Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy kultura jeszcze obowiązuje?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
11-04-2006 19:44Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)Czy kultura jeszcze obowiązuje?
Mam pytanie do zawiadowców tej strony (założyciela, adminów i moderatorów), a w szczególności forum:

Czy dopuszczalne jest całkowicie nieskrępowane wypowiadanie swoich myśli i poglądów?

A jeśli tak (bo tak być powinno), to: czy każda forma wypowiedzi jest równie uprawniona? Czy powinno się (nawet kosztem auto- czy zwykłej cenzury) nie dopuszczać do publikacji wypowiedzi mających znamiona zwykłego CHAMSTWA?

Nie dziwmy się negatywnym opiniom o tym serwisie naszych oponentów jeśli wchodząc nań czytają wypowiedzi np. p. Cieślańskiego (pomijam treść, bo z tą można się zgodzić lub polemizować, ale chodzi o formę). Mogę się z kimś nie zgadzać, nawet zasadniczo. Ale to nie zwalnie mnie, ani nikogo z szacunku dla tej osoby. Tym bardziej nie może być usprawiedliwieniem dla totalnego chamstwa i abnegacji. Jeśli bronimy jakiejś kultury, to róbmy to konsekwentnie.

Nie chcę niczego narzucać, ale oczekuję nie tyle odpowiedzi, co konkretnej reakcji.
Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

outsider (2469 punktów)
Sadzisz, że spór z "naszymi oponentami" jest sporem pozornym, sporem o nic? Ja tak nie sądzę - dlatego też opinii o nas nie ugłaszczemy autocenzurą. "Racjonalista" naprawdę przeszkadza środowiskom mocno dziś Polskę klerykalizującym i sympatykom klerykalizacji - a debata publiczna to nie konkurs pięknosci.

Wymieniasz jednego, konkretnego uczestnika forum jako winnego owego "upadku formy": z mojego punktu widzenia (czytam sporo z tego co się tu pisze) żadnego novum p. Cieślański na forum nie wprowadził. Tyle, że uczuć osób niewierzących szanować nie ma w Polsce zwyczaju - realizm nawet nie pozwala się nam tego domagać bośmy w mniejszości, a ogólny poziom kultury publicznej jest w Polsce rozpaczliwie niski.

Tyle z mojej strony o meritum sprawy. Zapytam jeszcze tylko: jakiej reakcji oczekujesz?

Wolę nie pozostawiać tego w sferze domysłów.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Chyba się nie rozumiemy, albo Ty nie chcesz zrozumieć intencji tego postu.
>Sadzisz, że spór z "naszymi oponentami" jest sporem pozornym, sporem o nic? Ja tak nie sądzę[...]
Jestem bardzo ciekawy, gdzie to u mnie wyczytałeś. O ile mi wiadomo nigdzie niczego podobnego nie powiedziałem. Więc jeśli Ty też "tak nie sądzisz", to jesteśmy w całkowitej zgodzie.
>"Racjonalista" naprawdę przeszkadza środowiskom mocno dziś Polskę klerykalizującym i sympatykom klerykalizacji - a debata publiczna to nie konkurs pięknosci.
Owszem. Trudno temu zaprzeczyć. I niech tak pozostanie. Jestem całkowicie po tej samej stronie barykady i staram się (może nie zawsze udolnie, przepraszam) wspierać to stanowisko z całych sił.
>Wymieniasz jednego, konkretnego uczestnika forum jako winnego owego "upadku formy": z mojego punktu widzenia (czytam sporo z tego co się tu pisze) żadnego novum p. Cieślański na forum nie wprowadził.
No właśnie! Wziąłem przykład pierwszy z brzegu (dzisiejszy). Jest takich trochę więcej. Tylko czy rzeczywiście chamstwo ma być normą (także i tu)?
>Tyle, że uczuć osób niewierzących szanować nie ma w Polsce zwyczaju - realizm nawet nie pozwala się nam tego domagać bośmy w większości, a ogólny poziom kultury publicznej jest w Polsce rozpaczliwie niski.
Czy to oznacza, że optujesz za "równaniem w dół"? Jeśli tak, to współczuję.
>Zapytam jeszcze tylko: jakiej reakcji oczekujesz?
>Wolę nie pozostawiać tego w sferze domysłów.
Oczekuję zdecydowanych reaikcji na każdy przejaw chamstwa i braku szacunku dla osoby (niezależnie od opcji światopoglądowej, którą reprezentuje). To PODSTAWA kultury (w tym: słowa).

fides ex necessitate esse non debet
outsider (2469 punktów)
>Chyba się nie rozumiemy, albo Ty nie chcesz zrozumieć intencji tego postu.

Myślę, że rozumiem. Zapytam jednak: jak długo pisujesz w sieci? Może mamy po prostu różne doświadczenia?

Jeśli o mnie chodzi, przećwiczyłem już sporo - z lepszym lub gorszym skutkiem; trochę się nauczyłem.

>>Sadzisz, że spór z "naszymi oponentami" jest sporem pozornym, sporem o nic? Ja tak nie sądzę[...]
>Jestem bardzo ciekawy, gdzie to u mnie wyczytałeś. O ile mi wiadomo nigdzie niczego podobnego nie powiedziałem. Więc jeśli Ty też "tak nie sądzisz", to jesteśmy w całkowitej zgodzie.

Wyjaśnienie w dalszym ciągu zdania i zdaniu poniżej. Mam na myśli to, że recenzje ze strony przeciwników (mamy ich) tak czy owak będą nieprzychylne: stanowią fakt ale nie drogowskaz, ich wartośc informacyjna jest zerowa - musimy polegać na swojej własnej ocenie.

>>(...)Wymieniasz jednego, konkretnego uczestnika forum jako winnego owego "upadku formy": z mojego punktu widzenia (czytam sporo z tego co się tu pisze) żadnego novum p. Cieślański na forum nie wprowadził.
>No właśnie! Wziąłem przykład pierwszy z brzegu (dzisiejszy). Jest takich trochę więcej. Tylko czy rzeczywiście chamstwo ma być normą (także i tu)?

