest to decyzja przemyślana, biorąca pod uwagę wszystkie konsekwencje zarówno donoszenia i urodzenia dziecka jak i skutki usunięcia.
... nie do końca się zgadzam z takim rozumowaniem. Tym bardziej, że to "przemyślenie" pojawia się dopiero w okresie "niechcianej ciąży", a nie przed nią. Usankcjonowanie "aborcji na żądanie" prowadzi do, między innymi:
1). traktowania aborcji jako jednego ze "środków antykoncepcyjnych",
2). degradacji roli mężczyzny jako OJCA. Do traktowania go, wyłącznie jako nosiciela "nasienia", bez prawa do decyzji o narodzeniu. Stąd już blisko do wykluczenia go z innych decyzji, jako ojca. Skoro nie ma prawa decyzji o narodzeniu, to dlaczego ma mieć prawo do decyzji o np. wychowaniu dziecka, interpretacji jego dobra, itp, itd. Wiem, wiem, dużo można zarzucić mężczyznom. Tylko czy wszystkim? Czy "mniejszość dobrych ojców" ma cierpieć przez "większość tych złych"?... A gdzie tolerancja, "ochrona mniejszości", czy zwykła uczciwość wobec tych niewinnych?...

... "prawny zakaz aborcji" też może, i czasami prowadzi do sytuacji wręcz wynaturzonych, a na pewno mocno dyskusyjnych. Aborcja to raczej sprawa przekonań i własnego sumienia. A te powinny kształtować rodzina, państwo, kościół, itp...

... właśnie, "powinny kształtować" przez racjonalne wychowanie i nauczanie. W sumie, obie opcje są zwykłym "umywaniem rąk od odpowiedzialności za zaniechania i lenistwo". Po co przeciwdziałać, przez wychowanie, naukę, rozmowy, opiekę. itp. Lepiej wszystko "puścić na żywioł", jak w pierwszym wypadku. Niech winni będą inni. Lub, jak w drugim przypadku, prawnie zabronić i "karać, karać oraz jeszcze raz karać"...

... i jeszcze jedno. Nie byłby zły gdybym mógł "sobie urodzić dziecko". Miałbym równe prawa jak kobieta, mógłbym narzekać, żądać, zasłaniać się macierzyństwem... ups, powinno być "ojcostwem"... przestałbym być traktowany jak "źródło wszelkiego zła", przestałbym być spostrzegany jak "dziwoląg" który chce samodzielnie wychować dziecko, czy choćby chce skorzystać z opieki na dziecko, o "urlopie wychowawczym" już nie wspomnę... korzyści można wiele wyszukać i wymienić. I wszystko za "dziewięć miesięcy uciążliwości". Bo uciążliwości "tych miesięcy" nie zaprzeczam...

... pozdrawiam...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
16-11-2012 11:00 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>... i jeszcze jedno. Nie byłby zły gdybym mógł "sobie urodzić dziecko". Miałbym równe prawa jak kobieta, mógłbym narzekać, żądać, zasłaniać się macierzyństwem... ups, powinno być "ojcostwem"...
Pewnie. Mógłbyś też zarabiać mniej za tę samą pracę ("bo przecież w każdej chwili może zajść w ciążę i co ja wtedy zrobię"), mógłbyś tej pracy w ogóle nie dostać (j.w.) albo po porodzie w elegancki sposób z niej wylecieć, po prostu same korzyści.
>przestałbym być traktowany jak "źródło wszelkiego zła",
A jesteś? No to chyba nie przeze mnie?
>przestałbym być spostrzegany jak "dziwoląg" który chce samodzielnie wychować dziecko, czy choćby chce skorzystać z opieki na dziecko, o "urlopie wychowawczym" już nie wspomnę... korzyści można wiele wyszukać i wymienić.
A jak sądzisz, dlaczego dobry ojciec, opiekujący się dzieckiem jest traktowany jak "dziwoląg", choć to przecież najnormalniejsza rzecz na świecie?
16-11-2012 14:38 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>>... i jeszcze jedno. Nie byłby zły gdybym mógł "sobie urodzić dziecko". Miałbym równe prawa jak kobieta, mógłbym narzekać, żądać, zasłaniać się macierzyństwem... ups, powinno być "ojcostwem"...
>Pewnie. Mógłbyś też zarabiać mniej za tę samą pracę ("bo przecież w każdej chwili może zajść w ciążę i co ja wtedy zrobię"), mógłbyś tej pracy w ogóle nie dostać (j.w.) albo po porodzie w elegancki sposób z niej wylecieć, po prostu same korzyści.

... znam i dyskryminację np. pominięcie w podwyżce. Powód?. Mam jeszcze małe dziecko, więc tak dużo nie kosztuje. Albo to, odmowa dofinansowania wakacji dziecka, "bo ono ma dwoje rodziców". Tak jakby to dziecko było winne, że mu się dobry ojciec trafił. Kilka innych też by się znalazło...

