 |
Polskie zawirowania na rynku mieszkań Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-01-2007 10:00 | Kornowski (835 punktów) | Polskie zawirowania na rynku mieszkań | Uznaje się, że koszt rocznego wynajmu mieszkania powinien wynieść 5% jego wartości. Tymczasem w Polsce jest to nieco ponad 3%, gdyż na wyższe opłaty większości najemców po prostu nie stać. Dlaczego więc mieszkania są tak drogie?
Po pierwsze budowanie nowych mieszkań idzie niewiele lepiej niż budowanie nowych autostrad.
Po drugie powszechnie panuje przekonanie, że skoro jesteśmy w UE mieszkania w Polsce muszą podrożeć do średniej europejskiej. Dlatego ci których na to stać kupują mieszkania licząc na to, że w przyszłości sprzedadzą je z zyskiem większym, niż gdyby ulokowali pieniądze w banku.
Problem polega na tym, że w efekcie ceny mieszkań rosną kilkukrotnie szybciej niż pensje, w wyniku czego coraz mniej ludzi stać na mieszkania nawet na kredyt. ______ Czy ktoś z was drodzy forumowicze jest w stanie próbować przeprognozować, jak to się wszystko dalej potoczy, i kiedy nastąpi schłodzenie wzrostu cen na rynku nieruchomości?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| nieobecny | >Po pierwsze budowanie nowych mieszkań idzie niewiele lepiej niż budowanie nowych autostrad. A po co budować więcej mieszkań, skoro coraz mniej ludzi stać na mieszkania nawet na kredyt?
>ci których na to stać kupują mieszkania licząc na to, że w przyszłości sprzedadzą je Komu sprzedadzą, skoro - patrz wyżej.
>powszechnie panuje przekonanie, że skoro jesteśmy >w UE mieszkania w Polsce muszą podrożeć do średniej >europejskiej. Mówisz o kosztach budowy czy kosztach zakupu mieszkania? Te pierwsze nie wynikają chyba ani wyłącznie, ani przede wszystkim z jakiegoś pozaekonomicznego szacunku. Te drugie ustanawiają... kupujący. Nie ma możliwości, aby dostosowywać oferty sprzedaży mieszkań do np. średniej krajowej zarobków czy do zasiłku dla bezrobotnego tak, żeby nikt nie musiał pokryć różnicy między kosztami budowy i ceną zakupu. Rozwiązaniem problemu braku możliwości nabycia mieszkania przez przeciętnie zarabiającego jest wzrost jego zarobków, a nie obniżenie ceny mieszkania. Zarabiamy 10x mniej niż pracownicy w Zachodniej Europie i dlatego nie stać ani na zakup, ani na kredyt mieszkaniowy.
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | Inaczej: Obecnie rynek mieszkań jest napędzany w znacznej mierze przez osoby, które nieruchomości traktują jako inwestycje i liczą na zysk. Jednym z objawów jest fakt, że mieszkania w centrum miast zaczynają kosztować więcej niż domy "na opłotkach".
>Nie ma możliwości, aby dostosowywać oferty sprzedaży mieszkań do np. średniej krajowej Oczywiście że nie, i taka dyskusja nie była brana pod uwagę. Chodziło mi o to, aby spróbować przeprognozować np czy w roku 2007, ceny dalej będą rosnąć o 40-25% rocznie, czy też około 15%
|
|
| sawa (26 punktów) | > Uznaje się, że koszt rocznego wynajmu mieszkania> powinien wynieść 5% jego wartości. Tymczasem w Polsce jest> to nieco ponad 3%, gdyż na wyższe opłaty większości> najemców po prostu nie stać. Dlaczego więc mieszkania są> tak drogie?> Po pierwsze budowanie nowych mieszkań idzie niewiele lepiej> niż budowanie nowych autostrad.> Po drugie powszechnie panuje przekonanie, że skoro jesteśmy> w UE mieszkania w Polsce muszą podrożeć do średniej> europejskiej. Dlatego ci których na to stać kupują> mieszkania licząc na to, że w przyszłości sprzedadzą je z> zyskiem większym, niż gdyby ulokowali pieniądze w banku.> Problem polega na tym, że w efekcie ceny mieszkań rosną> kilkukrotnie szybciej niż pensje, w wyniku czego coraz> mniej ludzi stać na mieszkania nawet na kredyt.> ______> Czy ktoś z was drodzy forumowicze jest w stanie próbować> przeprognozować, jak to się wszystko dalej potoczy, i kiedy> nastąpi schłodzenie wzrostu cen na rynku nieruchomości?> Jest tak dlatego ponieważ mieszkań, które oddawane są do użytku. Zaś na rynku mieszkaniowym ludzie wręcz biją się o te nowo oddawane, ba nawet o te, których jeszcze nie ma.  Zaś na mieszkania komunalne, które są budowane, ale w minimalnej ilości jest, z tego co wiem, ustalana cena maksymalna przez państwo(RP). Łatwo sobie wyobrazic, co się dzieje. Państwo obiecuje mieszkania, tym najpilniej potrzebującym, na mieszkania nakłada ceny maks., a chętnych do budowy takich mieszkań, jak na lekarstwo. Trudno się dziwic, że żadna firma budowlana nie pójdzie na taki układ, bo to przecież nieopłacalne. Rynek powinien byc wolny od takich idiotyzmów jak chocby wspomniana przeze mnie cena maksymalna. Od tego aż zalatuje socjalizmem.