Nie. Ale poprawne reguły dyskutowania winny być normą na tyle, na ile sie da. Jedna z norm jest dla mnie zasada: albo żądam wyjasnień, albo stawiam zarzuty (postawienie zarzutu przenosi na mnie ciężar onus probandi, gdyż wygłosiłem sąd). To tak generalnie, w toku dyskusji - tu jednak sytuacja jest poniekąd podobna. Osobiście wszedłeś w ostry spór - skoro tak, Ty go winieneś dalej prowadzić (a lepiej jak sądzę - zaniechać). Po Twoim ataku nie na wypowiedź a na sprawę najzupełniej uboczną (ortografia bywa znacząca, ale nie w tym przypadku) Twojemu rozmówcy przysługuje prawo riposty - co tu kryć, także riposty niemerytorycznej w mysl zasady wzajemności. Dopóki Wasz spór się nie zaostrzy (a mam madzieję, że nie), inni są obserwatorami i mają związane ręce.

>>Tyle, że uczuć osób niewierzących szanować nie ma w Polsce zwyczaju - realizm nawet nie pozwala się nam tego domagać bośmy w większości, a ogólny poziom kultury publicznej jest w Polsce rozpaczliwie niski.
>Czy to oznacza, że optujesz za "równaniem w dół"? Jeśli tak, to współczuję.

Osobiście jak sadzę w dół nie równam. Mam jednak na uwadze, że atakowanie wyłącznie "swoich" jest równie niesprawiedliwe, jak atakowanie wyłącznie przeciwników - a i skutki niesie podobne, jest oddaniem pola.

>>Zapytam jeszcze tylko: jakiej reakcji oczekujesz?
>>Wolę nie pozostawiać tego w sferze domysłów.
>Oczekuję zdecydowanych reaikcji na każdy przejaw chamstwa i braku szacunku dla osoby (niezależnie od opcji światopoglądowej, którą reprezentuje). To PODSTAWA kultury (w tym: słowa).

Nie da się, Michale. Nie wszyscy tu przychodzą z pozytywnym nastawieniem do portalu - nawet jeśli takowe deklarują. Cenzura byłaby okrzyknięta ogromną niekonsekwencją zwolenników wolnej myśli i wolnego słowa. Dlatego pozostaje zwalczać słowo słowem - w tych przypadkach, w których sie da: wtedy jednak atak ad personam jeśli już, musi być konkluzją dyskusji a nie wstępem do niej, na przykład wykazaniem rzeczywistych intencji albo nieumiejętności dyskutowania.

Wróćmy tytułem przykłądu do Chomsky'ego - i jemu zarzucaja przeciwnicy agresywne chamstwo, o ignorancji nie wspominając. ja jednak myslę, że Chomsky jest po prostu konsekwentny: skoro język jest narzędziem warunkującym mozliwość osiagnięcia założonych celów - musi być dobierany starannie. Decyzja o wyborze formuły językowej jest decyzją wysoce osobistą i odpowiedzialną, decyzją zależna od celu jaki stawiamy przekazowi (przekaz przeciez bytem samoistnym nie jest). W szczególności nie wolno sobie narzucić niekoniecznych stereotypów językowych: takim stereotypem jest szacunek dla zwalczanych poglądów. Ja generalnie owego stereotypu przestrzegam, choc bez przesady - kazdy z rozmówców ma jednak prawo inaczej swoje własne cele postrzegać i do nich język dostosowywać: w to jako moderator ingerować nie mogę, mogę co najwyżej jako uczestnik forum wchodzić w spór - ale w sporze należy starać się zrozumieć intencje drugiej strony.

Powyższe powadzi mnie do następującej konkluzji: nie powinniśmy tu na forum bardziej narzucać innym (co innego: przestrzegać samemu) form, niż jest to przyjęte w prasie - dokładnie mówiąc, w całym jej spektrum. Pamiętając rzecz jasna, że np. przed zarzutem o pomówienie dysponująca o wiele lepszą techniką i w razie czego pomocą prawną prasa obroni sie znacznie lepiej niż każdy z nas. A w sprawach jeszcze prawem dozwolonym - kierować się prostą zasadą wzajemności.

Gdzieś pytałeś o moje zainteresowania czytelnićze. Przypomnę Ci - pewnie znasz, o ile pamietam śpiewała to nieżyjąca już Natasza Czarmińska - wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej "Obraz cnoty"; ten wiersz równiez ostrzega przed niebezpiecznie łatwym przekroczeniem pewnej granicy.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Nie da się, Michale. Nie wszyscy tu przychodzą z pozytywnym nastawieniem do portalu - nawet jeśli takowe deklarują. Cenzura byłaby okrzyknięta ogromną niekonsekwencją zwolenników wolnej myśli i wolnego słowa. Dlatego pozostaje zwalczać słowo słowem - w tych przypadkach, w których sie da: wtedy jednak atak ad personam jeśli już, musi być konkluzją dyskusji a nie wstępem do niej, na przykład wykazaniem rzeczywistych intencji albo nieumiejętności dyskutowania.

Z tą cenzurą, to przesadziłem. Fakt. Ale piętnować zachowania chamskie powinniśmy wszyscy. Dla naszego własnego dobra.

Doskonale rozumiem, Andrzeju, niewdzięczność Twojej roli w tym wszystkim i wcale Ci nie zazdroszczę. Na Twoim miejscu będąc też pewnie przyjąłbym podobne stanowisko.

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
outsider (2469 punktów)
>Ale piętnować zachowania chamskie powinniśmy wszyscy. Dla naszego własnego dobra.

Tzw. prawdy ogólne sa ogólne wtedy, gdy oparte o niesporną definicję - w tym przypadku chamstwa. Jak zdefiniujesz chamstwo - by się nie trzymać jedynie intuicyjnego (a zatem subiektywnego) wyczucia?

>Doskonale rozumiem, Andrzeju, niewdzięczność Twojej roli w tym wszystkim i wcale Ci nie zazdroszczę. Na Twoim miejscu będąc też pewnie przyjąłbym podobne stanowisko.

To nie jest tylko to. Tu się być może od tej strony nie dałem poznać (to w sumie porządny portal), niemniej zdarza mi się z wyboru posługiwać agresją werbalną - nie każdą dyskusję daje się prowadzić po linii meritum. Posługuje się wtedy z zasady porządnym, niekolokwialnym językiem i takąż argumentacją - agresja pozostaje jednak agresją, dla rozmówcy jest niewątpliwie dotkliwa. I - pozwolę sobie zauważyć - bardziej utrudnia jakiekolwiek zbliżenie stanowisk niż agresja wyrażona bardziej emocjonalnie; mówię jednak o sporach bez nadziei na kompromis, poprzedzonych dobrym wzajemnym poznaniem się rozmówców, zapewne z obu stron.