>>przestałbym być traktowany jak "źródło wszelkiego zła",
>A jesteś? No to chyba nie przeze mnie?

... ktoś kiedyś powiedział takie słowa - "jak długo czynnie nie przeciwstawiasz się złu, to sam to zło czynisz". Do "głupich i niesprawiedliwych osądów innych" też to można odnieść...

>>przestałbym być spostrzegany jak "dziwoląg" który chce samodzielnie wychować dziecko, czy choćby chce skorzystać z opieki na dziecko, o "urlopie wychowawczym" już nie wspomnę... korzyści można wiele wyszukać i wymienić.
>A jak sądzisz, dlaczego dobry ojciec, opiekujący się dzieckiem jest traktowany jak "dziwoląg", choć to przecież najnormalniejsza rzecz na świecie?

... no właśnie, dlaczego większość sądzi, że "samotny ojciec" nie poradzi sobie tak jak "samotna matka"? Bo jest debilem? Czy też dlatego, że świadczyłoby to o równości obu rodziców?. Jeszcze mogłoby się okazać, iż matka aż tak "niezbędna" nie jest, jak to funkcjonuje w tradycji wielu grup społecznych...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
16-11-2012 15:10 
 Ocena 6 na 6
Alicja Duda (25557 punktów)
>... no właśnie, dlaczego większość sądzi, że "samotny ojciec" nie poradzi sobie tak jak "samotna matka"? Bo jest debilem? Czy też dlatego, że świadczyłoby to o równości obu rodziców?. Jeszcze mogłoby się okazać, iż matka aż tak "niezbędna" nie jest, jak to funkcjonuje w tradycji wielu grup społecznych...

Czyli jesteś feministą. I bardzo dobrze. To właściwe podejście do całej sprawy. Aborcja powinna być dozwolona na żądanie kobiety ale równocześnie powinny istnieć instytucje i formy pomocy gdyby zdecydowała się jednak urodzić.
Natomiast po urodzeniu dziecka prawa i obowiązki rodziców powinny być jednakowe.
Nie rozumiem dlaczego uznaje się, że tylko matka ( po rozwodzie) może wychowywać dziecko. Rodzice opieką powinni się dzielić po połowie ( pół roku u ojca pół u matki) i to powinna być norma. A jeżeli rodzice dojdą do innego zgodnego porozumienia to oczywiście powinno to być akceptowane. Zniknęło by masę problemów z niepłaceniem alimentów, z niezgodą na kontakt z dzieckiem itd. a równocześnie łatwiej byłoby wykazać uchylanie się od obowiązków do opieki nad własnym potomstwem.
Ale na to by to zmienić musiałoby być więcej kobiet w sejmie i to dużo więcej.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
17-11-2012 01:12 
 Ocena 5 na 5
Irracja (4721 punktów)
>Czyli jesteś feministą.

... zdecydowanie za dużo powiedziane. Jednak zauważam również w feminizmie dużą dawkę "kobiecego szowinizmu". Z drugiej strony, tradycyjny "podział ról" w rodzinie nie ma uzasadnienia w dzisiejszych czasach. Kiedyś miał głęboki sens, choćby z powodu utrzymania gatunku. Cóż, od tamtych czasów minęło kilka tysiącleci, i świat bardzo, bardzo, ale to bardzo się zmienił. "Podział ról" w rodzinie powinien odpowiadać potrzebom i możliwościom rodziny - a nie jakimś tradycjom, wydumanemu poczuciu godności, czy innym przesądom. Jeżeli zdarzy się ( a zdarza się i tak), iż kobieta zarabia zdecydowanie lepiej, jeżeli lepiej potrafi zapewnić byt rodzinie - to mężczyzna jako "gosposia domowa" nie powinien budzić zdziwienia, ani wywoływać wstydu. Dbanie o partnerstwo i rodzinę różne formy może przybrać. Byle tylko to była wspólna decyzja, no i byle wzajemny szacunek zachować...

... i tyle (tak dość ogólnie) na temat moich poglądów w tym temacie...