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | Dziękuję za ciekawą analizę rynku mieszkań w Polsce. Tak się składa, że wiem jak obszerna musi być dokumentacja, aby zbudować jakiś budynek, i ilu urzędników musi postawić swój stempelek. Przy obecnym prawie budowlanym jest niemożliwością wygenerowanie przez urzędników więcej pozwoleń niż na około 0,5 mln mieszkań rocznie. Jak blok z mieszkaniami komunalnymi się już uda zbudować to ZAWSZE kilka mieszkań przypada dla krewnych i znajomych prezesa. PS Nie tak dawno od jakiegoś "eksperta" słyszałem, że dlatego tak mało się buduje autostrad, bo brakuje dróg którymi można by dowieźć materiały budowlane...
|
|
|  | | nieobecny | > PS Nie tak dawno od jakiegoś "eksperta" słyszałem, że dlatego tak mało się buduje autostrad, bo brakuje dróg którymi można by dowieźć materiały budowlane...  Może warto skorzystać z tradycyjnych metod transportowych? Wszak w Polsce osłów nie brakuje
|
|
| Monia | Nie wiem skad te analizy. Ja za moje mieszkanie warte 300.000 PLN biore wynajem 14.500 za rok a moj znajomy w Monachium a mieszkanie warte 280.000 euro bierze 13.000 euro za rok skad wiec wziales te procenty?
Mieszkania beda drozaly w Polsce jeszcze chwile - do 5 - 10 lat, ale nie tylko ze wzgledu na popyt wyzszy niz podaz. Przede wszystkim ze wzgledu na koszt robocizny - czarno widze wiosne 2007 w budownictwie, brak kilkudziesieciu tysiecy murarzy , zbrojarzy i ciesli, a nadzieje zwiazne z Rumunami i Bulgarami legly w gruzach - maja lepsze kraje do wyboru niz Polske. Tak wiec pensje robotnikow pojda w gore - i tak sa juz zblizone do pensji absolwentow studiow, a co za tym rowniez cena metra kwadratowego wzrosnie znowu.
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10563 punktów) | > Mieszkania beda drozaly w Polsce jeszcze chwile - do 5 - 10 lat, ale nie tylko ze wzgledu na popyt wyzszy niz podaz.Nie wiem skąd te analizy?  To nie do końca jest tak (popyt-podaż), ale mniejsza z tym. > [...] brak kilkudziesieciu tysiecy murarzy , zbrojarzy i ciesli, a nadzieje zwiazne z Rumunami i Bulgarami legly w gruzach - maja lepsze kraje do wyboru niz Polske.> Tak wiec pensje robotnikow pojda w gore - i tak sa juz zblizone do pensji absolwentow studiow, a co za tym rowniez cena metra kwadratowego wzrosnie znowu.Już są wyższe od pensji absolwentów, a ta różnica będzie wzrastać. Dodaj jeszcze do tego podatki (VAT, CIT i co tam jeszcze Samoobrona wymyśli) oraz parapodatki (składki na różne cele), a cena metra kw. skutecznie zmusi rząd do redukcji zobowiązań wyborczych z 3 mln. mieszkań do np. 300-tu. Bo tylko tylu będzie realnych nabywców. Niestety, masz rację. Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | Kornowski (835 punktów) | Tak jak napisałeś pensje "budowlańców" (nie tylko murarzy czy kafelkarzy ale i np. hydraulików), już są wyraźnie wyższe wyższe niż zarobki na stanowiskach umysłowych (absolwenci) czy produkcyjnych, których nawiasem mówiąc bardzo często nie stać na mieszkania.
Możliwe, że dogonimy Szwajcarię, gdzie -głównie z powodu nardzo wysokich cen ziemi- większość obywateli wynajmuje swoje lokale.