Owo poznanie się wzajemne wydaje mi się sprawą kluczową - albowiem łatwiej jest po paru tekstach i bez zadania pytań rozmówcę ocenić niż zrozumieć: mówię tu o obu stronach sporu.

>Pozdrawiam.
Nawzajem.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Cieślański (994 punktów)
M.A.M nie odparte wrażenie, że kolega Michał myli wirtualną iluzję w internetowej sieci komputerowych pamięci interaktywnych, z polsko-katolicką rzeczywistością cenzuralną sztucznych autorytetów moralnych.

Czyżby Aleksy przyczyną była kwestia podeszłego wieku, lub zbytnie przyzwyczajenie do odbierania hołdów od twoich wielbicieli i wyznawców niższych stopniem w hierarchi społecznej?

Jak byś chłopie wkleił uwierzytelnione cyfrowym podpisem, obustronne kolorowe zdjęcie swojego dowodu osobistego, przy każdej swojej wypowiedzi, to w internecie byłbyś namiastką osoby.

A tak wszyscy jesteśmy anonimowymi nickami, raz nazywamy się Totus, za chwilę Mentrak albo Kontrast.
Dobrze, że nam się nie myli, który z nas się obruszył.

Bez uwierzytelnienia, bez wyczucia nieświerzego oddechu od psujących się zębów, smrodu starych skarpetek i przepoconego ubranka, czy widoku wykrzywionej złością twarzy na odległość ciosu pięścią, jesteśmy tylko zbiorem elektrycznych impulsów, więc płeć też możemy zmieniać co chwilę i nie ma co się podniecać literkami na komputerowym monitorze, bo człowiek może dostać zawału.

Lepiej ściągnij kilku znajomych na strony forum Racjonalisty, niech bronią twego dobrego samopoczucia postami wspierającymi.
Możecie sobie nawet dyskutować sami ze sobą, nie reagując na zaczepki takich jak ja.
W internecie liczy się demokracja statystystyczna i frekwencja odwiedzin a nie święte oburzenie jednostki.

Chyba nie jesteś wyizolowanym towarzysko podstarzałym dziwakiem z antysemicką fobią wygłaszaną w sposób nie kontrolowany w sklepie i w tramwaju, który nie ma znajomych chętnych do wsparcia go na internetowym forum?

Jest też metoda przeciwna.
Jak zaczniesz marudzić, że zamierzasz opuścić forum na stałe, to nawet wielu twoich wirtualnych oponentów, zacznie cię wspierać i pocieszać.
Ci racjonaliści już tacy są, empatywni, że nigdy nie pozwolą popaść w całkowitego doła żadnemu człowiekowi.

Najlepsza metodą jest ignorowanie osobistych zaczepek.

Reakcje takie jak twoje tylko zachęcają wesołków takich jak ja, do zabaw słowno-tekstualnych.

Ale faktycznie w niektórych krajach wprowadzono cenzurę internetową.

Nie potrzebnie Aleksy bierzesz każdą wypowiedź w internecie jako skierowaną wyłącznie do ciebie.
Na tym polega specyfika forum internetowego, że nawet dyskusja między dwoma nickami, nigdy nie przypomina intymnego stosunku, w wygłuszonej kapciorze pod piwnicznymi schodami.
To idzie na cały świat, teoretycznie może przeczytać to każdy z przeszło 6-ciu miliardów ludzi, jeśli będzie oczywiście chciał.

www.racjonalista.pl/kk.php/s,3951
Internet a demokracja -Autor tekstu: Andrzej Koraszewski

Statystyki psychiatryczne wskazują, że z tych co przeczytają tutejsze wirtualne spory i dyskusje, może się trafić jeden osobnik na 10 milionów, któremu będzie się zdawać, że dany tekst to aluzja do jego i tylko jego antysemickiego nawiedzenia.
Istnieją co prawda schorzenia systemu nerwowego, warunkujące poczucie misji, ważności i złudne wrażenie, że sami jesteśmy przyczyną i skutkiem wszystkich zdarzeń na świecie, i że wszystko dotyczny nas samych, ale ciebie to chyba nie dotyczy?
Co??? Michał????

Jeśli koniecznie tego pragniesz mogę napisać słowo przepraszam, co nadal nic nie zmieni w moim krytycznym podejściu do twoich antysemickich ciągotek.
Lepper przepraszał wielokrotnie, Niesiołowski też, mogę i ja.
Proście a będzie wyproszone, jak napisano w pismach.

Co do reagowania, to ja osobiście mam poczucie spełnionego obywatelskiego obowiązku, reagując na domniemane przeze mnie, twoje Mentrakowe, chamskie próby przemycania treści antysemickich.
Jeśli się myliłem, podaj Aleksy argumenty, które cię usprawiedliwią.

Może jestem nadwrażliwy, bo babcia pochodziła z rodu Mośkiewiczów a mieszkała w miejscowości, z której hitlerowcy wywieżli do krematoriów Oświęcimia 85% mieszkańców (6tys.ludzi).

Pamiętaj Michał, wirtualy świat internetu tylko wydaje się nam, być takim rzeczywistym światem a jest jedynie fabularną Plebanią, o której bohaterach gospodynie domowe dyskutują jakby naprawdę wierzyły, że to faktograficzna relacja o ludziach z sąsiedztwa.

Przesyłam buziaczki, powodzenia na forum Racjonalisty.

bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
Ups.przepraszam, że wkleiło się dwa razy.
Truite (108 punktów)
>Czy dopuszczalne jest całkowicie nieskrępowane
>wypowiadanie swoich myśli i poglądów?

Moim zdaniem każda forma wypowiedzi powinna być dopuszczalna. Sprawa jest prosta: w myśl wolności słowa ( do której przekonywał mnie Pan w jednym z poprzednich wątków ) każdy mówi to, co chce i jak chce. A jesli mnie to obraża to przeciez nie musze słuchać!