... pozdrawiam...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
18-11-2012 14:17 
 Ocena 5 na 5
Alicja Duda (25557 punktów)
> "Podział ról" w rodzinie powinien odpowiadać potrzebom i możliwościom rodziny - a nie jakimś tradycjom, wydumanemu poczuciu godności, czy innym przesądom. Jeżeli zdarzy się ( a zdarza się i tak), iż kobieta zarabia zdecydowanie lepiej, jeżeli lepiej potrafi zapewnić byt rodzinie - to mężczyzna jako "gosposia domowa" nie powinien budzić zdziwienia,..
Masz rację. Wszystkie moje znajome, które osiągnęły sukces zawodowy przyznają, że miały dużo trudniej niż mężczyźni bo nie miały żony.
Przy dużych zarobkach rolę tę pełniła gosposia ale wcześniej bez matki lub teściowej która wzięła na swoje barki oporządzanie domu ich sukces zawodowy czy naukowy byłby mocno problematyczny.
Obecnie jest dużo łatwiej "oporządzać dom" bo istnieją pralki automatyczne, zmywarki o zupkach w słoikach, mlekach w proszku, pieluchach jednorazowych nie mówiąc ale i tak bez współudziału partnera jest trudno połączyć dom i pracę.
Oprzyrządowanie techniczne domu wpływa bardzo dobrze na współudział panów w gospodarce. Włączenie pralki czy zmywarki jest zajęciem dużo bardziej męskim niż pranie w rękach czy mycie naczyń w zlewozmywaku.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
18-11-2012 16:00 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Obie macie racje. Jak to kobiety
Irracja (4721 punktów)
>Oprzyrządowanie techniczne domu wpływa bardzo dobrze na współudział panów w gospodarce. Włączenie pralki czy zmywarki jest zajęciem dużo bardziej męskim niż pranie w rękach czy mycie naczyń w zlewozmywaku.

... wystrzegałbym się jednak głoszenia takich poglądów/ironii. Czy takie słowa wpływają na zmianę poglądów? Czy może mają większy wpływ na utrzymanie ich przy życiu?... śmiech/drwina, nawet w podtekście, skutecznie wpływają na ludzkie zachowania. I nie ważne z czyich ust padają takie słowa...

"Zmień politykę, głosuj na homo sapiens" - sorry za tę parafrazę "czyjegoś motta"...



... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
19-11-2012 07:11 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Włączenie pralki czy zmywarki jest zajęciem dużo bardziej męskim niż pranie w rękach czy mycie naczyń w zlewozmywaku.
Mój zięć na szczęście nie uważa mycia naczyń za zajęcie "niemęskie". Ponieważ ma tzw. dwie lewe ręce przy kuchni (chyba po mnie to ma ), gotuje moja córka, a on zmywa. Nie mają zmywarki. Poza tym uwielbia obsługiwanie odkurzacza i jest bardzo dokładny przy sprzątaniu (żaden pyłek się nie ostanie, wiem, bo dyskretnie sprawdziłam), natomiast córka lepiej sobie radzi z segregowaniem ubrań do prania, prasowaniem i opieką nad roślinnością domową. W ten sposób się podzielili pracami domowymi i oboje są zadowoleni W dodatku mój zięć przyswoił sobie moje powiedzenie i też twierdzi, że niemęski jest wyłącznie biustonosz
19-11-2012 09:00 
 Ocena 3 na 3
Irracja (4721 punktów)
>>Włączenie pralki czy zmywarki jest zajęciem dużo bardziej męskim niż pranie w rękach czy mycie naczyń w zlewozmywaku.
>Mój zięć na szczęście nie uważa mycia naczyń za zajęcie "niemęskie". Ponieważ ma tzw. dwie lewe ręce przy kuchni (chyba po mnie to ma ), gotuje moja córka, a on zmywa. Nie mają zmywarki. Poza tym uwielbia obsługiwanie odkurzacza i jest bardzo dokładny przy sprzątaniu (żaden pyłek się nie ostanie, wiem, bo dyskretnie sprawdziłam), natomiast córka lepiej sobie radzi z segregowaniem ubrań do prania, prasowaniem i opieką nad roślinnością domową. W ten sposób się podzielili pracami domowymi i oboje są zadowoleni W dodatku mój zięć przyswoił sobie moje powiedzenie i też twierdzi, że niemęski jest wyłącznie biustonosz

... i w pełni popieram. Owszem, będąc upierdliwym można się dopatrzeć pozostałości "tradycyjnego podziału ról". Ja jednak zauważam bardzo racjonalny podział ze względu na osobiste preferencje, możliwości, itp. Dopóki to ich własne ustalenia - poparte wzajemnym szacunkiem i dbałością o rodzinę oraz siebie wzajemnie - to nikomu nic do tego...

"Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz"
- Tadeusz Boy Żeleński (z książki Słówka)

... w całym życiu, rodzinnym również - dodam od siebie...

... pozdrawiam...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
19-11-2012 11:57 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Włączenie pralki czy zmywarki jest zajęciem dużo bardziej męskim niż pranie w rękach czy mycie naczyń w zlewozmywaku.
>Mój zięć na szczęście nie uważa mycia naczyń za zajęcie "niemęskie". Ponieważ ma tzw. dwie lewe ręce przy kuchni (chyba po mnie to ma ), gotuje moja córka, a on zmywa. [..] W ten sposób się podzielili pracami domowymi i oboje są zadowoleni

Mój Pan Ojciec (magister inżynier), Brat (magister inżynier w drodze), Przyszły Niedoszły (kiedy jeszcze u mnie mieszkał, humanista) zawsze zgodnie twierdzili, że naprawa silnika samochodu albo rozłożenie i złożenie motocykla na części to fraszka, ale pralki się boją dotykać, bo te wszystkie programy, opcje, chemikalia - to może wybuchnąć. Przyszły Niedoszły musiał szybko zmienić zdanie kiedy wyprowadził się na swoje, ale przez pierwszy miesiąc przy każdym praniu do mnie dzwonił...