A co do ceny wynajmu to 5% oznacza iż po 20 latach mieszkanie jest w stanie zarobić na siebie, i to pod warunkiem, że nie będzie wymagać w tym czasie remontu. Raczej słabo jak na inwestycję.
|
|
| The_EaGle (132 punktów) | > Dlaczego więc mieszkania są tak drogie?Mieszkania nie sa tak drogie dlatego ze komus sie tak podoba ale dlatego ze taki jest popyt na rynku. Ktos je kupuje bo musi a skoro tak to ktos je buduje ile tylko moze za cene za jaka ktos jest w stanie zaplacic. > Po pierwsze budowanie nowych mieszkań idzie niewiele lepiej> niż budowanie nowych autostrad.Zgadza sie szybkosc wydawania pozwolen na budowe, skomplikowana procedura oraz brak planow zagospodarowania maja znaczenie. > Problem polega na tym, że w efekcie ceny mieszkań rosną> kilkukrotnie szybciej niż pensje, w wyniku czego coraz> mniej ludzi stać na mieszkania nawet na kredyt.Alez rosna i rosnac beda dalej. Tylko kto ci kaze kupowac mieszkanie w centrum Warszawy za 12 tys zł za 1m2 ? Mozna kupic mieszkanie w granicach Warszawy za 5tys zł za 1m2 a jezeli wezmiemy pod uwage np Piaseczno oddalone od granic o 3km to juz okaze sie ze kupisz takie mieszkanie za 3-4tys zł za 1m2 a w oddalonym o 30km od granic miasta Grójcu sa mieszkania juz za 2,5tys zł za 1m2. Jak sobie policzysz teraz koszt dojazdu to okaze sie ze bardziej sie oplaca kupic mieszkanie pod Warszawa niz w centrum. Czas dojazdu z Piaseczna do centrum Wawy to okolo 30min czas dojazdu z Pragi Pn czy Zoliborza podobny. Naprawde nie kazdy musi mieszkac w domu z widokiem na Palac Kultury  Mnie bardziej martwi nie cena mieszkan ale cena materialow budowlanych i ceny robocizny bo to one beda nakrecac ceny nie tylko w scislym centum duzych miast ale takze na ich peryferiach. > ______> Czy ktoś z was drodzy forumowicze jest w stanie próbować> przeprognozować, jak to się wszystko dalej potoczy, i kiedy> nastąpi schłodzenie wzrostu cen na rynku nieruchomości?Moim zdaniem ceny mieszkan w duzych miastach beda dalej drozec a w centrum miast bedzie budowac sie coraz bardziej ekskluzywnie i drogo. Kogo stac na mieszkanie w centrum niech mieszka kogo nie stac niech mieszka na przedmiesciach - naprawde da sie dojechac i nie trzeba stac w korkach 2h. Pozdrawiam Rafał
Pozdrawiam Rafał motto: Życie to sztuka odnajdywania drog do naszych marzeń...
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
>Mnie bardziej martwi nie cena mieszkan ale cena materialow budowlanych i ceny robocizny bo to one beda nakrecac ceny nie tylko w scislym centum duzych miast ale takze na ich peryferiach.
A mnie martwią zyski developerów. Oprócz rosnących kosztów to one windują ceny. Ktoś powie - rynek. Zgoda. Tylko, że jest to rynek bardzo specyficzny. Nieruchomości stanowią doskonałe źródło zabezpieczeń dla kredytodawców. Jeśli wartość nieruchomości odrywa się od rzeczywistości, czyli od kosztów powiększonych o sensowny zysk, to stan taki nie może trwać w nieskończoność. Prędzej czy później przychodzi moment, kiedy ta spekulacyjna bańka pęka. Ceny zaczynają spadać. Banki stwierdzają, że dotychczasowe zabezpieczenia są niewystarczające i żądają ich uzupełnienia, lub natychmiastowej spłaty kredytu. Robi się niewesoło...
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Rafał | >A mnie martwią zyski developerów. Przecież to nie jest chcleb bez ktorego nie mozesz sie obejsc. Mieszkanie jest potrzebne bo gdzies trzeba mieszkac ale ceny nie rosna wszedzie tak samo. Ceny mieszkan rosna ale rosna glownie w centrach duzych miast bo tam jest ktos kto im zaplaci tyle ile chcą. To naprawde nie jest wg mnie duzy problem. Chyba ze ktos sobie postawil za cel mieszkac w scislym centrum.