Uważam, że jeśli wprowadzi się cenzurę to tylko podburzy osoby nie umiejące zachować kultury słowa. Wobec tego wysyp chamstwa nastąpi gdzie indziej, a taka sytuacja wcale nie rozwiążę problemu. A jesli pozwoli się psu szczekać i nie będzie się reagować na jego "chau" to w końcu albo się znudzi, albo się czegoś nauczy o sposobie komunikowania, Pardon za porównanie, ale wydaje mi się, że ujmuje ono istotę problemu.

Podsumowując: precz z cenzurą, każdy może mówić to, co uważa za słuszne, ale nie każdy ma obowiązek go słuchać. A chamska wypowiedź świadczy o nadawcy ( nie o odbiorcy) i jeśli w domu nie nauczyli takiej osoby porządnie mówić to nie jesteśmy jego rodzicami- i też nie nauczajmy na siłę. Ale dajmy mu możliwość wypowiedzenia się, bo przecież mamy demokrację. Nie podburzajmy osób chamskich niepotrzebną cenzurą.

Pozdrawiam!
Cieślański (994 punktów)
Powiadają ludziska: :
"Uderz w stół a nożyce się odezwą"

hAU! HaU! HAu! hAu! hau! Hau! haU! HAU!
Wrrrrrrrr.

bóg jest oszustwem
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>A jesli pozwoli się psu szczekać i nie będzie się reagować na jego "chau" to w końcu albo się znudzi, albo się czegoś nauczy o sposobie komunikowania, Pardon za porównanie, ale wydaje mi się, że ujmuje ono istotę problemu.

Nic dodać, nic ująć!
Z tą cenzurą, oczywiście przesadziłem, przyznaję. Oczywiście każdy ma prawo mówić co chce i jak potrafi. A forma i treść świadczą o mówiącym, nie o słuchającym. Z tym nie sposób się nie zgodzić.
Mam jednak wrażenie, że zwykłego chamstwa nie powinniśmy zbywać choćby nie wiem jak wymownym milczeniem, bo to jedynie utwierdza chama w poczuciu bezkarności. Takie postawy winno się - moim zdaniem - piętnować głośno.

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Cieślański (994 punktów)
Kochany Mentraku.
Pozwoliłem sobie zebrać twoje forumiane "formy lingwistyczne", które najbardziej przypadły mi do gustu.
Na końcu, dla smaczku, dorzuciłem te z błędami literowymi.
Popraw je, bo w przeciwnym razie nikt nie będzie traktował poważnie, jako szczerych, twych apelacji o poprawną pisownię i trzymanie "formy".
Dowcip polega na tym po prostu, że wszystkie poniższe ciągi znaków literowych pochodzą z twoich własnych postów.

>Początkowo zamierzałem szczegółowo przeanalizować wypowiedzi

>Często czytam Twoje posty i w pełni doceniam Twój poziom. Intelektualny. Specyficzny.
>W tym jednak przypadku ironiczna wymowa pewnych, nieodpartych skądinąd, skojarzeń jest dużym dysonansem. To się nie mieści w pewnej estetyce (że o poczuciu zwykłej przyzwoitości nie wspomnę).

>Nie po to płaciłem podatki na twoje filozoficzne wykształcenie, żebyśmy się teraz licytowali na "poziomy intelektualne".

>Mam nadzieję, że jeśli się nawet ze mną nie zgadzasz, to przynajmniej rozumiesz o czym mówię.

>Ale trochę się wysil (przepraszam za formę "ty", ale jest ona ogólnie przyjęta w internecie i chyba słusznie, bo upraszcza wiele spraw),

>Bo nie jest sztuką siedzenie przy kompie (z piwem lub bez) i bezpłodne dyskutowanie "o dupie Maryni"

>Trzeba po prostu ruszyć tę "dupę" i wziąć się do roboty.

>Wypaczasz SENS myśli GENIUSZA!!!

>co jasno wynika z mojego wcześniejszego tekstu! Tylko trzeba umieć czytać.

>I tak jest z twoim tekstem. Argumentacja w nim zawarta ma się nijak do głoszonej tezy

>Ale zrobiłeś wszystko, żeby nie było to możliwe.
>Ty, po prostu, jesteś niereformowalny. Tobie nie chodzi o dyskusję lecz o narzucenie własnego punktu widzenia. Inni w >ogóle Cię nie interesują.
>Tą metodą raczej daleko nie zajedziesz (nawet w PIS-sie czy w SLD).
>Ale to już Twój problem.
>Ja, dyskusję uważam za skończoną.
>Nie wiem jakie szkoły kończyłaś i ile tego było, ale przyjmij do wiadomości,

>ciesz się, że nie trafiłeś na Jana Lewandowskiego, bo z tym, to już w ogóle byś nie pogada

>To chyba jakaś wasza obsesja. Ale leczyć się z niej nie chcecie.

>No, nie, nie idź dalej, bo nie będzie z kim pogadać.

>byłby heavy metal, bo to opiera się na prymitywnym rytmie i jeszcze prymitywniejszej melodyce, o harmonii nie wspominając).

>A ślepcy nie widzą niczego (no, bo jak ślepiec może cokolwiek widzieć). W tej sytuacji nie bardzo rozumiem skąd ta dyskusja; przecież nie rozmawia się ze ślepym o kolorach.
>I tym optymistycznym akcentem kończę bezprzedmiotową dyskusję z reprezentantem jedynej prawdy.

>Camus napisał kidyś,

>Gwałćcie katechetki (te w wieku rozrodczym!)!!!

>czkolwiek każdy w co innego.

>Tu już ręce i inne członki kompletnie opadają.

>Pozwolę sobie zauważyć, że Biblia jest "świętą krową

>można to inaczej określić terminem "prania mózgów" i tak czynią wszelkie ideologie autorytarne (a taką jest m.in. katolicyzm). Bo czym są w istocie misje, ewangelizacja, "kolęda", rekolekcje itp.

>Zatem porównywanie Kościoła (ciągle rozumianego jako instytucja, dlatego z dużej litery) z komunizmem (choć może zręczniejszym byłoby określenie: z instytucjami komunistycznymi) jest nie tylko możliwe, ale i wręcz w pełni uprawnione.

>Jak widać fanatyzm nie jest domeną wyłącznie ludzi wierzących, a brak elementarnej kultury - moherowych beretów. To porażające.

>Czasem chwytając za pióro (komputer) powinno się zastanowić nad przesłaniem tego co ma się do napisania. O ile w ogóle ma się cokolwiek.