Pan Ojciec i Brat gotują za to świetnie, PN się szkoli (gotuje ze mną przez telefon, ale coraz rzadziej), odkurzają i myją podłogi kiedy tylko mogą(gorzej niż ja, ale ja mam OCD, kto mi podskoczy? ), a najlepsi są jako pomoce kuchenne. PN prasuje jak mistrz, zawsze powtarzał, że kobieta może sobie jakieś pierdoły przelecieć żelazkiem, ale koszuli nigdy nie powinna nawet próbować prasować, to umie tylko mężczyzna.

Da się. Według talentów, a jeśli się pracuje, to też według czasu. To nie jest fizyka cząstek ani magia arabska, każdy może


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
19-11-2012 19:49 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Mój zięć na szczęście nie uważa mycia naczyń za zajęcie "niemęskie". Ponieważ ma tzw. dwie lewe ręce przy kuchni (chyba po mnie to ma ), gotuje moja córka, a on zmywa.

Ja, co prawda nie cierpię zmywania w zlewozmywaku (i uważam je za bardzo nieekologiczne), ale znam wielu mężczyzn, którzy to zajęcie lubią (na część moich kolegów czynność ta wpływa uspokajająco ). Jeśli natomiast chodzi o gotowanie, to w większości domów prowadzonych przez moich znajomych funkcję kucharza pełnią mężczyźni.

>Poza tym uwielbia obsługiwanie odkurzacza i jest bardzo dokładny przy sprzątaniu (żaden pyłek się nie ostanie, wiem, bo dyskretnie sprawdziłam)

Zgadzam się - co więcej, pozwolę sobie na obrazoburczą tezę, że mężczyźni sprzątają o wiele dokładniej i staranniej niż kobiety - te raczej skupiają się na tzw. wrażeniu ogólnym, panowie zaś preferują sprzątanie od a do z - typu "jak już sprzątam, to łącznie z najdalszym rogiem pod tapczanem"

>natomiast córka lepiej sobie radzi z segregowaniem ubrań do prania, prasowaniem i opieką nad roślinnością domową

To się też pokrywa z moimi obserwacjami - może jeszcze w kwestii segregacji pralniczej dałbym obu płciom ex aequo, ale już roślinom domowym nie polecałbym męskiej ręki (chyba że marzeniem takiej rośliny byłoby zostanie egzemplarzem całkowicie bezwodnym)
19-11-2012 20:49 
 Ocena 3 na 3
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>ale już roślinom domowym nie polecałbym męskiej ręki (chyba że marzeniem takiej rośliny byłoby zostanie egzemplarzem całkowicie bezwodnym)

Tu się nie zgodzę. Moje roślinki mają się świetnie, bo oprócz wody i odżywki obdarzone są uczuciem.
Ostatnio musiałem przeprowadzić śledztwo, ponieważ zauważyłem, że ktoś podstępnie zamienia je w roślinność wodną. O zgrozo! Na szczęście obeszło się bez punktów karnych i mandatu. Wystarczyło pouczenie.
19-11-2012 20:54 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>>ale już roślinom domowym nie polecałbym męskiej ręki (chyba że marzeniem takiej rośliny byłoby zostanie egzemplarzem całkowicie bezwodnym)
>Tu się nie zgodzę. Moje roślinki mają się świetnie, bo oprócz wody i odżywki obdarzone są uczuciem.

I to jest argument za tym, aby unikać uogólnień i stereotypów związanych z płcią
Pozdrawiam Ciebie i roślinki.

PS A rzeczone śledztwo (czy też może raczej dochodzenie) prowadziłeś, jak mówią prawnicy, "w sprawie", czy też przeciwko konkretnemu winowajcy/winowajczyni?
19-11-2012 21:08 
 Ocena 5 na 5
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Cóż, miałem trzy podejrzane. Dwie musiałem na początku zwolnić z aresztu. Musiałbym hodować jakiś przystojniaków, żeby okazały zainteresowanie. Roślinki to zdecydowanie nie ich domena. Pozostałą w areszcie wydobywczym poddałem wymyślnym torturom i przyznanie się do winy było tylko kwestią czasu.
Wiem, postąpiłem niegodziwie, ale szło o MOJE KWIATY! Cel uświęca środki.
20-11-2012 07:15 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>I to jest argument za tym, aby unikać uogólnień i stereotypów związanych z płcią
Otóż to. Roślinnością w domu mojej siostry zajmuje się 13-letni siostrzeniec. Gdyby nie on, cały ten domowy ogród zamieniłby się w pustynię. A moja siostrzenica nawet kaktusy potrafi zasuszyć
19-11-2012 19:37 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
> (...) Aborcja powinna być dozwolona na żądanie kobiety ale równocześnie powinny istnieć instytucje i formy pomocy gdyby zdecydowała się jednak urodzić.