>Oprócz rosnących kosztów to one windują ceny. W tej chwili widac juz ze co raz wiecej firm bierze sie za budowlanke. Poniewaz wszyscy widza ze to doskonaly interes. Im wiecej podmiotow do budow tym wieksza konkurencja. Tutaj rynek takze zadziala. Ostatnio czytalem ze nawet firmy ktore nie maja bladego pojecia o budownictwie biora sie za budowanie mieszkan przez firmy posrednie. Póki jest duzy popyt ceny beda rosnac.
>Ktoś powie - rynek. Zgoda. Tylko, że jest to rynek bardzo specyficzny. Nieruchomości >stanowią doskonałe źródło zabezpieczeń dla kredytodawców. Jeśli wartość nieruchomości >>odrywa się od rzeczywistości, czyli od kosztów powiększonych o sensowny zysk, to stan >taki nie może trwać w nieskończoność.
I tak i nie. Cena to nie tylko wartosc rzeczy ale przede wszystkim podaż tej rzeczy. Jeżeli piasku zacznie brakowac to jego cena takze pojdzie do gory chocby cena wydobycia piasku byla niewielka. Tyle ze wtedy o ile panstwo sztucznie tego nie zabroni pojawia sie nowe podmioty wydobywajace ten piasek i tak cena znow spadnie. Chyba ze piasku w ogole bedzie za malo...
>Prędzej czy później przychodzi moment, kiedy ta spekulacyjna bańka pęka.
To nie spekulacyjna banka ale prawo popytu nad podażą.
>Ceny zaczynają spadać. Banki stwierdzają, że dotychczasowe zabezpieczenia są >niewystarczające i żądają ich uzupełnienia, lub natychmiastowej spłaty kredytu. Robi się >niewesoło...
Wiesz, to tak jak z samochodem. Kupujesz nowe auto na kredyt i po wyjechaniu z salonu wartość auta jest o pare tysiecy złotych mniejsza. Powinno cię to martwiść? Wg mnie nie. Bank tez raczej nie interesuje sie wlasciwa wartoscia samochodu czy nieruchomosci o ile splacasz kredyt w terminie.
Pozdrawiam Rafał
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10563 punktów) | >[...] Mieszkanie jest potrzebne bo gdzies trzeba mieszkac ale ceny nie rosna wszedzie tak samo. Ceny mieszkan rosna ale rosna glownie w centrach duzych miast bo tam jest ktos kto im zaplaci tyle ile chcą. To naprawde nie jest wg mnie duzy problem.
Rosną wszędzie tylko nie wszędzie liniowo. W centrach przyrost jest większy. I to jest problem.
>[...] Ostatnio czytalem ze nawet firmy ktore nie maja bladego pojecia o budownictwie biora sie za budowanie mieszkan przez firmy posrednie.
Owszem.
>I tak i nie. Cena to nie tylko wartosc rzeczy ale przede wszystkim podaż tej rzeczy. [...]
Nie. Cena jest wprawdzie funkcją podaży i popytu, ale nie jest miarą wartości. Wyobraź sobie sytuację: Właśnie przetarły Ci się ostatnie skarpetki (już kilkakrotnie cerowane) i musisz kupić nowe. Idziesz do sklepu i tam mówią Ci, że skarpetki kosztują x zł. Kupujesz bo musisz. Ale myślisz, że warto byłoby kupić sobie jakieś skarpetki na zapas. Tylko już nie tu. Idziesz szukać tańszych. Znajdujesz i kupujesz. No, to może jeszcze gdzieś znajdę jeszcze tańsze? -rodzi Ci się taka myśl i szukasz. Znajdujesz i kupujesz. Masz już w ten sposób 3 pary skarpetek. Jdziesz sobie ulicą i widzisz w sklepie skarpetki "najnowszej generacji", super modne i bardzo tanie. Kupisz? Może tak. Jeśli tak, to będziesz miał już cztery pary skarpetek. Co zrobisz widząc kolejną reklamę z kolejnymi skarpetkami w jeszcze niższej cenie? Miniesz obojętnie, bo masz już przesyt skarpetek! One, dla Ciebie, nie mają już żadnej wartości bez względu na cenę, bo nie są Ci już potrzebne. Ale dla kogoś, kto właśnie znalazł się w Twojej "wyjściowej" sytuacji stanowią wartość godną zapłacenia żądanej ceny.
>To nie spekulacyjna banka ale prawo popytu nad podażą.
Znowu nie masz racji. To właśnie czysta spekulacja. Zwróć uwagę na nabywców tych mieszkań. Czy są to ludzie bezdomni? A może ludzie mający gdzie mieszkać, ale nie mający gdzie zainwestować nadmiaru gotówki? Lub może (i tak jest w jakichś kilku procentach) ludzie, których stać (kosztem wielu wyrzeczeń lub uciążliwych kredytów), aby "rzutem na taśmę" kupić sobie lub (częściej) swoim dzieciom póki jest na tyle tanio, aby jeszcze to zrobić.
