Racjonalista - Strona głównaDo treści
religia dla ludzi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
05-10-2003 23:10Jędruszczakreligia dla ludzi
Osobiście jestem ateistą, ale moje negatywne nastawienie do religii zmieniło się po rozmowie z pewnym starszym człowiekiem. Nie będę tu opisywał całej rozmowy, powiem tylko, że człowiek uważał się za katolika, ale jednocześnie nie wierzył w istnienie Chrystusa. Religia, jak powiedział, jest jego moralnym drogowskazem, pomaga mu kierować się czymś w życiu, wyznacza teoretycznie osiągalne cele.

Kończąc, wiara w personifikowane siły nadprzyrodzone nie jest zła, o ile służy ludziom. Inaczej było w średniowieczu, gdzie ludzie podporządkowani byli wyznaniu, zmuszani byli do wiary. Dzis, mimo iż niemal każdy jest wyznawcą jakiegoś kultu, to jednak nie odbija to większego pietna na codziennym życiu...

webmaster (moderator)
wiesz, co to jest hipokryzja? to jest właśnie to, w najgorszym wydaniu. nie głupota jest najgorsza, ale okłamywanie siebie i innych.
Marfik
..............

>tylko, że człowiek uważał się za katolika, ale jednocześnie
>nie wierzył w istnienie Chrystusa.

????

>Kończąc, wiara w personifikowane siły nadprzyrodzone nie
>jest zła, o ile służy ludziom.

Pytanie tylko jakim ludziom i do jakich celów? Takie cele mogą być baaardzo różne. Może rozwiń nieco temat.

> Inaczej było w
>średniowieczu, gdzie ludzie podporządkowani byli wyznaniu,
>zmuszani byli do wiary.

Czy potrafiłbyś zmusić kogoś do wiary? Czy ktokolwiek to potrafi??
Można zmusić człowieka do kłaniania się temu cz tamtemu, ale żeby do wiary??? Nie wierzę.

> Dzis, mimo iż niemal każdy jest
>wyznawcą jakiegoś kultu, to jednak nie odbija to większego
>pietna na codziennym życiu...

Każda wiara, jeśli jest wiarą odbija się piętnem na codziennym życiu...chyba, że to nie jest wiara tylko coś zupełnie innego.

Pozdrawiam
Marfik
karpiński
Cokolwiek na ten temat by się nie powiedziało, ktoś już to kiedyś wymyślił! Ludziska ciągle się tym zajmują. Przystać jednakże trzeba na fakt, że potrzeba wiary JEST zakodowana w ludzkim postrzeganiu świata. Nie chodzi tu nawet o jakąś konkretną religię, po prostu człowiek (każdy człowiek) ma to chyba w genach, sterujących cyklami wyładowań w zwojach nerwowych - synapsach ... a przed tysiącleciami wierzono w boskość władców, którzy będąc tyranami potrafili też uzdrawiać dotknięciem dłoni tych, którzy bardzo pragnęli uzdrowienia. Prawdopodobnie w miarę upowszechniania się r a c j o n a l i z m u ( czyli zwyczajnie -- logiki) i umiejętności używania szarych komórek, rozdzielać poczęto osobę władcy i bóstwo! Ludzkość pomimo wszystkie racjonalności jak się okazuje, potrzebuje władcy ... Każdy historyk to potwierdzi, bo historia ludzkości to właśnie historia władzy. W jednej z Ewangelii (nie pamiętam w której),zawarta jest ciekawa opowieść, jak to jakaś ciężko chora kobieya, nie mogąc dopchać się do Jezusa otoczonego tłumem ludzi, zdołała dotknąć skraju jego szaty, poczem natychmiast poczuła się uzdrowiona. Jezus, gdy to spostrzegł, rzekł: "kobieto! Twoja wiara uzdrowiła cię!".Tak mógłby odezwać się nowoczesny psychoterapeuta ! W organizmie ludzkim drzemią potężne siły biologiczne, które w jakichś określonych warunkach mogą zadziałać, tu może też kryć się wyjaśnienie niektórych powrotów do zdrowia osób, uprzednio uważanych za niewyleczalnych (na danym etapie rozwoju medycyny!)..........
>
>>tylko, że człowiek uważał się za katolika, ale jednocześnie
>>nie wierzył w istnienie Chrystusa.
>
>????
>
>>Kończąc, wiara w personifikowane siły nadprzyrodzone nie
>>jest zła, o ile służy ludziom.
>
>Pytanie tylko jakim ludziom i do jakich celów? Takie cele mogą być baaardzo różne. Może rozwiń nieco temat.
>
>> Inaczej było w
>>średniowieczu, gdzie ludzie podporządkowani byli wyznaniu,
>>zmuszani byli do wiary.
>
>Czy potrafiłbyś zmusić kogoś do wiary? Czy ktokolwiek to potrafi??
>Można zmusić człowieka do kłaniania się temu cz tamtemu, ale żeby do wiary??? Nie wierzę.
>
>> Dzis, mimo iż niemal każdy jest
>>wyznawcą jakiegoś kultu, to jednak nie odbija to większego
>>pietna na codziennym życiu...
>
>Każda wiara, jeśli jest wiarą odbija się piętnem na codziennym życiu...chyba, że to nie jest wiara tylko coś zupełnie innego.
>
>Pozdrawiam
>Marfik
Michał Ż
>Osobiście jestem ateistą, ale moje negatywne nastawienie
>do religii zmieniło się po rozmowie z pewnym starszym
>człowiekiem. Nie będę tu opisywał całej rozmowy, powiem
>tylko, że człowiek uważał się za katolika, ale jednocześnie
>nie wierzył w istnienie Chrystusa. Religia, jak powiedział,
>jest jego moralnym drogowskazem, pomaga mu kierować się
>czymś w życiu, wyznacza teoretycznie osiągalne cele.
>Kończąc, wiara w personifikowane siły nadprzyrodzone nie
>jest zła, o ile służy ludziom. Inaczej było w
>średniowieczu, gdzie ludzie podporządkowani byli wyznaniu,
>zmuszani byli do wiary. Dzis, mimo iż niemal każdy jest
>wyznawcą jakiegoś kultu, to jednak nie odbija to większego
>pietna na codziennym życiu...

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365