Podzielam poniekąd wątpliwości Irracji co do określenia "na żądanie". Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem jego intencje, ale mam wrażenie, że chodziło mu przede wszystkim o to, aby taka decyzja nie była podejmowania zbyt pochopnie. Owszem, zgadzam się z Twoją opinią, że głos decydujący należy do kobiety. Ale model "na życzenie", funkcjonujący choćby w PRL na zasadzie czysto komercyjnej, nie budzi mojego entuzjazmu. Sądzę, że lepsze są tu rozwiązania funkcjonujące w części państw, gdzie aborcja jest dopuszczalna po wcześniejszej konsultacji z psychologiem, lub też jest wykonywana po minimum 2-3 dniach od czasu zgłoszenia chęci jej przeprowadzenia, tak, aby był czas na przemyślenie tej, jakby nie było, nieodwracalnej decyzji. Być może ktoś się obruszy, twierdząc, że to stwarzanie dodatkowych barier i utrudnień. Owszem, ale w końcu jakichkolwiek zabiegów medycznych nie powinno się przeprowadzać bez wskazań, li tylko "na żądanie" pacjenta, a silnie działających leków nie kupujemy wszak w supermarkecie, tylko w aptece, po okazaniu stosownej recepty. To jest raczej kwestia tego, na ile państwo ma prawo ingerować w wolność wyboru jednostki. Oczywiście w kwestii aborcji tę ingerencję najłatwiej wskazać, bo jest ona najjaskrawiej widoczna, ale równie dobrze można by na przykład zadać pytanie, czy dopuszczalna powinna być amputacja zdrowej kończyny na życzenie pacjenta? Bo skoro jesteśmy dysponentami własnego ciała, a zabieg chcemy przeprowadzić na własny koszt, to w końcu dlaczego nie?

>Nie rozumiem dlaczego uznaje się, że tylko matka ( po rozwodzie) może wychowywać dziecko.
Ja też tego nie rozumiem.

>Rodzice opieką powinni się dzielić po połowie ( pół roku u ojca pół u matki) i to powinna być norma. A jeżeli rodzice dojdą do innego zgodnego porozumienia to oczywiście powinno to być akceptowane. Zniknęło by masę problemów z niepłaceniem alimentów, z niezgodą na kontakt z dzieckiem itd. a równocześnie łatwiej byłoby wykazać uchylanie się od obowiązków do opieki nad własnym potomstwem.
>Ale na to by to zmienić musiałoby być więcej kobiet w sejmie i to dużo więcej

Zgadzam się z Tobą, ale mam wątpliwości, czy wśród kobiet znalazłabyś tak wiele gorliwych orędowniczek proponowanych przez Ciebie rozwiązań, jak jesteś skłonna sądzić. Z moich obserwacji wynika raczej, że takie rozwiązania poparliby prędzej mężczyźni. Obserwując w swoim najbliższym otoczeniu wiele podobnych sytuacji, powoli dochodzę do wniosku, że wiele kobiet własnoręcznie pakuje się w szufladę z napisem "matka samotnie wychowująca dziecko (dzieci)". I nie wiem ile jest w tym jakiejś masochistycznej potrzeby cierpienia i błyśnięcia domową martyrologią, a ile chłodnej kalkulacji. Najlepiej jest oczywiście jednocześnie i zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli inkasować alimenty, korzystać z ulg podatkowych, w zakładzie pracy figurować w komórce socjalnej jako "samotna z dzieckiem", a do tego judzić dzieci przeciw ojcu, na kontakty zezwalać wtedy kiedy pasuje, a jak potrzeba, to roztaczać wokół siebie aurę "okrutnie dotkniętej przez los". Oczywiście, nie jest to normą, ale takie sytuacje wielokrotnie obserwowałem i nadal obserwuję. Nabieram też z biegiem lat wrażenia, że bycie, za przeproszeniem, świnią, niewiele ma wspólnego z płcią. Są straszni, nieodpowiedzialni i niedojrzali ojcowie, są głupie, zaborcze i mściwe matki - żadna z płci nie ma tu patentu na demonstrowanie wszelkich ułomności ludzkiej natury. Niestety, nasz system prawny promuje archaiczne, stereotypowe rozwiązania, tkwiące w czasach, gdy role przypisane do płci były traktowane jak coś świętego i nienaruszalnego. Proponowane przez Ciebie rozwiązania pozwoliłyby w dużej mierze to zmienić, ale nie wiem, czy my, jako społeczeństwo dojrzeliśmy do takowych i czy postulowana przez Ciebie zmiana składu sejmu cokolwiek by zmieniła - w końcu sejm mogłyby równie dobrze zaludnić panie pokroju posłanki Sobeckiej, czy europosłanki Krupy
16-11-2012 12:31 
 Ocena 8 na 8
tomoyo (480 punktów)
> Ale widzimisie kobiety nie może decydować o życiu dziecka więc aborcja na życzenie-nie.