>Bank też raczej nie interesuje sie wlasciwa wartoscia samochodu czy nieruchomosci o ile splacasz kredyt w terminie.
I znowu jesteś w błędzie. Banku nie interesuje czy "spłacisz kredyt w terminie" o ile nie będzie miał pewności, że udzielony Ci kredyt nie zabezpieczony zostanie w sposób wystarczający. Zatem: jeśli bierzesz kredyt zabezpieczony nieruchomością, to bank musi mieć absolutną pewność, że ta nieruchomość nie straci na wartości w trakcie spłacania przez Ciebie kredytu. Gdyby bank takiej pewności nie miał, Ty nie miałbyś kredytu. A ponieważ żaden bank takiej pewności nie ma (absolutnej), dlatego też Ty nigdy nie dostaniesz kredytu będącego równowartością zastawu! W bankach nie siedzą idioci (może z pewnymi wyjątkami z nadań politycznych).
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| kszan (559 punktów) | Niestety dopóki istnieje przewaga popytu nad podażą ceny będą rosnąć. Proszę spojrzeć na popularność wszystkich ofert developerskich - pomimo wysokich cen ludzie są skłonni zadłużyć się na całe życie za 50 m2 wolności. Należy również w cenie metra uwzględnić cenę ziemi, która systematycznie drożeje a jej niestety nie przybywa.Co ciekawe, w chwili obecnej w wielu miejscach cena domu 100m2 na dziłace 600 m2 na peryferiach miasta jest często niższa niż mieszkania 70 m2 w centrum. Czyli dochodzimy ogólnoświatowego zjawiska gdzie o cenie nieruchomości decydują 3 czynniki: 1.Lokalizacja 2.Lokalizacja i wreszcie 3.Lokalizacja Wcale się nie zdziwię jezeli w ciągu kilku lat ceny przkroczą średnią europejską, głównie z uwagi na niedbór mieszkań. Zresztą już w tej chwili cena szeregowca w Berlinie (Steglitz) - 0,5 mln EUR za 120 m jest podobna do ceny szeregowca w Warszawie.
|
|
 | | Sycz (227 punktów) | >Niestety dopóki istnieje przewaga popytu nad podażą ceny będą rosnąć. Proszę spojrzeć na popularność wszystkich ofert developerskich - pomimo wysokich cen ludzie są skłonni zadłużyć się na całe życie za 50 m2 wolności.
No tak zagadzam się, ale.... Czy kiedykolwiek ktokolwiek przeprowadzał jakiekolwiek badania na temat tego ile mieszkań, domów itp należy do tej samej osoby. Mam dziwne wrażenie, że ludzie majętni (i chwała im za to jeśli doszli do pieniędzy uczciwie) posiadają takich lokum po kilka i kilkanaście. To oni są zainteresowani inwestowaniem w nieruchomości ponieważ to bardzo dobry interes. Jeśli posiadasz pieniądze możesz wykupić mieszkanie które nie istnieje (powstanie za kilka miesięcy, lat). W momencie gdy developer uzyska pełną dokumentację twój udział jest wart kilkadziesiąt procent więcej niż kilka miesięcy temu. Moim zdaniem to czysta spekulacja. Tak się akurat składa, że pracuję w firme sprzedającej materiały budowlane, więc co nieco zaobserwowałem. Ceny materiałów budowlanych w ubiegłym roku znacznie wzrosły. Cegły są wyższe w porównaniu z rokiem ubiegłym o ok 100%!!! Rodzi się więc pytanie: skoro producenci sprzedają materiały po tak wysokich cenach to jakim cudem utrzymywali się rok wcześniej. Przecież koszty produkcji nie wzrosły o 100%. Moja pensja handlowca również nie wzrosła nawet o 10 %. Jasne, firmy istnieją po to by osiągać maksymalny zysk. Ale nawet to nie jest w tym momencie wytłumaczeniem sytuacji rynkowej. Problemem w tym momencie jest dostępność materiałów a nie ich cena. Więc mamy chyba po raz pierwszy w RP sytuację w której popyt przewyższa podaż. Ceny w tym momencie służą do regulacji popytu. (mniej produkujemy - drożej sprzedajemy). Czy mamy tutaj doczyniemnia ze złymi skutkami globalizacji?