>Że jesteś "uodporniony", to akurat dokładnie widać.

>ludzie myślący WYŁĄCZNIE o głupotach osiągną zapewne ten sam rezultat.

>Twój tekst nie zasługuje wprawdzie na polemikę, bo jest stekiem bzdur, a to czego żałuję, to argumentacja:

>Weź Relanium. Skąd tyle jadu w głosicielu hasła powszechnej miłości??? Może dodaj jeszcze Manti to Ci przejdzie... Nie tylko św. Tomasz pisał dzieła (może lepiej: Dzieła); pisali je i piszą także inni (m.in. "badacze kwasów"). I badaczom kwasów ludzkość zawdzięcza nie mniej niż św. Tomaszowi.

>A jednak się nie zrozumieliśmy, ale to już nie moja wina.

>byłem ministrantem; posiadam maturę z religii

>2. Pierwszy mój tekst w tym wątku był nieco przewrotny. Szkoda, że tego nie zauważyłaś. Chodziło mi jedynie o to, aby wywołać w Tobie odrobinę refleksji, bo napisałaś coś niezwykle emocjonalnego i bezkrytycznie jednostronnego;
>3. Drugi był faktycznie lekką złośliwością, ale - jak już wspomniałem - nie z osoby, lecz z samego tekstu;
>więc nie miejmy do nikogo pretensji, że zmierzamy do katolicko-narodowego zamordyzmu.

>Zanim weźmiesz się za studia teologiczne, proponuję, abyś poświęcił nieco więcej czasu na naukę ortografii i w ogóle języka polskiego bo pisząc jak piszesz, trochę się kompromitujesz.
>Sorry.

cdn.

bóg jest oszustwem
Cieślański (994 punktów)
C.d.
>Szkoda, że tak znakomity znawca problemów językowych ma duże kłopoty z rodzimą ortografią.

>Dkładnie to samo można powiedzieć o Twoim tekście (bez urazy).

>wymyka się więć racjonalnemu poznaniu,

>bardziej trafia mi do przekonanie

>i da się to zmirzyć

>Przecież to właśnie Ty (i Tobie bodobni)

>znajomością z niekwestionowanymi aurytetami?

>jak jedem mąż

>Ale to nie zwalnie mnie,

>Zadałm sobie trud

>Oczekuję zdecydowanych reaikcji

>niechodzi, rzecz jasna o związki

>Wszaik w tamtych czasach

>relacja między klasa polityczna a społeczeństwem

>skłaniła do tegoż grzechu mężczyznę,

>musiał stworzyć istotę zdolą do uczuć

>ja przesunął bym je

>Mam tylko jedo pytanie

>Z tym cudzołóztwem

>życiem seksualnym swoich wienych,

>Co komu po swiatopogladzie, ktory nie daje

>"słuszność światopoglądu" nie jest logicznie tożsame ze "słusznym światopoglądem".

>Czy da kidykolwiek?

>nikt, powtażam nikt

>Jasnowidztwo zosatawiam

>Tę kwestię may już chyba za sobą.

>A w Polscee

>wszak wg Ciebie

>Gdyby prwdą był

>większość ma w d* losy tego kraju.

>z koniczności czysto materialnej - zostaje nauczycielem.

>jest czynnikiem integrującym społeczeństwo i to też jest jej pozytyw

>nie można odmawiać ludziom chcącym zdobyć wiedzę jej posiąścia.

>Zawęziłeś nieco swoje pole obserwacji nie uwzględniając judaizmu i Żydów.

>Ciekawe co na to powiedzą Żydzi?

>Mam pewne powody przypuszczać, że nie bardzo orientujesz się gdzie jesteś.

>To nie jest uniwersytet, a zamieszczane tu teksty nie muszą spełniać wymogów naukowej poprawności

>wg jakiegoś wyimaginowanego "wzorca".

>A wolość od niechcianych treści, to między innymi woloność od ewangelizacji, misji, instytutów wychowania, wizyt duszpasterskich, szkoleń ideologicznych i tym podobnych bzdur.

>Każdy człowiek powinien móc poznawać różnorodność światopoglądąw istniejących we współczesnym świecie

Przesyłam całuski, tfuj NIE utulony w smutku Jerzuś.


bóg jest oszustwem
outsider (2469 punktów)
> (...) w przeciwnym razie nikt nie będzie traktował poważnie, jako szczerych, twych apelacji o poprawną pisownię i trzymanie "formy".

E tam, uogólniasz: nikt? Na mnie nie licz. Podziwiam jednak Twoja pracowitość -żebyś to jeszcze robił bardziej z głową


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Cieślański (994 punktów)
Pewnie, że uogólniam.

Na nikogo nie zamierzam liczyć.
Z liczenia, preferuję tylko dokładne liczenie wydawanej reszty przy kasie.
Ale Mentrak twierdzi, że mu zależy na formie, to aby go udobruchać i rozweselić, przeczytałem wszystkie jego posty.
Z powiększoną dwukrotnie czcionką!!!!

ps.
A dla czego z głową????
Zwłaszcza w dziale bazgroły?
Na czym miałoby polegać to robienie z głową?

Bo mnie, w związku z powyższym zaleceniem kojarzy się jedynie dowcip o tym jak ciężarna baba wraca od ginekologa i "obtańcowywuje" męża za partactwo prokreacyjne, bo pan doktor musiał w trakcie wizyty "dorobić" poczętemu a nie narodzonemu dziecku główkę.

bóg jest oszustwem
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Na nikogo nie zamierzam liczyć.
To wprawdzie smutne, ale tak trzymaj - nie zawiedziesz się.
>Z liczenia, preferuję tylko dokładne liczenie wydawanej reszty przy kasie.
To bardzo pragmatyczne. Przy okazji zacznij "dokładnie" liczyć liczbę Pi; zajmie ci to wystarczająco dużo czasu, aby nie absorbować innych swoimi kompleksami i grafomanią, a jeśli ci się uda, wreszcie będziesz wielki i sławny.
>Ale Mentrak twierdzi, że mu zależy na formie, to aby go udobruchać i rozweselić, przeczytałem wszystkie jego posty.
Tu, z prawdziwą przykrością, muszę cię przeprosić. Masz rację. Nie zmienia to w niczym moich poglądów na istotę formy jako takiej (a to nie tylko literówki, chociaż także). Mój "atak" był nie tyle bezpodstawny, co bezsensowny, i to przyznaję. I żałuję, że przez "to" nie rozwinęliśmy kilku twoich pomysłów, które uznaję za ciekawe.
Nie zmienia to jednak w niczym mojej opinii o ogólnych wrażeniach estetycznych będących efektem lektury twoich tekstów.