> doskonale wiemy jak płynne są te pojęcia

Niezależnie od praw płodu, żaden człowiek nie ma prawa żądać od drugiego by ten narażał dla niego swoje życie zdrowie. Sytuacja w której kobieta wbrew swojej woli jest prawnie zobligowana do narażania swojego zdrowia i życia na rzecz płodu jest dla mnie nie do przyjęcia nawet jeżeli przyznamy płodowi wszystkie możliwe prawa.

Jakim prawem zmuszasz ludzi do narażania swojego zdrowia i życia dla innych wedle swojego "widzimisie"?
15-11-2012 23:36 
 Ocena 3 na 3
Natii Dob (817 punktów)
> Uważa Pan, że w tych już przypadkach Państwo powinno zmuszać kobiety do rodzenia?
>

>

Chyba tak mysli.. Jako kobieta, ktora rodzila powiem, ze chetnie bym zobaczyla jak ten Pan sie meczy, bo chyba nie wie co to jest porod, a tym bardziej porod z trauma typu gwalt czy swiadomosc, ze dziecko nie bedzie mialo co jesc. Aborcja to sprawa indywidualna i kazda kobieta powinna miec mozliwosc dokonania tego bez podania przyczyny. No ale tego w Polsce nie ujrzymy jeszcze kolejne 100 lat. Ciemnogród o jakim pisal Stanislaw Kostka Potocki trwa do dzis..:/

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
16-11-2012 11:29
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Z właściwą sobie intelektualną i etyczną finezją temat podjęła też Fronda .

Afera wokół śmierci Savity Halappanavar to kolejna manipulacja aborcjonistów

To chyba druga wersja tytułu, bo w adresie URL widnieje: smierc-savity-halappanavar-jako-kolejna-manipulacja-aborcjonistow. Znaczy się - to"aborcjoniści" ją zabili poprzez Haniebne Manipulacje swoje .

Śmierć 31-letniej Savity Halappanavar to niewątpliwie wydarzenie dramatyczne. I co do tego nie ma sporu.

Łaskawcy tacy .

Ale nie ma też wątpliwości, że spreparowana wersja tej opowieści ma służyć na całym świecie do wymuszania przez lobby aborcyjne legalizacji zabijania nienarodzonych dzieci.

Niezłe wtyki muszą mieć onym lobby aborcyjnym, że tak szybko i bez wątpliwości wiedzą już, co owoż knuje .

Media i lobbyści aborcyjni już znają przyczynę śmierci. Ma nią być irlandzkie prawo, które zakazuje aborcji, a także postawa lekarzy. Szkopuł w tym, że - jak na razie - nie znamy wszystkich danych i nie ma najmniejszej pewności, że wersja męża i lobbystów jest rzeczywiście prawdziwa.

Innymi słowy: nie można wykluczyć Zamachu .

Zwala z nóg zaiste - sami przyznają, że nie znają wszystkich danych i nie mają najmniejszej pewności co do faktów, ale że Manipulacja jest, to wiedzą już na pewno .

Nie ulega natomiast wątpliwości, że zarzuty kierowane wobec samego prawa i stanowiska Kościoła są nieprawdziwe i stanowią zwyczajne kłamstwo.

No, ale czego się można po wrogach Kościoła spodziewać, gdy ci nie wahają się już nawet latarń biskupom na drodze stawiać...

Ani etos Kościoła katolickiego, ani prawo chroniące życia w Irlandii nie jest przeszkodą w tym, aby kobieta otrzymała pełną opiekę i pomoc, która ma bronić jej życia - podkreśla Niamh Ui Bhriain z Life Institute. - Aborcja nie leczy sepsy i nie pomaga przy poronieniu - dodaje kobieta.

Przyznam, że się tu pogubiłem lekko - aborcja nie pomaga przy poronieniu?

Nasze serca są z panem Halappanavarem

Nie wątpię, iż ów z tego powodu nie posiada się z radości.

ale aborcja nie mogła uratować życia jego żony. Wskazania rady medycznej są oczywiste lekarze muszą interweniować, by ratować życie matki, jeśli tego nie zrobią są winni zaniedbania - podkreśla obrończyni życia.