|
|
|  | | FailSafe (308 punktów) | > Czy kiedykolwiek ktokolwiek przeprowadzał jakiekolwiek badania na temat tego ile mieszkań, domów itp należy do tej samej osoby. Mam dziwne wrażenie, że ludzie majętni (i chwała im za to jeśli doszli do pieniędzy uczciwie) posiadają takich lokum po kilka i kilkanaście.i dobrze. Mieszkanie to takie dobro jak samochód czy palto. Jak się ma kasę to można je kupić i tyle. Po to skończyliśmy z prl by reglamentacji nie było  > Jeśli posiadasz pieniądze możesz wykupić mieszkanie które nie istnieje (powstanie za kilka miesięcy, lat). W momencie gdy developer uzyska pełną dokumentację twój udział jest wart kilkadziesiąt procent więcej niż kilka miesięcy temu. Moim zdaniem to czysta spekulacja.a co jest złego w spekulacji? Jak to widzisz? Uważasz, że ludzie którzy mają kasę powinni rezygnować z możliwości jej pomnażania? Gdyby oni tak myśleli, to nigdy by nie doszli do tego co mają obecnie. Po prostu pieniądz rodzi pieniądz. I tyle. > Tak się akurat składa, że pracuję w firme sprzedającej materiały budowlane, więc co nieco zaobserwowałem. Ceny materiałów budowlanych w ubiegłym roku znacznie wzrosły. Cegły są wyższe w porównaniu z rokiem ubiegłym o ok 100%!!!nie przesadzajmy. Tak się składa że prowadzę w swojej firmie inwestycję budowlaną (budowa hali, budynku socjalnego, magazynów itd). Wzrost jest, ale nie aż taki. Tak wysoko zdrożały pewne elementy, ale gdyby wziąść pod uwagę zagregowany wzrost cen, byłby on znacznie niższy. Większym problemem jest spadek dostępności materiałów. Niektóre trzeba po prostu zamawiać, co jest cholernie irytujące. > Rodzi się więc pytanie: skoro producenci sprzedają materiały po tak wysokich cenach to jakim cudem utrzymywali się rok wcześniej. Przecież koszty produkcji nie wzrosły o 100%.rosną koszty pracy - więcej płaci się za pracowników (nie mylić z "na pracowników"), droższa jest obsługa prawna firmy. Różnica w znacznej mierze trafia do kieszeni fiskusa. Poza tym wzrost popytu zawsze uruchamia jakiś wzrost marż. Dzięki zwiększonemu popytowi od dna odbiły się te branże które wcześniej były niedochodowe. Mało kto pamięta o tym, że np. produkcja stali uchodziła za deficytową a obecnie stal jest tak cenna jak złoto. > Problemem w tym momencie jest dostępność materiałów a nie ich cena. Więc mamy chyba po raz pierwszy w RP sytuację w której popyt przewyższa podaż.o właśnie > Ceny w tym momencie służą do regulacji popytu. (mniej produkujemy - drożej sprzedajemy).bardzo mądra i słuszna obserwacja  . Sam sobie odpowiedziałeś. > Czy mamy tutaj doczyniemnia ze złymi skutkami globalizacji?czemu złymi? Obraca się pieniędzmi, więcej osób zarabia pieniążki, częściej jeździmy na wczasy do Egiptu 
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| |  | | Sycz (227 punktów) |
> >Czy mamy tutaj doczyniemnia ze złymi skutkami globalizacji?> czemu złymi? Obraca się pieniędzmi, więcej osób zarabia pieniążki, częściej jeździmy na wczasy do Egiptu  Pisząc o złych skutkach globalizacji, miałem na myśli również i Twoje problemy. Sam twierdzisz, że na niektóre materiały czekasz w kolejce. Czy wiesz dlaczego?