fides ex necessitate esse non debet
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
To bez sensu.
Zadałem sobie trud przeczytania nie tyle postów p. Cieślańskiego - bo ich treść i forma już nie są w stanie mnie zaskoczyć - co odpowiedzi na nie. I tu rzecz szczególna - prawie wszystkie mają bardzo podobną wymowę. Za najtrafniejszą uważam wypowiedź placownika.
"Reszta jest milczeniem".

fides ex necessitate esse non debet
Cieślański
Aleksy, ty tą śmierteną powagą i brakiem poczucia humoru w podejściu do radosnych moich postów, nabawisz się jakiegoś zawału albo inszej apopleksy, pisząc po prostu.

Co do afery z tymi odpowiedziami, hmmm, to chyba jest tendencyjna nadinterpretacja upośledzona negatywnymi emocjami i nacechowana naszym coraz bardziej wzajemnym i zażyłym uczuciem.

Z prawdami absolutnymi, zwłaszcza głoszonymi przez kogoś, o kim wniebowzięte, spełnione i szczęśliwe kobiety mówią Nasz Jerzuś, po prostu nie wypada dyskutować.

Prawdy absolutne są na ogół w pełni doskonałe, bezapelacyjnie bezdyskusyjne, wypełniają nas poczuciem absolutu, poznania najwyższej prawdy porównywalnej z przejściem na wyższy poziom świadomości, z Windows na Linuks, z SDRAM na DDRRAM2, prostu nie ma się o co do nich przyczepić pod wględem treści.

Co najwyżej jakiś zawzięty okrutnik, mętnymi zarzutami co do formy, może je z lekka językiem popieścić.

Jednym zdaniem: "Nic dodać nic ująć"
Dla tego Aleksy, szanowny kolego jest tych odpowiedzi tak mało, a jeśli już są to głównie w takiej formie, (czego aż się, w trosce o naszą zażyłoś wyrazić boję), jak te uczuciem przepełnione, bo twoje.

Moim zdaniem, lepiej, (ja sam bym chciał, wobec samego siebie) wcześniej umrzeć z uśmiechen na twarzy,
niźli siedząc na płocie Hadesu okrakiem, być wiecznym obrażalskim i nadwrażliwym ponurakiem, lub co gorsza wylądować w nudnym, "kulturalnym" bo pozbawionym plebejskiego chamstwa niebie.
Cieślański (994 punktów)
Poteoretyzujmy Aleksy.
Bo nadal operujesz anonimowymi ogólnikami.

W zasadzie, Aleksy, dostrzegam silną zbieżność naszych poglądów wyrażanych na forum w dyskusjach z religijnym nawracaczami takimi jak Kontrast.
W pewnym sensie, wygląda to tak jakbyśmy się w argumentach antyklerykalnych nawzajem małpowali zapożyczając zwroty retoryczne.

W zasadzie, filuternie angielszcząc twój nick, ja też jestem, men-trak, bo ukończyłem wydział Technologii drewna ze specjalizacją mechanicznej obróbki, czyli między innymi jestem człowiekiem od traków- urządzeń służących w tartacznictwie do posuwisto-zwrotnego rżnięcia kloców i kłód na deski i belki.
Być może też dla tego uwielbiam rżnąć się na okrągło z bezpiersiastymi deskami i rżnąć głupa w ogóle.
I w tym jest sęk.

Aż mnie nęci by wysunąć podejrzenie, że w ramach badań naukowych, sam udawałeś tego Kontrasta, jak radioaktywny znacznik wpuszczony diagnozująco do krwioobiegu forum Racjonalisty i teraz agresję którą zaliczyłeś odemnie jako Kontrast, nieświadomie odreagowujesz jako Aleksy.
Albo rzeczywiście występujesz pod jakimś prawdziwym nazwiskiem czczonym i uznawanym za autorytet w nie znanych mi kręgach i złościsz się autentycznie a nie pro forma.

Z mojego, nawiedzonego zjadliwym antyklerykalizmem punktu widzenia raz zdawałeś się być radykalnym antyklerykałem a drugi raz (naprzemiennie, hmm. dwubiegunowo) liberalnym religiantem (jak np. prof. Kuk, który ponoć sugerował Krzysztofowi Janikowi powołanie katolickiego kapelana przy radzie krajowej SLD), zapożyczając różnych pop-glądów od wcześniejszych postowiczów.

Do pewnego okresu twej bytności na forum byłeś dość agresywny i być może zdaniem niektórych twoich adwersaży, "bezczelnie autorytatywny", w swych jakże krótkich i docinających Kontrastowi komentażach.
Piszesz o raku nerki i wieku 51 lat, ale początkowo w agresywnych zaczepkach zachowujesz się jak udający dojrzałego dyskutanta nastolatek.
W pierwszej chwili, zaciętość sporu bez widocznych i konkretnie podanych powodów, nasunęła mi podejrzenie, ze rżnęliśmy razem jakąś panienkę, co ostatnio często mi się zdarza, (oprócz rznięcia głupa), i roszczeniowe zakusy o prawo wyłączności, powodują twoją agresję.

Ja przyznaję się do lat 44, wszak imię Jerzuś zobowiązuje.
Mentalnie przyznaję się do lat 14-15 i nie gwarantuję mej dojrzałości emocjonalnej z czym jest mi dobrze i wygodnie.

Trochę też wyglądało to tak jakby twoją agresję powodował głównie styl wypowiedzi konkretnych forumowiczów a nie głoszone przez nich tezy.
Być może asymilowałeś się z akceptacją grupy albo w ogóle cię drażniło wszystko co w danym momencie nie było po twojej myśli.

Potem, zmiękłeś, gdy już oswoiłeś się ze środowiskiem i obowiązującymi trendami, albo wróciłeś do własnych cennych dla ciebie wartości.

Albo bierzesz jakieś środki na obniżenie ciśniena i działające moczopędnie, (układ krążenia i nerki), które mogą działać depresyjnie i powodować okołodepresyjne obniżenie poczucia własnej wartości, nadwrażliwości na zranienie emocjonalne własnej dumy, trudności w opanowaniu złości, itp.