Warto to zapamiętać w kontekście tego, o czym będzie mowa za chwilę.

A Paul Tilly, sekretarz generalny Society for the Protection of Unborn Children uzupełnia, że zarówno poronienie, jak i zakarzenie (tak w oryginale - big_zyd) może i powinno być leczone za pomocą rozmaitych środków medycznych, wśród których nie ma jednak aborcji.

I właśnie wszystko jasne się robi - lekarze muszą interweniować, byleby ta interwencja nie oznaczała aborcji...

Aborcja nie jest medycyną, ona nie leczy żadnej patologii - dodaje.

...bo aborcja nie jest medycyną; skoro nie leczy, tedy lekarz się nią zajmować nie może.

Ja zaś jak kretyn tyle lat noszę okulary, które niczego przecie nie leczą - a które zalecił mi okulista...

Pozwę go do sądu, że szarlatan .

A dalej podkreśla, że - o czym nieczęsto się mówi - wiele kobiet zmarło na skutek zakarzenia (znów - tak w oryginale, a zatem za pierwszym razem nie była to niewinna i przypadkowa pomyłka, oni tam naprawdę myślą, że tak się to pisze - big_zyd) po "bezpiecznej i legalnej" aborcji. Przykładem mogą być historie Manon Jones, Jessie-Maye Brown i Emmy Beck, które zmarły na skutek komplikacji po przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii aborcjach.

Jeszcze rzadziej mówi się o śmierci kobiet zmarłych na skutek komplikacji po usunięciu wyrostka robaczkowego albo ekstrakcji zęba. Ta Cywilizacja Śmierci to jest... tak milczeć i milczeć...

Ale ich śmierć nie stała się podstawą do wielkiej kampanii delegalizującej aborcję.

...że o delegalizacji stomatologii nie wspomnę. Oj, zaniedbuje się ten Kościół Święty, tracą Czujność Pasterze...

Tully przypomina także, że według Światowej Organizacji Zdrowia Republika Irlandii ma najlepszy i najskuteczniejszy system opieki nad kobietami w ciąży, a proaborcyjna Wielka Brytania najgorszy.

Zapomniał - niestety - dodać, że w Wielkiej Brytanii też częściej biją Murzynów.

I oczywiście do głowy biedaczynie nie przyszło, że ktoś może zechcieć jego bezczelne łgarstwa sprawdzić - ale o tym już następnym poście, bo mi się nie mieści.

Qurważ mać... jakże ten Kościół ma nie upaść, skoro ma tak zmutowanych umysłowo Obrońców?

Dziś atmosfera się uspokaja. Jarosław Kaczyński nie co dzień formułuje tezy o zamachu. (prof. dr hab. Piotr Gliński, kandydat na premiera)
16-11-2012 14:00 
 Ocena 14 na 14
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tully przypomina także, że według Światowej Organizacji Zdrowia Republika Irlandii ma najlepszy i najskuteczniejszy system opieki nad kobietami w ciąży, a proaborcyjna Wielka Brytania najgorszy.
>oczywiście do głowy biedaczynie nie przyszło, że ktoś może zechcieć jego bezczelne łgarstwa sprawdzić - ale o tym już następnym poście, bo mi się nie mieści.

Dane WHO na temat maternal mortality (nie chce mi się wymyślać polskiego terminu, podaję po angielsku: According to the World Health Organization (WHO), maternal death is defined as the death of a woman while pregnant or within 42 days of termination of pregnancy, irrespective of the duration and site of the pregnancy, from any cause related to or aggravated by the pregnancy or its management but not from accidental or incidental causes.) - najlepszego wskaźnika tego, jak dobry i skuteczny jest system opieki nad kobietami w ciąży - znajdują się tutaj.

Irlandia (w 2010 roku 6 przypadków maternal death na 100 tys. żywych urodzeń) i owszem - wyprzedza Wielką Brytanię (12 przypadków), ustępuje jednak takim europejskim krajom jak: Austria (4), Białoruś (4), Czechy (5), Estonia (2), Finlandia (5), Grecja (3), Islandia (5), Włochy (4), Polska (5) czy Szwecja (5).
Wielka Brytania zaś wypada lepiej od: Albanii (27), Armenii (30), Azerbejdżanu (43), Chorwacji (17), Węgier (17), Łotwy (34), Luksemburga (20), Rumunii (27), Rosji (34), Turcji (20) i Ukrainy (32) - a skądinąd nawet i od Stanów Zjednoczonych (21) takoż.

Nie ma żadnych, najmniejszych nawet podstaw, by twierdzić, że Irlandia ma najlepszy, Wielka Brytania zaś najgorszy system opieki nad kobietami w ciąży.

Ale oczywiście - a co tam jakieś fakty będą katolikowi przeszkadzać, jak on tu Życia Broni, kurde, Życia tych Najmniejszych, Najniewinniejszych i Najwypoczętszych...