|
|
| | |  | | FailSafe (308 punktów) | > >>Czy mamy tutaj doczyniemnia ze złymi skutkami globalizacji?> >czemu złymi? Obraca się pieniędzmi, więcej osób zarabia pieniążki, częściej jeździmy na wczasy do Egiptu  > Pisząc o złych skutkach globalizacji, miałem na myśli również i Twoje problemy.> Sam twierdzisz, że na niektóre materiały czekasz w kolejce.> Czy wiesz dlaczego?> na materiały czekam bo jest zbyt mała podaż. Irytujące ale zrozumiałe. I w tej sytuacji w zasadzie nie do obejścia. A jeszcze bardziej irytujące jest uzależnienie od budowlańców... Faktem jest że ta sytuacja ma pewne poważne minusy i ja im nie zaprzeczam. Ale czy to skutek globalizacji? Na to nie sposób odpowiedzieć, bo globalizacja nie jest procesem o czytelnym przebiegu. Nie można określić gdzie się zaczyna a gdzie się kończy - przynajmniej w zakresie merytorycznym, bo czasowo możemy to określić  W czasach gównianego prl aby zbudować sobie chatę trzeba było ukraść materiały a przecież trudno to nazwać efektem globalizacji. W obecnej sytuacji skłoniłbym się jednak do tezy, że globalizacja jest nie tyle przyczyną co raczej rozwiązaniem problemów. Czemu? Po prostu swobodny przepływ środków i usług spowoduje, że w poszczególnych miejscach świata nie będzie luk pomiędzy popytem a podażą, bo każde wachnięcie będzie kompensowane przez napływ środków deficytowych z miejsc, gdzie jest ich nadmiar. A przecież nie ma tak, że jednocześnie na całym świecie jest boom budowlany, prawda? Poza tym, jest coś takiego jak specjalizacja - jedne kraje produkują więcej, inne mniej danego materiału. itd
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| | | |  | | Sycz (227 punktów) | . Ale czy to skutek globalizacji? Na to nie sposób odpowiedzieć, bo globalizacja nie jest procesem o czytelnym przebiegu. Nie można określić gdzie się zaczyna a gdzie się kończy - przynajmniej w zakresie merytorycznym, bo czasowo możemy to określić  Globalizacja to również niczym nie zahamowany rozwój przedsiębiorstw (koncernów). Już teraz duży koncern przejmie większość cegielni w Polsce. Jak myślisz, czy będzie im zależało na tym abyś Ty był zadowolonym klientem? Pisząc zadowolonym mam na myśli: zadowolonym z ceny, obsługi i jakości. Przecież dążyliśmy do gospodarki konkurencyjnej, a ona z czasem staje się taką w coraz mniejszym stopniu. Przecież i tak sprzedadzą Tobie to czego potrzebujesz - prawda? Świat się kurczy. Ma to swoje plusy i minusy. Oby tylko plusów było więcej.
|
|
| | | | |  | | FailSafe (308 punktów) |
> Globalizacja to również niczym nie zahamowany rozwój przedsiębiorstw (koncernów).> Już teraz duży koncern przejmie większość cegielni w Polsce. Jak myślisz, czy będzie im zależało na tym abyś Ty był zadowolonym klientem?> Pisząc zadowolonym mam na myśli: zadowolonym z ceny, obsługi i jakości.> Przecież dążyliśmy do gospodarki konkurencyjnej, a ona z czasem staje się taką w coraz mniejszym stopniu.czemu? co w zasadzie przeszkadza utrzymać się konkurencji? Nie wierzę w twierdzenie, że koncern może wszystko bo jest potężny i basta. Mam przyjemność obserwować na rynku firmy duże i małe, w swojej branży i w innych. Wnioski są zróżnicowane. Osobiście uważam, że możemy się doczekać kresu potęgi wielkich molochów. Problemem koncernów jest ich wielkość. Nie są one wprawdzie ociężałe, gdyż na ogół słyną z dobrej organizacji, ale jednak są ciężkie - krępuje ich stado pracowników, wielka infrastruktura, gigantyczne zobowiązania. To nie są firmy, które egzystują wirtualnie. Ich też dotyczą wszelki problemy. Co z tego że jeden koncern przejmie wszystkie cegielnie w Polsce? Podniesie cenę czy obniży jakość to tydzień później zaczną wykwitać nowe, mniejsze cegielnie. Przy dzisiejszej technologii, niewielka firma jest w stanie produkować na tyle dużo, by zasypać swoimi towarami średniej wielkości rynek. Tani pieniądz pozwala brać równie tanie kredyty. Duża podaż pieniądza oznacza, że banki też chętniej udzielają kredytów pod inwestycje. Oczywiście nie jest to takie proste (jak zresztą nic nie jest proste), ale... tak to wygląda. Rynek jest mądry i mądrze kombinuje. Ja osobiście wierzę w mechanizmy rynkowe, które muszą działać w zdrowym społeczeństwie. Oczywiście nie każde społeczeństwo jest zdrowe. Bo jeśli np. koncern podniesie cenę cegieł o 200% to w chorym społeczeństwie ludzie będą narzekać i szukać dotacji w państwowej kasie. W zdrowym - zaczną tworzyć konkurencję. a propos koncernów i firm: przykład z innej beczki. Moja była pracowała kiedyś w niewielkiej firmie branży włókienniczej, która produkowała jakieś tam sploty. Zatrudniała może 30 czy 40 pracowników, mieściła się w niewielkim budynku i nikt o niej nie słyszał. A swoją produkcję wysyłała do iluś tam państw i sprzedawała na pniu wszystko co wyprodukowała. I ta mała firma bez problemu kupowała maszyny warte miliony złotych. Małe jest piękne 
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| | | | | |  | | Sycz (227 punktów) | No widzisz jedno nas na pewno łączy: oczekujemy wspólnie na kres wielkich molochów. Nie będe za wszelką cenę udowadniał swojej teorii dotyczącej negetywnego wpływu globalizacji na gospodarkę wolnorynkową, bo i po co? Każdy zanjdzie jakieś wyjątki, bo to one właśnie potwierdzają regułę(firma twojej byłej).