Pewnie bym tego nie zauważył zaliczając cię do klasy stadnej typu: NASI (nasi w sensie antyklerykalno-moi, a nie antyżydowsko-faszystowscy, coby nie było dalszych nie domówień) i traktował powieszchownie zawiłości twej psyche, gdyby nie wynikły spór o.., no właśnie o co?
Nadal nie wiem.

Piszesz ogólnikami, jakbyś bał się przyznać co konkretnie cię denerwuje, to bardzo kobiece.
Na ogół kobiety w relacjach z osobami, które sobie upatrzyły na ofiarę i upragniony cel swych zabiegów matrymonialnych tak właśnie postępują, uważając mylnie że upatrzony samiec, jeśli kocha na prawdę, to sam powinien odgadnąć o co im chodzi, bez zbędnych a konkretnych objaśnień.
To w miłości damsko-męskiej, tu będę wobec szanownego Aleksego, szczery okrutnie, główny czynnik powodujący absurdalne nieporozumienia i irracjonalne kłótnie.

Przemyśl to co napisałem, i postaraj się określić jaśniej, względem twego zapatrzenia na konkretne formy językowe powodujące niepotrzebne waśnie.
No właśnie.
Wiem, że to brzmi jak idiotyczny rozkaz, kogoś kto uważa, że pozjadał wszystkie rozumy, ale może przynajmiej pomoże wczuć ci się Aleksy, w sposób (skuteczny i prosty) odbioru twoich porad i pouczeń, przez niektórych czytających twoje posty.

Ja tymczasem, zgodnie z wiosenną tradycją starosłowiańskiego święta wiosny i płodności, idę malować jajka, rzecz jasna, jako zatwardziały ateista do gabinetu kosmetycznego.
Ps.
Sam już nie wiem jak trafić do wysublimowanego poczucia humoru, Michała Aleksego.


bóg jest oszustwem
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Aleksy, ty tą śmiertelną powagą i brakiem poczucia humoru w podejściu do radosnych moich postów, nabawisz się jakiegoś zawału albo inszej apopleksy, pisząc po prostu.

To tylko kwestia odmiennej poetyki; nie poczucia humoru.

>[...] gdyby nie wynikły spór o.., no właśnie o co? Nadal nie wiem.

To zabawne, bo ja też nie za bardzo. Może dla urozmaicenia życia Piotrkowi Patusze narzekającemu ciągle na zbyt grobowy nastrój na forum? Niech chłopak też ma coś dla siebie skoro już tu wpada.

>[...] Przemyśl to co napisałem, i postaraj się określić jaśniej, względem twego zapatrzenia na konkretne formy językowe powodujące niepotrzebne waśnie. No właśnie.

No właśnie. Przemyślałem.

>W zasadzie, Aleksy, dostrzegam silną zbieżność naszych poglądów wyrażanych na forum w dyskusjach z religijnym nawracaczami takimi jak Kontrast. W pewnym sensie, wygląda to tak jakbyśmy się w argumentach antyklerykalnych nawzajem małpowali zapożyczając zwroty retoryczne.

Jesteś więc facetem niezwykle spostrzegawczym - to się chwali. Chociaż z tym małpowaniem to gruba przesada.

>Aż mnie nęci by wysunąć podejrzenie, że w ramach badań naukowych, sam udawałeś tego Kontrasta [...]

Tu cię muszę rozczarować. Kontrast i ja, to dwie różne osoby.

>Z mojego [...] punktu widzenia raz zdawałeś się być radykalnym antyklerykałem a drugi raz [...] liberalnym religiantem.

A trzeci: antysemitą - to dla ścisłości.
Tu muszę wyjaśnić.
Antyklerykalizm - tak; liberalizm religijny - w zależności od okoliczności. Jeśli trzeba walczyć, to walczmy, ale na kopanie leżącego nie zgodzę się nigdy. Dlatego czasem staje w obronie tego kopanego przed moimi własnymi sojusznikami ("towarzyszami broni" jeśli wolisz).
"Antysemitą" zostałem na własne życzenie - w stosownym poście zaprezentowałem jedno z bardziej popularnych stanowisk "motywujących" antysemityzm nie zaznaczając przy tym wyraźnie, że jest to wynik badań socjologicznych na ten temat, a nie moja osobista opinia. Wyszło jak wyszło i nie mam o to do nikogo pretensji, a jedynie do siebie. Sam jednak antysemitą nigdy nie byłem i nie jestem.

>Sam już nie wiem jak trafić do wysublimowanego poczucia humoru, Michała Aleksego.

Nie przesadzaj. Niektóre z twoich neologizmów zrobiły na mnie wrażenie. A poza tym nigdzie nie jest napisane, że musimy wzajemnie się rozśmieszać (co innego, gdy chodzi o Piotrka Patuchę!). Wystarczy jeśli nadal będziemy wspólnie zwalczali głupotę; każdy po swojemu, tak jak najlepiej umie.

Pozdrawiam świątecznie.

fides ex necessitate esse non debet
Piotrek Patucha (2279 punktów)
>To zabawne, bo ja też nie za bardzo. Może dla urozmaicenia życia Piotrkowi Patusze narzekającemu ciągle na zbyt grobowy nastrój na forum? Niech chłopak też ma coś dla siebie skoro już tu wpada.

Szanowny Panie Aleksy,

Po pierwsze tutaj nie wpadam, a po drugie nie zamierzam brać udziału w obscenicznej farsie ukulturalniania i udomowiania dzikich. Wysublimowana sublimacja(zatem sumblimacja podniesiona do kwadratu) ludzi kulturalnych nie pozwalałaby mi spokojnie zasnąć. A to jest wartośc najwyższa: porządnie się wyspać z czystą mózgoczaszką od myślenia o kulturze lub jej braku. Powiem Panu wprost: z przesłanki, że czasem się nudzę w domu, nie należy wywodzić wniosku, że teksty ukulturalniaczy ową nudę zabijają. Prawdę powiedziawszy wolę pojechać razem ze swoją dziewczyną do chorzowskiego Zoo, niż rozmyślać o problemach kultury. Właśnie dlatego, że problemy kultury są sztucznie generowane. Swego czasu jeden z dowcipnych ludzi rzekł:

"Wyszliśmy na górę i rozwiązaliśmy wiele problemów, których wcześniej nie było"

>>Sam już nie wiem jak trafić do wysublimowanego poczucia humoru, Michała Aleksego.
>Nie przesadzaj. Niektóre z twoich neologizmów zrobiły na mnie wrażenie. A poza tym nigdzie nie jest napisane, że musimy wzajemnie się rozśmieszać (co innego, gdy chodzi o Piotrka Patuchę!). Wystarczy jeśli nadal będziemy wspólnie zwalczali głupotę; każdy po swojemu, tak jak najlepiej umie.