Dziś atmosfera się uspokaja. Jarosław Kaczyński nie co dzień formułuje tezy o zamachu. (prof. dr hab. Piotr Gliński, kandydat na premiera)
16-11-2012 14:15 
 0 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>maternal mortality
Po polsku śmiertelność/umieralność okołoporodowa matek (jest też "neonatal mortality").
16-11-2012 14:22 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Po polsku śmiertelność/umieralność okołoporodowa matek (jest też "neonatal mortality").

No, chyba nie bardzo, bowiem w angielskiej definicji jest while pregnant, co należy - jak sądzę - rozumieć, że przez cały okres ciąży, ode Poczęcia onego Najświętszego, nie chodzi tylko o okres okołoporodowy.

Dziś atmosfera się uspokaja. Jarosław Kaczyński nie co dzień formułuje tezy o zamachu. (prof. dr hab. Piotr Gliński, kandydat na premiera)
16-11-2012 14:37 
 Ocena 1 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Generalnie w polskiej "umieralności okołoporodowej" chodzi o śmierć w wyniku powikłań ciąży, porodu i połogu.
16-11-2012 14:59 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Generalnie w polskiej "umieralności okołoporodowej" chodzi o śmierć w wyniku powikłań ciąży, porodu i połogu.

Jeśli tak - OK, acz ten termin polski jest sam w sobie ewidentnie nieścisły.
Mimo to - i tak spoko.
Jak się katolicy do rzeczy wezmą, niechybnie wyjdzie im coś w stylu: Zbrodniczy Współudział w Holokauście Najbezbronniejszych poprzez Złośliwy zgon własny Wyrodnej Matki Zbałamuconej przez Lewacko-Pedalską Cywilizację Śmierci .

Dziś atmosfera się uspokaja. Jarosław Kaczyński nie co dzień formułuje tezy o zamachu. (prof. dr hab. Piotr Gliński, kandydat na premiera)
invenia (10 punktów)
>Ta
>sprawa poruszyła Irlandię. Lekarze odmówili aborcji, kobieta zmarła

>Proszę, proszę. Mamy kolejny przykład kobiety, która umiera, gdyż lekarze odwołują się do praw
>katolickich, mówiąc, że nie mogą podjąć się aborcji.
>Odsyłam do linku.

Zdecydowałam się założyć konto na tym portalu, bo często tu zaglądam, a poruszona przez Ciebie sprawa jest - z mojego punktu widzenia - wstrząsająca.
Jestem matką trójki dzieci. Niezależnie od wewnętrznej potrzeby posiadania dzieci zdecydowałam się je urodzić GŁÓWNIE dlatego, że mam męża i inne bliskie osoby, na których mogłam polegać. Gdybym była samotna, albo miała nieszczęście żyć w biedzie, pośród patologii, na pewno nie zdecydowałabym się na dziecko.

Przeciwnicy aborcji często argumentują swą opinię stwierdzeniem "można przecież urodzić i oddać". Zapominają przy tym, że ciąży nie da się ukryć. Dowie się o niej pracodawca, rodzina, bliscy i dalsi znajomi, sąsiedzi... Tak więc niechciana ciąża oznacza dla kobiety stygmatyzację społeczną, często utratę pracy - albo brak możliwości jej podjęcia, znacznie obniżenie standardów życiowych, liczne dolegliwości, które mogą, a nie muszą minąć po urodzeniu, a także - poród, który jest doświadczeniem trudnym, często traumatycznym.

Opowiadam się więc za możliwością dokonania aborcji na życzenie kobiety w warunkach, na jakie zasługuje człowiek cywilizowany, płacący podatki i składki na ubezpieczenie społeczne, człowiek traktowany z godnością. To oczywiste, że kto nie chce - z różnych względów - aborcji dokonać, nawet o niej nie pomyśli. A jeśli kobieta chce, a nie ma takiej legalnej możliwości, to będzie dążyć do przerwania ciąży w sposób uwłaczający godności, sprzeczny z prawem, mogący zagrozić jej zdrowiu, a nawet życiu.

To nie księża czy inni autorytarni ideologowie powinni decydować o tym, co kobiety robią ze swoim ciałem. Hasło "precz od naszych macic" jest dosadne, lecz nie pozbawione słuszności.

Nawiązując jednak ściśle do artykułu: jest w nim jasno powiedziane, że kobietę tę przyjęto do szpitala z powodu trwającego poronienia, na co wskazywało krwawienie, skurcze macicy, wyciek płynu owodniowego. Zatem proces poronienia zaczął się, zanim trafiła do szpitala, a obowiązkiem lekarzy było chronić JEJ życie, a nie wsłuchiwać się w bicie serca płodu, który nie miał szans na przetrwanie ani w macicy matki, ani w inkubatorze.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365