A może to jest tak, że małe jest piękne dopóty, dopóki duże nie zacznie mu zazdrościć?
|
|
| | | | | | |  | | FailSafe (308 punktów) | > No widzisz jedno nas na pewno łączy: oczekujemy wspólnie na kres wielkich molochów.> Nie będe za wszelką cenę udowadniał swojej teorii dotyczącej negetywnego wpływu globalizacji na gospodarkę wolnorynkową, bo i po co?wiesz, ja wcale nie twierdzę że koncerny są na straconej pozycji  . Doskonale zdaję sobie sprawę z ich potęgi, po prostu stram się jakoś wypośrodkować ich postrzeganie. Mają swoje silne strony ale mają i słabe. Na rynku jest miejsce dla firm zarówno dużych jak i małych. Z globalizacją jest tak samo - ma plusy i minusy. Często to czy coś jest plusem czy minusem nie daje się obiektywnie stwierdzić a zależy od punktu widzenia. I siedzenia 
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| FailSafe (308 punktów) | > Dlaczego więc mieszkania są> tak drogie?ceny mieszkań mnie nie martwią. Bardziej obawiam się ich niekontrolowanych spadków. mieszkanie to kawałek "realnej" inwestycji i jeden z najważniejszych w Polsce sposobów na tezauryzację. I to sposób dostępny dla każdego, bo mieszkania są wprawdzie cholernie drogie ale i tak każdy gdzieś mieszka, no nie? Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ceny są po części sztucznie napompowane, choć rzeczywiście widać duży popyt na mieszkania. I to niekoniecznie spekulacyjny. > Po pierwsze budowanie nowych mieszkań idzie niewiele lepiej> niż budowanie nowych autostrad.idzie znacznie lepiej, ale w tej dziedzinie mamy równie duże zaległości jak w tworzeniu autostrad. Po prostu w ostatnich piętnastu latach budowało się zbyt mało, bo nie było to opłacalne. Każdy starał się mieszkać po kątach a inwestorzy widzieli w biznesplanach zbyt mały zwrot z inwestycji, co ich powstrzymywało przed wykładaniem kasy. W rezultacie najlepiej szły budowle socjalne typu TBS czy te z wyższej półki. Teraz zaś okazało się, że mamy wielką lukę pomiędzy popytem, który się skumulował a podażą. > Po drugie powszechnie panuje przekonanie, że skoro jesteśmy> w UE mieszkania w Polsce muszą podrożeć do średniej> europejskiej.jak wszystko inne. To nie jest kwestia przeświadczenia ale realnej możliwości wybierania dóbr za granicą. Wobec konkurencji, która funkcjonuje już nie tylko w ramach danego kraju ale która jest ponadgraniczna, wymusza to wyrównywanie się cen. > coraz> mniej ludzi stać na mieszkania nawet na kredyt.nie powiedziałbym. Pieniądz jest obecnie bardzo tani. Tak tani jak nie był jeszcze nigdy - mamy bardzo dużą podaż pieniądza a co za tym idzie niskie oprocentowanie kredytów. Lepiej już w tym względzie być nie może. Weź pod uwagę, że przy stabilnych cenach mieszkań lepiej jest zapłacić więcej za mieszkanie niż za obsługę kredytu, bo procentów sobie nie odbijesz a cenę mieszkania tak. > Czy ktoś z was drodzy forumowicze jest w stanie próbować> przeprognozować, jak to się wszystko dalej potoczy, i kiedy> nastąpi schłodzenie wzrostu cen na rynku nieruchomości?nie wiem co ci ludzie napisali na to pytanie, ale nie wierz im  . Nad tym głowią się najlepsi z ekspertów i nic nie wskazuje na to by doszli już do logicznego wniosku. Co prawda ogłaszane są regularnie prognozy ale równie regularnie są one anulowane. Ceny mieszkań spadną wtedy, kiedy zmniejszy się luka pomiędzy podażą a popytem, czyli wtedy kiedy będzie dość mieszkań aby mogli je kupić prawie wszyscy zainteresowani. Dziś mieszkań jest niewiele, więc można sobie pozwolić na wysokie ceny - najbogatsi i tak je kupią a dla biednych po prostu brakuje.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|