Brawo Panie Doktorze ! Inicjatywa całkiem słuszna,
powiedziałbym nawet, że społecznie pożądana.
Powietrze jakieś morowe w tym kraju i całkiem
nietrudno zarazić się tą ciężką przypadłością.
Symptomy tak wyczerpująco opisanego przez Pana
zespołu chorobowego można zuważyć czasem u ludzi,
których nigdy byśmy o to nie podejrzewali.
Proszę sobie wyobrazić, że ostatnio nawet moi
teściowie, wierzący i praktykujący katolicy chodzą
jacyś rozdrażnieni. Powtarzają coś o paulinach,
salezjanach i jakimś Maybachu. Może Pan wie,
kto to jest ten Maybach i o co tu chodzi ?
O paulinach i salezjanach coś niecoś słyszałem,
i to po społu z obserwowanymi przeze mnie,
a przedstawionymi przez Pana objawami, pozwala mi
przypuszczać, że są zakażeni ową straszną chorobą.
Martwię się bardzo o nich, gdyż potrafię sobie
wyobrazić jaki to ból, gdy nagle coś wali się
w gruzy. Sam zaledwie kilka dni temu zerwałem umowę
ubezpieczenia na życie z funduszem emerytalnym, gdyż
wyniki finansowe towarzystwa ubezpieczeniowego,
jaki i same towarzystwo wydały mi się nieco podejrzane.
Po blisko siedmiu latach zaufania i współpracy tak
niska stopa zwrotu kapitału spowodowana zbyt wysokim
kosztem ubezpieczenia ryzyka, a co za tym idzie
niska alokacja składek ! Wielkie rozczarowanie. Tylko
ja wiem co przeżyłem i ile zdrowia mnie to kosztowało.
Czym jednak jest owe 7 lat przy bez mała 70 moich
teściów ? 70 lat zaufania, systematycznego opłacania
składek, uczestniczenia w zlotach i spotkaniach z agentami,
doraźny wykup pakietów dodatkowych... No i prawie
kompletna klapa. Nagle do głosu zaczynają dochodzić
jakieś niepoprawne, aczkolwiek porażające rzetelną
logiką myśli. Czy jest możliwe to co obiecują ?
Jest, czy nie ? Namawiają nas do pewnych działań,
ale sami ich nie podejmują ? Czyżby sami nie chcieli
zadbać o własną przyszłość ? Kto, jak nie oni jest
najlepiej zorientowany w rentownosci inwestycji ? Może
to nie żadna inwestycja, a tylko strata czasu i atłasu ?
Tak, wiem Panie Doktorze, to tylko wynik osłabienia
infekcją układu nerwowego. Szybko podjęta terapia
powinna skutecznie pomóc. Do Częstochowy nie jest
daleko. Moim Seatem Coroba z silnikiem o pojemności
skokowej 1,6 litra będziemy w niespełna 2 godziny.
Jest godzina 8.30 rano, wyjedziemy ok godziny 9-tej
więc bez kłopotu zdążymy na Anioł Pański.
COOOOO ???!!! CZĘSTOCHOWA ???!!!
Przecież to ci paulini co poręczyli za bandziora !!!
O Jezusmaaaariaaa ! Taaaka kuuupa fooorsy !
Panie Doktorze, POOOOMOOOOCY !!! Czuję, że mnie też
już coś bierze. ;-P POOOOMOOOOCY !!! Nie wiem co robić... :*)
Ps. Może kolega Moderator mógłby jakimiś
sobie tylko znanymi sztuczkami przesunąć
ten potok złotych myśli do Piaskownicy ?
Albo może założyć nowy dział
forum pt. Dramat. Dramatyczne
to było, nieprawdaż ?