Panie Aleksy. Mnie nie trzeba rozśmieszać. Jestem człowiekiem z usposobienia radosnym i nic bardziej nie psuje mi humoru niż filozofia i sztuka. Trudno pojąć co jest w tych ludziach dopóki się nie przykleiło do ich skroni. Wzajmna drażliwość, wysokie ambicje, pogardzanie jako sposób na poprawę mniemania o sobie, egocentryzm(czyli taki modus myślenia, w którym wszystkie słowa odnoszą się do ego słuchacza lub czytelnika) powodują, że tracę ochotę na życie w ich gronie.

Wypada zgodzić się z św.p. Bertrandem Russellem, który stwierdził niegdyś, że był szcześliwy tylko wtedy, gdy przestawł myśleć o sobie i orientował swoją uwagę na zewnętrznej, obiektywnej rzeczywistości.

Dość niewygód Panie Aleksy. Obiektywna rzeczywistość jest tuż tuż, wystarczy wyłączyć komputer i odciąć się od wirtualnej zawiesiny, co za chwilę uczynię.

>Pozdrawiam świątecznie.

Również pozdrawiam.
Piotrek Patucha (2279 punktów)
>Czy kultura jeszcze obowiązuje?

Zdecydowanie NIE, a jeśli jednak, należy ją znieść. Kultura jest przyczyną niezliczonych nieszczęść gatunku animal rationale. To co sztuczne, nałożone przez prawodawców jest przeciw naturze dlatego system oświaty jest fabryką hipokrytów, świętoszków i bandytów, którzy odziewają swoje niskie instykty w szaty ideałów.

Jestem gorącym zwolennikiem zniesienia kultury przez małe czy też duże "K". Zwłaszcza moralności i tego całego blichtru uduchowionych bydlaczków(witam aniołów!)

Oto moje argumety:

1. Ludzie pozostający pod wpływem kultury zbyt długo, stają miękuszami, płaczliwymi galaretami i oderwanymi od realiów fantastami. Są to nieżyciowi udacznicy, którzy wedle reguły "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się roi" projektują swoje niespełnione fantazje i w dodatku wciągają w ten świat wyobraźni(, w której możesz być Królem mieszkającym w M4, Artystą kręcącym pornosy z koleżanką pożyczoną kamerą, Biznesmenem z dziurawą kieszenią, Don Juanem pozostającym w monogamicznym kręgu rodziny), niedoświadczone osoby. Kultura zwłaszcza w tych obszarach, gdzie ludzie najwięcej o ideałach dyskutują, jest najbardziej podłego miotu, ponieważ oparta jest albo:

a.) na draństwie, które musi się skryć w aureoli cnoty.
b.) albo na eskapizmie i wyparciu życiowych rozkoszy i praktyki.

Wystarczy poczytać życiorysy mistyków i niektórych luminarzy sztuki.

2.) Kultura jest nazwą czyności, które wykonują ludzie posiadający moc decyzyjną równą zeru. Wystarczy włączyć TV i przelecieć przy pomocy pilota kilka kanałów, aby przekonać się, że władza znajduje się w posiadaniu ludzi, którzy z kulturą mają tyle wspólnego, co śmietanka do kawy z emulsją na twoim suficie. Zatem skoro liczni ludzie kultury nie potrafią zrealizować swoich szczytnych celów i zawsze są napominami, że tworzą dla siebie, a nie dla społeczeństwa i pożytku państwowego(patrz na hasła: w artyzmie - Sztuka dla sztuki, w religii - Bogu co boskie, w etyce - rozziew pomiedzy ideałem i praktyką) zatem trzeba uznać, że kultura jest potrzebna NIE wszystkim, ale tylko pewnemu odsetkowi narodu liczonego jako całość. Tym bardziej nie można powiedzieć, że kultura obowiązuje wszystkich, ale chętnie się z nią obnoszą ludzie, którzy pragną udawać kulturalnych, choć nimi nie są. PKB w większym stopniu zależy od braku kultury(łokcie, bezczelność, brutalna walka, podstęp), niż od jej posiadania. A skoro społeczeństwo pragnie dobrobytu........

3.) Duża konkurencja w świecie kultury oznacza liczne cierpienia tych osób, które ubiegają się o miano kulturalnych lub tytuł Guru w danej dziedzinie. Właściwie mówię o tym tylko po to, żeby uświadomić raz jeszcze, że kulturalność jest na pokaz.

4.) Konieczność sublimacji instyktów w tworzeniu K, oznacza dodatkową liczbę cierpień.

5.) W kraju, w którym nie ceni się ludzi kultury, gdzie nauczyciel zarabia tyle co sprzątaczka, artysta żebra o trochę farby, a ludzie utalentowani musza prostytuować się z masą(jak sami pogardliwie i jak zwykle na wyrost twierdzą) nie może być dobrej gatunkowo kultury. Dobra, smaczna kultura jest możliwa tylko tam, gdzie rośnie na nią popyt. Jeśli kultura ma być wywodzona z żebraniny na kolanach, zginania karku, puszczalstwa i smarowania pyzatych tyłków demokratycznych watażków, będzie kulturą masową i niską. A dla takiej nie warto żyć. Niech no sobie jeden z drugim poczyta jak rodziła się kultura w Grecji, w jakich bólach została poczęta i kosztem czyich cierpień, a wtedy może się przekona, że każda kultura wytwarza więcej bestialstwa w społeczeństwie, niż radości(jeśli liczyć kilku zadowolnych arystokratów przeciw uciskanym masom, rachunek okaże się niemożliwy do przełknięcia bez kaca)

P.S.

Dlaczego tutaj są sami smutni ludzie?
Odpowiedź jest treścią szóstego punktu.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365